(siódma część opowieści o Maćku, tym razem bardziej erotyczna niż miłosna)
PIĄTEK
Koniec sierpnia, upalne popołudnie, ostatnie lenistwo wakacyjne, co może się zdarzyć? Na przykład nagły telefon od kolegi z propozycją weekendowego wyjazdu „na wiochę”.
- Kinga obiecała rodzicom, że z moją pomocą dostarczy jutro do rodziny lekarstwa i jeszcze jakiś stuff – wyjaśniał Artur. – Dwie godziny jazdy tam, dostarczenie przesyłki na miejscu to godzinka lub dwie, a potem mamy sobotnie popołudnie i prawie całą niedzielę w domku jej rodziców na miejscu. Pakujemy żarcie, kąpielówki, olejki do opalania tudzież dmuchane materace i koce, bo tam podobno nie ma łóżek, na drzwiach wywieszamy inskrypcję „Przedsięwzięto ekspedycję” i gazu. Skonsultuj to z Hanką, i jeżeli chcecie i możecie to jutro rano wyjazd, a powrót w niedzielę wieczorem. Aha, i jeszcze jedna sprawa...
SOBOTA
W sobotni poranek samochód Artura z podejrzanie zapełnionym bagażnikiem wywiózł czwórkę przyjaciół w kierunku miejscowości z domkiem rodziców Kingi. Hanka i Kinga, (od kilku miesięcy dziewczyna Artura), obie w zwiewnych i kusząco krótkich sukienkach, toczyły ożywioną dyskusję o odcieniach ich lakierów do paznokci i ich podobieństwie do kolorów mijanych samochodów; Artur za kierownicą starał się nie śmiać i skupiać się na prowadzeniu, a Maciek przezornie milczał, bo podpadł mocno już na samym początku stwierdzeniem „Dobrze przynajmniej, że nie obeszłyście całego parkingu pod blokiem w poszukiwaniu samochodów w kolorze waszych paznokci, bo w końcu odjechalibyśmy bez was”.
Artur usiłował ratować go z opresji:
- Musicie mu wybaczyć – perorował dziewczynom – młodziak on jeszcze, niedoświadczony w kobiecych sprawach, nie zdaje sobie sprawy z wagi różnicy między cynobrowym, karminowym, koralowym i amarantowym lakierem do paznokci.
- Jaki „młodziak”?! – uniósł się Maciek – a wy to kto, emeryci?
- „Młodziak”, bo najmłodszy z nas – poinformował go Artur. – Kinga jest najstarsza, jej wiek jest chroniony tajemnicą państwową, ja jestem drugi najstarszy, bo z pierwszego stycznia, Hanka już skończyła dziewiętnaście lat…
- Nie musisz mi tego wypominać, gdzie twoja dyskrecja?!
- ...a ty dopiero skończysz dziewiętnaście za chwilę. W związku z tym, jako najmłodszy, będziesz serwować nam wino, zmywać naczynia, no i rozstawisz ten stół do masażu, który wieziemy w bagażniku.
- Stół do masażu? – wykrzyknęły jednocześnie obie dziewczyny.
- To dlatego ledwo udało się zmieścić bagaże – domyśliła się Kinga.
- Tak jest. Ponieważ po ostatnich treningach mam kłopoty z plecami i barkami, wypożyczyłem stół i zamówiłem u naszego młodego kolegi masaż. Dojedziemy w sam raz na lekki sobotni obiad, więc wieczorem będę już wymasowany i szczęśliwy, a po upojnej nocy z Kicią jeszcze szczęśliwszy.
- Yyy… nic z tego, kochanie, tam pokoje nie mają drzwi, więc wszystko byłoby słychać. Czyli asceza i celibat.
- Nie ma mowy, Kiciu, będziesz musiała zaciskać zęby i jęczeć z rozkoszy w poduszki – Artur był bardzo pewny siebie.
- No tak, straszny upał plus skąpe stroje plus wino, wszystko się może zdarzyć… – zachichotała Hanka.
- Może jestem najmłodszy – mamrotał urażony Maciek – ale za to jedyny tutaj po profesjonalnych kursach masażu!
Dojechali do celu jeszcze przed porą obiadową. Domek miał dwa pokoje oddzielone cienką ścianą i pozbawione drzwi, więc hałasy rzeczywiście nie napotykały na przeszkody, do tego rzeczywiście zero łóżek. W komplecie mikroskopijna kuchenka i malutka łazienka, ta na szczęście już z drzwiami. Rozpakowanie zajęło im chwilę, ustawienie stołu już trochę dłużej, i zabrał sporo miejsca w większym pokoju. Ustalili wspólnie, że Kinga i Artur będą spać w tymże pokoju, a Hanka i Maciek w mniejszym. Potem Kinga zgodnie z planem poszła na dwie godzinki do rodziny. Ponieważ sierpniowy upał nadal dokuczał, wczesnym popołudniem zdecydowali się pójść na obiad do pobliskiej gospody zamiast gotować w domu. Po obiedzie odbyli spacerek po miejscowości i wrócili do domku schronić się przed upałem.
- Artur, czy ty chrapiesz? – zawołał Maciek pompując materac i szykując koce i poduszki, żeby nie musieć robić tego w ostatniej chwili przed spaniem.
- Nie! – padła odpowiedź z pierwszego pokoju. – A wy bardzo jęczycie?
Po stronie Maćka i Hanki zapadła cisza. Po chwili uśmiechnięta Kinga zajrzała na drugą stronę ścianki.
- Artur się wygłupia – uspokoiła ich – nie musicie odpowiadać. A nawet gdyby ktoś jęczał, to przecież nic strasznego, może miał zły sen, prawda? – mrugnęła i dodała – Hania, mogę cię prosić na słowo, albo dwa? Weź swoją szklaneczkę i chodźmy do ogródka.
Dziewczyny najpierw rozmawiały spacerując boso po trawie, potem ustawiły sobie leżaki i rozsiadły się wygodnie na trawniku między domkiem a ogrodzeniem od strony ulicy. Jakoś umknął ich uwadze fakt, że ruch pieszych na tym chodniku znacznie wzrósł od chwili, kiedy tam usiadły w nader swobodnych pozach (ubrane w skąpe bikini, Hanka czerwone, a Kinga białe).
Artur i Maciek spoglądali przez okno cokolwiek podejrzliwie, bo rozmowa dziewczyn wyglądała na poważną. W pewnej chwili Kinga zrobiła bardzo zdziwioną minę, potem roześmiała się i radośnie uściskała Hankę, a ta odwzajemniła jej uściski.
- Mówię ci, kłopoty wielkie nachodzące widzę – stwierdził Artur w stylu Mistrza Yody. – Zobacz: siedzą sobie z winem, gadają i co chwila spoglądają w naszą stronę. Albo coś planują, zawierają jakiś sojusz albo po prostu nas obgadują!
