Pomoc sąsiedzka (miniaturka) cz. 8

Pomoc sąsiedzka (miniaturka) cz. 8Nie przestając jęczeć, dokonywałam istnych ekwilibrystyk. Zadarłam do góry nogi, by całą sobą nabić się na jego dumnie sterczący maszt. - Och… panie sąsiedzie, ależ z pana twardziel! Codziennie pana mijałam na schodach, a nie myślałam nawet, że pode mną mieszka ktoś taki! W rzeczywistości mieszkał pode mną, a jednocześnie w tej pozycji, również znajdował się pode mną. Zażartował, że podoba mu się taka sytuacja, że ma taką sąsiadkę „na górze”. Dodał, że to na mój widok staje się prawdziwym twardzielem, od pierwszego dnia, gdy się tu wprowadziłam. Zdradził mi, że od początku próbował mi zaglądać pod spódniczkę… Że marzył, choć uważał, że nie powinien nawet śmieć marzyć o tym, by zobaczyć moją brzoskwinkę… a teraz… nie tylko ją zobaczył… nie tylko dokładnie obejrzał… nie tylko… dokładnie obmacał… ale także dokładnie spenetrował. Jakby na potwierdzenie swych słów, zaczął mnie podrzucać w górę, jak piłkę… specjalnie po to, bym jak najmocniej nabiła się na jego niezmordowanie prężny pal… Czułam się, jak podczas ćwiczeń gimnastycznych... "Góra... dół..." Tym głośniej pojękiwałam. - Aaaaa... aaaaaaa.... aaaaaaa! - Jednocześnie bałam się, czy taka spontaniczność nie spowoduje, że mój absztyfikant nieoczekiwanie nie skończy zbyt szybko, urządzając sobie wylewny finał... właśnie we mnie...

Historyczka

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 244 słów i 1444 znaków, zaktualizowała 11 sty o 16:38.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto