June położyła się obok Gabri zaczęła się całować z Larrym i z drżeniem czekała, jak ją obsłuży. Selena pieściła się z brunetką dłońmi. Miała pewność, że w niej Larry zostawi nasienie. Ustąpiła drugiego miejsca Gabri, przez to zielonooka postanowiła się odwdzięczyć. Selena rozważała, że pewnie potem będą się dotykać palcami, a może i dojdzie do pieszczot dłońmi. Larry rzeczywiście w niej został. Zdziwiły się trochę, że nadal ma erekcję.
— Pójdę umyć. Jeśli chcecie, możemy kontynuować waginalny seks.
— Pewnie, że chcemy — Gabri spojrzała na resztę kobiet.
Larry dał, im jeszcze po dwa orgazmy, kochając swoim organem ich cipki, tym razem został w June. Prawie nie mogły uwierzyć, że mu nadal stoi i uszczęśliwił nasieniem Gabri. Dziewczyny się równo dzieliły i wylizywały cipkę, obdarowanej bardzo dokładnie. W międzyczasie mówiły mu, że lubią pieszczoty palcami i dłońmi, może zrobiły to niepotrzebnie, bo on też tego chciał. Gabri powtórzyła jeszcze dwa razy, że zawsze uważała, że jeden spory interes jest lepszy niż kilka, ale w końcu June zajęła jej usta swoją cipką. To trwało przez trzy godziny. Same sobie dogadzały, ale nie istniał podwójne fistingi. Dłonie Larrego zagościły w ich otworkach w odpowiedniej kolejności. Zasnęły z nim na łóżku June a wcześniej obiecały super śniadanie do łóżka.
___________________________________________________________________________________________________________________________________
Mia zadzwoniła do matki June jeszcze podczas obiadu. Elwira nie była zaskoczona i powiedziała, że jest w Santa Monika. Podała adres.
Blondynka wjechała do otwartego garażu i zaparkowała między Rolls Royce o kolorze oczy Gabrieli a Lamborghini Esto Elemento w kolorze grafitu z błękitnymi dodatkami jak wloty powietrza, czy zaciski hamulców.
Blondynka nie była nigdy zainteresowana forsą. Ot po prostu poznała już trochę droższe marki samochodów. Dom Elwiry był większy dwukrotnie od June. Elwira mogła mieć pięćdziesiąt lat, ale raczej wyglądała na mniej.
— Wejdź Mia — zaprowadziła ją do salonu.
Blondynka miała w trucku ubranie na zmianę. Usiadła na kanapie w salonie w jeansach i bluzce z bawełny.
Elwira przyniosła kawę z pianką i czekoladowy biszkopt z bita śmietaną i wiśniami.
— Co cię sprowadza do mnie?
— Czy jest tu Ogień? — zapytała od razu, a brunetka zrobiła duże oczy.
— To powód, dla którego przyjechałaś?
— Tak, jeden z wielu. Powiedz czy to prawda? Teraz kiedy cię widzę na żywo, jeszcze mniej wierzę w historię, że współżyłaś z ogierami.
— Istotnie, dobrze sądzisz — odrzekła spokojnie Elwira.
— To wytłumacz! June nie jest idiotką, musiała mieć dowód.
— Cóż — jak na temat rozmowy, brunetka zachowywała się bardzo spokojnie — zastała mnie nago przy ogierze, który miał mocną erekcję.
— Znaczy, cię ruchał? — Mia nie zamierza owijać w bawełnę.
— Z pewnością chciał — uśmiechnęła się dziwnie.
— Co ma to znaczyć? — Mia też zachowała spokój.
— Muszę ci powiedzieć, bo może nie wiesz. Koń nie jest tak głupi. Po pierwsze jego organ jest przewidziany do współżycia z klaczą. To, co pokazują na filmikach, nie jest prawdą, ale pewnie nie oglądałaś.
— Pewnie, że nie.
— Bo jest obrzydliwe? – Elwira miała błękitne oczy, znajome.
— Nie, dlatego. Po prostu nie czułam powodu tego oglądać.
— W takim razie chodź, pokaże ci coś.
— Co mi chcesz pokazać?
— Odkryjemy jedną tajemnicę — wzięła ją za rękę.
Poszły ładny kawałek i dzięki temu Mia poznała trochę dom. Weszły do sporej stajni. Czarny dwulatek z białą łatka w kształcie płomienia, możne przynajmniej było sobie wyobrazić, że to przedstawia, zarżał nerwowo.
— Patrz uważnie. Wiem, że nie spanikujesz. — Mocno zdziwiona Mia zobaczyła, że Elwir się rozbiera. Ciała mogłaby jej pozazdrościć niejedna o dwadzieścia lat młodsza kobieta. W zasadzie wszystko miała ładne. Przypominała budową Gabrielle. Spore piersi, niezbyt szerokie, ale nie wąskie biodra, ładne nogi. Twarz ładną, ale zmarszczka wkoło ust świadczyła, że już dawno skończyła dwadzieścia. Z taka forsa powinna zrobić sobie operację plastyczną, ale widocznie jej to nie interesowało. Łono miała wystrzyżone, ale większość włosków została.
Podeszła do mustanga, on ponownie zarżał, ale zachowywał się naturalnie. Elwira poklepała go po zadzie i zaczęła krępować.
— Czemu to robisz? — Mia nie rozumiała
— Bo nie chcę zginąć. Zaraz wszystko zrozumiesz. Mogłabym ci to opowiedzieć, ale lubię szokować. Wierz mi, dowiesz się wszystkiego — zaakcentowała ostatnie słowo.
