
Jego kutas pulsował w spodniach, twardy jak stal, gdy przypomniał sobie, jak późnej tej nocy wsadził jej do ust całą swoją długość, aż się zakrztusiła, a łzy spływały po jej policzkach. Kurwa, jak ona ssie, pomyślał, przesuwając kciukiem po ekranie, powiększając ujęcie, na którym Nika patrzyła prosto w kamerę, jej zielone oczy pełne łez i pożądania, podczas gdy jego fiut znikał między jej wargami. Słyszał własny głos na nagraniu, chrapliwy i pełen władzy: „Weź to głębiej, suko. Chcę poczuć twoje gardło, jak się zaciska na moim kutasie.” A ona posłusznie zanurzała się niżej, dławiąc się, aż jej nos dotykał jego podbrzusza, a on trzymał ją za włosy, jakby była jego własnością.
Przerwał odtwarzanie, gdy na ekranie pojawiła się Kasia – jej ciało było pokryte siniakami w kształcie jego zębów, a jej czerwona sukienka, kiedyś elegancka, teraz była podarta i zabrudzona ich wspólnymi sokami. Pamiętał, jak ją pieprzył od tyłu, trzymając za biodra tak mocno, że później miała ślady jego palców. Jej krzyki, gdy walił w nią jak w kowadło, wciąż brzmiały mu w uszach. „Tak, panie, tak! Jestem twoją dziwką, twoją kurwą!” – wrzeszczała, a on uderzał ją jeszcze mocniej, aż jej ciało drżało przy każdym wpychaniu.
Odłożył telefon na biurko, przesuwając dłonią po twarzy. Od tygodnia Kasia nie odpowiadała na jego wiadomości na portalu. Najpierw myślał, że gra, że chce, żeby za nią szalał, ale teraz zaczynał się niepokoić. Może coś się stało? A może po prostu znalazła sobie kogoś innego, kto lepiej potrafi zaspokoić jej potrzeby? Wzruszył ramionami. Nie miał czasu na to. Zawsze były inne suki gotowe na jego uwagę.
Jego wzrok padł na drzwi sypialni, za którymi słyszał, jak Melania krząta się po kuchni. Od lat była mu posłuszna, ale ostatnio coś się w niej zmieniło. Odkąd zaczęła przeczuwać jego sekrety, stawała się coraz bardziej ciekawa, coraz bardziej podniecona. Może to przez to, że raz, gdy myślał, że śpi, zostawił otwarty laptop z filmikami. Może coś zobaczyła. Może coś usłyszała.
Uśmiechnął się pod nosem. To byłoby interesujące.
Melania stała przy blacie kuchennym, krojąc marchewkę na cienkie plasterki. Nóż uderzał o deskę z rytmicznym, uspokajającym dźwiękiem. Jej myśli krążyły wokół tego, co zobaczyła kilka dni temu na laptopie męża. Nie powinna była podglądać, ale nie mogła się powstrzymać. Te obrazy – te dziewczyny, związane, bite, używane jak zabawki – budziły w niej dziwną mieszankę obrzydzenia i podniecenia. Jej ciało reagowało mimo woli; czuła, jak jej sutki twardnieją pod bluzką, jak wilgotnieje między nogami, gdy przypominała sobie, jak Stanisław trzymał tę rudą za gardło, a druga lizała jej cipę, aż ta krzyczała.
Odetchnęła głęboko, próbując się skupić na gotowaniu. Dzieci były u babci, więc mieli wieczór tylko dla siebie. Może to była okazja, żeby wreszcie porozmawiać. Albo… żeby coś więcej.
Usłyszała jego kroki za sobą. Nie musiała się odwracać, żeby wiedzieć, że stoi w progu, obserwując ją. Czuła jego wzrok na swoich biodrach, na krzywiźnie pleców, gdy nachylała się, żeby wziąć patelnię. Jego obecność była jak dotyk – gorąca, ciężka, nieunikniona.
– Co gotujesz? – Jego głos był niski, prawie leniwy, ale słyszała w nim to coś, co zawsze ją rozbrajało – tę nutę dominacji, która sprawiała, że jej kolana się trzęsły.
