Minęły dwa tygodnie od naszych szaleństw z Kamilem. No, dwa tygodnie i parę dni, ale to mniej istotne. To był zabawny okres. Masz tak czasem, że jesteś z czegoś mega zadowolony, trochę żal, że się skończyło, ale przy tym dobrze jest odpocząć? Jak na przykład po intensywnym zwiedzaniu na wakacjach?
Tak mniej więcej się czułam, wchodząc pod prysznic. W szkole wszystko ogarnęłam, festiwal podsumowałam i nawet
Weszłam do kabiny prysznicowej i odkręciłam kran niemal na maksimum. Gorące strumienie uderzyły w mój kark i plecy, zmywając pot, zmęczenie i ten specyficzny, duszny zapach szkolnego tłumu. Oparłam czoło o chłodne kafelki i zamknęłam oczy, wypuszczając z ust długie, ciężkie westchnięcie.
Woda spływała po moich piersiach i brzuchu, a ja, zamiast po prostu umyć się i wyjść, zaczęłam myśleć. O tym, co wydarzyło się po festiwalu.
***
Wracaliśmy razem po imprezie u Anki z Kamilem. Ot, takie podsumowanie całości, a przy okazji świętowanie. Było sympatycznie i milutko, a nawet alkoholu nie było, co akurat mnie bardzo cieszyło.
Szliśmy przez park ścieżką oświetloną latarniami, których chyba jedna trzecia nie działała. Jak to zazwyczaj w tym miejscu. Było późno, koło pierwszej w nocy, więc wokół panowała cisza, przerywana tylko szelestem naszych kroków i odległym szumem samochodów. Kamil co chwilę mnie dotykał: raz musnął dłonią po ramieniu, raz złapał za biodro i przyciągnął bliżej, raz wsunął dłoń pod spódniczkę i ścisnął pośladek mocno, aż poczułam gorąco w dole brzucha.
– Kamil, ludzie mogą zobaczyć – mruknęłam, choć głos mi drżał bardziej od podniecenia niż od oburzenia.
– Jacy ludzie? – odparł z tym swoim krzywym uśmieszkiem, rozglądając się teatralnie. – A poza tym… niech patrzą. Niech zazdroszczą.
Złapał mnie znowu za tyłek i przyciągnął tak blisko, że szliśmy przytuleni biodrami. Nie przeszkadzało mi to, że mnie co chwila obmacywał, ale fakt faktem myślałam, że akurat dzisiaj uda mi się wrócić do domu i się wyspać.
Myliłam się i to bardzo. Nie doceniłam tego, jak mocno Kamil jest napalony.
Ni z tego, ni z owego zaciągnął mnie kawałek od ścieżki pod stary, olbrzymi dąb. Obrócił mnie plecami do pnia, jedną ręką złapał za kark, drugą ot tak ścisnął za pierś. Jęknęłam cicho zaskoczona i spojrzałam w górę na niego. On tylko się pochylił i złączył nasze usta w pocałunku.
Wplotłam palce w jego włosy, przyciągnęłam bliżej. Ugryzłam w wargę. On złapał mnie mocniej za pierś, zsunął dłoń z karku na pośladki. Trudno mi było ocenić, jak długo to trwało, ale na pewno za długo.
– Szybki numerek? – zapytał w końcu z uśmiechem, kiedy oderwaliśmy się od siebie.
– Tutaj? Zapomnij.
– To możesz wpaść do mnie.
– Kamil, daj spokój. Idę do domu i idę spać.
Nie słuchał mnie specjalnie. Złapał mnie za dłoń i położył sobie na kroczu. Był twardy jak cholera, czułam to nawet przez spodnie. Westchnęłam lekko i spojrzałam w dół.
– Widzisz? – spytał wesołym tonem. – Też tego chcesz. A ja nie mogę z takim namiotem po mieście łazić.
– Nie ma opcji. Serio zmęczona jestem.
– To klęknij i mi obciągnij chociaż.
Jakby skończyło się na samym poleceniu, to może i bym się przeciwstawiła, ale jak zaczął mnie ściągać na dół stanowczo… ugh, nie mogłam odmówić. Szybko znalazłam się z “twarzą w twarz” z jego kroczem. Jednak kucnęłam, nie uklęknęłam. Nie chciałam sobie pokaleczyć kolan.
Kamil nie zwlekał zbędnie. Rozpiął pasek i rozporek, po czym zsunął częściowo spodnie, a z nimi bokserki. Kutas wyskoczył od razu, twardy, ciężki, z głową już mokrą od preejakulatu. Jak zawsze byłam zdumiona jego rozmiarem – gruby, pulsujący, taki, że ledwo obejmowałam go dłonią.
Złapałam go obiema rękami, jedną u nasady, drugą tuż pod główką. Przesunęłam powoli w górę i w dół, czując, jak żyła nabrzmiewa pod palcami, jak cały drży od mojego dotyku. Potem nachyliłam się i liznęłam czubek. Specjalnie powoli, leciutko, ot, żeby pokazać, że też mam jakąś władzę w tym wszystkim.
Kamil westchnął głęboko, złapał mnie za włosy z tyłu, ale nie ciągnął, tylko trzymał. Podobało mi się to. Nie byłam fanką bólu w czasie seksu, ale lubiłam czuć, że facet wie, czego chce. Cmoknęłam parę razy twardą główkę, po czym wsunęłam ją do ust i zassałam delikatnie. Językiem zakręciłam parę leniwych kółeczek. Raz w jedną, raz w drugą stronę.
Poczułam, jak drży i uśmiechnęłam się kącikami ust. Ślina zaczęła mi się zbierać, spływać po trzonie, po moich palcach. Wysunęłam kutasa z ust, oblizałam parę razy, po czym objęłam ponownie ustami i wsunęłam nieco głębiej. I tak raz po razie, centymetr po centymetrze, wsuwałam go dalej, pracując przy tym powoli rączką na reszcie. Czułam, jak wypełnia mi usta, jak gardło lekko mi się zaciska w odruchu. Jednak nie forsowałam się, a Kamil również wydawał się rozkoszować każdą sekundą.
Kontynuowałam rytmicznie, wciągając go coraz głębiej, aż poczułam, jak główka niemal dotyka tylnej ścianki gardła. Pracowałam językiem o tyle, o ile było to możliwie po spodzie, ssąc mocniej, a ręką masowałam nasadę. Kamil oddychał ciężko, jego dłoń w moich włosach zacisnęła się lekko, ale nie boleśnie. To było bardziej jak zachęta, delikatne kierowanie moim tempem
.– Uwielbiam, jak mi obciągasz – wymruczał niskim, chropowatym głosem, patrząc na mnie z góry. – Jesteś w tym tak kurewsko dobra, Nadia. Mógłbym pieprzyć te twoje usta codziennie.
Poczułam falę ciepła między nogami. Jego słowa zadziałały na mnie jak afrodyzjak. Wsunęłam go głębiej, na chwilę wstrzymując oddech, a potem wysunęłam powoli, liżąc po całej długości od nasady aż po czubek, smakując słony, męski smak.
– A ty zawsze taki twardy – odparłam cicho, oblizując wargi, które były już opuchnięte i śliskie. – Lubię to czuć, jak pulsujesz w moich ustach.
Kamil zaśmiał się krótko, ale jego głos drżał od napięcia.
– Zdejmij górę. Chcę zobaczyć te twoje cudeńka.
Zawahałam się przez sekundę, masując go dalej dłonią. W parku? On zawsze mógł podciągnąć spodnie, ale założenie stanika i bluzki było bardziej problematyczne.
Jednak podniecenie wygrało z rozsądkiem. Puściłam jego kutasa na chwilę, podciągnęłam top przez głowę i rzuciłam go na ziemię obok. Stanik poszedł w ślad, odsłaniając piersi, które już od dłuższego czasu domagały się dotyku.
Kamil westchnął zadowolony, pochylił się, sięgając w dół i ścisnął jeden sutek, kręcąc między kciukiem a palcem wskazującym, aż jęknęłam z mieszanki bólu i przyjemności. Drugą dłonią pogładził drugą pierś, masując ją delikatnie, kontrastując z tym ostrym szczypaniem. Jęknęłam cicho i wróciłam do roboty, biorąc go z powrotem do ust, ssąc z nową energią.
– Ale z ciebie sunia – powiedział gardłowym, drżącym tonem.
– Dokładnie tak, jak lubisz? – odpowiedziałam pytaniem, wyjmując go z ust.
– Zdecydowanie. Połóż dłonie na piersiach. Chcę ci zerżnąć pyszczek.
Miałam zaprotestować? Jasne, że nie. Złapałam się posłusznie za piersi i spojrzałam w górę.
Teraz to on przejął inicjatywę. Złapał mnie za włosy mocniej, splatając palce w moich kosmykach, i zaczął poruszać biodrami, pieprząc moje usta w wolnym, ale stanowczym rytmie. Nie był brutalny, ale zdecydowany – wsuwał się głęboko, aż czułam, jak jego główka naciska na gardło, wywołując lekki odruch wymiotny, który szybko opanowywałam. Trzymał mnie chwilę w tej pozycji, a ja czułąm, jak gardło zaciska się wokół niego, pulsując, a potem wysuwał powoli, pozwalając mi złapać oddech.
Ślina ściekała mi po brodzie, kapała na dekolt, na spódniczkę, ziemię, mieszając się z ziemią pod drzewem. Jego ruchy przyspieszyły stopniowo – biodra pracowały rytmicznie, jak tłok, wchodząc i wychodząc z mokrym, plaśnięciem za każdym razem. Czułam, jak jego kutas wypełnia mnie całkowicie, rozciągając wargi, a żyły na nim nabrzmiały pod moim językiem. Łzy zebrały mi się w kącikach oczu od wysiłku, spływając po policzkach, ale to tylko go nakręcało.
– Jeszcze chwilę... – mruknął, jego głos stał się urywany, gardłowy, pełen napięcia.
Przyspieszył. Jego pchnięcia stały się krótsze, ale głębsze, chociaż i tak nie brałam oczywiście całego do gardła. Czułam, jak drży cały, mięśnie brzucha napięte jak struna, oddech szybki i płytki. Nagle wysunął się z moich ust z głośnym, mokrym plaśnięciem, złapał kutasa ręką i zaczął szybko się masturbować.
– Wystaw języczek, Nadia.
Zrobiłam, jak prosił. Byłam przekonana, że dojdzie mi w ustach, co pewnie skończyłoby się moim dławieniem, ale jednocześnie byłoby nieco… wygodniejsze, niż to, co sam wymyślił.
Poruszał dłonią jeszcze chwilę, po czym nagle wycelował kutasa na moje piersi. Nie zdążyłam nawet zaprotestować. Jeszcze parę ruchów i wystrzelił prosto na cycki.
Pierwszy strumień gorącej, gęstej spermy trafił prosto na moją lewą pierś, rozlewając się po skórze, spływając powoli. Drugi strzał był równie silny, lądując na prawej piersi, tworząc kolejny lepki, biały ślad, który mieszał się z potem na mojej skórze. I jeszcze trzeci, który również ozdobił prawą pierś.
Następne wytryski były słabsze, ale wciąż obfite – jak zawsze ku mojemu zdziwieniu. Sperma spływała między piersi, tworząc ciepłe, kleiste strumyki, które jednocześnie łaskotały mnie i lekko piekły. Kamil jęknął głośno, drżąc na całym ciele. Pieścił się sam jeszcze przez chwilę, aż w końcu odetchnął głęboko.
Patrzyłam na to wszystko z dołu, czując mieszankę satysfakcji, własnego podniecenia i lekkiego zmęczenia – moje usta bolały od rozciągania, gardło było podrażnione, ale to było warte tego widoku. Podsunął kutasa pod moje usta i rzucił krótko:
– Wyssij mnie do końca.
Co miałam zrobić? Wzięłam go do ust i grzecznie zassałam, głaszcząc go jedną dłonią po jądrach.
***
Gorąca woda wciąż lała się na moje ramiona, ale nagle zrobiło mi się jakby jeszcze goręcej. Otworzyłam oczy, ciężko dysząc. Wyobraźnia działała na najwyższych obrotach. Sięgnęłam po żel pod prysznic i roztarłam go w dłoniach, aż powstała gęsta, pachnąca piana.
Zaczęłam powoli masować swoje ciało. Rozprowadzałam pianę po szyi i ramionach, po czym zjechałam niżej, na piersi. Moje sutki od razu stwardniały pod wpływem dotyku, stając się nabrzmiałe i wrażliwe, niemal domagające się twardszego traktowania. Złapałam je lekko opuszkami palców, wyobrażając sobie, że to nie moje dłonie, tylko jego.
Kamil potrafił być taki łapczywy i bezpośredni. Odchyliłam głowę do tyłu, pozwalając, by woda zmyła pianę z mojego dekoltu. Moje uda mimowolnie zacisnęły się na sobie. Byłam już cholernie mokra, i to bynajmniej nie od prysznica. Podniecenie pulsowało mi głęboko w podbrzuszu, a do głowy wracały kolejne obrazy.
Półmrok. Pokój samorządu. Wczesny ranek, jeszcze na długo przed dzwonkiem na pierwszą lekcję. To ryzyko, że jakaś sprzątaczka albo nauczyciel zaraz naciśnie klamkę, tylko potęgowało to dzikie, perwersyjne uczucie...
***
Nawet nie wiem, kiedy znalazłam się na czworaka na kanapie w pokoju samorządu. Miałam tylko załatwić parę rzeczy z rana. Kamil mi na to nie pozwolił.
Pieprzył mnie od tyłu szybkimi, mocnymi ruchami. Jego biodra uderzały o moje pośladki z głośnym, rytmicznym plaśnięciem za każdym pchnięciem, wysyłając fale drgań przez całe moje ciało, aż do czubków palców u stóp. Zagryzłam mocno wargę, żeby nie jęczeć zbyt głośno. W końcu byliśmy w szkole. Nawet jeśli rano było pusto, ale ryzyko tylko podkręcało podniecenie.
Przy którymś mocniejszym pchnięciu jęknęłam. Wbiłam dłonie w kanapę, zaciskając palce na materiale. Ból mieszał się z przyjemnością. Każde pchnięcie doprowadzało do zawrotów głowy. Cipka pulsowała mi rozkosznie, a mokra byłam na tyle, że śluz ściekał mi po udach.
– Kurwa, Nadia, jesteś taka ciasna – mruknął Kamil przez zaciśnięte zęby, jego dłonie ściskały moje biodra.
– To ty jesteś taki duży – ledwo z siebie wyrzuciłam, patrząc na niego przez ramię.
– Nie będę się z tym kłócił!
Zaśmialiśmy się oboje, ale zaraz musiałam oprzeć się mocniej o kanapę i zagryzłam materiał. Czułam, jak wielki kutas wypełnia mnie całkowicie, rozciągając ścianki do granic, pulsując gorąco w środku. Każde pchnięcie było głębokie, docierające do samego końca, aż czułam ostre ukłucia przyjemności pomieszanej z lekkim bólem.
Jego jądra uderzały o mnie przy każdym pchnięciu. Charakterystyczny dźwięk roznosił się po pokoju, dodając pikanterii całej sytuacji. Jęknęłam w kanapę i przymknęłam oczy. Z każdym pchnięciem odpływałam coraz dalej.
– Kamil… ja zaraz… – wyrzuciłam z siebie, spoglądając na niego i drżąc jak listek na wietrze.
On uśmiechnął się szeroko i złapał mnie za pośladek. Przyspieszył ruchy bioder. Prawie zawyłam, na szczęście kanapa ponownie okazała się naszym wybawieniem.
– Dojdź, maleńka – rzucił z uśmiechem satysfakcji. – Uwielbiam patrzeć, jak dochodzisz.
Utrzymywał pchnięcia w idealnym tempie. Ból i przyjemność mieszały się w tej przedziwnej mieszance, której nie dało się wyjaśnić słowami. Jego biodra pracowały rytmicznie, wstrząsając całym moim ciałem. Pot spływał mi po plecach, śluz lał się po udach już chyba na kanapę.
Nie wytrzymałam długo. Orgazm nadszedł nagle. Najpierw poczułam napięcie w dole brzucha, które nagle eksplodowało. Wydarłam się prosto w kanapę, wbijając paznokcie w materiał. Drżała na całym ciele, nie mogąc się powstrzymać. Moja cipka pulsowała rytmicznie, ściskając raz po raz twardego kutasa. W tej chwili, w tym momencie, wydawało mi się, że to się nigdy nie skończy. Jęczałam, czy raczej krzyczałam w poduszkę, mając nadzieję, iż tylko dla mnie jest to wszystko takie głośne.
Fale ekstazy przetaczały się przeze mnie jedna po drugiej, od podbrzusza po czubek głowy, powodując, że nogi mi drżały, a oczy zaszły się łzami od intensywności. Czułam, jak sok spływa obficie po udach, jak całe ciało napięło się do granic, a potem rozluźniło w pulsujących skurczach, zostawiając mnie bez tchu, drżącą, z sercem walącym jak bęben.
Kamil nie przestał. Kiedy nieco się “uspokoiłam” zwolnił na chwilę i pogłaskał mnie po tyłku, jakby mnie chwalił za orgazm. Zaraz jednak znowu przyspieszył. Jego ruchy stały się bardziej chaotyczne, aż nieco za mocne, zbyt głębokie. Jednak nie mogłam go przecież teraz tak zostawić, prawda?
– Kurwa, Nadia... zaraz dojdę… gdzie chcesz?
– W środku – powiedziałam, patrząc znowu na niego. – Zalej mi cipkę.
Nie potrzeba mu było wiele. Zresztą wiedziałam, że go to nakręci. Ścisnął mnie za biodra, a oczy aż mu błysnęły. Wbijał się we mnie wolniejszymi, mocnymi i trochę zbyt głębokimi ruchami. Bolało, chociaż na swój sposób było przyjemne.
Wystrzelił po chwili. Gorące strumienie spermy wypełniły mnie od środka, pulsując w rytm jego drgań, spływając po ściankach, mieszając się z moją wilgocią. Kamil jęknął głośno, drżąc na całym ciele. Jego biodra przywarły do moich pośladków. Pchnął jeszcze kilka razy, zalewając mnie calutką. Przez chwilę się nie ruszał, a jego olbrzym tylko pulsował we mnie – niesamowite uczucie.
W końcu Kamil cofnął się z głośnym westchnieniem, po czym pochylił się i pocałował mój pośladek. Usiadł obok mnie, a ja opadłam na kanapę. Czułam, jak ciepła ciecz wycieka powoli, spływając po udach, lepka i obfita
– Jesteś nie do zniesienia – mruknęłam z uśmiechem, patrząc na niego.– Miałam tylko parę rzeczy zanieść.
– A ja chciałem tylko pomóc – odparł, śmiejąc się. – Ale nie żałujesz, co?
Pokręciłam głową. Sięgnęłam do wciąż twardego kutasa, a Kamil jęknął cichutko.
– Nie. Ale następnym razem zamknij drzwi na klucz wcześniej.
***
Jęknęłam cicho, a dźwięk ten odbił się echem od zaparowanych ścian kabiny. Moje dłonie zjechały niżej, po śliskim od mydła brzuchu. Nie potrafiłam i nie chciałam się już powstrzymywać. Zsunęłam palce między uda, trafiając bezbłędnie w to najbardziej wrażliwe, nabrzmiałe miejsce.
Zaczęłam się pieścić. Szybkie, śliskie ruchy na łechtaczce sprawiały, że z każdym oddechem traciłam kontakt z rzeczywistością. Szum wody idealnie zagłuszał mój przyspieszony oddech, a nogi lekko drżały, gdy opierałam się biodrem o ściankę prysznica.
Byłam w amoku. Moja cipka pulsowała, zaciskając się rytmicznie, domagając się wypełnienia, domagając się tego jego wielkiego, ciężkiego kutasa, o którym nie mogłam przestać myśleć. Przymknęłam mocno powieki, przyspieszając ruchy palców. Ale…
Przerwałam nagle. Umyłam się szybko i wysuszyłam, po czym założyłam same koronkowe majtki. Rozwiesiłam ręcznik, wrzuciłam brudne ubrania do kosza. Weszłam do sypialni, uśmiechając się szeroko. Na łóżku leżał najprzystojniejszy facet, jakiego znałam.
– Całkiem szybko poszło, jak na ciebie – powiedział Bartek, uśmiechając się do mnie szeroko.
– Po prostu nie mogłam się doczekać – odpowiedziałam, od razu wsuwając całego jego kutasa do ust.
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
3 komentarze
GMeloni
Nikt się nie może równać z Tobą na tym portalu
Chaosik
Kamil znalazł sobie fajną kochankę.
Kotek3
Bardzo dobrze się czyta i mocno działa na wyobraźnię
Nadalia
@Kotek3 dziękuję bardzo! 🤍
Kotek3
@Nadalia pisz więcej
Xxxx
Albo za krótko piszesz albo ja za szybko czytam