Bal sylwestrowy. Marta i student cz. 2

Bal sylwestrowy. Marta i student cz. 2

Ustami skubnął delikatnie jej szyję.  
- Mariuszu… czy nie działasz nazbyt śmiało…? – celowo ważyła słowa, żeby z jednej strony móc protestować, a z drugiej, nie speszyć chłopaka.
A ten, uderzony zapachem kobiecego ciała, perfumami, poczynał sobie coraz śmielej. Błądził ustami po karku.
- Marto, co za zapach… jakie ty masz delikatne… aksamitne ciało…
O tak! Poznawaj je! – pomyślała.
- Mariuszu… tylko błagam… niech twe armie nie przekraczają granicy… - Delektowała się militarnym słownictwem młodego historyka. Nie odpychała go, ani nie odsuwała się, nie chcąc go zrazić.
Rozdygotany chłopiec całował szyję.
- Marto… proszę… pozwól im chociaż dotrzeć do linii demarkacyjnej… to twoich ust…
- Nie, nie, nie… mówię stanowcze stop agresorowi… - uśmiechała się kusząco i nie uciekała z ustami.
Chłopiec, śliniąc się i cmokając w skórę kobiety, przesuwał się z szyi stopniowo w stronę podbródka, by wreszcie dopaść jej ust. Tym razem przyssał się znacznie pożądliwiej niż podczas bruderszaftu.
- Cóż za srogi okupant mnie nawiedził… - Marta niby lamentującym głosem, nadal żartowała.
- Okupant tyleż srogi, co zachłanny! – Zsunął się z ust, ponownie w kierunku szyi i.. coraz niżej. W stronę dekoltu.
- O Boże! Cóż za nienasycony najeźdźca! – Kobieta delikatnie odpychała Mariusza, ale nie na tyle, żeby przestał.
- Och! Co za wspaniały teren do łupienia! – Student całował dekolt namiętnie.
- Powstrzymaj zatem swe drapieżne zagony… - Coraz mocniej podniecały Martę porównania militarno-historyczne.
Chłopiec nic nie mówił, tylko delektował się całowaniem górnej części piersi i rowka między nimi. Cmokał raz w jedną, raz w drugą półkulę.
- Co za skarby! Aż się proszą żeby zostać zagrabione!
- Mariuszu… błagam…
Błagam o jeszcze – myślała w duchu. A powiedziała:
- Błagam… zaniechaj swych niecnych zamiarów…
Cichy głos kobiety dopingował młodego historyka. Jego usta już nie zadawalały się górą dekoltu. Zjechały niżej wodząc wzdłuż krawędzi materiału sukni.
- Co za bogactwa! Jaki wytworny materiał! Aż chce się go zsuwać…
- O nie Mariuszu… - delektowała się jego imieniem, tak samo jak zwrotami historycznymi – Mariuszu… twe bezecne hordy nie mogą naruszać pewnych limes…
- Limes stanowczo ustanowiono po to, żeby dzicy barbarzyńcy je przekraczali!
I przekroczył granicę. Usta zsunęły materiał w dół i dotarły do koronki stanika.
- Mariuszu… nie… wkroczyłeś w strefę zakazaną… - szeptała.
- W strefę zdemilitaryzowaną… Boże! Jaka śliczna jest ta koroneczka! Tylko autentyczne damy zapewne noszą takie cudeńka…

Wargami ogarniał materiał biustonosza. Przesuwał po nim namiętnie, upajając się widokiem, zapachem, bliskością i intymnością kobiety.
Wzdychała głęboko. Czerpała olbrzymią przyjemność z "najechania” jej biustu, mimo, że przez materiał stanika, a większą, znacznie większą z coraz większej śmiałości młodzieńca.
- Mariuszu… najechałeś moje terytorium stanowczo za daleko…
- Daruj… Marto… Nie mogę się powstrzymać… te koronki…
Uznał, że rzeczywiście pozwolił sobie nazbyt wiele. Dlatego wycofał usta ze "strefy zakazanej”.

9 488 czyt.
100%137
Historyczka

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyczne, użyła 549 słów i 3337 znaków, zaktualizowała 11 paź o 8:05

Komentarze (7)

 
  • Historyczka

    Historyczka 13 października

    Mariuszello, jakie elementy opowiadania sprawiają Tobie największą przyjemność...?

  • mariuszello

    mariuszello 12 października

    Fajnie się czyta....

  • Historyczka

    Historyczka 11 października

    Bardzo ciekawa uwaga!

  • MrHyde

    MrHyde 11 października

    Skoro pojawił się lines (pilnuj rodzajów gramatycznych - przekraczać go a nie je), to pora podać nazwy najechanych prowincji. Możesz też pozwolić Alarichowi złupić stolicę Imperium, albo przekonać przesądnego Huna Atillę, żeby tego nie zrobił

  • Historyczka

    Historyczka 11 października

    Dzięki Bellu, pokrzepiłaś mnie z militariami

  • bella

    bella 11 października

    bardzo fajne a słownictwo militarne nic ująć

  • Historyczka

    Historyczka 11 października

    Przyznam się, że pisze mi się to dość dobrze. Choć mam obawy, czy Mariusz nie przechodzi przemiany zbyt szybko i za szybko się ośmiela...
    Student jest wysoce uzdolnionym historykiem - chyba za mało to oddałam. Jakie macie pomysły, żeby jakimiś faktami to udokumentować?
    Stąd w ich dialogi - obojga historyków - wplotłam słownictwo militarno-historyczne. Czy może tak być, Waszym zdaniem?
    Jeśli dodalibyście jakieś opisy, scenki, słowa, które uwypuklą nastrój - piszcie proszę w komentarzach.