– Kurczaka z warzywami – odparła, starając się, żeby jej głos brzmiał normalnie. – Myślałam, że zjemy kolację, zanim dzieci wrócą.
Usłyszała, jak podchodzi bliżej. Jego dłoń opadła na jej biodro, ciężka i gorąca nawet przez materiał spodni. Poczuła, jak jej oddech przyspiesza.
– A może najpierw coś innego? – szepnął jej do ucha, a jego oddech musnął jej szyję, wywołując gęsią skórkę.
Serce jej waliło. Wiedziała, co ma na myśli. Wiedziała, że powinna się sprzeciwić, ale jej ciało już się poddawało, zanim jej umysł zdążył zareagować.
– Stanisław… – zaczęła, ale jej głos był słaby, bez przekonania.
– Chodź – powiedział, chwytając ją za rękę i ciągnąc za sobą. Nie stawiała oporu.
W salonie panował półmrok, oświetlony tylko bladym światłem lampy stojącej w kącie. Stanisław pchnął Melanię na kanapę, a ona upadła na nią z lekko zdziwionym okrzykiem. Zanim zdążyła się podnieść, był już nad nią, jego ciało przygniatało ją do miękkiego obicia. Jego usta znalazły jej szyję, a zęby zagryzły delikatną skórę, aż poczuła ukłucie bólu zmieszane z falą rozkoszy.
– Chcesz wiedzieć, co robię, kiedy cię nie ma? – warknął, jednocześnie szarpiąc za guziki jej bluzki. Przyciski odskakiwały, a tkanina rozchyliła się, odsłaniając jej biust, przykryty tylko cienkim, koronkowe stanikiem.
Melania chciała coś powiedzieć, ale jego usta znów znalazły jej skórę, tym razem na piersi, gdzie jego język obwodził twardy sutek przez materiał. Jęknęła, jej plecy wygięły się w łuk, gdy jego zęby ścisnęły ją przez stanik, aż poczuła, jak moknie jej między nogami.
– Pokazałem ci tylko ułamek tego, co lubię – wyszeptał, odrywając się na chwilę, żeby zdjąć z niej bluzkę i rzucić ją na podłogę. Jego palce zaczepiły się o zamek stanika, a gdy go rozpiął, jej piersi wypadły, ciężkie i pełne, z sutkami stwardniałymi z pożądania. – Ale ty chcesz więcej, prawda? Chcesz wiedzieć, jak to jest być używaną jak te suki.
Jego słowa powinny były ją oburzyć, ale zamiast tego poczuła, jak jej cipka pulsuje, domagając się uwagi. Jej ręce same uniosły się, żeby objąć jego szyję, przyciągając jego usta z powrotem do swoich.
– Pokaż mi – szepnęła, zanim ich wargi się spotkały.
Stanisław uśmiechnął się przeciwnie, jego oczy błyszczały w półmroku. Wyjął telefon z kieszeni i kliknął kilka razy, zanim odwrócił ekran w jej stronę.
– Obejrzyj to – rozkazał, wstając i odchodząc kilka kroków, żeby dać jej przestrzeń.
Melania wzięła telefon drżącymi palcami. Na ekranie rozbłysło nagranie – te same dziewczyny, które widziała wcześniej, ale tym razem ujęcie było bliższe, bardziej intymne. Nika, ruda, leżała na stole, związana, jej nogi rozchylone, odsłaniające mokrą, różową cipkę, z której ściekały strumienie soków. Kasia klęczała między jej nogami, jej język pracował gorliwie, lizała i ssała, aż Nika wygięła się w łuk, krzycząc z rozkoszy. Następnie kamera przesunęła się wyżej, pokazując Stanisława, który stał za Kasią, trzymając ją za włosy, jego kutas – gruby, żyłkowany, lśniący od śliny – wpychał się w jej usta, aż dziewczyna dławiła się i kaszlała, ale nie przestawała lizać ruda cipę Niki.
– Boże… – wydusiła Melania, czując, jak jej własna wilgoć spływa po udach. Jej palce same zsunęły się między nogi, gdzie przez materiał spodni poczuła, jak bardzo jest mokra.
Stanisław obserwował ją, jego spojrzenie było gorące, prawie drapieżne.
– Podoba ci się? – zapytał, jego głos był chrapliwy z pożądania. – Podoba ci się, jak je używam?
Melania skinęła głową, niezdolna oderwać wzroku od ekranu. Na filmiku Stanisław wyciągnął kutasa z ust Kasi i przesunął się niżej, jego język zaczepił się o cipkę Niki, lizał ją od dołu do góry, a potem wbił się w nią palcami, rozciągając ją, aż dziewczyna jęknęła.
– One kochają to – ciągnął, podchodząc bliżej. – Kochają, jak są traktowane jak dziwki. Jak moje osobiste kurwy.
Jego dłoń opadła na jej kolano, a potem powoli sunęła w górę, pod spodnie, aż jego palce dotknęły gorącej, mokrej tkaniny jej majtek.
– A ty? – szepnął, wciskając palec pod materiał, directly na jej łechtaczkę. – Ty też chcesz być moją kurwą?
Melania jęknęła, jej biodra uniosły się, szukając więcej dotyku. Jej umysł był zamglony, pełen obrazów z filmiku – tych związanych dziewczyn, ich krzyków, ich rozkoszy.
– Tak – wydusiła, jej głos był ochrypły, prawie nierozpoznawalny. – Chcę.
Stanisław uśmiechnął się triumfalnie. Wyjął telefon z jej rąk i wrzucił go z powrotem do kieszeni.
– To udowodnij – powiedział, chwytając ją za ręce i ciągnąc na równe nogi. – Pokaż mi, że na to zasługujesz.
Melania stała przed nim, jej pierś unosiła się i opadała w szybkim rytmie. Czuła się naga, mimo że wciąż miała na sobie spodnie. Jego spojrzenie palło ją, jakby zdzierał z niej ubranie warstwa po warstwie.
– Rozebrać się – rozkazał, krzyżując ręce na piersi.
Jej palce drżały, gdy rozpięła spodnie i zsunęła je wraz z majtkami. Stanęła przed nim całkowicie naga, jej ciało odsłonięte, wrażliwe na jego wzrok. Jego oczy przesuwały się po niej, zatrzymując się na jej piersiach, na brzuchu, na wilgotnej szczelinie między nogami.
– Na kolana – powiedział, a jego głos był twardy, nieznoszący sprzeciwu.
Uklękła przed nim, jej kolana uderzyły o dywan. Czuła się mała, poddana, i to podniecało ją jeszcze bardziej. Jego dłoń opadła na jej głowę, palce splatając się w jej włosach, ciągnąc lekko, aż uniosła wzrok.
– Jesteś moją własnością – powiedział, jego kciuk musnął jej wargi. – Moją kurwą. Moją dziwką. Zrozumiano?
– Tak – szepnęła, jej oddech był płytki, nerwowy.
– Tak, co?
– Tak, panie.
Jego uśmiech był zimny, zadowolony.
– Dobra dziewczynka.
Puszczając jej włosy, sięgnął do kieszeni i wyjął coś, co lśniło w półmroku. Melania z trudem rozpoznała to – był to marker, czarny, permanentny. Jej serce zabiło szybciej, gdy Stanisław odkręcił nakrętkę i przyłożył końcówkę do jej piersi.
– Nie ruszać się – rozkazał, a potem zaczął pisać.
Zimny, mokry czubek markera sunął po jej skórze, zostawiając za sobą ciemny ślad. Pisał powoli, starannie, a ona czuła, jak litery formują się na jej ciele. Gdy skończył, odsunął się, żeby podziwiać swoje dzieło.
Na jej lewej piersi, tuż nad sutkiem, widniało imię: NIKA.
– Teraz jesteś nią – powiedział, jego głos był głęboki, pełen satysfakcji. – Jesteś moją rudą suką. Moją Nika.
Melania spojrzała w dół, na ciemne litery na swojej skórze. Powinna była czuć wstręt, upokorzenie, ale zamiast tego poczuła falę gorąca między nogami. Była teraz kimś innym. Kimś, kogo można używać. Kimś, kto nie musi się wstydzić swoich pragnień.
– Tak, panie – szepnęła, unosząc wzrok. – Jestem Nika.
