Doktor Frankenstein

Doktor Frankenstein przepycha Polskę z  Zachodu na Wschód

Dotąd starałem się siedzieć cicho, klnąc tylko w zaciszu domowym, ale wreszcie mi się ulało, kiedy usłyszałem ministra spraw wewnętrznych, który publicznie chwalił tajniaków walących żelaznymi pałami pokojowo nastawioną młodzież
Ulało mi się i nie chcę już dłużej czekać , aż któryś poważny polityk wreszcie odważnie, głośno i otwarcie powie, że nad Polską unosi się widmo szaleństwa, a właściwie szaleńca opętanego żądzą władzy, który z sadystyczną satysfakcją spycha nas w odmęty chaosu i przepycha  z powrotem z Zachodu na Wschód.

... ,, Jak to się stało, że życiowy nieudacznik bez solidnej praktyki w życiu zawodowym i bez żadnego doświadczenia w życiu rodzinnym przekonał do swoich kompleksów tak wielu ludzi? Jak to się stało, że zdołał umieścić na najważniejszych stanowiskach aż tylu karierowiczów i hunwejbinów?

Hipokryta, który jedne panie cmoka po rączkach, a na drugie wysyła pałkarzy z gazem łzawiącym. Cham, który bezkarnie wyzywa oponentów od „przestępców”, „zbrodniarzy”, „chamskiej hołoty”, „kanalii”, „komunistów i złodziei”, a sam jest wrażliwy jak mimoza. Tchórz, który nie porusza się bez ochroniarzy, broni policjantami swojego domu przed potencjalnie agresywnymi przechodniami i ściąga siły zdolne spacyfikować spore miasto, żeby nie dopuścić w swoje pobliże młodzieży, która nie podniosła nawet jednego kamienia z torowiska na ulicy Mickiewicza. Zaściankowy polityk, który zna świat wyłącznie z ekranu telewizora. Wampir społeczny, który czerpie siłę z zarządzania chaosem. Destruktor, który potrafi konstruować tylko machiny zniszczenia''.
Prof. dr hab. Przemysław Urbańczyk
Fragment większej całości

merlin

opublikował opowiadanie w kategorii felieton i inne, użył 310 słów i 1831 znaków.

3 komentarze

 
  • MEM

    "Jak to się stało, że życiowy nieudacznik bez solidnej praktyki w życiu zawodowym i bez żadnego doświadczenia w życiu rodzinnym przekonał do swoich kompleksów tak wielu ludzi? Jak to się stało, że zdołał umieścić na najważniejszych stanowiskach aż tylu karierowiczów i hunwejbinów?"

    Normalnie: bo tak z 90% społeczeństwa jest dużo głupsze od niego.

  • merlin

    @MEM Uprawiasz czarnowidztwo. Te 90 % to chyba lekka przesada? ;)

  • MEM

    @merlin  
    "Uprawiasz czarnowidztwo."

    Nie. Wyłącznie realizm. ;) To rzeczywistość jest czarna.  

    "Te 90 % to chyba lekka przesada?"

    Te 90% to jest nawet lekki optymizm.

    Nie tylko PiS i jego elektorat są winni obecnej sytuacji. Winna jest też ta druga strona przede wszystkim dlatego, że w ogóle do niej dopuściła. A winna jest m. in. dlatego, że może i jej część jest wykształcona, ale nie potrafi racjonalnie działać i z możliwie dużym wyprzedzeniem przewidywać skutków swojego i cudzego działania. A to wynika z mniejszych lub większych braków w myśleniu. I to indywidualnie, jak i tym bardziej zbiorowo (jako masa/społeczeństwo). No jeśli postępuje się tak, że w konsekwencjach rządzą nami ludzie pokroju Kaczyńskiego, a więc idioty i nieudacznika, który przez całe życie spod spódnicy mamusi nie wylazł, to jak to świadczy o rozumie pojedynczego obywatela i przez to poziomie całego społeczeństwa? I idąc dalej, jak się potem pozwala takim ludziom rządzić, pomimo tego, że już z samych ich zapowiedzi i znajomości ich charakterów wiadomo, że to się źle skończy, a jedyną reakcją społeczeństwa, na przypadki coraz większego dociskania śruby przez rządzącego kretyna, jest malowanie kolorową kredą po asfalcie na ulicy albo stanie ze świeczką w rękach (a w zachodniej wersji – bo to nie tylko u nas jest z tym problem – taka reakcja jest np. na tragiczne efekty islamskich zamachów terrorystycznych, będące częściowo skutkami politycznej poprawności wprowadzanej z kolei przez tamtejszych idiotów u władzy), czyli w zasadzie dziecinada i infantylizm do n-tej potęgi, to kto jest głupszy? Rządzący kretyn, czy ludzie, którzy zbiorowo i indywidualnie dają sobą w ten sposób rządzić i sobą pomiatać?

    Czy jak przyszedłby do Twojego domu żul, narzygał na dywan, i zaczął rządzić w nim po swojemu, robiąc Ci z chałupy melinę, to też w ramach reakcji, np. paliłbyś świeczkę i mazał coś kredkami w kącie oraz próbował się z nim w "cywilizowany", "politycznie poprawny" sposób dogadać? Czy może po prostu żul na kopach wyleciałby za drzwi? A przede wszystkim, czy już na samym porządku z góry nie przewidywałbyś możliwości, że ten problem zaistnieje wraz z momentem, gdy się żul będzie chciał do chaty Ci wcisnąć?
    No właśnie...

  • merlin

    @MEM Może tak musiało być, może społeczeństwo musiało doświadczyć skutków populizmu, żeby teraz przeżyć swoisty katharsis- protesty kobiet, młodzieży. Może dojrzewamy jako wspólnota. Moim zdaniem jest to światełko w tunelu. ;)

  • MEM

    @merlin "Może tak musiało być, może społeczeństwo musiało doświadczyć skutków populizmu, żeby teraz przeżyć swoisty katharsis- protesty kobiet, młodzieży. Może dojrzewamy jako wspólnota. Moim zdaniem jest to światełko w tunelu."  

    Nie licz na to. :)
    (A to "światełko w tunelu" to nadjeżdżający pociąg. ;))  

    Podobno starożytni Grecy twierdzili, że najpierw jest monarchia absolutna, w której władca jest oświecony i mądrze rządzi. Potem jednak władca traci zdrowie i siły, więc zatrudnia sobie mądrych doradców. Oni też jeszcze rządzą dobrze, ale to już nie jest to samo. Potem trzymająca się władzy taka elita – potomkowie tych doradców władcy, degenerują z każdym następnym pokoleniem, a wraz z nimi państwo i jego społeczeństwo. Aż w końcu przywileje, takie jak np. prawa wyborcze – z różnych przyczyn – dostaje lud, i to także z upływem czasu degeneruje, aż do ochlokracji. I kiedy ta ochlokracja doprowadza do takiego stanu, że państwo sięgnęło dna i dno się oberwało, to ludzie sami chcą, by ktoś przyszedł i wziął to wszystko krótko za pysk. I ktoś taki przychodzi i w ten sposób zataczamy koło, wracając do dyktatury/monarchii absolutnej.  

