JESZCZE BĘDĘ SZCZĘŚLIWA 7

Minęły trzy dni, kiedy ostatnio widziała się z Pawłem. Zabiegana pomiędzy pracą a domem i dziećmi, ale... ale wszystkie swoje obowiązki wykonywała automatycznie. Była coraz bardziej rozdarta. Paweł nie odzywał się od zniknięcia w poniedziałkowy ranek. Nic, zero jakiegokolwiek kontaktu. I w zasadzie powinna być zadowolona, wszak gdzieś tam jej mąż prawdopodobnie wracał do świata żywych. Powinna być, ale nie była!!! Tęskniła, i to coraz mocniej za Pawłem. Co do Piotra to kilkakrotnie próbowała kontaktować się z różnymi wojskowymi instytucjami, ale nikt nie umiał lub nie chciał jej udzielić konkretnej odpowiedzi, tak więc jej sytuacja pozostawała nadal w zawieszeniu. Z nikim z rodziny nie rozmawiała także na ten temat. Z jednej strony bała się rozniecić niepotrzebnych nadziei na powrót męża, szczególnie dotyczyło to jego rodziców, ale z drugiej strony jakoś nie potrafiłaby teraz szczerze cieszyć się z możliwości jego powrotu. Wszak zdradziła go i... i tęskniła za kontynuowaniem tego... tęskniła za Pawłem. Za jego pieszczotami, za jego traktowaniem jej podmiotowo podczas seksu, za byciem jego suką, gotową na spełnienie każdej jego zachcianki. I czym więcej czasu mijało od rozstania, tym bardziej Patrycja gotowa była na spełnienie najdzikszych zachcianek kochanka. Trwając w zawieszeniu coraz mniej myślała o Piotrze, ale w tych rzadkich chwilach odzywały się wyrzuty sumienia. Paweł zawojował jej życiem do tego stopnia, że zapomniała o urodzinach Milenki a także o swoich własnych, o których to przypomniał jej telefon od Dagmary, siostry Piotra. Obiecała córeczce urządzić party w ogrodzie i teraz była wdzięczna szwagierce za pomoc. Cieszyła się, że najbliższe dwa dni będzie miała zajęte. Wraz z Dagmarą przygotowały bajkowe przyjęcie dla dzieci, a później wieczorne przyjęcie w ogrodzie dla najbliższych.  Zawsze były to liczne spotkania, tak stało się i tym razem. Pomimo trzyletniej nieobecności Piotra, zarówno jego przyjaciele jak i rodzina nie opuszczali Patrycji. Około 20 teściowe zabrali wszystkie wnuki i młodzi pozostali sami. I wtedy pojawili się ostatni spodziewani przed gospodynię goście – kuzynka Pawła – Iza z mężem. A wraz z nimi do ogrodu wkroczył nikt inny tylko Paweł.  
Pati, pamiętasz Pawła? Byłam z nim na Twoim weselu.
Taak, pamiętam... - odpowiedziała, choć głos jej przechodził z trudem.
Spotkaliśmy się kilka dni temu – szczebiotała Iza - wrócił chłopak do kraju, a więc musimy mu pomóc zaaklimatyzować się.  
Nie gniewasz się – wtrącił się Wojtek – że zabraliśmy go ze sobą?
Aleeż skąd... goście zawsze mile widziani w moim domu. Zapraszam.
Chyba nie sprawiłem kłopotu – niski głos Pawła pobudził motyle w brzuchu kobiety a jego dotyk, kiedy ujął dłoń Patrycji przy składaniu życzeń wprawił je w szaleńczy wir.
Niiee, cieszę się, ze wpadłeś – pokonała samą siebie i spojrzała w oczy kochanka. Diabelski ogniki igrały w kącikach.
Pozwól, że do wielu życzeń, jakie dzisiaj zapewne dostałaś, dorzucę i swoje. A zatem życzę Ci, aby spełniły się twoje najskrytsze marzenia i abyś była spełniona we wszystkim, co robisz.
Pochylił się i pocałował tradycyjnie w oba policzki, które pokrył delikatny rumieniec. Można by powiedzieć, że był on wynikiem wypitych kilku drinków. Ale zarówno Patrycja, jak i Paweł wiedzieli, że było inaczej. Usłyszała szept przy uchu: „tęskniłem suczko”. Jej oddech przyspieszył. Miała na sobie sukienkę na ramiączkach, pod którą nigdy nie zakładała stanika, czego w tej chwili pożałowała. Jej sutki prężyły się z każdą sekundą, co nie uszło uwadze Pawła. Odchylił  się i powiedział:
ślicznie wyglądasz, Pati. Tak samo piękna, jak sześć lat temu.
Nie przesadzaj. Ale co ze mnie za gospodyni... Siadajcie, zaraz podam szkło...
Uciekła do domu chcąc złapać oddech, ale tuż za nią pojawiła się Dagmara.
Pomogę Ci. Ale ciacho z tego Pawła! Och, gdybym była wolna!!!
Dagi, facet jak facet.
Kochana, spójrz na niego właśnie jak na faceta...
To znaczy? - przerwała szwagierce.
Oj dziewczyno! -  zniecierpliwiona Dagmara podniosła trochę ton głosu – mojego brata nie ma od trzech lat, może nigdy się nie odnajdzie. A ty żyjesz jak mniszka.  
Dagmara, ale...
Nie ma żadnego „ale” - nie dała dojść bratowej do słowa – nawet mama mówiła ostatnio, że powinnaś sobie kogoś znaleźć. Paweł jest świetnym kandydatem dla ciebie...
Przecież go nie znam, ty też nie znasz!!!
Ale co to ma do rzeczy? Leci na ciebie, to widać na pierwszy rzut oka, skarbie. Chodźmy, bo oni już się niecierpliwią. Wybadam Pawełka.
Nim Patrycja zdążyła zareagować Dagmara chwyciła talerze z zakąskami i pobiegła do ogrodu. No cóż, musiała zagrać w tę grę, którą rozpoczął Paweł, bo w tym momencie, jak pojawił się po kilku dniach nieobecności, za nic w świecie nie pozwoliłaby mu odejść. Wróciła do wesołego towarzystwa i usiadła naprzeciwko niedawnego kochanka. Starała się włączyć w rozmowę. Byli dość zgraną grupą, lubiącą dobrą zabawę i dobre wino. A że wszystkim dobrze się powodziło, toteż często spędzali ze sobą wyjazdowe weekendy. Od zniknięcia Piotra Patrycja raczej unikała tych imprez, co nie znaczy, że nie tęskniła za nimi. Jola, kolejna kuzynka jej męża, właśnie zaproponowała taki weekendowy wypad na zakończenie lata. Oczywiście wszyscy byli na tak. Wszyscy, oprócz Patrycji. Przekomarzali się trochę a wraz z kolejnymi drinkami tematy rozmów stawały się coraz bardziej intymne. W pewnym momencie Iza powiedziała:
Oglądałam ostatnio z Wojtkiem jakiś tam erotyk. W sumie nic ciekawego, ale kochankowie uprawiali ostry seks. Naprawdę ostry. Podnieciło mnie to. Ciebie kochanie także, prawda?
O tak, pieprzyli się ostro. I chyba wprowadzę jakieś elementy do naszej zabawy, co kochanie?
Jestem za, Wojtusiu. Patka, wy z Piotrkiem to zawsze grzecznie, czy też może lubiliście pobrykać?
Patrycja uciekła wzrokiem, bawiła się szklanką z drinkiem. Czuła się cały czas obserwowana. Cicho odpowiedziała:  
to było tak dawno...,
I chyba najwyższy czas to zmienić. Nie tęsknisz...
Tak, tęsknię  - i na tym chciała zakończyć, ale momentalnie zmieniła decyzję - za... bliskością... tęsknie za byciem kochaną... i także tęsknię za seksem...
jestem tylko człowiekiem, nie cyborgiem... - podniosła głowę i spojrzała prosto w oczy Pawłowi – myślałam, że poradziłam sobie ze samotnością, ale tak nie jest. Chcę kochać i czuć się kochaną. I marze o seksie do białego rana...
Uuuu, szwagierka, wreszcie wyszłaś ze swojej skorupy – Darek z pozostałymi był zaskoczony deklaracją dziewczyny – musimy ci znaleźć faceta.
Po co szukać, skoro jest wśród nas Paweł – Iza od razu poszła na całość chcąc pomóc przyjaciółce – Pawełku, smaczny kąsek z tej naszej Patrysi?
Oj, jeszcze jak smaczny... - wciąż patrząc w oczy kobiecie kontynuował – chodź do mnie, skarbie... Pati... proszę...  
Patrycja wciąż patrzyła w oczy Pawła. Poprosił, aby podeszła do niego, ale w głębi wzroku wyczytała to jako rozkaz. Zagryzła dolną wargę. Zdała sobie sprawę, że swoją wypowiedzią sprowokowała Pawła, ale teraz było już za późno, mleko się rozlało. Z drugiej strony wciągała ja ta gra. Motyle na nowo obudziły się w jej brzuchu. Na miękkich nogach podeszło do mężczyzny i usiadła mu na kolanach. Ktoś zaklaskał, co podchwycili pozostali. Dagmara powiedziała:
No, tak jest lepiej. I korzystaj z życia, Patka. Mój braciszek zaginął, ale ty żyjesz. I to właśnie ty powinnaś wiedzieć, jak kruche jest życie – bierz je pełnymi garściami. Puść wodze fantazji i spełniaj swe marzenia.  
Niebezpieczne życzenia, szwagierko.
Ale szczere. A teraz wypijmy po jeszcze jednym i przynajmniej my będziemy się zmywać.  
Jednak jakoś nie skończyło się na tym ostatnim drinku. Patrycja siedziała na kolanach kochanka i z każdą chwilą czuła się swobodniej. Przyjaciele aprobowali ten fakt w pełni. Może było to wynikiem  alkoholu, ale w tej chwili nie obchodziło to jej. Czuła zniewalający zapach Pawła, jego ciepło. Jego dłoń pieściła – niby przypadkiem – je udo po wewnętrznej stronie. Jej sutki ponownie zaczęły się prężyć. Usłyszała szept:
Majteczki już mokre?... już niedługo wygryzę twoją smakowitą cipunię...
Delikatne pocałunki były kolejną zapowiedzią nadchodzącej nocy. Po kolejnych kilkunastu minutach towarzystwo zaczęło się zbierać. I jakoś nikogo nie dziwił fakt, że gospodyni odprowadza ich trwając w objęciu Pawła. W zasadzie mówiąc „w objęciu” to trochę za mało. Paweł władczo otaczał dziewczynę ramieniem. Kiedy stali przed domem objął ją od tyłu i mocno przyciągnął do siebie. Jego dłoń pieściła nabrzmiałą pierś.  
Paweł, widzę, że Patka nie będzie miała dzisiaj samotnej nocy. Także mam ochotę na igraszki z Izunią. Buziaki, Pati.
Ledwo goście powsiadali do taryf Paweł wciągnął dziewczynę do domu i wrócili do ogrodu.
A teraz, moja suczko, pozostał jeszcze deser...
Rozpięła mu spodnie i zsunęła je wraz z bokserkami. Ujrzała penisa prawie w pełnej erekcji, uklękła i wzięła go w usta. Zachłannie pochłaniała go w ustach, na ile dała radę. Paweł złapał za włosy i po chwili to on posuwał usta kochanki. Coraz szybciej i coraz mocniej. Nie wiedziała, jak długo to trwało. Najważniejsze teraz było to, że był w niej. Czuła, jak kutasowi robi się coraz ciaśniej, jak coraz szczelniej wypełniał ją, jak zaczął pulsować, by po kilku minutach zalać jej gardło gorącą spermą. Gdzieś usłyszała trzask drzwi, ale to nie było ważne. Łykała boski nektar, wysysała tkwiącego wciąż w jej ustach penisa.
Paweł kątem oka zobaczył w drzwiach salonu Dagmarę, która wróciła po zapomnianą torebkę z kluczami. Stanęła wryta, zaskoczona rozwojem sytuacji, ale kiedy zauważyła, że Paweł ją obserwuje, chwyciła torebkę z parapetu i uciekła. Mężczyzna uśmiechnął się  z przekąsem. Teraz Patrycja nie będzie miała już wymówek na wspólne pokazywanie się.  
Teraz, suczko, daj mi swojej słodkiej dupki... mam dla ciebie kilka prezentów... zerżnę  cię tak jak chciałaś... i będę rżnął do białego rana, suko!
O tak...mój Panie! Twoja suka czeka na ciebie... zerżnij mnie... tylko mocno...  
Podniósł ją, wziął na ręce i skierował się do sypialni, gdzie najpierw zdjął jej sukienkę i mokre już majteczki.  
Hmmm... moja sunia... tylko moja... - wsadził dwa palce w je spragniona pieszczot cipkę – i jakże gorąca...
Dołożył jeszcze jeden palec, po chwili trzeci. Oddech dziewczyny bardzo przyspieszył. Z ust wydobywały się coraz głośniejsze jęki. Czuła się wspaniale, ale chciała coraz więcej. Odwróciła się i weszła na łóżko, przyjmując pozycję na pieska, z dość mocno rozsuniętymi kolanami.  
