Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

MACIEK masuje w domu

(szósta część opowieści, znowu erotyczno-miłosna)
  

Zostawili kurtki i buty w przedpokoju, a Maciek demonstracyjnie zapalił wszystkie światła i obszedł całe mieszkanie. Oczywiście był pewien, że nikt z rodziców nie czai się pod łóżkiem lub w szafie, ale chciał uspokoić Hankę. Od czasu, gdy jej starsza siostra dla kawału wyszła z szafy w rzekomo pustym mieszkaniu dziewczyna miała lekki uraz na tym punkcie. Potem wrócił do przedpokoju.
- Ja pierwsza pod prysznic, bo cała się lepię od potu – oznajmiła Hanka, wyrywając się z jego objęć.
- Tu jest tylko wanna, i to dość mała – przypomniał jej Maciek.
- No to ja pierwsza do wanny, zresztą prysznic też jest.
- Negocjujmy. Ty pierwsza do wanny, ja do lodówki. Zostawić ci coś na rano?
- O żesz, ty okrutniku... No dobrze, zaryzykuję poranny głód.
- Wyluzuj, lodówka jest pełna, zjedzmy coś najpierw.

- A co ty w ogóle powiedziałeś rodzicom o moim nocowaniu? – zapytała Hanka po lekkiej kolacji, odkręcając wodę nad wanną i zaczynając się rozbierać.
- Po prostu prawdę. Że dzisiaj jesteśmy, wprawdzie krótko, ale do późna na urodzinach twojej koleżanki tu niedaleko, a ty jutro rano musisz być w szpitalu u Karoliny, a do szpitala jest znacznie bliżej stąd niż od ciebie z domu. Więc lepiej, żebyś bezpiecznie przenocowała tutaj i pojechała rano stąd niż jeździła w nocy po mieście.
- I co oni na to?
- O, nowe majteczki? Jakie skąpe… Jak się nazywa ten kolor?
- Skup się, o rodziców pytam!
- A, no tak. Rodzice zaaprobowali ten pomysł i wyrazili zgodę pod pewnymi warunkami: że będziemy się przyzwoicie zachowywać, nie hałasować po nocy, zjemy rano porządne śniadanie, będziemy spać w oddzielnych pokojach, ty u mnie, ja w salonie, bo przecież nie mamy ślubu, i oczywiście żadnego seksu z tego samego powodu. Obiecałem im to wszystko solennie i na piśmie.
- Że co?! – Hanka wychyliła się z łazienki nago, bo właśnie miała wchodzić do wanny. – Coś ty im obiecał?!
Maciek niemal poturlał się po podłodze ze śmiechu na widok tej reakcji.
- Żartuję przecież! No co, nie wytrzymalibyśmy jednej nocy w abstynencji?
- Ciągle musimy wytrzymywać wiele dni i nocy, bo... musimy, bo rzadko mamy wolną chatę, ale dziś mamy właśnie okazję. Poza tym przyznaję, choć niechętnie, że po tym, co widziałam na imprezie, apetyt mi wzrósł, i nie mówię o tym, co w lodówce.

Rzeczywiście, impreza u Agi, klasowej koleżanki Hanki ku jej zaskoczeniu okazała się dość… frywolna. Podczas tańca chłopaki ewidentnie sięgali do tyłków i piersi dziewczyn nie przejmując się widownią, dwie pary zniknęły w pokoju gospodyni (jedna po drugiej, nie jednocześnie), a największy szok Hanka przeżyła, kiedy otworzyła drzwi toalety z zamiarem skorzystania z niej, ale się nie dało, bo nie dość, że jubilatka ujeżdżała tam swojego chłopaka, to jeszcze oboje zdziwili się jej pretensjami, że „mogliby się chociaż zamknąć na klucz”.
- I dlatego ja na ogół omijam to towarzystwo – odparł Maciek – Mnie nie przeszkadza to, co tam się dzieje, ale za dużo ludzi to widzi, rozgadują i potem są kwasy między parami w szkole. A ja…
- … a ty jesteś drugim najbardziej dyskretnym człowiekiem w tym mieście, a najdyskretniejszym jest twój przyjaciel Artur – dokończyła gładko Hanka.
- Dokładnie tak. A poza tym muszę unikać pokus cielesnych skoro mam ciebie, prawda?
- Jestem całkowicie za, skarbie. A… co ty robisz?!
- Przecież nie będę się kąpać w ubraniu – wyjaśnił z godnością Maciek, ściągając kolejne części garderoby – Przesuń się, połowa wanny jest moja!

Dziewczyna oparła się wygodnie na krawędzi wanny i spoglądała z uśmiechem na rozbierającego się chłopaka. Kiedy podszedł nagi przesunęła ręką po jego biodrach i tyłku, zaciskając palce na pośladkach; potem przejechała dłonią po klejnotach wywołując głośne westchnienie właściciela. Maciek przykucnął przy wannie i mocno pocałował dziewczynę.
- Kusisz mnie jak syrena z morskiej toni – mruknął – a ja się naoglądałem filmów o piratach i marzy mi się bara-bara z taką syrenką. Jak wejdę do wanny, to chyba spowoduję wystąpienie wód z brzegów. Zaraz, coś sobie przypomniałem! – wstał nagle, ruszył do swego pokoju i wrócił z latarką na baterie. Ostrożnie postawił ją włączoną na podłodze w kącie, zmniejszył natężenie światła kierując je w sufit i zgasił górną lampę.
- Nie ma czasu na rozpalanie wielu świeczek, więc tak zapewnimy sobie romantyczną atmosferę – oznajmił.

Wszedł do wanny i rozsiadł się naprzeciwko Hanki. Wanna rzeczywiście nie była długa, jakieś półtora metra, zdecydowanie jednoosobowa; jej zaletą były za to wysokie brzegi. Hanka oparła się w miarę komfortowo i zmysłowo obmyła sobie ramiona i piersi (Maciek westchnął z zachwytem), wysunęła nogę z wody i zaczęła gładzić stopą pierś chłopaka. Ten ujął ją i zaczął delikatnie masować – piętę, podbicie, palce, kostki i jeszcze raz, i jeszcze… W pewnej chwili wziął do ust największy palec, possał go i delikatnie przygryzł. Druga stopa dziewczyny dołączyła do pierwszej; potraktował sprawiedliwie obie, dłońmi i językiem. Hanka odchyliła głowę i zamknęła oczy.
- Co ty za magię masz w tych dłoniach? – wyszeptała – Co ty w nich masz, że wystarczy dłuższy dotyk, przesunięcie po mojej skórze, mocniejszy ucisk i od razu robi mi się gorąco i rozpływam się, i mam ochotę na…
- Pewnie na to samo, co ja, kiedy widzę choć kawałek twojego ciała – odszepnął z uśmiechem Maciek. – Do tej pory pamiętam, jak jeszcze na początku naszej wspólnej nauki najadłem się wstydu, kiedy w kuchni otarłem się o ciebie, a potem udawałem, że to klucze w kieszeni. Kiedy tylko byłaś lżej ubrana, bo było wtedy wyjątkowo ciepło, jakieś ramiączka, jakieś szorty, to robiło mi się ciasno w spodniach.
Hanka uśmiechnęła się na to wspomnienie.
- Przecież wiedziałam, że to nie klucze, właśnie dlatego o nie zapytałam. Ale wiesz, jakie to było dla mnie ważne? Dla ciebie to może był wstyd, ale dla mnie świadomość, że działam tak na ciebie…

Oparła stopy o pierś Maćka, a on zaczął powoli masować jej łydki.
- Wiesz, kiedy naprawdę odczułam tę twoją supermoc? – nie otwierając oczu zanurzyła jedną dłoń i zaczęła delikatnie gładzić się po szparce – Kiedy już oficjalnie byliśmy parą, ale od niedawna, i któregoś dnia coś sobie zrobiłam w nogę na wuefie. Wyszłam z szatni kulejąc, a ty zjawiłeś się nie wiadomo skąd, kazałeś mi usiąść na ławce i masowałeś mi tę łydkę, potem drugą. Połowa mojej klasy stała dokoła i się nabijała, ale ty miałeś ich w dupie i masowałeś mnie tak długo, aż mogłam stanąć i potem normalnie dojść na przystanek i dojechać do domu. Ty wiesz, jak mnie wtedy podnieciłeś? – jęknęła nagle głośniej. – Przecież masowałeś mi tylko łydki i kostki, a ja tam siedziałam i poprawiałam spódnicę, i zaciskałam na niej palce, bo gdybym mogła, to bym wsadziła sobie twoje ręce w majtki i jęczała! Byłam taka mokra! Dojechałam do domu, nikogo na szczęście nie było i mogłam od razu zdjąć mokre majtki i zabawiać się ze sobą do oporu, wspominając twój dotyk!
- Dotyk działa w obie strony, chyba nie doceniasz swojego – uśmiechnął się Maciek – zaraz ci to udowodnię. Tylko zegnij trochę bardziej kolana, dobrze?

Poprawił się trochę, rozprostował nogi, przesunął je koło jej bioder i zaparł się o przeciwległy kraniec wanny. Potem zsunął jej stopy ze swojej piersi i zanurzył je w wodzie, głębiej, jeszcze trochę głębiej… Dziewczyna poruszyła nimi natrafiając na coś twardego.
- Po co bierzesz klucze do wanny? – zapytała niewinnie.

Przytrzymała się mocniej krawędzi wanny i zaczęła ruszać stopami dotykając tkwiącego między nimi członka. Maciek zanurzył dłonie, na poły masując jej stopy i na poły dociskając je do siebie masował swego coraz sztywniejszego kutasa.
- Nie żebym był jakimś fetyszystą stópek – westchnął – ale taki masaż w twoim wykonaniu naprawdę bardzo, bardzo… uhhhhh… bardzo mi się podoba. Tylko muszę przerwać w odpowiedniej chwili, bo mógłbym zabrudzić wodę… To co, wychodzimy?
- Ty pierwszy, mój ty piracie ze sterczącym masztem…

Maciek ostrożnie podniósł się i stanął w wannie naprzeciwko niej. Przez chwilę patrzyła na niego z miłością i pożądaniem, potem zmieniła pozycję i uklękła przed nim. Tak jak się umówili, nigdy nie pieściła go po francusku, ale zawsze masowała go sterczącego. Teraz odchyliła członka na bok i przywarła ustami do zgięcia między udem a biodrem chłopaka, miejsca, które było u niego bardzo wrażliwe, a ona wiedziała o tym, więc polizała je, a potem kąsnęła je delikatnie, tak, jak on kąsał jej ramiona i kark, przesunęła po nim zębami, po czym przeniosła się na drugą stronę sterczącego masztu. Maciek stał na drżących nogach, opierał się o ścianę, palce drugiej dłoni wplótł w jej włosy.
- Skarbie, czas dla drużyny, czaaaas! – jęknął wreszcie – przerywamy, wychodzimy, inaczej znów będziesz się lepić.

Wylazł z wanny i pomógł wyjść dziewczynie. Od razu sięgnął po puchaty ręcznik, otulił ją i zaczął wycierać jej plecy, ramiona, cudowny biust, brzuch, potem niżej, potem nogi i znów trochę wyżej...
- Ależ cudownie pachniesz po kąpieli – szeptał – jesteś taka jeszcze bardziej… kusząca.
- Skarbie, ty też jesteś bardzo kuszący, więc… aaaaah… mmmmm..., o kurde, ciągle zapominam, że potrafisz językiem wystrzelić mnie w kosmos…

Język Maćka buszował już w jego ulubionych rejonach, rozpalając Hankę i powodując u niej wyciek soczków podniecenia. Uda, wzgórek Wenery, te same zgięcia co u niego, powrót do ud, ruch między uda, długie pociągnięcia wzdłuż całej szparki, i znowu, lecz tym razem po rozsuniętych palcami wargach sromowych, coraz bardziej wilgotnych, i wreszcie do tego cudownego koralika… Dłońmi wpił się w uwielbiane pośladki.
- Chodźmy już do pokoju – zaproponowała w przerwach między jękami.
- Może jednak nie – odmruknął z dołu Maciek – te chłodne kafelki są takie miłe w dotyku… Daj się przekonać.

Wstał i przycisnął ją nagą do ściany łazienki. Uniósł jej ręce i przytrzymał jedną dłonią nad głową, a drugą zaczął masować jej piersi, mocniej niż zwykle. Odchyliła głowę umożliwiając mu lepszy dostęp do szyi. Uwielbiała, kiedy przesuwał się po niej, dotykał językiem i wargami, delikatnie, jakby piórkiem. Jego język dotarł do ucha, otarł się o mały kolczyk, przesunął na sam czubek uszka, teraz leciutkie przygryzienie i powrót niżej, i badanie wnętrze ucha koniuszkiem języka… Ręka chłopaka wciąż krążyła po piersiach, palce nie dawały odpocząć sutkom, teraz mocniejsze ściśnięcie...

- Czasem lubisz mocniej, prawda? Dzisiaj też chcesz?
- Taaak… Trochę mocniejsze masowanie, trochę ostrzejszy język...
- W przenośni czy dosłownie? – zainteresował się chłopak – Zerżnę cię, mała, wyrucham na wylot tę twoją słodką dziurę, ale najpierw wymacam te super cyce…
Hanka parsknęła śmiechem.
- Nie używasz takiego języka, to już nawet ja częściej tak mówię! W twoim wykonaniu to mnie bardziej rozśmiesza niż podnieca!
- To okropne – Maciek przesunął rękę niżej i zaczął palcówkę, pomasowawszy najpierw mocno jej uda i delikatniej łechtaczkę, do której przedtem dobierał się językiem – człowiek pilnie wkuwa takie słownictwo od kolegów z klasy i na imprezach, choćby dzisiejszej, a potem to na nic się nie przydaje!
- Mmmmm... Skupmy się teraz raczej na gumce… Można już po nią iść czy trzeba jeszcze poprawić parametry sztywności?
- Można było zakładać już w wannie, widziałaś przecież – uśmiechnął się Maciek – ale byliśmy mokrzy. Leży tu na podłodze, naszykowana.
- Skąd ją wyczarowałeś?!
- Przyniosłem razem z lampką, ale byłaś tak zafascynowana moim sterczącym bukszprytem, moja syrenko, że jej nie zauważyłaś. Aaaaach, uwielbiam gumki, to znaczy może nie jako takie, ale prezerwatywa w połączeniu z twoimi paluszkami...

O ile on dokonywał cudów w pieszczeniu partnerki ustami i językiem, o tyle prozaiczne zakładanie prezerwatywy w jej wykonaniu zamieniało się często w tak cudowny taniec jej palców po członku, klejnotach i innych okolicach intymnych, że pewnego razu spuścił się w gumkę jeszcze przed włożeniem go w jej szparkę, właśnie pod wpływem tych pieszczot. Był wtedy co prawda bardzo podniecony z powodu dłuższej przerwy w ich pożyciu i zawstydził się trochę tego falstartu, ale Hankę to dowartościowało – mogła być teraz bardziej aktywna w pieszczeniu ukochanego. Z czasem to zakładanie gumki stało się nie prozaicznym zabezpieczaniem się przed ciążą ale częścią ich gry wstępnej, tak samo ważną jak inne pieszczoty.  
  
- No, gotowe – Hanka krytycznie przyjrzała się swojemu dziełu i na wszelki wypadek jeszcze trochę pomasowała maćkowego fiuta – leży jak ulał.
- Mówisz o gumce jak o nowym garniturze – zachichotał Maciek – znów niemal się spuściłem, nie wiem, jak długo dam radę… Ej, dokąd się wybierasz? Łóżko zaczeka.

Przytulił ją i pocałował, kilkukrotnie przesunął główką sztywnego fiuta po wejściu do szparki, bo zawsze to lubiła. A potem nagle obrócił ją przodem do ściany i tak jak poprzednio przycisnął ją do niej. Piersi Hanki rozpłaszczyły się na zimnych kafelkach, a ona sama pod naciskiem rąk chłopaka na jej ramiona ugięła nieco nogi i rozkraczyła je. Znów przytrzymał jedną dłonią jej ręce wysoko, a drugą chwycił członka, wycelował i wszedł w nią od tyłu. Ale tym razem nie powoli – pchnął i doszedł do samego końca, chwila oddechu, i znów pchnięcie, i znów.
- Chciałaś mocniej, syrenko, to będzie mocniej – wyszeptał jej do ucha – Uważaj, o czym marzysz, bo może się spełnić.

Zaczął wbijać się w nią mocnymi, rytmicznymi ruchami. Nie zmieniał tempa, nie nacierał pod różnymi kątami – odchylił się nieco i posuwał dziewczynę niczym maszyna. W tej pozycji nie było im tak wygodnie jak na pieska, ale za to jego członek idealnie trafiał w czułe punkty jej szparki przy wejściu i wypełniał ją do końca, wysyłał fale przyjemności przebiegające przez całe ciało ukochanej. Hanka stękała, jej piersi przesuwały się po zimnych kafelkach na ścianie dodając dodatkowych bodźców. Wreszcie chłopak zarządził zmianę pozycji: zasygnalizował to klapsem w jej wypięty tyłek, nie za mocnym, ale odczuwalnym, po czym przesunął ją tak, żeby pochyliła się i oparła się na brzegu wanny. Spodziewała się kolejnego mocnego pchnięcia, ale on klęknął za nią i po raz kolejny tego wieczora dobrał się językiem do jej cipki, tym razem od tyłu.
- Strasznie mnie nakręciłaś tymi stópkami – szepnął w przerwach między lizaniem szparki i pocałunkami składanymi na jej kształtnym tyłku – teraz ja trochę podkręcę ciebie, żebyśmy oboje długo i porządnie sobie dogodzili.
- Kochanie, ale jutro musimy wcześnie wstać – przypomniała mu Hanka – więc może dzisiaj skończ szybciej, a kiedy indziej wyrównamy rachunki… Zatem, marynarzu, cała naprzód, czy może – maszt naprzód, jak wolisz!
- Dobrze, syrenko – Maciek ponownie „klapsnął” ją w apetycznie wypięty tyłek, wsadził penisa, po czym bez zwłoki zaczął atakować mocnymi pchnięciami. Trzymał ją za biodra i uderzał mocno, aż klaśnięcia jego bioder o pośladki dziewczyny odbijały się echem w łazience. Hanka co jakiś czas kręciła biodrami nieco obniżając lub podwyższając je względem wypełniającego cipkę „masztu”. Jako się rzekło, chłopak był już mocno „nakręcony”, więc już po dwóch czy trzech minutach tej jazdy stęknął głosno i wypuścił cały ładunek spermy w prezerwatywę. Hanka poczuła jego pulsowanie i wytrysk, potem, po dłuższej chwili bezruchu wyciągnięcie członka, pocałunki na swych plecach i czułe masowanie pośladków i piersi.

- Ufff – sapnął Maciek, gdy już złapał oddech – wprawdzie znów muszę do wanny, ale warto było. I wiesz co? Nawet dobrze, że nie jesteś syreną.
- A to dlaczego – żartobliwie obraziła się Hanka.
- Bo jako pirat mógłbym syrenę co najwyżej polizać po rybim ogonie. Orgazmu by od tego nie było.
Oboje zaczęli się śmiać, tak bardzo, że w końcu osunęli się na podłogę przy wannie. Hanka pozbierała się pierwsza i ze słowami „Czekam na ciebie w łóżku” nago pomaszerowała do pokoju Maćka. Ten opłukał się trochę i pomaszerował za nią.
  
- Jak tam, syrenko? – wyszeptał, gdy już oboje grzecznie leżeli w łóżku pod kołdrą; no, może nie tak grzecznie, bo nago, w pozycji „na łyżeczkę”, z fiutem chłopaka precyzyjnie wciśniętym między pośladki dziewczyny. Budzik był nastawiony na 8:00 i tylko mała lampka koło łóżka dawała trochę światła na zakochanych.
- Dooobrze.  
- Może jednak dogrywka? Mam tak zwane wyrzuty na sumieniu, że nie skończyliśmy razem.
- Nie, jutro byłabym obolała, a cały dzień będę na nogach – westchnęła Hanka. – Tak, że bez dogrywki. A najgorsze, że powinniśmy już spać, a mnie odechciało się spać.
- Wiem, co by ci pomogło się rozluźnić: orgazm!
- Ty monotematyczny erotomanie, słyszałeś, co przed chwilą powiedziałam?
- Słyszałem doskonale, monotematyczna nimfomanko. Pomyślałem sobie tylko, że… Może byś sama sobie zrobiła dobrze? Cipka nie będzie boleć, będziesz dobrze spać, same zalety. Wiesz, szczerze mówiąc marzę od dawna, żeby zobaczyć ciebie w jednoosobowej akcji. Oczywiście, w każdej chwili możesz wezwać wsparcie – Maciek radośnie wyszczerzył zęby i sięgnął ręką do krocza partnerki – O? Czyżbym już wyczuwał lekką nutę wilgoci?
- Nic dziwnego, skoro coś sztywnego ciągle wbija mi się w tyłek. Naprawdę nie będziesz miał pretensji, że tylko mnie będzie dobrze? Oczywiście jeżeli dojdę.
- Nie ‘tylko’ tobie, głuptasie; kiedy tobie jest dobrze, to i mnie jest dobrze – szepnął czule.
- Ale nie napatrzysz się za wiele, bo ja najczęściej robię sobie dobrze w tej pozycji – dziewczyna nie zdejmując kołdry oparła wygodniej głowę na poduszce i wsunęła dłonie w krocze.
- Nie szkodzi. A co ja mam robić? – spytał chłopak przytulając się do jej pleców i obejmując ją.
- Nic. Zgaś lampkę, przyciśnij kutasa do mojej dupy i… po prostu bądź.
  
Maciek sięgnął na półkę i wyłączył lampkę. Bodźce wzrokowe znikły, pozostał przyspieszony oddech dziewczyny, poruszenia rąk pod kołdrą, dotyk jej ciepłego ciała, smak potu na jej szyi. Powoli wsunął rękę pod kołdrę i położył dłoń na jej biodrze; nie przesuwał ręki dalej, bo dalej rządziły jej palce pieszczące uda i wargi sromowe, wsuwające się do cipki, rozsmarowujące jej soki po całym kroczu, delikatnie krążące wokół łechtaczki, masujące i trącające ją w sposób sprowadzający na Hanię dreszcze i coraz głośniejsze jęki. Nie widział tego, mógł tylko wyobrażać sobie co potrafią te palce, które wcześniej dawały mu tyle przyjemności przy zakładaniu prezerwatyw. Ale mógł przynajmniej całować jej ramiona i szyję, wspomóc ją w wysiłkach w drodze na szczyt. Wreszcie wyczuł, że zbliża się finał; przesunął dłoń z biodra na tyłek dziewczyny i zacisnął palce na rozkosznym pośladku. Palce jego ukochanej coraz szybciej tańczyły na cipce, oddech był coraz szybszy, wreszcie dziewczyna wydała z siebie długi pisk i zaczęła drżeć na całym ciele. Chłopak przytulił ją i leżeli tak razem, aż Hania znieruchomiała, odprężyła się i głęboko odetchnęła kilka razy.
- Ufff, jak dobrze – westchnęła – dziękuję ci, kochanie.
- Nie ma za co, niczego nie zrobiłem – odszepnął Maciek.
- Za to, że byłeś – uśmiechnęła się sennie Hania – A teraz… dobranoc, piracie.
- Dobranoc, syrenko.

+ + + + +
  
Maciek obudził się po kilku godzinach; budzik jeszcze nie zadzwonił. Ostrożnie wygrzebał się spod kołdry i poszedł do toalety. Wracając przyniósł z łazienki ręcznik na wypadek, gdyby Haneczka chciała się w coś owinąć po wstaniu. W pokoju nie było całkiem ciemno, bo okna były wprawdzie zasłonięte, ale przez otwarte drzwi wpadało światło z reszty mieszkania. Dzięki temu chłopak mógł popatrzeć na łóżko, gdzie jego ukochana spała na wznak, z ręką odrzuconą za głowę. Ostrożnie przysiadł na łóżku i odchylił kołdrę odsłaniając piękną nagą dziewczynę w całej okazałości. „Oto moja ‘Wenus’ Boticellego – pomyślał – a właściwie w tej chwili to moja ‘Maja naga’ z obrazu Goyi. Przecudowna, prześliczna twarz, z boskimi włosami i piersiami, z figurą szczęśliwie nieco zaokrągloną, a nie jak te niektóre modne chudeuszki u nas w szkole, do tego mądra i dobra. Co tu się dziwić, że staje mi niemal automatycznie na jej widok. O kurczę, teraz też…” - tu Maciek wrócił z krainy mitologicznego piękna do rzeczywistości zorientowawszy się, że jego członek przez te kilka minut podziwiania cudu naprężył się znacznie.  
  
Hanka poruszyła się leniwie i otworzyła oczy.
- Która godzina – wymruczała sennie– nie zaspaliśmy?
- Przeciwnie, jeszcze nawet nie ma siódmej, możesz jeszcze pospać – odszepnął. Sięgnął po kołdrę żeby ją nakryć, ale dziewczyna go powstrzymała.
- Nie, tak jest dobrze – szepnęła, a potem nagle otworzyła szerzej oczy – Ale ci stoi… Co cię tak podnieciło, świntuszku?
- Przecież ty – uśmiechnął się chłopak – ja tylko patrzyłem na ciebie teraz, śpiącą i nagą i to wystarczyło. Właśnie tak na mnie działasz, to twoja supermoc.

Hanka patrzyła na niego przez dłuższą chwilę w milczeniu, omiatała wzrokiem jego zgrabną sylwetkę pływaka, ale ciągle wracała wzrokiem do jego krocza. Wreszcie oblizała wargi i powolnym ruchem odsunęła jedną nogę trochę na bok ukazując ukrytą dotąd cipkę. Maciek przełknął głośno ślinę; Maja na hiszpańskim obrazie leżała jednak w nieco skromniejszej pozycji...
- Pamiętasz, co powiedziałeś wczoraj, przed spaniem i przed… no, przed moją zabawą? Że marzysz od dawna o zobaczeniu jak się zabawiam sama ze sobą?
- Pamiętam. Powiedziałem prawdę.
- Więc twoje fantazje zostały wczoraj zaspokojone…
- Tylko jedna, dla ścisłości!
- Dobrze wiedzieć, ale wrócimy do tego później. Więc skoro wczorajszy dzień skończył się twoją fantazją, a mamy teraz jeszcze trochę czasu, to może… zaczęlibyśmy ten dzień od spełnienia mojej?
- A... jakiej?
- Pomasuj się dla mnie, proszę – powiedziała z uśmiechem Hania.
- Yyy… Serio, fantazjujesz o widoku moich masowanych nóg i ramion? Bo reszty ciała sam sobie nie wymasuję.
Hanka podniosła się, uklękła przed nim na łóżku i przycisnęła jego twarz do swoich piersi.
- Mój kochany głupolku – szepnęła – ja chcę, żebyś wymasował sobie jedną konkretną część ciała. Domyślasz się, którą? Masturbuj się dla mnie. Onanizuj się. Wybranzluj się. Zwal sobie konia, czy jak tam to nazywacie podczas męskich dyskusji. Chcę go zobaczyć w akcji od początku do końca, jak nim ruszasz, jak go masujesz do oporu, i jak się spuszczasz, bo tak naprawdę nigdy tego u ciebie nie widziałam, zawsze gumki i gumki!
- Teraz, tutaj?
- Tak, zwłaszcza, że twój kutas sam poczynił już pierwsze kroki w tym kierunku. A ja ci to ułatwię.

Położyła się z powrotem na wznak i rozchyliła i ugięła nogi dając mu wspaniały widok na całe swoje ciało i wszystkie jego zakamarki. Maciek oblizał wargi, sięgnął do szuflady po tubkę z żelem, który kupił kiedyś dla celów masażowych, wycisnął trochę na dłoń i posmarował członka.
- Wyobrażałaś to sobie w jakiejś konkretnej pozycji? – zapytał z uśmiechem – jak fantazja to fantazja.
- Mógłbyś uklęknąć tu na łóżku przede mną?
Maciek spełnił życzenie ukochanej: ukląkł na łóżku lekko rozsunąwszy nogi i zaczął masować sobie członka. Hanka nie odrywała oczu od jego ręki, obserwowała jej ruchy oblizując sobie wargi.
- Wiesz, u nas to nie jest takie ładne i ciekawe, jak u was. Wy macie tyle stref erogennych, tyle miejsc do dotykania, gładzenia, a ja mogę co najwyżej pogładzić się po woreczku z klejnotami dla odmiany – zauważył po jakimś czasie walenia.
Hania w odpowiedzi powoli przesunęła palcem po cipce, zagłębiając go lekko; potem pokazała chłopakowi z daleka ten palec błyszczący od jej soków.
- Nieciekawe? To patrz, co ze mną robi twój widok, i to na odległość. Nawet mnie nie dotknąłeś, a ja jestem wilgotna.

Zmieniła pozycję: zgięła nogi, chwyciła je pod kolanami i podciągnęła do góry, po czym prowokacyjnie z uśmiechem popatrzyła chłopakowi w oczy; przez chwilę miał ochotę przerwać tę ‘realizację fantazji’, rzucić się między jej nogi i umieścić swój język i palce tam, skąd ona przed chwila wyciągnęła swój; przyśpieszył ruchy dłoni, i zaczął oddychać coraz szybciej, patrząc na rozkraczoną dziewczynę. Jęknął nagle i ze świstem wciągnął powietrze, zaczął dyszeć głośno. Hanka szybko podniosła się, przeszła za jego plecy i uklęknąwszy za nim przycisnęła się do niego od tyłu. Poczuł ucisk jej piersi na plecach, ciepło całego jej ciała, objęła go od tyłu i całowała po szyi i ramionach.
- Może u innych jest nieładne, nie wiem, nie sprawdzałam zanadto – szeptała mu do ucha – ale ty i twój, dobra, powiem głośno, twój kutas, fiut, interes, pała, to jest piękne! – sięgnęła dłonią do swojego krocza i zrobiła to znowu: przejechała palcem po wilgotnej cipce zgarniając soki, potem przesunęła nim pod nosem chłopaka i wreszcie… wsadziła mu go do ust – Czujesz mój smak? Czujesz mój zapach? Czujesz, co ze mną robisz? – szeptała dalej – Więc nie mów mi, że masz coś nieładnego, coś brzydkiego, bo nie masz!