    Zobacz. Raptem 2-3 pokolenia temu, była II wojna światowa (świetnie zresztą udokumentowana w porównaniu z wcześniejszymi epokami) wraz ze wszystkimi zbrodniami, jakie się wtedy działy. I co? I dziś masz już nawet nie tylko rosnącą rzeszę ludzi zaprzeczających np. istnieniu obozów koncentracyjnych czy holokaustowi, ale powracające i rosnące poparcie dla faszyzmu i nazizmu... Historia przecież uczy, że ludzkość niczego się z niej nie nauczyła. Bo większość się niczego nie nauczyła i większość nie myśli, a do tego jeszcze nawzajem się ogłupia.  

    Oczywiście jakaś część ludzi odetchnie z ulgą, gdy PiS zostanie odsunięty od władzy, ale to nie rozwiąże w cudowny sposób problemów tego rodzaju, że ludzie nie uczą się na błędach. Bo te błędy wynikają przede wszystkim z ludzkiej głupoty/braku myślenia, a dopiero ewentualnie w drugiej kolejności są winą głupich rządzących (którzy np. niszczą edukację i skutkiem tego następne pokolenie jest jeszcze głupsze). PiS, w ten czy w inny sposób, odejdzie, ale dzisiejsza opozycja, po ponownym dojściu do władzy, będzie nadal rządzić tak źle jak np. rząd Tuska czy Millera, nadal też jakaś część społeczeństwa zamieni głosowanie na oszołomów i populistów z PiS na innych podobnych lub jeszcze gorszych np. z Konfederacji, którym złe rządy kolejnych "Tusków" dadzą jeszcze dodatkową wodę na młyn. A im więcej czasu upłynie od rządów PiS-u, tym bardziej ludzie będą zapominać tę lekcję z tego wyciągniętą. To jest jak z pracownikami służby zdrowia w obecnej dobie pandemii. Gdy pandemia wybuchła, to przez społeczeństwo przetoczyła się fala poparcia dla nich – ludzie, jeden przez drugiego, krzyczeli że to bohaterowie. A potem jak ten entuzjazm wobec medyków zaczął powszednieć i wygasać, co nastąpiło? Ano wszystko co najgorsze... Szykany (np. niszczenie samochodów) z powodu tego, że jak medyk pracuje z chorymi na COVID to zarazę do bloku przyniesie, podejrzenia o celowe spowodowanie przez lekarzy pandemii dla zysku itp. Ludzie szybko zapominają nauczkę. A na pewno nie pamięta o niej kolejne (i potem kolejne) pokolenie.

    Popatrz na Amerykanów. Demokracja od ponad 240 lat, wydawałoby się, ze ugruntowana i stabilna. I co? I do władzy dochodzi ktoś taki jak Trump, po czym mało tego, nie chce jej oddać na skutek uczciwych i zgodnych z prawem wyborach, a połowa narodu mu w tym przyklaskuje, wychodząc na ulicę.

  • merlin

    @MEM Czyli nic nie robić! Zająć się tylko obserwowaniem i narzekaniem?. ;)

  • MEM

    @merlin "Czyli nic nie robić! Zająć się tylko obserwowaniem i narzekaniem?."

    No niekoniecznie nic. :) Ale nie ma co liczyć przy tym na cuda.

    Przypomniał mi się jeden z odcinków M*A*S*H-a, w którym jeden z amerykańskich żołnierzy podczas wojny w Korei zajmował się handlem rozmaitymi drobiazgami wytwarzanymi ze skupowanego przez siebie od Koreańczyków, najczęściej dzieci, wojennego złomu, pozyskiwanego często np. na polach minowych. Bohaterowie serialu szantażem zmusili go do rezygnacji z tego procederu i on im wtedy na koniec po prostu mówi, że co im zależy, i tak przecież to niczego nie zmieni, bo na jego miejsce takim handlem zajmą się przecież inni. I pyta ich przy tym, czy chcą zmienić świat. A oni mu na to, że nie cały świat, tylko jego mały kawałek. ;)

    Nie przeskoczymy tego, że tak jest, z niektórymi rzeczami, np. tym, że jakiś tam procent populacji nie korzysta z mózgu w sposób, w jaki powinna, trzeba się pogodzić (choć można go zmniejszyć, jeśli akurat będą ku temu jakieś możliwości i ktoś rozsądny jakimś cudem do władzy dojdzie). Nawet przecież jeśli ktoś kumaty do władzy dojdzie i będzie rządził ileś tram lat, kiedyś będzie musiał odejść i wtedy na jego miejsce może przyjść ktoś kto te wszystkie osiągnięcia zniszczy (tak jak Kaczyński w krótkim czasie zniszczył to, co przez 30 lat od upadku PRL-u budowaliśmy). I jest większe prawdopodobieństwo, że ktoś taki się trafi, niż że się trafią kolejne mądre władze.  

    Nie przeskoczymy tego, ale jakąś tam drobną cegiełkę, w miarę możliwości, zawsze możemy dorzucić. Np. nie daję w łapę nie tylko dlatego, że jest to "kwestia smaku", ale też i dlatego, że wiem, że to na dłuższą metę szkodzi wszystkim, w tym także i mnie. Nie pryskam sprajem po murach nie dlatego, że mi szkoda kasy na tę farbę, tylko, żeby nie niszczyć okolicy jakimś bohomazami. I tak dalej.

  • merlin

    @MEM Natchnęłaś mnie optymizmem. Zostaje tylko muppet show i loża szyderców. :sad:

  • MEM

    @merlin "Natchnęłaś mnie optymizmem."

    No cóż, życie niestety nie napawa optymizmem w żadnej kwestii.  

    "Zostaje tylko muppet show i loża szyderców."

    :lol2:

  • MrHyde

    @MEM "Oczywiście jakaś część ludzi odetchnie z ulgą, gdy PiS zostanie odsunięty od władzy, ale to nie rozwiąże w cudowny sposób problemów tego rodzaju, że ludzie nie uczą się na błędach. Bo te błędy wynikają przede wszystkim z ludzkiej głupoty/braku myślenia, a dopiero ewentualnie w drugiej kolejności są winą głupich rządzących (którzy np. niszczą edukację i skutkiem tego następne pokolenie jest jeszcze głupsze)" - No popatrz, jak ładnie piszesz, że głupota chwilowo rządzących to mały pikuś wobec wiecznej głupoty ludzi/tłumu ;)

  • MEM

    @MrHyde "No popatrz, jak ładnie piszesz, że głupota chwilowo rządzących to mały pikuś wobec wiecznej głupoty ludzi/tłumu"  

    Bo tak jest. :) Ale jest jeszcze kwestia skali tej głupoty. To przecież nie oznacza, że całe społeczeństwo, jednostka po jednostce, jest w równym stopniu głupie (gorzej, że najczęściej jest tak, że ludzie z czasem równają do tych najgłupszych w ich grupie). Stąd np. jest jakiś tam "ultra-betonowy" elektorat głosujący na PiS, i są też tacy, którzy na PiS zagłosowali z winy Tuska (tym razem autentycznej, wynikającej ze złych rządów Platformy), a nie dlatego, że chcieli, żeby Kaczyński zamordyzm wprowadzał.

