Pani Anita.

Było już późne popołudnie, Paweł spoglądał z utęsknieniem na zegar którego wskazówki mozolnie zmierzały do godziny 19:00. Jednak miał wrażenie jakby czas się zatrzymał, chciał już zakończyć dzień w pracy i wrócić do swojego domu. Jedyną rzeczą jaką miał chęć teraz zrobić to usiąść się z piwem w dłoni na kanapie i oglądać swój ulubiony serial. Czując że koniec pracy się zbliża powoli zaczął pakować swoje rzeczy. Wstał już od swojego biurka i zmierzał do drzwi, nagle wpadła przez nie jego kierowniczka. Zatrzymał się zaskoczony jej tak nagłym wtargnięciem, spojrzała na niego tym swoim podejrzliwym a jednocześnie wściekłym wzrokiem. Znał ten wyraz twarzy i wiedział już że to nie będzie przyjemna rozmowa.
-A Ty co? Skończyłeś już pracę?! Nie ma jeszcze 19!-mówiła coraz głośniej sama się nakręcając.-Co Ty sobie wyobrażasz?!-syknęła ostrym tonem.
-Za 2 minuty kończę, ale zanim wyjdę z budynku to...-odparł spokojnym tonem, jednak nie było dane mu dokończyć.
-Nie, mój kochany! Równo o 19 to Ty powinieneś dopiero odkładać długopisik lub klawiaturę.-odpowiedziała spokojniej i spojrzała mu głęboko w oczy.-Jutro jedziesz na szkolenia, ze mną. Spakuj się na co najmniej trzy dni.
-Ale ja dziś zrobiłem wszystko co miałem. O co Pani chodzi?-spytał unikając jej wzroku, nie znosił gdy tak się na niego gapiła.
-Dobrze zaraz po kursach będziesz dostawać więcej zadań, na pewno nie będziesz się nudzić.-powiedziała spokojnie ze złośliwym uśmieszkiem.-Nie zapomnij się dziś spakować na jutro i masz się nie spóźnić!
-Będę na czas...-odpowiedział wiedząc że lepiej jej bardziej w tej chwili nie drażnić.-Mogę już iść? Bo 19 już i kończę.
-Ale ja nie skończyłam!-wrzasnęła mu w twarz i podeszła bliżej głęboko patrząc mu wściekle w oczy, gdyby nie wysokie obcasy musiałaby patrzeć na niego z dołu.-Przestań mi się stawiać bo Cię stąd wypieprzę! Zawsze masz coś do powiedzenia!
-Przepraszam.-odrzekł zmieszany czując jej wściekłość, miał wrażenie że zaraz rzuci mu się do szyi i przegryzie krtań.-A coś jeszcze mam zabrać na te szkolenia?-spytał chcąc ją zmiękczyć udając zainteresowanie.
-Nie.-odrzekła oschle po czym dodała.-Zejdź mi teraz z oczu a jutro lepiej siedź cicho.-warknęła ostrzegawczo.-Do widzenia.-tak jak wpadła tak samo wypadła zatrzaskując drzwi.
-Do widzenia.-tylko tyle miał szansę powiedzieć zanim wyszła.
Spojrzał na zegarek, westchnął ciężko i marudząc sobie pod nosem ruszył w stronę wyjścia. Nie napawała go radością świadomość, że będzie musiał jeszcze więcej czasu spędzić w pracy. Gdy dotarł do domu od razu spakował się na wyjazd chcąc mieć to już z głowy po czym wziął szybki prysznic. Następną rzeczą którą zrobił to było spełnienie marzenia o piwie i odpoczynku, Rozłożył się wygodnie na kanapie i sączył piwo. Po chwili zasnął a obudził go dopiero budzik do pracy. Niechętnie zwlekł się z łóżka i zaczął się ubierać. Kiedy był już gotów ruszył do pracy.
Czekała na niego siedząc na miejscu pasażera w aucie przed firmą. Patrzyła na niego uważnie kiedy się zbliżał. Wsiadł do środka i spojrzał w jej oczy.
-Dzień dobry.-powiedział jeszcze zachrypniętym porannym głosem.-To dokąd jedziemy?-zamruczał jakby zaraz miał znów zasnąć.
-Dzień dobry.-odrzekła i po czym znów się uruchomiła.-A to co nie widzisz że już Ci GPS ustawiłam?! Ileż można czekać co?! Ty udajesz takiego idiotę czy faktycznie nim jesteś?!-zaatakowała go nagle.-Ruszaj!
-Dobrze przepraszam...już jadę.-odrzekł i odpalił silnik po czym ruszył obserwując trasę.-Ale ja spóźniłem się tylko dwie minuty.-spojrzał na nią.
-Gówno mnie to obchodzi to Ty powinieneś czekać na mnie!-wrzasnęła nagle i spojrzała na niego tym wściekłym wzrokiem.-Myślisz że pozwolę Ci pogrywać sobie ze mną?! Nauczę Cię szacunku dupku.
-Nie pogrywam, to nie tak, przepraszam.-odpowiedział zmieszany, bywała wściekła ale nigdy tak ostra wobec niego nie była.-Może lepiej będę siedzieć cicho.-skupił wzrok na drodze nie chcąc się znów narazić.
-Tak zamknij się i jedź.-odrzekła wściekle i wzięła się za przeglądanie poczty na telefonie.
Minęło parę godzin drogi, oboje milczeli w trakcie drogi jak gdyby nigdy się nie znali. Zaparkował na hotelowym parkingu po czym wysiadł. Otworzył bagażnik i zaczął wyciągać ich rzeczy, oczywiście Pani kierowniczka spakowała się na pół roku. Pod nosem sobie mrucząc powoli wyciągnął wszystko i powoli ruszył w stronę wejścia. Po chwili wyprzedziła go i od razu poszła do recepcji. Przystanął kawałek od niej i rozglądał się badawczo po hotelu jakby planował ucieczkę.
-Chodź idziemy...-wyrwała go jakby z letargu, czuł się jak wyrwany ze snu, spojrzał w jej oczy zmieszany.-Czemu tak się patrzysz?-spytała go mrużąc oczy.
-Słucham?-patrzył na nią nieobecnym jeszcze wzrokiem ale po chwili dodał.-Gdzie mamy pokoje?
-Mamy apartament.-odrzekła spokojnym tonem i dodała.-Nie ważne, chodź już.-pociągnęła go za rękę.
-Apartament? Jeden?-mówił to jak gdyby zastanawiał się głośno, szedł za nią dźwigając ich rzeczy.-Czy Pani ma apartament a ja pokój?-spytał z zaciekawieniem.
-Czy Ty wiecznie musisz zadawać głupie pytania?-odwróciła się do niego.-Mam jeden klucz i użyłam słowa "mamy". Tak mamy jeden apartament!-warknęła i przyspieszyła kroku.
Szedł już w milczeniu, stanęli pod drzwiami. Otworzyła drzwi szeroko i weszła pierwsza po czym zaczęła wszystko dokładnie sprawdzać. Postawił torby na środku i ciekawie zaczął badać teren w którym się znalazł. Nie przepadał za nowymi miejscami, lubił mieć swój świat poukładany, im jego świat był mniejszy tym łatwiej było mu zapanować nad porządkiem w nim. Podszedł po chwili do drzwi i zamknął je.
-Gdzie mam spać?-spytał cicho rozglądając się po apartamencie nie widząc drugiego łóżka, jego wzrok zatrzymał się na dużej skórzanej kanapie.-Już wiem.-odrzekł ze spokojem.
-W łóżku.-odrzekła jakby to było oczywiste i spojrzała na niego.-Ze mną.-dodała i podeszła do niego.
-Ale, chyba to nie...-zmieszał się mocno i ucichł na chwilę czując jej przenikliwy wzrok.-Pani jest moją przełożoną. To żart tak?-uśmiechnął się lekko, chcąc rozładować napięcie.
-A czy ja się śmieję?-zapytała oschle i spojrzała mu głęboko w oczy wiercąc wręcz w jego duszy.
-No nie.-speszony ominął ją i ruszył do kanapy, usiadł na niej.-O której mamy dziś pierwsze szkolenia?-spytał chcąc zmienić temat.
-Dziś nie mamy kursów, jutro od rana mamy do godziny 15 a później jesteśmy wolni.-spojrzała mu w oczy i dodała.-Będziesz skazany na mnie.
Podeszła bardzo wolno do niego i patrząc mu głęboko w oczy powoli wsunęła mu się okrakiem na kolana. Hipnotyzowała go i paraliżowała tym spojrzeniem, nie wiedział jak zareagować. "Bronić się? Uciekać? Zrzucić ją? Grzecznie poprosić żeby przestała?"-tyle myśli przeszło przez jego głowę. Jednak nie zrobił nic, po prostu siedział pozwalając jej na to. Opuścił wzrok nie mogąc znieść tego jak patrzyła, nigdy nikt nie patrzył na niego . Z jednej strony schlebiało mu to, z drugiej go przerażało. Chwyciła jego twarz w dłonie i zmusiła go do patrzenia w swoje oczy.
-Teraz nie masz pytań?-uśmiechnęła się złośliwie i delikatnie chwyciła jego włosy, odciągnęła lekko do  tyłu żeby podniósł głowę.-Będziesz grzeczny to będzie dobrze. To jak?
Rozejrzał się niepewnie po pomieszczeniu jakby szukał ratunku po czym pokiwał głową spoglądając na nią.
-Nie słyszę.-szarpnęła jego włosy mocniej i uśmiechnęła się, lubiła władzę, nic jej tak nie kręciło jak rządzenie.-No mów...
-Tak będę.-szepnął, lecz kiedy szarpnęła mocniej prawie wykrzyczał.-Będę grzeczny!-wiercił się delikatnie jakby chciał się spodniej niepostrzeżenie wydostać.
-Jak wrócę masz być nagi...-odrzekła spokojnie po czym zeszła z niego i ruszyła w stronę łazienki.
Siedział w bezruchu był niczym skamielina, patrzył chwilę w ścianę po czym spojrzał na drzwi wyjściowe. Zastanawiał się czy nie lepiej by było po prostu wyjść, poprosić o wynajęcie innego pokoju. Jednak pomimo nienawiści do tej pracy i przełożonej potrzebował pieniędzy. Westchnął cicho pod nosem, wstał i powoli pozbywał się swoich ubrań, gdy był już nagi czuł się jakby patrzyło na niego pół firmy mimo tego że był jeszcze sam. Nie wiedział jak się zachować kiedy wyjdzie Pani Anita, mimo że jej nienawidził tak ją szufladkował. Wyszła po chwili, nie miała na sobie nic oprócz makijażu, z delikatnym uśmiechem usiadła na kanapie i rozłożyła nogi. Niczym nieskrępowana patrzyła na niego, przyglądała się jego ciału jakby był posągiem. Stał tak w bezruchu, jednak w środku w nim wrzało ze stresu, przeszła go fala gorąca.
-Chodź tu.-warknęła z niecierpliwością i wskazała między swoje nogi.-Zawsze jak każe Ci coś zrobić albo czegoś nie robisz to przebierasz tym językiem... zobaczymy jak tu sobie poradzisz.-rzuciła z rozbawieniem.
Podszedł do niej, stanął między jej nogami, opuścił wzrok i powoli klęknął przed nią, spojrzał w jej oczy speszony. Potulnie przysunął twarz do jej różowej, gładkiej norki po czym delikatnie ją pocałował. Nieśmiało wysunął język i powolutku przesuwał nim od dołu do góry dociskając go mocniej do łechtaczki. Przygryzła wargę mrużąc oczy i wysunęła biodra w jego stronę, dłonie powędrowały na jego głowę którą gładziła delikatnie paznokciami. Jego język przyspieszył ruchy, nieco szybciej poruszał się po całej jej długości i dociskał go jeszcze mocniej. Słyszał jej ciche jęki zadowolenia, wierciła biodrami przy nim nie mogąc się opanować. Zaczął ruszać szybko języczkiem na boki, jęknęła głośniej po czym docisnęła jego głowę do siebie. Jej ciało zaczęło drżeć, po chwili odepchnęła go od siebie z całych sił jakby zrobił coś nie tak. Zamknęła oczy i zacisnęła pięści drżąc delikatnie. Otworzyła po chwili oczy i spojrzała na jego twardego członka, uśmiechnęła się delikatnie i dotknęła go stopą lekko przycisnęła sprawdzając jak bardzo jest sztywny.
-Oooo, spodobało Ci sie co?-spytała rozbawiona, mocniej docisnęła stopę do jego penisa.-Chyba lubisz lizać co?-patrzyła w jego oczy z rozbawieniem.
Klęczał przed nią i delikatnie się odsunął czując upokorzenie, opuścił wzrok i wbił go w podłogę. Spojrzał w jej oczy po chwili.
-I co nie masz nic do powiedzenia?-spytała z wrednym uśmiechem, przechyliła głowę.-No dobrze zasłużyłeś żeby sobie choć trochę ulżyć. Chodź do mnie.
-Ale ja nie mam....-szepnął zawstydzony i dodał cicho.-A bez to..-zmieszał się mocno i opuścił wzrok.
-Biorę tabletki.-spojrzała mu w oczy i delikatnie uderzyła go w policzek.-Do roboty.... lepiej się postaraj bo wiesz że bardzo nie lubię czekać, znów czekałam...musisz mi to wynagrodzić.  
Podniósł się i wsunął się delikatnie między jej uda biodrami, wcisnął powoli członka do jej norki i powoli wsunął dłonie pod jej pośladki. Jęknęła cichutko kiedy wszedł cały do końca. Podniósł ją z kanapy nie ściągając jej z penisa przeniósł ją na łóżko, powoli położył ją. Delikatnie poruszał biodrami patrząc w jej oczy, przyglądał się jak odchyla głowę w tył i cicho pojękuje kiedy ją posuwa. Mogłaby być taka zawsze w pracy, przynajmniej nie wrzeszczy i go nie męczy wrednymi docinkami. Nagle poczuł przypływ gniewu, przypomniało mu się jak go traktuje od ponad miesiąca, zaczął wbijać w nią swojego penisa z całych sił jakby się mścił. Wyładowywał swój cały gniew na niej, chciał jej sprawić ból. Rżnął ją jak zwierzę, chwycił jej biodra mocno tak aby nie uciekały mu po każdym pchnięciu i wbijał go po same jądra. Jej jęki wypełniały cały apartament, nie mogła znieść rozkoszy jaką jej dawał, drgała co chwilę dochodząc, nie wiedziała co ze sobą zrobić. Wbijała paznokcie w kołdrę na której leżała, wiła się pod nim. Czuła jednocześnie ból i ogromną rozkosz. Po chwili poczuła parę mocniejszych pchnięć i drgania penisa który zalał spermą jej szparkę. Opadł zmęczony opierając się na rękach które spoczęły po obu stronach jej głowy. Dyszeli oboje ze zmęczenia, spojrzał w jej oczy i poczuł ogromny wstyd. Powoli wysunął go ze środka i położył się obok niej. Ona jeszcze chwile dochodziła do siebie, gdy już wróciła do rzeczywistości spojrzała na niego z uśmiechem.
-Jednak warto Cię trzymać w firmie, do czegoś się przydasz.-rzuciła i pogładziła go po policzku.-Chociaż coś potrafisz. Wiesz że to dopiero początek naszej współpracy?
-Dlaczego Pani taka jest?-spytał nagle odsuwając się od niej, był wykończony jednak rozgniewała go ta uwaga.-Przecież wszystko co dostaję robię, i jest zrobione dobrze, nigdy nikt sie do tego nie przyczepiał.-strącił jej dłoń ze swojej twarzy.-Czemu się Pani tak na mnie uwzięła?  
-Nikt w firmie teraz nie pomyśli o tym że się rżniemy.-uśmiechnęła się lekko i dodała.- W końcu się na Ciebie uwzięłam więc Cię nie lubię.
-Ale teraz nikogo oprócz mnie nie ma, a dalej obrywam.-szepnął smętnie i opuścił wzrok.-To po co to wszystko?
-Żebyś nie myślał że to coś więcej niż seks.-odparła krótko i dodała.-Chodźmy spać bo jutro wstajemy rano i nie zadawaj pytań bo nie dam Ci spokoju przez całą noc.
Zamilkł, bez słów wsunął się pod kołdrę i wsunął dłoń pod policzek jak zawsze to robił przed snem, zamknął oczy i po chwili już spał. Przyglądała mu się jeszcze chwilę z zaciekawieniem po czym sama zasnęła.

MrocznyAssasyn

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 2570 słów i 14033 znaków, zaktualizował 23 paź 2019.

1 komentarz

 
  • Gazda

    A potem żyli długo i szczęśliwie??? Chyba nie :P