Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Moje powroty ze szkoły

Wyszłam ze szkoły o piętnastej, plecak na ramieniu, klucz już w dłoni, a w głowie tylko jedno: proszę, niech nikogo nie będzie. Rodzice zawsze wracają późno, czasem dopiero koło dwudziestej drugiej, czasem jeszcze później. Pracują jak szaleni, a ja… ja czekam właśnie na te puste godziny. Zawsze, ale to zawsze, gdy przekraczam próg i słyszę ciszę, czuję jak coś we mnie drży. Nadzieja, że będę sama. I zazwyczaj jestem.
Nazywam się Milena. Mam szesnaście lat. Jestem szczupła, prawie krucha, z ciemnymi, gęstymi włosami, które opadają mi na ramiona i kontrastują z moją bardzo jasną, prawie porcelanową skórą. Nogi mam długie i szczupłe, brzuch płaski, twardy od tego, że prawie nie jem słodyczy. Piersi… no, nie są małe. Są dość pełne, miękkie, z jasnoróżowymi sutkami, które twardnieją przy byle podmuchu. Lubię na siebie patrzeć w lustrze, gdy jestem naga. Lubię ten kontrast – ciemne włosy, biała skóra, wąska talia i te piersi, które lekko się unoszą przy każdym oddechu.
Tego dnia, jak zawsze, drzwi zamknęły się za mną z cichym kliknięciem. Cisza. Żadnego głosu mamy, żadnego stukania taty w klawiaturę. Uśmiechnęłam się do siebie. Zrzuciłam plecak, buty, kurtkę. Już w przedpokoju zaczęłam się rozbierać. Bluzka poleciała na podłogę, potem biustonosz – piersi odetchnęły swobodnie, sutki natychmiast stwardniały od chłodnego powietrza. Spódnica, majtki… wszystko. Stanęłam naga na środku salonu, czując dywan pod stopami, i przez chwilę po prostu oddychałam. Serce biło mi szybciej. Już wiedziałam, co zaraz zrobię. Zawsze to samo. Zawsze rajstopy.
Poszłam do swojej szafy. Otworzyłam szufladę, w której trzymam całą kolekcję. Cienkie, gładkie, matowe, błyszczące… dziś wybrałam czarne, bardzo cienkie, prawie przezroczyste. Takie, przez które widać każdy szczegół skóry. Wzięłam je w dłonie, pogładziłam materiał. Był chłodny, jedwabisty. Usiadłam na brzegu łóżka i zaczęłam je zakładać.
Najpierw jedną nogę. Wsunęłam stopę, potem powoli, centymetr po centymetrze, ciągnęłam materiał w górę łydki. Cienka tkanina obcisnęła skórę, wygładziła ją, sprawiła, że noga wyglądała jeszcze dłuższą, jeszcze gładziej. Potem druga noga. Wstałam, podciągnęłam rajstopy wyżej, przez uda, aż materiał objął biodra, pośladki, a na końcu – delikatnie – przykrył moją cipkę. Nie założyłam majtek. Nigdy nie zakładam. Rajstopy leżały bezpośrednio na gołej skórze, na wygolonej, gładkiej cipce. Poczucie tej cienkiej warstwy między mną a powietrzem… to było jak pierwszy pocałunek. Westchnęłam głośno.
Położyłam się na łóżku. Na plecach, nogi lekko ugięte. Telefon wzięłam do ręki, odpaliłam jedno z ulubionych opowiadań – mocno zboczone, brudne, dokładnie takie, jakie lubię. Zaczęłam czytać, a jednocześnie moja wolna dłoń powędrowała w dół.
Najpierw tylko gładziłam zewnętrzną stronę ud. Przez rajstopy. Materiał był tak cienki, że czułam każdy odcisk palca, każdą linię. Przesuwałam dłoń w górę i w dół, wolno, rozkoszując się tym, jak tkanina trze o skórę. Potem wyżej. Po brzuchu. Po piersiach – ścisnęłam je przez chwilę, sutki otarły się o wewnętrzną stronę dłoni, a ja zamknęłam oczy. Ale to nie to. To nie było to, na co czekałam.
Dłoń zsunęła się niżej. Palce znalazły wargi. Przez cienki, czarny materiał. Były już wilgotne. Pocałowałam je opuszkami, delikatnie, prawie nieśmiało. Rajstopy były tak cienkie, że czułam każdy fałd, każdą kroplę soku, która już zaczynała je plamić. Przesuwałam palcem wzdłuż szpary, góra-dół, góra-dół, czując jak łechtaczka twardnieje pod tkaniną. Była mała, wrażliwa, i za każdym razem, gdy ją muskałam, przez ciało przechodził dreszcz.
Czytałam dalej, ale słowa zaczynały się rozmazywać. Bohaterka w opowiadaniu też miała na sobie rajstopy. Też się pieściła. To mnie podniecało jeszcze bardziej. Zwiększyłam nacisk. Teraz nie tylko muskałam – wciskałam palce głębiej, rozcierałam wilgoć po całej powierzchni. Materiał wilgotniał, przyklejał się do skóry, stawał się prawie przezroczysty w tym miejscu. Widziałam zarys warg, widziałam, jak się otwierają pod moimi palcami. Oddychałam coraz ciężej. Drugą ręką ścisnęłam pierś, przekręciłam sutek między palcami.
I wtedy już nie mogłam czytać. Telefon odłożyłam obok głowy. Obie ręce były teraz między nogami. Rozłożyłam uda szerzej. Palce lewej ręki rozchyliły wargi przez materiał, a prawej – zaczęły krążyć wokół łechtaczki. Szybko. Mocno. Tkanina tarła, pieściła, prawie piekła od tarcia. Byłam już cała mokra. Słychać było mokre dźwięki, mimo że wszystko działo się przez rajstopy. Podnosiłam biodra, wpychałam się w własne dłonie, jakby chciałam, żeby materiał wszedł we mnie. Ale nie wchodził. Tylko tarł. Tylko dręczył. Tylko doprowadzał do szału.
Pieszczę się jak szalona. Palce poruszają się coraz szybciej, coraz mocniej. Czasem wsuwam dwa palce głębiej, rozciągając materiał, wciskając go w siebie, czując jak cienka tkanina staje się częścią mnie. Łechtaczka pulsuje. Całe ciało drży. Myślę tylko o tym, jak bardzo chcę dojść. Jak bardzo potrzebuję tego orgazmu. Oddycham przez usta, jęczę cicho, bo nawet sama w domu boję się, że ktoś usłyszy. Ale nikt nie usłyszy. Jestem sama. Zawsze jestem sama w te chwile.
I wtedy nadchodzi. Najpierw ciepło w dole brzucha, potem fala, która rośnie, rośnie, aż nie da się jej zatrzymać. Całe ciało napina się. Uda drżą. Palce przyciskają się mocno do łechtaczki przez mokry, czarny materiał i… wybucham. Orgazm jest długi, intensywny, prawie bolesny. Pulsuję, kurczę się, sok wycieka, plamiąc rajstopy jeszcze bardziej. Widzę gwiazdy za zamkniętymi powiekami. Jęczę głośniej, nie mogę się powstrzymać. Fale przychodzą jedna za drugą, każda słabsza, ale wciąż słodka. Trzymam się jeszcze chwilę, jeszcze kilka okrążeń, aż wreszcie ciało odmawia posłuszeństwa i opadam na materac, ciężko oddychając.
Leżę tak przez dłuższą chwilę. Serce mi jeszcze wali. Rajstopy są mokre, kleją się do skóry, a ja czuję się pusta i pełna jednocześnie. Powoli uspokajam oddech. Sięgam ręką, podciągam rajstopy w dół, zsuwam je z bioder, z ud, z łydek. Zdejmuję je całkiem. Materiał jest ciepły, wilgotny, pachnie mną. Rzucam go na podłogę. Sięgam po telefon i czytam opowiadanie do końca. Bohaterka też dochodzi. Uśmiecham się do ekranu.
Potem wstaję. Ubieram się – majtki, spódnica, biustonosz, bluzka. Jakby nic się nie stało. Jakbym nie spędziła ostatnich czterdziestu minut pieszcząc się przez cienkie, czarne rajstopy aż do orgazmu. Nigdy nikt mnie na tym nie przyłapał. I mam nadzieję, że nigdy nie przyłapie. Bo te chwile, gdy wracam ze szkoły i jestem sama… to są moje. Tylko moje.

3 komentarze

 
  • Użytkownik Telemach77

    Miłe... Delikatne...

    1 godz. temu

  • Użytkownik ErykWgr

    Fajne. Lubię laski w rajstopach

    2 godz. temu

  • Użytkownik Bisexwaw

    Fajne opowiadanko. Mam nadzieję, że się rozwiniesz i będziesz pisała dużo więcej o swoich pragnieniach i fantazjach.

    2 godz. temu