  • MrHyde

    @MEM "są też tacy, którzy na PiS zagłosowali z winy Tuska (tym razem autentycznej, wynikającej ze złych rządów Platformy), a nie dlatego, że chcieli, żeby Kaczyński zamordyzm wprowadzał" - do tych mam największe pretensje (do betonu trudno mieć jakiekolwiek pretensje, bo beton to beton). Rozumiem głosowanie przeciw temu czy owemu (Tuskowi, Komorowskiemu, Kosiniakowi... Kaczyńskiemu, Ziobrze), ale jak już się głosuje przeciw, co robi chyba większość wyborców, to wypada wybierać przynajmniej mniej złą opcję niż ta, którą się chce ukarać.

    Innymi słowy tłum/naród/wyborcy/każdy z osobna ma jakiś zestaw wierzeń, mitów i prawd podstawowych, które powodują, że pewne zachowania czy słowa skreślają kandydata na amen. Np. jak kandydat powie "nie wierzę w coś tam", to część wyborców nie odda na niego głosu, choćby się zgadzał z nim we wszystkim innym. Jaki Kaczyński jest (i Ziobro, i Macierewicz, i cała ta zgraja) wiedział każdy, ale nie dla każdego ten typ był i jest niewybieralny.

    Dla mnie osobiście na przykład brednie o helowej chmurze nad lasem pod Smoleńskiem dyskwalifikują kandydata Macierewicza, dyskwalifikowałyby nawet gdyby Macierewicz miał dziesięć nobli z literatury i ekonomii, bo dureń to dureń i nie może taki rządzić. A ludziska w swej zbiorowej mądrości wybrali i Ziobrę, i Macierewicza, i Kaczyśkiego, i Szydło, i, i ,i... i nie raz. (Raz można się pomylić).  

    Z drugiej flanki, do jakiegoś czasu temu lewica spod skrzydła A. Zandberga była dla mnie niewybieralna z powodu haseł socjalnych. Pod tym względem zmieniłem zdanie po PiSie, bo teraz już żaden socjal nie straszny. Obojętnie kto będzie rządził, 500 i innych plusów nie rozdmucha, bo nie będzie mieć za co. No, a inni metodą skreślania tego, co nie wchodzi w grę pod żadnym pozorem, skreślają Zandberga, Schetynę, Nowacką, Liroja, i zostają z trudnym wyborem: Ziobro czy Braun, Gowin czy Metzten, Szydło czy Witek? Blisko kościółka czy jeszcze bliżej? ;) Taki mamy lud, sorry!, parafrazując Bieńkowską z taśm Kremla ;)

  • MEM

    @MrHyde "(do betonu trudno mieć jakiekolwiek pretensje, bo beton to beton)"

    "Beton" też ludzie i podlegają tym samym mechanizmom. Ktoś ich uczynił tym betonem. I nie był to PiS, PiS to tylko wykorzystał.

    "do tych mam największe pretensje (...). Rozumiem głosowanie przeciw temu czy owemu (...), ale jak już się głosuje przeciw, co robi chyba większość wyborców, to wypada wybierać przynajmniej mniej złą opcję niż ta, którą się chce ukarać."  

    Teoretycznie tak. Tylko, że myk w tym, że nie bardzo było w kim wybierać, no a trudno też wymagać, by przeciętny, i na ogół średnio rozgarnięty, Kowalski przewidział z długoletnim wyprzedzeniem, że PiS mu wprowadzi pełzającą dyktaturę z kierunkiem w stronę Północnej Korei. Większość dzisiejszej czołówki opozycji doznawała szoku za szokiem, z zaskoczenia, w miarę gdy PiS posuwał się coraz dalej w tym swoim dążeniu do zamordyzmu, i to takiego, że nie potrafili nawet pomyśleć o tym, jak z tym skutecznie walczyć, a Ty się dziwisz prostym ludziom.

    To zresztą też jest głównie "wina Tusków wszelakich" – m. in. dlatego, że doprowadzili także i edukację w tym kraju do takiego poziomu, że ten przeciętny Kowalski, jest jaki jest. Gdyby w szkołach uczono myślenia (to znaczy umiejętności wykorzystania wiedzy w praktyce), ludzie nie dawaliby się tak łatwo wodzić za nos. No ale do tego trzeba rządzących z głową, a poza tym przecież przeciętnemu politykowi to nie na rękę, bo czym ludzie głupsi, tym łatwiej się nimi rządzi. A potem, w pewnym momencie, skutkuje to wyborem rodem z koszmaru.

    "Innymi słowy tłum/naród/wyborcy/każdy z osobna ma jakiś zestaw wierzeń, mitów i prawd podstawowych, które powodują, że pewne zachowania czy słowa skreślają kandydata na amen. Np. jak kandydat powie "nie wierzę w coś tam", to część wyborców nie odda na niego głosu, choćby się zgadzał z nim we wszystkim innym."

    Teoretycznie tak, ale w praktyce to nie jest tak prosto. Dzisiaj część wyborców PiS-u wcale nie jest zadowolona z tego, jak Kaczyński rządzi, ale nadal na PiS głosuje pomimo tego, że Kaczyński solidnie im podpadł. Bo nie widzi alternatywy. Czyli mówi sobie coś w stylu: "OK, kaczor mi podpadł tym i tym, ale zagłosuję na niego, bo nadal nienawidzę Tuska", albo, podobnie jak Anonim, powie sobie: "lepsza Polska katolicka niż laicka, więc choć mi się nie podoba w kościele to i to, nadal go będę całkowicie popierał" (bo nie da się popierać/głosować połowicznie). Tak więc, to nie wynika tylko z tego, co jakiś polityk powiedział, ale także z tego, jaki ludzie mają wybór wśród pozostałych kandydatów. I to bardzo komplikuje sprawę. A już zwłaszcza w sytuacji, gdy, chcąc nie chcąc, każdy wyborca zna tylko jakiś wycinek zdarzeń oraz faktów i może różne wnioski z tego, co dany polityk powiedział, wyciągnąć (a na to jeszcze nakładają się manipulacje medialne – choćby wyciąganie byle zdania z kontekstu danej wypowiedzi). O ile w ogóle go to interesuje w takich szczegółach, bo przecież nie każdy musi się tym interesować. No jak te kilkadziesiąt procent społeczeństwa nie rozumie przekazu dziennika telewizyjnego, to nie da się od nich wymagać, by rozkminiali z jakimś sensem politykę.

    "Jaki Kaczyński jest (i Ziobro, i Macierewicz, i cała ta zgraja) wiedział każdy, ale nie dla każdego ten typ był i jest niewybieralny."

    Tu sądzisz za bardzo według siebie. :) Nie każdy wiedział, jaki jest tak naprawdę Kaczyński czy inny PiS-owiec. Nie każdy ma chęci i możliwości, by na tyle wnikliwie to oceniać i trafiać z diagnozą, żeby mieć pewność, że oni są, jacy faktycznie są. Oczywiście większość społeczeństwa generalnie nie ma dobrego mniemania o tych wymienionych przez Ciebie ludziach (czy w ogóle o politykach jako całości ;)), świadczą o tym choćby rankingi zaufania do polityków, ale stopień tego też jest zróżnicowany. To znaczy, jeśli – tak z czapy – 70% nie ufa Kaczyńskiemu, to to jeszcze nie oznacza, że dla każdego jednego wyborcy z tych 70% Kaczyński jest takim samym "*ujem". I to czyni różnicę, która potem odbija się na wynikach wyborów, gdy nadal te 70% kaczorowi nie ufa, ale z różnych innych przyczyn ileś tam procent z tych 70% na Kaczyńskiego jednak zagłosuje niemal bez względu na to, co Kaczyński mówi.

  • MEM

    @MrHyde "Dla mnie osobiście na przykład brednie o helowej chmurze nad lasem pod Smoleńskiem dyskwalifikują kandydata Macierewicza, dyskwalifikowałyby nawet gdyby Macierewicz miał dziesięć nobli z literatury i ekonomii, bo dureń to dureń i nie może taki rządzić."

    Tylko, że nie każdy ma na tyle "oleju w głowie". No nie możesz wymagać od społeczeństwa, u którego w większości przypadków, powiedzmy, bardzo kulawo z edukacją, wiedzą i myśleniem, żeby odróżniało jedną teorię (tę Macierewicza) od innej (tej oficjalnej z Komisji Badania Wypadków Lotniczych). A już tym bardziej, że na upartego to "mgłę" przecież da się sztucznie wytworzyć, więc to niejako uwiarygadnia takie teorie w oczach jakiejś tam części społeczeństwa. A jak do tego dołożyć jeszcze aspekty psychologiczne (nacisk grupy wierzących w teorię spiskową na oporniejsze na tę wiarę jednostki w jej otoczeniu, uzasadnioną do pewnego stopnia podejrzliwość wobec Rosji, ludzkie uwielbienie dla rzeczy tajemniczych, choćby tylko były takimi na pozór), to tych zwolenników teorii Macierewicza się nazbiera. No i jak od nich potem wymagać nastawienia nakazującego dyskwalifikować Antosia? ;)

    "A ludziska w swej zbiorowej mądrości wybrali i Ziobrę, i Macierewicza, i Kaczyśkiego, i Szydło, i, i ,i... i nie raz."

    Bo niestety zawsze każda grupa równa do najgłupszych. ;) Więc "zbiorowa mądrość" także jest na poziomie takim, na jakim są najgłupsi z tej zbiorowości.

    "(Raz można się pomylić)."

    Tak by było, gdyby ludzie uczyli się na błędach. Większość się nie uczy i popełnia stale te same (i to nie tylko z głupoty, ale i z powodów czysto mentalnych).

    "Z drugiej flanki, do jakiegoś czasu temu lewica spod skrzydła A. Zandberga była dla mnie niewybieralna z powodu haseł socjalnych."

    Od dawna wiadomo, że PiS zdobył część elektoratu kosztem lewicy, bo najpierw obiecał, a potem faktycznie dał, obiecany socjal. I że wielu nadal przedkłada socjal nad to, co dany polityk mówi, czy co sobą reprezentuje. Ba, wielu do dziś wielbi Gierka (i komunę zresztą też), nie zdając sobie sprawy, do czego ten doprowadził.

    To zresztą też wina wcześniej rządzących, głównie lewicy (a jeszcze wcześniej PRL-u), która nauczyła ludzi żebractwa i uzależnienia od tego, że "państwo da".

    BTW, ciekawostka. Korwin-Mikke założył sobie kiedyś fundację dla dzieci niepełnosprawnych (tak, tak..., ten sam Korwin-Mikke, którego mało nie zjedli swego czasu, za to, że rzekomo obrażał niepełnosprawnych :)), która miała im pomagać w trenowaniu sportów umysłowych (typu szachy itp.), skoro sportu wymagającego sprawności fizycznej nie mogą oni uprawiać w takim wydaniu jak całkowicie sprawni fizycznie ludzie. I co się okazało? Że zainteresowanie nie jest takie, jakie mogłoby być, ale wcale nie dlatego, że faktycznie nie dałoby się tym ludzi zainteresować, ale dlatego, że Ci, którzy się tym zajmą i w efekcie będą mieć w tym osiągnięcia, mogą potracić zasiłki, które im, w wykonaniu lewicowych partii, z przyczyn ideologicznych i dla punktów w sondażach wyborczych, socjalizm dał "pomagając w ich sytuacji". Czyli jak zwykle socjalizm walczył z problemami nieznanymi w innych ustrojach w sposób taki, że po jego wprowadzeniu, nawet piasku na pustyni by zabrakło i trzeba by go było importować (innym takim przykładem są zasiłki dla samotnych matek – i zresztą w ogóle system pomocy społecznej – w efekcie których uboczny skutek jest taki, że ludzie kombinują w ten sposób, że opłaca się być samotną matką, i tak się tworzy patologia, lewica zaś nie widzi problemu i dzielnie walczy dalej z nakręcającą się spiralą, którą sama tworzy). Tacy to "światli postępowcy". ;)

    "Pod tym względem zmieniłem zdanie po PiSie, bo teraz już żaden socjal nie straszny. Obojętnie kto będzie rządził, 500 i innych plusów nie rozdmucha, bo nie będzie mieć za co."

    I tu się mylisz. Zapomniałeś już, jak parę lat temu prześcigały się wszystkie partie opozycyjne, na czele z PO, w rozmaitych 1000+, bo tam w nich siedzą po dziś dzień aż tacy skończeni idioci, że nie dość, że nie wyciągnęli wniosków z błędów, jakie popełnili, a które kosztowały ich utratę władzy, nie dość, że jedyne na co byli w stanie wpaść, to żałosna próba przelicytowania PiS w rozdawnictwie socjalu (oczywiście na koszt podatnika), to jeszcze myśleli, że wyborca jest na tyle głupi, że im uwierzy, zwłaszcza mając w pamięci sławetne "vincentowe" "pieniędzy nie ma i nie będzie"?

    Tak że socjal zawsze da się rozdmuchać. I to nie tylko w takiej formie. I póki co, będzie jeszcze za co to zrobić. Tym bardziej, że polityk tego nie robi przecież za swoje, a w zdecydowanej większości wychodzi z założenia, że "po nas, choćby potop".

  • MEM

    @MrHyde "No, a inni metodą skreślania tego, co nie wchodzi w grę pod żadnym pozorem, skreślają Zandberga, Schetynę, Nowacką, Liroja, i zostają z trudnym wyborem: Ziobro czy Braun, Gowin czy Metzten, Szydło czy Witek? Blisko kościółka czy jeszcze bliżej? Taki mamy lud, sorry!,"

    Ale to nie jest wina ludu (przynajmniej nie jest to bezpośrednio wina ludu). To wina tego, co jest do wyboru (tym bardziej w sytuacji, gdy ordynację wyborczą masz tak skonstruowaną, że w praktyce nie liczy się to, na kogo głosujesz, tylko miejsce na liście wyborczej okupowane przez te same mordy pod innymi szyldami (a potem pretensje do ludu, że rzyga na ich widok i ich nienawidzi... w efekcie włażąc w łapy skrajnych ugrupowań lub "jednosezonowych" partii). Przy czym, tak przy okazji, podobnie jak przy wyborze Kaczyńskiego, gdy część wyborców mogła jeszcze liczyć na to, że nie zachce mu się demolki ustroju, żeby mieć władzę absolutną, nie tylko nie masz żadnej gwarancji, że Zandberg (ten już choćby z samych przyczyn ideologicznych i "tradycji" komuny), Schetyna itp., nie wprowadzą Ci zamordyzmu. Przypomnij sobie choćby, jak parę miesięcy temu Nitras, w Sejmie odgrażał się lewicy, że PO wygra wraz z Konfederacją następne wybory i wtedy PO pozwoli Konfederacji, by się "zajęła" lewicą, tak jak chce. No i, dajmy na to, zagłosujesz sobie na tę Platformę, a Nitras i jego nowi faszystowscy kolesie dzień po wyborach sprawią, że się obudzisz z ręką w nocniku. I co wtedy? Staniesz przed lustrem i powiesz do samego siebie: "taki mamy lud"?

