Bal Sylwestrowy. Marta i student cz. 4

Bal Sylwestrowy. Marta i student cz. 4Najeźdźca był wniebowzięty, aż palił się do natarcia. Szybko nakierował na cel.

Gdy poczuła agresora ślizgającego się po kroczu, wszczęła lamentowanie.

–- O Boże! Cóż za potężny taran zaczyna szturm mych bezbronnych wrót…

Mariusz niewprawnie próbował ulokować penisa w pochwie kobiety. Niestety robił to nerwowo, ponadto Marta, pozorując opór, wierzgała nogami, więc mu nie wychodziło.

Był jednak potwornie zdeterminowany. Sapał.

– Nadaremny trud oblężonych… mego szturmu nic nie powstrzyma! –

Studenta historii podniecało to słownictwo nie mniej niż nauczycielkę.

Historyczka cały czas protestowała. Powtarzała w kółko:

– Nie… nie…

Ale przestała wierzgać. Bała się, że Mariusz się zdeprymuje swoim niepowodzeniem. Nawet, niby nieświadomie, szerzej rozłożyła nogi.

Wreszcie Mariusz dopiął swego. Czubek jego członka zanurzył się w szparce.

– Miejsce miecza jest w pochwie… – sapnął.

Teraz musi się udać! – dopingował sam siebie.

– Ojjj… – jęknęła Marta. – Wiedziała już, że zostanie zdobyta. Mogła sobie pozwolić na kolejne protesty. – Mariuszu… nie! Powstrzymaj okrutną inwazję…

Ale Mariusza już wołami by nie odciągnął. Z całą siłą, bez litości, wepchnął Marcie do końca. Był arcyszczęśliwy.

Zrobiłem to! Już nie jestem prawiczkiem! Jak on powiedział? Zakisiłem ogóra w nauczycielskiej pizdeczce!

Powoli wycofał się nieco, by wykonać kolejne pchnięcie. Marta zareagowała na to jękiem. Jęczała po każdym kolejnym sztychu, szepcząc:

– Nie, nie…

Ale nie opierała się. Mariusz był w siódmym niebie.

Kiedy jego członek uderzał mocno o dno pochwy, kobieta stękała głośniej.

– Mariuszu… ach… jesteś bezlitosny… – Wiedziała że takie słowa pobudzą męskie ego.

– Tak! Zdobyłem cię. Jesteś teraz moja!

– Tak… ach… jestem… ach… twoja… zdobyłeś mnie… wziąłeś w jasyr – jęcząc, potwierdzała podniecona Marta.

Jeszcze bardziej rozogniony chłopak przyspieszył cwał. W jego rytm pobrzdękiwała, żywo podskakując biżuteria: koczyki i naszyjnik. Młodzian zachwycał się, że jego fantazje stają się rzeczywistością.

– Mariuszu… ochh… twój taran, jest taki potężny… i brutalny… A moja świątynia jest tak ciasna…

– To… doskonale… złupię ją niemiłosiernie!

– Och… ja biedna… zniewolona… pohańbiona…

Ten dialog straszliwie podniecał Mariusza. Teraz całe swoje siły wkładał w to, żeby pchnięcia były takie, jakby chciał przebić dziewczynę na wylot. Kozetka zaczęła trzeszczeć.

– Mariuszu… ależ jesteś ekspansywny… czuję się niczym nabita na pal…

Kiedy chłopak przyspieszył i rozpoczął istną galopadę, raźno jej sekundowały kolczyki, omal nie urywając się.

Marta przestraszyła się, że wkrótce może dojść do wytrysku. W niej.

– Mariuszu, jesteś niezabezpieczony… uważaj, żeby nie skończyć we mnie… – kobieta bała się tego bardzo, ale jednocześnie, o dziwo, strach podniecał ją. I słowa wypowiadane do chłopaka.

Jego z kolei, pobudzała świadomość, że może spuścić się w cipce dojrzałej kobiety. W cipce nauczycielki

– Aaaa! Chcę tego! Chcę skończyć w tobie! W nauczycielskiej piczy!

– Nie… błagam! Mógłbyś zrobić mi dziecko!

To jeszcze bardziej go rozjuszało. On, nastoletni do tej chwili, nieśmiały prawiczek, mógłby zmajstrować brzuch dojrzałej kobiecie.

Trzymał Martę mocno, jak w żelaznych kleszczach. Wręcz grzmocił ile sił.

Tymczasem, za ścianą urwała się muzyka. Można było dosłyszeć gromkie odliczanie: dziesięć! dziewięć! osiem!

Mariusz dostosował się do tempa odliczania. Pchnięcia stały się wolne, ale głębokie. Marta odczuwała je intensywnie. Jej jęki przerodziły się w głośne krzyki.

– Achhh! Achhhh!

– Cztery! Trzy! Dwa!

Nagle rozległ się wystrzał, fajerwerki obwieściły odejście starego roku.

Historyczka

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 624 słów i 3969 znaków, zaktualizowała 31 mar 2020.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto