Dudni wszędzie, trzaska wszędzie, co to będzie!

Dawno temu napisałem tutaj, że jak Bóg kogoś nie lubi, to mu odbiera rozum. Jest takie porzekadło ludowe. Tym razem wypada posypać głowę popiołem i przypomnieć słowa poety, że z wolą Nieba zawsze się zgadzać trzeba, a jak już się z nią zgodzimy, to będzie zgoda i pan Bóg rękę poda... Bo, jak cię poszturchają, zwyzywają i oplują w środku białego dnia, jak te dziewczyny ze Strajku Klimatycznego na wiecach poparcia jednego z kandydatów, to nie masz nic lepszego do zrobienia wieczorem jak uścisnąć dłoń i się pogodzić z adwersarzem.

75% wyborców Dudy nie otworzyło w tym roku ani jednej książki, w ubiegłym roku także. Z książką do nabożeństwa włącznie.

To tyle tytułem komentarza z mojej strony. Mądrzejsi ode mnie piszą więcej i ładniej. Pozwolę sobie jeden tekst skopiować. Smacznego!


Nieuczciwie wybrany Andrzej Duda nie ma demokratycznego mandatu

Maciej Kisilowski, profesor prawa i strategii na Uniwersytecie Środkowoeuropejskim w Wiedniu.

Dość powszechny brak głębokiego oburzenia na skrajną nieuczciwość wyborów prezydenckich jest sam w sobie dowodem, jak zaawansowani jesteśmy na naszej drodze do autorytaryzmu. Bezwstydne niszczenie standardów demokratycznych przez ostatnie sześć lat z miesiąca na miesiąc przesuwa nasze standardy normalności.

Dokonująca się w Polsce od 2015 roku transformacja ustrojowa od demokracji do państwa autorytarnego zamknęła właśnie kolejny etap. Podobnie jak w Rosji, Turcji, Wenezueli, na Węgrzech główne akty tego dramatu wyznaczane są przez wybory, które w swych formach do złudzenia przypominają te znane z państw demokratycznego Zachodu.

Dziś w Polsce PiS-owska władza w podobny sposób próbuje zmusić nas do tego, by czarne nazwać białym – by wybory, które urągały podstawowym standardom demokratycznym, uznać za uczciwe, a Andrzeja Dudę za prezydenta posiadającego legitymację do sprawowania urzędu. Wmawia się nam, że w imię „zgody narodowej” mamy „uznać porażkę”, bo „niezależnie od wyniku, połowa Polski byłaby niezadowolona”. Szczególnie niebezpieczna jest presja na kandydata opozycji, którego audiencja w Pałacu Prezydenckim jest precyzyjnie zaplanowanym spektaklem mającym normalizować to, czego byliśmy świadkami w ostatnich dniach i tygodniach.

Dość powszechny brak głębokiego oburzenia na skrajną nieuczciwość wyborów prezydenckich jest sam w sobie dowodem, jak zaawansowani jesteśmy na naszej drodze do autorytaryzmu. Bezwstydne niszczenie standardów demokratycznych przez ostatnie sześć lat z miesiąca na miesiąc przesuwa nasze standardy normalności.  

Nie tylko o telewizję chodzi

O TVP dużo zostało już powiedziane. Warto jednak raz jeszcze uświadomić sobie, jak zupełnie nieprawdopodobne w normalnym państwie demokratycznym było zachowanie opłacanego z publicznych środków nadawcy. Do historii przejdzie opatrzony dramatyczną muzyką wielominutowy materiał wychwalający Andrzeja Dudę w iście północnokoreańskim stylu lub pytanie funkcjonariuszki stacji do Andrzeja Dudy: „Co zrobić, żeby Pan wygrał?". Bez zająknięcia każdy komentator sceny politycznej przyznaje, że Andrzej Duda ponad wszelką wątpliwość znał pytania w organizowanych przez TVP debatach. Porównajmy to znów z USA, w których w 2016 roku kandydat na prezydenta Donald Trump został zaskoczony pytaniem Megyn Kelly, dziennikarki prawicowej, wspierającej Trumpa stacji Fox News.

Jednak nie tylko o TVP tu chodzi. Cały proces wyborczy był przeprowadzony w fundamentalnie niekonstytucyjny i nieuczciwy sposób. Konstytucja wyraźnie stanowi, że w czasie klęski żywiołowej nie wolno organizować wyborów ani zmieniać prawa wyborczego. Utrwalone orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego nie pozwala ponadto zmieniać fundamentalnych aspektów prawa wyborczego w ciągu sześciu miesięcy przed wyborami.

Te normy w ostatnich miesiącach łamano drastycznie i wielokrotnie. Dziesiątki milionów złotych wydanych na zupełnie już absurdalne „wybory Sasina” 10 maja skutecznie zmusiły opozycję do zaakceptowania bezprawnego sposobu organizacji procesu wyborczego. Widząc, że władza nie cofnie się przed niczym, opozycja stanęła przed wyborem: walczyć w ramach nierównych reguł lub oddać Polskę walkowerem.

Kompletnie nietrafione były tu niektóre wcześniejsze komentarze konstytucjonalistów stwierdzające, że niekonstytucyjność wyborów podważałaby legitymację zwycięzcy, niezależnie od tego, kim on by był. W państwie autorytarnym nieuczciwość wyborów nie jest bowiem „przypadkowa”: ona służy jednemu celowi, czyli wsparciu kandydata władzy. Mimo to demokraci na całym świecie – od polskiej "Solidarności" w 1989, przez Wiktora Juszczenkę w 2004, po Ekrema Imamoglu w 2019 – decydują się startować w nieuczciwych wyborach. Nikt przy zdrowych zmysłach nie twierdzi, że ich heroiczne próby wygrania z aparatem autorytarnego państwa legitymizują wyborcze matactwa dokonywane przez ten aparat czy też tworzą fałszywą symetrię między legitymacją zwycięstwa władzy i potencjalnego zwycięstwa opozycji.

Co w demokratycznym państwie nie uchodzi

Podobnie przygnębiające jest to, jak za normalność uznajemy zmasowane wsparcie całego aparatu państwa, które uzyskał Andrzej Duda. Słyszymy co prawda, że Rada Ministrów od tygodni się nie spotyka, a jej funkcjonariusze za publiczne pieniądze odbywali setki spotkań wyborczych w całym kraju. Patrzymy z niesmakiem na groteskowe „czeki dla samorządów” rozdawane przez rząd. Ale często myślimy, że tego typu zachowania to po prostu część normalnej, „brudnej polityki”.

Nic bardziej błędnego. W cywilizowanych państwach wydatki rządzących wspierających kandydatów w wyborach muszą być finansowane ze środków kampanii wyborczej. W USA kampania urzędującego prezydenta musi nawet płacić za jego podróże słynnym Air Force One. Podobnie nieprawdopodobne jest na Zachodzie całkowite wprzęgnięcie spółek skarbu państwa i ich opłacanych z publicznych środków funkcjonariuszy w finansowe wspieranie kampanii wyborczej urzędującego prezydenta.

Nie jest w końcu normalne, by w demokratycznym państwie ubiegający się o reelekcję prezydent prowadził kampanię opartą na mowie nienawiści i o szczuciu na wybrane grupy obywateli. Już w raporcie z pierwszej tury wyborów obserwatorzy OBWE zwracali uwagę na „ksenofobiczne i antysemickie treści” w kampanii PiS. Zaproponowana przez Dudę w ostatnich dniach wyborów nowelizacja konstytucji prowadząca do odbierania dzieci ludziom o nieprawomyślnych poglądach czy stylu życia nie ma precedensu w żadnym zachodnim państwie demokratycznym.

Nie można na koniec nie zauważyć poważnych nieprawidłowości w sposobie przeprowadzenia samego głosowania. Skandaliczny „alert” Rządowego Centrum Bezpieczeństwa w jaskrawy sposób naruszał ciszę wyborczą. Trudno nie dostrzec również problemów wybranych grup zagranicznych wyborców, zdarzających się właśnie w tych krajach, w których polska emigracja popiera opozycję.

Uświadomienie sobie, jakim skandalem był tryb przeprowadzenia wyborów prezydenckich, nie oznacza bynajmniej, że nie powinniśmy mówić o błędach opozycji. W nierównej, nieuczciwej walce także można popełnić błędy. W naszej historii często się to zdarzało. Historycy do dziś debatują nad słabościami I czy II Rzeczpospolitej; nie oznacza to jednak usprawiedliwienia dla rozbiorów czy paktu Ribbentrop-Mołotow.

Podobnie jasną moralną ocenę musimy wystawić Andrzejowi Dudzie. Urzędujący prezydent uzyskał nieznacznie większą liczbę głosów w wyborach, które jednak na tyle urągały podstawowym standardom konstytucyjnym i międzynarodowym, że wynik nie daje zwycięzcy demokratycznego mandatu do rządzenia.

Jasne postawienie sprawy jest tu szczególnie istotne, ponieważ nie ma dziś wątpliwości, że Polskę czekają straszne lata. Publiczne wypowiedzi zarówno Andrzeja Dudy, jak i Jarosława Kaczyńskiego pokazują jednoznacznie, jak przerażona jest władza. Oni wiedzą doskonale, że w uczciwych wyborach przegraliby z opozycją sromotnie. Przykłady Turcji czy Wenezueli wskazują, że władza zagrożona szczególnie chętnie sięga po agresywne środki.

Nie ma przy tym wątpliwości, że potrzebujemy dziś w Polsce dialogu. Chodzi jednak o wyciągnięcie ręki do wyborców PiS, a nie do cynicznych polityków wykorzystującymi lęki i nadzieje tych wyborców po to, by Polskę dalej pchać na wschód.

MrHyde

opublikował opowiadanie w kategorii felieton, użył 1353 słów i 8655 znaków, zaktualizował 13 lip 2020.

2 komentarze

 
  • AnonimS

    @MrHyde z reguły raz w miesiącu. Trzaskowskiego nie było.calą kampanię plus urlop. A przy okazji jestem ciekaw czy pobierał gażę prezydenta Warszawy czy wziął urlop bezpłatny. Przyznam. że czegoś się nauczył po pierwszej awarii. Poprosił o.pomoc rząd i wojsko , a pierwszym razem.negował potrzebę budowy mostu pontonowego.   Historia" budowę Czajki rozpoczęto w czasach PRL, w 1976 roku. Zlokalizowana przy ul. Czajki w Warszawie oczyszczalnia ścieków zaczęła działać dopiero w 1991 roku, kiedy prezydentem stolicy był Stanisław Wyganowski, a prezydentem Polski Lech Wałęsa."." Po modernizacji stała się największą oczyszczalnią ścieków w Polsce. Do prac modernizacyjnych w Czajce przystąpiono w 2009 roku (w 2008 podpisano dokumenty), czyli gdy prezydentem Warszawy była Hanna Gronkiewicz-Waltz.  Dziś wiemy, że modernizacja Czajki kosztowała 3,7 miliarda złotych. Po zeszłorocznej awarii naprawa uszkodzonych kosztowała miasto ponad 42 miliony złotych, a Wody Polskie naliczyły MPWiK ponad 10 mln zł opłaty za zrzut ścieków do Wisły. Teraz nastąpiła kolejna awaria i kolejne miliony złotych płynął do Wisły. Razem ze ściekami.". Faktem jest że decyzja o rozbudowie oczyszczalni podjęto za prezydentury śp. Lecha Kaczyńskiego. Wtedy też wystąpiono o wsparcie środkami unijnymi."

  • AnonimS

    Jakby Trzaskowski wygrał wybory to też by pyszczyli że nie uczciwie? a uczciwie jest wymieniać kandydata tylko dlatego że ma słabe notowania? Każda liszka swój ogonek chwali. Problem  w wyborach tkwi w tym ze ludzie nie interesują się programami, tylko głosują przeciw. Gdyby kryterium oceny programu było podstawą to.kandytat PO by dostał mniej głosów niż Biedroń. Bo program przedstawił tuż przed wyborami i jak zgodnie mieli.oretensje Kosiniak i Hołownia że sporo w tym programie było ściągnięte z ich programów. Ale KO nie ma programu a ich taktyka wyborcza opiera się na "j.... ...". I tym sposobem przegrali szóste wybory z rzędu.

  • MrHyde

    @AnonimS Gdyby babka miała wąsy...

  • AnonimS

    @MrHyde od czegoś trzeba zacząć. Frekwencja też nie wzięła się z sufitu. Przez lata namawiano  żeby głosować i stopniowo społeczeństwo do tego dojrzało. Że każdy głos się liczy.

  • MrHyde

    @AnonimS kopać zaczynać najlepiej od tego, co leży na wierzchu, a dopiero potem fedrować głębokie złoża.

  • Xxxx

    @AnonimS

  • AnonimS

    @MrHyde pecha ma ten Trzaskowski. Bywa rzadziej w ratuszu niż emeryt w banku i narzeka, że sprawy miasta przeszkadzają mu w zajęciu się budową nowego ruchu. A z ciekawostek. Pan prezydent nie raczył się pojawić na nadzwyczajnej sesji rady miasta, która została zwołana na jego prośbę.

  • MrHyde

    @AnonimS Jak często przychodzi emeryt do banku?

  • AnonimS

    @MrHyde z reguły raz w miesiącu. Trzaskowskiego nie było.calą kampanię plus urlop. A przy okazji jestem ciekaw czy pobierał gażę prezydenta Warszawy czy wziął urlop bezpłatny.

  • MrHyde

    @AnonimS aż tak często? Nie ma emeryt telefonu? ;)

  • MrHyde

    @AnonimS masz rację, ale mimo to odbiję piłeczkę na Twoje podwórko: czy kandydat Duda brał urlop na czas kampanii? Obojętne, płatny czy bezpłatny. Czy korzystał z eskorty policyjnej (kolumna pojazdów uprzywilejowanych), czy poruszał się jak każdy inny kandydat z prędkością wyznaczoną przez przepisy ruchu drogowego?

  • AnonimS

    @MrHyde mówię o starszych emerytach zł takich co się boją bankomatów i kart płatniczych. Idą raz w miesiącu po wpłynięciu emerytury, żeby wyjąć całą kasę.

  • MEM

    @MrHyde @AnonimS  

    Ja Was pogodzę. :) Jedni i drudzy to złodzieje, kombinatorzy, aferzyści i co najmniej  czasem też i kryminaliści (choć ręka rękę myje i prokuratura ani sądy nie kwapią się do wyciągania konsekwencji wobec żadnej ze stron). A jak ktoś ma wątpliwości, niech sobie przypomni "przypadkowe" nieobecności ówcześnie będących przy władzy dzisiejszych przedstawicieli opozycji podczas głosowania w parlamencie w sprawie postawienia "zera" przed Trybunałem Stanu oraz ostatnie, nadzwyczaj zgodne, głosowanie (wraz z wręcz skrajnie debilnymi próbami tego usprawiedliwienia potem przed społeczeństwem) za dużymi podwyżkami (i to w zasadzie w samym środku kryzysu) dla tego reżimu, na który opozycja ujada od ponad 5 lat, tylko dlatego, że przy okazji i jej by do koryta wpadło. Nie ma się o co kłócić. Za wyjątkiem tego, że kacze rządy dążą do zamordyzmu i dyktatury rodem ze stalinizmu, co odróżnia je, na gigant dla nich niekorzyść, od wszystkich poprzedników, licząc od 1990 roku, i za co należy się im w zasadzie dożywotnia tiurma z żalem, że karę śmierci zniesiono, to jedni nie różnią się od drugich kompletnie niczym.

  • AnonimS

    @MrHyde byłem pewien że do tego nawiążesz hehehe. Różnica jest taka , że to jest równocześnie prezydent. A każdemu prezydentowi, na emeryturze również, przysługuje dożywotnia ochrona z tym, że emerytom tylko na terenie kraju. Ponadto prezydent nie mógł wyznaczyć zastępcy go go.nie ma . Był też za granicą min. W USA. Podpisywał ustawy itd. a jego podróż po kraju można potraktować jako gospodarską wizytę. ( Trochę naciągane) . Natomiast Prezydentem miasta stołecznego Warszawy jest Rafał Trzaskowski. Jego zastępcy to: Paweł Rabiej, Michał Olszewski, Renata Kaznowska i Robert Soszyński. Sekretarzem miasta jest Marcin Wojdat, a skarbnikiem – Mirosław Czekaj. Mógł dowolnie wybierać i scedować obowiązki. Tak jak robią to prezydenci miast w czasie urlopu. O ile spotkania na terenie miasta Warszawy można uznać za " gospodarską wizytę" to wyjazdy w inne regiony Polski, były stricte kampanijne.

  • MrHyde

    @MEM ta drobniuteńka różnica jest istotą sporu, więc cóż, dziękuję za dobre chęci, ale chyba pozostanę niepogodzony z PT AnonimS ;)

  • AnonimS

    @MrHyde w uzupełnieniu. W czasie kampanii pytano kto go zastępuje . Oto odpowiedź"Zamiast wyjaśnić wątpliwości, Rafał Trzaskowski i jego współpracownicy wysyłalił wymijające odpowiedzi na temat jego obecnej pracy w stołecznym ratuszu. Sam kandydat w wypowiedziach do mediów mówił oględnie, że w kampanii wyborczej będzie zarządzał Warszawą, a jak będzie poza miastem to weźmie urlop."

  • MrHyde

    @AnonimS A Dudy nikt nie pytał?

  • AnonimS

    @MrHyde zapomniałeś widać  :blackeye:

  • MEM

    @MrHyde "ta drobniuteńka różnica jest istotą sporu,"

    Ta dotycząca tego, że kaczka wprowadza dyktaturę? No tylko, rzecz w tym ,że ten temat tego nie dotyczy a dotyczy zwyczajnych nadużyć "materialnych" władzy, przy wyciąganiu których nawzajem traktujecie się argumentem: "a u was biją Murzynów". :)

  • MEM

    @AnonimS "A każdemu prezydentowi, na emeryturze również, przysługuje dożywotnia ochrona"  

    Brawo... Gdybyś tak jeszcze potrafił sensownie uzasadnić, dlaczego szeregowy poseł K., znany kłamca (wyroki), do dziś nie oskarżony i osądzony aferzysta na wielomiliardową skalę, że o kierowaniu grupą przestępczą mającą na celu obalenie ustroju państwa (pominąwszy głoszone przez nią faszystowskie i rasistowskie hasła – też podlegające paragrafom – o reszcie przekrętów litościwie już nawet nie mówiąc) nie wspomnę, ma z naszej kasy, od -nastu już chyba lat, ochronę a do tego chałupy pilnują mu, i także na nasz koszt, w dodatku zmniejszający bezpieczeństwo społeczeństwa, bo oni powinni robić w tym czasie co innego, non stop tabuny kulsonów (pod byle idiotycznym pretekstem, gdy ktoś pyta)...  

    Przysłowiowej "belki w swoim oku"...
    ____________
    PS. Aha. I może uda Ci się przy okazji też wyjaśnić, dlaczego z kasy państwa długopis miał finansowaną kampanię (m. in. miliardy na bolszewicką propagandę TVP, ale nie tylko), co jest zabronione, a cały rząd, w środku kryzysu wywołanego pandemią, przez szereg miesięcy zapierdalał w pocie czoła po całym kraju na wiece, naganiając na głosowanie na kaczą marionetkę (czego mu zgodnie z prawem także robić nie wolno), i dlaczego kłamliwy matołuszek wciskał emerytom (najbardziej zagrożonym COVID-em), że mają iść do wyborów i nie ma się czego bać, bo się pandemia skończyła (a jak się skończyła, to widać w ostatnim czasie, m. in. właśnie dlatego, że były wybory), narażając ich na utratę zdrowia i życia a całe społeczeństwo na to, że się epidemia wymknie spod kontroli.

