(ósma część opowieści o Maćku: seks, miłość, wzruszenia)
Maciek wszedł do pokoju i rozejrzał się po nim dokładnie. Okno było zamknięte i zasłonięte, a to wraz z dywanem na podłodze i miękkim kocem pokrywającym duże łóżko sprawiało, że panowała tu niemal absolutna cisza i brak echa. Włączona lampka stała na szafce przy łóżku. Położył na łóżku złożone duże ręczniki kąpielowe, a na szafce postawił kilka butelek wody mineralnej.
- Ależ tu nastrojowo – usłyszał za sobą kobiecy głos – I jak wysprzątane! Chyba zrobię zdjęcie na pamiątkę, w życiu nie widziałam tu takiego porządku!
Odwrócił się. Stała w drzwiach, bosa, zawinięta w miękki szlafrok, proste rudobrązowe włosy okalały jej twarz; uśmiechała się, ale ręce na pasku szlafroka lekko drżały, zdradzając zdenerwowanie. Podszedł do niej i objął ją.
- Nie ma przymusu – powiedział półgłosem – jeśli nie chcesz, to zamiast tego posiedzimy w kuchni przy herbacie i ciastkach. Ty tu decydujesz, od początku do końca.
- To miła perspektywa, ale tu widzę lepszą – uśmiechnęła się i wyzwalając się z jego objęć weszła do pokoju. – Nadal masz ochotę?
- Ważniejsze jest to, czy ty masz?
- Gdybym nie miała, to już nalewałabym tę herbatę. Jasne, że się boję, ale ochota jest mocniejsza.
Komórka w kieszeni spodni młodego mężczyzny zapikała. Wyciągnął ją i zerknął na ekran.
- „Zajęcia i egzaminy opóźnione, dopiero wracam”. Hmmm… Co robimy?
- Zróbmy to, póki mam jeszcze resztkę odwagi.
- I tak jesteś najodważniejszą osobą, jaką znam – odparł szczerze. – Ja nigdy nie byłem tak odważny, nawet wtedy, gdy pierwszy raz powiedziałem jej, że ją kocham.
Objął ją i pocałował delikatnie w usta, potem trochę mocniej, całował ją, aż ona wreszcie też go objęła i zaczęła oddawać pocałunki. Potem jego usta przesunęły się na jej szyję. Odchyliła głowę pozwalając mężczyźnie na manewry po wrażliwej skórze szyi i uszu. Nie przerywając ich, powoli rozwiązał pasek szlafroka i wsunął ręce pod niego. Nie miała żadnej bielizny. Położył dłonie na jej pośladkach, na plecach i przeciągnął nimi od dołu do góry, uważając aby nie naciskać zbyt mocno. Kobieta zareagowała na to mocniejszym uściskiem dłoni na jego ramionach. Przesunął dłonie na przód. Ostrożnie dotykał jej boków, wyczuwając żebra tuż pod skórą.
- Trzeba cię podtuczyć – stwierdził żartobliwie – Co powiesz na golonkę z zasmażanymi ziemniaczkami na obiady przez dwa tygodnie? I lody na deser? Trzeba schować twoje żeberka pod jakimś tłuszczykiem.
- O fuj, golonka...
Jego dłonie powędrowały wreszcie wyżej, aż objęły kształtne piersi. Kobieta zadrżała i westchnęła.
- Jeśli już jest dobrze, to co będzie później?
- Wszystko, co najlepsze: jęki, szepty, dreszcze i skurcze – uśmiechnął się ciepło.
- Pozostańmy przy szeptach, dobrze? Jęków i skurczy miałam już w nadmiarze.
- Miałem na myśli jęki rozkoszy i skurcze cipki, gdy dochodzisz na szczyt – mruknął, ponownie całując jej szyję. Jego dłoń powędrowała w dół, przesunęła się po brzuchu i dotarła do muszelki. Delikatnie, jednym palcem popieścił ją; to wystarczyło, by kobieta jęknęła i oparła się na nim, bo nogi ugięły się pod nią. Zdecydowanym ruchem ściągnął z niej szlafrok i teatralnym gestem rzucił go w kąt.
- Jak wyglądam nago? – zapytała nieśmiało.
- Ty kokietko! Dobrze wiesz, że jesteś seksowna i podniecająca! Zaraz się zresztą przekonasz kiedy zobaczysz mojego… wiesz co.
- Mogę potrenować na tobie rozbieranie faceta? Może przydać się na później.
- Jestem do twojej dyspozycji. Zacznij od koszuli, żebym mógł zaszpanować klatą.
Odsunęła się trochę od niego i rozpięła guziki jego koszuli, potem chciała ją zdjąć z niego, ale materiał zatrzymał się na jego ramionach.
- Jesteś za bardzo umięśniony – poskarżyła się żartobliwie – Przesadzasz z tym basenem i siłownią.
- Gdy trzeba przenieść ponad stukilowego pacjenta na łóżko, to już nie jest przesada – odparł. – Ale z tobą nie będzie tego problemu, jesteś teraz lżejsza niż piórko.
- Jakoś się z tego nie cieszę. Ufff…, udało się. Teraz spodnie.
Kucnęła przed nim opierając się o łóżko. Rozpięła guziki dżinsów i opuściła je na kostki. Przed twarzą miała bokserki z wyraźnie zarysowanym kształtem jego członka. Pomasowała go przez materiał.
- Kurczę, chyba faktycznie jestem trochę podniecająca – uśmiechnęła się radośnie.
Zagryzła wargi, chwyciła gumkę bokserek i opuściła je na dół. Wciąż kucając przed nim podniosła oczy i spojrzała na niego od dołu.
- Mam kontynuować w formie lekkiego masażu czy chciałbyś dla odmiany...?
- Zdecydowanie wolę masaż, ale nie musi być taki lekki – uśmiechnął się – innymi słowy… Aaaahhh… – wciągnął ze świstem powietrze.
Przerwał, bo ścisnęła penisa i zaczęła go śmiało masturbować. Jedna ręka na trzon, druga na woreczek, masowanie jednego i drugiego, i to spojrzenie z dołu w oczy mężczyzny, żeby sprawdzić efekt. A efekt był niewątpliwy i szybki.
- Poczekaj, kobietko – wysapał po chwili – to nie ja jestem dzisiaj gwiazdą, zapomniałaś?
Schylił się i pomógł jej podnieść się z podłogi. Oboje nadzy, przywarli do siebie ustami, masowali sobie nawzajem plecy i ramiona, czuła nacisk penisa na swoim brzuchu. Jego dłoń znów powędrowała na dół aby popieścić muszelkę, druga przejechała między pośladkami...
- Miałaś się rozebrać do końca – przypomniał jej po kilku minutach.
- Jestem rozebrana.
- Jeszcze nie do końca, Najodważniejsza Dziewczyno Na Świecie. Najtrudniejsze przed tobą.
- Mam sobie zdrapać lakier z paznokci, czy co? – roześmiała się.
- Nie – odparł spokojnie, odsunął się trochę i powoli zsunął jej perukę z głowy.
- Maciek, co ty robisz?!
- Rozbieram cię do naga – szepnął – do prawdziwego naga, jeśli tak można rzec. Peruka jest jak ubranie, zmienia twój obraz w oczach innych, więc dopiero teraz nie masz żadnej tarczy, żadnej osłony, pod którą schowasz się przed światem. Teraz naprawdę jesteś całkiem nagą kobietą, z wielkim apetytem na seks, a ten nagi facet przed tobą zaraz zrobi co może, żebyś była kobietą szczęśliwą. – Odrzucił perukę na szlafrok w kącie. – A teraz kładź się, seksbombo, bo nogi mogą ci zadrżeć, kiedy zacznę się do ciebie dobierać.
Sięgnął po ręcznik i rozłożył go na łóżku. Potem schylił się, lekko wziął kobietę na ręce i ostrożnie położył ją na na brzuchu na ręczniku.
- Wygodnie ci?
- Taaak… Miękko i… wilgotno – zachichotała – I jakoś nie odczuwam braku peruki.
- Przyzwyczajasz się, to dobrze. A poziom wilgotności zaraz wyregulujemy.
Znów przesunął palcem po szparce kobiety, potem po przerwie między pośladkami, powtórzył to kilka razy, aż poczuł jak jej skarb wilgotnieje coraz bardziej. Usiadł okrakiem na jej nogach, unosząc się trochę, aby odczuwała udami kontakt, ale nie jego ciężar. Zaczął masować obiema dłońmi jej pośladki i plecy, prawie bez nacisku, wystarczająco aby czuła tylko ciepły dotyk. Westchnęła, przymknęła oczy i wygodniej ułożyła ramiona przy głowie.
- Twoje ręce – zamruczała – ona ma rację, a ja na początku nie wierzyłam, w nich rzeczywiście jest jakaś supermoc…
- Nie tylko w dłoniach – zapewnił – zaraz zademonstruję ci inne możliwości.
Ujął sterczącego członka w dłoń i kilkukrotnie przesunął nim po jej pośladkach, potem przejechał nim wzdłuż przerwy między nimi naciskając szczególnie na okolice kakaowego oczka. Zaśmiała się nie otwierając oczu.
- Zgaduję, że to twoja trzecia ręka?
- Aha. Wykorzystuję ją w takich sytuacjach, kiedy nie mogę użyć pierwszych dwóch.
Pochylił się, oparł na rękach i kolanach po obu jej stronach i zaczął przesuwać klatką piersiową po plecach kobiety; sterczący członek znów przesuwał się po jej tyłku, zahaczał o krocze.
- Jak fajnie – szepnęła – czuję cię wszędzie jednocześnie, na plecach i na tyłku... Super uczucie, wiesz?
- Wiem dobrze. Moja przygoda z masażem zaczęła się właśnie od takiego uczucia, które ktoś mi ofiarował.
- Opowiesz?
- Innym razem. Albo nigdy. To by było niedyskretne.
Drzwi otworzyły się nagle cicho i do pokoju weszła Hanka. Stanęła przy łóżku i opuściła torbę na podłogę. Popatrzyła w milczeniu na swego nagiego narzeczonego masującego sobą rozebraną kobietę i zagryzła wargi. Maciek odwrócił głowę, zerknął na nią i uniósł brwi. Skinęła głową i nagle…
- Karolina! – jęknęła – Karolcia, jak ty wyglądasz, gdzie peruka?!
- O, Hania! – Karolina otworzyła oczy – zupełnie nie słyszałam jak wchodziłaś. A peruka? Leży tam, przy szlafroku. Maciek miał rację, w niej nie byłam zupełnie naga, ona jest jak część ubrania, wiesz?
Hania weszła na łóżko, położyła się przy siostrze z drugiej strony i czule pocałowała ją w policzek.
- Nie rozumiem tego, ale rób jak chcesz, jeśli ci z tym dobrze. Jak się czujesz? – zapytała.
- Coraz lepiej. Już na stojąco było fajnie, teraz jest jeszcze fajniej… Ooooo… O kurde, to palec czy twoja trzecia ręka? Ooooo, masuj mnie tam, masuj, taaak!
- Palec, palec… Poczekaj, teraz przewrócimy cię na wznak.
Ostrożnie przełożył Karolinę na plecy. Leżała bezwstydnie rozkraczona, podniecona, wilgotna, masując jedną dłonią tyłek klęczącego przy niej Maćka, a drugą ręką trzymając siostrę za rękę. Mężczyzna pogładził jedną jej pierś i ostrożnie przesunął palcami dookoła sutka drugiej, wreszcie trącił go językiem.
- Ała – jęknęła – piersi tak, sutki nie.
- Dobrze – pomasował jej piersi, uciskając je z umiarem, a potem zaczął je całować, omijając sutki, które sterczały z podniecenia, ale ich dotykanie sprawiało jej ból.
- A teraz następny punkt programu.
Przeszedł między rozłożone nogi Karoliny i wygodnie ułożył się między nimi. Najpierw zaczął delikatnie całować wzgórek Wenery; nie było na nim włosków, nie odrosły jeszcze, ale Karolina i tak zawsze goliła się na dole, więc to jej nie przeszkadzało. Zszedł językiem niżej, pieścił pachwiny, uda i okolice warg sromowych, wreszcie objął dłońmi uda i zaczął je masować z lekkim naciskiem, a jego język zaczął swoją trudną, ale jakże pożyteczną pracę na całej długości szparki, na wargach sromowych i wreszcie na guziczku łechtaczki. Po kilku minutach oderwał na chwilę język od czułych miejsc i pochuchał na nie ciepłym powietrzem. Karolina reagowała na jego pieszczoty przeciągłym jękiem.
- Coś cię zabolało? – zaniepokoiła się Hania.
- Nie, nic nie boli, jest cudownie, liż mnie, nie przestawaj – jęczała Karolina – a do diabła z dobrym wychowaniem, liż mi pizdę! – krzyknęła.
Maciek oderwał wreszcie język od muszelki, uniósł głowę i popatrzył na narzeczoną.
- Wyglądasz szalenie elegancko, ale... nie za gorąco ci?
Bez słowa zaczęła się rozbierać: biała bluzka i granatowa falbaniasta spódnica poleciały na stosik koło szlafroka. Potem rajstopy, majtki i wreszcie poleciał tam stanik odsłaniając cudowne piersi. Maciek oblizał się, jakby ktoś postawił przed nim wymarzoną porcję lodów, ale Hanka pokiwała zakazująco palcem i wskazała nim cipkę swej siostry.
- Dzisiaj Karolcia jest gwiazdą – szepnęła. – Gdzie gumki?
- W szufladzie. Możesz podać?
Hania wyciągnęła prezerwatywę i rozerwała opakowanie. Maciek podniósł się ukazując obu kobietom sterczącego niemal pionowo penisa. Karolina nerwowo oblizała wargi.
- Jest duży… Będzie bolało?
- Nie jest taki duży, tylko odzwyczaiłaś się od tych widoków. Po drugie, będziemy się kochać tylko jeżeli nic cię nie zaboli, więc nie zgrywaj bohaterki, dobrze? Boli cię – mówisz mi o tym i przestajemy.
Hanka w międzyczasie założyła mu prezerwatywę i kilkukrotnie pomasowała „ubranego” penisa. Maciek spojrzał na Karolinę, która leżała tak jak poprzednio, na wznak i rozkraczona.
- Chcesz? – spytał z czułym uśmiechem.
- Chcę – odparła wyciągając do niego ręce.
Położył się więc na niej, oparł się na kolanach i jednej ręce, drugą potarł sterczącym penisem mokre od soków wejście do szparki, wycelował i powoli zaczął wchodzić. Syknęła raz czy dwa, a potem położyła ręce na jego plecach i uśmiechnęła się.
- Możesz do końca – szepnęła – nic mnie nie boli, nie piecze, więc... dymaj mnie. Cholera, nie wierzę, że to mówię, nie wierzyłam, że kiedyś jeszcze powiem tak do faceta! Dymaj mnie mocno, dymaj! – powtarzała, jakby smakując te słowa.
Maciek zaczął powoli ruszać biodrami; nie próbował od razu wsadzić członka do końca, chciał najpierw przyzwyczaić partnerkę do uczucia, którego nie odczuwała od kilku lat. Dopiero po kilkunastu ruchach wszedł cały. Karolina mocno zacisnęła palce na jego plecach.
- Siostra, chyba podrapię ci faceta – stęknęła – i to będzie krótka jazda, o jak dobrze, pchaj, taaak – jej jęki przyjemności wypełniały pokój.
Hania uśmiechnęła się z aprobatą, sama czując podniecenie pod wpływem tego widoku. Patrzyła oblizując wargi, jak starsza siostra przeżywa swój pierwszy od lat seks z mężczyzną. Nie z własnymi palcami, nie z wibratorem, którym próbowała dawać sobie namiastkę przyjemności, zresztą z marnym skutkiem. Miała pełne zaufanie do Maćka, wiedziała, że tylko z nim Karolcia mogła spróbować wrócić do świata seksu; to był jej pomysł.
- Chcesz zmienić pozycję? – zapytała po chwili.
- Chętnie, jak szaleć to szaleć, tylko nie wiem na jaką mi wystarczy sił.
Maciek wyszedł z niej, ostrożnie przesunął ją tak, aby leżała na lewym boku, po czym położył się za nią.
- Wypnij się i podnieś prawą nogę – powiedział.
Kiedy to zrobiła wszedł w nią od tyłu w pozycji na łyżeczkę, podtrzymał jej nogę i położył na swoim biodrze. Teraz posuwał ją od tyłu, wchodził w nią całym członkiem aż po nasadę, a jej noga leżała na nim odciążona. Jęki Karoliny były coraz głośniejsze, widocznie w tej rozkraczonej pozycji członek trafiał we wrażliwsze miejsca w środku. Po kilku minutach Maciek chwycił prawą dłonią pierś Karoliny i zaczął ją masować; zerknął na Hankę.
- Chcesz pomóc siostrzyczce? – zapytał z uśmiechem.