Maciek poczuł nadchodzący orgazm. Szybko sięgnął po ręcznik przyniesiony z łazienki i rzucił go na łóżko przed sobą. Potem chwycił kochankę za dłoń i położył ją na swoim fiucie. Objęła go, a on objął jej dłoń swoją dłonią i zaczął nią gorączkowo ruszać.
- Zrobimy to razem – wysapał – popatrzysz i poczujesz chociaż trochę to, co ja czuję, kiedy nadchodzi to uczucie, że mi się w jajach gotuje, kiedy przepuszczam przez niego ten gorąc, kiedy kończę w tobie! Aaaaaahhh... – wyjęczał i wystrzelił przed siebie kilka strumieni spermy.
Hanka poczuła pulsowanie członka, jakby fale przechodzące przez niego; to było zupełnie inne niż skurcze i pulsowanie kiedy kończył w jej pochwie, ale jednocześnie tak samo bliskie i intymne… Patrzyła z zafascynowaniem na wytryski i na białe strumienie padające na ręcznik, wciąż obejmując go jedną ręką. Maciek ruszał członkiem jeszcze przez chwilę, wreszcie ostatnie krople nasienia już nie wystrzeliły ale wyciekły z niego. Wtedy zrzucił ręcznik na podłogę i powoli położył się na łóżku na brzuchu. Dyszał ciężko leżąc z zamkniętymi oczami.

Dziewczyna nie puszczając go położyła się na nim.
- Dziękuję ci, mój piękny i podniecający chłopaku z pięknym kutasem – wymruczała prosto w jego ucho.
- Nie ma za co, Haneczko – odpowiedział z uśmiechem nie otwierając oczu – cała przyjemność po mojej stronie, co widać na ręczniku. Chcesz, żebym cię dokończył? Albo ty sama?
- Nie, bo wpadniemy w błędne koło onanizmu – zachichotała. – Ale przyjemność jest również po mojej stronie, kochanie. Spełniłeś moją zachciankę, moją fantazję, podnieciłeś mnie samym swoim widokiem.
Zsunęła się z niego i położyła obok.
– A skoro już byliśmy i jesteśmy przy tym temacie, to zdradź mi proszę twoje fantazje erotyczne. Obiecuję, że nie będę się gniewać.

Maciek ułożył się wygodnie na plecach u jej boku. Przez chwilę się zastanawiał nad odpowiedzią, bo ustny tekst „Nie będę się gniewać” nie miał jednak tej samej mocy prawnej co na przykład papierowe oświadczenie notarialne. Wreszcie przerwał milczenie.
- Seks poza domem – stwierdził wreszcie – Marzy mi się na przykład nasz seks na plaży, pustej romantycznej plaży, tylko my, piasek i morze; i koc, żeby nam ten piasek nie właził w różne miejsca. Nie chciałabyś? Albo seks w lesie, ale takim głębokim, z daleka od ludzkich ścieżek, nad nami tylko drzewa. No i ryzykowny hardcore: seks w naszej szkole, w pustej klasie i… Auć! Ostrożnie z klejnotami!
- Skarbusiu mój – powiedziała słodko Hanka zwalniając nacisk na jajka chłopaka – to są jakieś scenariusze kiepskich pornosów dla gimnazjalistów. A ty jesteś zdrowym i napalonym licealistą, ja zresztą też, więc… Prawdę, całą prawdę i tylko prawdę poproszę.

Maciek na wszelki wypadek ułożył się na boku, nieco zasłaniając klejnoty. Odetchnął głęboko i popatrzył w oczy dziewczyny.
- Prawdę, powiadasz? Jak chcesz. Więc… tak, przyznaję się, Wysoki Sądzie, czasem wyobraźnia podsuwa mi seks z dwiema dziewczynami, albo seks w czyjejś obecności i dla odmiany podniecające patrzenie na seks kogoś innego, albo marzenie o seksie na imprezie, kiedy inni też się zabawiają. Ale w moich fantazjach zawsze jesteś ty. Jeżeli kiedyś pójdę do łóżka z dwiema kobietami, to jedną będziesz ty, jeżeli będę miał okazję podniecać się seksem innych, to ty będziesz tam ze mną. Kocham cię tak bardzo, że nie wyobrażam sobie czerpania przyjemności z seksu, kiedy ty nie będziesz jej czerpać. Dlatego z przerażeniem myślę na przykład o tym, że na studiach mogłabyś gdzieś wyjechać na dłużej. Bo jeżeli mi powiesz przed wyjazdem coś w stylu „Możesz przelecieć jakieś koleżanki, jak mnie nie będzie”, to i tak tego nie zrobię. Zresztą – dodał zupełnie innym tonem – co tu gadać, rozmawiamy o fantazjach, a fantazje to nie plany, niekoniecznie muszą się spełnić nawet do końca życia.
- A masz jakieś granice tych fantazji? – zapytała Hanka po dłuższej chwili milczenia.
- Tak, oczywiście. Nie wyobrażam sobie w seksie żadnej przemocy, bicia, żadnych obrzydliwości w stylu sikanie na kogoś, błeee… No i seks z mężczyzną; nic do nich nie mam, ale ja się na to nie piszę. Może jestem zacofany i nienowoczesny, ale trudno. A… twoje?

