Sekretna Miłość

Sekretna MiłośćBył listopad, piątek. Wracałam piechotą z imprezy integracyjnej w banku, gdzie dostałam pracę po znajomości. Skończyłam licencjat z socjologii i poszłam na magisterkę zaoczną z psychologii. Zaczęłam niedawno pierwszy rok studiów II stopnia i podjęłam pracę zarobkową. Nie byłam typem imprezowiczki, dlatego takie spendy mnie przytłaczały. Na szczęście nie miałam w ten weekend zajęć tylko wolne. Mimo niechęci do imprez, to wystroiłam się elegancko. Miałam na sobie oliwkową swetrową sukienkę, dosyć kusą do połowy uda, podkreślająca moje kształty. Pod spodem miałam pończochy z pasem i bieliznę koronkową czarną, a na nogach założyłam botki na szpilce, dodając sobie seksapilu. Całość dopełniłam naszyjnikiem, który subtelnie zdobił moją szyję. Impreza tradycyjnie była zakrapiana alkoholem i dużym hałasem, który mnie męczył. Po godzinie 22 zbierałam się już do domu. Byłam zmęczona całym tygodniem, ale chciałam się znaleźć w swoim zaciszu. Wracałam piechotą, bo wypiłam dwa drinki i chciałam się przewietrzyć oraz nacieszyć się pięknem, jakim było miasto nocą. Moja okolica była spokojna, więc nie musiałam się martwić ubiorem i że byłam po drinkach. Dotarłam do mojego bloku, a następnie po małej przechadzce weszłam schodami na trzecie piętro, otwierając drzwi mieszkania, gdzie mieszkałam z siostrą. Wyprowadziłam się z małego miasta do dużego na studia, a rok później dołączyła do mnie młodsza siostra, chcąca się uczyć w szkole średniej. Mieszkanie dostałyśmy od rodziców, którzy ulokowali pieniądze ze spadku w nieruchomości i razem żyłyśmy ze sobą już 3.5 roku.

Poszłam do sypialni i zmęczona padłam na łóżko, gdzie była w nim moja siostra, Karina. Wtuliłam się w nią, gdyż tego potrzebowałam po całym tygodniu i dniu. W owym roku zdała maturę, więc był to dla niej okres zmian, wkraczania całkowicie w dorosłość mimo tego, że w głębi duszy nadal była się małą psotnicą. I to jeszcze jaką. Nikt nie wiedział jednak, że z siostrą łączyły mnie stosunki nie tylko rodzinne, ale i intymne. W pół roku od przeprowadzki Kariny przekroczyłyśmy kamień milowy. Kiedyś, gdy wróciła z imprezy ze znajomymi z liceum, była smutna. W trakcie pocieszania doszło do pocałunku, który zaowocował namiętnym seksem z własną siostrą. Nasze uczucia ewoluowały i kochałyśmy się kompletnie, stałyśmy się kochankami i dziewczynami. Była moją największą miłością, której nie mogłyśmy wynieść na światło dzienne. Nie byłyśmy normalnym rodzeństwem. Dobrze wiedziałam, że inne siostry nie zachowywały się jak my i nie czują na ogół do siebie tego, co my dzieliłyśmy. Łączyła nas wyjątkowa, romantyczna więź. Musiałyśmy trzymać to w tajemnicy, ale nie wydawało mi się trudne, wszak jako siostry nikogo nie dziwiło, że mieszkałyśmy razem, a co się działo w mieszkaniu, było naszą tajemnicą, ale to też dodawało dodatkowego dreszczyku i pikanterii w naszym związku. Nigdy nie byłam szczęśliwsza niż z nią, moją ukochaną osobą, przy której zawsze czułam się radosna i dobrze.  