Stanisław uśmiechnął się szeroko, jego oczy błyszczały z podniecenia. Chwycił ją za ramiona i pchnął w stronę kanapy.
– Na czworaki – rozkazał, a jego głos był twardy, nieznoszący sprzeciwu. – Chcę zobaczyć, jak moja ruda suka prezentuje mi swoją dziurkę.
Melania – nie, Nika – posłusznie opuściła się na czworaki, jej pośladki uniosły się w powietrze, odsłaniając wilgotną, różową szczelinę. Czuła się wystawiona na pokaz, upokorzona, i to tylko pogłębiało jej podniecenie. Jej cipa pulsowała, domagając się dotyku, ale wiedziała, że musi czekać. Musi być posłuszna.
Stanisław klęknął za nią, jego dłonie opadły na jej pośladki, rozchylając je, żeby lepiej widzieć. Jego palec sunął w dół, od jej cipki do drugiej, mniejszej dziurki, którą dotychczas rzadko eksplorowali.
– Tak ładnie wyglądasz, Nika – powiedział, jego oddech był gorący na jej skórze. – Twoja dupa jest taka ciasna. Myślisz, że jest gotowa na to, co dla ciebie mam?
Jęknęła, jej ciało drżało z oczekiwania. Pamiętała, jak na filmiku używał tej samej zabawki na prawdziwej Nikę. Pamiętała, jak dziewczyna krzyczała, gdy koński strapon wpychał się w nią, rozciągając ją bezlitośnie.
– Proszę, panie – szepnęła, jej głos drżał. – Chcę to poczuć.
Stanisław śmiał się cicho, jego palec nacisnął na jej odbyt, krążąc wokół niego, przygotowując.
– Będziesz krzyczeć – obiecał. – Będziesz płakać. Ale będziesz to kochać.
Odszedł na chwilę, a ona słyszała, jak grzebie w szufladzie. Gdy wrócił, trzymał w dłoni koński strapon – gruby, czarny, z paskami do przymocowania. Jej oddech przyspieszył, gdy zobaczyła, jak zakłada go na siebie, mocując paski wokół swoich bioder. Jego własny kutas, twardy i gotowy, wystawał spod zabawki, lśniący z podniecenia.
– Patrz, jak bardzo cię pragnę – powiedział, chwytając swój fiut i pocierając nim o jej pośladki. – Ale najpierw dostaniesz to, na co zasłużyłaś.
Przesunął się bliżej, a czubek strapona dotknął jej odbytu. Był zimny i twardy, obcy, ale jej ciało i tak się otworzyło, gotowe przyjąć go. Stanisław nacisnął, powoli, bezlitośnie, a ona jęknęła, gdy strapon zaczął w nią wchodzić, rozciągając ją ponad to, co uważała za możliwe.
– Ooo, kurwa – wydusiła, jej paznokcie wbiły się w kanapę, gdy poczuła, jak zabawka wypełnia ją całkowicie, jej odbyt palił od rozciągania, ale ból mieszał się z rozkoszą, tworząc coś, czego nigdy wcześniej nie doświadczyła.
– Weź to – warknął Stanisław, wpychając strapon głębiej, aż jego biodra uderzyły o jej pośladki. – Weź całego mnie, suko.
Jęknęła głośno, jej ciało drżało, gdy zaczął się poruszać, wyciągając strapon prawie do końca, a potem wpychając go z powrotem z brutalną siłą. Każde pchnięcie wywoływało falę bólu i rozkoszy, która rozprzestrzeniała się po jej ciele, aż nie była już pewna, gdzie jedno się kończy, a drugie zaczyna.
– Jesteś moją dziwką – syczał, jego dłoń opadła na jej pośladki, uderzając ją mocno. – Moją rudą kurwą. Powiedz to.
– Jestem twoją dziwką – krzyknęła, jej głos był ochrypły, pełen łez i pożądania. – Twoją rudą kurwą!
Jego dłoń uderzyła ją ponownie, tym razem w drugie miejsce, a ona wygięła plecy, przyjmując ból jako część rozkoszy. Strapon wypełniał ją całkowicie, jego ruchy stawały się szybsze, bardziej brutalne, aż czuła, że zaraz eksploduje.
