Marvel 18+ "Seksiak - Stucky"

Miłego czytania ;-)

- Cześć, seksiaku — powiedział Bucky, stając w drzwiach ich sypialni i opierając się nonszalancko o futrynę. Czytający dotąd książkę Steve spojrzał na niego krótko i uśmiechnął się lekko.
- Też cię witam — zachichotał, lustrując przyjaciela wzrokiem. - Co słychać?
- Wziąłem prysznic — zawiadomił go Barnes z rozbrajającą prostotą.
- Widzę. Inaczej nie miałbyś ręcznika na biodrach...
- Już nie mam. - płynnym ruchem odrzucił ręcznik na podłogę. Steve uśmiechnął się szeroko.
- Chodź tu do mnie, głupku — powiedział miękko, wyciągając do niego dłoń. Chwilę później mruknął zadowolony, gdy James wpił się niecierpliwie w jego pełne usta, wsuwając w nie prędko język. Rozpoczęli szaleńczy taniec. Zsunął dłonie na pośladki Zimowego i ścisnął lekko, z przyjemnością wyczuwając, jak gładkie były. Najwyraźniej Bucky wyjątkowo przyłożył się do depilacji...
Tymczasem dłonie Barnesa błądziły po ramionach Stevena, masując je łagodnie i co jakiś czas uciskając.
- Masz ochotę na więcej? - szepnął w końcu Bucky, gdy oderwali się od siebie z braku powietrza. Przygryzł przy tym dolną walkę i na bogów!wyglądał przy tym tak niewinnie, a jednocześnie tak cholernie przystojnie!
- Na ciebie zawsze, kochanie — odparł Steve, po czym wstał razem z nim w ramionach, tylko po to, by przenieść ich o krok, na łóżko. Ułożył kochanka delikatnie, jakby ten był zrobiony ze szkła i z zadowoleniem spojrzał na jego idealnie wyrzeźbione ciało z uwielbieniem, samemu pozostając kompletnie ubranym.
- Jesteś piękny, wiesz? - chrypnął, uśmiechając się czule.
- A ty chętny — wyszczerzył się Buck, z zadowoleniem i błyskiem w oczach patrząc na potężną wypukłość w spodniach Kapitana.
- Na tę nagrodę będziesz musiał jeszcze poczekać — powiedział Rogers, delikatnie gładząc opuszkami palców sterczącego penisa Buckiego.
- Jesteś dupkiem — zawiadomił go tamten, drżąc z podniecenia.
- Też cię kocham, Buck...
- Obciągniesz mi wreszcie, dupku, czy może czekasz na to, aż tutaj eksploduję?
- Często to przy mnie robisz. - Steve puścił mu oczko i ułożył się wygodniej, z głową między rozłożonymi nogami Barnesa. - POza tym, coś dzisiaj taki niespokojny? - zapytał z wrednym uśmiechem, przeciągając powoli gorącym językiem po główce penisa.
James jęknął głośno i wygiął się lekko, nieco zniecierpliwiony.
- Weź go wreszcie! - poprosił błagalnie, niemal płacząc.
Steve uśmiechnął się zwycięsko. Ostatnia posucha w łóżku, którą sam zainicjował, przyniosła wreszcie pożądane efekty. Wiedział, że jego partner już długo nie wytrzyma i będzie błagał o seks. Widział przecież, jak Barnesa wręcz nosiło... Uwielbiał, kiedy Bucky błagał go o lodzika. Chwycił więc teraz jego gorącego penisa w usta, rozkoszując się jego naturalnym smakiem i zaczął mu obciągać. Z początku powoli, wręcz niemożliwie wolno, jakby chciał tym zadać Jamesowi torturę. Bucky niemal zawył z rozkoszy, wyginając się lekko, lecz Steve utrzymał go w miejscu, kładąc mu dłoń na brzuchu i nie pozwalając mu się ruszyć, co tylko jeszcze bardziej nakręciło Barnesa. Po chwili wziął go całego do ust, dotykając końcem nosa tych delikatnych włosków na podbrzuszu Bucka i polizał go po idealnie wydepilowanych jądrach. Uwielbiał je. Mruknął zadowolony i cofnął głowę, by po chwili znów wziąć go całego. I znów, i znów i znów, coraz bardziej przyspieszając. Z zadowoleniem zauważył, jak Bucky wpił się palcami w pościel, ściskając ją mocno i jęcząc coraz bardziej niepowstrzymanie.