Wtuliłam się mocno w nią. Spała, ale mimowolnie zaczęłam ją głaskać. Brakowało mi tego przez cały dzień. Gładząc jej włosy, czułam, jak napięcie całego dnia powoli odpływa. Karina delikatnie poruszyła się, czując moje dotknięcie, ale nie obudziła się całkowicie. Jej oddech był spokojny i równomierny, co działało na mnie kojąco. Chwilę później, kiedy już zaczęłam zasypiać, Karina odwróciła się w moją stronę i półprzytomnie przytuliła mnie mocniej. Uśmiechałam się, widząc jej uroczą buźkę i czując jej ciepło. Czułam zapach jej szamponu, który nęcił zmysły. Zauważyłam, że się przebudziła. Podniosła głowę, szukając mojej twarzy.
- Kara... - mówię cicho — Kochanie, śpisz?
- Śpię, bo co? – spytała żartobliwym tonem i uchyliła powieki. Widok jej oczu wprawiał mnie w zachwyt. Oplatałam ją własnym ciałem, mocniej tuląc do siebie, leżącą w samych turkusowych, koronkowych figach oraz szarym T-Shircie. Bardzo podobała mi się w tym stroju. Uśmiechała się szeroko i czule głaskała mnie po włosach. Dotykałam i gładziłam jej udo, będące takie jak całe jej ciało, delikatne, jędrne aksamitne. Pocałowałam ją w czoło, wplątując rękę we włosy, oraz głaszcząc jej główkę.
- Brakowało mi tego....
- Wystarczyło poprosić – odpowiedziała, nie tracąc dobrego humoru. Wysunęła w moim kierunku nogę, aż mogła poczuć na udzie wyraźne ciepło mojej kobiecości. Była tu dla mnie i dobrze o tym wiedziałam
- Chcesz buzi? - zapytała dziecinnie.
Nim to powiedziała. Pocałowałam jej szyję.
- Może byśmy jutro gdzieś pojechały na małą wycieczkę? - zapytałam retorycznie między pocałunkami jej słodkiej szyi, bo wiedziałam, że się zgodzi.
Opuszkami jeździłam po jej ciele, czułam, jak dostawała gęsiej skórki. Uśmiechałam się w duchu na to. Mogłabym tak się zestarzeć.....
Karina wzięła głęboki wdech, jej pierś unosiła się i powoli opadała. Była jeszcze trochę śpiąca, ale wiedziałam, że za moment to miało się zmienić. Ledwo chyba docierało do niej, co mówiła. Zmysłem, którym odbierała świat, był przede wszystkim dotyk.
- Pewnie — wzdychała cicho. Ustami szukała mojej twarzy. Była taka cieplutka i milusia w dotyku… Moje dłonie błądziły po bluzce, szukając bezpośredniego kontaktu ze skórą. Gładziłam jej plecy jeżdżąc po nich paluszkami. Czułam jak jej ręce, też nie próżnowały. Obie się pieściłyśmy dotykiem, błądząc i gładząc odkryte partie i zakryte naszych ciał. Poczułam gorąc, jak we mnie uderzać zaczął. Uśmiechnęłam się, skupiałam się na kołowaniu opuszkami palców, po pośladkach Kariny. Było czuć rosnące podniecenie. Rozpalałyśmy się wzajemnie i w dodatku robiłyśmy to świadomie. Karina coraz zachłanniej zaczynała mnie obmacywać i była przy tym wyjątkowo bezczelna, nie zwracała uwagi na elementy ubioru.
- Chyba masz ochotę na coś więcej niż buziak, co? - zagadała szeptem.
Uśmiechnęłam się i szelmowskim tonem odpowiadam
-Yhym... Jak Ty mnie znasz siostrzyczko.... Byłam zmęczona, ale Ty mnie rozpalasz samą sobą....
Każdy dotyk, każde muśnięcie było jak iskra, która rozpalała naszą namiętność. Karina uśmiechnęła się i zaczęła mnie delikatnie całować. Jej usta były miękkie i ciepłe, a ja czułam, jak napięcie w moim ciele rośnie. Jej dłonie przesuwały się po mojej skórze, odkrywając każdy zakamarek mojego ciała. Każdy jej dotyk był pełen czułości i namiętności, która sprawiała, że czułam się wyjątkowa i kochana.
Nasze pocałunki stawały się coraz bardziej namiętne, a ja czułam, jak moje ciało zaczyna drżeć z pożądania. Karina była moją największą miłością, moją bratnią duszą, moją ukochaną. Byłyśmy dla siebie wszystkim, a każda chwila spędzona razem była dla nas bezcenna
- Kocham cię — wyszeptałam, patrząc jej głęboko w oczy.
- Ja ciebie też, bardziej niż cokolwiek innego na świecie — odpowiedziała, jej głos był pełen emocji.
Te chwile były dla nas bezcenne. Każdy dotyk, każdy pocałunek, były wyrazem naszej miłości, naszej namiętności, której nie mogłyśmy ujawnić światu. Byłyśmy dla siebie wszystkim, a to, co działo się w naszym mieszkaniu, było naszą tajemnicą, którą dzieliłyśmy tylko my dwie. Czułam, że nigdy nie byłam szczęśliwsza niż z nią, moją ukochaną siostrą, przy której zawsze czułam się radosna.
Przewróciła mnie na plecy i położyła na mnie się. Wpiła się w moją szyję i głośno mlaskała przy okładaniu jej pocałunkami. Zaczęła się pocierać o mnie całym ciałem.
- Tak chcesz? – zapytała rubasznie zalotnie wprost do ucha.
Odchyliłam szyję, aby ułatwiać jej obcałowywanie mojej szyi. Mruczałam z rozkoszy i rosnącej ekscytacji. To jak ocierała się o mnie, rozpalało mnie  jeszcze mocniej. Moje dłonie błądziły pod jej koszulką po plecach, przesuwając co jaki czas dłonie na krągłe pośladki, które masowałam i ściskałam.
- Chcę Tylko jednego.... - odpowiedziałam z trudem, próbując złapać oddech wśród fal podniecenia, które mnie zalewały.
Karina uniosła głowę, patrząc mi głęboko w oczy, jej spojrzenie było pełne namiętności i miłości. W jej oczach widziałam odbicie swoich własnych uczuć, naszą nierozerwalną więź, która była silniejsza niż jakiekolwiek przeszkody.
- To poproś o to — kusiła dalej szepcząc. Jej głos był ciepły i czuły, a jednocześnie pełen namiętności. Gdy usta ciągle całowały szyję, dłonie błądziły po piersiach. Miednicę mocno przyciskała do mnie, ocierając się coraz śmielej i szybciej. Znikała senność Kariny, ustępująca podnieceniu.
- Ciebie… wyszeptałam, czując, jak moje serce bije coraz szybciej. - Chcę ciebie, całą noc, zawsze... - Proszę....moje kochanie....moja miłości...moja siostrzysko.... Moja Karinko....
Wypowiadając, rozpalała mnie z każdą sekundą, każdym dotykiem z każdym otarciem i słowem. Pragnęłam jej i jej pieszczot. Przeniosła dłonie na moje nogi. Jednym sprawnym ruchem rozplotła pasek sukienki i podciągnęła sukienkę, aby ułatwić sobie dostęp. Mruczała głośno i skupiała się ponownie na pocałunkach. Jej uśmiech był pełen miłości i czułości, a jej dotyk stał się jeszcze bardziej intensywny. Karina wiedziała, jak sprawić, by każda chwila spędzona razem była niezapomniana. Była moją siostrą, moją ukochaną, moją bratnią duszą. Jej ciało było teraz moim światem, a jej dotyk moją jedyną rzeczywistością.
- Jestem tu dla ciebie — szepnęła, jej wargi znowu znalazły moją szyję, a jej ciało zaczęło poruszać się w rytmie, który sprawiał, że moje zmysły były na granicy wytrzymałości. - Całą noc, zawsze...
Jej dotyk był jak ogień, który płonął na mojej skórze, a ja czułam, jak nasze ciała stapiają się w jedno. Każdy ruch, każdy pocałunek, każdy dotyk był wyrazem naszej miłości, naszej namiętności, której nie mogłyśmy ujawnić światu.
Przekręciłam głowę i ręką ujęłam jej głowę, wsuwając dłoń we włosy. Naprowadziłam ją na swoją usta. Szepczę zmysłowym tonem
- Kocham Cię.... - po czym pocałowałam namiętnie w usta
Zatapiała się we mnie coraz bardziej. Swoim językiem szukała mojego. Kiedy na chwilę oderwałam się od ust siostry, korzystając z okazji i rzekła:
- Ja Ciebie bardziej.
Znów wracałam do namiętnych pocałunków. Przesuwając nogę, tak, by moja znalazła się na jej kroczu.
- Ja bardziej
Trochę wywołało u mnie to chęć rywalizacji. Wtedy ją przewróciłam na bok i złapałam za nogę, zarzucając sobie na siebie, a swoją wsunęłam miedzy jej i ocierałam się o krocze siostry. Całowałam ją głęboko i namiętnie. Nasze pocałunki były pełne pasji i siostrzanej miłości. Nasze języki tańczyły i wirowały, rozpalając nasze zmyły. Chwyciłam gumkę jej majtek i ściągałam je, choć bardziej zaciągałam w dół bez zdejmowania. Delektowałam się naszymi pocałunkami. Ocierałam się mocniej kolanem o Twoje krocze. Nasze ciała były jak jedno, złączone w nierozerwalnej więzi, którą rozumiałyśmy tylko my dwie. Każdy dotyk, każdy pocałunek był wyrazem naszej miłości, naszej namiętności, która sprawiała, że czułyśmy się najszczęśliwszymi dziewczynami na świecie. Byłyśmy dla siebie wszystkim, a każda chwila spędzona razem była bezcenna. Karina podjęła rękawicę i sama zaczęła mnie rozbierać. Nie chciała mnie jednak pozbawiać tej kuszącej sukienki, więc skupiła się tylko na odkryciu największego skarbu i na ślepo próbowała zdjąć moje majteczki. Sama czerpała przyjemność z ruchów mojego kolana, dając temu wyraz swoim spłyconym oddechem. Dawanie przyjemności przez moją siostrę nie przeszkadzało w jej braniu.
Drżałam, gdy mnie dotykała, mając na sobie gęsią skórkę. Odsłoniła mnie, że odkryłaś widok pończoch i fig i pod nimi pasa do pończoch. Chciałam, aby mnie dotykała i pieściła swoimi rączkami, robiła to samo, obserwując moje poczynania. Pomogłam jej z moimi figami, unosząc lekko biodra. Gładziłam jej udo z góry na dół, przechodzę na pośladek, a z niego kierowała się ku kobiecości siostry. Odskakiwałam i wracałam na udo i pośladek i tak parę razy. Karina dociskała się do mnie bardziej i przestała się poruszać. Na kilka chwil pieszczoty zniknęły. Zamiast tego patrzyła w moje napalone oczy i mnie podziwiała.
- Jaka Ty jesteś piękna — wzdycham rozmarzona.
- Nie równam się z Tobą....
