Marvel 18+ "Zimowy kochanek"

Marvel 18+ "Zimowy kochanek"- Zdaje się, że to nie tak miało wyglądać — powiedział nieco zdezorientowany Steve, patrząc na stojących naprzeciw siebie Lokiego i Barnesa, którzy od momentu spotkania, nie wykonali żadnego ruchu. Po prostu stali, patrząc sobie w skupieniu w oczy. Jeśli miał być to pojedynek na spojrzenia, to szybko raczej się nie zakończy. Rogers doskonale znał upór przyjaciela.
- Loki, rusz się wreszcie! - krzyknął Thor, lecz Jotun nie zwrócił na niego najmniejszej uwagi.
- Bucky! - syknął Steve, podchodząc do mężczyzn. I choć James był niższy od swego przeciwnika, przewyższał go masą mięśniową. Loki wyglądał przy nim jak chuderlak. - No zróbże coś!
- Po co? - zapytał Buck spokojnie. - On mi nie zagraża — stwierdził, wciąż nie spuszczając świdrującego spojrzenia z przeciwnika.
- Ale zagraża całemu światu! - przypomniał mu Rogers.
- To mnie nie dotyczy... Poza tym sądziłem, że ten blondas jest twoim sprzymierzeńcem, więc nie wiem, po co mam teraz walczyć z tym tutaj... A wystawiliście nas przeciwko sobie jak parę kogutów na ringu. A ja nie lubię, jak zmusza się mnie do czegokolwiek, więc wybacz, stary, ale raczej odpuszczę...
- Chodź, napijemy się czegoś, a tych dwóch kretynów niech załatwia swoje sprawy bez pośredników — powiedział Loki, kładąc dłoń na ramieniu bruneta. Po chwili ich już nie było...

- Serio chcesz pić? - zapytał Buck cicho, gdy znaleźli się nagle na korytarzu jakiegoś hotelu.
- Być może. A co? Masz inną propozycję, jak moglibyśmy spędzić ten wieczór?
- Niewykluczone — mruknął Barnes, oblizując usta koniuszkiem języka.
- To dobrze — warknął Loki, wpijając się zachłannie w jego wargi. Zderzyli się zębami, gdy Buck przycisnął do siebie głowę lodowego olbrzyma, atakując go namiętnie zwinnym językiem. Loki nie pozostał mu długo dłużny.
Po omacku dotarli do drzwi pokoju i gdy tylko się w nim znaleźli, Bucky sięgnął do spodni asgardzkiego księcia.
- Spragniony? - jęknął czarnowłosy, patrząc na Midgardczyka spod przymrużonych powiek. W jego głosie słychać było lekkie rozbawienie.
- Zamknij się — warknął James, w końcu uwalniając budzącego się do życia kutasa Lokiego, którego koniec przebity był kolczykiem. - Uuuu, niezła perwersja — zaśmiał się, przeciągając językiem po zębach. Jego oddech stał się ciężki, gdy odsunął napletek Jotuna. - Piękny...
- Lepiej już zacznij działać.
Bucky zaśmiał się radośnie, opadając na kolana, po czym pochłonął tego zniewalającego penisa w całości za jednym zamachem. Loki jęknął przeciągle, a jego ciałem wstrząsnął dreszcz rozkoszy. Złapał Buckiego za długie włosy, zmuszając go, by dotknął nosem jego ciemnych włosków na podbrzuszu, co ten niezwłocznie uczynił, z radością wyczuwając, jak penis na jego języku reaguje na tę pieszczotę, powiększając swą objętość.
Po chwili wypuścił go z ust tylko po to, by schwycić go tuż u nasady dłonią, którą powoli przesunął wzdłuż całej jego długości.
- James! - warknął Loki, odrzucając w tył głowę i przymykając oczy. - Obciągnij mi! Mocno!
Tego polecenia nie trzeba było mu dwa razy powtarzać. Zassał główkę, językiem drażniąc umiejscowiony w niej kolczyk i trzepiąc mu ręką.
Uścisk na jego włosach niemal natychmiast się wzmógł, co tylko spowodowało, że przyspieszył ruch ust. Jęki, jakie przy tym dobywały się niepowstrzymanie z drżących ust Asgardczyka, sprawiały, że kutas w skórzanych spodniach Barnes'a urósł do bolesnych rozmiarów, domagając się natychmiastowego uwolnienia. Czuł, że jeśli wkrótce tego nie zrobi, spuści się w spodniach. Loki najwyraźniej jednak czytał w jego myślach, bo pochylił się lekko i rozsunął mu rozporek, a nabrzmiały do granic możliwości penis, wyskoczył na zewnątrz, stercząc na baczność.
- Dość! - czarnowłosy odepchnął bruneta od siebie, z zadowoleniem patrząc na nitkę śliny łączącą jego penisa z ustami James'a. - Wypnij się dla mnie. Chcę teraz wylizać twój tyłek.
Bucky wyszczerzył się radośnie, zdejmując swoje spodnie ze wzrokiem wbitym w lśniącego od śliny kutasa Lokiego. Miał nadzieję, że poczuje go dzisiaj nie tylko w swoich ustach.
Gdy stanął nagi przed Jotunem, na ustach przybysza błąkał się cwany uśmiech.
- Na łóżko! - warknął Loki, czując wzbierające w podbrzuszu podniecenie, gdy patrzył na tego niesamowitego, idealnego mężczyznę. Jego perfekcji nie szpeciło nawet mechaniczne ramię ani okalające je blizny. Nie, one dodawały mu drapieżności, którą z czasem miał zamiar wykorzystać. Czuł, i wcale nie musiał używać do tego swoich zdolności czytania w myślach, że ten człowiek lubi ostrą jazdę. I spełniał wszystkie jego polecenia bez najmniejszego sprzeciwu, a to oznaczało, że doskonale go wyszkolono.
Teraz też powoli cofał się w stronę łóżka, by na nim uklęknąć, opierając się na rękach, gdy poczuł materac za swoimi kolanami. Gdy się wypiął, Lokiemu w tym samym momencie zabrakło tchu. Przełknął ciężko ślinę, wpatrując się z zachwytem w blade pośladki Buckiego, a przede wszystkim na czarną zatyczkę w jego dupie. Na drżących nogach podszedł bliżej, ściskając w dłoni drgającego penisa. Przed oczami mu pociemniało, gdy dostrzegł mięśnie zwieracza perfekcyjnie zaciśnięte wokół korka.
- Wyjmiesz ją? - wychrypiał Buck, poruszając niecierpliwie biodrami. Penis niemiłosiernie już go bolał, od nagromadzonej w nim spermy, która za wszelką cenę chciała się już wydostać mocnym strumieniem.
Widok tyłeczka Bucka i jego chrapliwy, pełen pożądania głos sprawiły, że czarnowłosy mężczyzna jęknął cicho, pochylając się i całując go w jasną linię zdobiącą spodnią część jąder James'a. Natychmiast wyczuł buchające od żołnierza podniecenie. Sięgnął do zatyczki, delikatnie ją przekręcając, co zaowocowało rozkosznym zawodzeniem Barnes'a, po czym pociągnął ją lekko. Wysunęła się zadziwiająco łatwo, choć gdy dojrzał jej rozmiary, aż zakręciło mu się w głowie. Nic dziwnego, że Buck był aż tak napalony! Rozciągnięta dupka wręcz wykrzykiwała zaproszenie do zanurzenia się w niej.
Złapał go zimnymi dłońmi za pośladki i z prawdziwą przyjemnością wsunął w niego język. Bucky zawył z zachwytu, chwytając prawą dłonią za swego drgającego kutasa i roztarł na główce pierwsze krople rozkoszy, podczas gdy Loki penetrował językiem jego gorącą dziurkę, dłońmi rozciągając pośladki, by przynajmniej jeszcze przez chwilę się nie zamknęła.
Po jakimś czasie, gdy już niemal odleciał z rozkoszy, ledwo widząc na oczy, wrzasnął na całe gardło, gdy Loki wsunął się w niego niemal do końca. Niewielki ból pomieszany z obezwładniającym poczuciem wypełnienia sprawił, że po policzkach pociekły mu łzy.
Ciałami obojga wstrząsnął zgodny dreszcz.
- Mocniej — poprosił ochryple, zaczynając sobie powoli trzepać. Przy każdym jego ruchu, z jego gardła dobywał się jęk, który coraz bardziej nakręcał czarnowłosego.
Dlatego niewiele czasu było potrzeba, by i on zaczął pulsować. Wysunął się na moment z James'a, a gdy ponownie się w niego wbił, potężny orgazm zawładnął ich obojgiem, przynosząc spełnienie, którego oczekiwali i tak potrzebny wytrysk. Bucky spuścił się w swoją dłoń, która nie była w stanie pomieścić ilości jego spermy, która wkrótce spłynęła mu po palcach na pościel, a Loki wypełnił jego tyłek własnym wyjątkowo gorącym nasieniem, jęcząc jego imię przez zaciśnięte zęby.
- Będziesz moją dziwką — wyszeptał po chwili, wysuwając się powoli z zalanej dziury James'a.
- Oczywiście — przytaknął tamten, opadając na poduszki, po czym zerknął na czarnowłosego przez ramię rozmarzonym spojrzeniem.
- Więc go wyliż!

elenawest

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka i fantasy, użyła 1411 słów i 8013 znaków.

1 komentarz

 
  • emeryt

    Dla mnie to trochę za ostro, lecz muszę przyznać że masz w tym kierunku potężny  talent. Serdecznie pozdrawiam i życzę abyś unikała tego COVIDa.

  • elenawest

    @emeryt heh, staram się jak mogę unikać :-D i Tobie również tego życzę ;-) i oczywiście zapraszam do moich innych opowiadań