- Steve! - jęknął Buck ochryple. - Skarbie!
Wypuścił twardego kutasa z ust i zaczął mu trzepać. Szybkie, płynne ruchy ręki wyrywały z ust jego kochanka kolejne, coraz bardziej urywane jęki rozkoszy i przynosząc ten cudowny ból, wzbierający u podstawy brzucha. Pochylił się, z przyjemnością zlizując pierwsze krople ejakulatu Jamesa. Ta niewinna pieszczota sprawiła, że jego kochanek zaczął się rzucać po łóżku, jęcząc ochryple. Jego wzrok był zamglony, nieobecny, usta szeroko rozchylone. Wyglądał tak cholernie pociągająco.
- Dojdź dla mnie, James! - warknął w końcu Steve, trzepiąc mu już maksymalnie mocno. Objął ustami główkę penisa, drażniąc językiem mokry rowek.
- Steeeeeve! - wrzasnął Buck, dochodząc głośno w usta przyjaciela. Jego ciałem wstrząsały kolejne dreszcze.
- Uwielbiam cię ssać, skarbie — powiedział Steve, gdy już przełknął ciepłą spermę. - Cudownie smakujesz...
- Ty też — chrypnął tamten. Nadal miał ciemno przed oczami i dyszał ciężko. Już dawno nie przeżył ze Stevem takiego orgazmu... Steve uśmiechnął się lekko i niemal bez wysiłku obrócił go na brzuch, delikatnie rozsuwając mu nogi.
- Co robisz?
- Zobaczysz, skarbie — pocałował go w pośladki i rozsunął je lekko, szczerząc się na widok ciut ciemniejszej skóry wokół zwieracza. Dotknął jej językiem, wyczuwając jej lekko słonawy smak i mruknął zadowolony w tym samym momencie, w którym Bucky syknął z rozkoszy. Skupiając się na porządnym nawilżeniu tyłka Buckiego, zaczął jednocześnie ostrożnie naciskać językiem na dziurkę. James drżał za każdym dotykiem, gdy uzdolniony język tego dupka wyczyniał cuda z jego chętnym tyłkiem. W końcu jednak usłyszał, jak Rogers rozpina sobie spodnie, by po chwili poczuć na swoich pośladkach jego twardego kutasa, którego tak kochał.
- Włóż go — poprosił ochryple, poruszając niecierpliwie biodrami. W odpowiedzi otrzymał jedynie porządnego klapsa od Kapitana. - Steve! - syknął nieco zły. Tak bardzo chciał go już poczuć, a ten kretyn specjalnie odsuwał tę przyjemność!
- Jeszcze trochę, kochanie — powiedział Steve czule, ocierając się penisem o ciasną dziurkę Bucka, znacząc ją pierwszymi kroplami spermy. W końcu jednak zaczął się w niego ostrożnie wsuwać, uważając na to, by nie uczynić mu żadnej krzywdy. Pierwsze chwile nigdy nie były przyjemne, bez względu na to, jakby się długo rozciągali i nawilżali. Trzeba było jednak przez to przejść...
- Oh, Steve! - jęknął James, gdy ten znalazł się w nim już niemal cały i sięgnął sobie do penisa, po czym zaczął sobie trzepać. Steve uśmiechnął się zadowolony i wsunął się aż po jadra, po czym zaczął się w nim poruszać, wbijając palce w boki kochanka. Wkrótce pokój wypełniły ich zsynchronizowane jęki oraz odgłosy uderzeń ciała o ciało, które wkrótce pokryły się słonym potem.
- Kocham cię, Buck — syknął Steve, czując, jak jego penis drga w ciasnym i tak cudownie gorącym wnętrzu Zimowego.
- Zamknij się i zerżnij mnie porządnie! - warknął James, będąc już w ostatecznym uniesieniu. Znów otrzymał soczystego klapsa w wypięty tyłek, a w chwilę później poczuł, jak przyjaciel zalewa go gorącym nasieniem, wypełniając nim dosłownie całe jego wnętrze i jęcząc z rozkoszy. Dopiero wtedy powiedział zgodnie z prawdą. - Ja też cię kocham, Steve. Następna runda należy do mnie...

elenawest

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka i fantasy, użyła 1272 słów i 7230 znaków.

Dodaj komentarz