Xandra - Jestem twoja.

-Wybieraj! - syknął przez zaciśniętą szczękę. Xana czuła niepokój i strach ale podjęła decyzje.  
-Zgoda. - nie wie na co się pisała, nic nie wiedziała. Oddała swoją duszę diabłu ale nie dostała niczego w zamian.  
-Grzeczna dziewczynka… - złapał ją mocno za szczękę i spojrzał głęboko w oczy. - Ostatnie życzenie, kochanie? - wymusił sztuczny uśmiech na swojej ślicznej buźce.  
-Sophie ma bezpiecznie trafić do domu. - wydusiła z trudem.
- Siwy. - mężczyzna, który stał w rogu pokoju podszedł do Miguela. - Zrób tak jak moja kobieta prosi. - powiedział mocno podkreślając słowa „moja kobieta”. Xana mimo że pochłonięta strachem słysząc te słowa poczuła delikatne mrowienie w majtkach. Nie rozumiała co się z nią dzieje i dlaczego.
-Mogę chociaż wiedzieć co ze mną będzie? - nie odrywała wzroku od jego oczu. Bała się, że może ją to wiele kosztować.  
-Nie możesz. - puścił jej oczko i z całej siły pchnął na podłogę. Pistolet wycelował prosto w jej głowę. Strzelił. W tym samym momencie Siwy prowadził nagą Sophie, która widziała śmierć przyjaciółki.  

***

Ciemność. Widziała tylko ciemność. Żadnego światła, o którym wspomina się w bajkach. Szła w ciemności do… wydawałoby się, że donikąd. Odczuwała ogromny strach ale nie przed ciemnością a przed tym co w niej jest.  Słyszała różne głosy. Słyszała mamę, Sophie i swojego porywacza. Ale oprócz nich, głosy wielu mężczyzn, podejrzewała, że to ci, których okradła. To ich się tak bała.  Może w końcu któryś się pojawi i będzie chciał jej coś zrobić?  
-Halo? - wydusiła żałośnie.  
-Jestem za tobą. - usłyszała. Odwróciła się i przed nią stał Liam. - Będzie dobrze, znajdę cię.  
-Nie znajdziesz. - odezwał się jej porywacz stojący za jej plecami. - Ona już jest moja. Prawda Xano? - popatrzyła ze łzami w oczach na Liama i coraz bardziej się od niego oddalała mimo że chciała do niego biec. - Xandro?
-Prawda… - teraz stała już przy swoim porywaczu, który złapał ją za rękę.  
-Grzeczna dziewczynka.  
Nagle zrobiło się jasno, zmrużyła oczy a gdy je otworzyła z powrotem -  leżała na łóżku w jakimś jasnym pokoju. Nikogo w nim nie było poza nią. Sam pokój był duży, Xana leżała na dwuosobowym łóżku, przed nią była ogromna szafa z lustrzanymi drzwiami a poza tym wszystkim mały dywan i szary fotel. W rogu nad drzwiami wisiała kamera.  
-Super… - ostrożnie podniosła się z łóżka i podeszła do drzwi. Chwyciła klamkę i otworzyła je, rozejrzała się po korytarzu. Ucieszyła się, że nikogo tu nie ma i wyszła na korytarz. Ostrożnie stawiała kroki ale szła dość szybko, bo jeżeli kamera w pokoju działa to wiedzą, że wyszła z pokoju. Przeszła spory kawałek gdy nagle usłyszała kroki, coraz głośniejsze. Opierając się plecami o szafkę z książkami, schowała się i czekała aż ten ktoś przejdzie. Nagle kroki ucichły. Xandra próbowała zachować spokój ale bała się, że przyłapią ją na ucieczce. Wychyliła delikatnie głowę żeby sprawdzić gdzie ta osoba jest. Korytarz był czysty. Uśmiechnęła się szeroko i wyszła zza szafki. Zrobiła dwa kroki i nagle wyłonił się jej porywacz z pokoju naprzeciwko. Popatrzył na nią z zaciekawieniem.  
-Dlaczego nie jesteś w pokoju? - zmarszczył brwi.  
-Ja… Szukałam łazienki.  
-Do pokoju. Już. - jego twarz zrobiła się jeszcze bardziej groźna niż od ostatniego spotkania. Podszedł do Xandry i złapał ją za włosy mocno ciągnąc do góry. Xana zamknęła oczy, skrzywiła się z bólu i swoimi dłońmi objęła jego dłoń zaciśniętą w jej gęstych włosach. - Patrz na mnie. - otworzyła oczy i popatrzyła w jego. - Nie toleruje kłamstwa. Rozumiesz? - Xana delikatnie pokiwała głową i zamknęła oczy, z których wypłynęły łzy. -Popatrz na mnie i powiedz, że zrozumiałaś.  
-Rozumiem. - zrobiła o co prosił. Miguel wyciągnął rękę z jej włosów i złapał ją delikatnie za brodę.
-Bądź grzeczna i pozwól nam się w sobie zakochać.  
-Zakochać? Pojebało cię? - uderzyła go w rękę i odeszła na krok. - Porwałeś mnie psycholu! Bijesz i traktujesz jak zabawkę. Nigdy z tobą nie będę. Nigdy!  
Gdy skończyła mówić uderzył ją w policzek. Xana upadła na podłogę i starała się nie popłakać. Nachylił się nad nią i złapał za włosy podnosząc do góry ale na tyle by nie mogła stać. Ciągnął ją przez korytarz do jej pokoju. Xandra nie mogła już wytrzymać i krzyczała przez łzy. Miguel podniósł i rzucił ją na jej łóżko. Odwrócił ją tak, żeby leżała na plecach i usiadł na niej okrakiem. Xana próbowała się uwolnić, kopała i uderzała zaciśniętymi pięściami w jego klatkę piersiową. On złapał jej nadgarstki i uniósł je nad jej głowę przybliżając się do jej twarzy swoją twarzą. Dziewczyna zamknęła oczy i dławiła się łzami.  
-Jeszcze zmienisz zdanie. A teraz siedź tu grzecznie, będę wieczorem. - powiedział spokojnie, tak jakby nic go nigdy nie zdenerwowało. - Obiecaj, że będziesz grzeczna.
-Obiecuję. - wybełkotała.  
-Grzeczna dziewczynka. - pocałował ją w czoło i zszedł z niej. - A łazienkę masz w pokoju. Tamte drzwi. - pokazał palcem i wyszedł. Xana otarła oczy i wzięła kilka głębokich wdechów. Wstała i podeszła do lustra, po raz pierwszy ktoś tak ją traktuje. Oczy miała czerwone od płaczu a głowa bolała ją nieziemsko.  
-Dasz radę… - powiedziała sama do siebie i znów otarła oczy. Podeszła do drzwi od łazienki i weszła do środka, rozebrała się i odkręciła ciepłą wodę, która wypełniała brzegi wanny. Łazienka była jasna jak pokój i znajdywało się w niej wszystko co powinno znajdować się w łazience - oprócz kolejnej kamery pod sufitem.  
Xana zakręciła wodę i weszła do wanny. Ciepła ciecz przyjemnie otulała jej miękką skórę a ból głowy powoli zaczynał ustawać. Przed nią trudne zadanie, któremu może nie dać rady ale musiała uratować przyjaciółkę. Sama się w to wkopała i sama musi się wykopać. Ucieczka jej nie pomoże a nawet może zaszkodzić jej i jej bliskim, których nie chce narażać na gniew Miguela. Nie zna go długo ale już wie do czego ten kutas jest zdolny.  

***

-I co szefie? - Siwy usiadł przed biurkiem opierając się łokciami o swoje kolana.  
-Weź jej telefon i wyjedź z miasta, gdzieś daleko. Napisz do tego psa w jej imieniu, że nic jej nie jest i że nie ma jej szukać. Potem zniszcz telefon i kartę. - podał mu telefon Xandry.  
-A co z dziewczyną?  
-Wydaje mi się, że to nie twój interes. - posłał mu groźne spojrzenie. -Znikaj zanim i ciebie będę kazał sprzątnąć.  
-Dobrze, szefie. - wstał i wyszedł z gabinetu. Nienawidził Miguela i gdyby tylko mógł sprzedał by go na najbliższej komendzie ale to właśnie Miguel uratował go i jego siostrę przed odsiadką. Było to dziesięć lat temu, w stolicy Chile – Santiago. Siwy razem z siostrą i swoim sporym gangiem napadli na jedno więzienie, w którym znajdował się ich brat. Akcja na początku szła zgodnie z planem, zabijali każdego kto próbował im przeszkodzić w akcji ratunkowej. Do momentu aż siostra Siwego nie została postrzelona. Policja złapała cały gang a sprawa poszła do sądu. Jedynie siostra Siwego trafiła do szpitala ale postrzał uszkodził mózg i lekarze wprowadzili ją w śpiączkę farmakologiczną. Leżała w niej kilka miesięcy po czym wybudzono ją. Gdy doszła do siebie trafiła z bratem do sądu.  
Nagle magicznie ni stąd ni zowąd pojawił się Miguel. Siwy do dziś nie wie jak to zrobił ale on i jego siostra są bezpieczni póki szef żyje i Siwy mu służy. I tego nienawidził… Podporządkowania.  

Wyjechał z garażu czarnym jeepem i ruszył przed siebie, gdzieś za miastem. Wysłał wiadomość do Aspiranta Liama Hanksa i wracał do siedziby.  

***

Xana posprzątała za sobą w łazience i ubrała się w ciuchy z szafy. Widocznie Miguel przygotował się na jej przyjazd. Usiadła na łóżku i czekała na oprawce. Ekhem... Swojego pana.  
Bała się go jak diabli ale wiedziała, że on właśnie do tego dąży. Ucieknie mu jak będzie się go bała? Sprzeciwi się? Będzie knuć za plecami? Nie. A co będzie robić? Wszystko co on jej rozkaże. Koniec końców zakocha się w nim. Wiedziała o tym. Czytała kiedyś książkę, że niektóre kobiety zakochują się w swoich porywaczach nawet na tyle, że nie składają na nich zeznań. Tak zwany syndrom sztokholmski.  
-Mogę wejść? - zza drzwi wyłoniła się głowa Miguela. Xana pokiwała głową a ciemno włosy wszedł do pokoju. Podszedł ostrożnie do dziewczyny i staną przed nią. Położył dłoń na jej głowie i delikatnie ją pogłaskał. -Przepraszam za sytuacje z rana. Nie mam usprawiedliwienia. - dłoń przeniósł na policzek i odchylił głowę Xandry do tyłu, tak by móc zobaczyć jej śliczną twarz. -Mam nadzieję, że mi wybaczysz. Hm?
-W porządku, nic się nie stało. - powiedziała mu to co chciał usłyszeć. On uśmiechnął się odsłaniając białe zęby. Kciukiem przejechał jej po ustach, Xana delikatnie je otworzyła i Miguel włożył go w jej usta. Zamknęła oczy i przytuliła się do dłoni porywacza jednocześnie ssąc jego palca. Następnie otworzyła oczy i spojrzała mu w oczy. Nie było w
nich złości, była w nich czysta żądza i podniecenie. Xandra poczuła, że ją również powoli wypełnia ciepło a policzki zaczynają ją piec.  
-Powiedz, że jesteś moja. - wyciągnął swojego palca i oczekująco patrzył na jej lekko rozchylone usta.  
-Jestem twoja.  

---------------

Witam w nowym roku kochani! Robi się coraz pikantniej a ja się rozkręcam. Zaobserwujcie bo sama nie wiem kiedy kolejna część się pojawi.  
Pozdrawiam :)

InnaKobieta

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka i kryminalne, użyła 1888 słów i 9842 znaków, zaktualizowała 4 sty o 18:29. Tagi: #miłość #erotyka #bdsm

Dodaj komentarz