– Dotknij się – rozkazał, jego głos był chrapliwy z pożądania. – Pokazuj mi, jak bardzo ci się podoba.
Jej ręka zsunęła się między nogi, gdzie jej palce znalazły łechtaczkę, twardą i pulsującą. Dotknęła się, pocierając szybko, w rytm jego pchnięć, aż poczuła, jak narasta w niej orgazm, niepowstrzymany, potężny.
– Tak, kurwa, tak! – krzyknął Stanisław, jego ruchy stawały się coraz bardziej chaotyczne. – Chcę, żebyś skończyła, suko. Chcę poczuć, jak twoja dupa się zaciska na moim kutasie.
To było za dużo. Jej ciało wygięło się w łuk, gdy orgazm uderzył w nią z siłą, która niemal ją powaliła. Krzyczała, jej cipka pulsowała, a sok płynął po jej udach, gdy strapon wciąż wbijał się w nią, przedłużając jej rozkosz.
Stanisław wydawał się nie mieć końca. Jego oddech był ciężki, jego ruchy stawały się coraz bardziej dzikie, aż w końcu zatrzymał się, jego ciało sztywne, gdy wypełniał straponem jej odbyt po raz ostatni, a potem poczuła, jak jego własny kutas pulsuje, wyrzucając strumienie gorącego nasienia na jej plecy.
– Kurwa – wydusił, jego dłonie opadły na jej biodra, trzymając ją mocno, jakby bał się, że upadnie. – Jesteś… perfekcyjna.
Melania – Nika – upadła na kanapę, jej ciało drżało, wyczerpane, ale szczęśliwe. Czuła się użyta. Spełniona. Jakby wreszcie znalazła swoje miejsce.
Stanisław wyjął strapon i rzucił go na podłogę, a potem opadł obok niej, jego dłoń znalazła jej włosy, przeczesując je czule.
– Dobra dziewczynka – powiedział, jego głos był teraz łagodniejszy, prawie czuły. – Moja dobra, brudna suka.
Ona uśmiechnęła się słabo, jej powieki były ciężkie.
– Dziękuję, panie – szepnęła.
On się zaśmiał, niski, gardłowy dźwięk.
– To jeszcze nie koniec – powiedział, sięgając po telefon. – Masz nagrodę.
Przewinął ekran, aż znalazł to, czego szukał. Następnie odwrócił telefon w jej stronę.
Na ekranie Kasia i Nika były związane, ich ciała lśniące potem. Stanisław stał między nimi, jego kutas wpychał się na przemian w ich usta, ich cipy, ich dupy, podczas gdy one jęczały i błagały o więcej. Kamera była bliżej tym razem, każdy szczegół był widoczny – ich twarze wykrzywione rozkoszą, ich ciała drżące z każdym uderzeniem, każdym pchnięciem.
– Patrz – powiedział Stanisław, jego palec wskazujący sunął po ekranie, jakby dotykał ich ciał. – Patrz, jak je używam. Jak je pieprzę, aż krzyczą.
Melania nie mogła oderwać wzroku. Jej cipka znów zaczęła pulsować, mimo że przed chwilą miała orgazm. Jej palce same zsunęły się między nogi, gdzie znów była mokra, gotowa.
– Chcę… – zaczęła, ale nie była pewna, co dokładnie chce. Więcej bólu? Więcej rozkoszy? Więcej upokorzenia?
Stanisław pochylił się, jego usta znalazły jej ucho.
– Wiem, czego chcesz – szepnął. – Chcesz być jedną z nich. Chcesz, żebym cię używał tak samo. Brutalnie. Bez litości.
Skinęła głową, jej oddech był płytki, nerwowy.
– Tak – przyznała. – Chcę.
Jego uśmiech był zimny, obiecujący.
– To dostaniesz – powiedział, wyłączając telefon i odkładając go na bok. – Ale najpierw musisz udowodnić, że jesteś gotowa.
Jego dłoń znów znalazła jej włosy, ciągnąc je, aż uniosła wzrok.
– Więc klęknij – rozkazał. – I pokaż mi, jak bardzo mnie pragniesz.
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
Dodaj komentarz