MACIUŚ MASUJE PIERWSZY RAZ
Pamiętacie Maciusia? Sporo się u niego zmieniło w krótkim czasie, dokładniej to między powrotem od dziadków a początkiem roku szkolnego.
Zaczęło się od tego, że Maciuś przypadkowo został... lokalnym bohaterem. Któregoś sierpniowego dnia wracał ze sklepu z zakupami, i za zakrętem ulicy zobaczył okropną scenę: na chodniku leżał rower, a na trawniku wił się z bólu syn sąsiadów, z góry, dwunastoletni Damian. Nogę miał bardzo zakrwawioną i jakby wygiętą. Maciuś podbiegł do niego i zobaczył, że po upadku z roweru Damian nadział się nogą na jakiś pręt sterczący z ziemi. Maciuś rzucił zakupy, wezwał karetkę, a potem zadzwonił do rodziców, żeby ci powiadomili rodziców Damiana. Obie rodziny znały się, mamy pożyczały sobie książki i dzieliły się przepisami, a tatusiowie wspierali się w naprawach domowych i samochodowych. Potem polał wodą z kupionej butelki ranę Damiana, żeby ją chociaż trochę zdezynfekować i docisnął do niej koszulkę zdjętą z siebie. Karetka przyjechała bardzo szybko, zaraz potem dotarł tata Damiana. Pogotowie zabrało chłopaka na badania do szpitala, ale tuż przed odjazdem ratownik zawołał do Maciusia przez okno karetki, na cały głos: „To ty zorganizowałeś pomoc i go opatrzyłeś? Dobra robota, chłopaku, naprawdę!”.
Tego samego dnia wieczorem w drzwiach stanęli rodzice Damiana i jego starsza siostra Basia. Dziękowali Maciusiowi wiele razy, ściskali i nazywali bohaterem, a jemu było głupio, bo on przecież tylko wezwał pogotowie i uspokajał Damiana siedząc przy nim, a nie wyratował go z płonącego budynku czy z paszczy lwa. Ale największą niespodziankę sprawiła Maciusiowi Basia, która przytuliła go prawie pozbawiając tchu, ucałowała w policzki i wyszeptała do ucha „Uratowałeś mi brata, dziękuję ci Maciusiu!”. Basia miała 18 lat i była trochę przy kości, a jej mocny uścisk spowodował, że Maciuś bardzo wyraźnie poczuł nacisk jej piersi. Była prawie dwa lata starsza od niego, obracała się w towarzystwie maturzystów, uważał więc że to trochę za wysoka liga na niego. Co nie przeszkadzało mu gapić się na jej tyłek, gdy przytrafiło się, że wchodziła przed nim po schodach; piękno jest piękno, nawet jeśli dwa lata starsze! Na przykład jeszcze dwa dni wcześniej Basia miała na sobie wyjątkowo krótką jak na jej upodobania sukienkę, i do tego stringi! Maciuś widział to, bo tak się właśnie złożyło, że szedł za nią wnosząc zakupy, a cudowne widoki na jej uda i widoczny spod zbyt kusej sukienki piękny tyłek sprawiły, że musiał potem zrobić sobie dobrze i wieczorem i rano, bo z takim wzwodem nie mógł pokazać się rodzicom.
Kilka dni później mama przed wyjściem rano poprosiła Maciusia o zaniesienie jakichś książek do rodziców Basi i Damiana i odebranie pożyczonych. Maciuś chętnie podjął się tego zadania w absurdalnej nadziei zobaczenia Basi np. w stroju bikini, szykującej się na basen. Drzwi otworzyła mu sama Basia, ale niestety nie w bikini, a w obcisłej koszulce i spodniach dresowych; gdy wyjaśnił cel wizyty, zaprosiła go do środka i pokazała gdzie leżą naszykowane książki; poza nią nie było nikogo. Maciuś zauważył, że Basia jakoś dziwnie się rusza i się krzywi.
- Co ci się stało? – zapytał – wszystko w porządku?
- Nie, nie wszystko – warknęła Basia – Moja psiapsióła namówiła mnie przedwczoraj na dłuższe bieganie i ja głupia się zgodziłam; tylko że dla niej ten dystans to pestka, a dla mnie to maraton. Biegałyśmy przedwczoraj, wczoraj wszystko było dobrze, a dzisiaj mięśnie nóg tak mnie napieprzają, że najchętniej leżałabym przez cały dzień. Ledwo chodzę!
- Współczuję – powiedział szczerze Maciuś – ja tak mam po całodziennym jeżdżeniu na rowerze.
I nagle wpadł na szalony pomysł. A gdyby tak…
- A może chcesz, żebym zrobił ci masaż nóg? To by złagodziło ból, choć pewnie nie całkowicie.
- A potrafisz?
- Trochę się na tym znam, bo się tym interesuję – skłamał gładko Maciuś. – Tylko musiałabyś mieć oliwkę albo coś podobnego do smarowania, bo masowanie suchej skóry skończy się otarciami. Bo specjalnego olejku do masażu akurat nie mam. No i nie w tym stroju, potrzebne jakieś krótkie spodenki i inna koszulka.
Basia popatrzyła na niego trochę podejrzliwie.
- A czy ty nie chcesz mnie po prostu podglądać?
- Zwariowałaś? Przecież nie przebierzesz się przy mnie, tylko gdzie indziej.
Basia po chwili namysłu przyniosła z łazienki butelkę oliwki, ze swojego pokoju dwa grube koce i prześcieradło, mówiąc „To i tak miało iść do brudów, więc może się zatłuścić”. Potem zniknęła na chwilę w swoim pokoju i wróciła przebrana w luźną koszulkę i krótkie spodenki gimnastyczne. Rozłożyli koce i prześcieradło na podłodze salonu, bo tam było najwięcej miejsca, po czym Maciuś przybrał poważny ton profesjonalisty i zapytał:
- Teraz dwa pytania, jak przed każdym masażem: pierwsze to kiedy jadłaś coś ostatnio?
- Śniadanie, ze dwie godziny temu – odpowiedziała Basia. – A to drugie pytanie?
- A drugie to zazwyczaj jest: czy miałaś ostatnio jakieś operacje, złamania czy kontuzje. Ale tu wiem, że poważnych nie miałaś, za to nogi bardzo cię bolą, dlatego w ogóle to robimy. Dobra, połóż się na brzuchu.
Basia wykonała polecenie, a Maciek skoczył do łazienki umyć ręce, po czym ukląkł przy jej nogach, nalał trochę oliwki na łydki, zatarł dłonie, żeby je trochę rozgrzać i zaczął powoli masować. Starał się jak mógł naśladować ruchy Kasi, które odczuwał jeszcze nie tak dawno temu na sobie (choć oczywiście wspomnienia finału tamtego masażu trochę je przysłoniły). Powoli i uważnie, od pięty w kierunku kolana, środkiem łydki i po bokach, teraz druga łydka, byle nie za mocno.
- Nie za mocno naciskam? – zapytał na wszelki wypadek, ale Basia tylko zamruczała przecząco. Leżała z głową na małej poduszce ściągniętej z kanapy w salonie i wyglądała na odprężoną. Maciuś przez dłuższy czas przejeżdżał po jej łydkach na przemian dłońmi i kostkami dłoni, potem powiedział:
- Rozsuń trochę nogi, przechodzimy na uda.
- Zaraz, zaraz, ale jak bardzo dokładnie ty chcesz mnie wymasować? – zapytała Basia, tak jakby trochę podejrzliwie, a trochę z rozbawieniem.
- Przede wszystkim łydki i uda, z przodu i z tyłu, bo te mięśnie sprawiają najwięcej bólu, a jeśli chcesz, to także i plecy. Zależy od ciebie. Gdyby coś cię zabolało, albo chciałabyś jakoś inaczej, to powiedz – odpowiedział Maciuś modląc się w duchu, aby koleżanka się nie rozmyśliła
- Aha… - odmruknęła Basia – no dobra, to masuj dalej.
I rozsunęła szerzej nogi, dzięki czemu Maciuś stwierdził, że jej spodenki są dość luźne i sporo odsłaniają. Na razie polał więc oliwkę na uda i rozpoczął masowanie tak, jak przedtem na łydkach. Nie naciskał bardzo mocno, bo Basia mogłaby się rozmyślić ze strachu przed bólem. Uciskał i masował więc spokojnie jej uda, również po bardziej czułej wewnętrznej stronie przez dłuższy czas, rozmyślając jak się dobrać do jej kuszącego tyłka; jednocześnie zerkał na koleżankę i słuchał jej spokojnych pomruków. W pewnym momencie zdał sobie jednak sprawę, że Basia owszem, pomrukuje typowo jak osoba zadowolona z masażu, ale jej oddech staje się coraz szybszy. Podniósł głowę i zobaczył, że jej prawa ręka nie leży wzdłuż ciała, ale tkwi gdzieś pod nim, w okolicach krocza. „Ona robi sobie dobrze!” – zrozumiał nagle. „Ale jak to teraz wykorzystać? Trudno, postawię wszystko na jedną kartę, najwyżej mnie wyrzuci.”
Nie zdejmując prawej dłoni z ud dziewczyny położył się na kocu obok niej. Chciał, by Basia cały czas odczuwała jego uspokajający dotyk. Spodenki były faktycznie na tyle luźne, że Maciuś zdołałby wsunąć dłoń między nogi koleżanki i dotknąć cipki, ale to na sto procent wystraszyłoby ją. Zamiast tego leżąc obok niej wyszeptał jej do ucha „Mogę ci pomóc?”. Basia drgnęła jak przebudzona, otworzyła oczy, popatrzyła na niego i zarumieniła się aż po włosy. „O kurczę, przyłapałeś mnie” – wyszeptała – ten twój masaż tak mnie rozluźnił...”. Maciuś uśmiechnął się czule i odszepnął „Przecież nie robisz nic złego, żebym miał cię przyłapywać; ja masuję, ty też masujesz, tylko coś innego. Pomóc ci?”. Basia przez chwilę chyba walczyła ze sobą i w końcu szepnęła „A… potrafisz?”.
Chłopak delikatnie pocałował dziewczynę w szyję, potem w policzek, a ona odwróciła głowę i pocałowała go w usta. Całowali się tak przez długą chwilę, a potem Basia ułożyła się na plecach; ta pozycja była znacznie wygodniejsza do pieszczot. Maciuś powoli przesunął rękę najpierw na jej brzuch, a potem wzdłuż jej ręki pod gumkę spodenek. Wyczuł najpierw pasek stringów, potem trójkąt włosów łonowych; Basia nie hołdowała modzie dokładnego golenia tych miejsc. A potem ona odsunęła dłoń i on wreszcie dotarł do jej skarbu schowanego pod wzgórkiem łonowym, ciepłego i już wilgotnego. Wyczuł wargi sromowe chroniące szparkę i mały guziczek łechtaczki, które widział dotychczas tylko na prostym schemacie w podręczniku i na kilku pornosach, ale nigdy na własne oczy. Delikatnie zaczął ją masować. Basia zajęczała cicho „O tak, tak, taaak” i przyciągnęła głowę chłopaka do swojej. Całowali się, ale jego palce nadal pieściły łechtaczkę i szparkę partnerki, delikatnie i z wyczuciem.
Podniecenie buzowało w Maciusiu, a napięty członek wypychał spodenki. Maciuś odczuwał podniecenie już tysiące razy, jak każdy napalony nastolatek, ale teraz pojawiło się w nim coś innego, coś większego: to było podniecenie, które każe zamienić myśl „Chcę, by było mi dobrze” na inną: „Chcę, by było nam dobrze”. Zaczął całą tę akcję z masażem myśląc „Jeśli dobrze się postaram, to może Basia da mi się wymacać”, ale teraz było to już coś innego: „Muszę się postarać, żeby Basi było dobrze”. I dlatego wreszcie szepnął jej na ucho „Zdejmij dół”; byli w mieszkaniu tylko we dwoje, ale nie chciał burzyć nastroju głośnym mówieniem. Basia uśmiechnęła się i pokręciła głową. „Ty to zrób” – odparła. Ukląkł przy niej, ona uniosła biodra, a on bez problemu zdjął jej spodenki razem ze stringami. Potem powoli położył się między jej nogami, objął rękami uda, wycałował je po wewnętrznej stronie i wreszcie sięgnął językiem tam, gdzie wcześniej pracowały jego palce. Nigdy wcześniej przecież tego nie robił i miał straszną tremę. Basia chyba wyczuła to i zaczęła go delikatnie naprowadzać. Lizał i całował jej najintymniejsze miejsca, coraz bardziej wilgotne, czuł nowy dla siebie smak, masował jej uda, a ona delikatnie przyciągała i odpychała jego głowę, dając sobie maksimum przyjemności, a jemu radość sprawiania tej przyjemności. Ten niepozorny kolega z klatki schodowej, prawie dwa lata młodszy od niej dogadzał jej językiem tak, jak nigdy by się po nim nie spodziewała! W pewnym momencie nie przerywając pieszczot językiem Maciuś wsunął jej do cipki palec i za chwilę dołożył drugi. Ruchy jego palców wzmogły doznania Basi; teraz już jęczała głośno „Tak, tak, rób tak, nie przerywaj, rób taaak”, aż wreszcie krzyknęła krótko i… opadła na koc, cały czas trzymając dłoń na włosach Maciusia. Ten na chwilę wtulił twarz w jej cipkę, a potem delikatnie obcałował uda i brzuch dookoła. Wreszcie przesunął się z powrotem do jej boku, położył przy niej i objął. Trwali tak przez długą chwilę w uścisku. On szepnął jej na ucho „Jesteś wspaniała”; na to ona potrząsnęła głową i wydyszała: „Nie, to ty jesteś wspaniały. Dawno nikt mnie tak dobrze nie wylizał. Kurczę, muszę chwilę odpocząć.
- Gdzie się nauczyłeś tak lizać?Albo może – jak? Albo – kto cię tego nauczył? – zapytała Basia po kilku minutach gdy jej oddech zwolnił.
- A jeżeli powiem, że to ty mnie przed chwilą nauczyłaś, to uwierzysz?
- Nie no, coś ty. Przez chwilę, na samym początku myślałam, że to twój pierwszy raz, ale to nie mógł być twój pierwszy raz, za dobrze ci to poszło.
- No to trudno, u mnie dyskrecja rzecz święta, więc będziesz żyć dalej w niewiedzy – zakłopotany Maciuś chciał uniknąć bardziej szczegółowej indagacji na temat jego doświadczeń. – Najważniejsze, że tobie było dobrze.
- Nie, Maciusiu – Basia obróciła się, oparła się na łokciu i popatrzyła mu w oczy – najważniejsze, żeby nam obojgu było dobrze. Ja już dawno nie jestem dziewicą, chociaż też nie miałam tłumu chłopaków w łóżku, i potrafię już odróżnić, kiedy chłopak stara się tylko dla siebie, a kiedy dla dwojga. Ty jesteś tym drugim typem.
Podniosła się i nie zakładając spodenek, w samej koszulce ledwo zakrywającej tyłek poszła do kuchni. Przyniosła z niej wodę i dwie szklanki, nalała jemu i sobie. Oboje łapczywie wypili po szklance, a potem Basia szepnęła „Poczekaj chwilę” i poszła do swojego pokoju.
Maciuś leżał na wznak patrząc w sufit i myślał „Zrobiłem dziewczynie dobrze językiem i to jej się naprawdę spodobało. Chyba nie chwali mnie tylko z grzeczności. Czy to możliwe, że poszło mi tak dobrze, bo tak bardzo chciałem jej dogodzić? Ciekawe czy…”. Ale powrót Basi przerwał tok jego myśli. Stanęła nad nim jakby specjalnie tak, żeby z dołu oglądał to, co niedawno pieścił. Wzwód od razu powrócił, choć i tak nie odszedł daleko.
- Kiedy mnie masowałeś, to mówiłeś, że mam powiedzieć, jeśli coś jest za mocno lub że chciałabym jakoś inaczej? Dobrze pamiętam? – zapytała.
- No tak… To bardzo ważne, przecież masażysta nie czyta w myślach klienta – odparł niepewnie Maciuś.
- A o tych specjalnych życzeniach, że mogę jakieś mieć? – naciskała dalej Basia.
- No tak. Chodziło o to, że na przykład chciałabyś też masaż pleców.
- To ja mam teraz życzenie.
- Jakie?
- A spełnisz je? I nikomu nie powiesz? – teraz Basia wyraźnie się z nim przekomarzała.
- Jeżeli tylko będę mógł, to spełnię. No chyba, że zażyczysz sobie szampana z truskawkami do popijania przy masażu, to tego akurat nie – zażartował.
Basia zachichotała. „Nie, obejdę się bez szampana” – powiedziała, a potem uklękła i z twarzą przy jego twarzy wyszeptała „Ty może nie lubisz używać takich wulgarnych wyrażeń, ale ja je czasem lubię, więc powiem ci wprost: chcę masażu. Porządnego masażu mojej pizdy. Od środka. Ten językiem i palcami już był, więc teraz twoim kutasem.” Świat Maciusia zawirował, a gdy powrócił na miejsce Basia nadal klęczała nad nim uśmiechnięta, a w ręku trzymała paczuszkę prezerwatyw. „To co, spełnisz to życzenie?”
Maciuś usiadł na kocu naprzeciw koleżanki, sięgnął do dołu jej koszulki i ściągnął ją jej przez głowę. Odłożył ją na bok, a Basia w tym czasie rozpięła i zdjęła stanik, i rzuciła go za siebie. Dopiero teraz chłopak zobaczył jej piękne piersi: duże, kształtne, z jasnymi sutkami sterczącymi z podniecenia. Przez długą chwilę masował je, krążył po nich dłońmi, zahaczał, ssał i lizał sutki sterczące z podniecenia. „Wstań” – szepnęła, a gdy to zrobił i zaczął ściągać koszulkę ona ściągnęła mu spodenki, lekkie letnie spodenki z gumką, żadnego paska, więc poszło bez problemu. Za nimi miały pójść bokserki, ale sterczący członek zahaczył o gumkę; Basia delikatnie ujęła go, przycisnęła go do brzucha chłopaka i bokserki opadły. Maciuś skonstatował, że stoi nagi i ze sterczącym niemal pionowo przyrodzeniem przed dziewczyną i zupełnie się tego nie wstydzi, nie ma ochoty się zakrywać, jak wtedy na wsi.
- Co teraz ma zrobić twój masażysta? – zapytał z uśmiechem.
- Teraz na razie nic. Ma po prostu stać – odparła Kasia, uklękła przed kolegą, ujęła jego członka, odciągnęła skórkę starannie odsłaniając żołądź i zaczęła go lizać po całej długości, patrząc chłopakowi w oczy. Potem wzięła go do ust i zaczęło się długie całowanie, ssanie, wsadzanie do ust aż po korzeń, jednoczesne masowanie fiuta jedną ręką i masowanie jąder drugą. Widać było, że dziewczyna ma w tym wprawę. Maciuś stał na drżących nogach i dziękował sobie za pomysł zwalenia konia dzisiejszego ranka, bo bez tego już by chyba eksplodował.
„Czy teraz ja mogę mieć mieć życzenie?” – wyszeptał nagle. Basia kiwnęła głową nie wypuszczając go z ust. Wtedy on położył dłonie po obu stronach jej głowy, przytrzymał ją delikatnie i ruszał biodrami, wsuwając i wysuwając kutasa z jej ust, docierając główką raz na jej język a raz aż do gardła, podczas gdy ona miętosiła jego pośladki. „Niech będzie i kutas – myślał chaotycznie – może być fiut, pała, dzida, cokolwiek, może i nie jest zbyt długi, czternaście czy piętnaście centymetrów we wzwodzie, ale ja teraz walę w usta piękną dziewczynę, i muszę tylko za chwilę się zatrzymać, żeby móc potem dobrze wymasować jej tę inną, wymarzoną część ciała. Teraz to ona myśli o tym, żeby mi było dobrze, więc chyba na tym polega udany seks? Że jest dwoje zaangażowanych ludzi, niekoniecznie zakochanych w sobie, ale zaangażowanych, a nie chłopak i pijana dziewczyna na imprezie i potem głupie teksty moich równie głupich kolegów typu „ja żem jej zapchnął od tylca, a Franek w paszczę, a ona nic” ”. Wysunął się z ust Basi i szepnął „Załóż mi gumkę. Ja mam jeszcze oliwkę na dłoniach, a tłuszcz jest szkodliwy dla prezerwatyw”.
Basia wyciągnęła gumkę z opakowania i w moment nałożyła ją na sterczącego członka Maciusia. Potem pokazała mu, by położył się na wznak i dosiadła go na jeźdźca. Maciuś zamknął w tym momencie oczy, aby skupić się tylko na tym cudownym uczuciu ciepłego i wilgotnego otulenia członka, które odczuwał pierwszy raz. Chwilę kręciła się, by uzyskać jak najlepszą pozycję, trochę się pochyliła, a potem zaczęła galop z taką samą wprawą i zaangażowaniem, jak wcześniej obciągała mu. Maciuś leżał na wznak, w rękach trzymał skaczące nad nim piersi dziewczyny, napawał się ich widokiem, masował je i ugniatał, by odwzajemnić się jej za dawaną rozkosz, a chwilami chwytał dziewczynę za biodra. Wkrótce ona zaczęła pojękiwać coraz głośniej, więc on szepnął „Zatrzymaj się, teraz ja chcę być na górze”. Basia posłusznie zeszła z niego i położyli się odwrotnie. Ona zgięła nogi i podniosła je trzymając pod kolanami, a on opadł między nie i wszedł w nią znowu. Teraz to on uderzał biodrami wbijając członka najgłębiej jak mógł, całował jej twarz i szyję i podpierając się na jednej ręce pieścił jej piersi drugą dłonią. On dyktował tempo,choć to ona jęczała „Mocniej, mocniej”... Po tych jękach Maciuś zapragnął jeszcze lepiej dogodzić Basi, więc zmienił trochę pozycję i położył sobie jej nogi na ramionach. Teraz mógł wbijać się w nią aż po korzeń i już po chwili oboje odczuli tę poprawę. Uderzał w nią mocno, patrząc jej w oczy i właściwie zaskoczyło go to, jak szybko doszła: tak jak poprzednio krzyknęła krótko i znieruchomiała na długą chwilę wygięta w orgazmie. Maciuś też znieruchomiał na chwilkę, potem delikatnie wyszedł z niej, przezornie przytrzymując palcami prezerwatywę, by się nie zsunęła i nie została w środku; wciąż niezaspokojony położył się przy dyszącej jeszcze koleżance.
A chwilę potem, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki (a może za dotknięciem różdżki Maciusia?) Basia jakby dostała zastrzyku energii. Poderwała się, uklękła nad nogami kolegi, zręcznie ściągnęła gumkę z jego wciąż naprężonego członka, chwyciła go w usta i zaczęła obrabiać go jeszcze aktywniej niż poprzednio, gdy on stał, a ona klęczała przed nim. Maciuś leżał na wznak, jęczał i nawet nie zdążył uprzedzić kochanki, że zbliża się wytrysk. Zresztą to chyba nie miało znaczenia, bo Basia, gwałtownie ruszając dłonią na jego eksplodującym spermą członku, bez oporu wyssała i przełknęła całe nasienie aż do ostatniej kropelki. Jeszcze przez chwilę ruszała dłonią w górę i w dół, gdy penis Maciusia miękł, a on sam leżał nieruchomo ciężko dysząc. Potem pochyliła się nad nim, uśmiechnęła się i niespodziewanie otworzyła usta i pokazała mu język udowadniając, że jego nasienia już tam nie ma.
- Aaach – westchnął Maciuś i to było wszystko, na co go było w tym momencie stać. Leżeli obok siebie patrząc sobie w oczy, pozwalając swym oddechom i sercom wrócić do normalnego tempa i nagle oboje powiedzieli jednocześnie „Dziękuję ci.” Potem oboje parsknęli śmiechem i Maciuś stwierdził, że mógłby tak leżeć do wieczora, ale Basia zerknęła na budzik stojący koło telewizora i jęknęła „Zbieramy się! Tata może niedługo wrócić z roboty, dzisiaj miał nockę!”. Idylla skończyła się: Basia złożyła koce i zaniosła je do swojego pokoju, a prześcieradło do pralki, Maciuś ubrał się, odniósł oliwkę do łazienki, a potem starannie zebrał z dywanu resztki opakowania po prezerwatywie i samą gumkę i schował to do kieszeni, żeby wyrzucić wszystko do kosza na podwórzu; picie trafiło na stół, bo nie wzbudzało podejrzeń.
Stojąc na środku pokoju chłopak nie wiedział teraz, jak właściwie powinien się zachować? Po prostu zabrać książki, powiedzieć „No to cześć, do zobaczenia” i wyjść? Podać jej rękę? Pocałować? Podziękować? Co się mówi dziewczynie po pierwszym seksie w życiu? Basia rozwiała te rozterki: podeszła do niego, wciąż naga, objęła, pocałowała mocno w usta i powiedziała:
- Było wspaniale. Dwa razy doszłam, tak bardzo tego potrzebowałam, przez te nerwy i zamieszanie z Damianem. Ale wiesz… Nie jesteśmy parą, prawda? Nie jesteśmy w sobie zakochani. Wiesz, co to znaczy?
- Tak, wiem – odparł Maciuś – kiedy zobaczę cię kiedyś na podwórku w objęciach jakiegoś chłopaka, to nie będę miał z tym problemu. Ale pamiętaj, że jeśli będą cię boleć nogi czy plecy czy coś innego... to ty zawsze możesz poprosić mnie o masaż; byleby tylko nikogo nie było w domu. Wiesz, słowo "masaż" ma kilka znaczeń.
Basia dała mu żartobliwego klapsa, znów pocałowała, a potem Maciuś westchnął, wziął ze stołu naszykowane książki, uśmiechnął się do Basi i wyszedł z mieszkania. Zszedł na swoje piętro i usiadł na schodach, żeby się uspokoić. „Zrobiłem to – pomyślał – pierwszy raz w życiu kochałem się z dziewczyną. Nie przeleciałem jej, nie wydymałem, nie wyruchałem, tylko właśnie tak: kochałem się z nią, a ona ze mną. I chyba dobrze mi poszło, jak na ten pierwszy raz, teraz będę już bardziej pewny siebie. Jestem mężczyzną, wprawdzie dopiero szesnastoletnim, no dobra, prawie siedemnastoletnim, ale już jestem. Kurde, znów mam taki wir w głowie, to lizanie, te jej piersi, to ssanie, te jej nogi na moich ramionach, chyba pójdę popływać, bo aż mnie rozpiera i trzęsie.” Wszedł więc do mieszkania, spakował co trzeba do torby, zostawił w kuchni na stole książki i kartkę z informacją „Poszedłem na basen, będę późnym popołudniem” i, wciąż promieniejąc wewnętrznym blaskiem ucznia, który wbrew obawom zdał na piątkę bardzo ważny egzamin powędrował na pływalnię. W tej euforii nie zauważył, że zużyta gumka i folia po niej wysunęły mu się z kieszeni podczas pakowania i zostały na podłodze pokoju...
+++++
Państwo Kaliszewscy wrócili z odwiedzin u babci i zakupów niedługo potem. Z racji pięknej pogody pozwolili sobie jeszcze na małe lody w lodziarni niedaleko bloku i byli w świetnych humorach. Otworzyli drzwi i weszli do mieszkania.
- Maciuś, jesteś? – zawołała mama – Pomóż wypakować zakupy.
Odpowiedzi oczywiście nie było, więc mama zaniosła zakupy do kuchni, a tata zajrzał do pokoju syna. Zauważył brak torby, z którą Maciuś chodził na basen i już miał wyjść, gdy coś błysnęło na dywanie. Tata pochylił się i ze zdziwieniem stwierdził, że to błyszcząca folia po prezerwatywie odbija światło, a sama zużyta prezerwatywa leży obok. W tym samym momencie mama zawołała z kuchni:
- Maciuś poszedł na basen, są książki i kartka od niego!
- Tak, widzę, nie ma jego basenowej torby – odpowiedział tata.
Zadumał się przez chwilę, a następnie delikatnie i dwoma palcami podniósł znaleziska z dywanu, poszedł do kuchni i korzystając z tego, że małżonka wypakowywała zakupy odwrócona tyłem do niego wcisnął wszystko po cichu do kosza na śmiecie i przykrył leżącymi w niej papierami. Następnie zadumał się jeszcze raz, przeciągnął i powiedział:
- Wiesz co? Właściwie nie musimy niczego gotować na szybko, zakupy mamy zrobione, a Maciusia nie będzie jeszcze przez parę godzin. Skoro tak, to mam pewien pomysł.
Po czym ujął zdziwioną małżonkę za rękę i zaprowadził do ich sypialni, starannie zamykając drzwi do niej.
c.d.n.
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
2 komentarze
Pumciak
Noto mamy MACIEJA przez duże M ,bardzo ładnie opisałeś ten pierwszy raz Macirja
WOczekiwaniu
Sympatyczna historia i już nie Maciuś, może jeszcze nie Maciej, ale na Maćka zasłużył. No i po pierwszym razie, szczególnie takim, facet nabiera pewności siebie, więc zakładam, że możemy liczyć na dalszy ciąg przygód.