  • MrHyde

    @MEM "Ale to nie jest wina ludu" - pewnie niczyja wina... ale trochę jednak tak.

  • MrHyde

    @MEM "nie masz żadnej gwarancji, że Zandberg (ten już choćby z samych przyczyn ideologicznych i "tradycji" komuny), Schetyna itp., nie wprowadzą Ci zamordyzmu". - naiwnością byłoby liczyć na gwarancje. Dlatego zresztą ludzkość (Amerykanie) wypracowała instytucjonalne checks and ballances i swego rodzaju dyktaturę prawa.

  • MrHyde

    @MEM "Teoretycznie tak. Tylko, że myk w tym, że nie bardzo było w kim wybierać, no a trudno też wymagać, by przeciętny, i na ogół średnio rozgarnięty, Kowalski przewidział z długoletnim wyprzedzeniem, że PiS mu wprowadzi pełzającą dyktaturę z kierunkiem w stronę Północnej Korei. Większość dzisiejszej czołówki opozycji doznawała szoku za szokiem, z zaskoczenia" - myślę, że co do PiSu nie było podstaw do jakichkolwiek wątpliwości. Oni stale i na długo przed 2015 rokiem łamali prawo (wyrok Kamińskiego) i prawa przyrody (nibykomisja sejmowa Macierewicza). Średnio rozgarnięty Kowalski okazał się mocno nierozgarnięty. W tej opinii pozostaję bezwzględny.
    Co to znaczy, że nie ma z czego wybierać? Zawsze jest. A jak nie ma, to jakim cudem Kowalscy wybrali niewybieralnego?!

  • MrHyde

    @MEM "Gdyby w szkołach uczono myślenia (to znaczy umiejętności wykorzystania wiedzy w praktyce)" ABSOLUTNIE NIE MAM NIC PRZECIWKO TEMU :)

  • MEM

    @MrHyde "naiwnością byłoby liczyć na gwarancje. Dlatego zresztą ludzkość (Amerykanie) wypracowała instytucjonalne checks and ballances i swego rodzaju dyktaturę prawa."

    No i u nas też takie były. I co z nich zostało?  

    "myślę, że co do PiSu nie było podstaw do jakichkolwiek wątpliwości. Oni stale i na długo przed 2015 rokiem łamali prawo (wyrok Kamińskiego)"

    Nie oni jedni prawo łamali, więc to nie jest jakiś koronny dowód, by przeciętny wyborca mógł zakładać z góry przed wyborami, że po wyborach obudzi się w dyktaturze. Tym bardziej, że nie wierzył PiS-owskiej konkurencji, a do tego miał jej dosyć.

    "i prawa przyrody (nibykomisja sejmowa Macierewicza)."

    To też nie jest nowość. ;) Choćby Komorowski przecież mawiał o lataniu na drzwiach stodoły. Oczywiście nie dochodziło do aż takich kuriozów jak komisja sztandarowego świra kaczej partii, ale też, jak w przypadku tej sztucznej mgły, część wyborców przynajmniej przez pewien czas mogła się na to nabierać. Trzeba też brać pod uwagę, że PiS-owska propaganda, idąca równolegle z wymysłami Macierewicza, była dość skuteczna w przekonaniu do teorii o zamachu tych, którzy byli skłonni w zamach wierzyć, ale jeszcze się wahali. Wystarczało odpowiednio zmontować scenki z dowolnym przywitaniem Tuska i Putina, opatrzyć to jakimś komentarzem sugerującym spisek i potem teorie spiskowe się same toczą w oparciu o takie "wiarygodne" źródła. Nieudolnie prowadzone przez rządzącą wtedy Platformę śledztwo dodatkowo dolewało oliwy do ognia. "Rudy", choćby w tak banalnie prosty sposób mógłby ukrócić część tej wiary w spiski (choćby i miał to robić na pokaz) za pomocą tego, że postawiłby się Ruskim i kategorycznie domagał zwrotu wraku i prowadzenia śledztwa – wykazałby wtedy jakąkolwiek inicjatywę i tym wytrącił z ręki PiS-owi argumentację o "zdradzie" oraz przekonał do siebie tę część, która skłaniała się (ale jeszcze w nią nie wierzyła) do wiary w spisek. Ale rządy PO opierały się na tym, że "jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było" – żadnej inicjatywy w czymkolwiek, co dotyczy rządzenia państwem, tylko jakieś doraźne działania, trzymanie się koryta i polityka "ciepłej wody w kranie". I to się mściło nie tylko na skutkach takich rządów, ale także i na tym, że pozwalało PiS-owi sobie spokojnie hodować swój elektorat i robić z części z niego "beton". A potem był płacz, że "Jak to? Kaczor wybory wygrał?" i zwalona wina za to na "głupiego wyborcę, który nie widział wielkości Platformy i jej "światłego" kierownictwa". No to się dziwisz, że mając praktycznie do wyboru jedynie PiS i PO, w takiej sytuacji większość głosów zarobił PiS, pomimo wszystkich swoich wad i wymysłów świra z jego komisją (bo to było ważnym elementem kampanii, ale było też tylko jednym z wątków całości)?  

    No a do tego trzeba dodać, że przeciętny wyborca ma też swoje ograniczenia (i kaczor je też wykorzystywał, choćby "chowając" na jakiś czas przed wyborami Macierewicza; i BTW, też na to PO pozwoliła, bo mogła drążyć wątek świra-Antosia, nie pozwalając PiS-owi na zdjęcie jego wizerunku sprzed oczów wyborcy, ale po tym jak swoją bezmyślnością i bylejakością rządów doprowadziła do tego, że powszechna w narodzie stała się teoria o zamachu przy współudziale Tuska i Platformy, PO była szczęśliwa, że choć przez chwilę o katastrofie słowa nie było, no a wyborca, ograniczony i mający własne życie na głowie – zresztą także urządzone przez PO i jej byle jakie rządy, więc pozostawiające wiele do życzenia – w efekcie chwilowo "zapominał" o tym, że świr jest najbliższym współpracownikiem Kaczyńskiego).

    "Średnio rozgarnięty Kowalski okazał się mocno nierozgarnięty. W tej opinii pozostaję bezwzględny."