Kiedy skrępowała konia, wzięła słoik z lodówki i zaczęła się smarować zawartością. Nie w okolicy intymnej tylki po prostu na przedramionach i udach. Ogień zaczął szaleć. Rżał, próbował się wyzwolić, ale najważniejsze było coś innego. Jego ogromny organ czarno–różowy z szerokim łbem zaczął mieć erekcję, że aż dotykał brzucha.
— Wybacz kochanie, musiałam ci pokazać. — Podeszła do wanienki i zaczęła się myć w miejscach, które smarowała.
— Wracamy. — Wzięła ubranie i po trzech minutach weszły do salonu. Mia w jeansach i bluzce, Elwira goła.
— Muszę wziąć prysznic, potowarzyszysz?
— Czy mnie chcesz? — zapalała młoda kobieta.
— Oczywiście, od dwudziestu pięciu lat. Przecież wiesz już prawdę, przyszłaś tylko zrozumieć.
— Dobrze, pójdźmy.
Po dwóch minutach razem stały pod prysznicem. Mia ją myła, a potem Elwira myła jej cudne ciało, wszędzie z wyjątkiem miejsc intymnych.
Mia płakała.
— Cii, maleńka. Zaraz ci wszystko wytłumaczę. Czy mi wybaczysz, nie wiem? Czy ja sobie wybaczę, tego jestem mniej pewna. — Wzięła blondynkę w ramiona i pośród strumieni wody ciężko było dostrzec jej łzy.
Zakręciła wodę i wytarła blondynka, potem osuszyła swoje ciało i wtarła coś na uda i przedramiona.
— Chodź, muszę go uwolnić. To już się nie powtórzy. Zrobiłam to raz z Zeusem, żeby mnie widziała.
— Zrobiłaś to specjalnie, żeby wierzyła, że uprawiasz miłość z koniem? Dlaczego?
— Żeby mnie znienawidziła.
— Ona cię kocha i cierpi.
— Wiem, ale jej cierpienie jest niczym w porównaniu z moim. — Elwira ponownie zaczęła płakać.
— Przestań mamo. Ja zrozumiem, tylko mi wytłumacz. Proszę!
— Dobrze córeczko. Postaram się nie umniejszyć swojej winy. Pozwól mi skończyć sprawę z moim przyjacielem. To coś, czym się posmarowałam to wydzielina klaczy podczas rui. Samiec dostaje wariacji. Jest tylko jedna kwestia techniczna. Mężczyzna ma erekcję kilka minut, czasem dłużej i stosunek odpowiednio może być krótki, ale czasem i dłuższy. Ogier ma kilka sekund. To się powtarza, ale nie jest możliwe, by zaspokoił kobietę, pomijając, że rozmiary są takie, że nie każda by dała radę. Teraz zacznę od tyłu. Pamiętasz sukienkę w sklepie z używaną odzieżą? Co zobaczyłaś, było z bawełny i miało wartość kilkunastu dolarów. Dostałaś coś z zaplecza, warte ponad dwieście dolarów. W sklepach fast–food nigdy nie jadłaś tego, co reszta. Nie zwracałaś uwagi, że zawsze były jakieś małe problemy. Zatrudniłam setki agentów. Nie było szans, by cię ktoś napadł, jadłaś dobre rzeczy, ubierałaś się w najlepsze, czyste i pozbawione chemii. Nie chciałam cię całkowicie odizolować od świata. Twój chłopak był wybrany przez ciebie. Nie wiem, co stało się w indzie, bo nie jestem bogiem i nie mogłam przewidzieć awarii prądu.
– Od tej pory to się zdarza czasem.
— Tu raczej nie grozi.
Jeszcze nie przebrzmiały słowa Elwiry, gdy zgasło światło.
— Mam generator, zaraz uruchomię.
— Nie odchodź. Dlaczego nikogo nie ma, z pewnością masz ludzi.
— Tak siedem osób. Wiedziałam, że przyjdziesz, więc kazałam im wziąć wolne, ale im zapłacę.
— Powiedz, czekam.
Widzisz, ojciec June był szubrawcem. Zdradzał mnie, ale wciąż go kochałam. Zaspokajał inne, a mnie zostawiał zimną. Kiedy jesteś bogata, obracasz się między różnymi ludźmi. Nie wszyscy są źli, ale większość tak. Kłamcy, ignoranci, karierowicze.
Dwadzieścia sześć lat temu byłam na przyjęciu u gubernatora. Nie w tym stanie, tylko obok. Oregon. I miałam to szczęście czy nieszczęście, że nastąpiła awaria prądu. Utknęłam w windzie z bardzo przystojnym i elokwentnym facetem. Obydwoje wypiliśmy wcześniej kilka drinków. I stało się. Zaszłam w ciążę. Żeby ten mój mąż się nie dowiedział, zniknęłam na dwa lata. Sądził, że to separacja. Urodziłam cię, ale już wiedziałam, że cię nie będę miała. Dlatego kilkanaście minut temu, kiedy zapytałaś, czy cię chcę, a myślałaś o seksie, ja odpowiedziałam twierdząco, że od ćwierć wieku. Powód? Kim był ojciec.
— Znam jego nazwisko. Prokurator generalny stanu Kalifornia. Michael Somerhill.
Elwira otwarła szeroko oczy.
— Skąd to wiesz? — zapytała.
— Poznałam anioła.
— Selena …. Nikt inny tego nie mógł odkryć.
— Tak. Chodziło o skandal, prawda?
— Tak. Jego ojciec... Chcieli cię zabić a mnie uciszyć, ale on mnie kochał i zawarł z ojcem układ. Nikomu się nie stanie krzywda. Wybraliśmy ci rodziców...
— Dlaczego zginęli. Eaton powiedział, że to nie wy.