Hanka przez chwilę wahała się, ale przysunęła się do nich i objęła drugą pierś siostry jedną dłonią, a drugą pośliniła i ostrożnie zaczęła pieścić jej cipkę od przodu; Maciek nie przestawał posuwać od tyłu. Karolina zawyła.
- O kurwaaaa! Taaaak!
Rzucała się pod jego pchnięciami, wreszcie przewróciła się na brzuch. Przycisnął się do niej od tyłu i zdołał pchnąć jeszcze kilka razy, zanim poczuł na fiucie znajome skurcze cipki. Orgazm wydarł z niej niemal zwierzęcy skowyt. Zacisnęła dłonie na ręczniku, wyła i jęczała, wreszcie umilkła i znieruchomiała.
Czas zatrzymał się dla niej.
+ + + + +
Czas ruszył.
Karolina zaczęła oddychać normalniej; obróciła się na plecy i wybuchnęła płaczem.
- Dziękuję – mówiła przez łzy, obejmując Maćka, jeszcze nie ochłonąwszy po przeżyciach – dziękuję ci, tak bardzo ci dziękuję, że nie wiem jak to powiedzieć. Znów jestem kobietą, znów mogę uprawiać seks. Miałam orgazm tysiąclecia, moje ciało działa jak kiedyś, a ty to wszystko przewidziałeś, i nawet te moje jęki i skurcze, dziękuję! – szlochała obejmując na przemian Maćka i Hankę.
- Przestań mi dziękować! – Maciek ukradkiem otarł łzę. – Haniu, ty też chlipiesz?! Powiedz jej, żeby przestała, bo wszyscy się popłaczemy; poza tym to był wasz pomysł, moje tylko wykonanie, więc dziękuj siostrze, Karolinko. Na razie przewiduję tylko, że jutro będziesz obolała. – Pogłaskał ją delikatnie po głowie.
- Odsapnij teraz. Za trzy czy cztery miesiące przybędzie ci włosów, troszkę przytyjesz, będziesz mocniejsza, wtedy założymy ci konto na jakimś portalu randkowym, i któregoś popołudnia Haneczka dostanie od ciebie sms-a „Znajdź sobie nocleg, potrzebuję dziś wolnej chaty”. I będzie ci z kimś tak dobrze jak dzisiaj, albo lepiej. Już dobrze, teraz leż i odpoczywaj po wysiłku. Hania, podaj proszę wodę, ledwo żyjemy.
Napili się i leżeli we trójkę przez kilka minut w milczeniu, aż wreszcie oddech Karoliny się uspokoił.
- Nie skończyłeś – Hanka sięgnęła nad siostrą do wciąż sterczącego członka i pomasowała go.
- Nasza gwiazda była ważniejsza. Ale jak widzisz, widok dwóch pięknych nagich kobiet tak apetycznie rozkraczonych, nie bójmy się tego słowa, wciąż na mnie działa.
Hania wygięła się z uśmiechem i prowokacyjnie pomasowała sobie piersi.
- Tylko jedna jest tu piękna, i to nie jestem ja – uśmiechnęła się Karolina. – Ale jeżeli chcecie zabawić się we dwoje, to ja mogę wyjść, wam też należy się relaks po tym, co ze mną przeszliście. Hania, co ty na to?
- I tak byś nie wyszła, w końcu nie bez przyczyny nazywam cię moją lekko zboczoną siostrą – mruknęła Hanka, która od dłuższej chwili patrzyła na narzeczonego zamyślonym wzrokiem.
Podniosła się, przeszła na drugą stronę siostry i położyła się przy Maćku. Zaczęli się całować, jego ręce wędrowały po jej plecach, ramionach, po tyłku, a ona nie wypuszczała z dłoni jego członka. Zaczęła całować i podgryzać ramiona i pierś Maćka, potem sięgnęła językiem do jego sutków. On zamruczał głośno, bo już wiedział, co będzie dalej: uwielbiane masowanie boków, dotyk jej cudownych piersi na jego ciele, potem to, co lubił jeszcze bardziej: pieszczoty ud i pachwin, miejsc, gdzie uda łączą się z brzuchem… „Potem odwzajemnię się jej językiem, wyliżę te słodko-słone skarby, Hanię można lizać i naciskać mocniej... A potem… Jeżeli Haneczka chce to robić przy siostrze, to proszę bardzo, dla niej wszystko, już raz przerabialiśmy seks przy kimś, tylko pewnie szybko się spuszczę, więc może odpoczniemy i drugi raz… oooch tak, już zaczyna, jej język na moich pachwinach, jej palce na kutasie, taaak!”
Hanka masowała jego wrażliwą skórę po jednej stronie członka i całowała ją po drugiej. Maciek już miał jej powiedzieć, żeby ułożyła się obok siostry, ale niespodziewanie poczuł coś dziwnego, coś, czego nie czuł od tak dawna, że właściwie było nowe. Uniósł głowę i popatrzył w dół ciała. Hania, jego Haneczka! przesuwała językiem wzdłuż jego „ubranego” kutasa, od jajek do główki i z powrotem, ileś razy. A teraz… jej usta objęły żołądź, a język zatańczył na niej, dotykając koniuszka członka, oblizując główkę, jej dłoń obejmowała członka przy nasadzie utrzymując go pionowo…
- Haneczko – wysapał – co… co ty robisz? Przecież ty nigdy tego nie robisz, nie chcesz robić, nie znosisz tego? Co się dzieje?!
Karolina momentalnie położyła mu dłoń na ustach i pokręciła głową. Hanka spojrzała mu prosto w oczy, a po policzkach spływały jej łzy; pochyliła głowę i wzięła całego członka do ust. Wsuwała go i wysuwała, żołądź ocierała się o język, podniebienie i policzki, po chwili skupiła się na lizaniu główki, a jej dłoń masowała go w górę i w dół. Maciek leżał na wznak z zaciśniętymi pięściami, niemal sparaliżowany zdumieniem i rozkoszą; działo się coś tak niespodziewanego, że bał się poruszyć, bał się dotknąć narzeczonej, żeby nie spowodować u niej jakiejś nieoczekiwanej reakcji. Oddychał ciężko jak po przepłynięciu setki długości basenu, niemal rzęził, czekał na uczucie zbliżającego się orgazmu, ale dzisiaj coś poszło szybciej i inaczej: nie było tego uczucia, nie było wzbierania fali, w jednej sekundzie Hanka masowała i ssała jego członka, a w następnej szarpał biodrami, wył z rozkoszy, a prezerwatywa na penisie tkwiącym wciąż w ustach ukochanej wypełniała się nasieniem.
Czas zatrzymał się dla niego.
+ + + + +
Czas ruszył.
Maciek zaczął oddychać.
- Chodź tu do niego, siostrzyczko – wyszeptała Karolina – połóż się przy nim, wszystko jest wspaniale. A ja… zrobię tu porządek.
Hania przesunęła się do Maćka i przytuliła się do niego tak mocno, jak chyba nigdy dotąd. Objął ją usiłując stłumić swój szloch, ale nie bardzo mu się udało. Scałowywała łzy z jego oczu, ale i tak jej łzy kapały na jego policzki. A Karolina… zręcznie zdjęła mu wypełnioną prezerwatywę i zawiązała ją, po czym wytarła delikatnie członka drugim ręcznikiem. Potem położyła się z powrotem koło nich.
Maciek leżał nieruchomo tuląc do siebie Hanię i z jednej strony czuł niezwykłą poorgazmową lekkość, a z drugiej przygniatało go niezrozumienie.
- To było… Tego się nie da opisać, ja chyba na chwilę straciłem przytomność od tej przyjemności! – wykrztusił wreszcie – Nigdy nie przeżyłem czegoś takiego! Dlaczego nie chciałaś tego robić przez całe lata? Skarbie, ja naprawdę nie mam ci tego za złe, umówiliśmy się tak na samym początku, każdy seks z tobą to bajka i bez tego, więc… Ja tylko chcę wiedzieć, dlaczego nie chciałaś wcześniej? Powiedz coś, proszę!
Hanka milczała; rzuciła na niego krótkie spojrzenie swych cudownych jasnobłękitnych oczu, pocałowała w policzek, potem znów opuściła głowę na jego ramię.
- Powiedz coś, kochanie, bo zaczynam się bać, że to ja coś skrewiłem – szepnął Maciek – Odezwij się do mnie, błagam!
Milczała.
- Skrzywdził ją – powiedziała nagle cicho Karolina. – Jej ówczesny chłopak, z którym była na imprezie. Kiedy byli w pokoju tylko we dwoje, jemu zachciało się czegoś więcej niż całusów. Nie chciała wziąć go do ust, ale zrobił to przemocą; sparaliżowało ją to, że krzywdził ją chłopak, którego kochała; prosiła, żeby przestał, ale nie przestał; trzymał ją za głowę, błagała, żeby się nie spuszczał, ale on spuścił się jej w ustach.
Umilkła i otarła łzę.
- Przecież to gwałt – wykrztusił po chwili oszołomiony Maciek – za takie rzeczy idzie się do pierdla!
- No i poszedł – odparła Karolina. – Wypierał się, ale okazało się, że drugi gnojek, gospodarz imprezy potajemnie zostawił w tamtym pokoju kamerkę. Chciał sobie uzbierać amatorskie porno ze znajomymi, bydlak. Ale kiedy zobaczył nagranie to tak się wściekł, że od razu przyleciał z nim do naszego taty. Więc może nie taki gnojek. No i sprawca, jak mówiłam, poszedł siedzieć. A wcześniej poszedł leżeć.
- Co takiego? – nie zrozumiał Maciek.
- Trafił do szpitala z poważnymi obrażeniami, zanim jeszcze go zatrzymali i postawili zarzuty – wyjaśniła Karolina. – Podobno potknął się o pudło papieru ksero stojące na ciemnej klatce schodowej i spadł ze schodów, czy może to była skórka od banana, nie wiem dokładnie…
- Jakie znowu pudło papieru na… - Maciek przerwał i odchrząknął – Zaraz, czy wasz tata przypadkiem…
- Owszem, nasz tata przypadkiem zajmuje się w ministerstwie właśnie dostawami papieru ksero i długopisów – przytaknęła. – Pracuje od wielu lat na tym stanowisku, ma doświadczenie, więc on i jego koledzy doskonale wiedzą, gdzie nie stawiać ciężkiego pudełka z papierem ksero, albo na przykład gdzie nie kłaść skórki od banana, żeby ktoś nie spadł ze schodów i nie odniósł poważnych obrażeń… BHP, rozumiesz.
Maciek przełknął ślinę. Sympatyczny i kulturalny pan Janek, ojciec Hani i Karoliny, mistrz kotlecików zapiekanych z żółtym serem i pieczarkami, czasami narzekający na nudną pracę w ministerstwie...
- Żartujesz chyba… Mówimy o moim przyszłym teściu?
- A wyglądam, jakbym żartowała?
- Nie bardzo… I co było dalej?
- Nic niespodziewanego: nabrała awersji do facetów i seksu. Walczyła ze sobą, w końcu uwierzyła, że jednak są na świecie tak zwani „normalni faceci” i „normalny seks”, tylko na samą myśl o obciąganiu zbierało jej się na wymioty i panikę. Zmieniła szkołę, żeby zmienić otoczenie, miała nadzieję, że w nowej jakoś ułoży sobie życie uczuciowe. Spotkała tam ciebie i… wygrała główny los na największej loterii świata.
Hania ciągle milczała; leżała z zamkniętymi oczami i masowała pierś i brzuch narzeczonego.
- Więc… co się stało dzisiaj? Dlaczego akurat dzisiaj to się zmieniło, skoro były setki innych okazji?!
Karolina bezradnie wzruszyła ramionami.
- Dzień Cudów się stał – odezwała się nagle Hania, popatrzyła mu w oczy i wreszcie jakaś tama na rzece słów pękła w niej. – Moja ukochana starsza i lekko zboczona siostra wygrała z pieprzonym rakiem, i nadal ma obie piersi, a nie wszystkim kobietom to się udaje; i dostała pierwszy orgazm prawdziwym kutasem od lat, i to od najwspanialszego kochanka na świecie. Ja dzisiaj zdałam na piątkę trudny egzamin, ale w ogóle nie pamiętam, o co mnie pytali, bo ciągle myślałam o tym, czy u was wszystko w porządku, w ogóle nie wiem, jakim cudem zdałam! I kiedy teraz dotarło do mnie, że moja siostra płacze ze szczęścia, a nie z bólu i strachu, a mój kochany chłopak też płacze ze szczęścia, z mojego szczęścia, bo wiem, że on jest szczęśliwy wtedy, kiedy ja jestem, to… Pomyślałam sobie, że ciągle mu stoi i ma gumkę, więc nie poczuję smaku spermy gdybym się odważyła, więc może spróbuję, tylko trochę, bez przyciskania głowy, może mnie od tego nie odrzuci jak zawsze… No i udało mi się.
- Więc mamy tu drugą Najodważniejszą Dziewczynę Na Świecie – oznajmiła radośnie Karolina. – To co, teraz następny lodzik, już bez gumki?
- Coś ty… Spróbuję znów za jakiś czas znów z gumką, trochę się przyzwyczaję, i może kiedyś…
- A dlaczego nie dzisiaj? – naciskała Karolina – Dlaczego nie w ten niespodziewany Dzień Cudów? Idź za ciosem! Maciek, jak tam, zregenerowałeś się?
- Słyszałaś, co Hania mówi? Co ty wygadujesz? Chcesz ją zmuszać do tego, zwłaszcza po tym, co sama mi opowiedziałaś?
- Ale kto mówi o zmuszaniu, ja tylko zachęcam! Siostra, a może na spółkę? Ja go rozgrzeję, a ty dokończysz?
- Zapomnij! Jest mój! – fuknęła Hanka – Kiedy indziej możesz mu obciągać do woli, ale tu i teraz ten kutas jest mój i tylko mój. Karolcia, ty naprawdę nie masz wstydu, starsza siostro?
- Przed chwilką udzieliłaś mi zezwolenia na dowolne ssanie fiuta twojego narzeczonego – uśmiechnęła się słodko Karolina – więc nie wyjeżdżaj mi tu z zarzutami o bezwstydzie, dobrze? Spokojnie, nie będę z niego korzystać… chyba…
Wyciągnęła dłoń i zaczęła przesuwać palcami po penisie i obejmować go. Maciek westchnął i przycisnął mocniej Hankę do siebie. Ku swojemu zdziwieniu poczuł, że jego interes zaczyna reagować na dotyk.
- Pierwsza weryfikacja jest pozytywna – uśmiechnęła się Karolina – teraz druga.
Wsunęła dłoń między nogi siostry. Hanka drgnęła nerwowo.
- Co ty robisz, wariatko?
- Dokładnie to, co ty mi zrobiłaś kilkanaście minut temu, prawda? Zresztą ze wspaniałym skutkiem. A teraz... weź go do ręki, dotknij go znowu, jego główki, woreczka, o tak... – Karolina przesuwała palcami po szparce Hanki – Czujesz, jak rośnie? A ty wilgotniejesz, czuję to. Popatrz sobie w oczy, siostrzyczko, sobie, nie mnie, i powiedz sama: nie masz ochoty powtórzyć tego, co mu przed chwilą zrobiłaś?
- Mam ochotę, ale się boję – szepnęła Hanka. – Chyba wyczerpałam już zapas odwagi.
- To weź trochę na kredyt. On też wziął taki kredyt, żeby pierwszy raz wyznać ci miłość, sama tak mówiłaś. Najtrudniejsze jest już za tobą. A przed tobą jest twój facet, znów napalony, ale już z mniejszym zapasem spermy, więc będzie łatwiej. Uklęknij.
Hanka uklękła na łóżku, a Maciek podniósł się i stanął przed nią. Jego członek był już w półwzwodzie, odsłonięta żołądź kołysała się przed jej ustami. Po chwili wahania polizała główkę kilkukrotnie, potem parę razy przejechała językiem od nasady do czubka, wreszcie nabrała głęboko powietrza i wsunęła całego kutasa do ust. Odczekała chwilę, jakby bojąc się swojej reakcji, po czym ruchami głowy zaczęła go obciągać. Maciek popatrzył w dół, w oczy ukochanej; położyła dłonie na jego biodrach i nacisnęła je dając mu znak, aby też zaczął się ruszać. Po kilku próbach złapali wspólny rytm: on delikatnie poruszał biodrami wsadzając jej fiuta do ust i wysuwając go, ona poruszała głową regulując zanurzenia według swoich możliwości, cały czas utrzymując z nim kontakt wzrokowy. On trzymał ręce splecione z tyłu, nie chciał położyć dłoni na jej głowie, aby w żaden sposób nie obudzić złych skojarzeń. Karolina uklękła za siostrą, oparła dłonie na jej ramionach i masowała je; „Przez tyle czasu byłaś dla mnie oparciem, teraz ja nie pozwolę ci się cofnąć” zdawała się mówić swoją postawą.
Hania zmieniła sposób pieszczenia: objęła dłonią już całkowicie sztywnego fiuta, a językiem zaczęła „obrabiać” jego główkę: na przemian ssała ją i lizała, drażniła czubek lub przejeżdżała końcem języka po wędzidełku; raz wolniej, raz szybciej, tak jak za pierwszym razem pozwalała główce ocierać się o język i policzki. Dłoń raz pozostawała nieruchoma, a raz masowała trzon w górę, i w dół. On pochylił się trochę i chwycił jedną jej pierś; ścisnął ją i zaczął masować mocno okrężnymi ruchami. Ona jęknęła, a fala podniecenia dodała jej odwagi: zamknęła oczy, ujęła jego drugą dłoń i ostrożnie położyła ją sobie na głowie. Wplótł palce w jej włosy i za jej zgodą zaczął przyciskać jej głowę do swojego krocza i jednocześnie ruszać biodrami. Na chwilę powróciły do niego wspomnienia: jego pierwsze francuskie pieszczoty z Basią, dokładnie w takiej pozycji, potem robienie loda przez dziewczyny z klasy. Tak, tamto było fajne ale wtedy było tylko pożądanie, teraz – pożądanie i miłość. Tutaj klęczała przed nim jego ukochana Wenus, która w tym momencie była uosobieniem nie tylko urody ale i odwagi: pozwalała mu posuwać się w usta wbrew swoim złym wspomnieniom, dawała mu niesamowitą rozkosz, która powoli zbliżała go do eksplozji.
- Dochodzę – jęknął – dochodzę, kochanie, gdzie chcesz? Na piersi?
Hanka nie przerwała obciągania i nie wypuściła penisa z ust; chwyciła oburącz jego pośladki nie pozwalając mu cofnąć bioder. Karolina westchnęła jakby z podziwem. Jeszcze kilka ruchów głowy Hani i… „ghghghghgh!” Maciek pochylił się i z jękiem wytrysnął kilkukrotnie w jej usta. Wyssała go do końca i dopiero wtedy puściła go i odsunęła się. Popatrzyła w górę i otworzyła usta pokazując mu jego nasienie. Potem zamknęła usta i wciąż patrząc mu w oczy przełknęła, otworzyła usta ponownie, aby pokazać mu, że już niczego w nich nie ma. Uśmiechnęła się z taką samą radością, jak wtedy, gdy wysłuchała jego pierwszego wyznania miłosnego.
Ukląkł naprzeciwko niej i objął ją. „Wygrałam – szeptała mu na ucho przez łzy – wygrałam ze sobą, wygrałam ze wspomnieniami, wygrałam nasz seks, bo od teraz będzie pełny, będziemy mogli pieścić się bez końca w pozycji 6 na 9, będę odwzajemniać się za twoje cudowne minetki”.
Czas zatrzymał się dla nich.
+ + + + +
Czas ruszył.
Wciąż klęczeli obejmując się.
Karolina leżała na wznak i leniwie masowała sobie cipkę.
- No co? – zapytała niewinnie w odpowiedzi na ich spojrzenia – to to, co przed chwilą odstawiliście tak na mnie zadziałało. – Z trudem dźwignęła się na kolana i przysunęła się do nich – Ale teraz już całkiem na poważnie: Haneczko, ja dzisiaj pierwszy i ostatni raz w życiu dotykałam cię tak… seksualnie. Chciałam ci pomóc, nie, chciałam WAM pomóc, naprawdę. Jeżeli chcesz, to mnie za to zwymyślaj albo pobij. Ja mam swoje odchyły, przyznaję, lubię patrzeć na seks innych i o nim słuchać, ale już nigdy więcej nie przekroczę tej granicy, obiecuję ci, siostrzyczko.
Hanka puściła Maćka i przytuliła się do siostry.
- Ja też cię przepraszam – szepnęła – nie powinnam była cię tak dotykać, kiedy się kochaliście. Może i pomogłam, ale… to pierwszy raz i ostatni, obiecuję ci.
- Oj, pomogłaś, pomogłaś… A z tą „licencją na obciąganie” to żartowałam. Ta część Maćka jest twoja i tylko twoja, nie dotknę jej już nigdy.
- Trochę wyporządniała ta moja lekko zboczona siostra – westchnęła Hanka. – Nie ukrywam, że odetchnęłam z ulgą.
Pik pik, pik pik!
Hanka zeszła z łóżka, wyciągnęła telefon z torby i odczytała sms-a: „Nie będę na obiedzie, zjedzcie beze mnie. Tort na 18”
- Tort?! Jaki tort – przeraziła się – miałam upiec tort? Czy może zamówić? Kojarzycie coś?
Pik pik, pik pik!
- Ufff… „Tort odbiorę po drodze. Nakryjcie proszę na 5 osób. Ładne sukienki i warkoczyki mile widziane”. ŻE CO???
- Domyślam się, że z tatą zjawi się jakiś gość, a może nawet „pani gość”, a nie tylko ktoś z jego pracy na służbową kawę – uśmiechnęła się Karolina. – Dzisiaj jest Dzień Cudów, przez duże D i duże C, pamiętacie? Może tata wreszcie, po tylu pustych latach, znów spotkał jakąś panią, przy której może zasnąć i się obudzić więcej niż jeden raz, podawać jej kawę do łóżka, chodzić po górach, oglądać razem seriale i w ogóle?
- Sama bym im tę kawę podawała, żeby tylko to się spełniło – westchnęła Hanka.
- W takim razie musimy się już ruszyć – westchnęła z kolei Karolina. – W romantycznych filmach kobieta po takim seksie biegnie pod prysznic rączo jak sarenka, ale ja po tych aktywnościach niestety muszę prosić was o pomoc.
Pomogli Karolinie wstać i zejść z łóżka. Hanka zaprowadziła siostrę do łazienki i pomogła jej wejść do wanny, potem wróciła do pokoju. Maciek siedział, wciąż nagi, na brzegu łóżka ze spuszczoną głową. Usiadła mu okrakiem na kolanach i objęła go.
- Karolcia ma rację – powiedziała głaszcząc go po plecach – Nie ma świecie tylu słów „dziękuję”, żeby wystarczyło dla ciebie za to, co zrobiłeś dla niej i dla mnie, dzisiaj i przez te cztery lata… Nie wiem, co by ze mną dalej było, gdybyś przy naszym pierwszym seksie nie powiedział mi… Pamiętasz, co powiedziałeś? Bo ja do dziś pamiętam każde twoje słowo: „Przeżyję brak twoich ust i języka na moim fiucie, ale nie przeżyję braku ciebie, mój ty jednoosobowy, prywatny i najdroższy mi świecie” – umilkła, zapatrzona we wspomnienie.
Maciek westchnął.
- Dlaczego nie powiedziałaś mi tego wszystkiego na początku? – zapytał z rozżaleniem – Skoro podobno jestem takim dobrym człowiekiem, i tak bardzo mi ufasz, i można mi powierzyć każdą tajemnicę, bo jestem „Panem Wicenajdyskretniejszym”, zaraz po Arturze, więc... dlaczego? Zrozumiałbym przecież!
Hania też westchnęła i przytuliła się do niego.
- Wiem, że zrozumiałbyś i nikomu nie wygadał, ale… Chyba bałam się wtedy twojej dobroci i gotowości do poświęceń – odparła – tak, można to tak nazwać. Byłam dla ciebie najważniejsza, ważniejsza niż ty sam, więc obawiałam się, że jeżeli powiem ci o tym… gwałcie, to pomyślisz sobie „Biedna dziewczyna, tak bardzo skrzywdzona, lepiej żebym z nią nie był, bo mógłbym jeszcze jakoś ją urazić, słowem czy uczynkiem, może się znów załamać, beze mnie będzie jej lepiej” i tak dalej. – Popatrzyła mu w oczy – Miałam rację?
- Z jednej strony może i tak – odpowiedział po dłuuugiej chwili milczenia Maciek – ale z drugiej... nie wiem, czy nawet z tą wiedzą byłbym w stanie porzucić moją najcudowniejszą Wenus Boticellego, te włosy i te oczy, tę dobroć i mądrość.
- Postanowiłam, że poproszę cię o to wyrzeczenie bez podawania przyczyny. A ty się zgodziłeś. I za tę zgodę, za to zaufanie bez pytań należą ci się podziękowania we wszystkich językach tego świata. Nasz tata miał absolutną rację co do ciebie.
- Taaa? Aż się boję zapytać, o co chodzi.
- Pamiętasz, jak on musiał nagle wyjechać, a ja przez tydzień mieszkałam u was, bo stamtąd było bliżej do Karoliny do szpitala i do szkoły? Twoi rodzice nie czepiali się, że śpimy razem w twoim pokoju, twoja kochana mama robiła mi kanapki do szkoły… Więc… tata powiedział potem o tobie, że jesteś wart tyle złota, ile ważysz.
- Serio? To miło, że złota, a nie papieru do ksero…
Hanka roześmiała się i lekko pacnęła go po plecach. Potem przesunęła biustem po jego twarzy, zeszła z jego kolan, uklękła przed nim, pomasowała jego członka i delikatnie wzięła go do ust.
- A co to ma być, podziękowanie czy dogrywka? – uśmiechnął się Maciek. – Kochanie, nie dam rady trzeci raz. Za dużo było dzisiaj przeżyć, za dużo nowości...
- To nie dogrywka – uspokoiła go Hania – ja tylko umawiam się z tym panem na następne randki. Mamy dużo do nadrobienia, prawda? Aczkolwiek – popchnęła Maćka, aż ten położył się na wznak na łóżku, i chwilę „popracowała” dłonią i językiem – już jakby trochę urósł, nie sądzisz?
- Rzeczywiście, ale wiesz… Musimy ugotować obiad, posprzątać, potem musisz uprasować wasze najładniejsze sukienki, no i zapleść sobie warkocze...
Ubrali się więc, ale przedtem, jak zawsze, stali przez chwilę przytuleni, szepcząc sobie o swych uczuciach. Potem Hanka zabrała szlafrok i poszła pomóc Karolinie. Maciek odsłonił i uchylił okno, schował do kieszeni opakowanie po prezerwatywie i samą gumkę, zebrał ręczniki i butelki po wodzie, rozejrzał się jeszcze po pokoju. Na podłodze koło łóżka wciąż leżała peruka Karoliny. Podniósł ją i przyjrzał się jej. „Dzisiaj jeszcze się przyda – pomyślał – po co szokować ważnego gościa na pierwszej wizycie. Ale potem… niech gość się przyzwyczaja.”. Uśmiechnął się, zgasił lampkę i wyszedł zamykając drzwi.
c.d.N.N.
KONIEC OPOWIEŚCI
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
3 komentarze
WOczekiwaniu
Jedna z lepszych części szkoda, że to już koniec :(
Telemach77
@WOczekiwaniu Dziękuję za komentarz i pozytywną ocenę.
W ostatnim odcinku chciałem wyjaśnić parę spraw u bohaterów, i, dla odmiany, trochę wzruszyć czytelników.
Tak jak napisałem pod innym komentarzem: odsapnę, poświętuję, i... za jakiś czas będzie coś nowego. Ale tym razem bez wzruszania, ostrzej.
TomoiMery
super szkoda że nie będzie dalszych części
Telemach77
@TomoiMery Dziękuję .
Odsapnę chwilę i będzie coś innego.
Kretogor
@Telemach77 może jeszcze jakiś wątek będzie w tej opowieści bo fajnie się to czyta
Pumciak
Wielkie dzięki za to opowiadanie było super pisz następne