  • AnonimS

    @MEM ja pokazuję że Trzaskowski nie ma pojęcia o samorządzie a tym bardziej o kierowaniu miastem takim jak Warszawa . Siedział w UE i awaryjnie Tusk go ściągnął do rządu. Na ministra cyfryzacji.
    Obejrzyj  wynik kontroli tego.ministerstwa przez NIK kierowany przez Kwiatkowskiego bywszego ministra PO .
    Reasumując stanowiska w samorządzie powinni obejmować samorządowcy a nie politycy. I w wielu miastach polskich tak już jest

  • MrHyde

    @AnonimS Czyżbyś w wyborach nadburmistrza Warszawy zwanego prezydentem głosował był na kandydata niezwiązanego z żadną partią?

  • AnonimS

    @MrHyde na Jakiego . Ogłosił że występuje z SP  :lol2:

  • MrHyde

    @AnonimS dobry żart grosika wart  :lol2:

  • MEM

    @AnonimS "ja pokazuję że Trzaskowski nie ma pojęcia o samorządzie a tym bardziej o kierowaniu miastem takim jak Warszawa"  

    Ale, po pierwsze, to nie jest odpowiedź na zarzuty z mojego komentarza. Chyba, że właśnie na zasadzie: "a u was biją Murzynów", o której wcześniej mówiłam. Tym samym powiedzenie o "belce w oku" nadal tu pasuje.  

    I nie w tym rzecz, że nie wolno krytykować kogoś tam (w tym wypadku opozycji). Rzecz w zachowywaniu obiektywizmu, zamiast szukania kija, by wybranego psa uderzyć tylko dlatego, że należy do innej niż popierana opcji politycznej.

    Po drugie, co prawda PiS-owi się to w głowie nie mieści, bo oni tkwią głęboko jeszcze w stalinowskim modelu rządów jednostki otoczonej kultem, ale naprawdę mamy XXI wiek wraz z jego możliwościami technologicznymi i nie trzeba siedzieć 24 godziny na dobę kamieniem w ratuszu miejskim, by zarządzać miastem. Zarzut jest wyssany z palca mniej więcej podobnie jak kaczy licznik ścieków do Wisły, uruchomiony na potrzeby "ciemnego ludu, który wszystko kupi", bo to kaczor wadliwą konstrukcyjnie oczyszczalnię w Warszawie postawił.

    "Obejrzyj wynik kontroli tego.ministerstwa przez NIK kierowany przez Kwiatkowskiego bywszego ministra PO."  

    Być może. Ja przecież wcale nie twierdzę, że politycy PO są cacy (i znaczna część społeczeństwa także tego nie twierdzi i ma świadomość tego, co sobą reprezentuje przeciętny polityk obecnej opozycji). Rzecz jednak w tym, że ich poparcie u części społeczeństwa w znacznej mierze nie wynika z ich kompetencji czy ich braku, a z powodu tego, że te kompetencje nie są gorsze niż u ludzi z PiS (przypomnij sobie choćby "misiewiczów" ), natomiast co jest najważniejsze: stanowią oni – politycy opozycji – jedyną dostępną obecnie siłę przeciwstawiającą się wprowadzaniu północnokoreańskiego zamordyzmu przez PiS oraz pewnego rodzaju gwarancję, że kiedy odbiorą PiS-owi władzę, przywrócą demokratyczne standardy w tym kraju. I tylko to się obecnie liczy. Innymi słowy: to wybór (dużo) mniejszego zła.

    "Reasumując stanowiska w samorządzie powinni obejmować samorządowcy a nie politycy."

    Rządy L. Kaczyńskiego w Warszawie nie przeszkadzały? Kandydatura wysunięta w ostatnich wyborach samorządowych przez PiS też nie? Podwójny standard?

    "I w wielu miastach polskich tak już jest"

    Nigdzie tak nie ma. Stanowiska w samorządach obsadzane są po partyjnych kluczach, i to nawet jeśli ktoś na pokaz z partii się wypisze (bo zostają poglądy, wzajemne powiązania, interesy itp.). To by było dobre, gdyby decydowały kompetencje oraz niezależność od dowolnej partii, tyle że to utopia. Rzecz jest, niestety, nierealna do wykonania.