— Oczywiście, że nie! Ktoś odkrył, a oni wcześniej zrobili się chciwi. Chcieli więcej, ale nie my ich zabiliśmy. Wrogowie twojego ojca. Znalazł sprawców i zleceniodawców. Potem jego kadencja się skończyła i zaczął robić duże pieniądze.
— Czy mogę go poznać? — Mia po raz kolejny otarła łzy.
— Chciałbyś, po tym, co ci zrobiliśmy.?
— Tak. Dziecko ma prawo znać swojego ojca i matkę. Sądzisz, że będzie chciał?
— Myślę, że tak. A już nie kochaj się więcej z June. To jest twoja przyrodnia siostra.
— Nie obiecuje. Kocham ją.
— Ja bym nie chciała, żeby ona była taka.
— Może Larry to zmieni.
— Ten Larry? Och!
Za tydzień Mia poznała swojego ojca. Płakał. Żałował. Przepraszał. Mamy dobre stosunki, ale serce nie sługa. Za późno. Mam nadzieje, że moja żona mi wybaczy, chociaż ta, którą wówczas miałem już nie żyje. Zycie jest nieprzewidywalne.
— Tylko tak zapytałam. Elwira już poznała swojego przyszłego męża. To Larry.
Przez chwilę ojciec Mii nic nie mówił.
— Tyle się skomplikowało. June podejrzewała matkę o współżycie z koniem. Larry jej przyszły mąż współżył z tobą i jej córką i z tobą.
— Jest dobrym facetem. Uczciwym. Gdyby wiedział, nie zrobiłby tego. Też bym mogła to z tobą zrobić, gdybym nie wiedziała.
— Nie, bo ja wiedziałem. Skrzywdziliśmy cię, ale do dwudziestego drugiego roku życia miałaś lepszą ochronę niż prezydent. Czy mi wybaczysz?
Mia spojrzała mu w oczy i wpadła w jego ramiona. Obydwoje płakali.
Miesiąc później odbył się ślub Larrego i Elwiry. Mia została prawnie przywrócona ojcu, ale zastrzegła sobie, że nie zmieni nazwiska.
Jej kochanki? Gabriella poznała dobrego chłopaka. Został wcześniej sprawdzony. June zakochał się synu kelnerki z Malibu. Najdłużej czekała Selena. Z wiadomych powodów. Poznała swojego wybranego przez komputer. Kiedy już byli prawie zakochani, a ona wiedział, jak wygląda, przyznała się o tego, co posiada. Była zdenerwowana. Wszystkie trzy były. Każda sekunda czekania co odpisze, ciągnęła się w nieskończoność. W końcu napisał.
Myślę, że to wygląda podniecająco.
Poznali się i po miesiącu poprosi ją o rękę. Kobiet poprosiły o pewne ustępstwo. Nie chciały o sobie zapomnieć. Przez dwa lata raz na miesiąc spotykały się na wspólnym kochaniu. Ostatnia wyszła za mąż Mia. Stała się bogata. Nie tylko dzięki pieniądzom Seleny. Sama zaczęła zarabiać nie aż tak wiele, ale sporo. Poza tym była dzieckiem bogatych i wpływowych ludzi.
A o to historia, jak poznała swojego przyszłego męża.
I do not know!
Mia czuła się szczęśliwa. Poznała swoją mamę i swojego biologicznego ojca. Nie zamierzała zmienić zdania na temat państwa Williams. Dla niej nigdy nie byli źli. Z interesem szło jej coraz lepiej. Cieszyła się z też z innych powodów. June na początku nie mogła pojąć postępowania Elwiry, w końcu jednak zrozumiała. Pogodziły się na dobre. Zarówna Mia, jak i June obiecały skończyć wspólne figle, ale nie tak od razu. Co absolutnie odpadło dziewczynom, to Larry. Kiedy jednak poznały swoich przyszłych mężów, miłość zaczęła rosnąć i powoli uznały, że wielkość nie jest czymś złym, ale nie najważniejszym. Chłopcy się zgodzili nie bez małych protestów na ich wspólne kobiece spotkania, ale wymogli, by żaden inny członek poza ich, nie penetrował ich cipek, dupek i ust. Zgodziły się zgodnie. Mia kupiła dom. Niedaleko i June i Elwiry, tak mniej więcej w połowie drogi. Zdecydowała się też wejść w posiadanie szybkiej maszyny. June kilka razy pozwoliła jej poszaleć swoim MacLarenem i Mia zaczęła kochać przyspieszenie i jazdę ponad sto pięćdziesiąt mil na godzinę. Kupiła nowiutki Lamborghini Fenomeno i przebiła nawet June, bo zapłaciła trzy i pół miliona dolarów. Zastanawiała się nad modelem Roadster, ale pięciu milionów dawać nie chciała. Pozostało jedno marzenie, na razie niespełnione. Wymarzony facet! Od chwili kiedy poznała mamę i tatę, nie kochała się z żadnym mężczyzną. Fisting z kochankami ograniczyły do jednej łapki na dziurkę i nawet nie pytały między sobą czy ich partnerzy im to robią. To pozostało tajemnicą. Lato rozpoczęło się na dobre. Miała spotkanie z mamą i przygotowania trochę się przedłużyły.
— Cholercia chyba się spóźnię — szepnęła do swojego odbicia w lustrze.
Włożyła zwiewną krótką sukienkę, delikatne majteczki z jedwabiu, prezent od Seleny i pobiegła w sandałkach do garażu. Otworzyła drzwi i wyjechała.
Jasnobłękitna maszyna połyskiwała w promieniach słońca. Na mniejszych uliczkach zwykle nie przekraczała prędkości, ale inaczej rzecz się miała na autostradzie. Nie wyglądało dzisiaj na wieki ruch, więc wdepnęła. Dwunastocylindrowy silnik o pojemności większej niż jej RAM zaryczał swoistym dźwiękiem dla 12 cylindrów. Próbowała Bugatti Chiron. Kosztował podobnie, większe wydatki przy dbaniu. Piętnastominutowa jazda z maksymalną prędkością niszczy silnik, opony i wszystko inne. Tylko gdzie jechać czterysta dwadzieścia kilometrów na godzinę, jeśli przy połowie tej prędkości kąt widoczności zbliża się do widzenia środka szosy? Nie dlatego nie kupiła, po prostu się jej nie podobał. Kupiła w tym samym miejscu, gdzie oglądała pierwszym razem. Kiedy sprzedawca usłyszał nazwisko Ruben, od razu się ucieszył. Stwierdził, że pani June co prawda kupiła Maclarena a jej mama również inny samochód, ale chciałby mieć takich klientów. Mia opowiedziała krótko, że polubiła szybko i ostro jeździć dzięki June.
Wcisnęła gaz i zaczęła się śmiać. Przez chwilę jechała sto pięćdziesiąt trzy mile na godzinę i trochę zwolniła, gdy w oddali zobaczyła policyjne światła. W pierwszej sekundzie poczuła wybuch adrenaliny, tak wielki, jak prawie, kiedy się ruchała z Seleną, ale o nieco innym odcieniu i chciała się pościgać, ale zrezygnowała. Już za tą prędkość, która pruła, mogła zostać pozbawiona swojej zabawki. Zwolniła i czekała, kiedy Lamborghini Urus ją dogoni.
— No proszę, takimi cackami się rozbija policja Los Angeles. Uchyliła okno i czekała na niezły wykład. Już w lusterku zobaczyła, że policjant jest ogromnego wzrostu, ale twarz ma bardzo przystojną. Dał jej znak, by zjechała w boczną drogę.
Pewnie nie chce utrudniać innym — pomyślała.
Odjechała ze sto pięćdziesiąt jardów i jechałaby dalej, ale oficer dał znak, by się zatrzymała. Olbrzym, pewnie mierzący siedem stóp podszedł do okna.
— Prawo jazdy i papiery ubezpieczenia wozu — jego mina wskazywała, że jest nieco wkurzony.
Kiedy mu podała, o co prosił, kazał jej zostać w wozie i sam poszedł do swojego auta. Urus nie wyglądał potężnie, ale był szybki, co prawda nie tak jak jej autko, ale sześćdziesiąt mil na godzinę osiągał w trzy i trzy dziesiąte sekundy, kiedy jej Fenomeno osiągała taką prędkość o sekundę szybciej.
Wrócił bez papierów.
— Z wozu — nadal był zły.
Mia miała czarną, krótką sukienkę do połowy uda. Z pewnością mógł dostrzec białe majteczki a przede wszystkim piersi.
— Oprzeć dłonie o maskę i rozstawić nogi — powiedział tym samym tonem.
— Tak bez gry wstępnej, oficerze Coolman? — pokazała równe i białe ząbki.
— To jest dla pani zabawne, panienką Williams!? — ton głosu nawet nieco się podwyższył — powinienem panienkę aresztować i zabrać wóz.
Mia stała grzecznie wypinając nieznacznie tyłeczek i odwróciła głowę.
— Poważnie? Nie wiedziałam.
— Jakieś ostre narzędzia albo broń — powiedziała tym samym twardym tonem.
— Pan ma oficerze, ja nie mam. O ile wiem, moja cipka też nie ma ząbków, a czy jest ostra, to możemy sprawdzić.
— Coo! — teraz był już z pewnością nieźle wkurzony. — Zaczął ją dotykać, ale robił to profesjonalnie.
— Proszę się wolno odwrócić do mnie przodem — zakomenderował.
Posłała mu miły uśmiech.
— Przekroczyła panienką znacznie szybkość i — nie zdołał skończyć, bo blondynka mu przerwała.
— Może troszeczkę, ale się spieszę — spojrzała tymi swoimi wielkimi oczami.
— Ma panienka jakieś narkotyki? — twarz mu się wypogodziła, ale do stanu spokoju mu sporo brakowało.
— Nie mam, a pan ma oficerze Coolman?
— Nie mam — odrzekł dość sucho. — Co to w ogóle za pytanie? Przekroczyła pani szybkość o dziewięćdziesiąt trzy mile na godzinę. To jest troszeczkę? — ponownie się rozzłościł.
— No ale może pan załatwić jakieś prochy, wzięlibyśmy razem i byłoby miło — ponownie ukazała nienaganne uzębienie, kompletnie zignorowała jego oświadczenie o jej przekroczeniu drogowym.
— Co to ma znaczyć! — pewnie chodziło mu o zdanie, które wypowiedział, ale poruszyła się specjalnie i jej śliczne cycuszki wypadły całkiem z rozchylonych poły sukni.
— Ups — szepnęła i się uśmiechnęła.
— Za przekroczenie szybkości będzie ogromny mandat.
— Jak ogromny — zapytała i prawą dłonią dotknęła mu przez spodnie członka, bo od kilku chwil myślała, czy oficer Coolman skoro jest tak ogromnego wzrostu może i tam jest spory.
Penis robił fantastyczne wrażenie i zaczął się prężyć, bo Mia go nadal trzymała. Coolman rozejrzał się na około i wyłączył kamerę na piersi.
— Chcesz się pobawić mała? Ja ci pokażę, co znaczy drwić z oficera policji na służbie – podsunął jej dłoń, ale Mia zdołała dostrzec, że proces wzrostu już się rozpoczął.
— Wolałabym, żebyś mi co innego pokazał — szepnęła — masz jakieś imię, skoro mamy sobie pokazać to i tamto?
— Jesteś bardzo niegrzeczna Mio — teraz już nie był taki zdenerwowany.
— To mamy umowę, tak?. Obiecuję, że nie pożałujesz, a ty zapomnisz o małym przekroczeniu szybkości.
— Dobra — powiedział cicho.
Panowała miła temperatura, na niebie nie dostrzegła żadnej chmurki. Wolno zrzuciła sukienkę na piach.
— Jesteś czysty, prawda? I bądź delikatny, bo mam małą cipkę – szepnęła i delikatnie przejechała językiem po jego uchu.
— Nie mam całego dnia. Zabieraj się do roboty, maleńka. To chyba nie będzie dla ciebie najlepszy dzień.
Mia nie wiedziała, co ma na myśli, ale zgrabnie rozpięła rozporek munduru i wsunęła tam dłoń. Członek nie wykazywał erekcji, a już jego wielkość wskazywała, że natura popełniła pomyłkę i obdarowała człowieka końskim organem.
— Chyba jednak mój mandat byłby mniejszy — szepnęła.
Delikatnie masowała żylastą pytę a ta rosła w dłoniach.
— Powinnam wziąć do buzi, ale nie wiem, czy się zmieści. To duży członek — postanowiła zataić, że widziała już duże kutasy i pomyślała, że zagra nieco przestraszoną dziewczynę, która nie miała jeszcze zbyt dużego doświadczenia z mężczyznami.
— Pachniesz ładnie a twój członek jeszcze ładniej — ściągnęła skórkę i poważnie zaczęła mieć obawy, że łeb może nie wejść do jej ust.
Zaczęła lizać po główce i po całej długości.
— Nie zaniedbaj jaj — jęknął.
— Nie miałam zamiaru. Naprawdę nie wiem, czy dam radę.
— Mamy umowę, Mia — chwycił jej tył głowy i odchylił.
Wolała sama i wsadziła z niemałą trudnością do ust. Nie pozostało sporo miejsca, ale starała się, jak mogła, by jej różowy język dotykał miłe miejsca potężnego kutasa. Pieściła dłońmi jądra.
No kurwa, ale potwór. Przy nim Larry wygląda jak mały chłopiec — pomyślała.
Kutas miał dwanaście cali i był grubszy niż ręka. Prawdopodobnie grubszy niż kolumna łoża Seleny. Pieściła kutasa czule i dziękowała Mikowi, że nie wsadza do gardła, bo skończyłoby się to katastrofą. Wyjęła członka z buzi, a Mike uniósł ją do góry, jakby nic nie ważyła. Wsparła plecy na masce SUV, a nogi uniosła wysoko. Zdjął jej majtki, które były całkiem mokre. Przysunął do ust i powąchał.
— Też miło pachniesz — położył dól bielizny na masce. — Czas, żebyś twoja cipka miała kłopoty.
— Wiesz Mike, może pozostaniemy przy oralnym seksie. Wątpię, czy to wejdzie.
— Czas by twoja cipka poznała prawdziwego faceta, nie jesteś dziewicą, prawda?
— Nie, ale nie miałam czegoś tak ogromnego w środku.
— To będziesz miała — uniósł wąskie biodra, trzymając jej pośladki i zaczął lizać rozchylone krocze.
Pieścił cudnie łechtaczkę, to znowu wsadzał język do środka. Mia zaczęła mieć orgazm i tarmosiła blond włosy policjanta. Właśnie! Miał takiego koloru włosy jak ona i błękitne oczy. Mike wyjął język z drgającej pochwy i liznął jej dziurkę od dupki.
— Och, też niegrzeczny z ciebie chłopczyk. Było miło i pozwól mi już jechać.
Spojrzał na nią zdziwiony.
— Chyba stroisz sobie żarty. Jestem oficerem policji i nie puszczam słów na wiatr – uniósł ją wyżej, że ułożyła uda na przedzie góry munduru.
— Będę delikatny, nie chcę cię zabić — szepnął i poczuła, że łeb zaczyna wchodzić do cipki.
— Och, nie rób tego — jęknęła — ale wiedziała, że odzywa się nadaremno.
Kutas wchodził wolno i sprawiał jej wielka rozkosz.
— Łagodniej, to boli — kłamała.
— Poboli i przestanie — wsadził głębiej.
Faktycznie się nią bawił. Przytrzymywał małe pośladki i nagle puszczał, by sama nadziewała się głębiej.
— Aaaa!!! — jęczała za każdym razem, gdy członek wchodził głębiej.
— Takie maleństwo a głęboka jak studnia. Lubisz być ruchana przez wielkiego kutasa, co maleńka? – teraz już było i jemu miło.
— Jest zajebiście, Mike. Ruchaj mnie, bo zaraz będę miała drugi raz.
Oficer Coolman znał się na robocie. Pewnie skończył nie tak dawno trzydzieści. Poczuła potężny kciuk w pupce, ale Mike nie wsadził go brutalnie. Czuła jak jądra uderzają o jej krocze.
— Uuuu!!! — jęknęła tuż przed kolejnym orgazmem — Jest cudownie!
Mężczyzna nie był głupi i wyjął przed wytryskiem. Zaczęli się całować długo i namiętnie. Kutas zmalał, ale zaczął ponownie rosnąć.
— Znaj moje dobre serce — szepnęła i wsunęła ponownie ogromny organ do buzi.
Tym razem trwało to dłużej, ale ilość spermy, jaką posyłał, okazała się imponująca. Włożyła sukienkę, a majteczki schowała do kieszonki.
— Muszę już jechać, Mike.
Blondyn się dziwnie uśmiechnął.
— Wóz nadal jest twój. Zabieram ci wszystkie punkty i za chwilę wypisze mandat. Za szybkość, próbę przekupstwa i pokazanie intymnych części ciała — uśmiechnął się cynicznie.
