DEMON SEKSU - 3 koniec

Beata, jesteś już gotowa? Musimy jechać.
- Już jestem.  
Godzinę później pojawili się u Roberta. Po drodze dowiedziała się, że dołączą do nich dwie nowe pary. Jakoś nie chciała w tym uczestniczyć, ale argumentował, że przecież go kocha i powiedziała, że zrobi dla niego wszystko. Poprosiła Karola, aby nie musiała odbywać stosunków z tymi nowymi, jednak ten od obietnicy wymigał się. Roberta i Zbyszka znała, oni trzymali się zasad, ale nie wiedziała kim są ci nowi. Przyłapała się, że w tej sytuacji chciałaby, aby chociaż Patryk był. W ogóle Karol ostanie dni był w kiepskim nastroju. Nawet seks między nimi nie był już taki sam. Miała chociaż nadzieję na dobrą zabawę. Cieszyła się na spotkanie z Iwoną i Marysią. Szkoda, że była zima i nie można było korzystać z basenu. Tylko te dwie nowe pary… jak dla niej robiło się za tłoczno. Kiedy dojechali na miejsce byli już wszyscy. Przywitał ich gospodarz:
- Jesteście już, a więc mamy komplet. Karol, Beata proszę drinki. Karol, ty znasz się z nowymi. Beatko, poznajcie się: Kuba i Danusia oraz Sabina i Damian. A to nasza kochana Beatka.
Towarzystwo było już lekko wcięte, dlatego nikt nie zwrócił uwagi na reakcję dziewczyny. A Beata stała jak skamieniała. Przed sobą widziała szydercze oczy Kuby, swego pierwszego chłopaka. Zerwała z nim niecałe dwa lata temu. Kuba chciał rozpocząć współżycie, a ona uważała, że jeszcze za wcześnie. Kiedy się rozstawali Kuba powiedział, że jeszcze i tak będzie ją miał. Nie wiedziała, co ma zrobić, ale zostać tu nie mogła. Wciągnęła Karola do kuchni:
- Karol, musimy wracać…
- Słucham? O czym ty mówisz?
- Kuba był moim chłopakiem… kiedy się rozstawaliśmy, powiedział, że jeszcze będzie mnie miał. Dopiął swego. Jestem przekonana, że on to zaplanował.
- No i co z tego? Obiecałem ci, że pieprzyć będziesz się tylko ze mną. Słowa dotrzymam. A że popatrzy na ciebie? To co z tego? To tylko zabawa. Może lepiej potrafi cię zaspokoić od dziewczyn.
- Karol, nie rozumiesz, że ja nie mogę?
- Beata, to tylko seks!
- Wybacz, ale nie zgadzam się. Proszę cię, wracajmy do domu. Straciłam ochotę na zabawę.
Do kuchni weszła Iwona z Marysią.
- Ej, co się dzieje? Beatko, stało się coś?
- Tak, muszę wracać…
- Karol, zostaw nas. Musimy pogadać. Po babsku… jesteśmy same, o co chodzi?
- Kuba był moim chłopakiem, ale nie uprawialiśmy seksu. Na odchodne powiedział, że i tak będzie mnie miał. Odnoszę wrażenie, że on to zaplanował, a Karol pomaga mu.
- Nic o tym nie wiedziałyśmy. Tych nowych przywiózł Karol jakiś czas temu. A czemu nie było cię dwa tygodnie temu?
- Karol był?
- Tak, wówczas poznaliśmy tamtych czworo. Fajnie było… może wyolbrzymiasz problem? Może Kuba nie ma nic do ciebie? Może to zbieg okoliczności?
- Marysiu, ale ja nie chcę przebywać w jego towarzystwie! Czy Zbyszek zmuszałby cię do seksu z kimś, kogo nie akceptowałabyś?
- Oczywiście, że nie! Nie jesteśmy dziwkami.
- No widzisz, a Karol nie chce słyszeć o wyjeździe…
- Mówicie o mnie? Beatko, znowu jakieś problemy w firmie. Muszę wracać, ale za 2-3 godziny będę z powrotem.
- To super, jadę z tobą…
- Nie, ty zostajesz tutaj. Dziewczyny zajmą się tobą, prawda?
- Karol, nie możesz jej zmuszać do seksu.
- Ona lubi kochać się z wami. To co z tego, że jest tu jej były? Jesteśmy dorośli, to tylko seks. Nawiasem mówiąc Kuba wniesie coś nowego do tej zabawy, zobaczysz.
- Nie zgadzam się… Co się z tobą dzieje?  
- Przecież kochamy się, więc zrobisz co chcę! Jeśli nie chcesz się podporządkować, to nie kochasz mnie.
- Karol, chyba przeginasz!
- Kochanie, jestem ci potrzebny, nie zaprzeczysz temu. Teraz muszę jechać. Wrócę, jak tylko będę wolny.
- Karol, zaczekaj…
Ale Karola już nie było. Iwona z Marysią nie wiedziały, jak się mają zachować. Postawa Karola zaskoczyła je. Po chwili w drzwiach stanął Zbyszek.
- O, tu jesteście, co się stało?
- Beata ma problem z Karolem. To nie jest ten Karol, którego znaliśmy!
- Nie będziemy gadać w kuchni. Chodźcie na górę.
- Idź Zbyszek z Marysią i Beatą, ja wrócę do gości.
- Nie powiesz Kubie gdzie jestem?
- Nie obawiaj się. Jak coś wymyślicie to dajcie znać.
Kiedy znaleźli się w jednym z pokoi, Zbyszek posadził dziewczynę na kanapie i wysłuchał całej historii. Beata była spięta. Wystarczyło mrugnięcie do Marysi, aby porozumieli się i pomału, niby od niechcenia, zaczęli delikatne pieszczoty. Marysia wsunęła palce pod bluzeczkę pieszcząc brzuch, idąc w górę. Dłoń Zbyszka wędrowała po udzie w górę. Kiedy Beata chciała zaprotestować, to Marysia położyła jej palec na usta:
- Chcemy tylko, abyś lepiej się poczuła, ale jeśli nie życzysz sobie tego…
- Nie, jest przyjemnie…
- Opowiadaj dalej. Połączymy przyjemne z pożytecznym.
I faktycznie, było przyjemnie. Kiedy skończyła mówić, Marysia zaczęła ją delikatnie całować w usta. Pomału włanczała się w zabawę, która potrwała jakąś godzinę. Po wszystkim postanowiła nie schodzić. Kiedy została sama pomyślała o Patryku, że szkoda, że nie ma go tutaj, że wtedy na pewno nie pozwoliłby jej skrzywdzić. Chwilę później wystukała numer do niego:
- Cześć Beatko, jak się masz? Dobrze się bawicie?
- Źle, czemu nie ma cię tutaj?
- Co się stało?
- Karol chyba chce zrobić ze mnie dziwkę…
I opowiedział pokrótce co się stało. Nie chcąc przedłużać Patryk postanowił przyjechać. Po chwili do pokoju weszła Iwona.
- I jak się czujesz? Brakuje nam ciebie, ale rozumiem cię. Powiedziałam o wszystkim Robertowi. Jest wzburzony. Nic nie wiedział o tobie i Kubie. A może zabawimy się tutaj? Żadna dziewczyna nie potrafi tak mnie zadowolić jak ty.
- Ok. A co się dzieje na dole?
- Kuba dopytuje się o ciebie, ale nie mówmy o nim… pomogę ci się odprężyć…
Zaczęły się całować i pieścić. I tym razem Beata doprowadziła do pełnej satysfakcji Iwonę. Następnie Iwona zaspokoiła pożądanie Beaty i wtedy obie usłyszały śmiech od drzwi. To był Kuba.
- Wyjdź stąd!
- Iwona, zostaw nas. Robert stęsknił się za tobą.
- Nie, to ty wyjdź.
- Beatko, jesteś dobra w te klocki! Ja też potrafię wylizać ci cipę. Kiedyś nie chciałeś tego, ale teraz widzę, że lubisz się pieprzyć…
- Oj, nieładnie tak się odzywać do dziewczyn!
To pojawił się Patryk.
- A ty kim jesteś?
- Kuba, to jest nasz przyjaciel, Patryk. Prawdziwy przyjaciel.
- Iwonka, dziękuję ci za te słowa. Nie wiem, czy dobrze zrozumiałem, ale nie byłyście zadowolone z obecności tego pana?
- Kuba zabłądził.
- Dziewczyny, ubierzcie się i zejdźcie do nas na dół.  
Beacie kamień spadł z serca. Skoro był Patryk, to nie mogło stać się nic złego. Złapała się na tym, że oto polega na człowieku, z którym nie była związana uczuciowo. Była wszak dziewczyną Karola. Ale ten ostatni wywrócił jej świat do góry nogami. Nie zdążyła wejść do salonu, bo została wciągnięta do kuchni przez Patryka.  
- Dziękuję, że przyjechałeś. Wiem, nie powinnam ci zawracać głowy, ale nie miałam do kogo się zwrócić.
- Przyjaciołom zawsze jestem gotowy do pomocy. Rozmawiałem z Robertem i wiem już wszystko. A nawet więcej niż powinienem.
- Co chcesz przez to powiedzieć?
- Beatko, nie będę nic mówił, dopóki nie upewnię się. Wiem, że wolałabyś zmyć się stąd, ale proszę o chwilkę cierpliwości. Karol był moim przyjacielem, muszę mieć pewność, zanim zrobię coś dalej. Chodźmy do nich, ale nie obawiaj się. Nie chcesz kochać się przy Kubie, to nie będziesz. Uśmiechnij się.
- Patryk, ufam ci.
- To teraz poproszę o uśmiech. Idziemy?
- Jeśli uważasz, że tak trzeba.
Weszli do salonu, gdzie siedziała cała reszta. Patryk został przedstawiony nowym uczestnikom spotkania, wziął drinka dla Beaty i usiedli w jedynym wolnym fotelu. To znaczy Patryk usiadł, a Beata jemu na kolana. Cały czas czuła na sobie wzrok Kuby. Dobrze, że był przy niej Patryk. Złapała się na tym, że będąc wtulona w jego ramiona czuła się tak bezpiecznie, jak nigdy przy Karolu. Zmieszała się, co momentalnie on wyczuł:
- Co się stało? Nie dajesz rady?
- To nie to, kiedy jestem przy tobie, czuję, że mogę góry przenosić. A tak chyba nie powinno być, prawda?
- Porozmawiamy o tym później, dobrze? Teraz bawmy się kosztem tego pana. Niech wie, że nigdy nie będzie ciebie miał!
Cały czas pieścił jej nogę, wargi muskały kark. Gdyby była inna sytuacja to już odpowiedziałaby na te pieszczoty. Oczywiście, Patryk wyczuł to:
- Beatko, otwórz się. Panuję nad wszystkim.
- To nie jest łatwe, ale spróbuję… dla ciebie…
- To pocałuj mnie, ale tak, jakby nie było tu nikogo…
- Dużo żądasz, ale ufam ci…
Palec wskazujący namoczyła w drinku, a następnie jeździła nim po wargach Patryka. Następnie językiem chciała zlizać smak drinka. Pocałunek coraz bardziej podniecał ich. W końcu Patryk wyczuł, że Beata otworzyła się. I faktycznie, w tej chwili nieważne było, że nie są sami, że przygląda się im Kuba. Liczyło się tylko to, aby sprostać oczekiwaniom Patryka. I udało się to w stu procentach. Gdyby sytuacja była inna, to akcja zakończyłaby się zapewne inaczej, ale teraz mężczyzna "wyciszał” doznania. Na zakończenie mocno przytuliła się do niego. Odezwał się Zbyszek:
- Patryk, stajesz się konkurencją nie do pobicia. A może zrobimy konkurs?
- Wiedziałem, że coś wymyślisz. A co to ma być?
- która z dziewczyn najlepiej całuje?
- Jestem za. Beatko, ustąpisz miejsca? Chyba, że wolisz większe grono?
- Nie dziś. Pokaż, co potrafisz.
Wstała z kolan Patryka a jej miejsce zajęła Iwona. Zauważyła, że Kuba zapalił się do tego pomysłu. Usiadła pomiędzy Zbyszkiem i Robertem. Przy nich czuła się bezpieczna. Jednak w którymś momencie poczuła obce dłonie na szyi. Poczuła się jak w pułapce, ale Patryk nawet teraz panował nad sytuacją. Jeden jego gest i Robert połapał się. Objął dziewczynę i powiedział:
- Beata, co jest w Patryku, że doprowadza was do szału?
- On po prostu jest sobą. Robert, ty też potrafisz całować.  
- Jednak widzę, że dzisiaj nie wykrzesałbym nic.
- Wybaczysz?
- Oczywiście. Dziwię się Karolowi, że robi to co robi. Mając taki skarb jak ty…
- Nie wiesz o której wróci?
- Aha, jak byłaś na górze to dzwonił, że dziś nie wróci. Prosił, aby przekazać ci, abyś wróciła z twoim byłym.
- Żartujesz, prawda?
- Chciałbym, ale nie tym razem. O, Patryk już zakończył egzamin. I co, jak sprawiły się dziewczyny?
- No cóż? Wszystkie całują bardzo dobrze…
- Ale z ciebie dyplomata! To był konkurs.
- OK, zrobię tylko dwa miejsca: I i II. Do drugiego wejdą wszystkie oprócz Beatki, bo ona zajmuje pierwsze. Chodź do mnie.
- Sabina, Danusia, Jak oceniacie Patryka?
- Jak na dziadka całkiem nieźle.
- A może zabawimy się w małą orgię? Zrobiło się nudno. Dlaczego tylko jeden ma całować? Beata, nie znamy ciebie, a więc chodź, zabawimy się z Damianem…
- Kuba, to nie ten scenariusz. Ktoś cię wprowadził w błąd. Będę kochać się z tym, kogo ja wybiorę.  
- Może i ten dziadek dobrze całuje, ale z nami…
- A więc ja wybieram tego dziadka. Chodź, Patryk, chcę się kochać z Tobą. Rozbudziłeś tylko mój apetyt.
- Zaraz pójdziemy, skarbie.
- Czy Karol wie, że go zdradzasz?
- Złe spostrzeżenie, kolego. Ja po prostu mam tu jakąś pozycję. Poza tym podobno panie lubią moje towarzystwo, prawda Iwonko? Marysiu?
- Oczywiście…
Nie wiadomo, jak by się skończyła ta dyskusja, gdyby nie telefon Patryka. Odszedł do okna, ale nie wypuścił Beaty ze swoich ramion. Szybko rozwiązał problem w klubie, ale postanowił wykorzystać sytuację:
- Słuchajcie, mam problem w klubie i muszę wracać. Dobrze się składa, podwiozę Beatę, skoro Karol nie może dojechać. Zabawę musimy dokończyć kiedy indziej.
I 10 minut później mknęli w stronę miasta srebrnym bentleyem.
- Patryk, dziękuję. Nie wiem, co bym zrobiła, gdyby nie ty.
- Porozmawiamy później. Nie lubię na poważne tematy rozmawiać w czasie jazdy.
- Dobrze.
- Jesteś kochana. Gdzie mam cię zawieść?  
- Chciałabym zabrać rzeczy od Karola. Może u koleżanki będę mogła się zatrzymać? Mieszkałam u Gości przed przeprowadzką do Karola.
- Jestem do twojej dyspozycji.
- Z tobą choćby na koniec świata.  
- Zapamiętam to, zobaczysz.
Od Karola zabrała tylko najpotrzebniejsze rzeczy i Patryk zawiózł ją pod dom koleżanki. Jednak dobrze, że nie odjechał, bo zastała drzwi zamknięte.
- I co mam teraz zrobić? Nie chcę wracać do Karola…
- Wsiadaj, pojedziemy do mnie.
- Patryk, ale…
- Kochanie, nie podejrzewasz chyba, że chcę wykorzystać sytuację? Na tyle mnie chyba znasz.
- Tak, ale…
- Ciii… Dzisiejszy dzień był dla ciebie dużym przeżyciem. Chcę tylko abyś odpoczęła a jakiekolwiek decyzje podejmiesz jutro. Może i szczęśliwie skończy się ta przygoda?
- Nie dla mnie, ale zgadzam się. Skorzystam z Twojej propozycji, jedźmy.
- Cieszę się. Planowałem zajechać do klubu. Pojedziesz ze mną, czy mam cię odwieźć do domu?
- Nie chcę sprawiać kłopotu. Jedźmy do klubu. Załatwisz sprawy i wtedy pojedziemy do Ciebie.
- Szkoda, że nie spotkaliśmy się wcześniej…
- Masz rację, szkoda. Dziś jestem tym kim jestem. Nie sposób kogoś takiego szanować, chociaż ty nie dajesz poznać…
- Przestań! To też nie jest rozmowa na teraz. Poza tym jesteś osobą najbardziej godną szacunku, jaką znam. Obiecuję, że zrobię wszystko, abyś tak o sobie nie myślała. No jesteśmy. Chodź ze mną, to zajmie tylko chwilkę… O, kogo tu mamy?
- Karol? Miał być w pracy a gra w karty?
- Beatko, idź do mojego biura, dobrze?
- Nie powiesz mu o mnie?
- Oczywiście, że nie.
Kiedy po pół godzinie wszedł do biura uśmiechnął się. Beata siedziała skulona na kanapie i spała. Delikatnie wziął ją na ręce i zaniósł do samochodu. Nie obudziła się również kiedy przenosił do swojej sypialni. Delikatnie rozebrał ją do naga i przykrył kołdrą.  

Następnego ranka była sobota. Kiedy Beata obudziła się, nie wiedziała, gdzie jest. Wróciła uwagę na odgłosy dochodzące z łazienki. Już chciała wyjść z łóżka, kiedy spostrzegła, że jest naga. Akurat w drzwiach stanął Patryk. Przykryła się z powrotem.
- Obudziłaś się już, kochanie?
- Tak, ale jak się tu znalazłam? Pamiętam, że byłam w twoim biurze…
- Zrobiłem czary -mary i znaleźliśmy się tu. Chodź, przygotowałem ci kąpiel.  
- Ale…
- Beatko, wstydzisz się mnie? Myślałem, że mamy to za sobą.
- Patryk, to prawda, byliśmy ze sobą już w przeróżnych sytuacjach, ale tamto to była zabawa. Byłam dziewczyną Karola, prowadziliśmy pewną grę. Nie chcę być dziewczyną, która przeskakuje z łóżka do łóżka…
- Beatko, mówiłem ci już wczoraj, że musimy porozmawiać, teraz jednak czas na kąpiel. Chodź.
Wyciągnął rękę do dziewczyny. Po chwili wahania ich oczy odnalazły się. We wzroku Patryka ujrzała Beata jakąś czułość. Coś, czego nie widziała nigdy dotąd. Spuściła wzrok i wyszła spod kołdry. Kiedy podeszła do mężczyzny podniósł jej twarz i pocałował delikatnie w usta, a następnie wziął na rące i zaniósł do wanny.  
- Wykąp się a ja zrobię śniadanie, dobrze?
I już go nie było. Zaskoczył swoim zachowaniem Beatę. Spodziewała się rozwoju sytuacji, a tymczasem od wyjazdy od Roberta nie uprawiali seksu. Jednocześnie odkryła w nim inne cechy. Jeszcze nikt nie był w stosunku do niej tak delikatny i czuły. W jej głowie panował coraz większy mętlik. Kiedy wyszła z łazienki na łóżku ujrzała przygotowaną bieliznę: śliczny komplecik w kolorze eqrie. A obok takiego samego koloru róża. Zmieszała się. W rzeczach, jakie zabrała od Karola miała pasującą do bielizny bluzeczkę. Całość uzupełniły eleganckie dżinsy.  
Z różą w dłoni zeszła do kuchni.
- Ale zapachy!
- Cieszę się, że już jesteś. Beatko, ślicznie wyglądasz.
- Nie bardzo. Zapomniałam zabrać moje kosmetyki. Nie powinnam pokazywać się bez makijażu…
- Kto Ci to powiedział?
- Karol mówił…
- To zapomnij o tym. Jego tu nie ma a ja wolę twoje naturalne piękno.
- Proszę, Patryk, nie powinieneś tak mówić, ale dziękuję ci. Dziękuję za piękny prezent, a najładniejsza jest róża… Ale jestem głodna! Od wczorajszego ranka nic nie jadłam.
Wśród wesołej rozmowy, uśmiechów i wzajemnego adorowania się upłynęła im godzina. Razem sprzątnęli po posiłku i wówczas Patryk zaproponował przejście do gabinetu. Beata straciła humor, bo wiedziała, że czas na rozmowę. Bała się. Gdzieś w głębi to chciałaby, aby ta chwila trwała wiecznie. Aby to Patryk był jej partnerem. Ale dzieliła ich różnica wieku i klasy społecznej. Bo kim ona była? Zwykłą panienką zza biurka. Mogła być dobra do łóżka, bo tego została nauczona, ale nie tak chciała spędzić resztę życia.
- Beatko, uważam, że musimy porozmawiać. Zanim zrobimy coś więcej. Nasza znajomość rozpoczęła się nietypowo, ale wspaniale. Posiadłem najpierw twoje ciało. Mówisz, że to była zabawa… - tak, to była zabawa. Ale jak wspaniała!
- Patryk, przecież to, co robiłam, to dlatego, że Karol chciał tego… to prawda, wciągnęło mnie to, ale…
- To nie jest pretensja z mojej strony. Przyznam się, że takiej kochanki jak ty to nie miałem nigdy wcześniej.
- Ale ja też z nikim tak nie potrafiłam się kochać… nie, przecież ja z nikim oprócz Karola nie kochała się wcześniej. Tak miało być i na tych spotkaniach. Karol obiecał mi, że stosunki będę miała tylko z nim. Ale kiedy zjawiłeś się ty, wszystko legło w gruzach. Nie potrafiłam tobie odmówić…
- Bo nie pozwoliłem na to. Poza tym miałem pozwolenie Karola.
- Słucham?
- Karol pozwolił mieć z Tobą stosunki, ale o tym później, dobrze? W takiej sytuacji ty nie miałaś żadnych szans. Jeśli mi na czymś zależy, to nie wypuszczę tego z rąk. I nie zawiodłaś mnie. Jeszcze wtedy nie wiedziałem jak, ale postanowiłem, że muszę cię mieć. Może to brzmi samolubnie, ale nie chcę nic przed Toba ukrywać. Poza tym oboje uwielbiamy kochać się ze sobą. Jesteśmy stworzeni dla siebie. Spotkania u mnie w klubie nie były przypadkowe. Po prostu potrzebowałem ciebie…
- Zaraz, zaczekaj. Czy to ma znaczyć, że Karol zostawił mnie u ciebie specjalnie? To nie jest prawda!
- Beatko, to przecież niczego nie zmieni między nami. Tak, dzwoniłem do Karola, żeby przyjechał z Tobą. Pragnąłem być z Tobą.  
- Powiedz, że to nie jest prawda! Przecież Karol potraktował mnie jak dziwkę! Jeszcze by tego brakowało, abyś mu zapłacił za te spotkania!
- Wiem, że to cię zaboli, ale tak było…