- A my nie możemy nawet się odwzajemnić obgadywaniem, albowiem jesteśmy dwoma najbardziej dyskretnymi facetami w tym mieście, wróć, w naszym mieście – potwierdził Maciek. – A propos obgadywania, czy mógłbyś chociaż zdradzić dlaczego mówisz na Kingę „Kicia”? Po kilku miesiącach znajomości nadal nie wiemy.
- Informacja zastrzeżona. Czy ja cię wypytuję, jak ci się układa z Hanką?
- Układa się świetnie i coraz poważniej, choć to może dziwnie brzmi w kontekście naszego młodego wieku – odpowiedział całkowicie niedyskretnie Maciek. – Wiesz, że gdy moi rodzice byli na urlopie, Haneczka przez ponad tydzień mieszkała u mnie, za ich zgodą oczywiście? Kiedy to planowaliśmy, myślałem, że będziemy wyłącznie seksić się dwadzieścia cztery godziny na dobę, bo wreszcie wolna chata! A tymczasem... przesiedzieliśmy i przeleżeliśmy przytuleni kilka dni i nocy bez seksu, wyłącznie gadając, o nas, o przeszłości, przyszłości i codzienności, na przykład planując zakupy i obiady na następny dzień. To było takie… nowe, bardziej dorosłe. Starzejemy się czy co??
- To zupełnie jak u mnie, chyba też wydoroślałem – westchnął Artur – Poznałem Kingę tak, jak ty Haneczkę, czyli na imprezie. I tak samo jak ty, przegadałem z nią całe party nie dotknąwszy jej, co mi się nigdy przedtem nie zdarzało, bo przeważnie (uwaga, będę niedyskretny!) niektóre pogawędki z nowo poznanymi aniołkami trwały tylko do czasu wizyty w pokoju moich rodziców albo coś takiego. Czasem więcej niż raz podczas imprezy. Kojarzysz coś? – dodał z uśmiechem.
- Coś jak przez mgłę… - Maciek wykręcił się od odpowiedzi – Dobra, odpoczęliśmy po obiedzie, dajesz pod prysznic i kładź się. A ja wołam dziewczyny, bo chciały być naocznymi świadkami twoich tortur.
+ + + + +
- Ufff... – Maciek odsapnął głośno i pociągnął parę łyków wody z butelki – skończone, w poniedziałek na zawodach będziesz jak nowy. No co, happy?
- Na 99,5 procenta – Artur przeciągnął się na stole – dzięki, stary.
- Nie na 100 procent? Zapomniałem czegoś wymasować? Koniuszek lewego ucha? Mały palec u prawej stopy?
- Skoro mowa o „happy”, to może jakiś „happy ending” – rozmarzył się Artur pokazując palcem na ręcznik okrywający biodra – bo całe ciało mam rozluźnione z wyjątkiem tej jednej części. Jak widzisz, ręcznik trochę odstaje.
Dziewczyny zachichotały, a Maciek z zafrasowaniem podrapał się po głowie.
- Chyba robisz sobie żarty – stwierdził – bo jeżeli nie, to wybacz, przyjacielu, ale do tego potrzebna ci masażystka, a nie masażysta. Może namówisz Kingę? My możemy oddalić się dyskretnie za ścianę i zatkać uszy.
Artur obrócił głowę i popatrzył w kierunku dziewczyn siedzących z boku w roli publiczności. Kinga jak na złość milczała, patrząc w sufit. Kłopotliwą ciszę przerwał cichy głos Hanki:
- Kinga? A ja mogę?
- Bardzo proszę – odpowiedziała z lekkim uśmiechem zagadnięta.
Hanka popatrzyła na Maćka, on z kolei na nią. Nie powiedzieli ani słowa, porozumieli się lekkimi uśmiechami, ruszeniem brwi, kiwnięciem głowy, lekkim ruchem dłoni.
- No nie, to znowu ta ich telepatia – zawołała Kinga – Artur, patrz, jak oni się dogadują bez słów! – Ale Artur milczał zaskoczony.
Hanka wstała z krzesła i powoli obeszła stół stając po drugiej jego stronie. Maćkowi wydawało się, że jakby realizowała jakiś scenariusz uzgodniony z Kingą?Przez chwilę patrzyła z zagadkowym uśmiechem na Maćka, a ten półgłosem potwierdził: „Pacjent jest twój”. Potem przejechała paznokciami lewej dłoni po piersi i brzuchu Artura. Prawą zrzuciła ręcznik na podłogę odsłaniając wzwiedzionego członka; oblizała wargi, przez chwilę dotykała żołędzi, a potem objęła cały woreczek z klejnotami. Artur westchnął.
Zaczęła masować jego jaja. Artur zaczął pomrukiwać.
Teraz przejechała delikatnie paznokciami od jajek po całej długości członka aż do główki. Artur zajęczał i szarpnął się do przodu, ale Maciek wciąż stojąc w głowach łóżka położył go z łatwością z powrotem.
- Zdaje mi się, że marzył ci się happy ending? Potem podziękujesz.
Hanka sięgnęła po buteleczkę z żelem do masażu i cienkim strumieniem wylała trochę na swoje dłonie. Roztarła je fachowo ogrzewając trochę (Maciek z aprobatą pokiwał głową), po czym lewą dłoń umieściła znów na brzuchu Artura, a prawą objęła sterczącego członka i zaczęła go powoli masować w górę i w dół. Po chwili stwierdziła, że jednak potrzebuje do tego obu dłoni, ponieważ sprzęt Artura był trochę większy i grubszy od „zasobu” jej chłopaka. „Pacjent” oddychał szybciej i z niedowierzaniem zerkał w kierunku Kingi. Ta siedziała spokojnie, oparta o stolik, i z dłonią przy ustach obserwowała sytuację z niemal naukowym zainteresowaniem. Brakowało jej tylko notatnika i białego fartucha naukowca; no, ale miała przynajmniej białe bikini… i właśnie w okolicach okrytych tym skąpym bikini zaczęła teraz krążyć jej druga dłoń.
Hanka nieco przyśpieszyła ruchy dłoni; stała spokojnie przy stole i wyglądała tak, jakby skupiała się tylko na Arturze. Ten leżał bez ruchu, oddychając głośno i czasem szepcząc „O tak, o tak…”. Wreszcie Hanka znów zerknęła na Maćka i przerwała ciszę panującą w pokoju:
- Kinga, mogę mieć prośbę? – zapytała – Ręce mam w żelu, ty masz czyste?
- Hę? No tak, nie dotykałam kremu ani olejku, wyłącznie mojej cipki, ale tylko troszeczkę.
- Hmmm, ciekawe czemu… To bądź tak miła i rozbierz Maćka – poprosiła Hanka – a potem załóż mu prezerwatywę, dobrze? Są chyba tam w szufladzie.
- Oczywiście, Haneczko.
Kinga podniosła się z krzesła i wyjęła z szuflady prezerwatywę; następnie podeszła do Maćka tak spokojnie, jakby chodziło o podanie mu szklanki z wodą. Popchnęła go delikatnie, aż cofnął się krok czy dwa na tę samą stronę stołu, po której stała Hanka. Potem, dokładnie tak jak wcześniej Hanka Arturowi, przejechała paznokciami po klatce piersiowej i brzuchu chłopaka, ukucnęła przed nim i ściągnęła mu spodenki i bokserki na dół.
- Hmmm – mruknęła – będzie tu jeszcze trochę pracy, zanim go ubiorę.
Hanka w tym momencie jakby zadrżała i przerwała masowanie Artura, jej twarz na ułamek sekundy stężała. Maciek uśmiechnął się do niej uspokajająco i leciutko pokręcił głową; Kinga jakby zauważyła ich wymianę spojrzeń, wstała, stanęła za Maćkiem i przyciśnięta do jego pleców zaczęła masować mu fiuta. Niedługo to trwało, bo dostał pełnej erekcji niemal natychmiast. Wtedy Kinga znów ukucnęła przed nim i założyła mu prezerwatywę, nie zbliżając zanadto twarzy do członka i oczywiście bez tych cudownych podniecających manipulacji, których w takich sytuacjach dokonywała Hanka.
- A, byłabym zapomniała – odezwała się wstając i masując „ubranego” penisa – jaką wytrzymałość czy też udźwig ma ten stół?
- Około 250 kilo w dynamice, a pasywnie to wiele więcej – odpowiedział Maciek. – Stoi prawidłowo i stabilnie. A czemu pytasz?
Kinga zamiast odpowiedzieć sięgnęła za plecy i rozwiązała sznurki od stanika. Kiedy stanik spadł na podłogę, pochyliła się powoli zupełnie nie zginając przy tym kolan i równie powoli opuściła majtki aż po kostki, wypinając się przy tym w stronę Maćka. Ten popatrzył na Hankę i widząc jej aprobujący uśmiech położył dłoń na wypiętym tyłku Kingi; masował go przez chwilę, po czym przeciągnął palcem przez całą długość jej szparki. Kinga ze świstem wciągnęła powietrze, odczekała chwilę, potem wyprostowała się, odsunęła kostium stopą, oparła się jedną ręką o stół i… bez rozbiegu, jednym niesamowitym skokiem wylądowała stopami na stole, twarzą w kierunku stóp Artura; uklękła umieszczając uda po obu stronach jego głowy.
- O matko! – wykrzyknęła z podziwem Hanka – toż to kobieta-kot! To dlatego Artur nazywa cię Kicią! Przyznaj się – akrobatyka czy gimnastyka artystyczna?
- Akrobatyka, ale kontuzja mnie wyłączyła parę lat temu– uśmiechnęła się Kinga.
Przez chwilę mościła się nad głową swego chłopaka obniżając i unosząc biodra, aż umieściła dokładnie wygoloną cipkę strategicznie nad jego ustami.
- Haneczko, przejmuję pacjenta – oznajmiła wesoło, pochyliła się nad członkiem Artura i bez żadnych wstępów zaczęła go ssać i masować.
- Oczywiście, Kingusiu – odpowiedziała Hanka tonem profesjonalnej pielęgniarki i znacząco popatrzyła na Maćka – Czy mogę liczyć na to, że jakiś przystojny masażysta przejmie teraz mnie?
Maciek wytarł ręce w ręcznik i podszedł do niej bez wahania.
- Wygląda na to – szepnął jej na ucho – że ja już sterczę, a ty już kapiesz. Zgadza się?
- Zdejmij mi majtki, to się dowiesz – szepnęła Hanka obejmując go i mocno całując.
- Z dziką rozkoszą, kochanie. A że nie chcę zaplamić kostiumu, to...
Maciek ukucnął, uchwycił zębami sznurek na biodrze Hani i pociągnął, rozwiązując go. Nie musiał nawet rozwiązywać drugiego sznurka, dół od kostiumu natychmiast spadł na podłogę, Maciek odsunął go na bok i natychmiast przyssał się do wilgotnej cipki.
- Mmmmm, jak jak to kocham – wyszeptał – ale tu ciągle jest wilgotno, a nie mokro, musimy to skorygować. Rozsuń szerzej nogi, skarbie!
Hanka trzymając się krawędzi stołu pochyliła się i stanęła w większym rozkroku, a Maciek zaczął masować jej uda, jednocześnie liżąc wargi sromowe; łechtaczkę zostawił sobie na za chwilę. Jęki dochodzące ze stołu były dodatkowymi bodźcami dla obojga.
- Haneczko, co tam się dzieje na stole?
- Kinga z wielkim zapałem obciąga Arturowi – poinformowała go Hanka – o, teraz odciągnęła mu skórkę najdalej jak możliwe i koniuszkiem języka pieści nasadę główki; są w pozycji 6 na 9, więc niewiele widzę co u niego, ale te głośne jęki Kici to właśnie wynik ciężkiej pracy jęzora twojego przyjaciela. Aaaaahhh… O żesz ty, chyba już kapię, może byś już tak…?
Maciek wstał, stanął za nią, chwycił penisa i skierował go od tyłu w szparkę swej ukochanej. Jak zawsze przeciągnął kilka razy główką po wejściu i po łechtaczce, wreszcie jednym pchnięciem wszedł w nią. Przez chwilę dopasowywali się, żeby osiągnąć najlepsze zgranie, a potem on trzymając dziewczynę za biodra zaczął uderzać. Do pomruków i jęków Artura i Kingi doszło klaskanie bioder Maćka o tyłek Hanki; dziewczyna zaczęła jęczeć już po paru jego ruchach, a on chwilę później. Seks w tej pozycji nie był dla nich nowym doświadczeniem, ale nigdy przedtem nie mieli przed oczami drugiej pary pieszczącej się tak czule, że właściwie nie zwracającej uwagi na to, co się dzieje dookoła. Obie pary dogadzały sobie będąc tuż przy sobie; Artur pieścił ustami i językiem cipkę i uda swej Kici, masując jednocześnie jej tyłek. Wyglądało na to, że dzięki jego umiejętnościom i zapałowi była już coraz bliżej orgazmu, bo wyprostowała się i kręciła biodrami usiłując jak najlepiej wystawić się na pieszczoty Artura. Maciek posuwał od tyłu Hankę, trzymając ją za biodra lub przesuwając dłońmi po plecach i pośladkach dziewczyny. Dopiero po jakimś czasie zorientował się, że nie zdjął jej stanika, a przecież przy wspaniałym biuście Hanki było to duże niedopatrzenie, więc natychmiast je naprawił. Stanik dołączył do reszty kostiumów na podłodze, a Maciek natychmiast objął cycki jedną dłonią i pieścił je, drugą ręką obejmując swą dziewczynę w pasie.
W pewnej chwili Hanka spojrzała przez ramię na ukochanego jakby pytając go o zgodę; Maciek uśmiechnął się i pocałował jej plecy; „Kocham cię, ufam ci, rób, na co masz ochotę” – mówił jego uśmiech i gesty. Hanka nieśmiało wyciągnęła dłoń i ostrożnie ujęła rozkołysaną pierś Kingi. Koleżanka miała mniejsze piersi ale równie kształtne; uśmiechnęła się i szepnęła „Witaj w krainie cycków. To pierwszy raz?”. Hanka przytaknęła. Lubiła bawić się swoimi sutkami podczas seksu z Maćkiem, ale dotykanie piersi innej dziewczyny było dla niej zupełnie nowym doznaniem, więc pieściła biust koleżanki ostrożnie i delikatnie. Nie trwało to długo, bo obie dziewczyny doszły niemal jednocześnie. Hanka jęknęła, wygięła plecy i oburącz chwyciła się stołu, znów zajęczała głośno, a przez jej ciało przeszły dreszcze. Maciek trzymał ją mocno, bo ugięły się pod nią nogi. Kinga wprost zawyła i wygięła plecy ściskając udami głowę Artura, a on zacisnął dłonie na jej tyłku.
- Kinga, udusisz go – westchnął po chwili odpoczynku Maciek – Artur, żyjesz tam, oddychasz?
Artur pokazał kciuk w górę, co spowodowało wybuch śmiechu u pozostałych. Kinga uniosła biodra, zsunęła się z twarzy Artura, a potem nie schodząc ze stołu sprawnie obróciła się o 180 stopni lądując w jego nogach. Artur nawet nie wytarł twarzy z jej soków; usiadł na stole robiąc jej miejsce, a ona ułożyła się wygodnie na plecach i rozsunęła uda, choć właściwie można było śmiało nazwać to „rozkraczeniem”, bo niemal zrobiła szpagat.
- Twoja kolej, ogierze – wydyszała – skoro jesteś taki sprawny po masażu to dymaj mnie, bierz co swoje, zasłużyłeś!
- Nie hamujesz języka – roześmiała się Hanka, wciąż oparta o Maćka.
- Nie zawsze i nie wszędzie – odparła uśmiechnięta Kinga – ale rzeczywiście czasami włącza mi się tryb „wulgarnej dziewuchy”, chyba przy was mogę sobie na to pozwolić, prawda? Nie zgorszycie się? Wsadzisz mi wreszcie tę pałę w pizdę czy rezygnujesz z orgazmu?!
- Chyba upadłaś na głowę – zaśmiał się Artur. Ujął dziewczynę za uda i przyciągnął do siebie, potem położył się na niej, wycelował członka i pchnął raz, a dobrze. Kinga aż stęknęła, a on ułożył się wygodniej i począł wprost bombardować cipkę swoimi pchnięciami.
Hanka i Maciek patrzyli zafascynowani jak członek Artura raz za razem znika między nogami Kingi, jak jego biodra dobijają pchnięcia do jej ud i pośladków, jak oboje obejmują się i całują się namiętnie, a chwilami Artur podnosi się nad nią na rękach, a Kinga jęczy i oplata rękami jego szyję i uśmiecha się do niego uśmiechem kobiety szczęśliwej, zaspokojonej przez partnera, którego teraz ona zaspokajała.
Hanka w pewnym momencie spojrzała na członka swego chłopaka; sterczał nadal pionowo, wciąż w prezerwatywie, widocznie widok kochającej się pary przyjaciół nadal dostarczał mu mocnych bodźców. Teraz to ona stanęła za nim, a on oparł się o stół, na którym tymczasem Artur oparł nogi Kingi na swoich ramionach i wpychał kutasa coraz głębiej w jej cipkę, jednocześnie całując ją po łydkach. Hanka sięgnęła od tyłu do członka, który jeszcze nie tak dawno penetrował ją wynosząc na szczyt przyjemności.
- Nie zdejmuj mi gumki – jęknął Maciek – ja zaraz się spuszczę, tylko nie chcę na nich!
- Widziałeś kiedyś seks z tak bliska? – szepnęła i zaczęła bez żadnych wstępów onanizować go – ja nigdy, i strasznie mi się to podoba! Tobie chyba też? – zachichotała nie przerywając szybkich ruchów ręki. – Teraz ja cię wymasuję, i to bardzo erotycznie – tu sięgnęła drugą dłonią i zaczęła masować jajka chłopaka. Efekt był oczywisty i nastąpił dość szybko: Maciek z głośnym „Aaaach!”zgiął się w pół w spazmach orgazmu, a prezerwatywa uratowała parę na stole przed ochlapaniem jego nasieniem. Dziewczyna stała za nim przytulona do jego pleców, tak jak przedtem on, gdy ona doszła. To był ich rytuał: na leżąco czy stojąco, po orgazmie pozostawali przytuleni przez długą chwilę, całując nawzajem swe twarze i szyje i czekając, aż oddechy wrócą do nich z dalekiej podróży.
Potem spojrzeli na stół, na którym Artur i Kinga właśnie kończyli swoją kolejkę. Ruchy Artura były coraz mocniejsze, jęki obojga coraz głośniejsze, wreszcie Kinga zawyła po raz drugi tego dnia i wbiła chłopakowi paznokcie w plecy. Artur po którymś pchnięciu zastygł w jej objęciach, a Hanka i Maciek dojrzeli jak po potężnym wytrysku z cipki Kingi wycieka mieszanka spermy i soków dziewczyny, mimo że Artur ciągle w niej tkwił. Para na stole całowała się jeszcze przez jakiś czas, wreszcie chłopak z jękiem wyciągnął członka, zsunął się ze stołu i pomógł zejść z niego partnerce. Obie pary opierały się teraz o stół, każda z innej strony, i odpoczywały.
- Ufff... – sapnął wreszcie Artur – nie wiem jak wam, ale nam to się naprawdę podobało. Tylko że teraz trzeba niestety zdezynfekować stół…
Panowie zdjęli jednorazowe prześcieradło i doczyścili stół, panie skorzystały z chusteczek nawilżanych, żeby trochę doprowadzić się do porządku, a potem obie pary z inicjatywy Kingi rozsiadły się na materacu i skromnie okryły się dużymi ręcznikami.
Pierwsza odezwała się Hanka:
- Nabroiliśmy – ni to zapytała ni stwierdziła niepewnie.
- Poszkodowanych chyba brak – uśmiechnęła się Kinga. Ja przynajmniej nie czuję się poszkodowana, Arturek raczej też nie. A wy?
- Nam było wspaniale – przyznała półgłosem Hanka – ale teraz jakoś niezręcznie...
- Pierwszy raz zrobiliśmy coś takiego – mruknął Maciek. – Wy też?
- My właściwie też – odparł Artur – ale… cholera, przyznam się wam całkiem niedyskretnie, że chciałem czegoś takiego spróbować, znaczy, seksu w czyjejś obecności, ale…
- Oj dobra, przyznaję się – Kinga pacnęła ręką o materac – rozmawialiśmy o tym wcześniej, i to właściwie był mój pomysł.
- Wyjazd na seks grupowy? – zdziwił się Maciek.