    Bo większość ludzi na całej planecie rozumem nie grzeszy. Polityk powinien brać to pod uwagę i nie dopuszczać do sytuacji, w której głupota i ograniczenie umysłowe wyborców jest skierowane przeciwko niemu przez jego konkurencję. Nadal więc główny ciężar winy leży po stronie  dzisiejszej opozycji. Raz, że swoimi rządami w ciągu kilku dekad doprowadziła wyborcę do takiego poziomu wyedukowania, dwa, że swoją nieudolnością i bezwładnością pozwoliła na to, by PiS wykorzystał tego wyborcę przeciwko nim. Oczywiście, że "kto jest głupszy: głupiec, czy ten który za nim idzie?", ale wszystko ma gdzieś tam swój początek, kiedy ten "głupi, który podąża za głupim" zostaje ukształtowany. I to, że ten "głupi idący za głupim" taki jest, to jest wybitnie robota dzisiejszej opozycji. Co z kolei pokazuje, jak z kolei ona jest nierozgarnięta.

  • MEM

    @MrHyde "ABSOLUTNIE NIE MAM NIC PRZECIWKO TEMU"

    Ale, nie licząc nieudolności w sprawowaniu władzy (w tym nad systemem edukacji), politycy (wszyscy) mają. Bo wyborca posługujący się dobrze rozumem ich nie wybierze i będzie też bardzo skrupulatnie im patrzył na ręce. I nici z ciepłej, dobrze płatnej posadki, przywilejów i z kręcenia wałów.  

    Żeby system edukacji był sprawny, trzeba przede wszystkim powrócić do jednej rzeczy: do tego, żeby był on prywatny. Tak, żeby zdrowa konkurencja mogła ten system wyleczyć. A który polityk zgodzi się na niemal całkowitą deregulację i brak kontroli nad systemem edukacji, do tego jeszcze pozbawiając się możliwości narzucania ideologii, jaką dana opcja polityczna wyznaje? I widzisz, nie masz nic przeciwko temu, by była dobra edukacja, ale chcesz czy nie, musisz głosować na tych, w których interesie jest, żeby ta edukacja dobra nie była (nawet jeśli ich polityczna konkurencja pod tym względem ma jeszcze gorsze pomysły). A potem ktoś z boku powie coś w rodzaju: "głupi wyborca, zagłosował za takimi, którzy ten system zrobili źle i w dodatku zrobili to celowo, i w tej opinii pozostaję bezwzględny".

    To nie jest takie proste. ;)

  • MrHyde

    @MEM "No a do tego trzeba dodać, że przeciętny wyborca ma też swoje ograniczenia" dokładnie o tym mówię i próbuję, bardzo nieudolnie, nazwać te ograniczenia - wierzenie niewłaściwym "autorytetom", odziedziczone zabobony i przesądy (mordy rytualne na chrześcijańskich dzieciach, żydokomuna, ksiądz=mędrzec, itp.), brak chęci weryfikować te zabobony (tradycje)... To tylko próba opisania rzeczywistości, bez szukania winnych, za to z próbą znalezienia obszarów, które trzeba zmieniać, żeby w przyszłości było ciut lepiej. W sumie, przyznając, że ludzie są z natury głupi i nieskłonni do myślenia, można to sobie darować.

  • MrHyde

    @MEM "Żeby system edukacji był sprawny, trzeba przede wszystkim powrócić do jednej rzeczy: do tego, żeby był on prywatny". Utopia. Prywatnego nie będzie, bo głupi lud "zainwestuje" w wakacje, w telewizor, w imprezę rodzinną z okazji odnowy bierzmowania, we wszystko tylko nie w edukację.  
    Żeby szkoła była sprawna, potrzebny jest prestiż zawodu nauczyciela. Nauczyciel to musi być ktoś przez duże K. Ktoś, komu żyje się lepiej niż rodzicom, komu ojciec-rolnik ojciec-kierownik lidla zazdrości domu, ogrodu, samochodu.

  • MEM

    @MrHyde "Utopia. Prywatnego nie będzie, bo głupi lud "zainwestuje" w wakacje, w telewizor, w imprezę rodzinną z okazji odnowy bierzmowania, we wszystko tylko nie w edukację."

    I tu się mylisz. To jest mit (i nie dotyczy on zresztą jedynie samej kwestii edukacji), klepany przez lewicę i jej "wyznawców". ;) Mit, który mówi, że bez "światłej" pomocy władzy (dawniej przewodnictwa jedynie słusznej partii ;)), człowiek nie jest w stanie sobie poradzić w życiu. Tymczasem ludzie sobie radzili bez "światłej pomocy władzy" (a już zwłaszcza bez sprawowanej przez lewicowe partie) przez większość historii, i nie tylko nie wyginęli, ale też zbudowali całą tę cywilizację. Lewica przyszła już na gotowe, spieprzyła, co się dało spieprzyć, zdegenerowała, kogo się tylko dało, a do tego w swych zwyrodniałych wersjach (a degeneruje do nich ona zawsze) ufundowała znacznej części świata największe horrory w dziejach ludzkości. Bez niej się ludzie z powodzeniem obchodzili (nawet niewolnictwo znieśli... kapitaliści, :p oni też podnieśli do maksimum warunki pracy, płacy i życia robotnika i chłopa)

    Co więcej, to, że jakaś część społeczeństwa jest dziś na tyle nieporadna i wręcz niedorozwinięta, że zamiast zapłacenia za szkołę, zainwestuje np. w TV, wynika właśnie z tego, że to lewica doprowadziła swoimi programami socjalnymi do sytuacji, w której część społeczeństwa mentalnie zdegenerowała i uzależniła się od zewnętrznej pomocy w wielu aspektach, w których poradzić powinna sobie sama i to ze znacznie lepszymi efektami niż przy tej pomocy biorącej się z tego, że "urzędnik wiedział lepiej" i rządząc stworzył prawo, które z kolei wpłynęło na normy społeczne, i skutkiem tego, po dziś dzień produkuje to rzesze ludzi niejako ubezwłasnowolnionych przez system.

    Tymczasem jest tak, że ludzie pozbawieni takiego "światłego przywództwa", które "wie lepiej" i za nich decyduje, będą musieli sobie poradzić. A że od edukacji będzie zależało ich życie i jego poziom, to nawet do najgłupszego dotrze, że jakąś edukację zdobyć musi (i to na wszystkich szczeblach – nie każdy musi skończyć studia, by być szanowanym, dobrze żyjącym i kumatym członkiem społeczeństwa). To zaś z kolei zaowocuje wytworzeniem nowych norm społecznych i kolejne pokolenia w nich wychowane, będą cenić porządną edukację i takiej za swoje pieniądze będą wymagać, co z kolei wpłynie (poprzez konkurencję między szkołami) na jakość oferty edukacyjnej. Ergo: problem będzie miał tylko urzędas, który okaże się zbędny i zamiast ciepłej posadki będzie musiał iść do uczciwej pracy, oraz polityk, bo ludzie nie dadzą się kiwać – będą mieli więcej oleju w głowie, będą musieli faktycznie myśleć, by się utrzymać, i przez to będą bezwzględnie wymagać od tych, których wybierają i im płacą, a wychowany w takim systemie polityk też będzie prezentował znacznie lepszy poziom to będzie wtedy ktoś na miarę np. Thatcher, a nie Kukiza czy Palikota, o świrach, oszołomach i złodziejach nawet już nie mówiąc.