Całowałam ją namiętnie. Przerywałam co jakiś czas, aby moc spoglądać siostrze w oczy, w których dostrzegałam pasję, namiętność i miłość. Poprawiłam swoją pozycję. Starałam się ustawić tak, żeby nasze skarby stykały się ze sobą. Pośliniłam swoją rękę, aby lepiej nawilżyć tamte rejony, by było nam bardziej komfortowo. A potem zaczęłam pocieranie oraz ciche, rytmiczne pojękiwanie. Patrzyłam na piękność Kariny w blasku księżyca. Zagłębiałam się w jej oczach i tonęłam w oceanie miłości. Nic się nie liczyło, tylko moja siostra. Nikt ani nic nie dawało mi tyle szczęścia co ona. Chwyciła mnie za szyję, gdy zaczynamy się mocniej ocierać w nietypowych nożyczkach. Z nas obu wydobywaj się jęki i mruki
- Kocham Cię — mówiła trudem, prawie że wyjęczała i całując i wpijając się w moje usta. Czułam. jak ogarniała ją fala podniecenia. Czucie jej cipki stykające z moją było cudowne. Nasze ciała były jak jedno, złączone w nierozerwalnej więzi, którą rozumiałyśmy tylko my dwie. Każdy dotyk, każdy pocałunek był wyrazem naszej miłości, naszej namiętności, która sprawiała, że czułyśmy się najszczęśliwszymi osobami na świecie. Byłyśmy dla siebie wszystkim.  Dobrze wiedziałam, że odwzajemniała moje uczucia. Karina znała mnie i moje ciało, wiedziała, jak dać Ci mi przyjemność, której tak bardzo pragnęłam. Czuła dobrze żar mojego ciała. Po naszych ciałach powoli spływał pot. Oddychałam coraz szybciej.
- Kasiu... ja zaraz dojdę – ostrzegała mnie Karina, czując rosnącą przyjemność.
Fala rozkoszy zalewała moje ciało. Błogi stan mnie wypełniał. Moje ciało się bardziej prężyło, a moja cipka eksplodowała. Przeszył mnie orgazm, moje ruchy przez moment przyśpieszyły, aż nagle zwolniły, a ja się wierciłam w błogim stanie. Jęczałam i kwiczałam, całkowicie oddana uczuciom, które były dla nas obydwu wyrazem najgłębszej miłości. W niekontrolowany sposób wierciła nogami, ściskając mnie jeszcze mocniej, aż zaczynało boleć.
- Ach, ach... – wyrywały się z niej głośne jęki. Nagle ciepło uderzyło do głowy i przeżywała ze mną wspaniały orgazm. W miarę możliwości starała się jeszcze przeciągnąć pieszczotę i poruszać przez chwilę. Nasze oddechy mieszały się, tworząc rytmiczny, melodyjny szum. Karina patrzyła na mnie z błyskiem w oku, widząc, jak rozkosz mnie ogarnia. Nasze ciała powoli opadały z intensywności, ale nasze serca nadal biły w rytmie uniesienia. Cały świat wokół nas przestał istnieć. Byłyśmy tylko my dwie, złączone nierozerwalną więzią miłości i namiętności. Czułam, że byłam cała mokra. Padłyśmy sobie w objęcia i splecione łapiemy oddech, który wciąż był płytki i byłyśmy zdyszane po orgazmie. Pieściłyśmy się i całowałyśmy czule.
- Jesteś niesamowita — szepnęła Karina, wpatrując się w moje oczy.
Odgarnęłam jej kosmyki włosów z czoła, uśmiechając się do niej z czułością. Byłam zmęczona, ale jednocześnie czułam się niezwykle spełniona. Nasze ciała wciąż były splecione, czułam jej ciepło i bliskość, która była dla mnie wszystkim.
- Ty też, Karina. Nigdy nie byłam szczęśliwsza niż z tobą.
Przytuliłyśmy się mocniej, nasze ciała wtulone w siebie jak dwa puzzle, które idealnie do siebie pasowały Czułam, jak jej oddech powoli się uspokaja, a serce wraca do normalnego rytmu. Jej obecność była dla mnie jak balsam na duszę, dawała mi poczucie bezpieczeństwa i bezgranicznej miłości.
- Chcę, żebyśmy zawsze były razem, bez względu na wszystko — powiedziałam cicho, głaszcząc ją po plecach.
- Będziemy, Kasiu. Zawsze będziemy razem. Nasza miłość jest wyjątkowa i nic tego nie zmieni.
Leżałyśmy tak, wtulone w siebie, czując, jak nasze ciała powoli się uspokajają. Czułam się jak w domu jak w najbezpieczniejszym miejscu na świecie. Nasze ciche rozmowy i delikatne dotyki były jak kojąca melodia, która łagodziła wszystkie troski i obawy. Przytuliłam ją mocniej, czując, jak jej słowa przenikają do mojego serca. Miała rację. Nasza miłość była wyjątkowa.
- Kocham cię, Karina. I zawsze będę.
- Ja ciebie też, Kasiu. Zawsze.
Leżałyśmy tak jeszcze przez chwilę, wsłuchując się w nasze oddechy i bijące serca. Każda minuta, każda sekunda spędzona z nią była dla mnie najcenniejszą chwilą. Karina tuliła się do mnie, powoli zasypiając. Nie chciała wypuszczać mnie z objęć i nie miała nawet sił, by coś dopowiedzieć. Mimo iż ten związek ciągnął się od 3 lat, my wciąż nie miałyśmy siebie nawzajem dosyć. To takie piękne! Naturalnie znajdowałyśmy tę pasję, ten żar regularnie nawet przebudzony w środku nocy, jak w tym przypadku. Kochałam ją, moją siostrę, która była moją dziewczyną, kochanką. To zakazane, ale to potęgowało tylko naszą miłość oraz pragnienie, nasz żar. Sama usnęłam w objęciach Kariny w sukience pozwijanej i pończochach.

