Żniwa 4.

Żniwa 4.Ma racje ten, kto pierwszy powiedział, że po seksie śpi się dużo lepiej. Doświadczyłem tego po cudownych chwilach spędzonych z Sabiną w moim pokoju. Najpierw długo nie mogłem zasnąć, ale kiedy już do tego doszło, spałem jak zabity. Obudziłem się praktycznie w ostatniej chwili, zanim zadzwonił budzik. Byłem rześki, wypoczęty i chętny do pracy. Miałem wrażenie, że mógłbym przenosić nawet góry.
Na wspólnym śniadaniu Sabina usiadła naprzeciwko mnie. Ona także była uśmiechnięta i widać było, że ma wiele energii. Po wspólnym posiłku, kiedy przyszedł czas na kawę, szturchnęła mnie kilka razy pod stołem. Nie chodziło o to, że chciała mi coś przekazać, ale raczej podniecić. Przejechała swoją stopą po mojej łydce aż do krocza. Tam kilka razy pogilgotała mnie palcami, co było bardzo przyjemne i spowodowało natychmiastową erekcję. Nie miałem do niej pretensji, zwłaszcza że było to miłe i bezpieczne, ponieważ choć wokół było kilka osób, nikomu nawet nie przyszłoby do głowy, żeby zaglądać, co się dzieje pod stołem. Po śniadaniu ruszyliśmy do pracy. Wykosiliśmy koło dziesięciu hektarów, kiedy jeszcze przed obiadem zaczęło się chmurzyć i w konsekwencji padać. W takiej sytuacji nasza praca musiała zostać przerwana.
Zjechaliśmy kombajnem na podwórko naszego gospodarza i schowaliśmy się pod wiatę. Szybko okazało się, że deszczowa pogoda była naszemu obecnemu pracodawcy nawet na rękę. Awarii uległa maszyna, która transportowała zboże specjalnym podajnikiem z przyczep do magazynów, które znajdowały się na piętrze. Byłem pewien podziwu dla osób, które jak maszyny pracowały, podając sobie z rąk do rąk wiadra ze zbożem. Musieli jakoś to wszystko rozładować.
- Długo tak nie pociągniemy — powiedział do mnie gospodarz, pokazując starą część. Wziąłem ją do ręki i faktycznie stwierdziłem, że nie nadaje się już do niczego. Fakt, że podszedł akurat do mnie, by się poradzić, czy wyżalić był bardzo miły. Świadczyło to o tym, że cenił moje rady i moje umiejętności. Ciekawe jakby zareagował, gdyby dowiedział się, że zaledwie kilkanaście godzin temu spałem pod jego dachem z jego średnią córką.
- Nie sądzę by w pobliżu w jakimkolwiek sklepie można było dokupić jeszcze taką tuleję z gumową otoczką. Nie produkują ich już od dawna — skomentowałem. -Jeśli pan chce, to mogę wsiąść w samochód i pojechać, popytać. Po takiej ulewie nie wiem, czy nawet jutro będziemy w stanie coś wykosić.
- Bardzo byłbym ci rad, ale nie znasz sklepów w okolicy, nie jesteś stąd.
Miał rację, co skomentowałem tylko wymownym wyrazem twarzy.
- Chyba że Agnieszka by z tobą pojechała! Ona i tak dziś się do niczego nie nadaje, a zawsze jeździ ze mną po części, to sklepy zna jak własną kieszeń.
Ta propozycja z wiadomych względów spodobała mi się i to bardzo. Gospodarz sam pchnął swoją najmłodszą córkę w moje ramiona. Choć od wspólnych zakupów do spędzenia razem nocy jeszcze bardzo daleka droga, to wiedziałem, że trzeba ten fakt jakoś wykorzystać. Choć miałem w planach Agnieszkę zostawić sobie na koniec a teraz przelecieć Iwonę, to postanowiłem nie protestować i zgodziłem się, by ze mną pojechała.
Wsiedliśmy do mojego służbowego auta i ruszyliśmy w trasę.
Agnieszka miała niewiele ponad osiemnaście lat i jak kiedyś deklarowała, nie chce całego życia spędzić na wsi. Była blondynką o miłej aparycji. Odzywała się najmniej z całej trójki, ale czasem potrafiła mocno odpyskować, nawet, albo zwłaszcza ojcu.
- Czemu nic nie mówisz? - zapytałem po kilku kilometrach.
- Jakoś nic nie przychodzi mi do głowy — powiedziała i uśmiechnęła się, dając mi niewerbalny przekaz, bym nie drążył i nie dopytywał czy dobrze się czuje i czy coś się czasem nie stało.
- W sumie to dobrze, że ten deszcz spadł. Chwila wytchnienia nie zaszkodzi, a jeszcze do tego przejażdżka z ładną dziewczyną.
- Jasne — ucięła szybko, a ja zorientowałem się, że popełniłem najgłupszy z możliwych błędów. Zacząłem sypać jakimiś tanimi tekstami na podryw, zapominając, że one mają ich pod dostatkiem. Najwyraźniej sukces z Sabiną trochę uśpił moją czujność.
- No co ja ci poradzę, że taka jest prawda?
- Ty i twój kumpel pewnie co miesiąc jesteście u jakiegoś rolnika i podrywacie ich córki. Mylę się?
Co do Jacka, to miała sporo racji, ale ja poczułem się trochę niesprawiedliwie z tymi oskarżeniami. Taką akcję przeprowadzałem pierwszy raz. Zastanawiałem się, czy ona czasem nie wie od Sabiny o tym, co między nami zaszło w nocy. W sumie nie uzgadnialiśmy między sobą, że nikt się nie dowie. Jedyne co uzgodniliśmy, to, że to był zwykły seks i tyle.
- Widzę, że lecisz stereotypami — powiedziałem, udając lekko poruszonego i obrażonego.
- No a co ja poradzę, że taka jest prawda — odpowiedziała mi moim własnym tekstem sprzed kilku minut. Zaczęliśmy się jednocześnie śmiać i to chyba uratowało sytuacje. Atmosfera zrobiła się bardzo luźna, a temat był zamknięty.
W końcu dojechaliśmy do pierwszego sklepu. Agnieszka czuła się jakby była u siebie.
- Cześć Grzesiu! — powiedziała do sprzedawcy, którego oczy zapłonęły, kiedy tylko ją zobaczył. Chłopak miał może tyle samo lat co ona i jak zdążyłem przeczytać na jego plakietce, był zaledwie praktykantem.
- Cześć Aguś! Ty nie w polu? - zapytał z uśmiechem.
- Nie wkurwiaj mnie z łaski swojej — odparowała Agnieszka, czym całkowicie mnie zaskoczyła. Najwyraźniej jej kolega był przyzwyczajony do takich tekstów, bo na nim nie zrobiło to żadnego wrażenia.
- Potrzebujemy takie coś — wskazała na trzymaną przeze mnie tuleje.
W spojrzeniu sprzedawcy od razu było widać, że będzie ciężko.  
- Z gumową otoczką? - spytał, patrząc na mnie.
- Tak Grzesiu, guma to podstawa, powinieneś już o tym wiedzieć — powiedziała, czym rozbawiła nie tylko mnie, ale i jego. Sprzedawca lekko się zarumienił, co dało podstawy, żeby twierdzić, że kiedyś między tym dwojgiem mogło dojść do czegoś.
- Nie mamy na stanie, ale z tego, co pamiętam to mamy w domu. Przy ostatnim remanencie ojciec kazał je stąd zabrać, bo nikt ich już dawno nie kupował. Mogę zadzwonić i tak za dwie godziny będą.
Byłem zaskoczony tym, że tak szybko udało się to załatwić. Poprosiliśmy sprzedawcę, by sprowadził tę część, co obiecał zrobić jak najszybciej.
- I co będziemy robić przez te dwie godziny? Nie opłaca nam się wracać do domu. Szkoda hajsu na benzynę — powiedziała, patrząc na mnie wymownie. Nie wiedziałem, czy coś mi sugeruje, czy po prostu oczekuje, że jako facet to ja podejmę decyzję.
- Co powiesz na lody? - zapytałem.
- W sensie? - odpowiedziała z uśmiechem na twarzy.
- No wiesz taką zimną przekąskę z mleka.
- Aaa — powiedziała, poprawiając sobie włosy. - No dobra niech będą i takie.
Dziewczyna zaczynała sobie ze mną flirtować i pogrywać. Podobało mi się to. Wiedziałem, że sprawy zdążają w dobrym kierunku. Podobnie było zresztą przecież z Sabiną. To są w końcu siostry.
Siedzieliśmy przy stoliku i czekaliśmy na zamówione włoskie duże porcje.
- Skąd znasz tego chłopaka ze sklepu?
- To kolega z klasy, poza tym często tam kupujemy jakieś części, a że jestem dziewczynką na posyłki, to mamy stały kontakt.
- Kolega powiadasz... - zacząłem ciągnąć ją za język, ale tą wymowną miną uświadomiła mi, że nie ma ochoty, na domniemania jakoby tę parę łączyło coś więcej.
Kelnerka przyniosła nam lody.  
- Uwielbiam takie wielkie — powiedziała Agnieszka, po czym patrząc na mnie i widząc, że ja patrze na nią zaczęła lizać swoją porcję. Nie robiła tego jednak normalnie, ale tak, żeby dać mi do zrozumienia, że nie duże lody włoskie ma na myśli. Przez chwilę patrzyłem na to widowisko i zastanawiałem się, czy naprawdę ma na to ochotę, czy tylko mnie testuje.
Nie spodziewałem się, że będą tak smaczne. Rozmawialiśmy jeszcze o szkole i o gospodarstwie. Kilka razy wplotłem jakąś aluzję seksualną, a ona nie karciła mnie za to. To był jasny i czytelny znak, ale ja chciałem mieć jasno powiedziane, że ma na mnie ochotę.
Minęły dwie godziny i wróciliśmy do sklepu.
- I jak tak Grzesiu? Ogarnąłeś temat — zapytała kolegę.
- Aguś dla ciebie wszystko, przecież wiesz.
Tuleja była nowa i dobra. Dokładnie taka jak ta zepsuta.  
- Powinna pasować — skomentowałem krótko, ale nie było nad czym się rozwodzić.
Agnieszka zapłaciła, zostawiając swojemu koledze kilka złotych napiwku.
- No to koniec wakacji. Czas do roboty — powiedziała, kiedy wsiadaliśmy do auta.
W samochodzie dziewczyna pozwoliła sobie na więcej. Podciągnęła niby przypadkiem spódnice i bardziej uwidoczniła biust.
Spojrzałem tylko na nią i uśmiechnąłem się, co w mojej ocenie było najlepszym komentarzem do tej sytuacji. Nie rozmawialiśmy wiele. Po około pół godzinie dojechaliśmy do gospodarstwa.
- Gdybyś wieczorem miał ochotę na innego loda, to mieszkam w pierwszym pokoju na lewo od kuchni — rzuciła, wysiadając z samochodu.

Rafaello

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka i miłosne, użył 1695 słów i 9306 znaków. Tagi: #lody #flirt #blondynka #uwodzenie #zaliczanie

4 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • Kochas22

    Nie mogę się doczekać następnych części 😈

  • Milf

    Fajne.  :bravo:

  • MrX

    Szczerze mówiąc, za łatwo mu idzie

  • Rafaello

    @MrX Tak ci się tylko wydaje

  • Gazda

    Chyba skorzysta z zaproszenia..,....