Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Ruda Nimfetka – Okienko w Liceum (V)

Wiele osób nie lubi organizowania rzeczy. Ale mi się zawsze podobał ten charakterystyczny chaos przed jakimiś wydarzeniami w szkole. Czy to turniej, czy zawody, czy festiwale – uwielbiałam sprawiać, że koniec końców wszystko miało ręce i nogi.
I bardzo dobrze pracowało mi się nad tym z resztą samorządu. Przed jednym z takich wydarzeń pracowałam do późna z Anią. Przewodnicząca samorządu z równoległej klasy. Fajna dziewczyna, zawsze się z nią dobrze dogadywałam. Miała ok. 168 centymetrów wzrostu i cudną figurę, której momentami jej zazdrościłam.
Najbardziej w oczy rzucały się jej kasztanowe włosy – długie, lekko pofalowane, w przyjemnym, ciepłym odcieniu. Nosiła je zazwyczaj spięte w niedbałe kucyki czy koki. Kiedy je rozpuszczała, perfekcyjnie okalały jej delikatną, kobiecą twarz. Lekko zadarty nosek, duże, szare oczy, pełne usta i perfekcyjnie wyregulowane brwi.
Mimo nieco niewinnego wyglądu Ania potrafiła postawić na swoim. I zazwyczaj ostatecznie wszystko szło po jej myśli, nawet jak czasem musiała się z czymś pomęczyć. Tak było również tego dnia.
– Kurwa, jak ja nie lubię, jak ktoś ma prostą instrukcję, a i tak nic nie potrafi zrobić – rzuciła wnerwiona, schodząc ze sceny na zaplecze.
– Co tym razem? – zapytałam, siedząc na laptopie i przeglądając harmonogram na jutrzejszy dzień.
– Mówiłam każdemu, że po lekcjach dopinamy dzisiaj wszystko. I tak tak, wszyscy się zgodzili. – Ania postawiła pudełko na biurku obok mnie i zaczęła je przeglądać. Czego dokładnie szukała, nie miałam pojęcia. – Jacek niby był, ale musiał uciekać wcześniej i w sumie prawie nic nie zrobił. Samka zapomniała potwierdzić listę gości. A reszta to tam szkoda gadać.
– Przecież mamy wszystko ogarnięte. No, prawie wszystko – stwierdziłam nieco zdziwiona, podnosząc na nią wzrok.
– Bo zagoniłam innych do roboty. Ale jakby wszyscy mnie słuchali, to już byśmy dawno wszystko ogarnęły.
– To czego nam brakuje?
– Zobaczymy jeszcze, jak nagłośnienie. – Anka wyjęła dwa mikrofony i położyła je na blacie. – Dobrze, że Kamil jeszcze wpadnie.
Serce na chwilę mi stanęło. Dawno nie widziałam się z nim w tak małym gronie, od czasu kiedy zrobiłam mu titjoba. O czym zresztą nie gadaliśmy za wiele. Bartek o tym wciąż nie wiedział.
– On zna się na tym? – zapytałam, siląc się na obojętny ton i wróciłam wzrokiem do ekranu laptopa.
– Powiedzmy. Lepiej na pewno niż ja.
Następne kilka minut minęło nam na ogarnianiu reszty rzeczy. Nie było tego dużo, ale wolałyśmy przygotować wszystko wcześniej, żeby już podczas festiwalu bawić się i ogarniać tylko to, co wymagało naszej bieżącej uwagi. Na tyle wkręciłam się w pracę z Anią, że zapomniałam o Kamilu.
Przypomniałam sobie dopiero wtedy, kiedy usłyszałam, jak otwierają się drzwi od auli. Wyszłam z zaplecza na scenę. Szybko spotkaliśmy się wzrokiem. Kamil ubrał się w karmelowo-brązowe sztruksy, czarną koszulkę i dorzucił parę bransoletek z etnicznymi motywami. Wyglądał niepokojąco dobrze.
– O, siemanko! – przywitał się i uśmiechnął szeroko, po czym ruszył w moją stronę. – Nie wiedziałem, że będziesz.
– A to jakiś problem? – zapytałam, też się uśmiechając, chociaż poczułam, jak nogi mi zadrżały.
– Na odwrót. Przyszedłbym szybciej, jakbym wiedział, że też tu będziesz.
– To mnie już nie lubisz, tak? – Anka stanęła obok mnie i skrzyżowała ręce na klatce piersiowej, patrząc “groźnie” na Kamila”. – Przychodzisz tylko z obowiązku?
– Nie no, jasne, że ciebie też uwielbiam. Po prostu nie nosisz takich słodkich zakolanówek, jak Nadia.
Obie westchnęłyśmy zrezygnowane równocześnie, po czym rozbawione tym spojrzałyśmy na siebie i zaśmiałyśmy się lekko. Akurat w tej chwili żadna z nas nie miała na sobie zakolanówek. Ja byłam ubrana w czarną bluzę crop top i ciemnoszare, przylegające do ciała dresy. Poza tym zwykłe trampki i skromna biżuteria. Ania z kolei postawiła na rurki, które świetnie podkreślały jej nogi oraz figurę, a do tego białą bluzkę z długim rękawem. Srebrny wisiorek na szyi dodawał jej uroku.
– A jak żadna z nas nie ma zakolanówek, to co wtedy? – zapytałam uśmiechnięta, wracając wzrokiem do Kamila.
– To wciąż wygrywasz, bo wiem, że gdzieś masz te kocie uszka!
– O ty chamie, zapamiętam to – mruknęła oburzona na niby Anka, po czym ruchem głowy wskazała na głośniki. – Ogarniesz to dzisiaj?
– Jasne. – Kamil skinął głową i rozejrzał się po scenie. – Tylko nagłośnienie, czy coś jeszcze?
– Znajdziemy ci z Nadią robotę, nie martw się na zapas.
– O, w to nie wątpię, hah!
Chłopak puścił mi oczko, a ja uśmiechnęłam się nieco szerzej, unosząc brew w rozbawionym geście. Wróciłam do mojego stanowiska pracy i na chwilę się odcięłam od pozostałej dwójki. Szybko jednak seksualne myśli obudziły mi się w głowie. Kamil był blisko, ja miałam na niego ochotę, jak i ogólnie byłam napalona.
A to niebezpieczna mieszanka. Która zrobiła się jeszcze groźniejsza po jakichś piętnastu minutach, kiedy Anka zeszła ze sceny i podeszła do mnie.
– Nad, muszę wyjść na pół godziny. No, może godzinę. Będziecie jeszcze?
– Możemy być, a musimy? – zapytałam, podnosząc wzrok na nią.
– Niby nie, ale jakbyśmy już to dzisiaj zamknęli, to byłoby super.
– Dobra, to będziemy czekać, jak coś. Dawaj znać, jakby ci się przeciągnęło albo miałabyś jednak być wcześniej.
– Jasne, dzięki. – Ania pochyliła się i cmoknęła mnie w policzek. Szybko zgarnęła torebkę i płaszcz, po czym wyszła, rzucając przez ramię: – Naprawdę dzięki!
W ten sposób zostałam sama z Kamilem. Próbowałam skupić się na pracy – zwłaszcza że niewiele mi jej zostało – ale niestety nie potrafiłam. Co chwila uciekałam wzrokiem na kolegę z samorządu, który coś tam grzebał przy sprzęcie. Obserwując go od tyłu, przeszło mi przez myśl, że ostatnim razem było na odwrót: to on obczajał mnie, kiedy ja pracowałam.
Przy okazji zauważyłam też parę zmian, jakie w nim zaszły. Podobno urósł, chociaż ja tego nie odnotowałam, ale z pewnością przez te kilka tygodni zrobił się bardziej… męski? Nie wiedziałam dokładnie, jak to określić, lecz to było chyba najlepsze słowo. Zaczął się golić regularnie, zrobił się szerszy w ramionach, jego klatka piersiowa była pełniejsza. Zawsze był wysportowany i całkiem dobrze zbudowany. Jednak tak siedząc i podziwiając go, nie mogłam nie dostrzec, że zmienił się zdecydowanie na plus.
Praca szła mi ciężko w takich warunkach, ale w końcu udało mi się skończyć. Zamknęłam laptopa, podciągnęłam jedną nogę i wzięłam telefon. To scrollowałam sociale, to patrzyłam na Kamila. Tak minęło mi jakieś pięć, może dziesięć minut, nim on w końcu zadowolony odstawił sprzęt i obrócił się w moją stronę.
– No i git – rzucił z szerokim uśmiechem. – Wszystko śmiga, jak nowe.
– Szybko ci poszło – stwierdziłam, patrząc na niego i zastanawiając się, jak potoczy się ten wieczór. – Jacek podobno męczył się z tym i nic nie zrobił.
– On w ogóle niewiele robi – odparł Kamil i wzruszył ramionami. Usiadł na krześle obok, po czym napił się coli. – A tobie coś jeszcze zostało?
– Wszystko zrobione. Teraz tylko musimy na Anię zaczekać.
– Długo jej nie będzie?
– A bo ja wiem. – Sięgnęłam po telefon i upewniłam się, że Anka nie pisała do mnie. – Pół godziny, może godzinę. No, teraz to tak z kwadrans mniej.
– To w sumie byśmy zdążyli!
Kamil wyszczerzył się do mnie, a ja przewróciłam oczami. Ale w sumie to nie kłamał. Mnie też przeszło przez myśl, że zdążyłabym mu zrobić szybkiego lodzika.
– Nawet nie spytasz, jak tam u mnie? – zapytałam, udając obrażoną, ale oboje dobrze wiedzieliśmy, do czego to zmierza.
– O tym gadaliśmy wczoraj. A skoro jesteśmy tutaj sami, to trzeba to wykorzystać.
– Strasznie pewny siebie się zrobiłeś.
– A to źle? – Kamil rozsiadł się wygodniej, po czym obczaił mnie wzrokiem powoli. – Lubisz pewnych siebie facetów.
Nie spytał, a stwierdził. I miał rację. Westchnęłam lekko, po czym zagryzłam wargę. Miałam ochotę się zabawić, a okazja rzeczywiście była dobra.
– To rozbierz się, skoro taki pewny siebie jesteś – powiedziałam, mrużąc lekko oczy. Byłam ciekawa, czy to zrobi.
– Jak pani sobie życzy – odparł i podniósł się z krzesła.
Rzeczywiście zaczął się rozbierać bez chwili wahania. Zdjął koszulkę i położył na stoliku, na niej pasek od spodni. Buty rzucił gdzieś w kąt, zaraz za nimi skarpetki i spodnie. Lustrowałam go wzrokiem, nie mogąc i nie chcąc powstrzymywać fali podniecenia. Miałam na niego ogromną ochotę i już nie było sensu się z tym ukrywać.
Stojąc w samych bokserkach, Kamil oparł się dłonią o blat stołu i spojrzał na mnie z lekko drwiącym uśmiechem. Naprawdę nabrał pewności siebie.
– No i co teraz, pani inspektor? – zapytał, unosząc brew. – Przeszedłem kontrolę, czy muszę jeszcze zatańczyć i zaśpiewać?
Zaśmiałam się i pokręciłam głową rozbawiona. Drobny żarcik poprawił atmosferę, bo mimo wszystko wciąż byłam spięta.
– Na razie zdałeś. Powiedzmy – odpowiedziałam, nie przestając na niego patrzeć.
Na płaskim brzuchu widać było zarys mięśni, których jeszcze kilka tygodni temu nie było. Lekko napięta klatka, dobrze wyrzeźbione ramiona — nic, tylko nacieszyć wzrok.
– I tylko ja mam tak stać nago?
– Nie jesteś przecież nagi, halo!
– No dobra dobra, ale stoję w samych bokserkach. A ty kurde nawet trampek nie zdjęłaś. – Kamil pokręcił głową na boki, po czym dodał krótko: – Karygodne zachowanie, Nadio.
Przewróciłam oczami, udając zdegustowaną, jednak po chwili oboje się zaśmialiśmy. Przyciągnęłam do siebie nogi i zdjęłam szybko trampki razem ze skarpetkami. Wyciągnęłam nogę w stronę Kamila i przebrałam nóżkami.
– Tak lepiej? Już jest w porządku? – zapytałam ze słodkim uśmieszkiem.
– Oszukujesz. To się nie liczy – stwierdził Kamil i podszedł bliżej.
– A niby czemu?
– Bo wciąż jestem zdecydowanie bardziej rozebrany. – Chłopak zabrał mnie za nogi. Postawił sobie jedną stopę blisko swojego krocza, a drugą zaczął mi masować, trzymając na wysokości swojego brzucha. – To nie fair.
– Życie w ogóle nie jest fair.
– Czyli stópki to jedyne, co dostanę?
– Nie wyglądasz, jakbyś narzekał.
Kamil parsknął lekko śmiechem, po czym klęknął przede mną. Złapał mnie za jedną stopę i pocałował po niej parę razy. Przeszedł mnie leciutki dreszcz. W tej pozycji wyglądał cholernie seksownie. Przyglądałam mu się uważnie, jak powoli wędruje ustami to po jednej, to po drugiej stopie.
Nie spieszył się, chociaż mieliśmy w sumie mało czasu. Pieścił mnie równocześnie ustami i dłońmi, balansując pomiędzy mizianiem a masażem. Wydawał się mieć niezłą frajdę z tego. Na tyle dużą, iż w końcu powiedziałam:
– Nie wiedziałam, że jesteś stópkarzem w aż takim stopniu. Myślałam, że po prostu lubisz moje nogi. – Naparłam na niego mocniej stopą i uśmiechnęłam się szeroko. –  Aż tak ci się podobają?
– W sumie nie mieliśmy okazji. Ale tak, lubię stópki – odpowiedział i ugryzł mnie lekko.
– Ciekawe. Ładne mam pazurki? – zapytałam, cofając jedną nogę i prezentując błękitne paznokcie z białymi akcentami.
Kamil spojrzał na paznokcie, potem na mnie i z powrotem na stopy. Oczy aż mu błysnęły, po czym uśmiechnął się nieco “drapieżnie”.
– Ładne? – zapytał i pocałował mnie w po palcach. – Nadia, ty masz idealne stópki. Paznokcie to tylko taka… wisienka na torcie, o!
Z tymi słowami złapał mnie za kostkę, przyciągnął stopę bliżej twarzy i przesunął językiem od pięty aż do dużego palca. Powoli, jakby naprawdę się delektował. Aż mi się noga lekko ugięła w kolanie. Podobało mi się to, jak się mną jara.
– Widzisz? – mruknął, nie odrywając ust. – Nawet nie musisz nic robić, a ja i tak już jestem w siódmym niebie.
Zaśmiałam się cicho, ale w głębi czułam, jak nakręcam się coraz bardziej. Wsunęłam dłonie pod gumkę od dresów i powoli zaczęłam je zsuwać.
– Ty to masz talent do podlizywania się – powiedziałam, udając, że się nie rozpuszczam. – Dosłownie!
Wyszczerzyłam się na koniec, dumna ze swojego suchara. Kamil przewrócił oczami i pokręcił głową, ale zaraz złapał mnie mocniej za nogę. Przeszedł pocałunkami na drugą stopę i powtórzył pieszczoty. Powoli, niespiesznie, subtelnie. Zupełnie nie jak napalony nastolatek, którym w sumie był.
Czułam, jak mi się robi gorąco. Zsunęłam spodnie na tyle, żeby pokazać swoje bordowe, koronkowe majtki. Nijak nie pasowały do reszty ubioru, ale akurat bieliznę zawsze lubiłam mieć na sobie ładną. I Kamilowi też się widocznie spodobał, bo oczy aż mu błysnęły, kiedy zobaczył koronki.
– Tyłek i cipkę też masz cudowne – rzucił, podwijając mi nogawkę, po czym pocałował po łydce. – Dawno ich nie widziałem.
– Stęskniłeś się?
– Zdecydowanie. Twoje cycki i łapki są zdecydowanie lepsze, niż moje ręce.
– Och, co za komplement. Ale wiesz co? – zapytałam i uśmiechnęłam się kącikami ust. – Jak tak dalej będziemy się zabawiać, to Anka wróci i zastanie nas, kiedy ssiesz moje palce od stóp.
Kamil nagle jakby spoważniał i wyprostował się nieco, ale po jego oczach widziałam, że zaraz powie coś głupiego. Nie pomyliłam się.
– Powiemy jej wtedy, że to nowa metoda strojenia głośników – odpowiedział spokojnym tonem i pocałował mnie znowu w stopę. – Działa bezbłędnie. Zawsze i wszędzie.
Parsknęłam śmiechem i uniosłam brew rozbawiona. Odpowiedź była na tyle głupia, że aż śmieszna.
– Twoje żarty są coraz gorsze – stwierdziłam lekkim tonem.
– Ale za to jakie skuteczne!
– W czym niby?
– W zdejmowaniu z ciebie ubrań! – powiedział, uśmiechając się szeroko, po czym wstał. – Ale masz rację, trzeba się pospieszyć. Pomożesz?
Kamil przesunął powoli dłonią po wypukłości na bokserkach. Kutas wyraźnie odznaczał się na materiale. Jak zawsze byłam zdziwiona tym rozmiarem. Jakbym nie znała prawdy, to bym stwierdziła, że wsadził tam sobie skarpetki.
– Jasne, że tak. W końcu jestem dobrą koleżanką. – Odchyliłam się na krześle i zsunęłam dalej spodnie. – Ale ty mi najpierw pomóż z tym.
– Z dziką przyjemnością!
Kolega podszedł i złapał dresy, po czym zsunął je z nóg płynnym ruchem. Chciał się pochylić i mnie pocałować, ale kiedy tylko spodnie wylądowały na podłodze, wstałam i ujęłam go za twarz. Spojrzałam na niego z bliska, przez parę sekund nic nie robiąc. Zaraz jednak on złapał mnie za biodra i przyciągnął do siebie blisko, a nasze usta złączyły się w pocałunku.
Zadrżałam lekko w jego ramionach i ułożyłam mu dłonie na klatce piersiowej. Całowaliśmy się namiętnie, powoli, chociaż teoretycznie powinniśmy się byli spieszyć. Nie miałam jednak na to ochoty. Leniwie tańczyłam palcami po jego rozgrzanej skórze. Była niezwykle przyjemna w dotyku.
Kamil zresztą też nie próżnował. Przesunął dłonie na mój tyłek i złapał go zdecydowanie. Przez chwilę bawił się pośladkami, aż nagle dał mi klapsa. Lekkiego, takiego, którego bardziej się słyszy, niż czuje, lecz i tak podskoczyłam zaskoczona. Nie spodziewałam się tego po nim. Nie dał mi jednak “uciec”, tylko przyciągnął bliżej siebie, całując agresywniej.
Zamruczałam zadowolona i uniosłam nogę, obejmując Kamila w biodrze. Złapał mnie za udo zdecydowanym ruchem, wywołując u mnie kolejne dreszcze. Całowaliśmy się głęboko, namiętnie, a przy tym powoli, nie spiesząc się zupełnie. Po chwili chłopak przesunął dłoń z mojego tyłka i zaczął pieścić mi plecy. Leniwie wędrował w górę, raz po raz zaciskając rękę.
Cała moja skóra pokryła się gęsią skórką. Wbiłam się mocniej ustami w jego. Jedną dłoń wplotłam w jego włosy od tyłu, drugą rozpoczęłam wędrówkę od szyi w dół. Pieściłam przyjemnie umięśnione ramię, lekko wystający obojczyk, wbiłam paznokcie w klatkę piersiową.
Z sekundy na sekundę byłam coraz bardziej nakręcona. I nie tylko ja. Kamil popchnął mnie nagle na pobliską ławkę. Ledwo oparłam się pośladkami o blat, a chłopak złapał moje biodra, po czym pochylił się i pocałował po szyi. Jeden, drugi, trzeci. Z każdym pocałunkiem przyjemne dreszczyki rozchodził się po moim ciele. Sama w miarę możliwości całowałam go po ramieniu, obojczyku czy szyi. Kiedy złapał mnie mocniej, po czym ugryzł w ucho, jęknęłam i zagryzłam wargi. Cholera, znał mnie coraz lepiej.
Kamil jednak nie drażnił się ze mną długo. Jego dłonie szybko znalazły się wyżej. Wsunął obie pod mój top na wysokości łopatek i przycisnął mnie do siebie, gryząc jednocześnie w szyję.
– Ktoś tu jest niecierpliwy – rzuciłam z uśmieszkiem, wbijając mu lekko paznokcie w plecy.
– Napalony. Dawno nic nie robiliśmy.
– To prawda. – Odsunęłam się lekko na blacie i spojrzałam mu w oczy. Jedną dłoń ułożyłam mu na klatce piersiowej, a drugą przesunęłam po penisie przez bokserki, mrużąc przy tym powieki. – Tęskniłeś?
– Nawet nie wiesz, jak bardzo – odpowiedział cichym, pełnym podniecenia tonem.
Zaczęłam go pieścić powolnymi, posuwistymi ruchami po kutasie. Był już twardy i “gotowy do działania” – miałam zresztą wrażenie, że zawsze taki był. Nawet przez materiał czułam, jak mocno pulsuje. Chłopak przymknął oczy i oddał mi na chwilę “dowodzenie”.
Uśmiechnięta przesunęłam się bliżej i zaczęłam całować klatkę piersiową. Jedną dłonią wodziłam boku Kamila, drapałam go lekko po ramionach, muskałam wszędzie tam, gdzie nie sięgałam ustami. Drugą powoli przesuwałam po twardym kutasie, co jakiś czas wędrując na jądra.
Jęki i westchnięcia, które padały z ust chłopaka, tylko mnie bardziej nakręcały. W końcu nie wytrzymałam i złapałam za gumkę od bokserek. Pociągnęłam materiał w dół, a Kamil cofnął się lekko i wydostał z bielizny, po czym od razu przysunął z powrotem. Wystarczyło ledwie parę tygodni, abym zapomniała, jak duży jest jego kutas.
Złapałam go obiema dłońmi i zaczęłam masować okrężnymi ruchami. Patrzyłam przez chwilę na twardą, pulsującą męskość. Odetchnęłam głęboko, westchnęłam i zagryzłam wargę. Byłam już na tyle mokra, że miałam wrażenie, jakby pode mną robiła się “mała kałuża” na blacie stołu.
Słysząc lekkie jęknięcie, podniosłam wzrok i spojrzałam na Kamila. Uśmiechnęłam się z satysfakcją, widząc gorące rumieńce, przygryzioną wargę oraz półprzymknięte oczy. A to przecież tylko zwykły handjob…
– Aż tak się za mną stęskniłeś? – spytałam słodko, pieszcząc go cały czas powolnymi, podłużnymi ruchami.
– A nie widzisz? – odpowiedział pytaniem na pytanie, otwierając oczy i patrząc na mnie z uśmiechem. – Dawno się nie bawiliśmy.
– Czyli jestem dla ciebie tylko dla zabawy?
– Ale z ciebie wredota. – Kamil pokręcił głową na boki rozbawiony i podsunął mi crop do góry. Kiedy zobaczył moje piersi, oczy mu aż się zaświeciły. – Ale ty też chyba tęskniłaś, co?
– Może troszkę – odparłam, robiąc niewinną minę.
– Tylko troszkę? – zapytał, łapiąc mnie za pierś.
Bawił się nią przez parę sekund, aż w końcu ujął sutka między dwa palce i lekko potarł. Jęknęłam głośniej, niż chciałam i zamknęłam oczy na parę sekund. Byłam cholernie napalona, a te proste, a jednak sprawne pieszczoty mnie nakręcały do granic.
– Troszkę bardzo – odpowiedziałam i przyspieszyłam lekko ruchy dłoni. – Chcesz się dzisiaj nimi zabawić jak ostatnio?
– Hmmmm, kusząca propozycja. – Chłopak położył obie dłonie na piersiach i zaczął drażnić sutki palcami. Robił to niemal perfekcyjnie, sprawiając, że dreszczyki przebiegały po całym moim ciele. Aż parę razy podskoczyłam na blacie.
– Czyli tak?
– Czyli chętnie, ale teraz mam ochotę na coś innego. – Kamil uśmiechnął się szeroko i złapał mnie mocniej za obie piersi, jednocześnie drażniąc sutki pomiędzy palcami.
– Na co dokładnie? – zapytałam, mrużąc oczy z rozkoszy.
– Na twoje usta – odpowiedział i spojrzał mi w oczy. Odsunął się pół kroku, po czym rzucił krótko: – Klęknij. Chcę już ci zerżnąć ten słodki pyszczek.
Zaskoczył mnie. Nie sądziłam, że będzie taki zdecydowany, lecz podobało mi się to. Zadrżałam aż lekko, kiedy przesunął dłonią powoli po kutasie, patrząc na mnie bez cienia wahania. Co miałam zrobić? Oczywiście, że zsunęłam się z blatu i klęknęłam przed Kamilem.
Złapałam twardego jak skała penisa jedną dłonią i przesunęłam językiem od nasady po wędzidełko. Zatrzymałam się w tym miejscu na chwilę, drażniąc je ustami. Zaraz potem cmoknęłam główkę i wsadziłam ją na parę sekund do ust, zasysając mocno. Kamil aż jęknął, wywołując u mnie kolejne dreszczyki, jak i poczucie satysfakcji. Wyjęłam penisa i powoli rozprowadziłam ślinę po trzonie.
– Zawsze zapominam, jaki duży jesteś – mruknęłam, patrząc na chwilę w oczy chłopaka, ale szybko wróciłam spojrzeniem na dół.
– To teraz możesz sobie przypomnieć! No, a przynajmniej możesz sobie przypominać, póki Ania nie wróci.
Parsknęłam lekko śmiechem, po czym wróciłam ustami do pieszczenia Kamila. Wzięłam do ust powoli sam czubek. Ssałam go delikatnie i kręciłam leniwie kółka pod spodem. Raz w jedną, raz w drugą stronę, zatrzymując się nieco dłużej na dole, przy wędzidełku. Co jakiś czas brałam kutasa nieco głębiej do ust, po czym się cofałam. Dzięki temu mogłam rozprowadzić ślinę po całym trzonie okrężnymi ruchami.
Kamil westchnął głęboko i złapał mnie za włosy z tyłu głowy. Nie pchał się głębiej biodrami, tylko trzymał. Podobał mi się ten prosty, a przy tym nieco władczy gest. A tym bardziej mi się podobał fakt, że miałam wolną rękę w pieszczotach.
Wsunęłam penisa nieco głębiej, może do jednej trzeciej. Gardło mi się lekko zacisnęło, ale nie forsowałam siebie samej. Objęłam kutasa mocno ustami i ssałam go, drażniąc językiem od spodu. Cofnęłam się po chwili, zostawiając długą nitkę śliny, po czym ponowiłam pieszczotę. Robiłam to spokojnie, bez pośpiechu, jakbyśmy naprawdę mieli dla siebie cały wieczór. Albo i całą noc.
Dłońmi cały czas masowałam gruby trzon. Po chwili przełożyłam jedną dłoń i ujęłam nią jądra. Głaskałam je delikatnie, wciąż ssąc kutasa. Głośniejszy jęk ze strony Kamila utwierdził mnie w przekonaniu, iż moje pieszczoty są dobrze przyjmowane.
Cofnęłam głowę o parę centymetrów, a następnie “natarłam” ponownie, chcąc zmieścić przynajmniej jeszcze z dwa, może trzy centymetry. Ślina spływała mi po brodzie, po szyi, kapała na cycki, ale nie przerywałam. W końcu zaczęłam się dławić, czego nie do końca lubiłam. Chwilę tak pieściłam Kamila, po czym zmieniłam taktykę.
Raz brałam głęboko, raz tylko główkę, którą mocno zasysałam. Dłonią na trzonie przyspieszyłam ruchy, aż poczułam, jak kutas zaczyna pulsować. Podnieciło mnie to. Uwielbiałam ten moment, kiedy facet szaleje z rozkoszy. Kamil zacisnął mi mocniej dłoń na włosach. Spojrzałam w górę, a nasz wzrok się spotkał.
– Kurwa, serio ci tego chyba brakowało – powiedział ciężkim głosem, uśmiechając się kącikami ust.
– Zdecydowanie – odrzekłam, wyjmując wcześniej kutasa z ust.
– Uwielbiam, jak mi obciągasz. Jesteś w tym zajebista.
– Dzięki – odpowiedziałam krótko i zassałam mocno główkę. Przez parę sekund ją pieściłam, po czym wyjęłam go i spojrzałam ponownie na Kamila. – Mam dobrego trenera po prostu.
Uśmiechnęłam się szeroko, a chłopak zaśmiał. Wróciłam do pieszczot ustami oraz dłońmi. Czując preejakulat w ustach, wiedziałam, iż nie będę musiała długo czekać na wytrysk. Czułam, jak kutas pulsuje coraz mocniej i robi się jeszcze cieplejszy, gorący wręcz. Wzięłam główkę do ust, obejmując ją ostrożnie wargami. Zassałam mocno, aż policzki mi się zapadły, a językiem robiłam szybkie, mokre kółka wokół. Raz w lewo, w prawo, w lewo, w prawo, zatrzymując się czasem na wędzidełku, lub zaciskajac mocniej usta.  
Dłońmi masowałam trzon. Jedna ręka pracowałam tuż przy ustach, sięgając po “lubrykant” w postaci mojej śliny, a drugą bliżej nasady. Kręciłam dłońmi w przeciwnych kierunkach, nieco jakbym chciała “wyżymać” penisa.  
Charakterystyczne, śliskie odgłosy i jęki Kamila wypełniły całą salę. Byłam cała w swojej ślinie i jego preejakulacie, ale nie przestawałam. Wręcz przeciwnie. Od czasu do czasu brałam penisa głębiej, mniej więcej do jednej trzeciej. Dłońmi pracowałam w tym samym rytmie, co chwilę spoglądając w górę. Chłopak dyszał coraz głośniej, biodrami poruszał nieznacznie do przodu, a palce we włosach zacisnął tak, że lekko mnie zabolało.
– Nadia, zaraz dojdę… – wyjęczał, patrząc na mnie podjarany.
Nie odpowiedziałam, tylko przyspieszyłam dłońmi i mocniej zassałam główkę. Pieściłam ją językiem, jakby od tego zależało moje życie. Te pieszczoty nie trwały jednak długo. Kamil nagle odciągnął mnie za włosy, wyciągnął kutasa z ust z głośnym, mokrym dźwiękiem i złapał go w dłoń, waląc sobie tuż przy mojej buzi.
– Otwórz usta – rzucił zdecydowanym tonem.
Byłam nieco zdziwiona, ale posłuchałam od razu. Złapałam się za obie piersi i zaczęłam skubać po sutkach. Mój Bartek lubił, jak tak się pieściłam, więc zrobiłam to niemal instynktownie.
– Wystaw jeszcze język, maleńka – dodał Kamil, nie zwalniając tempa masturbacji.
Ponownie: co miałam zrobić? Usłuchałam go i otworzyłam szerzej usta, przy okazji wystawiając język. Nie musiałam długo czekać. Kamil jęknął głośno, a kutas zapulsował. Pierwszy strumień spermy wystrzelił prosto na moją twarz i włosy. Strumień był na tyle mocny i obfity, że aż przymknęłam oczy zaskoczona. Kolejny był jeszcze dłuższy, sklejając mi jedną powiekę.
Trzeci, czwarty, piąty – wszystkie leciały jeden po drugim, trafiając na wargi, język, a także głębiej do ust. Któryś kolejne strzał wylądował na szyi, inny na bluzce i piesiach. Nie myślałam o konsekwencjach w tej chwili. Po prostu przyjmowałam wszystko na siebie, rozprowadzając spermę na piersiach dłońmi.
Lepkiej, białej cieczy było tyle, że miałam wrażenie, jakby skleił mi jednocześnie włosy, twarz, usta, jak i szyję oraz piersi. Kamil dyszał ciężko jeszcze chwilę, podziwiając swoje “dzieło” z góry. Klepnął mnie parę razy wciąż twardym kutasem po ustach. Wycisnął do nich jeszcze parę kropel, które połknęłam, patrząc na niego spod przymrużonych powiek.
– Kurwa, wyglądasz zajebiście – stwierdził zadowolony. – Cała w mojej spermie.
Parsknęłam lekko ze śmiechem. Puściłam piersi i otarłam powieki, po czym zlizałam resztki nasienia.
– Warto było poczekać? – zapytałam, powoli się podnosząc.
– Zdecydowanie. Ale nie chcę na tym kończyć.
Zawahałam się w tej chwili. Miałam jakieś wyrzuty sumienia i pomyślałam krótko o Bartku, ale byłam zbyt podniecona, by to analizować racjonalnie. Chciałam go poczuć w sobie. I z tą właśnie myślą usiadłam ponownie na blacie stołu.
– Wiesz, że to kolejna granica, której nie powinniśmy przekraczać? – zapytałam, łapiąc go za kutasa i powoli masując.
– Wiem – odparł, podchodząc tak blisko, że jego biodra znalazły się między moimi udami. – I dlatego właśnie to zrobimy.
Złapał mnie za tyłek i podciągnął kawałek do przodu, aż usiadłam na samym brzegu blatu. Nie potrafiłam zaprotestować – i nawet nie chciałam. Jego kutas, wciąż twardy i śliski, otarł się o moje majtki, a ja aż westchnęłam, bo samo muśnięcie sprawiło, że poczułam, jak wszystko we mnie drgnęło. Byłam nieprzyzwoicie podniecona w tej chwili.
Albo mówiąc wprost: kurewsko napalona.
– Ładne masz te majtki – rzucił cicho, patrząc na koronki. Złapał za nie po bokach i zaczął ściągać.
– Cieszę się, że aprobujesz – odpowiedziałam żartobliwie i uniosłam biodra, ułatwiając mu robotę.
Majtki były na tyle mokre, że widziałam śluz, który na nich został. Kamil ściągnął je ze mnie, po czym rzucił gdzieś w bok, nawet nie patrząc, gdzie dokładnie. Złapał kutasa w dłoń i przyłożył do cipki. Rozchyliłam nogi szerzej, opierając stopy o blat.
Jeśli miałam jeszcze jakieś wątpliwości, to wszystkie zniknęły, kiedy poczułam, jak gruba główka wsuwa się we mnie. Szeroka, twarda, pulsująca – ciężka wręcz. Nie potrafiłam tego opisać inaczej. Drugą dłonią Kamil złapał mnie za stopę i zacisnął. Uśmiechnęłam się lekko na ten gest i powiedziałam:
– Aż tak cię jarają stópki?
– Twoje stópki? Zawsze.
Przewrócił oczami, niby zrezygnowana, ale ten banalny komplement sprawił, że poczułam motylki w brzuchu. Już chciałam coś odpowiedzieć, kiedy chłopak pchnął biodrami. Świat aż zawirował dookoła. Mieszanka bólu, jak i przytłaczającej przyjemności sprawiły, że jęknęłam głośno i opadłam głową na blat.
Czułam, jak twarda męskość toruje sobie drogę w ciasnej cipce. Mimo faktu, że byłam niesamowicie mokra, i tak kutas ledwo co się we mnie mieścił. Westchnęłam głęboko, po czym jęknęłam, czując kolejny centymetr.
– Patrz na mnie, mała – rzucił Kamil cichym, a przy tym zdecydowanym tonem,
Podniosłam głowę, a nasze spojrzenia się spotkały. Uśmiechnęliśmy się do siebie nawzajem. On cofnął biodra, po czym ponownie zaczął powoli wchodzić. Bardzo powoli wręcz, za co byłam mu wdzięczna.
Już sama główka sprawiała, że wariowałam. Czułam, jak mnie rozciąga, jak szeroki jest, jak musi się “przeciskać” przez cipkę. Jęknęłam cicho, bo to było takie powolne, wyraźne uczucie – centymetr po centymetrze, jakby chciał, żebym dokładnie zapamiętała, jaki jest gruby.
Zatrzymał się na chwilę, kiedy główka była już cała w środku, i tylko lekko poruszył biodrami parę razy, dostarczając mi kolejnych dreszczyków przyjemności. Jęknęłam i zacisnęłam palce na blacie. Kamil dał mi chwilę, po czym naparł na mnie ponownie, wpychając jeszcze centymetr, może dwa. Nie wytrzymałam i krzyknęłam krótko. Czułam grubą główkę, każdą żyłę, to, jak wypełnia mnie coraz bardziej, jak rozkosznie mnie rozciąga.
– Kurwa, ale jesteś ciasna – powiedział, patrząc mi prosto w oczy.
– To ty jesteś wielki – stwierdziłam tylko, oddychając ciężko z uśmiechem na ustach.
W oczach chłopaka błysnęły podniecenie i pewność siebie. Cofnął biodra bez pośpiechu. Wyszedł niemal cały, po czym pchnął raz jeszcze. Robił to wręcz leniwie, jakbyśmy w ogóle nie musieli się spieszyć – i bardzo dobrze, bo mogłam się do niego przyzwyczaić. Tym razem jednak wsunął się głębiej. Świat ponownie zawirował, aż musiałam na chwilę zamknąć oczy. Czułam się absolutnie bosko w tej chwili.
Kamil dalej we mnie wchodził. Trudno było mi ocenić, jak głęboko, ale jakbym miała zgadywać, to powiedziałabym, że wcisnął się gdzieś do połowy. Zatrzymał się wtedy na chwilę. Puścił kutasa i złapał moją drugą stopę, po czym zacisnął obie dłonie. Dał mi kilka sekund na przyzwyczajenie się, a następnie poruszył lekko biodrami, wywołując u mnie dreszcze na całym ciele.
– Jeszcze – ni to jęknęłam, ni to powiedziałam, wiedząc, że czeka nas jeszcze długa “przeprawa”.
On uśmiechnął się kącikami ust. Cofnął nieznacznie biodra, po czym wszedł ponownie. Nawet nie wiem kiedy poczułam go w miejscu, gdzie dotąd wcześniej czułam tylko Bartka. Jęknęłam głośno i zamknęłam oczy, opadając głową do tyłu. Cipkę miałam rozciągniętą, jak nigdy wcześniej, co było wciąż bolesne z jednej strony, ale przede wszystkim dostarczało mi niesamowitych wrażeń.
Na tym się jednak oczywiście nie skończyło. Kamil przez chwilę się nie poruszał, po czym cofnął biodra i pchnął kolejny raz. Miałam wrażenie, że błyskawica rozkoszy przeszyła całe moje ciało. Już nie jęczałam, a niemal krzyczałam. Na dobrą sprawę Kamil nawet nie zaczął mnie pieprzyć, a ja odpływałam.
Trudno mi powiedzieć, kiedy dokładnie doszłam. Od dłuższego czasu było mi na tyle dobrze, iż granica była zupełnie zatarta. Przy którymś mocniejszym pchnięciu Kamila po prostu krzyknęłam i zacisnęłam dłonie na ławce, po czym całkowicie odpłynęłam. Drżałam na całym ciele, niemal rzucałam się na blacie. Skurcze cipki były niemal niemożliwe z takim olbrzymem w środku.
Myślałam, że zwariuję z podniecenia. Pulsował we mnie wielki kutas, a ja nie mogłam się poruszyć – a raczej nie kontrolowałam tego, jak się poruszam. Kolejne pchnięcia były jak fajerwerki przyjemności, które wybuchały raz po raz. I kiedy już miałam wrażenie, że powoli wracam do rzeczywistości, to Kamil szybko mnie z tego przekonania wyrywał, wchodząc głębiej lub zmieniając nieco tempo.
Nie miałam pojęcia, ile to trwało. Z dzikiego, orgazmicznego stanu wyrwał mnie dopiero mój nowy kochanek. Wyszedł ze mnie nagle i odsunął się pół kroku. Spojrzałam na niego zdziwiona, nie do końca wiedząc, co się dzieje. Pewnie bym tak została przez parę minut, gdyby on nie rzucił skrajnie podnieconym tonem:
– Klęknij, mała.
Wciąż nie rozumiejąc sytuacji, po prostu zrobiłam to, co powiedział. Znalazłam się na kolanach przed nim, ignorując świat dookoła. Na “nagrodę” nie musiałam długo czekać. Ledwo znalazłam się na ziemi, a Kamil eksplodował ponownie tego wieczoru. Kolejne strzały lądowały na twarzy, włosach, cyckach i brzuchu. Przyjmowałam wszystko grzecznie na siebie, potrząsając piersiami, aby go dodatkowo nakręcić.
Trwało to dłuższą chwilę, nim chłopak w końcu się uspokoił. Stał nade mną z szerokim uśmiechem i wyciskał resztki nasienia z kutasa. Oboje byliśmy wymęczeni, ale usatysfakcjonowani. Kamil nacisnął lekko na moją dolną wargę, a ja posłusznie otworzyłam usta. Wsunął mi główkę kutasa do ust. Nie musiał nic więcej mówić. Wyssałam z niego resztki spermy i jeszcze dałam buziaka na koniec.
Szczerze? Myślałam, że na tym szaleństwa się skończą. Ale bardzo się myliłam…

Nadalia

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka i szkolne, użyła 6277 słów i 35288 znaków.

2 komentarze

 
  • Użytkownik Mi88

    [komentarz oczekuje na moderacje]

    1 godz. temu

  • Użytkownik Xxxx

    coś czuję , że Ania załapie się na ciekawe widowisko ;)

    13 godz. temu