Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Ruda Nimfetka – Okienko w Liceum (VIII)

Bartek stał w drzwiach sypialni, oparty ramieniem o framugę, z tym charakterystycznym półuśmiechem, który zawsze pojawiał się, kiedy coś go naprawdę kręciło.

Nie wyglądał na wkurzonego. Wręcz przeciwnie. Jego oczy błyszczały tym samym ciepłym, drapieżnym światłem, które znałam z naszych najbardziej intymnych chwil. Zresztą po to mu właśnie napisałam wcześniej smsa. Wiedziałam już, w którą stronę to pójdzie… przynajmniej jeśli chodzi o mnie i o niego. Bo nie miałam pojęcia, jak zareaguje Ania.

– No no, Nadia… – powtórzył cicho, tym razem już bez ironii, tylko z nutą podziwu. – Lubisz mnie zaskakiwać, co?
– Mam swoje talenty – odpowiedziałam z uśmieszkiem i pogłaskałam Anię.

Drgnęła pod wpływem dotyku, ale nie odsunęła się. Zamiast tego spojrzała na Bartka, wciąż zarumieniona, z rozchylonymi ustami i włosami rozsypanymi na poduszce. Jej oddech wciąż się jeszcze nie uspokoił. Nie powiedziała nic – tylko uśmiechnęła się lekko, jakby pytała: „I co teraz?”.

Wstałam powoli z łóżka, patrząc na mojego chłopaka. On też lustrował mnie głodnym wzrokiem, który tak doskonale znałam. Jego spojrzenie przesunęło się od spragnionych dotyku piersi, przez płaski brzuch, zaokrąglone bioderka, zdecydowanie za mokre, białe koronki aż po stopy. Zamknął drzwi, cały czas patrząc na mnie.

Ciche kliknięcie zamka zabrzmiało jak początek czegoś nowego.

Kiedy podeszłam bliżej, opierając dłonie na jego klatce piersiowej, złapał mnie jedną dłonią za biodro, a drugą ujął za policzek. Pocałował mnie powoli, namiętnie i zdecydowanie. Tylko tak, jak on potrafił. Czułam na sobie spojrzenie Anii, co nakręcało mnie jeszcze bardziej.

– Już myślałam, że nie zdążysz – szepnęłam, kiedy nasze usta się rozdzieliły.

Pocałowałam go parę razy po szyi, po czym wspięłam się na palce i ugryzłam w płatek ucha. Zadrżał, a ja wraz z nim, kiedy przesunął leniwie dłonią po plecach.

– A obie gdzieś się spieszycie? – zapytał niskim głosem, gładząc wzdłuż kręgosłupa.

Całe moje ciało pokryło się dreszczykami. Złapałam go obiema dłońmi za twarz i pocałowałam raz jeszcze. Mocniej niż poprzednio. Cholera, ale on był przystojny!

– Chodź do nas – odpowiedziałam tylko po kilku sekundach i pociągnęłam w stronę łóżka.

Ania cały czas nas obserwowała. Przesunęła się na łóżku, ale tylko na tyle, aby zrobić nam miejsce. Bartek usiadł i oparł się plecami o ścianę. Przesunął wzrokiem po Ani, po czym złapał ją za łydkę. Spojrzał na nią pytająco, na co ona niepewnie, chociaż z uśmiechem, skinęła głową przyzwalająco.

We dwójkę wyglądali naprawdę seksownie. Podobał mi się ten kontrast: ona drobna, naga, uroczo kobieca. On ubrany, dobrze zbudowany, męski.

Usiadłam na nim okrakiem i złapałam się ramion. Ponownie zaczęliśmy się całować – powoli, namiętnie, nie zważając na to, że jesteśmy na domówce. Pieścił mnie spokojnie po szyi, plecach, pośladkach. Nie dawał mi się przyzwyczaić do jednego tempa. Co chwila coś zmieniał, powodując dreszcze na całym moim ciele.

Doskonale wiedział, jak mnie rozgrzać do czerwoności.

Przez dłuższą chwilę byłam tak skupiona na nim, że aż zapomniałam o Ani. Przypomniałam sobie o niej dopiero wtedy, kiedy poczułam, jak się przytula do mojego boku. Złapała mnie z jednej strony za pierś, z drugiej za dół pleców i zaczęła całować po ramieniu. Chociaż jej usta były zdecydowanie bardziej delikatne niż Bartka, to równocześnie także bardziej niecierpliwe. Czułam po jej ruchach, jak bardzo jest spragniona.

Oderwaliśmy się ustami od siebie z Bartkiem i spojrzeliśmy na siebie. Rozumieliśmy się bez słów. Obróciłam się do Ani i złapałam ją, po czym obróciłam buźkę do siebie. Jęknęła cicho i uroczo. Nim cokolwiek zdążyła powiedzieć, pocałowałam ją gorąco, trzymając za szyję.
Po jej ciele przeszedł mocny dreszcz. Ach, ale mnie ona podniecała w tej chwili!

– Jesteś pewna, że tego chcesz? – zapytałam, kiedy nasze wargi się rozdzieliły, uśmiechając się kącikami ust.
– Tak, tak – odpowiedziała cicho, ale bez wahania. – Chcę tego. Chcę was. Oboje. Mogę?
– Możesz, możesz – mruknęłam i pocałowałam ją raz jeszcze krótko. – Też chcę was oboje.

Wróciłam wzrokiem do Bartka, który uśmiechnął się tym leniwym, drapieżnym uśmiechem i przyciągnął nas obie bliżej. Jedną ręką objął mnie w pasie, drugą z kolei Anię, która ochoczo przykleiła się teraz do niego. Ich usta się złączyły. Z początku lekko niezdarnie, jakby całowali się po raz pierwszy w życiu, jakby nie byli pewni, czy oboje tego na pewno chcą.

Może nawet się trochę wstydzili przy mnie? Taka myśl przeszła mi przez głowę, dlatego pogładziłam jedno, jak i drugie. To im dodało odwagi. Pogłębili pocałunek, Ania wbiła paznokcie w jego ramię i bark, Bartek mruknął i przysunął ją bliżej, łapiąc za jędrny tyłek.

Cholernie seksowny widok. Byłam tak nieprzyzwoicie mokra… Aż zniecierpliwiona zaczęłam ocierać się o spodnie Bartka. Były nieco szorstkie, co w połączeniu z materiałem moich majtek dodawało przyjemnego tarcia na łechtaczce. Czując to, mój chłopak najpierw mruknął, po czym po kilku sekundach przerwał pocałunek i spojrzał na mnie z uśmieszkiem.

– Może po prostu już to zdejmiesz? – zapytał, łapiąc za gumkę majtek tą ręką, którą nie przytulał Ani.
– Właśnie, rozebrałaś mnie całą, a sama się wciąż zakrywasz – stwierdziła Anka rozpalonym głosem. Ledwo ją poznawałam!

Przewróciłam oczami teatralnie i równie teatralnie westchnęłam ciężko. Podniosłam się z łóżka i stanęłam naprzeciw nich.

– Dobrze, już dobrze. Proszę na mnie nie krzyczeć – rzuciła z uśmieszkiem.

Wypięłam się do nich mocno i przez chwilę bujałam bioderkami. Poczułam na prawym pośladku dłoń Bartka i zagryzłam usta. Pieścił mnie niespiesznie, dokładnie tak, jak lubiłam. W końcu ugięłam lekko nogę i zaczęłam zsuwać bieliznę. Na sam koniec wypięłam się do nich mocniej. Wyszłam wpierw jedną, potem drugą nóżką i rzuciłam majtki gdzieś daleko.

– Już jest lepiej? – zapytałam, patrząc na nich przez ramię, eksponując wdzięki.
– Zdecydowanie, skarbie – odpowiedział Bartek, mrużąc oczy. Przesunął dłonią po wewnętrznej stronie uda, po czym zacisnął dłoń na pośladku, aż jęknęłam. – Uwielbiam twoje ciałko, serio.
– Jesteś cudowna – dodała Ania, również sięgając w moją stronę.

Przez chwilę tak stałam, kiedy oboje mnie pieścili. Ponownie to Ania okazała się tą bardziej niecierpliwą. Jedna jej dłoń znalazła się na biodrze, a druga pieściła pośladek. Ni z tego, ni z owego dała mi klapsa. Niezbyt mocnego, ale w cichym pokoju był zaskakująco głośny.

Aż podskoczyłam na palcach zdziwiona i spojrzałam na nich oboje. Widocznie rozbawiła ich ta reakcja, bo Bartek zachichotał, Anka z kolei uśmiechnęła się do mnie z diablikami w spojrzeniu. Przewróciłam oczami i obróciłam się do nich przodem, po czym usiadłam znowu na Bartku.

– Wiesz co? Jak na kogoś, kto każe mi się rozbierać, masz stanowczo za wiele warstw na sobie – mruknęłam, sięgając do jego koszulki.
– Zdecydowanie – dodała Ania, nim Bartek zdążył choćby otworzyć usta. – Masz dwie gołe dziewczyny obok, a sam siedzisz ubrany od góry do dołu!

Chłopak zaśmiał się i wyprostował. Szybkim ruchem ściągnął z siebie koszulkę. Obie zamruczałyśmy jednocześnie. Ania zaraz zreflektowała się i spojrzała na mnie, jakby zrobiła coś złego, ale specjalnie to zignorowałam. Pochyliłam się do Bartka i złożyłam na szyi kilka pocałunków.

Uwielbiałam jego zapach. Mieszanka perfum, cudownego, naturalnego olejku (który sama mu kiedyś kupiłam!) oraz własnego aromatu. Pachniał wybornie. Ułożyłam dłonie na przyjemnie twardej klatce piersiowej i powoli zaczęłam zmierzać pocałunkami w dół.

Bartek zamruczał zadowolony i wsunął mi dłoń na kark. Ania widocznie się odważyła, bo zauważyłam, jak znowu opiera się o jego bok i zaczyna z nim całować. Moje usta znajdowały się coraz niżej, kiedy jej dłonie pieściły go po karku, klatce piersiowej i męskich ramionach.

– Fuck, dziewczyny, jesteście boskie – wyrzucił z siebie i przymknął oczy, opierając się głową o ścianę.

Uśmiechnęłam się z satysfakcją. Pieściłam go dalej spokojnie, aż w końcu zsunęłam się na podłogę między jego nogi. Dotarłam pocałunkami do spodni. Szarpnęłam niecierpliwie za pasek, wysyłając jasny sygnał.

– Już, już – powiedział rozpalonym, cichym głosem, doskonale wiedząc, o co mi chodzi.

Ania przez chwilę nie wiedziała, o co mu chodzi, ale po chwili zauważyła moje „zmagania”. Zaśmiała się i przysiadła na piętach, patrząc, jak Bartek rozbiera się do końca. Skarpetki, pasek, spodnie i w końcu: bokserki.

Twardy kutas wyskoczył na wolność jakby więziony przez lata. Od razu znalazł się w moich ustach. Wsunęłam główkę, mrucząc rozkosznie przy tym, a dłonią chwyciłam za trzon. Zaczęłam go ssać mocno, ale powoli, okrężnymi ruchami ręki pieszcząc resztę. Po odgłosach „wyżej” domyślałam się, że Ania i Bartek powrócili do namiętnych pocałunków.

Miał pewnie wspaniałe widoki: jego ruda, napalona dziewczyna właśnie mu obciągała, a naga koleżanka prężyła się, mruczała jak kotka pod wpływem jego dotyku.

Ssałam członka głęboko, powoli, z lubością. Główka wypełniała mi usta idealnie, a ja mruczałam przy każdym zejściu w dół. Uwielbiałam robić mu loda. Dłonią masowałam to, czego nie sięgałam ustami – rytmicznie, mocno, ale bez pośpiechu. Bartek jęknął gardłowo i wplótł mi palce we włosy.

Słyszałam mokre odgłosy ich ust, jej ciche westchnienia, jego niskie pomruki. Co chwilę przerywali, żeby złapać oddech, a wtedy Ania pochylała się niżej i całowała go po szyi albo po klatce, zostawiając wilgotne ślady.

Ja nie przerywałam – tylko uniosłam wzrok i patrzyłam, jak drobna dłoń sunie po napiętym brzuchu, jak jej piersi ocierają się o jego ramię. On zresztą nie pozostawał dłużny. Objął ją tak, że jedną ręką sięgał pomiędzy jej nogi od tyłu, wykonując dosyć jednoznaczne ruchy. Sądząc po jękach Ani, które co chwila uciekały z ust, robił to dokładnie tak, jak tego potrzebowała.

W pewnym momencie Bartek oderwał usta od przyjaciółki. Spojrzał na mnie z góry, a jego oczy były tak rozkosznie rozpalone.

– Kurwa, Nadia, uwielbiam twoje usta  – wyszeptał ochryple.

Uśmiechnęłam się kącikami ust. Wysunęłam powoli twardego kutasa i cmoknęłam w główkę parę razy. Nie przestając pracować dłonią, spojrzałam Bartkowi w oczy uśmieszkiem.

– A ja uwielbiam cię nimi pieścić – odpowiedziałam i wróciłam do robienia loda.

Przyspieszyłam tylko odrobinę, ale czułam, że długo tak nie wytrzymam. Byłam zbyt podniecona. Chciałam go już poczuć w środku.

W końcu wypuściłam twardą męskość z głośnym, mokrym cmoknięciem. Podniosłam się, wspinając się z powrotem na łóżko. Usiadłam na nim okrakiem, opierając dłonie na klatce piersiowej. Czułam, jak twardy członek pulsuje tuż przy mokrej cipce.

Ania oderwała się ustami od Bartka i spojrzała na mnie. Jedną dłonią głaskała po z tyłu, po plecach, a drugą złapała mnie za tyłek. On z kolei chwycił moją pierś, drugą dłonią stopę i ścisnął lekko.

Uniosłam się lekko, po czym powoli, centymetr po centymetrze, opuściłam się na niego. Wchodził we mnie głęboko, gorąco, wypełniając mnie przyjemnie. Jęknęłam głośno, opierając dłonie mocniej. Nie nabiłam się od razu całkowicie – przedłużałam to rozkoszne droczenie się z nim. Zresztą oni oboje nie byli bierni. Bartek pieścił mi sutka, Ania gładziła po plecach, udach i pośladku. Zbliżyła usta do mojej szyi, po czym zaczęła całować.

Odpływałam. Jeszcze nigdy wcześniej chyba nie byłam taka podniecona jak wtedy.

W końcu zaczęłam się poruszać – powoli, leniwie, kręcąc biodrami w małych okręgach. Każdy ruch sprawiał, że ocierałam się o niego dokładnie tam, gdzie najbardziej lubiłam.
Bartek uniósł biodra, wbijając się mocniej. Jęknęłam i zagryzłam wargę. Świat dookoła zawirował. Odetchnęłam głęboko i nieco przyspieszyłam ruchy. Oni zaczęli ponownie się całować tuż przede mną. Słyszałam każdy mokry dźwięk, czułam ich oddechy na sobie.

Potem Bartek oderwał się od niej i pocałował mnie – mocno, głęboko, jakbyśmy nie robili tego od miesięcy. Ania w tym czasie przytuliła się bardziej do mnie. Skubała mnie ustami po szyi, dostarczając kolejnych fal rozkoszy. Jedną dłonią pieściła po pośladkach, a drugą zjechała na łechtaczkę. Gdy tylko poczułam jej smukłe palce, jęknęłam głośniej.

Powoli traciłam kontrolę nad własnym głosem.

Byliśmy totalnie splątani. Ujeżdżałam go coraz szybciej – wciąż tym głębokim, zdecydowanym rytmem.  Ania całowała raz mnie, raz jego – jej dłonie były wszędzie: na piersiach, na brzuchu, czasem między nami, masując raz mnie, raz jego. Bartek pieścił nas obie. Trudno było się połapać, gdzie zaczyna się, a gdzie kończy czyj dotyk.

– Kurwa, dziewczyny, jesteście niesamowite – powiedział cicho między pocałunkami i pieszczotami. – To jest… zajebiste.

Ania zaśmiała się cicho, rozpalona i wesoła jednocześnie. Pocałowałyśmy się ponownie – nasze języki splotły się w dzikim tańcu. Potem pochyliła się i złączyła usta z Bartkiem, a ja w tym czasie ugryzłam go lekko w obojczyk.

Poruszałam się na nim coraz szybciej, czując, jak każdy ruch doprowadza mnie stopniowo do szaleństwa. Ania nie przestawała nas pieścić palcami – coraz bardziej zachłannie, coraz mocniej, ale dokładnie tak, jak tego potrzebowałam.

Było gorąco, mokro, głośno od naszych oddechów i jęków. Muzyka z dołu dudniła przez podłogę, ale my byliśmy w swoim własnym świecie – troje ciał, trzy pary rąk, mnóstwo pocałunków, jęków i westchnień.

– Wyglądasz cudnie, Nad – rzuciła Ania, przytulając się do Bartka na chwilę i gryząc go w ucho.
– Prawda? Moja śliczna lisica – dodał, patrząc na mnie tymi niesamowitymi oczami.

Nie odpowiedziałam im, tylko uśmiechnęłam się szerzej. Ania przez chwilę patrzyła na mnie, po czym pocałowała go znowu. Ja z kolei przyspieszyłam ruchy bioder. Najpierw tylko odrobinę. Z każdym ruchem w dół brałam go całego, aż czułam, jak główka uderza dokładnie tam, gdzie najbardziej lubiłam.

Bartek jęknął głośniej, palce zacisnął na moich pośladkach, ale nie przejmował kontroli – pozwalał mi dyktować tempo. Ania oderwała się od niego, po czym przysunęła się tak, aby być za mną. Jedną dłonią chwyciła za pierś, a drugą szybko znalazła łechtaczkę, pieszcząc ją okrężnymi ruchami.  

– Tak… właśnie tak… – wyszeptałam, bardziej do siebie niż do nich.

Przyspieszyłam jeszcze. Nie za szybko, nie dziko – po prostu mocno, głęboko, rytmicznie. Każdy ruch sprawiał, że czułam go całego, każdy centymetr. Moje piersi podskakiwały przy każdym zejściu, a Bartek ochoczo pieścił obie ustami i rękami.

– Kurwa, Nadia… jesteś taka ciasna… – wysapał i uniósł biodra, wbijając się dokładnie w momencie, kiedy ja schodziłam.

To było idealne. Jęknęłam głośno, głowa opadła mi do tyłu. Nie zdążyłam odpowiedzieć. Fala rozkoszy przyszła nagle, mocno i głęboko. Złapałam Bartka za ramiona, paznokcie wbiłam w skórę i opadłam na niego całym ciężarem, biorąc go całego do środka. Orgazm przetoczył się przeze mnie długimi, gorącymi falami.

Zaczęłam go dziko całować, jęczeć w jego usta. On trzymał mnie za biodra, nie pozwalając mi „uciec”, wbijając się we mnie cały czas, przedłużając tę boską przyjemność. Ania przy tym nie przestawała mnie miziać, chociaż już nie potrafiłam powiedzieć, co dokładnie robiła. Oboje po prostu byli, pieścili mnie, doprowadzali mnie do szaleństwa.

Orgazm był niesamowicie długi. Kiedyś już myślałam, że to koniec, przeszła przeze mnie kolejna fala. Nieco lżejsza, ale też zniewalająca zmysły.

– O fuck, tak… – wyrwało mi się tylko z ust pomiędzy pocałunkami.

Miałam wrażenie, jakbym wyleciała z ciała i wróciła do niego po stanowczo za długim czasie. Niby nie pieprzyliśmy się długo, ale byłam wymęczona. Opadłam ciężko na Bartka i ułożyłam głowę na jego ramieniu. Ania usiadła obok niego, pieszcząc mnie leniwie po nodze, kiedy on gładził moje plecy. Pojękiwałam jeszcze cichutko pod nosem, oddychając ciężko.

W końcu pocałowałam Bartka parę razy, podniosłam się i cmoknęłam go prosto w usta. Upadłam plecami na łóżko i zaśmiałam się głośno.

– To było boskie, serio – powiedziałam wesołym tonem, patrząc na nich spod przymrużonych powiek.
– Ty byłaś boska, skarbie – rzucił Bartek, gładząc mnie po łydkach.

Ania położyła się na boku obok mnie. Zaczęłyśmy się powoli całować. Leżałam tak jeszcze chwilę, delektując się ich dotykiem, ich oddechami, ich ciepłem. Dopiero po chwili przypomniałam sobie istotną sprawę: Ania doszła, ja tak samo, a tymczasem Bartek…

– Misiek, muszę chwilę odpocząć. To nie problem? – zapytałam go, bo wiedziałam, że jestem zwyczajnie przeciążona sensorycznie.
– Spoko, luzik. Najwyżej nadrobimy w domu – odpowiedział, uśmiechając się do mnie.
– Dzięki. – Wysłałam mu buziaczka i przez parę sekund nic nie mówiłam, po czym spojrzałam na Ankę. – No chyba, że ty chcesz, co?

Oboje spojrzeli na mnie zdziwieni. Od razu wiedziałam, że mają na to ochotę. Było to po nich widać. Nie byłam zła, a wręcz przeciwnie: chciałam na to popatrzeć.

– No nie udawajcie debili – rzuciłam rozbawiona, widząc, jak oboje niepewnie na mnie patrzą. – Wiem, że chcecie.
– Ale… jesteś pewna, skarbie? – zapytał Bartek. – Nie chcę robić nic przeciwko tobie. Ani tobie, Ania.

Ona zagryzła wargę i przez chwilę milczała. Patrzyła to na mnie, to na niego, bijąc się z myślami. W końcu wzięła głęboki oddech i powiedziała powoli:

– Jeśli Nadia nie ma nic przeciwko, to ja bym… chciała… bardzo nawet…

Bartek spojrzał na mnie pytająco, a ja tylko przewróciłam oczami i uśmiechnęłam się do niego ciepło. Zrozumiał doskonale. Popchnął Anię tak, żeby położyła się na łóżku. Odwróciłyśmy tym samym pozycje. Teraz to ona leżała na plecach, a ja bokiem tuż obok niej.

Bartek złapał ją za nogi i położył sobie na ramionach. Nacisnął lekko na uda, „wbijając” jej kolana w klatkę piersiową, po czym przesunął kutasem po cipce. Zadrżała na całym ciele. Wyglądała tak uroczo i seksownie jednocześnie!

– Na pewno?

Ania spojrzała jeszcze raz na mnie, a widząc mój uśmiech, sama się uśmiechnęła. Wróciła wzrokiem do Bartka i powiedziała tylko:

– Na pewno.

Wszedł w nią powoli, centymetr po centymetrze. Ania wciągnęła powietrze przez zęby, wygięła się w łuk i jęknęła przeciągle, kiedy wypełnił ją całą. Bartek zatrzymał się na chwilę, a potem zaczął się poruszać – głęboko, chociaż powoli, dając jej czas, aby się przyzwyczaić.

– Kurwa, sporego masz – rzuciła Anka, zagryzając wargę.
– A ty masz ciasną cipkę – odpowiedział z uśmiechem, gryząc ją po łydce.

Jego biodra uderzały o jej z mokrym plaśnięciem. Leżałam obok, jedną rękę wsuwając pod głowę Ani, a drugą pieszcząc piersi. Złapała mnie za dłoń i ścisnęła mocno, na chwilę patrząc mi w oczy. Zaczęłyśmy się całować ponownie, podczas gdy Bartek pieprzył ją coraz mocniej, ale wciąż w tym głębokim, kontrolowanym tempem.

– Kurwa, Ania, ale ty jesteś ciasna – rzucił podjarany.  

Ania jęknęła głośniej, prosto w moje usta. Zsunęłam dłoń niżej, prosto na łechtaczkę. Delikatnie zaczęłam ją pieścić tak, jak ona wcześniej mnie. Zadrżała na całym ciele i złapała mnie mocniej za rękę.

– O tak, o tak – wydyszała i jęknęła. – Pieprz mnie, Bartek, pieprz…

Przyspieszył. Już nie był spokojny i opanowany – ona zresztą też nie. Widziałam, jak wbija w niego paznokcie i wiedziałam, że zostaną mu po tym ślady, lecz żadne z nich się tym nie przejmowało.

Łóżko zaczęło skrzypieć pod nami. Ania jęczała bez przerwy, przestając tylko wtedy, kiedy ja uciszałam ją swoimi ustami. Nie odrywałam palców od nabrzmiałej łechtaczki. Pieściłam ją okrężnymi ruchami, coraz szybciej, czując wilgoć, która kapała na łóżko.  

– Bartek… Nadia… ja… ja zaraz… – wysapała Ania drżącym głosem.

Jej uda zaczęły drżeć, palce wbiła w jego ramiona i moją rękę. Nie musiała dodawać nic więcej. Wygięła się nagle w łuk i jęknęła głośno. Na tyle głośno, że aż zatkałam jej usta dłonią. Drżała jeszcze mocniej niż wtedy, kiedy robiłam jej minetkę. Odpłynęła przy tym na tyle, że chyba zapomniała przez chwilę, gdzie jesteśmy.

Bartek zwolnił nieco ruchy, podziwiając ten widok, a i ja uśmiechnęłam się szeroko. Pieściłam ją cały czas, czując, jak fala po fali przebiega po seksownym ciałku. Orgazm chyba ją zaskoczył, bo na chwilę otworzyła oczy, w których widziałam skrajne podniecenie, żar i coś na kształt niedowierzania.

Kiedy w końcu się nieco uspokoiła, wpiła się ustami w moje. Bartek dalej ją pieprzył powoli, kiedy my się całowałyśmy namiętnie.

– Dziewczyny, ja też zaraz dojdę… – mruknął nieco nieprzytomnie. – Gdzie…
– We mnie – rzuciła Anka, prawie że zdesperowanym głosem. Spojrzeliśmy zdziwieni na nią oboje, na co ona dodała: – Spoko, biorę tabsy. Proszę, we mnie, uwielbiam to.

Bartka nie trzeba było zachęcać. Wykonał jeszcze kilka ruchów, po czym wbił się w nią głęboko i warknął. Położył się na Ance i zaczął się z nią dziko całować, ledwo kilka centymetrów ode mnie.

Wyglądali cudownie w tej pozycji. Ona jęczała mu prosto w usta, on drżał na niej, wykonując jeszcze powolne, głębokie ruchy. Wszedł w nią raz, drugi, trzeci, aż w końcu zamarł. Czułam, jak drży, jak jego mięśnie się napinają i rozluźniają, a Ania dostała dreszczyków na całym ciele.

Przez chwilę się nie ruszali oboje. Ona tylko leniwie miziała go po plecach. Pocałowali się jeszcze krótko. Bartek podniósł się i wyszedł z niej. Strużka spermy wypłynęła z mokrej cipki.

– O wow – rzuciła zdziwiona Ania, sięgając między nogi. – Od miesiąca nie dochodziłeś? – zapytała rozbawiona.
– Po prostu piję dużo wody i jem ananasa – odpowiedział z uśmiechem, na co obie się zaśmiałyśmy.

W końcu we trójkę opadliśmy na łóżko. Ja z jednej strony Bartka, Ania z drugiej. Szczęśliwi, zaspokojeni, zmęczeni. Bartek pocałował wpierw mnie, potem ją. Obie zamruczałyśmy.  

– Kurwa, to było… wow – powiedział cicho Bartek i odetchnął.
– Wyrwałaś dwie osoby na jednej imprezce, Anka. Jak się z tym czujesz? – zapytałam z uśmieszkiem, patrząc na nią.
– Zajebiście. Dacie się wyrwać jeszcze raz? – odpowiedziała zmęczonym, ale pełnym satysfakcji i spełnienia głosem.

Zaśmialiśmy się w trójkę. Dobrze wiedzieliśmy, że to nie był jednorazowy numerek.

---

Kochani, dotarliśmy do końca publicznej części! ❤️

Ogromnie dziękuję za to, że czytaliście historię Nadii tutaj i za każdy zostawiony ślad. Dwa ostatnie, najmocniejsze rozdziały (i króciutki epilog!) postanowiłam zachować jako ekskluzywny materiał dla osób, które zdecydują się wesprzeć moją twórczość pisanie.

Znajdziecie je tylko i wyłącznie w e-booku, którego możecie zgarnąć przez link w moim profilu. Cena to 24,99 zł. Dostajecie kompletną historię bez czekania, a ja mam motywację, żeby tworzyć dla Was kolejne ostre teksty.

Z kodem lol24 zniżka na wszystkie e-booki!

Dzięki za wsparcie i miłego czytania finału!

Dodaj komentarz