— I tak mi się podobasz. Miałam w dupce twój potężny kciuk, ale teraz ma w dupie mandat i punkty. Mój tatuś wszystko wyprostuje.
— Tak, a kim jest twój tata — nadal się uśmiechnął.
— Był prokuratorem generalnym stanu Kalifornia, maleńki.
— O! Nie wiedziałem. W dokumentach figurujesz jako Mia Williams.
— Nic się nie martw głuptasku. Było Super. Mam w końcu chłopaka!! – Mia wzniosła ręce do góry i spojrzała na niebo.
Coolman miał nietęgą minę.
— W niedzielę o czwartej. Ubierz się ładnie. Adres ci prześlę na twoją prywatną pocztę. Rodzice się ucieszą, że poznałam w końcu chłopaka, który się mną odpowiednio zajmie.
Za kilak dni Coolman przyjechał do domu Elwiry. Przyjechał też Michael Somerhill. Obiad mogli wszyscy uznać za udany. Po obiedzie pojechali do niego i przez następne trzy godziny lepiej się poznawali. Mia czuła, że ją kusi, by spróbować tego, co lubi, ale tym razem ograniczyła się do zwykłego seksu waginalnego i oralnego. Kiedy już wychodziła, zapytała blondyna czy lubi analny seks, na co się nieco zarumienił i przyznał, że nigdy nie próbował.
— To następnym razem spróbujesz. Jest jeszcze kilka rzeczy, które polubisz, ale nie od razu Rzym zbudowano.
Znał to przysłowie.
Za dwa miesiące odbył się ślub. Oczywiście Mike poznał inne rodzaje rozkoszy, które lubiła Mia.
Tańczyli razem i spoglądali na weselnych gości.
— Wiesz, muszę ci coś powiedzieć, kochanie.
— Co takiego, maleńka?
— Jestem w ciąży. Co byś wolał? Dziewczynkę czy chłopca?
— I chłopczka i dziewczynkę — posłał jej uśmiech.
— No to dostaniesz, co pragniesz, to dwojaczki i moja kobieca intuicja szepcze, że są różnej płci. — Wtuliła głowę poniżej jego potężnego torsu i tańczyli przytuleni
_______________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________
— Zaraz się obudzi — powiedział mężczyzna w białym fartuchu.
— To cud, że z tego wyszła. Dzięki naszej nowoczesnej aparaturze mogliśmy śledzić jej marzenia senne. To jest niesamowite! Czy pielęgniarze znali ja wcześniej? — brunetka w średnim wieku spojrzała na postawnego szatyna.
— Steve i Bill nigdy jej nie widzieli.
— To skąd wiedziała, jak wyglądali i jakie mieli imiona? — Profesorze Larry?
— Mnie pytasz doktor Elwiro? Skąd znała WSZYSTKO?
— Nie mam pojęcia. Najmniejszego. Asystenta Selena naprawdę ma ogromną łechtaczkę i rozrośnięty srom. Mówię ci to ale to informacja tylko dla ciebie.
— Widziałaś? — doktor Larry poczuł się dziwnie.
— Nie. Moja córka preferuje kobiety i były blisko.
— Och — cicho westchnął Larry. — Za miesiąc robi doktorat, zdolna jest ta pani córka.
— Tak, June jest niesamowita. Drżałam tylko, kiedy w jej wyobrażeniu, które wszyscy widzieliśmy znikła w pokoju z komputerami.
— Tak, też miałem stracha. Jak to mogło się stać?
Nie przebrzmiały jeszcze słowa, kiedy zgasło światło. Na szczęście ośrodek badania subtelnych partii mózgu miał awaryjne zasilanie. Kiedy lampki się zapaliły, dwudziestopięcioletnia ofiara wypadku otworzyła oczy.
— Gdzie jestem? — zapytała, patrząc na zebranych, którzy stali nad białą kapsułą. Nie tylko męska grup nie mogła oderwać oczu od cudnego, zupełnie nagiego ciała blondynki.
— Miałaś wypadek, ale jest już dobrze. Pewnie będziesz miała zaniki pamięci przez kilka dni, ale jesteś w dobrych rękach.
— W dobrych rekach to już jestem od jakiegoś czasu. Gdzie jest Mike.
— Jaki Mike? — Elwira i Larry popatrzyli po sobie.
— Mój mąż. Mike Coolman.
— Mia, ty nie masz męża — powiedziała doktor Elwira.
— Mylisz się Elwiro Ruben, mam.
— Zna nawet twoje nazwisko? Jak? — Profesor Larry nie mógł się nadziwić.
Okryli młodą kobietę fartuchem. Wcześniej musiała być naga. Nawet niewielka część materiału na jej ciele mogła zmienić odczyty sensoidów nukleinowarnych. Do Elwiry podeszła młodsza brunetka.
— Mamo, na dolnym poziomie czeka mężczyzna. Mówi, że jest mężem naszej pacjentki Mii Wiliams.
— To pomyłka, Mia nie ma męża.
— Facet jest ogromny i ma chyba ponad siedem stóp wzrostu.
— Niech ochrona go nie wpuszcza — usłyszeli hałas na zewnątrz.
Do pokoju wszedł olbrzymi blondyn.
— Gdzie moja żona? Nie możecie jej tu trzymać, jeśli to zrobicie, całe miasto nie będzie miało prądu, a potem cały stan, kontynent i cała Ziemia.
— Co pan mówi! — szepnęła Elwira.
Blondyn pochylił się nad białą misą, gdzie leżała Mia z setką delikatnych przewodów przymocowanych do jej ostrzyżonej czaszki.
— O nareszcie jesteś — szepnęła.
— Tak kochanie. Zabieram cię do domu.
W tej sekundzie cała planeta pogrążyła się w awarii prądu. Wszystko przestało działać, nawet zwykłe baterie. Mia i Mike zniknęli.
____________________________________________________________________________________________________________
Mężczyzna zgasił ogromny ekran komputera.
— No, ładna historia! — powiedział cicho.
Był jednym z najlepszych speców od tworzenia nowych gier komputerowych. Komputer sam tworzył bohaterów. Mike Coolman przeżył chwilę zdenerwowania podczas gry. Kiedy? Gdy Mia, główna bohaterka gry zniknęła z programu na kilka sekund. Właśnie, wtedy gdy według gry pomagała swojej kochance poprawić błąd w oprogramowaniu.
Mike miał pieniądze, ale nie był zbyt szczęśliwy. Dlaczego? Nie tylko z powodu wzrostu, to nie stanowiło problemu. Lubił dziewczyny, ale która będzie chciała spotykać się z mężczyzną, którego organ ma trzydzieści centymetrów i jest grubszy u nasady niż butelka wina? Zastanawiał się nad swoim losem, kiedy nagle zgasło światło. Wyszedł z pomieszczenia, które wypełniały konsole, ekrany i inne akcesoria do realistycznych gier w 4 D i 5D. Szedł powoli, bo panowały ciemności. Odsłonił firanki. Na ulicy panował mrok. Zgasła łuna nad centrum.
— Cholera — szepną do siebie — chyba w całym mieście nie ma prądu. — Zaczął szukać zapałek, bo nawet komórka nie działała. Usłyszał pukanie do drzwi.
Kto to może być, może sąsiad. Ma swoje lata i się wystraszył — pomyślał.
Otworzył drzwi i mało nie upadł z wrażenia. Oparła się o framugę. W drzwiach stała dziewczyna z jego gry.
— Kim jesteś? — zapytała, chociaż jeszcze nie doszedł do siebie.
— Nie mamy wiele czasu — dziewczyna bez zaproszenia weszła do domu.
Zrobiło się jaśniej, ale nadal zaszokowany Mike zobaczył, że dziewczyna stoi w świetlistej kuli, która przemieszczała się wraz z nią i świeciła kilka metrów we wszystkich kierunkach.
— To powiesz? — kiedy usiedli na kanapie.
— Dobrze, że siedzisz — uśmiechnęła się subtelnie — bo może cię powalić, co powiem.
— Jak tu przyszłaś, jest wszędzie ciemno.
— Tak, masz racje. Wszędzie. Jak nazywa się wasza planeta?
Popatrzył jeszcze bardziej zdziwiony.
— Banolia, jesteś kosmitką czy co – roześmiał się sarkastycznie.
— Cholera, znaczy, wykończyli już wszystkie planety na A. Nie jest dobrze.
— O czym ty mówisz, jesteś pod wpływem jakichś narkotyków!?
Dziewczyna dotknęła jego dłoni a on... poczuł się dobrze.
— Pamiętasz, kiedy Mia zniknęła z programu na kilka sekund — patrzyła wielkimi błękitnymi oczami na zaskoczonego blondyna.
— Tak, ale, jak ty to wiesz! Jeszcze nie zacząłem nawet wprowadzać tego systemu, to prototyp.
— To była moja sprawka, przepraszam. Tylko tak mogłam się tu dostać.
— Wyglądasz jak Mia. Jak masz na imię? — zapytał zaciekawiony.
— Jestem C234—w/ 89— 00007568. Muskotrumpy zaatakowały moją planetę i ledwo zdołałam uciec. Wiem, że może kilku tysiącom się udało, ale chwilowo straciłam z nimi kontakt. Zaczyna się od drobnych awarii mocy, a potem bum. Wszystko wysiada. Są światy równoległe – po minie Mike’a poznała, że jej nie wierzy.
— To teorie, naukowcy przypuszczają...
— Słuchaj, Mike. Naprawdę nie mamy czasu. Zostało wam — dotknęła wskazującym palcem prawej dłoni nadgarstek lewej i pojawiły się jakieś niezrozumiałe dla Mike’a znaki — może dwie minuty. Musimy się przenieść.
— Gdzie chcesz się przenieść. Mam tu matkę i przyjaciół.
— Za późno, przykro mi. Odkryłam, że jest planeta na Z, nazywa się Ziemia. Muskotrumpy są bardzo skrupulatne. Zniszczyli planety na A, teraz zaczynają na B, więc mamy trochę czasu. To bardzo prymitywna planeta. Zabijają zwierzęta i wciąż się o coś sprzeczają. Są na 0.2 stopniu rozwoju. Skąd pochodzę, z Anolinny byliśmy na 9.0 stopniu rozwoju. Niestety Muskitrumpy są według moich przypuszczeń na poziomie 9.1. Chcą przywrócić pierwotny ład i zostawić jedną planetę. Swoją. Jeśli nawiąże kontakt z ocalałymi z Anolinny, to przez ten czas, zanim zaczną niszczyć planety na literę Z, może ich powstrzymamy, zniszczymy lub zmienimy ich punkt widzenia. Przemieszczasz się ze mną? Potrzebuję ciebie.
— Mogę się na coś przydać.
— Jasne, masz otwarty umysł.
— No dobra, ale jak się tam przeniesiemy. Masz jakieś urządzenie do podróży między światami?
— Miałeś kiedyś dziewczynę — dotknęła jego potężnego torsu.
— Kiedy miałem dwanaście, już wtedy był... spory — zarumienił się nieco. — Tylko się całowałem, wiesz w tym wieku...
— Wiem o tobie sporo. Może cię to zdziwi, ale mam w sobie system do przeskoków. Mogę sama, ale szybciej i dokładniej będzie, jak mi pomożesz.
— Znaczy co mam zrobić — zapytał nadal nieco zaskoczony.
— Podobam ci się? — zapytała w naturalny sposób.
