Pomoc sąsiedzka (miniaturka) cz. 5

Pomoc sąsiedzka (miniaturka) cz. 5Nie miałam na sobie stanika… Gówniarz wykorzystał to… niby poprawiał mi bluzeczkę… a… zsunął! W okamgnieniu dopadł do mej piersi... zrazu lizał ją bardzo delikatie, ale potem coraz intensywniej. Wreszcie zaczął skubać ustami mój cycek, coraz zachłanniej i zachłanniej! Wreszcie... przyssał się do mojej piersi, jak glonojad do szyby… Jezu! Jak mnie to podnieciło!  
- Jest pan bardzo odważnym młodym człowiekiem… aaaaa… aaaaaaa!  
- A pani boską kobietą… boginią, której należny jest zacny hołd…  
No i składał ten hołd z namaszczeniem i z… bojowym entuzjazmem! Ciągnął mojego cycka, jak niemowlę…  
- Od kiedy panią poznałem, wypatrywałem chwil, kiedy chodzi pani bez stanika…, marzyłem o momencie, w którym mógłbym zsunąć pani bluzkę i zobaczyć biust w całej okazałości…  
A ja nic nie odpowiadałam. Pojękiwałam za to nieustannie.

Historyczka

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 153 słów i 900 znaków, zaktualizowała 11 sty o 17:24.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto