Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

MACIUŚ I MASAŻ NA WSI

Przedstawiam Wam Maciusia.
Maciuś to oczywiście Maciek, albo oficjalnie Maciej Kaliszewski, ale jakoś tak się składa, że każdy, kto znał go dłużej zaczynał mówić o nim i do niego „Maciuś”. Maciej Kaliszewski cierpiał przez lata z tego powodu, a potem już się z tym pogodził; do tego stopnia, że kiedyś w VIII klasie przedstawił się nowej nauczycielce „jestem Maciuś Kaliszewski”, a klasa płakała ze śmiechu do końca lekcji. Maciuś ma 16 lat i skończył I klasę liceum. Dodajmy – koleżanki i koledzy w klasie nie  za bardzo zgrani, ciągle tworzyły się jakieś grupki i koterie, co też nie sprzyjało układom męsko-damskim naszego bohatera. Średnio przystojny, jakieś 170 cm wzrostu i… odstawanie od norm zachowań nastolatków: nie przeklinał, nie palił i nie pił, i w ogóle był dobrze wychowany. Do tego stopnia, że rzadko uczestniczył w dyskusjach z kolegami o dziewczynach. Oni przykrywali wulgarnością i przechwałkami swoją wstydliwość i niepewność w stosunku do płci przeciwnej, on raczej się o tym nie wypowiadał, choć niezaspokojone zainteresowanie płcią przeciwną oczywiście dawało mu się we znaki. Może dlatego dziewczyny raczej go omijały – nie był wygadany i pewny siebie, jak jego koledzy. Nie miał dziewczyny i prawie nie miał doświadczeń seksualnych, nad czym bardzo bolał. W poprzednim roku szkolnym wprawdzie udało mu się na dyskotece szkolnej zatańczyć parę wolnych tańców przytulańców z Agnieszką, która nie zaprotestowała, gdy jego ręce zjechały z jej pleców na całkiem duży tyłek, ale trwało to tylko jeden taniec. Potem w zakątku korytarza pozwoliła mu podotykać jej piersi, ale też tylko przez sukienkę.  
  
Chociaż mieszkał w mieście, Maciuś lubił wyjazdy na wieś, zwłaszcza te coroczne wakacyjne do dziadków. Łaził tam po okolicy, grał w piłkę i kosza na szkolnym boisku z miejscowymi chłopakami. Tak było i tego roku, gdy przyjechał na początku sierpnia. Po tradycyjnych powitaniach, okrzykach dziadka „Ależ ty zmężniałeś!” i lamentach babci „Ależ ty wychudłeś, poczekaj, zaraz będzie rosołek!” dziadek zapytał niespodziewanie, czy Maciuś nie chciałby trochę popracować, tak dorywczo i wakacyjnie.
- A gdzie miałbym tu pracować? – zdziwił się Maciuś. – W sklepie?
Dziadek wyjaśnił mu, że pewien domek stojący w tej samej wsi został kupiony przez jakieś małżeństwo, a teraz przyjechała tam ich rodzina porządkować, remontować i tak dalej. Tylko że mieli przyjechać we trójkę, a ktoś się rozchorował i szukają pomocnika do mało skomplikowanych prac. Kilka godzin dziennie do uzgodnienia, przez około tydzień, stawka do dogadania. Dziadek zaproponował im już, bardzo wstępnie, pomoc swojego wnuka.
  
Interes został dogadany następnego, sobotniego ranka i od poniedziałku Maciuś zaczął wakacyjną pracę. Wkrótce stwierdził, że trafił wspaniale. Gospodarze, Marek i Kasia, oboje koło trzydziestki traktowali go jak dorosłego, kazali mówić do nich po imieniu (choć jego niestety nazywali Maciusiem, a nie Maćkiem). Dowiedział się, że Marek, wysoki chudzielec pisze jakieś prace naukowe, a Kasia ukończyła uczelnię sportową i teraz pracuje jako masażystka i pomaga siostrze – rehabilitantce. Kasia była wzrostu Maciusia, ale on od razu zwrócił uwagę przede wszystkim na jej świetną sylwetkę, kształtny tyłek i wydatny biust. Razem z nimi malował ściany, czyścił podłogi, wynosił i układał na podwórku deski i śmieci do planowanej wywózki, porządkował przyległy ogród i podwórze. Praca była fizyczna, ale przy niej rozmawiali o wszystkim – o szkole, rodzicach, o sporcie (Maciuś chodził w wakacje często na basen, a i podczas roku szkolnego starał się pływać tam co najmniej raz w tygodniu), tylko gadki o dziewczynach mu nie wychodziły. Z jednej strony wstydził się swojego celibatu, a z drugiej strony myślał sobie „Przecież gdybym miał dziewczyn pod dostatkiem to też wstydziłbym się o o tym opowiadać”.

Popołudniami i wieczorami Maciuś chodził na boisko do tutejszych kumpli. Niestety tylko do nich, bo tutejsze koleżanki traktowały go chłodno, nazywały „miastowym” i nie brały pod uwagę, że przecież znają go od lat i część jego rodziny stąd pochodziła. O żadnych podrywach, nie mówiąc o innych atrakcjach nie było, więc mowy, choć nie raz Maciuś widział kątem oka ręce chłopaków wędrujące niby niechcący pod bluzki i spódnice dziewczyn bez ich sprzeciwu. Potem musiał wieczorami w łazience sam zaspokajać swoje żądze.
  
Któregoś dnia Maciuś trochę za bardzo zapatrzył się na Kasię wyginającą się na drabinie, a szczerze mówiąc to na jej tyłek. Wyglądał wspaniale, choć skrywały go robocze spodnie dresowe. Dopiero po dłuższej chwili spostrzegł, że Marek przygląda mu się z lekkim uśmiechem. Zaczerwienił się i zaczął bąkać jakieś przeprosiny. Marek westchnął, odłożył trzymane grabie i powiedział półgłosem:
- Maciuś, ty przestań wreszcie przepraszać wszystkich i za wszystko, i wszystkiego się wstydzić. W twoim wieku byłoby właściwie dziwne, gdybyś się nie gapił. I co ty myślisz, że ona nie wie, że gapią jej się na tyłek, i ty i klienci w sklepie gdy tam idzie? Jest przyzwyczajona, sama tak mówi. Co innego gdybyś zaczął po chamsku zaglądać jej za dekolt, to co innego, ale tak – spoko, gap się.
- A ty nie masz nic przeciwko temu?
- Nie jesteśmy małżeństwem ani narzeczonymi ani parą, jesteśmy dalekimi kuzynami.
- Bo ja myślałem, że ty i ona…
- Nie, spokojnie. Dobra, wracajmy do roboty.

Gdy tego dnia po pracy Maciuś wychodząc z posesji popatrzył jeszcze za siebie, zobaczył, że Marek mówi coś z uśmiechem do Kasi, a ta odwraca się i też z uśmiechem patrzy na niego, stojącego na drodze. W nocy po tym dniu Kasia przyśniła mu się tak bardzo, że po obudzeniu w środku nocy Maciuś musiał sobie ulżyć, modląc się by nie obudzić babci i dziadka w sąsiednim pokoju. Zsunął piżamę i masował sobie członka, starając się nie dyszeć zbyt głośno, a przed oczami krążyły mu na przemian widoki Kasi na drabinie, ale tym razem bez spodni, i Agnieszki z podstawówki, która pozwoliła mu wymasować sobie piersi i to nawet dość długo, ale kiedy przycisnął ją mocniej i poczuła jego wzwód od razu się odsunęła.
  
Cała ta wakacyjna fucha Maciusia trwała około półtora tygodnia, w czwartek skończyli wcześniej, bo w piątek gospodarze planowali wyjazd. Marek wręczył Maciusiowi pieniądze i powiedział:
- Słuchaj, bardzo się cieszymy, że los nam zesłał takiego pomocnika. Pracowity i silny, dobrze wychowany, mądry ponad swój wiek, w ogóle, żeby cała młodzież taka była!
- Oj, dajcie spokój, to przesadne pochwały – bronił się skromnie Maciuś.
- I do tego przystojny i atrakcyjny – wtrąciła Kasia. – I nie daj sobie wmówić, że jest inaczej!
- Pomyśleliśmy sobie – kontynuował Marek – że po takiej długiej fizycznej harówce pewnie jesteś wymęczony. Chcemy więc dać ci premię w postaci masażu. Kasia zna się na tym. Przyjdź około siedemnastej, zgoda?
Oszołomiony ale i uradowany pochwałami Maciuś potwierdził, podziękował i ruszył do domu.