Nie możesz się doczekać, suczko?... ależ jesteś nieposłuszna... zasługujesz na karę...
Nim skończył poczuła na pośladku mocnego klapsa, po sekundzie następnego na drugim, co wywołało głośniejszy jęk. Wziął wciąż będącego w gotowości członka i od razu wsunął go do oczekującego gniazdka. Dopchnął do samego końca. Krzyknęła. Paweł dłońmi złapał ją za biodra. Jego ruchy stawały się coraz intensywniejsze i mocniejsze.  Jęki Patrycji były coraz głośniejsze. Ale czy to alkohol, czy też mężczyzna obudził w niej drugą osobowość, było jej nadal mało. Pomiędzy jękami krzyknęła:
rznij mnie... rżnij swoja sukę...
Schwycił jedną ręką za włosy i wygiął dziewczynę w pałąk, co spowodowało, czubek kutasa dochodził do dna.  Paweł czuł coraz mocniejsze skurcze macicy, które po chwili sprowadziły pierwszy orgazm. Już nie jęki, ale krzyki rozchodziły się po sypialni. Puścił jej włosy, głowa opadła na kołdrę. Kochanek wolną ręką zgarnął wyciekające soki i bez uprzedzenia wsunął palec wskazujący w kakaowe oczko. Tylko jeden ruch a reakcja kobiety nie do opisania: potężny następny orgazm przeszedł przez jej ciało. Drżała. Na krzyk nie miała już siły. Paweł także czuł, że za sekundę dojdzie. Chcąc zjednoczyć się z kochanką i wspólnie znaleźć się w niebie doznań, dołożył drugi palec do drugiej dziurki. Po nieskończonym jeszcze drugim orgazmie nadszedł trzeci: ciało Patrycji wyprostowało się do pionu, by po chwili opaść w konwulsjach. Odjechała. Na kilka sekund. Strzelił do środka. Gorąca sperma zalewała pulsującą wciąż pochwę. Nie wychodząc kutasem z jej wnętrza, położył się pociągając kochankę za sobą. Wtulił się w jej spocone ciało. Byli jednym ciałem. Pieścił delikatnie jej nabrzmiałe piersi, pieścił pięknie wygolone łono. Wciąż nie miał jej dosyć. I chyba ze wzajemnością, bo po kilku minutach rozsunęła uda dając lepsze dojście. Tak. Chciała więcej. A raczej jej ciało wciąż było niezaspokojone. I wciąż spragnione. Paweł wysunął się zwiędłym już członkiem, a na jego miejsce wsunął trzy palce, dokładając po chwili czwarty. Patrycja zmieniła pozycję i położyła się na plecy, uginając nogi w kolanach i rozsuwając je na maksa. Podsunął jej poduszkę pod pupę i kontynuował regularną palcówkę. Kciukiem zahaczał raz po raz o czułe miejsce. Sperma pomieszana z jej sokami wyciekała z pochwy. Ściekała w dół. Kciukiem drugiej ręki zaczął pieścić słoneczko. Delikatnie, ledwo dotykając. Zauważył, że każde dotknięcie w tym miejscu pobudza dziewczynę jeszcze bardziej. Jeszcze nie była całkowicie gotowa na seks analny, ale Paweł wiedział, że to tylko kwestia czasu. Na dzisiaj musiały wystarczyć te delikatne pieszczoty. Patrycja biodrami zaczęła współdziałać z mężczyzną. Wychodziła naprzeciw atakującym palcom, nadziewała się coraz agresywniej na nie.  Nadchodził kolejny już tej nocy orgazm, poczuł zaciskające się mięśnie na swojej dłoni, w końcu zastygła w swoich ruchach, a z jej pochwy pociekł strumień soków. Nie zastanawiając się wpił się swoimi wargami w jej nabrzmiałe wargi, spijał nektar wciąż płynący z wnętrza. Kąsał i ssał na przemian. Wiła się po całym łóżku, na ile miała możliwość. I na ile starczało jej sił. Marzyła o seksie do białego rana, ale kiedy tylko Paweł wtulił się  w jej gorące ciało, poczuł wkrótce jej miarowy, równy oddech.

6 073 czyt.
100%221
Minka227

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyczne, użyła 2605 słów i 14660 znaków.

1 komentarz

 
  • Gazda

    Gazda · 13 września