    I dlatego tego systemu prywatnej edukacji żaden polityk nie wprowadzi. Zamiast tego, woli utrwalać mit (zresztą często sam przynajmniej częściowo w niego wierzy, bo też przecież mentalność nabył przez wychowanie w systemie, w którym edukacją rządziła władza) i go ludziom wciskać jako jedynie słuszny.

    "Żeby szkoła była sprawna, potrzebny jest prestiż zawodu nauczyciela. Nauczyciel to musi być ktoś przez duże K. Ktoś, komu żyje się lepiej niż rodzicom, komu ojciec-rolnik ojciec-kierownik lidla zazdrości domu, ogrodu, samochodu."

    To jest bzdura. Prestiż zawodu (dowolnego) nie polega na samej kwestii finansowej (choć jest ona jej częścią). Natomiast zarówno prestiż zawodu jak i zarobki może nauczycielom umożliwić właśnie tylko i wyłącznie system prywatny. Bo tylko dobre szkoły będzie na to stać, by dobrze płacić, a żeby było je na to stać, będą musiały się te szkoły wykazać. Tym samym nie przyjmą do roboty byle kogo i w efekcie na bruku znalazłoby się 90% dzisiejszych nauczycieli. Minimum. Bo większość z nich nie nadaje się w ogóle do nauczania, a reszta ma najczęściej kiepskie do tego kwalifikacje. Tym samym sito przy zatrudnieniu oraz wysokość wypłaty w dobrej, ale wymagającej szkole, odsieje ziarno od plew i dopiero wtedy nauczyciel będzie prestiżowym zawodem. A na razie to się domagasz tylko tego, by nauczyciel dostał (w dodatku właściwie za nic, biorąc pod uwagę poziom edukacji) dużą kasę. Na tej zasadzie możesz równie dobrze uznać, że pierwsza z brzegu napompowana botoksem celebrycka lala znana ze skandali jest "prestiżowa", bo jej się, z jej dochodami, żyje lepiej niż 99,9% populacji, która jej zazdrości "domu, ogrodu, samochodu". Taki byłby to prestiż. Nie wystarczy kogoś obsypać kasą, jak ma np. "słomę w butach".

  • MEM

    @MrHyde "dokładnie o tym mówię i próbuję, bardzo nieudolnie, nazwać te ograniczenia - wierzenie niewłaściwym "autorytetom", odziedziczone zabobony i przesądy (mordy rytualne na chrześcijańskich dzieciach, żydokomuna, ksiądz=mędrzec, itp.), brak chęci weryfikować te zabobony (tradycje)... To tylko próba opisania rzeczywistości, bez szukania winnych,"

    Ale kręcisz... :)

    Bo owszem, mówisz o tym, ale nie wskazujesz winnych sytuacji, zwalasz winę na samego "głupiego" wyborcę. Tymczasem wyborca jest już efektem końcowym całego procesu (choć dzięki niemu to się dalej potem kręci w ten sam sposób, doprowadzając do jeszcze większej patologii). A poza tym, mało tego, nie szukasz winnych, bo robisz to z wygody – bo gdybyś ich szukał, to musiałbyś wskazać tych, których np. popierasz podczas wyborów. Przy czym kolejna rzecz, twierdzisz, że nie szukasz winnych, ale to nie przeszkadza Ci ich jednak wskazywać. Oczywiście pod warunkiem, że nie reprezentują/nie są powiązani z "Twoją" opcją polityczną. Stąd "nie szukasz winnych", ale piszesz o "zabobonach", "tradycjach", "niewłaściwych autorytetach", a w domyśle, winni są kościół, tzw. wartości narodowe", nacjonaliści, partie tzw. "prawicowe" itp. (które to rzeczy i osoby stale krytykujesz, obwiniając o wiele). I to oczywiście jest prawdą, że oni mają bardzo wiele za uszami w tych sprawach, ale taka wybiórczość podważa też całość Twojego stanowiska. No bo, nie wskazujesz winnych poza wybranymi, których jednak wskazujesz, i na dokładkę nie wskazujesz winnych tylko gdy chodzi o udział w tym procederze tych przez siebie popieranych, a którzy są przecież tak samo winni (bo wtedy to tłumaczenie jest takie, że to "głupi wyborca jest winien" sytuacji). A tak się nie da. Nie istnieje żadna różnica pomiędzy księdzem czy "politykiem-narodowcem", robiącym dla własnego interesu lub z powodów ideologicznych wodę z mózgu wyborcy przy pomocy zabobonów i wykorzystywania tradycji narodowych itp., a politykiem "lewicowym", który z tych samych powodów podnosi ludziom podatek na np. kolejne wydatki MOPS-u lub wciska poprawność polityczną, robiąc w ten sposób wodę z mózgu wyborcy tak samo i doprowadzając tak samo do degeneracji społeczeństwa.

  • MrHyde

    @MEM "A poza tym, mało tego, nie szukasz winnych, bo robisz to z wygody – bo gdybyś ich szukał, to musiałbyś wskazać tych, których np. popierasz podczas wyborów" Myślisz, że to jest powód? Nie szukam, bo to nie ma większego sensu, i zrobili to już więksi ode mnie filozofowie - nie dochodząc do żadnego konsensu (Albo "każdy jest kowalem swego losu" i sam sobie winien, albo winne są wielkie socjologiczne struktury, świat i w ogóle nie odpowiadamy za siebie tylko jesteśmy produktem historii i otoczenia)

  • MrHyde

    @MEM "Oczywiście pod warunkiem, że nie reprezentują/nie są powiązani z "Twoją" opcją polityczną. Stąd "nie szukasz winnych", ale piszesz o "zabobonach", "tradycjach", "niewłaściwych autorytetach", a w domyśle, winni są kościół, tzw. wartości narodowe", nacjonaliści, partie tzw. "prawicowe" itp. (które to rzeczy i osoby stale krytykujesz, obwiniając o wiele)". A to już Twoje domysły.  ;)

  • MEM

    @MrHyde "Myślisz, że to jest powód?"

    A nie jest? :)

    Jesteś inteligentny i wykształcony. Jeżeli potrafisz wskazać winę części winnych tej sytuacji, którymi są ci "siewcy zabobonów" itp., wykorzystujący to do swoich celów, lub choćby czyniąc to z ich własnej głupoty – a to, jak widać po wcześniejszych komentarzach, potrafisz bardzo dobrze – a nie umiesz nagle wskazać żadnej innej przyczyny, choć są one tak samo widoczne i oczywiste, tyle, że akurat tak się składa, że leżą po stronie opcji politycznych, do których Ci bliżej, to nie jest to przypadek.  

    Inaczej... Obwiniasz kościół m. in. za to, jaki był w przeszłości, nie? A obwiniasz współczesną lewicę za zbrodnie epoki komunizmu, o których równie dobrze wiesz, jak o inkwizycji? Czy przewidujesz, że lewica, po dorwaniu się do pełni władzy, zrobi powtórkę z rozrywki w przypadku komunizmu, tak jak to robi kościół, wracając z kolei do średniowiecza, w przypadkach, gdy tylko da mu się porządzić?
    No właśnie...