— Tak! Jesteś bardzo ładna i równie pięknie pachniesz.
— Ty też — przybliżyła się i prawie dotknęła torsu — musisz się zacząć ze mną kochać. Mamy jeszcze osiem minut.
— Kochać? Jak to?
C234 się uśmiechnęła.
— System przenoszenia się uruchamia, kiedy we mnie wejdziesz. Kiedy mam orgazm, używam waszych zwrotów, następuje przeskok. Gotowy?
— Lepiej zacznijmy.
C234 się rozebrała i pomagała mu pozbyć się ubioru. Zanim się zorientował, nadziała się z trudem na ogromny organ.
— To znacznie ułatwi, już prawie mam — szepnęła to i zaczęła się z nim namiętnie całować.
Minuta przed czasem zero zaczęła mieć szczyt. Znaleźli się na pustyni
— Dokończ, czuję, że tez masz blisko, a ja będę miała zaraz drugi raz. To było cudowne, Mike – ponownie go zaczęła całować. Stał na piachu, trzymał śliczne pośladki C234 i zaczął czuć, że zaraz tryśnie.
— O tak! Ruchaj swoją Mię. — Jęknęła, a on zaczął w nią posyłać gorące nasienie w znacznej obfitości.
— Byłeś wspaniały — nadal opasywała go udami.
— To ty byłaś taka. Masz bardzo ciasną cipkę. Cudowną.
— Fajnie się to u was nazywa. W języku Anolinnskim to wejtja.
— Też fajnie. Masz śliczną i ciasną wejtje. Powiedziałaś przed orgazmem: ruchaj Mie. Masz inaczej na imię.
— Tak, ale uznałam, że wcześniej dojdziesz. Podobały się ci wszystkie June, Gabriella, Selena chyba bardziej, nawet Elwira, ale najbardziej lubiłeś Mię, prawda?
— I dlatego tak wyglądasz?
— Przeciwnie. To ona wygląda jak ja. Kiedy się dostałam wtedy do systemu, zrobiłam rewers w twoim mózgu. Nie masz szans sprawdzić, bo w tej chwili Muskotrumpy niszczą ostatnie połączenia nerwowe w najbardziej prymitywnych organizmach na Banolii, więc nie wiesz, że twoja Mia wyglądała trochę inaczej zanim zacząłeś projektować grę. Lubisz brunetki, prawda?
— Już mniej. Znaczy, nadal lubię, ale uwielbiam blondynki, szczególnie jedną — pocałował ją namiętnie.
— Musimy się dostać do miasta.
— Nie mamy ubrań ani dokumentów ani westlikow.
— Westliki to nie kłopot. Wejdę w każdy ich system. Mogę zdobyć tyle westlików, że kupimy wszystko. Ubrania, to jeszcze mniejszy problem — C-234 wydała dziwny świszczący dźwięk i mieli już ubrania na sobie.
— Mogę ci dać jakieś podobne imię do twojego? — zapytał delikatnie.
— Jasne. Na przykład?
— Co powiesz na Cedwa.
— Cedwa? Brzmi ładnie, ale jak się zapomnisz i powiesz Mia, to się nie martw. Mam zdolności zmiany ciała. Mogę wyglądać jak June lib Selina, mogę się rozdzielić. Albo stworzyć by było was dwóch lub trzech. Będziesz odczuwał, że to ty w kilku miejscach. Masz jakieś życzenie? — uśmiechnęła się tak, że nabrał odwagi.
— Brakowało mi kobiety. Moglibyśmy trochę pobaraszkować. To, co mówiłaś, zabrzmiało interesująco.
— Dobra. Dostaniemy się do miasta i wynajmiemy hotel. Masz dwadzieścia cztery godziny. Dam ci trochę energii byś był zdolny i nie tracił czasu na spanie, chyba że zechcesz. Co ty na to?
— Podoba mi się ten pomysł. Czy do przeniesienia do miasta potrzeba tego samego? — poczuł mrowienie w dole pleców.
— Nie. Miasto jest tylko siedemdziesiąt kilometrów. Pustynia się nazywa Sonora a najbliżej miasto to Phoenix. Wystarczy miły pocałunek. Bez języka osiągniemy dystans dziesięciu kilometrów.
Mike nie dał jej dłużej tłumaczyć. Złączyli usta i po chwili ich języki rozpoczęły między planetarny taniec. Oderwali usta i stali przed hotelem Valley Ho. Po chwili wzięli pokój na całą dobę. Cedwa zapłacił karta Visa.
— Prawie sześć stówek, to cholernie drogo. Kiedy się przenosiliśmy z pustyni, widziałem ceny.
— Nie marudź, bo cię zjem, Mike. — wzięła go za rękę i pojechali windą na drugie piętro.
Ostatnio się trochę działo, przyda się relaks — pomyślała.
Sprawdziła marzenia Mika i pogroziła mu palcem. W pokoju czekała już Selena, June, Gabriella i dwóch mężczyzn wyglądających jak Mike, tylko jeden był brunetem, a drugi szatynem.
— Cześć, jestem Cedwa, a to jest Mike – przedstawiła go blondyna.
— Nie wygłupiaj się Mia. Nasi mężowie dali się namówić na wspólną zabawę – szepnęła Selena i podeszła do Cedwy. Po chwili zaczęły się namiętnie całować.
Koniec.
Pierwsza część i kawałek piątej jest na motywach komiksu pt. ,,Winda" i ,,I do not know". ,,Piąta fala" to tytuł pewnej powieści SF. Dlatego niektóre opisane rzeczy były ... lekko nie z tej Ziemi. Uważajcie na Muskotrumpy. Czają się gdzieś w mroku i króregoś dnia przyjdą po nas...
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
Dodaj komentarz
Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż konto za darmo.