Pani ***

Wrzucam jeszcze raz, tym razem poprawioną. Mam nadzieję, że bardziej się spodoba.

Ciemność, cisza, chłód. Silny ból związanych za plecami, zdrętwiałych rąk i nieprzyjemne mrowienie. 
Co się stało? Gdzie ja jestem i co się dzieje? 
Ciszę zakłóca miarowy odgłos stukających obcasów. Jęk otwieranych drzwi i kolejne kroki. Zapach perfum. 
Czuję przeplatający się z niezrozumiałym podnieceniem strach. 
Podchodzi. Idzie wolno, jest coraz bliżej, już tuż tuż... Zapach się nasila, drażniąc nozdrza. Ciepły dotyk na moich plecach, tak przyjemny i miękki, lecz wywołujący trwogę. 
Serce zaczyna pędzić z siłą wodospadu, tłukąc się w piersi jak szalone. 
Biorę głęboki wdech… 


Opaska opada na ziemię. Płochliwie unoszę głowę, aby zobaczyć… ją. Potężne uderzenie w twarz przy wnikliwym spojrzeniu zimnych, niebieskich oczu. 
– Nawet nie próbuj! – grozi, jakby czytała w moich myślach. – Mam nadzieję, że wiesz, suko, że od dziś tu jest twoje miejsce – dodaje, łapiąc mnie za włosy i rzucając na kolana. 
– Od dziś należysz do mnie, czy to jasne? – oznajmia, śmiejąc się szyderczo. 
Jest ewidentnie niezrównoważona, co tylko wzmaga panikę. 
– Wiesz…? To ta twoja kurwa Monika oddała mi cię, abym odpowiednio się tobą zajęła. Jeszcze dziś będziesz mnie, dziwko, błagał, abym Ci zrobiła dobrze. Ale najpierw zmienimy otoczenie – drwi, aby po chwili wilgotna chusteczka zamknęła mi drogi oddechowe. 
Powieki opadają… 

Dodaj komentarz