O ustalonej popołudniowej godzinie Maciuś, wykąpany i w świeżych ciuchach, wszedł na podwórko sąsiadów-pracodawców. Marek pomachał do niego, żeby do niego podejść. Kiedy Maciuś zbliżył się, Marek powiedział
- Idź do tego małego pokoju na lewo i poczekaj chwilę, Kasia jeszcze doprowadza się do porządku po robocie, zaraz przyjdzie. Aha, i ten, no… - tu jakby się zawahał – trzymaj ręce przy sobie i rób co ona ci mówi, dobrze?
Maciuś popatrzył na niego trochę zdziwiony i poszedł do wskazanego pokoju, który zresztą dobrze znał, bo naprawiali w nim wcześniej różne rzeczy. Na podłodze leżał teraz duży, dwuosobowy dmuchany materac nakryty prześcieradłem, okna były całkowicie zasłonięte i świeciła się tylko lampka stojąca na podłodze. Po dłuższej chwili usłyszał kroki. Weszła Kasia, ubrana w zwykłą białą koszulkę gimnastyczną i krótkie spodenki. Wyglądała w tym inaczej niż wcześniej, kiedy oboje gospodarze zakładali ciuchy robocze do prac. Ale… „O kurczę, ona nie ma stanika pod tą koszulką!” - zauważył w duchu Maciuś. „Ale ekstra, to może przynajmniej się napatrzę na to kołysanie. A nie, nic z tego, będę leżał na brzuchu...”.

- No jak tam, Maciuś – zapytała – gotowy?
- No… chyba tak – odpowiedział niepewnie Maciuś.
- Wobec tego dwa pytania, jak przed każdym masażem: pierwsze to kiedy jadłeś coś ostatnio?
- Obiad był o pierwszej, a jest piąta, więc dość dawno – odpowiedział zgodnie z prawdą Maciuś.
- To dobrze, bo wiesz, przy masażu są różne naciski i ugniatania, więc żeby nie zrobiło ci się niedobrze. Druga sprawa: miałeś ostatnio jakieś operacje, złamania czy kontuzje?
- Nie, nic takiego nie było.
- Dobrze, to rozbieraj się i kładź na brzuchu na materacu, a ja zaraz wracam.
Po czym odwróciła się na pięcie i wyszła. Maciuś zdjął trampki i skarpetki, potem koszulkę i spodnie i odłożył wszystko na krzesło w rogu pokoju. Właśnie miał się rozłożyć na materacu, gdy Kasia weszła z tacą, na której była miska z jakimś płynem i leżał papierowy ręcznik i jeszcze jakieś zawiniątka.  
- Niegotowy? – zapytała. – Ej, rozbieraj się, przecież tak cię nie będę masować.
- Jak to, tak całkiem?! - Trochę zdumiał się, a trochę przeraził Maciuś.
- Jasne. Ściągaj majtki, co ty myślisz, że ja gołego faceta nie widziałam?
Maciuś zawahał się, ale trochę surowy ton Kasi sprawił, że odwrócił się do niej tyłem, zdjął majtki, odłożył je do innych rzeczy i znów stanął przed nią. Tylko że zorientował się, że trochę za późno zasłonił się rękami, i jęknął w duchu. Kasia popatrzyła w dół i zapytała „A to, to niby co ma być?”
Maciuś przeraził się, że mówi o jego członku, ale okazało się, że Kasia patrzyła na siniaki na jego nogach.
- Jesteś pewien, że nie miałeś jakiegoś złamania albo zwichnięcia? – zapytała.
- A, te siniaki? To nic takiego, wczoraj i przedwczoraj po południu graliśmy z chłopakami w piłkę i czasami zaliczy się wtedy zderzenie czy ktoś cię zahaczy butem. Ale to nic poważnego, nogi mnie teraz bolą raczej od tego, że graliśmy bardzo długo.
- Dobra, kładź się tak jak mówiłam.
  
Maciuś położył się nago na brzuchu na materacu i ułożył głowę na okrągłej podkładce, która leżała na jego końcu, więc przestał widzieć, co Kasia robi za jego plecami. Usłyszał tylko, że dokładnie zamyka drzwi, a potem jakieś szelesty i stuki. Wreszcie poczuł, że coś ciepłego i oleistego leje się cienkim strumieniem na jego łydki.
- Odpręż się – powiedziała półgłosem Kasia – to taki olejek do masażu, podgrzany. Niestety nie taki, który by tu najlepiej pasował, ale nie mam w tej chwili innego.
Maciuś poczuł dłonie Kasi rozmasowujące olejek na łydkach. Ale nie było to takie zwykłe raz, dwa, parę ruchów i już. Kasia powolnymi ruchami i dość mocno wcierała olejek i masowała łydki chłopaka.
- Nie za mocno naciskam? – zapytała po ładnych kilku minutach – Nie boli?
- Nie, jest bardzo fajnie – odpowiedział nastolatek również ściszonym głosem.
Kasia kontynuowała jeszcze przez chwilę masaż łydek, a potem powiedziała „Rozsuń trochę nogi” i przeniosła dłonie na uda. Znów polała trochę olejkiem i wmasowała go w nogi chłopaka, raz po bokach, raz z tyłu, teraz szybszymi ruchami. Maciusiowi zrobiło się tak dobrze, że aż westchnął.
- I jak, może być? - zapytała Kasia, a w jej głosie chłopak usłyszał jakby uśmiech.
- Oj tak, tak… Żebyśmy mieli takie coś po każdej lekcji wuefu…
- No pewnie – zaśmiała się Kasia – i pewnie żeby jeszcze najładniejsza dziewczyna w klasie cię masowała?
Maciuś miał już przytaknąć, ale wstrzymał się, bo nie chciał znów wspominać swoich nędznych doświadczeń z dziewczynami, a poza tym akurat najładniejsza dziewczyna w klasie była straszną flądrą i wcale o niej nie marzył. Na dokładkę gnębiła go myśl „A po co właściwie kazała mi zdjąć majtki, przecież nie będzie mi masować tyłka, tylko nogi i plecy, i może jeszcze ramiona?”. Ale wtedy poczuł cienką strużkę olejku lejącą się na jego pośladki. Kasia zaczęła rozprowadzać go na tyłku chłopaka. Ten aż wciągnął powietrze; nikt go tam wcześniej nie dotykał odkąd przestał być dzieckiem! Ale czuł wyraźnie dłonie Kasi masujące go różnymi ruchami – raz jej dłonie krążyły po całych pośladkach, raz masowały je po bokach, a potem Kasia chyba zaczęła ugniatać jego mięśnie pięściami w różnych miejscach i z różną siłą. W sumie było to przyjemne i do tego nogi już go mniej bolały, ale jednocześnie z przerażeniem stwierdził, że ta sytuacja go podnieca! „Jak ja potem wstanę z materaca ze sterczącym fiutem? – pomyślał – chyba będę musiał poczekać aż ona wyjdzie.” I w tym momencie poczuł dłoń Kasi przesuwającą się po rowku i wsuwającą się między jego uda. Jego fiut leżał pod brzuchem, więc go nie dotknęła ale… przejechała tak natłuszczoną dłonią kilka razy, więc to nie mógł być przypadek.  

Po jakimś czasie masowania tyłka chłopaka (on już właściwie nawet nie wiedział, jak długo to trwa, bo raz było mu bardzo dobrze, a raz znów martwił się swoim podnieceniem) Kasia przeniosła się na jego plecy. Znów olejek, najpierw na plecy, potem chyba na dłonie i długie ruchy po całych plecach w różnych kierunkach; czasem dłońmi, a czasem pięściami i kostkami palców. Nacisk był mocny, ale do wytrzymania; Kasia zresztą znów zapytała go czy go to nie boli i czy nie naciskać słabiej. Maciuś leżąc na brzuchu nie widział gdzie siedzi jego masażystka, ale wydawało mu się, że po jego lewej stronie, bo czuł jej kolano dotykające tego boku. Ale w pewnym momencie ruchy dłoni ustały, a Kasia mruknęła „Czekaj, muszę zmienić pozycję”; usłyszał ciurkanie olejku, ale nie poczuł go na swoim ciele i po chwili z zaskoczeniem poczuł nacisk na całe plecy, tak jakby przygniotła go całym ciężarem, i ten nacisk przesuwał się po plecach od jednego boku do drugiego, i potem na ukos od lewego dołu pleców do prawego ramienia i z powrotem, i potem w drugą stronę i wreszcie zrozumiał! „Ona jeździ po mnie, bo się naoliwiła, ale jak? O kurde, ona nie ma koszulki! To odczucie, że coś jednocześnie przesuwa się w dwu miejscach po moich plecach to jej cycki!” Erekcja powróciła natychmiast, pod brzuchem zrobiło mu się twardo i ciasno. A po kilku minutach tych cudownych męczarni Kasia znów zmieniła pozycję: jej nacisk był na pośladkach i plecach i przesuwał się z pośladków na plecy i z powrotem na tyłek, aż przy którymś takim ruchu Maciuś poczuł, że coś szorstkiego przesuwa się po jego pośladku na dół pleców i znów na tyłek… „O kurde, to jej włosy na cipce – coś w nim jęknęło – ona jest goła i jeździ po mnie! Naga dziewczyna, a właściwie kobieta, bo przecież prawie dwa razy starsza ode mnie suwa się po mnie na golasa!”. Tego już było za wiele dla jego sterczącego członka. Szybko zbliżyło się to, co w innych warunkach nadchodziło dopiero po kilku czy kilkunastu minutach walenia konia w łazience czy własnym łóżku: chłopak nie zdołał powstrzymać głośnego jęku. Kasia natychmiast zrozumiała, co on oznacza więc w ostatniej chwili trochę się uniosła na łokciach i kolanach i on też się troszkę uniósł uwalniając członka, z którego kilkukrotnie wytrysnął ładunek spermy. Potem znów jęknął i opadł na materac.  

Przed dłuższą chwilę żadne z nich się nie ruszało. Powoli dochodziło do Maciusia jak bardzo się skompromitował. Spuścił się przy Kasi, a to miał być tylko masaż! Ale zdążył tylko wyszeptać „Ja… Ja… Przepraszam, ja… jakoś tak…”; Kasia położyła się znów na nim, poruszyła się parę razy jak poprzednio, a potem powiedziała półgłosem (w ogóle odkąd zamknęła drzwi do pokoju mówiła tylko cicho), ale takim tonem, jakby nic się nie stało:
- Nie przejmuj się i przestań przepraszać, po to właśnie jest ten masaż nagim ciałem; nazywa się masaż nuru i pozwala jednocześnie zrelaksować się i czasem odprężyć seksualnie. Większość tak masowanych spuszcza się później, niektórzy wcześniej, a inni w ogóle, bo nie potrzebują, i tak też jest dobrze – po czym usłyszał szelest papieru. Położyła przy nim ręcznik papierowy i powiedziała po prostu:
- Wytrzyj się i będziemy kontynuować.
- Jak to „kontynuować? – zdziwił się chłopak.
- No tak, przecież zostały ramiona i barki i cały przód.
Maciuś przeraził się teraz podwójnie; nie dość, że (w swoim pojęciu) skompromitował się tym orgazmem i wytryskiem, to jeszcze ma jej pokazać swojego opadłego fiutka w całej okazałości? Zwłaszcza, że okazałości nie ma? Na razie urwał kawałek ręcznika, wytarł brzuch i pierś ze spermy i zwinął go w kulkę. Kasia odebrała go od niego, rzuciła gdzieś w kąt i nacisnęła lekko jego plecy żeby znów się położył. Maciuś nadal nie widział masażystki, więc tylko czuł jak on znów przesuwa się nagim ciałem po jego plecach i tyłku. Potem poczuł jej ciężar na dole pleców – usiadła na nim okrakiem i zaczęła oliwić i masować jego ramiona, grzbiet i szyję. W niektórych miejscach naciskała naprawdę mocno, mrucząc „To pewnie od tego pływania…”.  

Wszystko to trwało chyba co najmniej pół godziny, licząc od początku masażu, aż wreszcie Kasia podniosła się i powiedziała  
- Dobra, teraz przewróć się na plecy, ręce wzdłuż ciała.
- Ale tak całkiem nago mam leżeć? – zaprotestował słabo Maciuś.
- Tak – odparła krótko Kasia.
Maciuś przezwyciężył wstyd, przełożył się z brzucha na plecy, ułożył tak, jak ona powiedziała, i dopiero wtedy zobaczył, że Kasia klęczy obok niego na materacu zupełnie naga! Trzymała miseczkę i mieszała w niej olejek, po czym przeniosła się bliżej jego nóg, a Maciusiowi przez chwilę mignął pasek włosów nad jej cipką, ale trwało to tylko moment; zaczęła polewać i masować jego łydki, tym razem z przodu. Trwało to krócej niż masaż z tyłu; wyjaśniła mu, że z przodu ma mniej mięśni na goleniach niż na łydkach, więc nie bardzo jest co masować. Potem sięgnęła wyżej, do ud. Tu masaż trwał już dłużej, a nastolatek leżał nieruchomo i z zaschniętym z wrażenia gardłem obserwował jej kołyszące się duże piersi. Zauważył też ze zdziwieniem, że jej sutki sterczą, tak jakby masaż podniecił również ją. Kasi widocznie jego spojrzenie nie przeszkadzało. Potem znów przesunęła się wyżej i zaczęła masować jego biodra i potem brzuch, ale w ogóle nie dotykała jego członka.

Po dłuższym masażu Kasia powiedziała „Przesuń jedną rękę w bok, muszę mieć miejsce”. Maciuś posłusznie odsunął prawą rękę, a Kasia wstała i przeszła z miseczką w to miejsce, po czym uklękła u boku chłopaka tak jak poprzednio dotykając go kolanami. Ale teraz już przeszła normalnie, nie przesunęła się po materacu. Przez kilka cudownych sekund Maciuś patrząc z dołu widział cipkę Kasi pod przystrzyżonym paskiem włosów łonowych i z mieszkanką zdziwienia i zgrozy zorientował się, że jego członek znów reaguje wzwodem na te widoki! „Jak to możliwe? – pomyślał – przecież tak niedawno się spuściłem, potem w ogóle go nie dotykałem i ona też nie, więc dlaczego znów mi staje tak szybko? I co ja mam zrobić, teraz nie leżę na brzuchu, wszystko mi widać”. Kasia skupiła się na masażu klatki piersiowej chłopaka i jego ramion przez pewien czas, masowała również boki. A potem… Maciuś zobaczył, jak przechyla miseczkę nad swoimi piersiami, wylewa z niej trochę olejku na siebie i starannie go rozsmarowuje. Potem odstawiła miseczkę trochę dalej, żeby jej przypadkiem kopnąć i rozlać, po czym oparła ręce po drugiej stronie chłopaka i zaczęła to, co poprzednio gdy leżał na brzuchu: przesuwała się całą sobą po jego brzuchu i klatce piersiowej. Maciuś stwierdził, że chyba właśnie przeżywa „sparaliżowanie z rozkoszy”: piękna kobieta suwała się nago po nim, a na dokładkę gdy przekręcił głowę w prawo widział jej tyłek, skierowany do ściany. Był tak blisko, w zasięgu ręki, i Maciuś nawet bezmyślnie ruszył ręką w jego stronę, ale w porę przypomniał sobie słowa Marka i położył dłoń z powrotem na materacu. Nie zdawał sobie sprawy, że Kasia jednocześnie masuje go i przygląda mu się, i jakoś zauważyła ten ruch. Lekko uśmiechnęła się i po kilkunastu czy kilkudziesięciu ruchach znów zmieniła pozycję: położyła się na chłopaku tym razem wzdłuż, nogi oparła na materacu i przesuwała się piersiami i brzuchem po jego piersi i brzuchu. Olejek dawał doskonały poślizg i przy tym tak ładnie pachniał… Maciuś pomyślał, że i tak jest już w siódmym niebie, nawet bez dotykania tyłka masażystki, ale po chwili… Po chwili Kasia przedłużyła ruch w górę i przesunęła obfitymi piersiami po jego twarzy. Gdyby tylko raz, to mógłby być przypadek, ale takich przesunięć było kilka. Maciuś był coraz sztywniejszy (wiecie gdzie), ale i tak nie miał jak tego ukryć.  
  
W pewnym momencie Kasia zatrzymała się z głową przy uchu chłopaka i szepnęła:
- Czy Marek powiedział ci, co masz robić, a czego nie?
- Powiedział tylko, żebym cię słuchał i… no… żebym trzymał ręce przy sobie.
- A wiesz, dlaczego tak powiedział?
- Bo może… Bo ty pewnie nie lubisz jak masujesz kogoś, na przykład pacjenta, a on próbuje cię gdzieś dotykać.
- Brawo, mądry chłopak – wyszeptała z uśmiechem Kasia – Nie myliłam się co do ciebie. Przestrzegasz zasad tam, gdzie pewnie stu innych by ich nie przestrzegało, więc należy ci się nagroda. A w ogóle, to czy mi się wydaje, czy znów coś ci stanęło?
- Yyyyy… Maciuś potrafił tylko się zająknąć, bo co miał powiedzieć? Że nigdy mu się nie zdarzyło, że członek stanął mu ledwo kwadrans po tym, jak się spuścił?
- Dobra, nie odpowiadaj, sama sprawdzę.
Kasia odsunęła się od głowy chłopaka, znów powtórzyła kilka ruchów po jego ciele, a potem… potem, nadal rozkraczona, obsunęła się niżej, aż wreszcie Maciuś poczuł, że czubek jego sztywnego penisa dotyka czegoś ciepłego i wilgotnego.
- Taaak – mruknęła – teraz właściwie powinnam naoliwić twój skarb i zrobić ci tak zwany masaż lingam, czyli ręczny, ale jak powiedziałam, według mnie zasługujesz na nagrodę, więc… - Zręcznie wstała, przeniosła się na prawą stronę chłopaka, uklękła i wzięła do ręki naprężonego członka. Poruszyła nim parę razy w górę i w dół, potem przechyliła się i położyła dłoń chłopaka na swoim tyłku.
- Możesz macać, tylko bądź delikatny i nie dotykaj cipki, dobrze? – powiedziała.
- Macać?  
- A czy ty myślisz, że ja nie wiem jak rozmawiają między sobą nastolatkowie o kobietach, i co im się marzy?

Maciuś oszołomiony tą zgodą zaczął gładzić i uciskać pośladki kobiety najpierw jedną, a potem obiema rękami, a ona… Pochyliła się, wzięła członka do ust i zaczęła go pieścić. Połykała go raz głębiej raz płycej, językiem przesuwała po główce, podczas gdy jedną dłonią masowała go w górę i w dół, a drugą delikatnie masowała jajka. Pomrukiwała przy tym tak, że wyraźnie było widać, że czerpie z tego przyjemność. Maciuś bezwiednie też zaczął jęczeć z przyjemności. Jeszcze do dzisiejszego ranka jego największym osiągnięciem erotycznym było dotykanie cycków koleżanki z klasy na dyskotece, a teraz naga kobieta robiła mu loda, jego członek dotykał jej języka, a chwilami i gardła, a on masował jej aksamitny tyłek. To oczywiście nie mogło potrwać długo, choć dzięki temu, że był to już drugi raz w krótkim odstępie czasu orgazm nie nadszedł tak szybko. Ale po kilku minutach chłopak poczuł, że musi ostrzec partnerkę.
- Uważaj – wyszeptał – ja zaraz… ja zaraz…
Kasia wyjęła członka z ust i zaczęła ruszać nim szybko i zdecydowanie. Po chwili Maciuś zajęczał i zacisnął dłoń na tyłku kobiety. Jeszcze parę ruchów jej ręki i przy wtórze jego jęku następna porcja spermy wylądowała na brzuchu chłopaka. Było jej mniej niż poprzednio, co zrozumiałe, ale i tak sporo. Kasia ruszała ręką jeszcze chwilę wyciskając ostatnie krople.  

Nastolatek leżał ciężko oddychając, a ręce bezsilnie opadły mu na materac. Kasia popatrzyła na niego z uśmiechem, kilkakrotnie rozmasowała jeszcze jego brzuch i uda, po czym sięgnęła gdzieś do tyłu i wyciągnęła małą butelkę wody.  
- Masz, napij się – powiedziała – Po masażu zawsze jest się spragnionym. Jeżeli kręci ci się w głowie, to nie wstawaj gwałtownie tylko powoli i spokojnie.
Maciuś napił się wody i chyba dopiero po minucie czy dwóch zaczął się podnosić. Wreszcie stanął na nogach, a ona, nadal nago, stanęła naprzeciw niego.  
- Dobrze się czujesz? – zapytała.
- Tak, bardzo, jest tak… ja nie wiem, jak to powiedzieć, pierwszy raz przeżyłem coś takiego, i masaż, i to potem…
- To „potem” to się nazywa seks, Maciusiu – powiedziała z uśmiechem Kasia. – A gdy kiedyś znajdziesz odpowiednią panią twego serca, to będziecie mogli to przeżywać choćby codziennie.
- A czy mógłbym jeszcze… To znaczy… Ja się wstydzę, ale czy mógłbym… Chociaż raz…
Kasia pokiwała głową z tym samym uśmiechem. Maciuś objął dłońmi jej pełne piersi z wciąż sterczącymi sutkami i przez chwilę masował je delikatnie. Potem opuścił ręce.
- Dziękuję – powiedział. Po czym zebrał się na odwagę i zapytał – A czy możesz mi właściwie powiedzieć, dlaczego to zrobiłaś? Przecież mogliście mi po prostu zapłacić za pracę i tyle, bez tej premii, albo zrobić zwykły masaż nóg i pleców.
Kasia oparła dłonie na biodrach, przez co jej biust wysunął się jeszcze bardziej kusząco do przodu.
- Dlatego – odparła spokojnie – że miałam taki kaprys. A z moimi kaprysami lepiej nie dyskutować, Maciusiu. Po tym tygodniu pracy z tobą nabrałam ochoty zabawić się trochę z młodym chłopakiem, choćby i niedoświadczonym, ale i tak lepszym i milszym od połowy tych baranów, których masuję i rehabilituję codziennie, a którzy uparcie łapią mnie za dupę i cycki za każdym razem i nie reagują, gdy im mówię, że ja sobie takich rzeczy nie życzę. A w zamian dać mu trochę takich przyjemności, których chyba nie dostaje od koleżanek z klasy czy z podwórka. Innymi słowy - tu pochyliła się do jego ucha i dalej już szeptała – miałam ochotę na atrakcyjnego młodego fiuta.
Maciusiowi opadła szczęka.
- A teraz szoruj pod gorący prysznic, żeby zmyć z siebie olejek – dodała już normalnym tonem. – Pa, pa, zobaczymy się jeszcze jutro przed naszym wyjazdem.
  
+ + + + +

Maciuś zabrał swoje ciuchy i poszedł pod prysznic. Dopiero w łazience uświadomił sobie, że przeparadował kompletnie nago przez cały dom, a przecież kogoś mógł tam spotkać! Choćby Marka, albo jakiegoś sąsiada, który by przyszedł w jakiejś sprawie. „Ależ mi się ten masaż rzucił na mózg” – pomyślał. Potem szybko się ubrał i wyszedł z domu. Nie widział nigdzie Marka, więc nie szukał go, żeby się pożegnać tylko wyszedł na drogę i powoli poszedł w stronę domu dziadków. Po drodze oddychał głęboko i usiłował zwolnić szaleństwo myśli w skołowanej nastoletniej głowie. „Dotykałem całkiem nagiej pięknej kobiety, wprawdzie nie uprawiałem z nią seksu ale ona zrobiła mi dobrze ręką i ustami, dwa razy się spuściłem, jak mam być spokojny? No dobra, muszę połazić trochę, uspokoić się, rumieńce mi zejdą, bo inaczej babcia stwierdzi, że jestem chory i mam gorączkę i dopiero będzie panika. Ale czy to zawsze tak będzie? Czy po każdym seksie czy pieszczotach będę się czuł tak jak teraz? Ależ mam dużo do przemyślenia…”.
  
Tymczasem po wyjściu Maciusia Kasia wróciła posprzątać pokój i przy tym zastał ją Marek. Wszedł tak cicho, że nie usłyszała, więc aż podskoczyła na jego pytanie, mimo że zniżył głos:
- I jak tam masaż? Owocny?
- Owocny podwójnie. Pierwsze sam sobie załatwił, a potem dostał lodzika.
- Tylko lodzika? Nie chciałaś go przelecieć? – Marek był bardzo bezpośredni
- Nie – odpowiedziała zaskakująco poważnie Kasia. – Może sobie sobie walić ile chce wspominając ten masaż ode mnie, ale pierwszy raz z dziewczyną niech sobie załatwi sam. Z taką w jego wieku czy zbliżonym, z koleżanką z klasy czy podwórka, na wycieczce szkolnej czy po prostu w domu po randce. Ale niech to będzie jego osiągnięcie, że tak powiem, a tutaj by tak nie było. Sam mówiłeś, że to mądry chłopak, i nieskołowany mimo głupiego towarzystwa szkolnego. A tacy, co dostają wszystko na tacy, tfu, co ja gadam do rymu…
- Chodzi ci o to, żeby sobie trochę seksu sam wywalczył – bardziej stwierdził niż zapytał Marek. – No dobra, niech tak będzie, ja przecież po tej krótkiej znajomości życzę mu jak najlepiej. A teraz chodź, kuzyneczko, jutro wybywamy, a ostatni orgazm przed wyjazdem sam się nie zrobi...

Dodaj komentarz