- Nie, sam wyjazd był konieczny tak czy inaczej, przez te leki. Ale to, co potem… Widzicie, chłopaki, rozmawiałyśmy tam w ogrodzie...
- A nie mówiłem? – parsknął Artur – jednak spiskowały!
- Cicho bądź, pozwól mi mówić, póki mam odwagę! I... ja się przyznałam Hani, że kiedyś rozmawialiśmy z Arturem o naszych fantazjach seksualnych i… one właściwie pokrywały się w tym punkcie. A Hania powiedziała to samo o was! I… – Kinga była coraz bardziej zakłopotana – ja miałam chcicę na Artura, ale jakoś tak wyszło, że to Hanka zaczęła walić mu konia i… Artur, powiedz coś!
- Taaa, jasne, „jakoś tak wyszło” – skrzywił się pociesznie Artur – ale co mam powiedzieć? Maciek, mam nadzieję, że nie masz pretensji o to, że Hanka mnie… pomasowała?
- Nie mam – powiedział poważnie Maciek – przecież sam cię jej „przekazałem”. Zgodziłem się na to, kiedy mnie zapytała.
- Kiedy cię zapytała? Nic nie mówiła.
- Popatrzyła na mnie, zanim cię dotknęła, prawda? A potem ja na nią, zanim Kinga założyła mi gumkę.
- To ta wasza telepatia – po raz kolejny zachwyciła się Kinga.
- Oj tam, żadna telepatia; my faktycznie kiedyś rozmawialiśmy o naszych fantazjach erotycznych. Ufamy sobie na sto procent, a gdy komuś z nas coś się nie podoba, to po prostu mówi „stop” albo tego czegoś nie zrobi. – ciągnął Maciek – Dlatego ja ciebie, Arturku, pomasuję wszędzie z wyjątkiem tego jednego organu, bo tej granicy nie przekroczę. No i… mogę zrobić każdy masaż Kindze, ale fiuta jej nie wsadzę. A w ogóle to tylko z wami zrobilibyśmy coś takiego, bo u was tajemnica to kamień w studnię, nie wygadacie. My też. Po takim numerze na przykład na urodzinach Agi po kwadransie wiedziałyby o nim obie nasze klasy, łącznie z wychowawczyniami i naszą „ukochaną” wuefistką, i to w środku nocy.
- To co, jutro powtórka? – zatarła ręce Kinga. Wszyscy wybuchnęli śmiechem.
- No co? Arturek, ty się śmiejesz, a od dobrego kwadransa miziasz mnie po muszelce pod tym ręcznikiem, to co ja mam myśleć, oprócz tego, że znów jesteś napalony?
- Nie no, ja tylko tak… rekreacyjnie – bronił się Artur, czym wywołał następną salwę śmiechu.
- Słuchajcie – westchnął Maciek – jeśli to kiedyś powtórzymy, może za rok, za miesiąc, a może jutro, to tylko za zgodą wszystkich zainteresowanych, prawda? I na trzeźwo, ale to u nas norma. A jutro przed obiadem w planach masaż Kingi.
- Jasne – odparła niejako w imieniu wszystkich Kinga. – A teraz panowie, ruszać tyłki, przestawcie krzesła, stół jest już czysty więc mamy miejsce na planszówki! Są wakacje, ale trzeba też myśleć głową, a nie tylko główką!
+ + + + +
Popołudniowe wyczyny chyba wyczerpały obie pary, bo z pokojów nie dochodziły miłosne odgłosy. Późnym sobotnim wieczorem, po kolacji, sprzątaniu i ablucjach zwyczajnie poszli spać. Na materacach leżało się miękko i wygodnie, ale Hanka jakoś nie mogła usnąć. Po kilkukrotnym przewracaniu się z boku na bok szturchnęła Maćka.
- Śpisz? – szepnęła.
- Tak.
- Bo wiesz, mam pytanie.
- Zadasz mi je jutro.
- Ale ja nie mogę usnąć przez brak odpowiedzi na to pytanie.
Maciek westchnął widząc, że nie wykręci się od nocnej pogawędki.
- Co cię dręczy, skarbie?
- Dlaczego Kinga nie wzięła cię do ust?
- Że co? – zdziwił się chłopak.
- Kiedy cię rozebrała i miała ci założyć gumkę, to wyglądało tak, jakby chciała ci possać, ale zrezygnowała.
Maciek zastanowił się chwilę.
- Nie chciała – odpowiedział wreszcie – a nawet jeżeli to planowała, to zobaczyła, że ja tego nie chcę i odpuściła. Widziała, jak na nas patrzysz. I, uprzedzając twoje niewypowiedziane pytanie, nie rozmawiałem o tym wcześniej ani z nią, ani z Arturem.
- A gdyby spróbowała?
- To bardzo krótko by to trwało i już by się nie powtórzyło – odszepnął poważnie Maciek.
- A… ty byś tego nie chciał? – zapytała z wahaniem Hanka.
Chłopak westchnął i mocno przytulił ukochaną. Delikatnie przesunął paznokciami po jej nagich plecach, od dołu do góry; wiedział, że ona to uwielbia.
- Posłuchaj, Haneczko – szeptał jej do ucha – umówiliśmy się na coś, prawda? Na coś się zgodziłem, bo cię bardzo kocham i szanuję twoje tajemnice, choć oczywiście mam nadzieję, że kiedyś mi to wyjaśnisz. A skoro zgodziłem się, że nie chcę czegoś od ciebie, to nie wezmę tego również od innej kobiety. Może dla całego świata wygląda to nielogicznie, ale dla mnie to jest oczywiste, bo to ty jesteś moim światem, pamiętasz? Jednoosobowym, prywatnym i bardzo bliskim światem. Nawet w takiej sytuacji jak dzisiaj. Koniec, kropka. A teraz idziemy spać; chyba że... dogrywka?
- Nie, dziękuję, zostawmy siły na jutro – mruknęła sennie Hanka.
- Na jutro? Co masz na myśli?
- Nie, nic… Przecież masz masować Kingę. Kocham cię bardzo, wiesz?
- Ja ciebie też...
NIEDZIELA
Maciek ocknął się bladym świtem. „Co mnie obudziło?” – zastanowił się i znalazł odpowiedź spojrzawszy na okno: na dworze lało. „Kurczę, nie zamknęliśmy okien przed pójściem spać, pewnie nalało się do środka” – pomyślał. Przegramolił się ostrożnie nad śpiącą Hanią, wstał i zamknął okno. Potem skierował się do drugiego pokoju z zamiarem zamknięcia również tamtego okna, ale w połowie kroku uświadomił sobie, że odgłosy dochodzące z pokoju przyjaciół to jednak nie sam deszcz za oknem. Ostrożnie podszedł do „miejsca, w którym powinny być drzwi” i wychyliwszy się zza framugi ujrzał nagą Kingę ujeżdżającą Artura w pozycji „odwróconej kowbojki”. Artur leżał na materacu tak, że widział tylko plecy dziewczyny, zasłaniała mu widok na przejście do drugiego pokoju. Ze swego miejsca Maciek widział jak Kinga podnosi się i powoli opada na członku chłopaka, podczas gdy on trzyma ją za biodra i wspomaga w tych ruchach; oboje pojękiwali. Dłonie dziewczyny błądziły po jej piersiach, masowała sobie powoli sutki. Nie było w tej scenie niczego z gwałtowności ich wczorajszego seksu na stole do masażu, ale była ta sama obietnica, że każde z nich da drugiemu tak dużo przyjemności, jak tylko to będzie możliwe.
