Xandra - Kara

24. grudnia 2002r. Wigilia
     Xandra już pięć dni tkwi w układzie zawartym z Miguelem. Udaję potulną i grzeczną bo po ostatniej sytuacji przez kilka dni bolała ją głowa. Dzisiaj są święta, jej pierwsze bez mamy. Miguel od rana zapewniał ją, że ten wieczór będzie niezapomniany i żeby nie smuciła się brakiem rodzicielki na kolacji. Czas leciał jej powoli a z każdą minutą była bardziej ciekawa.  
Około godziny siedemnastej do jej pokoju weszła Marina – gosposia i opiekunka Xany.  
-Przyniosłam kosmetyki i sukienkę na wieczór. Możesz zacząć się zbierać, kolacja o dziewiętnastej. – w odpowiedzi Xana pokiwała głową, gosposia wyszła z uśmiechem a Xandra podeszła do kuferka z kosmetykami. Wzięła go i ruszyła do łazienki kładąc go na komódce. Drzwi zostawiła otwarte i podeszła do prysznica. Bluzkę ściągnęła przez głowę i rzuciła pod ścianę, następnie zdjęła spodnie dresowe i zostając w samej bieliźnie wyciągnęła z szafki nowy, czysty ręcznik. Chwilę później stała nago pod deszczownicą, odkręciła wodę i przez kilka chwil jej zgrabne ciało pokryła gęsia skórka ale woda stawała się coraz bardziej ciepła przez co dziewczynie robiło się coraz przyjemniej.  
W tym samym momencie do jej pokoju wszedł Miguel. Rozejrzał się i powoli podszedł do otwartych drzwi łazienki. Oparł się ramieniem o futrynę a wzrokiem jeździł po nagim i mokrym ciele blondynki. Piana z włosów spływała z wodą po ramionach, plecach, niedużych jędrnych pośladkach i długich nogach. Wtem blondynka odwróciła się przodem pokazując swoje okrągłe piersi z małymi sutkami, płaski brzuch i delikatnie schowaną między udami muszelkę. Głowę odchyliła do tyłu spłukując resztki szamponu, przetarła twarz i otworzyła oczy. Zaskoczona obecnością Miguela, speszyła się i zakryła rękami. Spojrzała na jego spodnie widząc wyraźne wybrzuszenie. Podświadomie uśmiechnęła się do samej siebie.  
-Przepraszam, już wychodzę. Chciałem sprawdzić czy Marina zrobiła to o co prosiłem. – Xana pokiwała głową przenosząc wzrok ze spodni na twarz mężczyzny. Stali tak jeszcze chwile patrząc się sobie w oczy po czym Miguel oderwał się od futryny i wyszedł z pokoju. Szybkim krokiem ruszył w stronę swojego biura i usiadł na fotelu przy biurku, na którym leżał laptop. Włączył go i wyszukał ostatnio często odwiedzaną stronę z filmami porno. Wybrał jeden z aktorką, której ciało minimalnie zbliżone było o ciała Xandry i pospiesznie rozpiął spodnie wyciągając z majtek swojego twardego penisa. Niemal natychmiast zaczął się masturbować. Słuchał westchnień i jęków kobiety na filmie oraz przyglądał się jej twarzy, wyobrażając sobie siebie i Xane w tej sytuacji.  