- Moje fantazje? – Hanka zastanowiła się (albo udała, że się zastanawia) – właściwie dzisiaj, po tej historii w kibelku stwierdziłam, że może powtórzyłabym to, tylko w jakichś normalnych warunkach, a nie tak z zaskoczenia. Ja im mówię, że mogliby zamknąć się na klucz, a Aga na to, żebym nie przynudzała, i nawet nie przerwali seksu, nadziewała się na Roberta cały czas, podczas gdy tam stałam! Cycki na wierzchu, spódnica podwinięta do pasa... Co prawda krótko to trwało, ale… chyba troszkę podnieciłam się patrzeniem jak inni to robią, tak naprawdę blisko i na żywo, a nie w głupim pornosie.
- A inne?
- Inne fantazje? Czasem, jak to ładnie ująłeś, wyobraźnia podsyła mi sceny seksu z kobietą, albo seksu grupowego albo w obecności innych, tak jak tobie. Zupełnie nie wiem dlaczego, bo kobiety nigdy mnie nie interesowały seksualnie. No i sama nie wiem, dlaczego wczoraj i dzisiaj już kilkakrotnie użyłam słowa „kutas”, to rzadkie u mnie… Zresztą, jak mówisz, to tylko fantazje.
- Zaraz, skoro to ‘tylko’ fantazje, a nie plany, to dlaczego tak bardzo chciałaś poznać moje? – zainteresował się Maciek.
- Tak. Albo: domyśl się. Wybierz sobie odpowiedź – zaśmiała się Hanka.
Pik pik! Pik pik! – budzik przerwał im to poranne przekomarzanie.

- Wracamy do rzeczywistości – westchnęła Hanka. Przytuliła się mocno do chłopaka i pocałowała go w policzek. – Dziękuję ci bardzo, bardzo, bardzo za wczoraj i dzisiaj, za ten luz i oderwanie od codziennych kłopotów. I koniecznie podziękuj ode mnie rodzicom! Nie musiałam tłuc się nocnym autobusem i nie nocowałam tu po kryjomu bojąc się, że wrócą wcześniej i mnie tu nakryją. Jestem wypoczęta, najedzona, zrelaksowana i, co tu dużo mówić, zaspokojona. Ale tego ostatniego już im nie mów – roześmiała się.
- Podziękujesz im osobiście przy okazji, będzie jeszcze niejedna – uśmiechnął się Maciek – Znów przypadkowo będą pod ręką w łazience takie pachnące puchate ręczniki, i twoje ulubione jogurty w lodówce. Wiesz, że z trudem odwiodłem mamę od planu naszykowania dwudaniowego obiadu i upieczenia sernika na deser? Wytłumaczyłem, że samo śniadanie wystarczy, dlatego musisz teraz zjeść chyba połowę zawartości lodówki. Gumki i żel w mojej szafce już nie spowodują niewygodnych pytań, zaplamiony ręcznik pewnie też. A zauważyłaś nową, zapakowaną fabrycznie szczoteczkę do zębów i kubek, które czekają na ciebie w łazience? To tata o tym pamiętał.

Hanka podejrzanie pociągnęła nosem.
- Jak ja im się odwdzięczę? – szepnęła – Im i tobie? Ja teraz mam tyle na głowie, to dla mnie trudny czas, Karolina, szkoła, wyjazd taty, a twoja rodzina tak mi pomaga i ułatwia mi życie…
- Przecież wiesz, że nie musisz się odwdzięczać – Maciek objął ukochaną i utonął w jej cudownie jasnych błękitnych oczach – po prostu bądź. Po prostu… bądź.


c.d.n.

Telemach77

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka i miłosne, użył 6097 słów i 33975 znaków.

2 komentarze

 
  • Użytkownik Pumciak

    Super opowiadanie czekam na cd.

    Przedwczoraj

  • Użytkownik WOczekiwaniu

    Łapka w górę, za kolejną odsłonę, ale mi jakoś bardziej podobały się poprzednie części, nie umiem do końca określić dlaczego, może brak dynamiki, nie wiele się dzieje w tej części, nie ma przygód.
    Scen erotycznych jest dużo, jednak tu nie miałem tego wciągnięcia w akcję. To oczywiście bardzo osobiste wrażenie, może po prostu jestem zmęczony i mój brak dynamiki, udziela się temu co czytam ;)

    2 dni temu