- Jak mogłeś? Patryk! Potraktowaliście mnie oboje jak zwykłą dziwkę! Dziewczyny w twoim klubie robią to z własnej woli, a ja? Ja zostałam sprzedana!!!
- Beata, dla mnie nigdy nie byłaś dziwką. Wiedziałem, że to kwestia czasu, kiedy odkryjesz to i rozstaniesz się z Karolem… Jednak wczorajszy jego krok zaskoczył mnie. Mówiłem ci wczoraj, że chcę dowiedzieć się paru rzeczy, dziś już wiem. Chciałbym ci, kochanie…
- Nie mów tak do mnie! Nie masz prawa! Kurwy nie nazywa się "kochaniem”…
W tym momencie otrzymała siarczystego policzka. Złapała się dłonią za piekące miejsce. Patryk chciał ją objąć, ale nie pozwoliła.  
- Nie dotykaj mnie… zresztą masz rację, kupiłeś mnie to możesz pieprzyć i bić! Proszę bardzo, dziś jeszcze nie pieprzyłeś mnie… może być na biurku? Pasuje ci…
Kiedy to mówiła rozpięła spodnie i zsunęła je wraz z majteczkami. Patryk, nie zważając na opór dziewczyny, mocno przytulił ją do siebie. Nie takiej reakcji spodziewał się. Zdawał sobie sprawę, że słowa zabolą Beatę, ale nie myślał, że aż tak bardzo. Zaczęła bić go pięściami po klatce. Jeszcze bardziej wzmocnił uścisk, tak że nie mogła się ruszyć. Wówczas wybuchła płaczem, który ustał po około 20 minutach. W międzyczasie nałożył jej z powrotem spodnie.  
- Dlaczego? Dlaczego tak się stało?  
- Dlaczego jesteś ze mną? Bo zależy mi na tobie. Uwielbiam kochać się z tobą. Na razie to musi wystarczyć.  
- Na razie?
- Tak, chciałbym, abyś zamieszkała u mnie. Wiem, Beatko, że chciałabyś usłyszeć inne słowa, ale nigdy cię nie okłamałem. I nie okłamię. Gdybym powiedział teraz, że cię kocham, to skłamałbym. Jednak nie chciałbym, aby nasze drogi rozeszły się. Dajmy sobie szansę. Wiem, że rozpoczęliśmy od końca, ale to chyba nie przekreśla tego, co możemy razem zbudować.  
- Patryk, jak ty to sobie wyobrażasz?
- Na razie niech to będzie przyjacielski układ. Po prostu wynajmę ci pokój, zaopiekuję się tobą.  
- A zapłatą ma być seks?
- Nie, seks będzie tylko wtedy, kiedy oboje będziemy tego chcieli. I nie jako zapłata. Zgódź się, proszę.
- Dasz mi czas do namysłu? To nie takie proste. Zawalił mi się cały świat. Lubię cię, ale to co nas łączy to nie jest normalne… to musiało się tak skończyć, kiedy zgodziłam się na te spotkania u Roberta… Chyba dzwoni mój telefon… To Karol…
Spojrzała przestraszona na Patryka nie wiedząc co ma zrobić. Dał znak, aby odebrała. Ponownie znalazł się tuż obok i objął ją.
- Tak, słucham cię?
- Gdzie jesteś? Patryk miał odwieźć cię do domu. Nie posłuchałaś mnie…
- Karol, nie wrócę do ciebie. Z nami koniec.  
- Masz w tej chwili wrócić do domu!
- Przyjadę tylko po resztę moich rzeczy…  
- Beata, gdzie ty się podziewasz? Przecież kochamy się. Było nam ze sobą dobrze…
- Kiedyś tak, ale wczoraj straciłeś wszystko. Nie chciałam zostawać z Kubą. Prosiłam cię, abyś zabrał mnie stamtąd…
- Przecież to tylko seks.
- No właśnie, tylko seks. A wiesz co? Jeśli to tylko seks, to pozwól, że ja będę wybierać z kim chcę to zrobić. Nie pozwolę się sprzedawać.
- Musimy porozmawiać. Gdzie jesteś, zaraz przyjadę.
- Nie, to ja przyjadę. Jak tylko będę mogła.
Powiedziała tak dlatego, bo Patryk dawał jej takie znaki.
- Nie chciałeś, aby tu przyjeżdżał?
- Niech nie wie, gdzie będziesz mieszkać, jeśli tylko zgodzisz się na moją propozycję. Nie puszczę cię do niego samej. I nie próbuj zmienić mojej decyzji.  
- Patryk, nie zawsze będę ustępować… ale tym razem zgadzam się z tobą.
- Jesteś kochana. Może mały kroczek do przodu? Oj, nie patrz się tak. Chcę tylko, abyś mnie pocałowała.
- Patryk, nie dajesz za wygraną?
- Nigdy! Chcę tylko, aby było ci dobrze. Przecież wiem, ile kosztowała cię ta rozmowa. Proszę, uwierz, że nie chcę cię skrzywdzić!
- Wierzę, ale tyle zmieniło się od wczoraj…
- Ale nie mój stosunek do ciebie. No chodź, bo przegadamy cały dzień.
Wyciągnął rękę do Beaty, która po chwili wahania, podała mu swoją. Drugą położyła na piersi mężczyzny. Podniosłą głowę i spojrzała w oczy Patryka. Zrozumiała, że ktoś z takimi oczami nie mógł kłamać. Nie Patryk. Wspięła się na palce i delikatnie pocałowała go. Chciał ją zatrzymać, ale wywinęła się z jego ramion.
- Patryk, zawieziesz mnie do Karola? Chcę to mieć za sobą… I jeszcze jedno… ale powiedz mi prawdę. Czy to już wszystko, o czym powinnam wiedzieć?  
- Chyba więcej nie powinnaś. Pozwól, że ja załatwię resztę.
- Nie, jeśli mamy sobie wierzyć, to mów.
- Beatko, ale to zaboli. Bardzo.
- Mnie już chyba nic nie może bardziej skrzywdzić. Widziałam od dawna, że nasze drogi rozchodzą się. Zauważyłam, że Karol interesuje się mną tylko wtedy, gdy chce się kochać ze mną. Nie interesowały go żadne moje sprawy. Mimo to wmawiałam sobie, że to tylko przejściowe, że jak będę mu posłuszna to wszystko wróci do normy. Po każdym spotkaniu z Tobą miałam moralnego kaca. Zaczynałam tęsknić za tymi spotkaniami. A jednocześnie zdawałam sobie sprawę, że tak nie powinno być. To, co stało się wczoraj, przechyliło czarę goryczy. Nie wiedziałam co mam zrobić, dlatego zadzwoniłam do ciebie. Tylko tobie mogłam zaufać… Dlatego proszę cię, powiedz do końca co wiesz o Karolu.
- No dobrze, poczekaj, włączę laptop. Moja ochrona dała mi wczoraj to nagranie. Posłuchaj:
" – Nie możecie mi tego zrobić. Jeszcze tylko jedna kolejka. Odegram się.
  - A jeśli nie wygrasz? Co masz jeszcze do zaoferowania?
  - Moją dziewczynę.
  - Słucham?
  - Takiej laski to jeszcze nie miałeś. Jedna nocka z nią więcej warta niż cały mój dług.
  - Stawiasz swoją dziewczynę?
  - Tak, bo wiem, że nie przegram”
- Wyłącz to. A więc miałam rację: Karol zrobił ze mnie dziwkę! Ty ile zapłaciłeś za spotkania ze mną?
- Anulowałem długi Karola w klubie.  
- A Kuba? Czy on też zapłacił za wczorajszy wieczór?
- Też.
- Jedźmy już.
Słuchając nagranie Beata nie mogła uwierzyć w to, co słyszała. W czasie jazdy nie odezwała się ani słowem.  
Karol otworzył drzwi ledwo podjechali pod dom.
- No, jesteś! Patryk, nie miałeś prawa jej zabierać od Roberta.
- Moment! To ja chciałam stamtąd uciec. Wykorzystałam Patryka powrót do miasta.
- To może wykorzystamy sytuację i popieprzymy się we trójkę?
- Karol! Ja odeszłam od ciebie! Albo inaczej: wczoraj mnie sprzedałeś, a więc nie masz do mnie żadnych praw. Mówię ci to prosto w oczy.  
- I co zrobisz?
- A to już ciebie nie powinno obchodzić.
- Nie możesz odejść! Nie pozwolę ci! I co zrobisz, gdzie pójdziesz? Do Patryka? Powiedz jej, Patryk, że jest dobra tylko do łóżka.
- Mnie w to nie mieszaj. Po prostu przyznaj się do błędów, każdy z nas je popełnia. Ty i ja także.
- Przecież dziewczyny są po to, aby nam uprzyjemniać czas w łóżku.  
- Mówiłeś, że mnie kochasz!
- Ty też, a teraz nie słuchasz mnie!
- Ja nie jestem rzeczą. Ja mam uczucia! Seks grupowy zaakceptowałam, bo myślałam, że ci na tym zależy. A ty chciałeś na mnie zarobić! Koniec z tym!
- Przecież ty jesteś uzależniona od seksu!  
- Teraz to nie twój problem! Poradzę sobie, ale bez ciebie. Patryk, mam już wszystko, idziemy.  
- On też zrobi z ciebie dziwkę! Będziesz pieprzyć się z jego klientami! Jak myślisz, dlaczego do dziś jest sam? Jest tyranem!
- Zamknij się! Nie chcę cię słuchać! Zresztą to nie jest ważne! Żegnaj!
Karol doskoczył do dziewczyny i złapał ją za ramię. Jednak Patryk był czujnym.
- Zostaw ją, Karol. Beata jest wolną osobą. Przeholowałeś wczoraj.
- A ty jak długo będziesz z nią? Aż znajdziesz inną? Ukradłeś mi ją?
- Nie, Beata nie jest niczyją własnością. Ani moją ani twoją. I skoro już chce opuścić twój dom, to idziemy.
- To jeszcze nie koniec!!!
- Dla nas historia skończyła się. Żegnam!
Wybiegła z mieszkania i wsiadła do samochodu Patryka. Poprosiła mężczyznę, aby zawiózł ją do swego domu. Patryk miał mnóstwo pracy w klubie, a więc musiał tam jechać. Aby być spokojnym o dziewczynę, poprosił jednego z klubowych ochroniarzy, aby pilnował domu.  
Beata tymczasem przechodziła burzę mózgu. Biła się z myślami, co ma dalej robić. Jej drugi związek rozpadł się. A może ja nie nadaję się do życia w związku? Może to moja wina? Przecież gdybym nie zgodziła się na te zabawy to… No właśnie, to co? Byłaby dalej z Karolem czy też rozstali by się już na początku?  
Patrząc z perspektywy czasu pewnie to drugie. Ale wtedy nie poznałaby Patryka, a to byłaby szkoda. To fakt, łączył ich tylko seks. Patryk nie ukrywał tego, że jest inaczej. I to było jego plusem. Ale był w tym wszystkim głownie człowiekiem. I mogła na nim polegać. Czego nie mogła powiedzieć o Karolu. Patryk był wobec niej uczciwy. A jednocześnie było w nim coś hipnotyzującego. Od pierwszego dnia wierzyła mu. Była przekonana, że on jej nie skrzywdzi. "Tyran”. Tak nazwał Patryka Karol. Nie wierzyła mu, ale słowo zakiełkowało. Faktycznie, zbliżał się do czterdziestki a nadal był sam. Przekonała się, że zawsze wszystko musi być po jego myśli. A co, jeśli będzie inaczej? Co, jeśli w jakiejś kwestii będę miała inne zdanie? Czy potrafię je obronić? A jeśli pokocham go? A on mnie nie?


Około 16 do domu wszedł ochroniarz i kazał jej się ubrać i jechać ze sobą do klubu. Suche polecenie szefa:
- Szef kazał ciebie przywieść. Masz 5 minut.  
- Słucham?  
- Czekam w samochodzie.
I już go nie było. Chciała zadzwonić do Patryka, ale ostatecznie zrezygnowała z tego, poprawiła makijaż i po pół godzinie wchodziła do gabinetu Patryka. Widok dziewczyny rozjaśnił jego twarz.
- Jesteś! Stęskniłem się.
- Patryk, ja…
Wstał od biurka i podszedł do dziewczyny.
- Co się stało, skarbie?  
- Patryk, jaki ty właściwie jesteś?
- Słucham?
- Właściwie ciebie nie znam… kazałeś mnie przywieść, a ja przecież mogłam mieć inne plany… To był rozkaz, prawda?
- O czym ty mówisz?
- Twój goryl dał mi 5 minut…
- Ach, o to chodzi! Wybacz mu. On już taki jest. Wytłumaczę mu, że do ciebie ma się inaczej zwracać. Moi pracownicy są nauczeni tego, że bez słowa spełniają wszystkie polecenia. Nie chciałem, abyś widziała się wśród "poleceń”. Wybaczysz mi?
- To ja przepraszam… robię z igły widły…
- Nie do końca. Podoba mi się, że nie zamiatasz problemu pod dywan.
- Nigdy tego nie lubiłam robić… i mam jeszcze jedno pytanie… dlaczego Karol powiedział, że jesteś tyranem?
- Mam swoje zasady i nigdy od nich nie odstępuję. Nie lubię nieuczciwych interesów.
- A mając klub nocny, burdelik, salon gier masz wszystko legalnie?  
- Tak, teraz już wszystko na legalu. Przyznam się, że kiedyś było różnie. Ale zmądrzałem. I opuszczając szarą strefę musiałem nauczyć się być twardym. Z początku było ciężko… ale te ostatnie 10 lat były już spokojne. Widzisz, słonko, gdzie jest seks, pieniądz i hazard trzeba mieć twardą rękę.  
- A prywatnie? Też jesteś tyranem? Byłeś z kimś związany?
- To jest pytanie nr 2, prawda? Kiedyś byłem w dwóch czy trzech związkach, ale nie przetrwały. Trafiałem na niewłaściwe partnerki. Tak chyba musiało być. Nie biłem żadnej… Przepraszam za ten poranny policzek, ale zabolało mnie, że tak o sobie mówisz. Nie widziałem w tamtej chwili innego wyjścia…
- I było ono chyba właściwe. Zabolało, ale tal chyba powinno być…
- Przyrzekam, że był to ostatni policzek, jaki ode mnie dostałaś. Obiecuję, że postaram się zmienić moje postępowanie na bardziej łagodne. Musisz mnie nauczyć żyć z tobą. Z początku na pewno będzie trudno, ale jeśli oboje postaramy się, to może nam się uda?
- Patryk, boję się. Boję się, że zawiodę cię. Że za jakiś czas powiesz, że jestem kolejną pomyłką. I liczę się z tym…  
- Nie, Beatko, tak się nie stanie. Myślałem dużo i trochę zmieniam moje stanowisko poranne…
- A mówiłeś, że jesteś stanowczy?
- Kotku, igrasz ze mną, ale pozwól, że dokończę. Rano mówiłem, że łączy nas tylko seks i na razie to musi wystarczyć. Przez te kilka godzin coś zrozumiałem. Nie potrafię bez ciebie już żyć, jeśli tęsknota za tobą jest miłością, to niech tak będzie… nie pozwolę ci odejść… już nigdy… i będziemy musieli razem nauczyć się obcować ze sobą. Idziesz na taki układ?
- Patryk, powiedz do końca to, co owijasz w bawełnę. Ten jeden raz ja będę stanowcza!
- Beatko, dla takiego faceta jak ja nie jest łatwe odnaleźć się w takiej sytuacji. Tak, kocham cię i chcę, abyś została moją żoną.
Zamurowało Beatę. Chciała wymóc na Patryku powiedzenie tylko tego, że ją kocha. A on poszedł na całość. Teraz dodatkowo wyjął z szuflady małe pudełeczko, w którym znajdował się śliczny pierścionek z białego złota z szafirem. To był kolor jej oczu, które w tej chwili zaszły łzami. Łzami radości i szczęścia.  
- Patryk, jeśli uważasz, że ktoś taki jak ja zasługuje na ciebie, to byłabym najszczęśliwszą osobą na świecie! Ale ja jestem nikim…
- Kotku, nigdy tak nawet nie myśl. To, że masz tylko 23 lata to nie ma znaczenia. Nic nie ma znaczenia, jeśli tylko będziemy się kochać. To jak, uczynisz mnie tym szczęśliwcem?
- Z największą przyjemnością… Patryk, jaki on jest śliczny… pewnie kosztował majątek…
- Nic na świecie nie jest bardziej godne niż Twoja miłość. Teraz mogę się przyznać, że bałem się. Bałem się, że nie pokochasz mnie, że będę dla ciebie za stary. Twój wczorajszy telefon dał mi nadzieję. Beatko, tak się cieszę! Jutro pojedziemy do moich staruszków. W końcu ucieszę ich. Szkoda, że ty nie masz nikogo, ale nie martw się. Razem stworzymy rodzinę. Naszą rodzinę.
- Patryk, nie tak szybko, ty wariacie! Mamy przed sobą całe życie.  
- Całe życie z tobą! To wspaniałe! Kochanie, pragnę cię. Pragnę cię kochać i nie wytrzymam do powrotu do domu.  
- Ja też chciałabym pokazać, jak cię kocham, Patryku.  
- Chodź.
Za rękę pociągnął ją do pokoi, które obserwowali podczas pierwszej wizyty Beaty w klubie. Patryk wyłączył kamerkę, zasunął lustra i oddali się miłości. I jakże inny był to seks od poprzednich. Beata każdym ruchem, każdym kawałeczkiem swego ciała chciała pokazać swoją miłość do mężczyzny. On tak samo. Przede wszystkim chciał, aby Beata poczuła się bezpieczna, aby poczuła się kochana. I poczuła się. Kochała i była kochana. I dużo czasu upłynęło, zanim opuścili pokój. Zjedli kolację i poczekali jeszcze około 30 minut na zamknięcie klubu. Patryk zwołał załogę i przedstawił im Beatkę jako swoją przyszłą żonę. I poprosił, aby wszyscy traktowali ją z należytym szacunkiem. Po tym ochroniarz, który przywiózł Beatę do klubu, podszedł i przeprosił za swoje zachowanie.  
Kiedy wrócili do domu, Patryk zaobserwował, że Beatę jeszcze coś dręczy. Kiedy po kilku godzinach seksu nieznana chmura zasnuła twarz dziewczyny, powiedział:
- Beatko, jesteś wspaniała. Kocham cię i dlatego proszę: nie ukrywaj niczego przede mną. Coś jeszcze cię dręczy. Co to jest?
- Kochanie, dziś taki piękny dzień…
- Beatko!
- Ok. bo widzisz, Karol powiedział, że jestem uzależniona od seksu. On miał chyba w tej kwestii rację. Kiedy od wczoraj nie kochaliśmy się, łapałam się na tym, że nie myślę o niczym innym, tylko o seksie z tobą. Uwielbiam to robić z tobą, zawsze jest tak wspaniale, ale tak chyba nie powinno być…
- Kotku, oboje lubimy seks. A wczorajsza sytuacja była dla ciebie huśtawką. Nie zauważyłem u ciebie uzależnienia. Ale dobrze. Poobserwuję cię i jeśli zauważę coś, to pójdziemy po pomoc.  
- I ty nie wstydziłbyś się pójść ze mną do seksuologa?
- Dlaczego miałbym się wstydzić? To dotyczy nas dwojga, a więc? Kochanie, a co powiedziałabyś na odwiedziny u Roberta? Oczywiście tylko w szczupłym gronie. Lubię patrzeć, jak kochasz się z dziewczynami. I przyrzekam ci: jedynym facetem w twoich igraszkach miłosnych będę ja. Po prostu nie potrafię dzielić się z tobą nawet z Robertem czy ze Zbyszkiem. Żaden obcy Wacuś nie zagości już w moim cudownym gniazdku. O, znowu jest wilgotne. I znowu miałbym ochotę…
- Patryk, proszę, jestem już wykończona. I bardzo zmęczona. Ale jeśli…
- A więc śpimy, moje słonko. Wszak przed nami długie życie, prawda?
- Oj, prawda, prawda. Kocham cię, Patryku.
- I ja ciebie kocham, Beatko.  


KONIEC

10 573 czyt.
100%64
Minka227

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyczne, użyła 6595 słów i 35774 znaków.

4 komentarze

 
  • milenka25

    milenka25 · 8 gru 2018

    Z mila checia wracam do twoich wszystkich opowiadan pozdrawiam wierna czytelniczka Milenka

  • czarnyrafal

    czarnyrafal · 21 lis 2015

    Mnie to jednak wcale nie przeszkadzało bo zajęty treścią po prostu na to nie zwracałem uwagi.Treśc przebogata pełna niespodziewanych zwrotów akcji i mimo ogromu erotyki tak romantyczna.Niekłamana w tym zasługa Autorki-kobiety.Bo tylko kobieta umie o tym tak ciepło pisać.Wielkie brawa.   

  • Minka227

    Minka227 · 9 wrz 2014

    Postaram się poprawić

  • Krokodylek13

    Krokodylek13 · 9 wrz 2014 · 284254653

    Całkiem nieźle piszesz ale musisz pozbyć się jednej rzeczy przez którą źle się to czyta. Za często używasz imion na początku dialogu.