Marvel 18+ "Dawna miłość"

Zamrugał zaskoczony, delikatnie przekrzywiając głowę.
- James - wyszeptała Nat, wciąż ledwo łapiąc oddech. Natychmiast rozluźnił uścisk swej bionicznej ręki i wyprostował się. W głowie czuł mętlik. - James — powtórzyła ochryple, patrząc na niego czujnie, z uczuciem. Zerknął na nią, po czym zwiał.

Otworzyła drzwi, delikatnie przytrzymując dłonią kusy szlafroczek koloru krwistej czerwieni.
- Witaj, lalka — powiedział James, lustrując ją wzrokiem.
- A więc sobie przypomniałeś — mruknęła, cofając się, by wpuścić go do mieszkania.
- Ciebie nie da się zapomnieć — stwierdził ochrypłym głosem, wchodząc do środka i uśmiechając się do niej durnowato.
- Wina? - zapytała, ruszając do kuchni i przy okazji kręcąc kusząco biodrami.
- Chętnie. Dawno nie piliśmy — przytaknął, idąc za nią i wlepiając wzrok w jej tyłek. Po chwili podała mu pełny kieliszek, siadając na wysokim krześle przy wyspie i zakładając nogę na nogę. Góra jej szlafroczka delikatnie się rozchyliła. Uśmiechnął się, popijając wino.
- Ślicznie wyglądasz — powiedział miękko, puszczając jej oczko.
- A ty nadal przystojnie — przejechała językiem po ustach, niemal niezauważalnym ruchem rozwiązując szlafrok, który natychmiast rozchylił się ponętnie, ukazując jej pełne piersi, płaski brzuch i szczupłe nogi skrywające tak cudną nagrodę. Wstał, odstawiajac kieliszek na stół i podszedł do niej szybko.
- Nic się nie zmieniłaś — delikatnie pogładził ją kciukiem po policzku, by następnie zsunąć dłoń na jej pierś.
- Widzę, że masz ochotę — mruknęła cicho, patrząc mu w oczy. W jej tańczyły iskierki pożądania.
- Oczywiście. I patrząc na ciebie, ty również.
- Weź mnie, James — poprosiła, zsuwając szlafrok z ramion, który szybko opadł na podłogę.
- Powoli, maleńka — puścił jej oczko, biorąc ją na ręce. - Jeszcze będziesz mnie błagać — warknął nisko, kierując się z nią do sypialni. Położył ją nagą na łóżku i wyprostował się, obserwując ją z zadowoleniem. - Rozłóż te piękne nóżki, maleńka. Chcę cię głęboko wylizać.
Wyszczerzyła się, natychmiast rozkładając nogi tak szeroko, jak tylko mogła i spojrzała na niego z pożądaniem.
- Uuuu, jaka lśniąca! - mruknął, opadając na kolana. Zbliżył twarz do jej mokrej z podniecenia cipki i wciągnął głęboko powietrze. - Pięknie pachniesz — chrypnął, po czym dotknął gorącym językiem jej łechtaczki. Jęknęła głośno, wyginając się lekko. Po chwili zlizał z niej pierwsze soczki podniecenia i wsunął w nią język, rozkoszując się jej cudownym smakiem. Sięgnęła do swoich piersi, bawiąc się sterczącymi sutkami i jęcząc coraz głośniej z rosnącej rozkoszy. Uwielbiała seks z Jamesem. Zawsze dawał jej sto procent spełnienia. Nigdy przed nim ani nigdy po nim nie miała takiego kochanka, jak on.
Dotknął palcami jej nabrzmiałej łechtaczki i zaczął ją mocno masować, powolnymi ruchami. Jej ciałem wstrząsnął pierwszy dreszcz ekstasy, gdy wygięła się w łuk, odrzucając głowę do tyłu. Drżące palce wpiła w jego włosy i pociągnęła lekko. Syknął, zamykając usta na jej łechtaczce i ssąc bez opamiętania. Jej soczki spływały mu po brodzie.
- James! - wrzasnęła, wijąc się pod nim. - Skarbie!
- Chcesz więcej? - mruknął, liżąc ją od gorącej cipki po same usta. Z rozkoszą wyczuła swój smak.
- Tak — jęknąła, gdy przygryzł jej wargę. - Proszę...
- O co? - syknął, masując ją nieprzerwanie. - Chcesz, żebym cię zerżnął?
- Błagam...
- Cóż za piękne słowa...- warknął, obracając ją gwałtownie na brzuch. Przyciągnął ją mocno do siebie, podnosząc do klęku. - Jęcz! - wymierzył jej mocnego klapsa w mokrą cipkę. Wrzasnęła, a jej ciałem wstrząsnęły dreszcze ekstazy. - Ależ z ciebie dzisiaj grzeczna suczka! - warknął, rozpinając sobie spodnie i uwalniając nabrzmiałą erekcję. - Będziesz jęczeć jeszcze głośniej — obiecał, po czym wszedł w nią jednym płynnym ruchem. Warknął z rozkoszy, czując jej gorące wnętrze. - O kurwa!
- Jezu, James! - pisnęła, zaciskając dłonie na kołdrze. Zapomniała już, jak duży jest. Tego jej brakowało. Potrzebowała go. - Błagam, weź mnie ostro!
- Wedle rozkazu — jęknął, wysuwając się z niej, by po chwili znów wbić się w nią po same jądra. Od razu narzucił szybkie, niemal brutalne tempo. Był niewyżyty i miał zamiar zaspokoić swoje żądze, przy okazji dając jej kurewsko dobry orgazm. Pewnie nie jeden... Wpił palce prawej dłoni w jej biodro i jeszcze przyspieszył, za każdym razem perfekcyjnie wymierzając pchnięcia.
- Kurwa, taaaak! - wrzasneła piskliwie, sięgając dłonią do swojej łechtaczki i masując się ostro. Zadrżała, gdy zaczął masować jej drugą dziurkę zimnymi metalowymi palcami.
Uśmiechnął się po chwili, gdy poczuł, jak mięśnie jej zwieracza rozluźniają się, dając mu dostęp. Wsunął w nią od razu dwa palce, wyrywając z niej okrzyk pełen bólu pomieszanego z rozkoszą.
- Jęcz! - syknął przez zaciśnięte zęby, nie zwalniając ani na chwilę. - Wiesz, jak to mnie podnieca! - wysunął palce z jej tyłka i wymierzył jej mocnego klapsa. Jęknęła, dochodząc w tym samym momencie i tryskając długo. Jej ciałem wstrząsały kolejne spazmy ostrego orgazmu, ledwo potrafiła utrzymać się na omdlewających rękach.
- Ostra — zaśmiał się, całując ją przelotnie w plecy, po czym wysunął się z niej łagodnie, przysiadając na piętach i pomagając jej się o siebie oprzeć.
- Dlaczego nigdy nie kończysz? - chrypnęła po jakimś czasie, wtulając się w niego. Poczuła, jak wzruszył ramionami. - To nie jest odpowiedź, James.
- Tak zostałem nauczony, Nat.
- Tamtego życia już nie ma, James — powiedziała łagodnie, wreszcie na niego spoglądając. Pogładziła go delikatnie po policzku. - Nie musisz już trzymać się tamtych reguł.
- Mam wrażenie, że wtedy było łatwiej. Miałem tylko rozkazy. Nie musiałem się martwić konsekwencjami.
- Rozkazy i w cholerę bólu — przypomniała mu niechętnie.
- Owszem, ale miałem też ciebie, maleńka — wyszeptał, uśmiechając się czule.
- Swoją kochankę — przytaknęła, spuszczając wzrok. Westchnął i delikatnie złapał ją za brodę. Gdy uniosła na niego wzrok, cmoknął ją w czubek nosa i powiedział łagodnie:
- W moim popieprzonym życiu nie spotkało mnie wiele dobrego, ale ty byłaś najlepsza, Nat, bo nie byłaś tylko moją kochanką, maleńka, ale przede wszystkim moją miłością.

elenawest

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka i fantasy, użyła 1213 słów i 6666 znaków.

1 komentarz

 
  • Noname

    O ile mnie wzrok nie zawodzi, to obyło się bez literówek, czy też błędów w interpunkcji lub (tak modnego u sporej części autorów) rozpoczynania zdania z małej litery. Sam tekst również jest porządnie ułożony, tak iż czytanie nie meczy, a sprawia wręcz przyjemność pozostawiając nawet pewien niedosyt. I tu mamy kwestię długości poszczególnych części oraz problem zarazem... Z jednej strony takie szybkie zbliżenia najemników wydają się być dość realne i dobrze wpisują w klimat, z drugiej zaś same uniwersum zostało już dokładnie opisane i ciężko jest napisać coś, co nie stoi w fabularnej sprzeczności z resztą świata Marvela. Chyba że... Odłożymy na półkę to, co do tej pory było w kinach i/lub komiksach, a na potrzeby tego działu/portalu wymyślimy coś zupełnie nowego, co pozwoli na pisarskie umieszczenie wszelkich potrzebnych zwrotów akcji, bez konieczności niezbyt wygodnego lawirowania pomiędzy opisanymi już do tej pory elementami tej historii. Hm?

  • elenawest

    @Noname a ogólnie rzecz biorąc podoba ci się to opko, czy też nie? ;-)

  • elenawest

    @Noname poza tym Bucky i Nat w komiksach mieli romans w czasie gdy Zimowy ją szkolił w Red Roomie :-P więc nie odbiegłam od tego, co pokazują nam filmy :-D

  • Noname

    @elenawest To zależy o której części mowa w ramach tej konkretnej serii?

  • Noname

    @elenawest "w komiksach mieli romans" ... "więc nie odbiegłam od tego, co pokazują nam filmy" - jak pokazuje to zrobione przeze mnie zestawienie sens tej wypowiedzi jest lekko dyskusyjny, ale do meritum. Sugerowałbym właśnie takie odejście celem ułatwienia rozbudowy poszczególnych części. Moim zdaniem seria zyskałaby na tym, choć oczywiście zrobisz, jak będziesz uważać za słuszne.

  • elenawest

    @Noname to są one-shoty, opko z buckym i nat już napisałam, więc nie będę powielać :-D

  • Noname

    @elenawest Powielać? Nie ma potrzeby. Napisać coś nowego (i dłuższego) w tych klimatach - miło by było.

  • elenawest

    @Noname może kiedyś

  • Noname

    @elenawest  :sad: Czyli "wieczne nigdy". Szkoda.  :sad:

  • Nynyme

    @Noname kolejny Geniusz krytki literackiej... elaborat o ortografii i składni...

  • Noname

    @Nynyme  
    1) Żaden geniusz.  
    2) Jeśli słowo geniusz jest pisane jako określenie ironiczne, to powinno być pisane w cudzysłowie, tzn. "geniusz".
    3) Nie zamierzam wstydzić się umiejętności (w miarę) poprawnego pisania w czasach, gdy większość osób "idzie na skróty", a jeśli ktoś ma kompleksy, to jego problem.