Próbowała zasnąć, lecz narastające ssanie w jej żołądku sprawiało, że ciągłe próby zapadnięcia w sen okazywały się bezowocne. Przez następną godzinę leżała więc na ubitym błocie, spoglądając co rusz to na gwieździste nocne niebo, to na przechadzających się co jakiś czas po obozie strażników. Tylko z rzadka jednak rzucała okiem w stronę uwięzionej razem z nią towarzyszki niedoli. Wyglądało na to, że teraz naprawdę już spała, ale wolała tego nie sprawdzać. Wstyd jaki poczuła czując na sobie jej wzrok dalej bowiem rozpalał jej wnętrze.
Z jednej strony była boleśnie świadoma tego co zrobiła. Z drugiej jednak wiedziała, że nie miała przecież wielkiego wyboru. Stan wycieńczenia w jakim obecnie znajdował się jej organizm dawał jej do zrozumienia, że pozyskanie dodatkowego pożywienia było jej ostatnią deską ratunku. Czuła bowiem, że bez tego może przeżyć już co najwyżej kilka dni. Nie była też pierwszą, która się na coś takiego zgodziła bo dobrze wiedziała co działo się poprzedniej nocy przy jednej z klatek naprzeciwko. Krótkowłosa dziewczyna dostała przynajmniej coś jednak w nagrodzie, ona sama natomiast obeszła się smakiem. Jej spękane usta wciąż ją piekły, a ona zaklinała wszystkich Bogów za to, że tak bardzo z niej zakpili.
Została sprowadzona bowiem do roli podrzędnej nałożnicy, jeśli nawet nie czegoś znacznie gorszego. Znane jej z rodzimych stron plemiona także posiadały niewolników, a wiele ze zniewolonych kobiet zmuszone było regularnie oddawać się swoim panom. Z tego co wiedziała nie trzymano ich jednak w klatkach, a na pewno nie chodziły też głodne. Ona zaś w przypływie chwilowej desperacji sama uwiodła tamtego chłopca. Mimo tego upokorzenia, jej brzuch dalej jednak pozostawał pusty, co dodawało tylko goryczy do jej i tak już beznadziejnej sytuacji.
W pewnym momencie jej rozmyślania przerwało jednak ciche szepnięcie, którego początkowo nawet nie wychwyciła. Najpierw myślała, że to jej zmęczony umysł po prostu płata jej figle, ale po pewnym czasie się powtórzyło, a ona w zaskoczeniu zaczęła się rozglądać. To właśnie wtedy ponownie zobaczyła jego, czyli chłopca który nie tak dawno przechadzał się przy niej z koszem pełnym pieczywa i który zbiegł od niej i jej pieszczot, przestraszony nagłym męskim krzykiem przecinającym noc. Patrzyli na siebie przez chwilę, a ona obserwowała jego jasnoniebieskie przenikliwe oczy, zastanawiając się po co do niej wrócił. Potem zobaczyła jak wyciągnął w jej stronę swoją drobną dłoń, a jej brwi uniosły się gdy ujrzała w niej dwa sporej wielkości wypieczone placki. W odruchu szybko wyszarpnęła je z jego uścisku i przyciągnęła do siebie. Potem ponownie spojrzała na niego, obserwując go i zastanawiając się co takiego się teraz wydarzy.
Stał tam teraz spokojnie, wnikliwie się jej przyglądając. Milczeli, bo przecież i tak nie znali nawzajem swoich własnych języków. Oboje jednak rozumieli charakter transakcji, którą sama mu wcześniej zaoferowała. Widziała też, że mimo wcześniejszej paniki dotrzymał jednak swojego niewypowiedzianego słowa oraz strony umowy. Nie dziwiło ją więc to, że teraz spoglądał na nią, obserwując i czekając na jej własną decyzję. Prawdę mówiąc była teraz naprawdę zaskoczona, że jednak przyniósł jej to jedzenie. Była też na tyle wdzięczna, że powoli szykowała się już do ponownego skierowana swojej dłoni w stronę jego tuniki. Skończyłaby to co zaczęła jakiś czas wcześniej, a kto wie czy nie będzie jeszcze potrzebować pomocy tego chłopca w przyszłości.
Chłopak po prostu się jednak do niej uśmiechnął, a potem rozejrzał wokoło obozu. Sama również rzuciła wówczas okiem, a jej oczom ukazał się blask bijący od kilku odległych pochodni niesionych przez strażników patrolujących okolicę. Byli dość daleko, ale jednocześnie na tyle blisko, że musieliby być naprawdę cicho. Gdy odwróciła do niego wzrok, chłopiec jednak po prostu kiwnął do niej głową, a potem uchylił swojej tuniki. Między warstwami jego odzieży ujrzała kilka kolejnych smakowicie wyglądających wypieków. Szybko schował jej jednak ponownie, a następnie po krótkiej chwili w czasie której ponownie intensywnie na siebie patrzyli, kiwnął głową i się odwrócił. Moment później zniknął jej już za jednym z dużych namiotów.
Błyskawicznie zaczęła pochłaniać jeden z placków, który jej podarował. Pieczywo to znacząco się różniło od tego jakie znała z rodzimych stron. Niemniej jednak smakowało wybornie, a niezwykłe zioła które zdobiły jego powierzchnię przypominały jej o wiosennych łąkach regionu, w którym się wychowała. Placek był naprawdę spory i po jakimś czasie bolesna pustka jej żołądka zaczęła ustępować. Chcąc jednak być roztropną, spowalniła konsumpcję i przez następną godzinę, co kwadrans powoli delektowała się kolejnym kawałkiem wypieku. Czuła się już całkiem dobrze, więc w przypływie rozsądku podjęła więc kolejną decyzję i zdecydowała, że następny placek zostawi na poranek. Nie wiedziała bowiem czy ponownie dostaną swoją porcję rozwodnionej zupy i twardego chleba i czy nie okaże się on być może jej jedynym posiłkiem. Usnęła zadowolona, w lekko lepszym nastroju niż powinna na to wskazywać jej sytuacja.
Gdy się obudziła po raz pierwszy od długiego czasu nie poczuła bólu skręcającego jej wnętrzności. Zadowolona z tego faktu rozmasowała swoje obolałe ramię, które dopiero wracało do stanu jakiejkolwiek użyteczności i wciąż jej mocno dokuczało. Starając się zrobić to możliwie skrycie drugą ręką sięgnęła więc za przepaskę, za którą ukryła drugi z placków podarowanych jej przez młodego chłopaka. Jej palce zanurkowały pod jej materiał, a gdy niczego tam nie znalazły zaczęły penetrować wszystko jeszcze dogłębniej. Dopiero po krótkiej chwili dotarła do na niej świadomość, że jej posiłku już tam jednak nie było. Zrozpaczona zaczęła zastanawiać się jak mogła do czegoś takiego doprowadzić. Żaden ze strażników nie wszedł przecież do środka i nim mógł jej niczego zabrać. Zresztą gdyby coś przy niej znaleźli to na pewno nie skończyłoby się to jedynie na zabraniu jej takiego przedmiotu. Po pewnym czasie jej podejrzenie padło więc na jedyną logiczną podejrzaną, którą była jej towarzyszka z klatki. Wymieniła z nią spojrzenia, a chłodny wzrok jaki napotkała pomiędzy kłębami jej wyjątkowo kudłatych włosów, wypełnił ją w równym stopniu gniewem jak i zarówno strachem wynikającym z czekającej ją nieuchronnej konfrontacji.
Tego ranka do niczego jednak nie doszło, gdyż wraz ze świtem słońca wojownicy z południa zaczęli szykować się do czegoś dużego. Wszyscy bez wyjątku krzątali się niemiłosiernie, a ich dziwni wodzowie ubrani w swoje jeszcze dziwniejsze hełmy brutalnie poganiali podwładnych. Cały ten harmider był dla niej niezrozumiały, aż do samego południa gdy na jeden z większych placów, na który miała widok wjechał wyjątkowy wojownik ubrany w bogato zdobioną zbroję. Dosiadał śnieżnobiałego ogiera, a jego osadzony wysoko na hełmie wielki fioletowo-czerwony pióropusz w kolorze komponującym się z resztą rynsztunku niewątpliwie zwracał na siebie uwagę. Inni wojownicy zdawali się mu podlegać, a on jedynie wydawał rozkazy, które natychmiast wykonywali. Chodź jako wojowniczka nie chciała tego przyznać czuła pokorę, a nawet lekki strach gdy tylko spoglądał w stronę ich klatek. Był jednak zajęty czymś innym, a tuż przed wieczorem okazało się że duża część mężczyzn znajdujących się w obozie utworzyła wojenną kolumnę, która prowadzona przez niego jeszcze przed zmierzchem opuściła fort główną bramą.
Obóz pozostał więc w dużej części opuszczony i chodź z początku zdawało się to być dobrą nowiną to prawda miała okazać się zgoła odmienna. Zaczęło się niewinnie, od widocznego chaosu i braku dotychczasowej dyscypliny. Strażnicy, którzy zawsze regularnie patrolowali swoje rejony robili to teraz jakby mniej dokładnie, z czasem zatrzymując się na jakieś pogawędki lub nawet na chwilę znikając z pola widzenia. Również ogniska jakie rozpalali każdego wieczoru pojawiły się wcześniej i to w większej niż zazwyczaj liczbie. O zmierzchu mimo małej liczby pozostałych w obozie mężczyzn zrobiło się już nawet głośniej niż zazwyczaj. Widziała jak pili alkohol, a nawet wszczynali pijackie burdy. Wiedziała też, że to nic dobrego bowiem dobrze znała męską naturę i jej zachcianki. Nie pomyliła się wiele gdyż gdy tylko naprawdę się ściemniło w okolicy klatek pojawili się już pierwsi mężczyźni. Z początku odganiała ich czwórka strażników, których zachowanie zasugerowało jej, że przydzielono im zadanie strzeżenia ich więzienia. Z czasem jednak, pod wpływem presji współtowarzyszy oraz ich gróźb robili to jakby coraz mniej chętnie. Po pewnym czasie zobaczyła nawet jak jeden z ich strażników dał się namówić innym wojownikom i dołączył do nich przy ognisku, włączając się do libacji. Kwadrans później w podobnych okolicznościach ulotnił się kolejny, pozostawiając między nimi a resztą mężczyzn jedynie dwóch obrońców.
Dość późno, gdy szaleństwo trwało już na całego skonfrontowali się oni z całkiem pokaźną grupą mężczyzn, którzy ku jej przerażeniu za nadrzędny cel obrali sobie najwyraźniej dostanie się do ich klatek. Z początku strażnicy próbowali przegonić ich tak jak poprzednich, lecz ci byli już bardziej zdeterminowani, a nawet agresywni. Starszy z ich obrońców został w pewnym momencie osaczony przez aż czterech oponentów, aż w przypływie paniki sięgnął po wiszącą u jego boku drewnianą pałkę. Nie zdążył jednak jej dobyć, gdyż chwilę wcześniej jeden z napastników wymierzył mu siarczyste uderzenie, posyłając go na glebę. Widziała jak wciąż siedząc na ziemi bił się z własnymi myślami, spoglądając to na napastników, to na swoje młodszego i wystraszonego towarzysza. W pewnym momencie opuścił jednak wzrok, unikając dalszej konfrontacji i wypowiedział do nich jakieś niezrozumiałe dla niej słowa. Zauważyła jednak dwa palce, które im wskazał. Uradowani mężczyźni ruszyli do przodu i po chwili otwierali już jedną z klatek naprzeciwko. Była w niej krótko ostrzyżona kobieta, którą widziała wcześniej gdy uległa jednemu ze strażników w zamian za kawałek mięsa. To ona została chwycona jako pierwsza, lecz strażnik które wcześniej je ochraniał odgonił ich od niej, wskazując na drugą więźniarkę. Była nią starsza kobieta o szczupłej budowie ciała i długich siwych włosach. Gdy zamiast młodej dziewczyny chwycili ją nawet nie oporowała.
Potem jednak stało się coś strasznego, bowiem następną klatką przy której stanęli była już ta należąca do niej. Spetryfikowana zastygła w przerażeniu, widząc jak powoli otwierali drzwi jej więzienia. W pewnym momencie próbowała już pogodzić się ze swoim losem, widząc jak pierwszy z mężczyzn, który wdarł się do środka ruszył w jej stronę, z szerokim uśmiechem na ustach. Zanim jednak do niej doczłapał dwóch kolejnych mężczyzn złapało za jej znajdującą się nieco bliżej towarzyszkę i to ona została przez nich wyszarpana z klatki. Widząc to po prostu się odwrócił i zaczął pomagać im, popychając kobietę w stronę wyjścia. Przez cały ten czas kudłata dziewczyna wiła się na wszystkie strony, próbując wyrwać się swoim oprawcom. Na nic się to jednak nie stało, a po chwili obie kobiety zostały zaciągnięte na niewielki, znajdujący się zaraz obok klatek placyk, oświetlony blaskiem pojedynczego ogniska.
Teraz musiał otaczać je przynajmniej z tuzin mężczyzn, a co najmniej drugie tyle przypatrywało się wszystkiemu z większej odległości. Szarpiąca się młoda kobieta została brutalnie ciśnięta na kolana, a dwóch z jej oprawców trzymało ją teraz w miejscu, wykręcając jej ramiona. W tym czasie trzeci, stojący przed nią, zaczął rozpinać rzemienny pas spinający jego ubiór, a po chwili do jej twarzy przylgnął uwolniony z jego spodni członek. Zniecierpliwiony prężył się już dumnie, lecz ona dalej się wyrwała i odwracała od niego wzrok. Udawało się to jej jednak tylko przez krótką chwilę, gdyż zaraz jeden z mężczyzn boleśnie nadepnął na jej łydkę, w czasie gdy próbowała poderwać się na nogi. W reakcji krzyknęła, otwierając szeroko swoją buzię, która to jak na zawołanie została natychmiast wypełniona jego sztywną męskością. Widziała jak łapiąc za jej głowę obchodził się z nią brutalnie i wciskał się w jej usta coraz głębiej. Robił to aż do tego stopnia, że jej szklące się wcześniej oczy szybko zaszły rzewnymi łzami. Jej gniewny wyraz twarzy niewątpliwie dał jej znać, że pierwszą jej myślą było to, żeby po prostu zacisnąć zęby, lecz widok drewnianej pałki dzierżonej przez jednego z jej oprawców musiał ją jednak do tego zniechęcić. Mężczyźni śmiali się widząc jak ich towarzysz chwycił za kudłate włosy kobiety i targając nimi zaczął zaspokajać się jej ustami. Ta próbowała go od tego odsunąć, zapewne czując potężny ból, lecz on pozostawał nieugięty. Jego uścisk zelżał dopiero, gdy jej szyja sama zaczęła się poruszać, sprawiając że teraz jej wargi same przesuwały się płynnie po całej długości jego prącia. Po chwili wyszarpał on z nich swoją męskość, a klęcząca kobieta zaczerpnęła głęboki i świszczący oddech. Nie dane było jej jednak odpocząć, gdyż zaraz zastąpił go kolejny mężczyzna, który także szarpiąc jej włosami i wykrzywiając głowę przycisnął do jej policzka swoje własne przyrodzenie. Jego również nie chciała wpuścić, ale wówczas wymierzony jej siarczysty policzek spowodował, że nabrała pokory. Lekko rozchyliła wargi, a on zrobił resztę wsuwając swojego członka tak, że aż rozciągnął jej żuchwę.
Ku jej zaskoczeniu jej kompletnym przeciwieństwem była jednak druga z kobiet. Wydawała się znacznie starsza od reszty z nich i mimo, że niegdyś jej uroda musiała robić wrażenie to niewątpliwie była już w wieku, który uniemożliwiał jej już posiadanie potomstwa. Wojownikom z południa najwidoczniej to jednak zupełnie nie przeszkadzało, gdyż nie taki był ich cel. Chcieli po prostu zaznać tego, czego mogła im zapewnić jedynie bliskość z kobietą, a ona najwidoczniej nie widząc wyjścia uznała, że nie było sensu stawiać im oporu. Gdy tylko podsunięto przed nią pierwszego męskiego członka sama zacisnęła na nim usta, nie spuszczając jednocześnie wzroku z zadowolonej twarzy jego właściciela. Również gdy znaleźli się przy nim jego wyeksponowani towarzysze nie musieli jej do niczego zmuszać przemocą. Widziała jak sama chwyciła za jeden z otaczających ją, prężących się narządów i zacisnęła za nim palce. Po chwili jej usta z wilgotnym dźwiękiem wypuściły pierwszego członka, by zacisnąć się już na kolejnym. W tym czasie również druga ręka nie pozostała bezczynna, szukając kolejnego wojownika. Zadowoleni z tego jak z nimi współpracowała byli widocznie mniej przemocowi i widząc sposób w jaki w tym samym czasie traktowano młodszą kobietę musiała uznać, że to naprawdę była chyba lepsza opcja.
Oralne uciechy nie starczyły im jednak na długo i zniecierpliwieni przeszli w końcu do głównego dania. Nie zdziwiło ją to, bo wyglądali w tej kwestii na naprawdę wygłodniałych. Widziała jak z ust kudłatej dziewczyny wyciągnięty został długi, lśniących od jej śliny członek, a ona sama złapała wówczas oddech zapewne spodziewając się, że zaraz znowu zastąpi go kolejny. Tak się jednak nie stało, natomiast zdziwiła się jeszcze bardziej gdy jeden z mężczyzn pchnął ją gwałtownie na ziemię, sprawiając że upadła. Próbowała wstać podpierając się łokciami, a gdy była na czworaka złapał za jej biodra i mocno przycisnął do siebie. Krzyknęła w błagalnej rozpaczy, lecz zapewne nawet ona wiedziała, że na nic się to już nie zda. Wojownik szarpnął za jej opaskę biodrową, urywając ją, a na ich widok uwolniły się jej nagie pośladki. Zobaczyła, że mimo głodówki którą też przecież przeżyła nie była wcale przesadnie wychudzona, a jej kształty zachowały kobiece proporcje. Widocznie podobało się to również obecnym mężczyznom, czego nie omieszkali oznajmić gromkimi okrzykami i gwizdami. Dziewczyna cicho zawodziła, lecz klęczący teraz za nią umięśniony mężczyzna zabierał się już do pracy, ocierając się o jej odsłonięty tyłek swoim prężącym się dumnie członkiem. Po chwili chwycił za swoją męskość, a zaraz po tym usłyszała jej krzyk, dający znać o tym że już w nią wchodził.
Zaczął brać ją brutalnie, bez żadnych ograniczeń. Po jego nerwowych, gniewnych pchnięciach było widać nagromadzoną frustrację, dla której ujście znaleźć mógł tylko w tak prymitywnym, zwierzęcym akcie. Ona zaś głośno sapała, próbując się wyszarpać. Był jednak znacznie silniejszy, a jego biodra sukcesywnie uderzały w jej pośladki wypełniając powietrze wulgarnym odgłosem zderzanych ciał. Po jakimś czasie podupadła na mocy i opuściła głowę, raczej z braku sił niż chęci do dalszej walki. Upadłyby także jej biodra, gdyby tylko nie trzymał ich swoimi silnymi, męskimi dłońmi. Trzymając jej dupę sprawiał jednak, że jego naprężona męskość dalej wbijała się w nią z wielką siłą, raz za razem. Po kilku minutach zauważyła, że zaczął dyszeć, a jego ekspresja jakby się zmieniła. Wcześniej nawet na moment nie odwracał wzroku od ściskanych przez siebie kobiecych pośladków. Teraz zaś jego wzrok błądził jakby po całej jej sylwetce, a przez chwilę miała wrażenie, że spojrzał nawet po swoich towarzyszach, którzy zniecierpliwieni oczekiwali na swoją własną kolej. Nagle cofnął swoje biodra, a jego pulsująca męskość z plaskiem uderzyła w jego płaski niczym u młodego chłopaka brzuch. Złapał za nią i nie przerywając stymulacji masował ją teraz swoją dłonią, drugą ręką dalej mocno trzymając za pośladek dziewczyny. Po chwili zobaczyła jak z jego członka mocno wystrzeliła pierwsza fala gęstego nasienia, które wylądowało na plecach kobiety, aż między jej łopatkami, a częściowo nawet w jej kudłatych włosach.
Puszczona wreszcie przez niego upadła na glebę, niczym nieprzytomna. Nie dane jej było jednak długo odpocząć, gdyż zaraz potem zastąpił go kolejny żądny uciechy wojownik, a jej ponowny krzyk dał jej natychmiast znać że dalej była świadoma i wiedziała co się właśnie działo. Gdy następny mężczyzna klęcząc za nią, podniósł jej biodra i zabierał się już do roboty, darła się i szarpała ponownie próbując stawiać opór. Tym razem opadła jednak z sił jeszcze prędzej, a facet i tak dopiął swego. Wbił się w nią i teraz to on brał ją od tyłu, niczym pies biorący sukę. Jego szeroko rozwarta buzia i to jak ciężko dyszał, gdy trzymając za jej tyłek, wpychał w nią swe biodra, tylko utwierdziło ją w tym porównaniu. Nie zajęło mu to jednak długo, gdyż skończył nawet szybciej niż poprzedni, a jego miejsce niemal natychmiast zajął wówczas kolejny, zachęcany przez głośne wiwaty pozostałych mężczyzn. Przy tym trzecim nie stawiała już nawet wyraźnego oporu. Wycieńczona po prostu im się poddała, a gdy ponownie była już brana, starała się jedynie zdusić własne mimowolne jęki, co nie wychodziło jej jednak zbyt dobrze.
W tym czasie część wojowników równolegle raczyła się starszą siwowłosą kobietą, którą rzucili na leżące nieopodal, wypełnione zbożem worki, wcześniej również obdzierając z biodrowej przepaski. Widziała jej długie szczupłe nogi, które wzbiły się w powietrze, gdy tylko dosiadł ją pierwszy z mężczyzn. Mimo tego, że nie stawiała żadnego oporu i tak brał ją gwałtownie, a widok jej mocno rozpieranych na boki kolan sprawiał dość brutalne wrażenie. Niemniej jednak w kontraście do drugiej kobiety i tak zdawała się być traktowana dość łagodnie, a jej twarz jedynie z rzadka krzywiła się w wyniku jego mocnych ruchów. Jeszcze zanim skończył, jego zniecierpliwiony towarzysz wdrapał się na stos leżących worków i obszedł ją od drugiej strony. Zobaczyła jak zbliżył się do jej twarzy, a ona widząc go samoczynnie otworzyła usta, a jej język przylgnął do sporych jąder zwisających pod prężącym się niczym kamienna wieża członkiem. Jęknął pieszczony przez nią i przez dłuższą chwilę po prostu pozwalał jej robić swoje. Dopiero po dłuższej chwili, sam nakierował go w stronę jej ust, a ona posłusznie wpuściła go do środka. Widok tego jak po chwili brali ją z dwóch stron jednocześnie w kuriozalny sposób przywołał jej wspomnienie nadzianego na rożen prosiaka, którego upiekli w jej wiosce zeszłej zimy.
Cała ta sytuacja trwała jeszcze co najmniej przez następne dwie godziny. Reszta mniej pechowych kobiet, które wciąż pozostawały w klatkach starała się odwracać wzrok od poniżenia jakiego doznawały właśnie ich towarzyszki. Zobaczyła też, że jedna z nich wyglądała jakby właśnie się modliła i zastanawiała się czy prosiła właśnie ona Bogów o to by zakończyli jej niewolę, czy może jedynie o to żeby nie była następna. Ona sama też starała się nie patrzeć, jednak same głośne dźwięki wydawane zarówno przez spełniających swoje żądze mężczyzn jak i mimowolne odgłosy brutalnie zmuszonych do intymności kobiet i tak wystarczyły by dobrze wiedziała co się działo. Co jakiś czas między jękami i gromkim śmiechem słyszała także kłótnie i wiedziała, że spierali się wówczas o to kto będzie brał je jako następny. Ostatecznie nie miało to jednak większego znaczenia, gdyż kolejka nie ominęła tej nocy żadnego chętnego.
Gdy zbliżali się wreszcie do końca księżyc stał już wysoko. Towarzystwo zdecydowanie się rozrzedziło, a na miejscu pozostało już jedynie kilku mężczyzn. Wśród nich był także starszy jegomość, któremu wcześniej najprawdopodobniej powierzono za nie odpowiedzialność. Od dłuższej chwili przyglądał się tej całej sytuacji, która poniekąd wynikała pośrednio również z jego decyzji. Siedząc na drewnianym pieńku, spokojnie oglądał to jak dwóch ostatnich jego współplemieńców kończyło zabawiać się ze starszą kobietą. Brali ją obaj naraz, a gdy jeden raczył się jej kobiecością, drugi znajdował satysfakcję w jej ustach. Widziała, że mimo tego iż ewidentnie była już wykończona, to i tak wciąż z nimi kooperowała. Po tym jak ujeżdżała członka jednego z nich, siedząc na nim i zajmując się jednocześnie drugim wojownikiem uznała, że gdyby nie była świadkiem tego jak brutalnie wyszarpali ją z klatki to mogłaby uwierzyć, że tak naprawdę nie brali jej siłą. Inną sprawą wciąż była była jednak kwestia kudłatej dziewczyny. Przy niej pozostał już tylko jeden mężczyzna, lecz ewidentnie sprawiał jej znacznie większy problem. Widziała bowiem jak brał ją już od ponad kwadransu. Najpierw posiadł ją od tyłu, tak jak większość jego towarzyszy, lecz potem zmienił taktykę. Widząc bowiem jak starsza kobieta ujeżdżała jego kolegę, zazdrosny podniósł młodszą dziewczynę i siadając na worku zboża opuścił ją na siebie w podobny sposób. Jego sylwetka naprawdę imponowała, gdyż był z niego naprawdę umięśniony dryblas, więc jego duże, wyrzeźbione ramiona nie miały z tym najmniejszego problemu.
Z początku kudłata dziewczyna nie chciała tego zrobić, a po bliższym przyjrzeniu się jej wcale jej to nie dziwiło. Jej wargi sromowe, a w zasadzie cała jej cipa była już czerwona i napuchnięta. Musiał wziął ją już ponad tuzin mężczyzn, a niektórzy z nich zrobili to nawet więcej niż raz. Teraz, w blasku rozpalonej niedawno dodatkowej pochodni, gdy tak się jej teraz przyglądała, musiała uznać, że mimo jej okropnego stan jej uroda była dosyć zjawiskowa. Nie mogło to umknąć także ich uwadze i z pewnością tak nie było, gdyż widziała, że większość z nich traktowała tej nocy obcowanie z nią priorytetowo. Miała przez to więcej mężczyzn niż jej starsza towarzyszka i poniekąd sama była ofiarą pięknego ciała, którym obdarowali ją Bogowie. Teraz jednak pozostał jej już jedynie jeden partner, lecz zadanie przed nią stojące nie należało do najłatwiejszych. Gdy była przez niego brana wcześniej, nad wyraz mocno jęczała i się wykręcała, ale dopiero w tej pozycji oraz dzięki blaskowi bijącego od pobliskiej pochodni, zrozumiała czemu tak się działo. Naprężony, męski pal jaki zobaczyła pod nią, a między jego nogami był zdecydowanie największym jaki kiedykolwiek widziała. Szeroki na tyle, że niewątpliwie przeciętna dłoń nie dała by rady go objąć był jednocześnie długi w takim stopniu, że gdyby podzielić go na dwie części to obiema można by obdarzyć oddzielnego mężczyznę. Zdawał się być jednocześnie sztywny na tyle, że ciężko było uwierzyć że nie był po prostu wyciosany z drewna lub innego twardego materiału.
Klęcząca kobieta ociągała się, więc zniecierpliwiony olbrzym w końcu samemu złapał za jej biodra i zaczął ściągać je w dół, a po chwili żołądź jego penisa przycisnęła się do opuchniętych warg sromowych. Jego wielkie niczym bochny chleba dłonie oplatały teraz niemal całe jej biodra, a ona mimo niezdarnych prób sprzeciwu nieustannie opuszczała się coraz niżej. Głośno jęknęła, gdy zaczęła mimowolnie być na niego nabijana, a jej krzyk nie ustawał, lecz wręcz się nasilał, aż do kulminacyjnego stęknięcia, które wydała gdy jej pośladki w końcu przylgnęły do jego łona, a jego męskość była już w niej całą swoją długością. Opierając stopy jednocześnie na workach zboża oraz jego masywnych udach, spróbowała wstać, jej próba skończyła się tym, że jego silne ramiona po prostu ściągnęły ją w dół i nabił ponownie. Powtórzyło się to kilka razy, a ona obserwując to uznała, że tym sposobem w gruncie rzeczy tylko pomagała mu ją pieprzyć. Po chwili jednak złapał za jej pierś, którą uwolnił strzępów lnianej koszuli i ściskając ją zmusił ją do tego, by sama zaczęła go ujeżdżać. Nie mając wyboru zaczęła to robić, a wtedy on z szerokim uśmiechem obserwował jak jej tyłek rytmicznie się na niego nabijał.
W oczy rzuciła się jej odsłonięta przez niego pierś, a w zasadzie jej spora i wyjątkowo napęczniała, twarda brodawka, która podskakiwała teraz w takt jej ruchów. To ona zwróciła jej myśli w kierunku, który wcześniej nie był dla niej jasny, a mianowicie pomyślała o tym, że chyba nie tylko mężczyźni odczuwali cielesną przyjemność z tego co się właśnie działo. Owszem, brali je siłą lecz w świecie natury akt cielesny pozostaje aktem cielesnym, a prawda była taka że stosunek pod względem potrafił być dla samic równie przyjemny co dla samców. Gdy przyglądała się teraz kudłatej kobiecie, jej twardym niczym małe kamyczki brodawkom i temu jak nerwowo zagryzała swoją wargę, uznała że ewidentnie było w tym coś na rzeczy. To co robiono z tymi kobietami było traumatyczne, lecz ich ciała nie koniecznie odbierały to w ten sam sposób co ich umysły. Myśląc o tym w jaki sposób ciało kobiety potrafiło zdradzić ją nawet w tak ekstremalnych przypadkach uznała, że taka okoliczność była w pewien sposób jeszcze bardziej upokarzająca.
W pewnym momencie ręce potężnego mężczyzny ponownie zacisnęły się na biodrach kobiety i znowu zaczął ją na siebie nabijać. Zaskoczona tym faktem krzyknęła, lecz jej oczy rozszerzyły się jeszcze bardziej gdy zamiast utrzymywać wcześniejsze tempo mężczyzna znacznie teraz przyspieszył. Jej tyłek co rusz się o niego obijał, wydając przy tym głośne plaski, a ona sama w pewnej chwili jakby zmieniła swoje zachowanie. Widziała jak najpierw zadrżały jej nogi, a ona jakby w panice zaczęła błądzić chaotycznie rękoma, zahaczając o silne barki wojownika. Wyglądało to tak, jakby bała się, że spadnie, lecz dobrze widziała, że nie było takiej możliwości. Mimo tego wierzgała niemiłosiernie, a po chwili do tego dołączył jej przyspieszony, nerwowy oddech. To wtedy zrozumiała co się działo, a mianowicie że dziewczyna właśnie szczytowała. Scena ta była na tyle intrygująca, że mimo iż wcześniej starała się nie patrzeć to teraz nie była w stanie oderwać od ich oboje wzroku. Najpierw usłyszała jej wysoki pisk, a potem zobaczyła jak w pewnym momencie z cipy kobiety trysnęła i polała się niewielka struga płynu, która spłynęła po masywnym trzonie, który wciąż nie przestawał jej penetrować. W wyniku ich gwałtownych ruchów krople tegoż kobiecego nektaru natychmiast rozleciały się we wszystkie możliwe strony. Gdy wraz z kolejnymi jej jękami w identyczny sposób wydostała się z niej kolejna fala, a za nią następna, mężczyzna mruknął coś niezrozumiałego pod nosem i jedynie przyspieszył swoje ruchy. Ciężko sapiąca kobieta, wygięła głowę do tyłu i przez chwilę zamarła w bezruchu, jakby straciła kontrolę nad swoim ciałem. Po chwili jednak także on zmienił swoje zachowanie i zobaczyła teraz jak drżeć zaczęły jego masywne uda. Nabijał ją na siebie jeszcze przez krótką chwilę, a potem podniósł nieco wyżej, tak że z jej cipy wyswobodził się jego równie duży co właściciel kutas. Uwolniony, nie opadł nawet odrobinę, a po chwili haniebnie zafascynowana patrzyła jak trysknęła z niego pierwsza fala gęstego nasienia, lądując na piersiach i brzuchu kobiety. Głośno sapiąc wystrzelił jeszcze kilka następnych, a każda z nich była mniejsza, chodź wciąż masywna. Widziała jak wszystko to spływało po nagiej skórze kobiety, lecz także jego własnych nogach, a nawet wiekach zboża na których siedzieli. Po krótkiej chwili jakby gdyby nigdy nic po prostu zrzucił ją z siebie, ciskając na ubitą ziemię i po prostu udał się w swoją stronę.