    "Nie szukam, bo to nie ma większego sensu,"

    Ma to taki sam sens, jak szukanie winy np. w religijnych zabobonach. Jedno i drugie jest złe. Przemilczając lub bagatelizując część przyczyn, nie poprawiamy niczego.

    "i zrobili to już więksi ode mnie filozofowie - nie dochodząc do żadnego konsensu (Albo "każdy jest kowalem swego losu" i sam sobie winien, albo winne są wielkie socjologiczne struktury, świat i w ogóle nie odpowiadamy za siebie tylko jesteśmy produktem historii i otoczenia)"

    A prawda leży pośrodku. :) To znaczy całość tego, o czym piszesz, jest powodem takiego stanu rzeczy. Każdy jest kowalem swojego losu, ale też to, jaki jest i w jakich warunkach żyje, zależy od reszty, czyli od tych "wielkich struktur" i od "wiatru historii". Pomyśl: ktoś siedział np. na wieżyczce w obozie koncentracyjnym, bo tak się jego życie potoczyło i nie wynikało to tylko z jego w pełni świadomego wyboru, a gdyby historia oraz społeczna struktura, w której żył, były nieco inne, ten sam SS-mann mógłby być np. drugim Owsiakiem z jego WOŚP. Ale jednocześnie nikt nie kazał mu zatracić człowieczeństwa i zostawać tym SS-mannem, to, mimo iż popychany przez historię i społeczeństwo, wybrał jednak sam. To się wszystko ze sobą przeplata.  

    "A to już Twoje domysły."

    Oh, come on... Nie wmówisz mi, że to przypadek. :) Przecież wiadomo, że za szerzonymi i podtrzymywanymi zabobonami ktoś stoi, nie? I że to takich ludzi masz też na myśli jako przyczynę. A jednocześnie ktoś po lewej stronie sceny politycznej wciska ludowi poprawność polityczną, mówiącą np. że mają być w firmach ustawowo narzucone parytety płci, albo "rasowe", lub sponsorując wzrost patologii poprzez "programy społeczne", i udajesz, że tego nie widzisz, ani tym bardziej ludzi za tym stojących. I mało tego, że udajesz, że nie widzisz. Piszesz, że lud jest sam sobie winien, bo wybiera Kaczyńskiego a nie Zandberga lub Schetynę, wskazując tym więc na ten według Ciebie właściwy i niewłaściwy wybór, jakiego ludzie dokonują podczas wyborów.

  • MrHyde

    @MEM "A prawda leży pośrodku". Niewykluczone, ale mało prawdopodobne. Prawda leży tam, gdzie leży, a nie tam, gdzie ktoś wyznaczy sobie środek. :)

  • MrHyde

    @MEM "I mało tego, że udajesz, że nie widzisz. Piszesz, że lud jest sam sobie winien, bo wybiera Kaczyńskiego a nie Zandberga lub Schetynę" - niezupełnie. Piszę, że Zandberg i Schetyna mieszczą się w granicach tego, na co ewentualnie można zagłosować (akurat te dwa nazwiska to pod wieloma względami antypody wybieralnego, np. jeśli chodzi o stosunek do relacji państwo-religie), a Kaczyński się nie mieści i było to widać to jak na dłoni co najmniej 10-15 lat temu.

  • MEM

    @MrHyde "Niewykluczone, ale mało prawdopodobne. Prawda leży tam, gdzie leży, a nie tam, gdzie ktoś wyznaczy sobie środek."

    Czepiasz się. ;)

    "niezupełnie. Piszę, że Zandberg i Schetyna mieszczą się w granicach tego, na co ewentualnie można zagłosować (...), a Kaczyński się nie mieści"

    No zgoda, że to tzw. mniejsze zło. Tylko, że taki betonowy elektorat lewicy albo PO, podobnie jak betonowy elektorat PiS (a tylko takie tym trzem opcjom – lewica, PiS, PO – zostały) nie traktuje tego jako głosowania na mniejsze zło, tylko jako coś całkowicie słusznego i zgodnego z jego poglądami. Nie patrzy więc przy tym w sposób taki, że o danym polityku – tak samo jak o Kaczyńskim – te same rzeczy można było powiedzieć już ileś lat temu. A jednak jedni to "taki mamy lud" i oszołomy, a drudzy nie...

  • MrHyde

    @MEM Znasz taki beton PO lub Lewicy?

  • MEM

    @MrHyde "Znasz taki beton PO lub Lewicy?"

    Cały ich elektorat? ;)

    No dobra... prawie cały. Część faktycznie zagłosuje na "mniejsze zło". Ale to jest w sumie drobny odsetek w tym wszystkim. Bo ludzie, którzy dochodzą do wniosku, że nie ma na kogo głosować, mają na ogół powyżej uszu lewicy, Platformy i PiS-u. Więc jaką część wyborców stanowią? Ano to ci, którzy nie idą do wyborów, ci, którzy głosują na sezonowe "nowinki" typu Palikot, Kukiz, teraz Hołownia, i ci, którzy są niezdecydowani do praktycznie ostatniej chwili.  

    Czyli masz beton PiS, beton PO, beton lewicy (lewicy zwłaszcza, przecież oni od -nastu lat mają – na szczęście; naród, mimo wszystko, mądrzeje ;) – problem z przekroczeniem progu wyborczego, to co im zostało, jak nie najbardziej zatwardziały beton, który się przez te dziesiątki lat nie wykruszył?) i tę całą resztę wyżej wymienioną, wśród której niewielu jest tych, którzy zagłosują na PiS/PO/lewicę jako na to "mniejsze zło".

  • MrHyde

    @MEM najbardziej betonowy jest chyba elektorat partii "nie ma na kogo głosować" ;)

  • MEM

    @MrHyde "najbardziej betonowy jest chyba elektorat partii "nie ma na kogo głosować""

    Racja. :lol2:

  • Zap

    Na tym niestety polega demokracja, że głos żula pijącego tanie wina za sklepem i głos profesora, w wyborach znaczą tyle samo. A że żuli mamy więcej niż profesorów, to mamy takie właśnie władze.
    Chciałbym tu jednak przypomnieć, że poprzednie wcale nie były lepsze pod tym względem. Być może nie miałeś wcześniej "przyjemności" doświadczyć działania dzielnych stróżów prawa. Media przychylne poprzednim władza też tego nie nagłaśniały. Ale to co się teraz dzieje to nic nowego. Przypomnij sobie choćby słynną akcję widelec. Gdzie na rozkaz Pana Schetyny aresztowano bezprawnie prawie 1000 osób.

  • merlin

    @Zap Chyba jednak wódz wprowadził nowe elementy.
    Poprzednia władza nie wypuszczała wściekłych brytanów na kobiety. To co teraz się dzieje można śmiało porównać ze stanem wojennym. Jeszcze trochę i jakiś idiota użyje broni ( oczywiście w obronie własnej).

  • MrHyde

    Widać, są jeszcze na UKSW przyzwoici profesorowie. Dziwne, bardzo dziwne, ale napawające kropelką (cząstką mglego aerozolu) optymizmu.

  • merlin

    @MrHyde "Normalnie: bo tak z 90% społeczeństwa jest dużo głupsze od niego."
    Czytaj komentarz Marty nie widzę tej kropli a właściwie mgiełki optymizmu. ;)