JESZCZE BĘDĘ SZCZĘŚLIWA-2

Pomału budziła się. A raczej potworny ból głowy budził ją. Bolało ją coś jeszcze. Powolutku jej ręka powędrowała pod kołdrę w okolice podbrzusza, skąd docierał lekki ból. Wsunęła się między nogi i spoczęła na lekko porośniętym łonie. Jeszcze nie myślała jasno. Nagle coś ją uderzyło. Była nago. A ona nigdy nie sypiała nago. Nawet kiedy żył Piotr, zawsze po seksie ubierała się w piżamkę. A teraz była nago. Ostrożnie rozejrzała się po sypialni. Była sama. Usiadła. Przez jej głowę zaczęły przelatywać tysiące myśli. Ból głowy nie ustępował, dlatego też postanowiła pójść do łazienki po tabletkę. Rozejrzała się za podomką, ale jej nie znalazła. Sądząc, że jest sama w domu, poszła nago. Wzięła apap i spojrzała w lustro. Zobaczyła obcą twarz. Niedospana, ale z jakimś nieznanym sobie błyskiem w oku. "Bojku, co się tu działo? Skąd ten ból głowy? Dobrze, że brzdąców nie ma w domu, będę mogła poleniuchować cały dzień”. Odkręciła wodę w prysznicu, nastawiła na lekko ciepłą, weszła do brodzika i poddała się strumieniom wody. Przyjemne ciepło rozchodziło się po jej ciele. Ból powoli ustępował. Stała tyłem do drzwi, dlatego też nie zauważyła wejścia Pawła. Wyraz zadowolenia pojawił się na jego twarzy. Obudził się już dawno. Przygotowywał śniadanie, kiedy usłyszał szum wody w łazience. Jeden rzut oka wystarczył, aby stwierdzić, że prysznic jest na tyle duży, aby pomieścić ich oboje. Zrzucił spodenki i podszedł do brodzka. Dziewczyna jeszcze niczego nie zauważyła. Jeden mały krok do przodu i od tyłu objął ją. Zesztywniała, ale w następnej sekundzie chciała się wyrwać. Jednak uścisk był mocny. Dodatkowo miejsca, na których spoczęły dłonie mężczyzny zbuntowały się. Jedna pieściła pierś, a druga powędrowała na podbrzusze. Jednocześnie na pośladkach poczuła sztywniejącego członka. Delikatne pocałunki w kark i okolice ucha dopełniły całości – podniecenie szeroką falą opanowywało jej ciało. Tak bardzo tęskniła za Piotrem przez te lata. Za tymi rzadkimi chwilami czułości, kiedy pozwalali sobie na małą rozpustę. To, co teraz czuła, już przekraczało doznania sprzed lat. Usłyszała szept:
- Stęskniłem się, kochanie. Ty też, prawda?
- Paweł? Skąd…. Skąd ty tutaj…
- Nie pamiętasz, skarbie? To może coś ci przypomnę… oprzyj się o kran… nóżki szerzej…piękna pupcia… i tylko moja…
Nacelował swoją pałkę i pomału wsuwał w wilgotną już szparkę. Kiedy dotarł do końca, złapał kochankę w biodrach jego ruchy stały się szybsze i mocniejsze. A Pati jeszcze wypinała pupę wychodząc mu naprzeciw. Jej jęki stawały się coraz głośniejsze.  
- Tak… tak…  
Nie był to długi akt, bo po 2-3 minutach Paweł poczuł skurcze macicy. Doszli prawie jednocześnie. Jeszcze dłuższą chwilę trzymał drżącą kobietę w swoich ramionach. Szeptał jej do ucha:
- Dobrze ci było, prawda?... tęskniłaś za tym?... brakowało ci seksu… ale teraz już zadbam o ciebie… będziesz zadowolona, obiecuję, skarbie. A teraz pora na śniadanko. Idę zalać kawę. Mocna i czarna, mam rację?
- tak… ale…
- Żadnego ale. Za chwilę widzę cię w kuchni.
Zakręcił kurek z wodą, wyszedł z brodzika, owinął się ręcznikiem i wyszedł do kuchni. Patrycja jeszcze chwilkę stała ogłuszona tą całą sytuacją. Jakby to nie była ona. Otuliła się ręcznikiem kąpielowym i wyszła z łazienki. Chciała się przemknąć do sypialni i ubrać się, ale głos z kuchni powstrzymał ją.
- Skarbie, zapraszam.
Ociągając się przeszła do kuchni. Na stole stał talerz z parującymi tostami i kawa. Prawie niezauważalny uśmiech przeleciał przez jej twarz. Uwielbiała takie śniadanie. Spojrzała na Pawła. Stał przy gazówce przepasany tylko ręcznikiem. Kilka minut temu uprawiali seks a ona ponownie zatęskniła za jego bliskością. Przestraszyła się swoich myśli. I dobrze, bo Paweł rozszyfrował ją, co potwierdził słowami:
- Bez obawy, jeszcze będziemy się kochać. A teraz śniadanko.  
- Ubiorę się…
- Skarbie, to niepraktyczne, abyś się teraz ubierała, a później rozbierała. Siadaj.  
Usiadła posłusznie nie poznając samej siebie. Oto siedzi we własnej kuchni, prawie nago, w towarzystwie wczoraj poznanego mężczyzny i jest mu uległa we wszystkim. I w dodatku jest jej z tym wszystkim bardzo dobrze. Co więcej – seks z Pawłem wciąga ją jak narkotyk: z każdą minutą chce więcej. Jakby mężczyzna obudził wygasły wulkan. Albo dopiero co uruchomił ten wulkan. Przecież przez 6 lat swego małżeństwa z Piotrem ani razu nie uprawiali tak dzikiego seksu. W tamtym czasie nawet nie pomyślała, że można inaczej. Była zadowolona, spełniona… a może tak jej się zdawało? Przecież teraz zachowuje się jak dziwka. I pomimo, iż tak siebie widziała, w tym momencie nie chciałaby niczego zmienić.  
Czuła na sobie wzrok mężczyzny. Pomału zjadła dwa tosty, upiła trochę kawy. Bawiąc się filiżanką walczyła ze sobą. Jej jedna strona chciała uciec jak najdalej, a druga – wprost przeciwnie. Wstała chcąc odstawić naczynie do zlewu, ale kiedy przechodziła obok mężczyzny, ten ściągnął z niej ręcznik. Zawahała się, ale podjęła tę grę. Nago podeszła do mebli, by w tym samym momencie zostać obróconą. I ten jego zabójczy niski głos:
- śniadanko zjedliśmy, teraz pora na deser. Jak sądzisz?
- A czy ja mam tu coś do powiedzenia? – to powiedziała jej dawna osobowość, bo teraźniejsza całą sobą krzyczała "weź mnie!”. Jej oczy błyszczały, oddech stał się szybszy, sutki stały już na baczność, a ocierający się o jej udo członek spowodował wiry w podbrzuszu. Mowy ciała nie dałaby rady ukryć.  
- Tak, skarbie, teraz jeszcze masz głos, ale za chwilę…. Za chwilę już będziesz moją suczką. Ostatnia chwila na ucieczkę… - spoglądał jej cały czas głęboko w oczy, jakby hipnotyzował. Wierzchem dłoni gładził ją po policzku, ustami muskał po wilgotnych jeszcze włosach. – sekundy mijają… jest coraz mniej czasu… trzy… dwa… jeden… Koniec. Jesteś moją suczką! I żądam absolutnego posłuszeństwa.
Podniósł ją wpół i posadził na szeroki blat. I znowu usłyszała ten szept:
- Oprzyj się z tyłu… pupa do przodu… nóżki na brzeg blatu… szeroko… jeszcze szerzej… jeszcze… Piękna suczka! – delikatnie pogładził gniazdko rozłożone niczym rozkwitły kwiat róży. Poczuł jak pulsuje. – teraz zero ruchu. Jak nie posłuchasz to spotka cię kara, suczko. Zrozumiałaś?
- Tak, Panie, będę posłuszna – już była na skraju wytrzymałości. Teraz zgodziłaby się na wszystko, byleby tylko zadowolić go.  
Paweł pochylił się i delikatnie przesunął językiem od dołu aż do wzgórka łonowego. Jęknęła z rozkoszy. Język kochanka powoli zagłębiał się pomiędzy nabrzmiałe wargi, ssał łechtaczkę coraz mocniej, do bólu. Jego język zagłębiał się w najdalsze zakamarki, zlizując produkujące się coraz mocniej soczki. W pewnej chwili jej noga zsunęła się z blatu. Szybko naprawiła błąd, jednak został on zauważony. Paweł wycofał się i wierzchem dłoni dał klapsa w nabrzmiałe łono. Krzyknęła, ale sama nie wiedziała, czy z bólu czy z fali rozkoszy, jaka przelała się przez jej ciało. I teraz ledwo dotknął językiem do łechtaczki, a ciałem Patrycji wstrząsnął orgazm. Drżała, ale z całych sił próbowała utrzymać przyjętą pozę. Po pośladkach ściekały soki, których nie nadążył zlizywać kochanek.  
Nie dane jej było uspokoić swoje ciało, bo została postawiona na zimnych płytkach i usłyszała kolejne polecenie:  
- Na kolana, suczko. I do roboty. Tylko śliczne oczka do góry, chcę je cały czas widzieć.  
Uklękła i wzięła w dłoń naprężonego członka. Podniosła wzrok ku górze i zaczęła lizać go. Od nasady po sam czubek. Pomału główka znikała w pracowitych usteczkach dziewczyny. Ręką miętosiła mosznę. Jej oczy, spoglądające w górę, zdawały się odpływać w nieznane. W którymś momencie przytrzymał ją za włosy i dobił do samego gardła. Podobnie jak poprzedniego dnia zakrztusiła się, ale sekunda przerwy pozwoliła jej złapać oddech. Była regularnie posuwana, zdawałoby się w nieskończoność, aż poczuła puls i zbliżający się wytrysk. Pierwsze dwa strzały musiała połknąć, ale następnymi została opryskana na twarz. Chciała się uchylić, ale Paweł przytrzymywał ją za włosy. Sperma oblepiła jej oczy, policzki, spływała po brodzie. Czuła się podle, a co gorsze – na własne życzenie. Myślała, że to koniec, ale nie taki był plan. Kolejne polecenie:
- Oczyść go, suczko, do ostatniej kropli.  
Ponownie wzięła lekko zwiędłego członka w usta. Oczyszczając ze spermy postawiła go z powrotem w stan gotowości. Usiadł na krzesło.
- A teraz dosiądź go. Tylko twarzą do mnie… - za biodra nakierowywał jej wciąż nabrzmiałą muszelkę. Czuła się wypełniona całkowicie, kiedy opadła do końca. Przytrzymując kobietę za biodra zaczął ją podrzucać. Chyba sama natura pomogła Patrycji, bo po chwili włączyła się w ten rytm i ujeżdżała kochanka jak rasowa suczka. Piękny miał widok przed sobą. Jej podskakujące piersi ocierały się o jego twarz.
- Taak – wychrypiał- taak, suczko… jeszcze mocniej… jesteś boska… i tylko moja… moja satynowa…  
Poczuła skurcz macicy i ponownie jej ciało przeszył orgazm, tym razem jeszcze większy.
- Suczko… kolejna porcja deseru… podaj swoje usteczka… - wysuwał się z jej pochwy, kiedy usłyszał:
- Nie chcę…
Powiedziała to nie w pełni świadomie, ale skutki poczuła jeszcze zanim skończyła mówić. Nietrzymana osunęła się na posadzkę, i w tym momencie została oblana całą spermą ponownie na twarz. Wiedział, że część kobiet nie cierpi tego momentu, czują się upodlone. I zrobił to celowo. Za nieposłuszeństwo. Za niedostosowanie się do przyjętej gry. Gry, której reguły on narzucił jednostronnie. Stał nad dziewczyną do czasu, kiedy ostatnia kropla spadła na jej policzki. Widział, jak sperma łączy się z łzami, które zaczęły wypływać z jej oczu. Pochylił się i wziął na ręce. Mocno przytulił do siebie i skierował się do łazienki.

10 987 czyt.
100%365
Minka227

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyczne, użyła 1888 słów i 10437 znaków, zaktualizowała 18 lis 2018.

5 komentarzy

 
  • Minka227

    Minka227 · 18 lis 2018

    Dziękuję za opinie, ciąg dalszy powstaje.

  • Misio123

    Misio123 · 17 lis 2018 · 201632686

    Chciałbym przeczytać opowiadanie w twoim wykonaniu w tematyce femdom. Jakieś małżeństwo, związek dwóch młodych osób, które odkrywają siebie. Fajnie by było   
    Pomyśl o tym. Pozdrawiam.

  • Jenny

    Jenny · 17 lis 2018 · 224295661

    Super opowiadanie .Pisz dalej.

  • BlackCrowe

    BlackCrowe · 16 lis 2018 · 211927182

    No no..! Podziwu godne. Mimo kilku błędów które sama wyłapiesz i poprawisz, mam nadzieję. Inność zachowana i to najbardziej cieszy! Dalej, dalej poproszę!

  • Jerzy

    Jerzy · 15 lis 2018

    Genialnie