***
Sobota przyniosła spokojny poranek. Obudziłam się wcześnie, ale nie chciałam wstawać. Leżałam rano wtulona do pleców Kariny, wsłuchując się w dźwięki dochodzące zza okna i czując jej bliskość. Wyspana i szczęśliwa. Myślałam o naszej przyszłości i nie wyobrażałam sobie jej z nikim innym. Widziałam, że jeszcze spała i nie chciałam jej budzić, wszak dała mi cudowna rozkosz zeszłej nocy, gdy wyrwałam ją ze snu po powrocie z imprezy. Słońce do naszego pokoju wpadało i jego blask idealnie rozświetlał urodę mojej siostry. Jej długie, falujące, ciemne włosy, które luźno opadały na jej ramiona, dodawały jej naturalnego uroku. Powoli otworzyła oczy, uśmiechnęła się do mnie, a potem cmoknęła mnie w policzek.
– Dzień dobry, śpiąca królewno – powiedziałam z uśmiechem. - Jak się spało?
– Dzień dobry – odpowiedziałam, przeciągając się lekko. – Wspaniale, zwłaszcza z tobą obok – odparła, przyciągając mnie do siebie. Przez chwilę leżałyśmy tak, delektując się porannym lenistwem.
Uśmiechałam się czule i delikatnie pocałowałam ją na powitanie dnia. Karina odciągnęła trochę kołdrę, żeby móc popatrzeć na moje ciało co potwierdzał jej wzrok.
- Uwielbiam dotyk Twojej gładkiej skóry oraz te zaokrąglone kształty... i do tego te pończochy. Podziwiała widoki w formie mnie samej i delikatnie krążyła paluszkami po moim brzuchu. Wzrokiem i dotykiem wprowadzała mnie w poranne podniecenie. Wciąż miałam na sobie oliwkową, swetrową sukienkę z kapturem podwiniętą aż do pępka. Dotyk mojej skóry od razu sprawił, że miałam elektryzujące dreszcze. Schodziła niżej i całowała moje kolano.
- Masz takie cudne nogi – rzuciła zmysłowym tonem — Przejeżdżała językiem po udzie, ale tylko po materiale pończoch. Drżałam z rozkoszy. Pragnęła jej pieszczot. Jestem starszą siostrą, ale to jak w ostatnim czasie ogarnęła sztukę panowania, tylko mnie nakręcało. Oddawałam się jej bez żadnego, ale.
- Co powiesz kochanie na prysznic? – zaproponowałam na mocno spłyconym oddechu
- Jeszcze chwila — proszę. - Daj mi się nacieszyć widokiem. - nie potrafiłam jej odmówić.
Opierała głowę o mój brzuch. Opuszkami palców błądziła jeszcze po materiale pończoch. Cieszyła się chwilą. Dopiero po kilku minutach, nasycona już widokiem, była gotowa, by wstać. Poszłyśmy w końcu do łazienki. Mamy nowszej kategorii prysznic bez brodzika. Weszłyśmy za szybę prysznicową, nie zdejmując nawet ubrań, tylko od razu pod nim odkręciłyśmy wodę, a z deszczownicy leciała na nas woda. Byłam tak podniecona i napalona, że nie przejmowałam się, że byłam w pończochach, bieliźnie i sukience. Dociskałam Karinę do ściany, łapiąc ją za piersi, jej biały T-shirt zrobił się mokry, że jej  kształtne piersi idealnie przez niego prześwitywały. Karina podkręciła trochę temperaturę wody, żebyśmy nie zmarzły. Wypięła się tyłkiem w moją stronę i machała nim zalotnie, wesoło przy tym podśpiewując. Dałam jej delikatnego klapsa, po czym chwyciłam ją za pośladki. Zdjęłam szybkim ruchem z niej majtki, po czym moja rączka wylądowała na jej kroczu. Masując jej kobiecość, która była cała mokra od jej podniecenia oraz wody, która nas olewała. Podniosłam płynne mydło i myłam ją delikatnie, po czym spłukiwałam namydlenie i wsuwałam swoje dwa paluszki. Przyległam do jej pleców, a Karina uniosła ręce w strzałkę nad siebie i plotłam z nimi palce. Jej ciepłe ciało wtulone w moje, wspólne bicie serca, wszystko to sprawiało, że świat poza nami przestawał istnieć.
Każdy ruch, każde drżenie jej ciała pod moimi palcami, było dla mnie niewyobrażalnym źródłem radości i satysfakcji. Byłyśmy jednością w tym momencie, a nasze uczucia i pragnienia zlewały się w jedną nieprzerwaną falę miłości i namiętności.
– Jesteś wszystkim, czego pragnę – szepnęłam jej do ucha, przylegając jeszcze mocniej do jej pleców.
Pozwalała mi zaopiekować się nią, jak chciałam. Posłusznie ułatwiam mi wszystkie czynności. Uwielbiam brać z nią prysznice.
- Jesteś kochana, siostrzyczko – Karina odpowiedziała cichym jękiem i lekkim uśmiechem, a jej ciało odpowiedziało na moje dotyki z intensywnością, której nie można było zignorować. Czułam, jak nasze ciała znowu stapiają się w jedno, każda chwila była bezcenna, każda sekunda była wyrazem naszej nierozerwalnej więzi.
– Kocham Cię – wyszeptała Karina, odwracając głowę i spoglądając mi głęboko w oczy.
– Ja Ciebie bardziej – odpowiedziałam, całując ją namiętnie.
Moje paluszki wślizgnęły się w jej rozgrzane wnętrze. Cipka mojej siostry była taka cudowna. Wykonywałam nimi delikatnie ruchy posuwisto zwrotne. Pierw płytko, a z każdym kolejnym pchnięciem nimi zagłębiałam się dalej, a moje ruchy nabierały dynamicznej szybkości. Całowałam przy tym jej  szyję, kark, i barki. Bez skrępowania zaczęła pojękiwać. Wysila się trochę, by unieść nogę i oprzeć ją o ścianę, zostając w szerokim rozkroku, co umożliwiło mi lepszy dostęp i jeszcze głębsze pieszczoty. Karina pozbyła się reszty garderoby, pozwalając, by woda spływała po jej nagim ciele. Każde jej westchnienie, każdy jęk były dla mnie dowodem na to, jak bardzo mnie pragnęła. Czułam, jak nasze ciała reagują na siebie, jak nasze pragnienia się splatają, tworząc coś niezwykle intensywnego.
- O tak! – głosem pełnym rozkoszy
Zatopiłam się w niej całkowicie, nasze ciała poruszały się w harmonii, a moje palce zanurzały się głębiej i szybciej, doprowadzając ją na skraj rozkoszy. Jej plecy wyginały się w łuk, a oddech stawał się coraz szybszy i płytszy. Obracała głowę, aby mogła ją całować, gdy była plecami do mnie. Jej biodra mocniej się prężyły i falowały. Łapałam Karinę za piersi, po czym moja rączka sunęła z piersi na jej łechtaczkę, którą kolistymi ruchami masowałam i z każdą kolejną chwilą bardziej pocierałam. W tym momencie pieściłam moją siostrę od dwóch stron, od tylu moimi paluszkami posuwałam jej szparkę i od przodu łechtaczkę. Pozwalam sobie na zabawę w krótkich momentach kciukiem z jej odbytem. – Jesteś taka piękna – szepnęłam jej do ucha, czując, jak napięcie w jej ciele rośnie.
– Oh! Kasiu... – jej głos był pełen potrzeby i podniecenia.
Całowałam ją głęboko, nasze języki splatały się w intensywnym tańcu, a moje palce pracowały nieprzerwanie, doprowadzając ją do granic ekstazy. Jej ciało zaczęło drżeć, a ja wiedziałam, że jest bliska szczytowania.
– Już zaraz... – Karina szepnęła, jej głos drżał od intensywności przeżywanych emocji.
Jej orgazm był jak eksplozja, jej ciało prężyło się pod moimi dotykami, a jej jęki były pełne rozkoszy. Czułam, jak jej cipka pulsuje wokół moich palców, a jej ciało oddaje się w pełni tej chwili. Przylgnęłam do niej mocniej, całując jej szyję i ramiona, pozwalając, by woda spływała po nas, zmywając wszelkie napięcie i przynosząc ukojenie.
– Kocham Cię, Karina – szepnęłam, kiedy jej ciało zaczęło się uspokajać.
– Ja Ciebie bardziej – odpowiedziała z uśmiechem, przyciągając mnie do siebie i całując delikatnie.
Chwilę trwało, zanim Karina doszła do siebie. Nie ma to, jak udany poranek. Od razu zamierzała się odwdzięczyć. Pocałowała mnie łapczywie i głęboko w usta, po czym powoli opadam na kolana. Woda prysznica ciągle nas oblewała. Moja sukienka była cała morka tak jak pończochy. Opierałam się plecami o ścianę. Nie miałam na sobie majtek, bo poprzedniej nocy Karina mnie ich pozbawiła. Podwijałam wyżej w sukienkę, rozkładając szeroko nogi, unosząc jedną, opierałam ją o boczną ścianę. Siostra wzięła słuchawkę prysznicową i nakierowała strumień ciepłej wody na moją szparkę. Paluszkami masowała okolice, lecz nie zbliżała się jednak do klejnotu. Udawała,  że to tylko mycie, zwykłą czynność higieniczna. Tymczasem znów pocałowała udo i powoli zmierzała ustami wyżej, znacząc drogę namiętnymi pocałunkami. Mruczałam i pojękiwałam, czując, jak jej ciepłe wargi zbliżają się coraz bardziej do miejsca, które najbardziej pragnęła pieścić.
Jej dotyk był delikatny, a zarazem pełen pasji. Każdy pocałunek był wyrazem miłości, którą darzyłyśmy się nawzajem. Jej palce delikatnie sunęły po mojej skórze, a woda prysznica potęgowała uczucie ciepła i bliskości. Karina znała każdy zakamarek mojego ciała i wiedziała, jak doprowadzić mnie do szaleństwa.
Kiedy w końcu jej usta dotknęły mojego najbardziej wrażliwego miejsca, moje ciało zareagowało natychmiastowo. Czułam, jak przyjemność rozchodzi się po całym ciele, od czubków palców po sam czubek głowy. Każdy ruch jej języka, każda zmiana intensywności była perfekcyjnie dostosowana do tego, co sprawiało mi największą rozkosz. Pławiłam się w błogości, jaką mi fundowała. Moje palce wplatały się w jej włosy, przyciągając ją bliżej. Każde jej muśnięcie było jak elektryzujący impuls, który rozchodził się po moim ciele. Moje biodra zaczęły poruszać się w rytmie jej pieszczot, a moje oddechy stały się szybsze i bardziej urywane.
– Kocham cię, Karina... – wyszeptałam między kolejnymi westchnieniami.
Jej odpowiedzią był jeszcze głębszy pocałunek, który sprawił, że moje ciało eksplodowało z rozkoszy. Moje pojękiwania wzmocniły się, a każdy mięsień w moim ciele napiął się, by zaraz potem rozluźnić w ekstazie. Czułam, jak fala przyjemności zalewała moje ciało, przynosząc mi niezrównane uczucie spełnienia.  Ilość soków ze mnie się lała strumieniem, a Karina posłusznie spijała je wszystkie. Mój orgazm rozładował kotłujące się napięcie.
- Zadowolona, siostrzyczko? - zapytałam po wszystkim.
Mój oddech wciąż był przyśpieszony. Miałam problem, aby złapać unormowany dech. Zdyszana odpowiedziałam, głaszcząc ją po włosach i poliku
- Jeszcze się pytasz?! Tak siostrzyczko, moje słońce
- Umyjmy się i chodźmy coś zjeść – zaproponowała, przechodząc do porządku.
- Słusznie – posłałam jej buziaka.


Zdjęłam z siebie sukienkę i pończochy. Do prania się tylko nadawały. Wzięłam ponownie płynne mydło i gąbkę i zaczęłam myć moją siostrę, całą i dokładnie. Myłyśmy się dokładnie, a potem przebrałyśmy się i poszłyśmy do kuchni na śniadanie. Była sobota i nic nas nie goniło.
Ubrałam na siebie błękitną koszulę i białe figi. Zrobiłam nam jajecznicę z kurkami oraz malinową herbatę z miodem.
Poranek był cudowny. Byłam najrzewliwszą osobą, będąc w zakazanym związku z moją siostrą, Kariną z imieniem gwiazdy. Tak, Karina była moją gwiazdką. Cieszyłam się na wspólny weekend w apartamencie rodziców w górach. Nałożyłam i podałam do stołu śniadanie i zawołałam Karinę.
- Kara!
- Już idę – zawoła z pokoju i po chwili wyszła ubrana w samą bluzę z kapturem. Widok jej w tej prostej, luźnej bluzie, która ledwo zakrywała jej uda, sprawił, że poczułam ciepło rozchodzące się po całym ciele. Jej niefrasobliwość i naturalne piękno były dla mnie źródłem nieustannego zachwytu. Uśmiechnęła się do mnie, podchodząc bliżej.
- Pachnie cudownie – powiedziała, siadając przy stole. – Zawsze wiesz, jak sprawić, że poranek staje się wyjątkowy.
Uśmiechnęłam się, siadając naprzeciwko niej. Śniadanie było proste, ale pełne miłości i bliskości. Nasze rozmowy były lekkie, pełne śmiechu i ciepłych spojrzeń. Cieszyłyśmy się chwilą, bez pośpiechu, delektując się każdym kęsem i każdym słowem.
- Kocham Cię nad życie i nie mogę się doczekać wspólnego wyjazdu – rzuciłam, wpatrując się w jej oczy pełne blasku.
- Zastanawiam się, czy będziemy chodzić po górach, czy jedynie po domu, bo nie wiem co zapakować... – zapytała z szelmowskim uśmiechem
Zaśmiałam się, kręcąc głową z rozbawieniem.
- Myślę, że możemy połączyć oba. – odpowiedziałam. – Trochę wędrówek, trochę leniuchowania. Idealna równowaga, nie sądzisz? -  Nie ważne, jak długo ze sobą byłyśmy, nigdy nie miałyśmy i nie będziemy miały siebie dość. To musiał być najwspanialszy rodzaj pasji, pomyślałam.
-  Brzmi jak plan. – Karina odpowiedziała, sięgając po kolejny kawałek jajecznicy. – Ale pamiętaj, że w domu też mamy swoje atrakcje.
-  Oczywiście, nie zamierzam zapominać. – powiedziałam z uśmiechem, czując ciepło rozchodzące się po całym ciele na myśl o wspólnych chwilach, które nas czekają. – dotknęłam jej dłoni — Na wyjazd spakujmy także komplet na wieczory – puściłam jej oczko, czując, jak ekscytacja rośnie w nas obu. Karina zaśmiała się, przymrużając oczy.
- Oczywiście, nie mogę się doczekać tych wieczorów – odpowiedziała, ściskając moją dłoń. – Chciałabym też, żebyśmy miały same takie dobre poranki jak teraz.
Dokończyłyśmy śniadanie, delektując się ostatnimi chwilami porannej beztroski. Potem zabrałyśmy się za sprzątanie, a następnie za pakowanie na nasz wyjazd w góry. Każda z nas miała swoje zadania – ja zajęłam się zbieraniem jedzenia i napojów, a Karina zorganizowała resztę niezbędnych rzeczy.


Po śniadaniu Karina zaproponowała, że pozmywa. Przed wyjazdem musiałyśmy  przecież zadbać, by w domu był porządek. Spakowanie się potrwa tylko chwilkę, więc jeszcze na szybko odkurzyłyśmy, żeby potem, po powrocie nie musieć sprzątać, bo przecież na pewno wrócimy zmęczone.  Poszłam się ubrać i spakować. Patrzyłam w lustro w naszej sypiali i myślałam, że ta koszula bez stanika pod spodem będzie w porządku. Wiem, że prawdopodobnie po wejściu do apartamentu szybko wylądujemy w łóżku, dlatego też nałożyłam na nogi pończochy i skórzaną spódniczkę. Dołożyłam do tego sznurowane kozaczki na szpilce do połowy łydki, a do torby spakowałam rzezy luźniejsze i do spacerów górskich. Karina wybrała jednak luźniejszą kreację, ubierając wygodny dres. Klepnęła mnie w tyłek. Gdy wszystko było gotowe, sprawdziłyśmy jeszcze raz, czy niczego nie zapomniałyśmy. Wzięłyśmy nasze plecaki, a ja chwyciłam jeszcze koc i aparat fotograficzny.
- Gotowa? – zapytałam, patrząc na Karinę.
- Gotowa! – odpowiedziała z entuzjazmem.
-To jedziemy, kochanie, ale zamierzasz jechać w same bluzie bez dołu i bielizny? - Uśmiechałam się rubasznie, zadając to pytanie, bo nie miałam  nic przeciwko, aby tak jechała
- Nie, oczywiście, że nie – odparła, wsuwając na siebie dresowe spodnie.  
Rzuciłam siostrze figlarne spojrzenie
- Dobrze, to chodźmy.
Wyszłyśmy z domu, trzymając się za ręce. Słońce świeciło jasno, a powietrze było rześkie i przyjemne. Idealny dzień na naszą wycieczkę. Zapakowałyśmy torby do samochodu, wsiadłyśmy do auta i ruszyłyśmy.

8 komentarzy

 
  • Lidka

    Wszystkim odpowiadasz, tylko nie mnie. Czuję się pominięta i odrzucona. Zaraz strzelę focha  :p

    12 lipca

  • iskra957

    @Lidka A broń Cię losie ^^

    12 lipca

  • Lidka

    @iskra957 To oczywiście przejaw mojego poczucia humoru. Postanowiłam nieco podgrzać atmosferę. Więcej tylko dla twoich oczu i słuchu. Buziaki  :kiss:

    13 lipca

  • gosiak89

    Jakie to piękne i ile w tym miłości 😘

    6 lipca

  • iskra957

    @gosiak89 :*

    7 lipca

  • oniona4

    Cudowny pomysł i pięknie opisane. Czytałam z zapartym tchem i błagam o więcej 😘

    2 lipca

  • iskra957

    @oniona4 Dziękuję za pozytywną recenzję. Wiele dla mnie znaczy :*

    2 lipca

  • Erotusia

    Wygląda na całkiem solidny początek nowego cyklu 😉 Super

    2 lipca

  • iskra957

    @Erotusia Zgadza się. Planuje nowe części ;)

    2 lipca

  • iskra957

    @Erotusia Może zechcesz konto założyć? ^^

    2 lipca

  • Lidka

    Uwielbiam twoją różnorodność. W historii
    ,, miłość nie jedno ma imię '' jesteś niezwykle kreatywna. Moja wyobraźnia galopuje na bardzo rączym rumaku. Stylistyka też bez zarzutu. Całuję  :kiss:

    29 czerwca

  • iskra957

    @Lidka Dziękuję. Cieszę się, że się mogłam dać Ci przyjemność swoim opowiadaniem :*

    12 lipca

  • Brutuss

    :jupi:

    29 czerwca

  • Marta1991

    Hmmm...ciekawe 😁👅

    28 czerwca

  • iskra957

    @Marta1991 ;)

    29 czerwca

  • abigail

    :devil:  :zakochany:

    28 czerwca