     Zbliżała się dziewiętnasta. Xandra ostatni raz spoglądała na swoje odbicie w lustrze. Czerwona, długa, dopasowana sukienka z rozcięciem na nogę świetnie podkreślała jej figurę. Delikatnie poprawiła blond włosy przy twarzy i w tym czasie ktoś wszedł do środka. Miała cichą nadzieję, że jest to jej porywacz ale usłyszała znajomy kobiecy głos. Marina podeszła i stanęła obok blondynki.  
-Chodź. Wszyscy czekają tylko na ciebie.  
-Wszyscy? Myślałam, że będę tylko ja, Miguel i ty. – zmarszczyła brwi ale podążała za gosposią. Szły korytarzem w kierunku dużych drewnianych drzwi. Stanęły przed nimi i Marina podniosła rękę delikatnie pukając w solidnie wykonane wejście. Kilka sekund później drzwi otworzyły się i dziewczynom ukazało się bogato zdobione pomieszczenie, na środku stał duży stół, wokół którego stały krzesła. Ale nie to przykuło uwagę Xandry. Na krótszym boku stołu siedział Miguel, po jego prawej stronie krzesło było wolne – najprawdopodobniej przygotowane dla blondynki. Po lewej stronie siedział nie kto inny jak człowiek, którego Xandra nie widziała dobrych sześć lat.  
-Tata? – przeniosła wzrok na kobietę siedzącą obok mężczyzny. -Mama? O co chodzi? – popatrzyła na Miguela, który z zaciekawieniem przyglądał się jej reakcji.  
-Usiądź, wszystko ci wytłumaczę. – powiedział porywacz wstając od stołu i podchodząc do krzesełka po jego prawej stronie, delikatnie go odsuwając.  
-Nie będę siedziała naprzeciw mordercy. – wściekłym wzrokiem zmierzyła ojca. Widziała, że chciał coś powiedzieć ale żona powstrzymała go łapiąc za rękę i delikatnie się do niego uśmiechając.  
-Wyrażaj się z szacunkiem. – Miguel kontynuował. – Siadaj na dupie i mnie nie denerwuj.  
Xandra westchnęła i podeszła do odsuniętego krzesła. Gdy usiadła brunet pogłaskał ją po głowie i pocałował w jej czubek. Chwilę później zajął swoje miejsce i skinął głową do kelnera, który natychmiast udał się do najprawdopodobniej kuchni i parę minut później podał posiłek.  
-Ktoś w końcu zacznie mówić? – mierzyła wzrokiem raz porywacza, raz ojca a raz matkę. -W ogóle skąd ty się tu wziąłeś? Nie powinieneś siedzieć w więzieniu?  
-Zamknij te słodkie ustka i mnie nie prowokuj. – wtrącił się Miguel – Ja wyciągnąłem twojego ojca z więzienia, już jakiś czas temu. Prowadzimy interesy. – uśmiechnął się podejrzanie.  
-Interesy? – zmarszczyła brwi.  
-Pewien mój znajomy, prawnik David Black, być może go znasz. – puścił jej oczko. Oczywiście, że go znała… Zawinęła mu markowy pasek i tysiaka z portfela tuż przed porwaniem Sophie. – A więc… David opowiedział mi o pewnej złodziejce, która od razu mi się spodobała. Dowiedziałem się o kogo chodzi i gdy tylko dowiedziałem się kim jest… a raczej był jej ojciec, od razu zacząłem działać i dobiłem targu. – przerwał czekając na reakcję dziewczyny z szerokim uśmiechem. Ojciec z żalem patrzył na córkę a ona na niego z niedowierzeniem.  
-A porwanie Sophie? – przeniosła wzrok na bruneta.  
-Twój ojciec nie chciał żebyś się dowiedziała. Opracowaliśmy więc plan z twoją matką.  
-Nie rozumiem więc dlaczego o tym mówisz? – odezwał się ojciec Xany.  
-Oh Johnny… Miałbym okłamywać moją kobietę? – złapał blondynkę za dłoń, którą jakby dotyk Miguela parzył ponieważ ją wyrwała.  
-Ja już pójdę… - Xana wstała od stołu.  
-Córeczko…  
-Nie waż się tak do mnie mówić… Ty i ta… kobieta, już nic dla mnie nie znaczycie. – przerwała ojcu i ze łzami w oczach wyszła z kolacji.  
Miguel pokiwał głową na boki i z uśmiechem zabrał się do jedzenia.  

     Dochodziła pierwsza w nocy a Xana wciąż przytulała poduszkę i patrzyła przez okno na uderzające o nie krople deszczu. Nie mogła pogodzić się z myślą, że własny ojciec sprzedał ją za swoją wolność. Nagle usłyszała kroki na korytarzu, przetarła oczy i szybko ułożyła się wygodnie na łóżku, udając, że śpi. Ktoś wszedł do środka ale chwilę potem zamknął drzwi. Xana nasłuchiwała czy ktoś jest w pokoju czy już wyszedł. Przez chwilę było cicho ale po kilku sekundach poczuła uginający się materac i że ktoś położył się obok niej.  
-Możesz mi wierzyć lub nie, nie chce dla ciebie źle. Staram się być z tobą szczery i chce żebyś wiedziała o wszystkim ale na moich zasadach. Za to efektowne wyjście z kolacji powinnaś dostać małą karę. – opuszkami palców przejechał po jej ramieniu i wracając z powrotem chwycił kosmyk włosów i zaczął się nim bawić. -Wiem, że nie śpisz. Wszędzie są kamery. – Xana przeklnęła w myślach i powoli odwróciła się twarzą do bruneta.  
-W końcu jestem twoja, czemu więc mnie nie ukarzesz? – na jej słowa Miguel się zaśmiał. Podniósł się i usiadł na niej okrakiem, złapał jej ręce w nadgarstkach i nachylając się nad blondynką oparł ręce po bokach jej głowy. Xana delikatnie się spięła i nie spuszczała wzroku z oczu bruneta. On nachylił się jeszcze bardziej nad jej twarzą i zatrzymał kilka centymetrów nad ustami. Oddech Xandry stał się nierównomierny a serce przyspieszyło swoją pracę.  
-Otwórz buzię… - wyszeptał. Z lekkim zawahaniem wykonała jego polecenie wciąż patrząc w jego oczy. Źrenice Miguela rozszerzyły się jeszcze bardziej niż przedtem, zdjął wzrok z oczu dziewczyny i przeniósł go na jej otwarte usta. Ścisnął mocniej jej nadgarstki i splunął jej na język. Blondynka szybko zamknęła buzię i zmarszczyła brwi. Miguel natychmiastowo zaatakował jej usta swoimi a chwilę później Xandra oddała pocałunek łącząc ze sobą ich języki.  
Pocałunek jednak nie trwał długo, Miguel oderwał się od ust przez co na twarzy dziewczyny widoczny był grymas niezadowolenia. Podświadomie przybił sobie piątkę a następnie zjechał pocałunkami na jej szyję. Delikatnie ją przygryzał i ssał schodząc coraz niżej. Dziewczyna oddychała ciężko i odchyliła głowę dając większe pole do popisu brunetowi.  
Ręce zdjął z jej nadgarstków i podniósł się. Złapał za końce bluzki od piżamy i zdjął ją z dziewczyny. Rzucił ją gdzieś za siebie i przyglądał się okrągłym piersiom blondynki. Widział je już dziś ale nie miał okazji ich dotknąć, a teraz? Były na wyciągnięcie ręki…
Nachylił się nad jedną i w usta wziął twardego z podniecenia sutka. Delikatnie go ssał i lizał a drugą pierś ściskał w dłoni i co jakiś czas palcami szczypał drugiego sutka. Xandra wydawała z siebie coraz głośniejsze pomruki i jęki oraz delikatnie wyginała się w łuk. Po chwili zabawy z piersiami Miguel pocałunkami zszedł na brzuch dziewczyny zatrzymując się przy majtkach.  
Spojrzał na twarz blondynki, która niecierpliwie czekała na jego ruch. Brunet cofnął się jeszcze trochę całując wewnętrzną stronę uda od kolana w kierunku wyraźnie wilgotnej już szparki. Zatrzymał się tuż nad koronkową bielizną i pocałował jej cipkę przez materiał. Dziewczyna poruszyła biodrami i mruknęła zniecierpliwiona. Mężczyzna uśmiechnął się i zdjął majtki Xany wkładając je do kieszeni swoich spodni.  
Chwilę później rozstawił szerzej nogi blondynki i zbliżył się do jej wilgoci. Pocałował jej łechtaczkę na co dziewczyna jęknęła i położyła rękę na głowie chłopaka. On natychmiast się odsunął i zdjął jej rękę.  
-Poproś o więcej. – popatrzył na nią na co ona zmarszczyła brwi. -Nie to nie. – zaczął się podnosić.  
-Proszę. – szepnęła.  
-Nie słyszałem.  
-Błagam cię. – powiedziała głośniej a mężczyzna szeroko się uśmiechnął i niemal natychmiast zaczął lizać i ssać jej kobiecość. Xandra zacisnęła ręce na pościeli i wygięła się w łuk jęcząc przy tym. Miguel po chwili wsunął w nią palec i pieścił ją od środka. Niedługo potem widząc, że jest ona blisko orgazmu  wyjął palec i odsunął usta od różowej cipki. Dziewczyna mruknęła niezadowolona. – Nie przestawaj… Miguel…  
-Słodkich snów. – powiedział wychodząc – Mam nadzieję, że kara się nie podobała. – puścił jej oczko i zamknął za sobą drzwi.

InnaKobieta

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat i erotyczne, użyła 1963 słów i 11102 znaków. Tagi: #seks #sex

2 komentarze

 
  • agnes1709

    Bałagan w tekście i zdecydowanie za dużo zaimków osobowych, co dodatkowo psuje całość. Kara (chcąc, nie chcąc) kojarzy mi się z historią o niejakim panu Greyu, to mnie nie przekonuje. Ale nie zrażaj się moim komentarzem, po prostu przyłóż się bardziej, aby tekst dopracować. Powodzenia.

  • Dzik

    Pozdrawiam serdecznie zboczonego Susła, żądam więcej opowieści dziwnej treści

  • InnaKobieta

    @Dzik <3