Po chwili spojrzenia Kingi i Maćka skrzyżowały się. Maciek uśmiechnął się i położył palec na ustach, Kinga odpowiedziała tym samym. Chłopak wrócił do mniejszego pokoju. Ostrożnie położył się obok śpiącej mocno Hanki, czule popatrzył na nią, wreszcie przytuliwszy się do niej odpłynął w sen, nie zwracając już uwagi na jęki dochodzące z sąsiedniego pokoju.
.
+ + + + +
Po nocnym deszczu ochłodziło się, choć był to właściwie tylko słabszy upał, więc po śniadaniu i porządkach wyszli na spacer po okolicznych uliczkach. Po powrocie dziewczyny znów wyszły do ogrodu poszeptać o czymś, a potem Kinga zaczęła się kąpać i szykować do masażu.
- Jak mam się ubrać lub też rozebrać? – zapytała.
-Tak, żebyś czuła się komfortowo. Możesz zakryć ręcznikiem miejsca „niemasowalne”, tak jak Artur wczoraj, ale bolące miejsca muszą być dostępne.
- A gdybym chciała, powiedzmy… urozmaicić ten masaż?
- To urozmaicajcie go sobie dowolnie, ale najpierw zamknijcie okna – odparł Maciek. – Nie widzieliście, jak ludzie się na nas gapili, kiedy byliśmy na spacerze? Wczoraj okna były otwarte, wprawdzie zasłonięte, ale i tak okolica miała takie słuchowisko, że chyba za dziewięć miesięcy wzrośnie tu przyrost naturalny.
- O rany – Kinga chwyciła się za głowę – myślisz, że mnie słyszeli?
- Każde pchnięcie Artura i każdy orgazm – potwierdził z powagą Maciek. – Ale skoro nikt nie wezwał policji, to nie ma się czym przejmować.
- No tak, kto by wzywał policję mając takie atrakcje za darmo...
Kinga położyła się na stole nago na brzuchu i skromnie okryła pupę ręcznikiem.
- Gotowa – stwierdziła – a jeśli chodzi o bolące miejsca, to dolna część pleców.
Artur i Hanka usiedli z boku na krzesłach niczym jury (nietypowe, bo ubrane w kąpielówki i bikini), a Maciek stanął po drugiej stronie stołu i rozpoczął masaż. Tradycyjnie zaczął od lekkiego masażu łydek i ud. O wewnętrzną stronę ud tylko delikatnie zahaczył, pupę ominął i zabrał się za plecy i lędźwie „pacjentki”. Kinga pomrukiwała pod mocniejszymi ruchami, a w pokoju robiło się coraz cieplej z racji zamkniętych i zasłoniętych okien.
W pewnym momencie Hanka wstała, podeszła do stołu i zapytała czy może pomóc w masażu.
- A co chcesz jej masować? – zdziwił się jedyny kwalifikowany masażysta w tym pokoju.
- To, co potrafię najlepiej – odpowiedziała zagadkowo dziewczyna.
- Hmmm… Kinga, co powiesz na podwójny masaż?
- Chętnie – mruknęła „pacjentka” – dla mnie nawet trio byłoby dobre.
Hanka przeszła na drugą stronę stołu i stanęła obok swego chłopaka, dając Arturowi widok na cały stół. Zsunęła ręcznik z pupy Kingi; „pacjentka” leżała teraz na brzuchu całkiem naga. Hanka przesunęła dłonią po jej rozsuniętych udach, potem bez użycia żelu pomasowała kształtne pośladki i biodra koleżanki, mocno je ścisnęła i rozsunęła, odsłaniając odbyt i szparkę. Kilkakrotnie przesunęła palcem po przerwie między pośladkami, zahaczając też o kakaowe oczko, a potem powolnym, ale zdecydowanym ruchem sięgnęła wyprostowanymi palcami do szparki Kingi. Ta westchnęła głośno i uniosła biodra, żeby dać koleżance lepszy dostęp do swojego ciała. Hanka powoli masowała krocze pojękującej Kingi, a paznokciami drugiej dłoni lekko drapała jej pośladki i plecy. Maciek masował górną część pleców Kingi zerkając z przyjemnością na ruchy dłoni swej dziewczyny. Po chwili poczuł mrowienie w dole brzucha, a jego członek zaczął reagować podnieceniem.
- Muszę się przewrócić na plecy – stwierdziła nagle Kinga.
- Ale jeszcze nie skończyłem z plecami – ostrzegł ją Maciek.
- Dokończysz jak następnym razem tu przyjedziemy, a teraz… - Kinga położyła się na plecach wystawiając na ich widok wszystkie wdzięki – ...teraz inny masaż, też ustalony wcześniej… Haneczko?
Hanka chwyciła gumkę spodenek swojego chłopaka i ściągnęła mu je razem z bokserkami. Potem objęła go od tyłu, jak poprzedniego dnia i pomasowała mu członka. Maciek zerknął na Artura i dojrzał erekcję w jego kąpielówkach.
- Znów coś knują – bardziej stwierdził niż zapytał Maciek. – Artur, wiesz coś o jakichś ich fantazjach?
Artur powoli pokiwał głową, po czym wstał, ściągnął kąpielówki, uwalniając członka w pełnym wzwodzie i podszedł do stołu. Kinga rozejrzała się, uśmiechnęła i wzięła oba kutasy chłopaków do rąk. Powoli zaczęła je masować w gorę i w dół, sprawiając, że obaj jednocześnie wciągnęli z sykiem powietrze.
- Widzę, że wszyscy są poinformowani z wyjątkiem mnie – sapnął Maciek – nie można was na chwilę zostawić bez nadzoru, bo…
- Ćśśś... – Hanka położyła mu dłoń na ustach – informuję cię, że Kinga marzy o masażu z dwóch stron, na górze i na dole, i umówiłam się z nią, że ty będziesz na dole. Zgodzisz się?
Artur odpowiedział skinieniem na pytające spojrzenie Maćka, po czym pochylił się i zaczął mocno całować Kingę, a jego dłoń wylądowała na piersi dziewczyny. Powoli masował jej krągłości, czasem kręcąc i ściskając sutki między palcami. Ona masowała ich obu równolegle, a im krew uderzała do... główek. Wreszcie Artur podniósł głowę i ze słowami „Zmienimy lokalizację na wygodniejszą” bez zbytniego wysiłku wziął dziewczynę na ręce i położył na ich materacu, w tej chwili nakrytym poduszkami i kocami. Kinga leżała na wznak z zamkniętymi oczami, z głową na poduszce; Artur ukląkł przy jej głowie, obrócił ją delikatnie do siebie, jeszcze raz mocno pocałował i przesunął palcami po jej wargach; kiedy otworzyła usta, bez żadnych wstępów wsunął tam członka. Odetchnął głośno, podparł się jedną ręką i zaczął posuwać ją w usta, wyraźnie pilnując aby pchnięcia nie były zbyt głębokie. Ona położyła dłoń na jego biodrze i masowała je powoli w rytm jego ruchów.
Maciek ukląkł na materacu przy Kindze i jeszcze raz popatrzył na swoją dziewczynę. Ona uśmiechnęła się lekko i skinęła głową, zupełnie jak on poprzedniego dnia, kiedy bez słów porozumiewali się przy stole. „To nasza fantazja, pamiętasz? – zdawała się mówić – zgadzam się, spróbujemy raz, a potem zadecydujemy, czy będziemy to powtarzać”. Maciek dotknął kolan Kingi, a ona od razu rozsunęła nogi szeroko dając mu dostęp do swych skarbów, na których już teraz można było dojrzeć wilgoć podniecenia; było jasne, że od tej strony masaż nie potrwa długo. Położył się między jej nogami i najpierw zajął się udami i pachwinami dziewczyny, dotykając ich językiem, wargami i palcami, zmieniając nacisk i miejsca dotyku. Kinga zajęczała i sięgnęła dłonią do jego głowy, pogłaskała go po włosach.
Przejechał językiem przez całą długość szparki i zajął się pieszczeniem warg sromowych i wejścia do cipki, na początku samym językiem, potem dokładając palec, potem drugi. Skupił się na pieszczotach Kingi, kiedy nagle poczuł ruch na materacu. Uniósł głowę i zobaczył nagą Hankę klękającą przy Kindze. Koleżanka chwyciła ją za rękę i położyła jej dłoń na swojej piersi; Hanka niepewnie zaczęła ją masować.
- O takie trio ci chodziło? – spytała.
Kinga z wiadomych względów nic nie odpowiedziała. Artur oparł się na rękach nad głową dziewczyny i przez cały czas trzymał fiuta w jej ustach; teraz nie ruszał biodrami, za to ona masowała mu członka i mocno pracowała językiem na jego główce. Maciek powrócił do pieszczenia Kingi, nasłuchując jej jęków i westchnień. Kulminacja nadchodziła; masując i liżąc łechtaczkę dziewczyny miał twarz mokrą od jej soków. Na dłuższą chwilę wsadził język do środka i ruszał nim naśladując ruchy frykcyjne, potem zmienił pozycję tak, aby móc wsunąć tam dwa palce i popracować nad punktem G nie przerywając pracy językiem na łechtaczce. Kręcił nim kółeczka na najczulszych miejscach czując jak dziewczyna coraz szybciej porusza biodrami, jak wypycha je do przodu i jak sztywnieje wreszcie, a z jej gardła wydobywa się długi krzyk orgazmu. Nie przerwał pieszczot dopóki nie poczuł że dziewczyna rozluźnia się i opada na materac. Dopiero wtedy podniósł się i popatrzył na pozostałych. Cała czwórka ociekała potem, w pokoju zrobiło się naprawdę ciepło.
Hanka wstała i przeszła za jego plecy. Tak jak kilka miesięcy wcześniej u niego w domu chwyciła jego kutasa, a on objął jej dłoń swoją dłonią i wspólnie go masowali. Oboje patrzyli jak Artur wbija się członkiem w usta swej dziewczyny, która chwyciła go za biodra, jakby regulując moc jego wysiłków. Po kilkunastu ruchach Artur znieruchomiał nad jej głową, wydał z siebie coś pośredniego między warkotem i jękiem i masując członka zaczął wystrzeliwać salwy nasienia prosto w jej usta. Nie dała rady wszystkiego połknąć, część spermy wyciekła. Dopiero po dłuższej chwili Artur wyprostował się, rozejrzał nieprzytomnie, a potem wziął ręcznik leżący obok i troskliwie wytarł ze spermy twarz Kingi i koc.
- Wszystko w porządku, Kiciu? – zapytał.
Bez słowa pokiwała głową i pocałowała go w udo. Potem sięgnęła pod poduszkę, wyciągnęła stamtąd prezerwatywę i rzuciła ją drugiej parze. Hanka od razu otworzyła paczuszkę i sprawnie nałożyła gumkę swemu chłopakowi.
- Dzisiaj bez ceregieli, skarbie – szepnęła – bierz mnie i kończ kiedy zechcesz. W końcu jesteś bohaterem tej wycieczki, nasz mistrzu masażu… wszelkich rodzajów.
Uklękła przed nim, oparła się na rękach i wypięła tak kusząco, że Maciek nawet nie wycałował jej uwielbianego tyłeczka, jak to zwykle robił; wszedł w nią od razu, chwycił za biodra, poprawił się trochę i zaczął uderzać raz za razem. Był bardzo podniecony, bo gdy leżał na brzuchu pieszcząc Kingę jego członek ocierał się o koc. Teraz posuwał swą dziewczynę w pozycji na pieska trzymając ją za biodra lub masując jej plecy na przemian całymi dłońmi lub paznokciami; lekkich klapsów też nie zabrakło. W pewnym momencie jednak pochylił się, przesunął ręce pod jej pachami i wyprostował ją; uderzał z całą mocą od dołu, a jej duże piersi podskakiwały w rytm jego pchnięć. W tej pozycji jego członek trafiał w najczulsze punkty cipki i sprawiał, że Hanka podniecała się coraz szybciej.
Klęczeli tak i kochali się na materacu tuż obok drugiej pary; Kinga leżała za Arturem, przytulona do jego pleców, bawiąc się delikatnie jego przyrodzeniem. Nie odrywali wzroku od jęczącej Hanki branej od tyłu i od jej falującego biustu, tak jak poprzedniego dnia Maciek i Hanka podniecali się ich seksem na stole do masażu. W pewnym momencie Kinga nie wytrzymała: jednym płynnym ruchem prześlizgnęła się nad Arturem i uklękła przed Hanką.
- Mogę? – zapytała cicho patrząc na przemian na Hankę i Maćka. Oboje powoli skinęli głowami. Kinga ujęła w dłonie rozkołysane piersi koleżanki i zaczęła je delikatnie masować. Ta westchnęła tylko „O kurde, masaż z dwóch stron?”.
- Kinga – szepnął Maciek, nie przerywając ruchów biodrami i wbijania się w cipkę Hani – spróbuj trochę mocniej.
Kinga przysunęła się bliżej, ścisnęła mocniej cycki koleżanki i zaczęła je masować w rytm pchnięć. Hanka zajęczała jeszcze głośniej.
- Chcesz czegoś więcej? – wyszeptała nagle Kinga – Nigdy tego nie robiłam dziewczynie, ale… jeśli ci się nie spodoba to powiedz.
Pochyliła się i wciąż ściskając jedną pierś wzięła do ust drugi sutek Hanki. Polizała go, a potem zaczęła kręcić językiem kółka na nim. Oblizała drugą dłoń i sięgnęła w dół; popieściła palcami pasek włosów łonowych koleżanki, a potem ostrożnie dotknęła muszelki penetrowanej od tyłu przez Maćka. Ale wtedy Hanka potrząsnęła głową i wydyszała „Nie, tam nie”. Kinga cofnęła dłoń i położyła ją na biodrze Hanki, która już nie hamowała jęków; Maciek dogadzał jej od tyłu, język Kingi wariował na jej biuście.
Hanka i Maciek doszli niemal jednocześnie. Ona, pieszczona z dwóch stron, krzyknęła krótko i wygięła się tak, że nieomal przewróciła Maćka na plecy. Utrzymał się jednak na zgiętych nogach, pochylił dziewczynę tak, że znów opadła na czworaki i kilkoma mocnymi ruchami doszedł na szczyt. Tak jak ona jęknął głośno i znieruchomiał, a po długiej chwili, kiedy członek wypełnił prezerwatywę nasieniem opadł na Hankę, delikatnie położył ją na boku, a sam wyszedł z niej ostrożnie trzymając prezerwatywę na członku, aby nie zsunęła się. Potem zabezpieczył gumkę, wytarł się staranie swoim ręcznikiem i położył za Hanią „na łyżeczkę”, obejmując ją w pasie. Artur i Kinga leżeli obok w tej samej pozycji.
- Żyjecie? – spytał po dłuższej chwili półgłosem Artur.
- Żyjemy – odparł Maciek – ale to jest trochę... dziwne życie.
- Nie za dobrze nam? Orgazmy jeden za drugim, piękne widoki w zasięgu ręki…
- No… Nasze panie przez to spiskowanie zapewniły nam takie widoki, jakich długo nie zapomnimy – potwierdził Maciek.
- Ale on mówi o czymś innym – powiedziała nagle Kinga – Nawet ja to widzę, że kiedy wy dwoje się seksicie, to miłość wprost tryska z was.
- Mnie się wydaje, że co innego tryska – parsknęła Hanka szturchając Maćka.
- Nie o tym mówię – pokręcił głową Artur – Kiedy patrzyłem na was dwoje i wczoraj i dzisiaj, to widziałem miłość, wiecie? Jak my się zabieramy za seks, to wychodzi z tego porno, tylko bez publiczności. A przecież też jesteśmy w sobie zakochani. A kiedy wy się, mówiąc wulgarnie, rżniecie, dymacie tudzież ruchacie, to i tak się kochacie. Głupia gra słów mi wychodzi, ale tak jest.
- Ale niektórych granic nie przekroczyliśmy, i dobrze. – szepnęła Hanka – Kingusia, mnie było fajnie z twoimi rękami na cyckach, ale tam na dole, to… jakoś nie czułam się z tym dobrze, nie gniewaj się.
- O co miałabym się gniewać – uśmiechnęła się Kinga – Ja nigdy nie dotykałam tam dziewczyny, ty byłaś pierwsza, faktycznie przeholowałam…. Po prostu już wiemy, czego nie będziemy powtarzać. Ale taki potrójny masaż to bym jeszcze zaliczyła – rozmarzyła się – mój Arturek u mnie w buzi, Hania na cyckach i Maciek – Wielki Mistrz Masażu Także Erotycznego na dole...
- Ta, jasne – potwierdził Artur – Było słychać, że ci się podobało, tyle że okna tym razem zamknięte. Dobra, ludziska, ruszamy się: prysznice, obiad, pakowanie i takie tam. No i sprzątanie zużytych gumek i różnych płynów ustrojowych nas czeka...
+ + + + +
Pod blokiem Hanki Maciek wyładował ich bagaże i razem podziękowali za zaproszenie, Artur i Kinga z kolei dziękowali im za towarzystwo, Maciek odbierał ogólne podziękowania za masaże... A potem zapadła kłopotliwa cisza.
- Dziękujemy wam jeszcze raz za to, co wiecie… - powiedziała niepewnie Hanka – musimy to przemyśleć, czy nie za bardzo nas poniosło…
- My też – westchnął Artur – fantazje fantazjami, ale jednorazowo, ja osobiście niczego nie żałuję, Kicia pewnie też, ale… to nie oznacza obowiązku powtórek, prawda?
Pozostała trójka pokiwała głowami.
- A, właśnie, w temacie podziękowań… – Kinga odciągnęła Maćka na bok, ku zdziwieniu pozostałych.
- Dziękuję za niedzielny poranek – powiedziała cicho.
- Przecież nic się wtedy nie działo – zdziwił się Maciek.
- Właśnie za to dziękuję, że zobaczyłeś, co robimy i wróciłeś spać. Arturek ma rację, ty zawsze i wszędzie potrafisz się zachować, nawet na golasa – uśmiechnęła się. – To, co wyrabialiśmy razem w sobotę to była niezła maniana, więc mogłeś sobie pomyśleć, że chcemy to kontynuować od rana, na przykład w trójkącie. Ale wtedy, nad ranem, tak nie było. Obudziłam się i nagle chciałam mieć Artura tylko dla siebie, bez was, bez świadków, teraz, zaraz. Więc obudziłam go w przyjemny sposób – tu Kinga mrugnęła znacząco – i potem byłam tylko ja na jego kutasie i tylko jego ręce na mojej dupie i cyckach. Żaden seks grupowy, tylko my dwoje i deszcz za oknem. I było nam obojgu tak… nie wiem, romantycznie?
- No proszę, jednocześnie z trybem „wulgarna dziewucha” włączył ci się tryb „romantyczka” – uśmiechnął się Maciek. – Jak ty je pogodzisz?
- Skoro Artur potrafi... On umie jednocześnie ruchać mnie w usta, masować mi pizdę i recytować erotyki Leśmiana o malinowym chruśniaku, wiesz?
- Cicho, to okropna niedyskrecja! – roześmiał się Maciek – Żałuję, ze zapytałem; ja wiem tylko, że on łączy talent rysownika i grafika z uprawianiem zapasów, o innych połączeniach nie chcę wiedzieć.
- O czym tam tak szepczecie? – zainteresowała się Hanka.
- Rozliczamy orgazmy – odparł poważnie Maciek. – Po podliczeniu wszystkich „winien” i „ma” wychodzi, że jesteś mi coś winna…
- O żesz… Nie lubię mieć długów. A nie, zaraz! To ty jesteś mi coś winien! Zresztą… nieważne, chodź na górę, może tatę znów wezwali do pracy i chata jest wolna; sprawdzimy?
c.d.n.
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
2 komentarze
Pumciak
Bardzo fajnie się to czyta ,czekam na cd.
PoProstuJa
Kurde, dawno nie mogłem znaleźć ciekawego odpowiadania do czytania, nieźle
Telemach77
@PoProstuJa Dziękuję.