Gdy rozejrzała się zobaczyła, że na miejscu nie było już dwóch pozostałych wojowników, którzy wcześniej zabawiali się ze starszą kobietą. Ta siedziała już na ziemi, przypatrując się młodszej towarzyszce niedoli, a na miejscu pozostał jedynie starszy mężczyzna. Patrząc na niego wydawało się jej, że bił się z myślami, tocząc jakąś wewnętrzną walkę. Teraz jednak, gdy ostatni z pozostałych na miejscu wojowników był już usatysfakcjonowany, szarpnął za starszą z kobiet i szybko pokierował ją powrotem do klatki, ponownie ją tam zamykając. Po chwili chwycił też za kudłatą dziewczynę i zobaczyła jak oboje zaczęli się do niej zbliżać. Wydawało się, że zaraz zamknie ją razem z nią, ale gdy kudłata dziewczyna wyciągnęła dłoń próbując chwycić za drewniane drzwi ich więzienia szarpnął za jej ramię, zaskakując je obie. Po chwili pchnął ją na drewnianą konstrukcję klatki i przytrzymując ją w miejscu zaczął rozpinać swój pas.
Świadomość tego, że jej udręka jeszcze się jednak nie skończyła i wciąż pozostał przynajmniej jeden samiec chcący ją posiąść musiała być straszna. Było to wypisane na jej twarzy, której wyraz był połączeniem strachu, wycieńczenia oraz zawodu. Siedząc w rogu klatki widziała wszystko nad wyraz dobrze i po chwili jej jej oczom ukazało się nadwyraz żylaste przyrodzenie starszego mężczyzny. Jego zaawansowany wiek nie stanowił tu żadnego problemu, gdyż ewidentnie stało już na baczność. Zaraz jednak straciła je z widoku, gdyż nie czekając na nic zabrał się za pieprzenie młodej kobiety. Oparta o drewniane pręty klatki próbowała odważnie znieść to finalne upokorzenie, chodź dobrze widziała, że naprawdę miała już dość. Zupełnie odwrotnie było w przypadku dojrzałego wojownika, który napatrzywszy się wcześniej jak inni mężczyźni sobie z nimi używali, teraz sam nabrał ochoty i z wielką pasją dokonywał tego samego. Pomyślała, że zapewne uznał, że jeśli i miał ponieść konsekwencje tego, że nie udało mu się dopilnować ich klatek to przynajmniej nie będzie sobie skąpił i także sobie ulży.
Przez moment spotkała się z nią wzrokiem, a jej smutne oczy w niczym już nie przypominały wzroku, który napotkała jeszcze rano. Prawdę mówiąc teraz nie miała jej już za złe nawet tego, że najprawdopodobniej okradła ją z jej dodatkowego posiłku. Dobrze widziała bowiem, że los pokarał ją za to po dziesięciokroć i nie powinna mieć już do niej o to urazy. Na chwilę zmierzyła się wzrokiem także ze strażnikiem, gdy to on rzucił jej wyzwanie świdrując ją swoimi rybimi oczami, w czasie gdy pieprzył znacznie młodszą od siebie kobietę. Nie czując się na siłach szybko jednak odwróciła wzrok. Wiedziała, że prawdopodobnie zastanawiał się jakby to było brać również ją i z bólem uświadomiła sobie, że tak naprawdę tylko przypadek losu zadecydował o tym, że tego właśnie nie robił. Na jej szczęście, a jeszcze lepiej dla kudłatej dziewczyny mężczyzna okazał się jednak wyjątkowo mocno podniecony i bardzo szybko zaczął dyszeć, dając znać że zaraz będzie dochodził. Po chwili wyszedł z niej i tryskał już nasieniem na jej pośladki, dodając na nich swój ślad do wielu innych, które już tam były. Zaraz po tym wszystkim niedbale wrzucił ją do klatki, niczym młynarz ciskający workiem zboża i zamknął je oboje z powrotem razem.
Pomyślała, że dziwnym uczuciem było to, że drewniane więzienie, które wcześniej tak je ograniczało stanowiło teraz jedyną barierę chroniącą je od otaczającej je wszystkie przemocy. Myśląc o tym patrzyła jak kudłata kobieta zaległa w rogu, całkowicie wycieńczona i wygląda na to że zaraz naprawdę zasnęła. Po chwili przyjrzała się także siwowłosej kobiecie zamkniętej w jednej z klatek naprzeciwko, lecz ta podobnie jak ona sama po prostu siedziała oparta o drewniane pręty i względnie spokojnie rozglądała się po obozie. Nawet z tej odległości widziała, że również jej twarz oraz szyja były splamione licznymi śladami nasienia, którym ją oznaczono. Mimo tego i tak wyglądała znacznie lepiej niż jej poznaczona sińcami i zadrapaniami towarzyszka. Myśląc o tym zmartwiła się, uznając że być może sama stanie niedługo przed podobnym dylematem przed jakim postawiono dzisiaj te kobiety. Zastanawiała się jak sama się wówczas zachowa.
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
1 komentarz
Radomir
Nawet ciekawe. Opowiadanie w stylu "seksploitejszan" ?
Nic nowatorskiego, ale opisy dość dobre, masz wyobraźnię jak widać.