Dlaczego nie wolno okazywać nam słabości

Dlaczego nie wolno okazywać nam słabościCodziennie spotykamy dziesiątki ludzi-jasna sprawa. Każdy z nich ma swoje problemy i swoje życie- oczywiste. Mijasz właśnie tę kobietę na ulicy i wcale się nie zastanawiasz nad tym, czy wystarczy jej do pierwszego, albo czy jest co do garnka włożyć. A ten mężczyzna, stojący na pasach, może właśnie porzuciła go żona, a ukojenie zamiast w pełnych miłości ramionach znajduje w szklance whiskey lub koniaku. W końcu to alkohol z wyższej półki, więc można. A ta grupka młodych ludzi, wsiadających do autobusu, żyjąca perspektywą powiadomienia na facebooku i następnym sprawdzianem. Nic nie wiemy o nich, nawet nie staramy się poświecić paru reakcji chemicznych w naszym mózgu, aby zmusić się do refleksji nad ich egzystencją. Brak nam empatii. Ale cóż jesteśmy zajęci własnym życiem, bo to może właśnie ja nie mam co do garnka włożyć, a mój mąż, od którego odeszłam pogrąża się w alkoholizmie, a córka nie widzi świata poza tabletem i swoim pokojem. Wszyscy bujamy się od bandy do bandy. Każdy z nas ma swoją flaszkę tragedii i komedii. Tą drugą z chęcią częstujemy gości przy stole, chwalimy się smakiem, rocznikiem. Gdy mąż dostanie premię lub awans, syn zdobędzie puchar, córka wygra konkurs recytatorki, a Tobie wyjdzie genialne spaghetti. Nie możesz obejść się z dumy, czujesz jakby Twoja pozycja urosła do gwiezdnej rangi. Super- trzeba dbać o pozytywne nastawienie. Ale dlaczego, dlaczego nigdy nie powiemy o problemach, że szukasz pracy, bo Cię zwolnili, a nie z powodu braku możliwości rozwoju. Mamy problem. Cholerny problem z mówieniem o swoich problemach. Szczególnie najwrażliwsi z nas. Najgorsza szkoła życia i najbardziej wymagająca to właśnie szkoła. Tam młodzi ludzie przeżywają prawdziwy hardcore. Raz tylko ktoś z Twoich kolegów zobaczy, że masz kompleks z powodu swoich niemarkowych ciuchów-nie dadzą Ci żyć. Codziennie będą przypominać Ci o Twojej niewystarczalności. Potem taki młody człowiek idzie dalej w świat, uważając na każdy krok, aby nie popełnić żadnego fałszywego ruchu, nie pokazać, że w jakikolwiek sposób można Cię zranić, a przecież można. Na bank. Każdy ma swój próg wytrzymałości na ludzką okrutność. Tak żyje się bezpieczniej, nie dajesz się komuś zbliżyć do siebie, bo przecież dostrzeże, że masz jakieś kompleksy, wady czy uszczerbki w osobowości. Zachowujesz dystans, jesteś samotny, ale masz satysfakcję, bo wszyscy są przekonani, że jesteś silny jak skała-jesteś Bogiem. A tak naprawdę wciąż masz za sobą lekcję zamrażania w sobie emocji. Lepiej pokazać, że nie masz uczuć, niż że masz ich zanadto. I tak żyjesz od poniedziałku do piątku, od 9 do 17. Smutne to… Nie bądźmy okrutni, akceptujmy ludzkie wady, nie niszczmy innym życia. Bo za parę lat, nie będziesz pamiętać, czy przypadkiem ten facet co rzucił się z mostu, nie chodził z Tobą do podstawówki, a Ty nie dorzuciłeś swoich pięciu groszy do jego śmierci. Za niedługo sobie o tym przypomnisz, nie będziesz w stanie sobie z tym poradzić, dostaniesz depresji … Ta wyrządzona przez Ciebie krzywda pewnego pięknego dnia do Ciebie wróci.

Przekonasz się.

Aleks2000

opublikowała opowiadanie w kategorii felieton, użyła 575 słów i 3244 znaków.

1 komentarz

 
  • Nieznajoma666

    Piękne

  • Aleks2000

    @Nieznajoma666  dziękuję Ci bardzo ;)

  • Nieznajoma666

    @Aleks2000 nie ma za co