Zawsze należy dokładnie sprawdzić cz 3

Samanta odsunęła się do tyłu i rozpięła suknię. Została tylko w majteczkach, bo staniczek schowała razem ze swoją sukienką w torbie w łazience.  
— Och, kochanie — szepnął
     Zaczął całować jej piersi, potem brzuch. Wziął na ręce i zaniósł do sypialni. Ona zdejmowała z niego wszystko.  
— Jestem cała twoja — szepnęła  
Położył ją na łóżku i zdjął majteczki. Teraz rozsunął jej uda i po chwili poczuła tam jego usta. Nie myślała, że to takie rozkoszne. Nie miała pojęcia jak to będzie, ale przecież nie jedno czytała czy widziała. Całowała go łapczywie.  
W ich ciałach rozszalał sie sztorm namiętności. Sam niemiała doswiadczeia ale intucja mówiła jejco i jak robić. On, starał się być delikatny, ale w końcu dała mu znak, że właśnie pragnie inaczej. Trwało to trochę, aż do wielkiego finału, kiedy poczuła, że w niej został. Nie obawiała się konsekwencji. W tym dniu raczej nie mogła zajść,a gdyby? W końcu to był ten wybrany i oczekiwany, przy którym czuła się bezpieczna, spełnionai szczęśliwa. Potem leżeli uspokojeni. Po kilku minutach znowu zaczęła go całować, a on ją. Wszystko zaczęło się od nowa...  
  
Przez okres wolnego, powtarzali to wiele razy. Urozmaicali, bo zarówno Henry jak i Samanta odkrywali w sobie ukryte pragnienia. Ale najszybciej rozwijało się w nich uczucie. On odczuł, że znalazł wymarzoną osobę. Ona, dzięki Henremu uwierzyła w ludzi. Pokochała go tak mocno jak kobieta może pokochać mężczyznę.  
     Wrócili do pracy. Przez pierwsze dni starali się ukrywać wzajemne uczucia, ale niezbyt im się to udawało. W połowie stycznia oboje postanowili. Chcieli się pobrać.  
Poszli do urzędu. On w najlepszym garniturze, ona w pięknej, granatowej sukni od niego. Obiecał jej kupić na ślub kościelny, piękną białą suknie z długim welonem. Urzędnik stanu cywilnego wziął od nich potrzebne dokumenty. Wrzucił dane na komputer. Po chwili wstał i poszedł za oszklone pomieszczenie. Samanta i Henry popatrzyli po sobie.
— Pewnie dziwią się, ze taki stary chłop bierze sobie taką młodą i piękną dziewczynę.
— Zleje cię — uśmiechnęła się.  
     Urzędnik wrócił.  
— To jakiś żart? — zapytał.
— Co pan! — oburzył się mężczyzna.
— W takim razie, kierownik tej placówki prosi do pokoju.  
     Weszli za nim i po chwili znaleźli się w pokoju kierownika.
— Nazywam się Brian Horowitz. Jestem kierownikiem tej jednostki. Proszę usiąść.
     Usiedli. Wymienili zdziwione spojrzenia.  
— Nie rozumiem jak to możliwe. Robicie wrażenie poważnych ludzi, a wasze zachowanie świadczy, że nic nie ukrywacie.
— Czy możemy się dowiedzieć wreszcie o co chodzi? Kochamy się i chcemy się pobrać. Chyba nie ma problemu, że moja wybranka ma prawie dziewiętnaście, a ja trzydzieści siedem lat, prawda?  
— Nie, panie Dawson. Chodzi o to, że ta dziewczyna jest pańska córką. I to nie przyrodnią, ale rodzoną.
    Henry popatrzył na urzędnika z lekkim uśmiechem.
— Bardzo głupi żart.  
— Przykro mi. Samanta Hendrix otrzymała to nazwisko po drugim mężu swojej matki, Mary Jankowic. Pierwszym mężem Mary był Henry Dawson, czyli pan. Dziewczynce nadano imię Suzan. Urodzona 12 października 1999 roku w Nowym Yorku. Matką jest Mary. Powinniście wcześniej doładnie sprawdzić.
— Kochanie, czy naprawdę masz na imię Suzan? — zapytał Henry słabym głosem.
     Blada jak ściana dziewczyna, szepnęła.
— Nigdy nie lubiłam swojego imienia. Zmieniłam legalnie na Samanta.
— To nie możliwe — szepnął Henry — musi być jakiś błąd.
— Przykro mi, panie Dawson. System nie kłamie.  
Po chwili byli już na zewnatrz. Nie czuli chłodu.
— Henry, odwieź mnie do domu. Do mojego domu.
     Mężczyzna otworzył drzwi mercedesa. Dziewczyna wsiadła. Jechali bez słów. Otworzyła drzwi kiedy dojechali pod blok, w którym mieszkała.
— Chciałam ci tylko powiedzieć, że naprawdę cię kocham — szepnęła.
— Tak mi przykro, kochanie. Nic sobie nie rób. Kocham cię.
— Żegnaj ojcze.
     Weszła do bloku. Henry ruszył. Świat dla niego się właśnie skończył...  

Po przyjeździe do domu zadzwonił do swojego menagera.
— Na razie mnie nie będzie. Samanty także.
— Bardzo się cieszę i cała brygada... — rzekł miło Bob.
— To nie tak. Pracujcie jak dawniej. Dacie radę.

Henry nie spał tej nocy. Wielokrotnie brał w dłonie komórkę i trzymał palec na  wyświetlonym imieniem Samanta.  
     Przez cały tydzień nie wychodził z domu. W końcu wziął prysznic i ogolił się. Usłyszał dzwonek do drzwi.
— Pewnie wezwanie na policję. Widocznie nie powinienem wychodzić z więzienia — szepnął do siebie.  
     Otworzył, nawet nie patrząc przez judasza. Przed drzwiami stała Samanta. Miła nieco podkrążone oczy.  
— Mogę wejść?
— Oczywiście... Sam... córko.
     Weszła i powiesiła palto w szafie. Weszli do salonu.
— Henry... Przyszłam ci powiedzieć, że nadal kocham cię tak samo. Możesz myśleć, że jestem zboczona, ale nadal pragnę cie również jak wcześniej.
— Boże... Byłem taki szczęśliwy. Sądziłem, że mój los się odwrócił. Nie można wyrzucić prawdziwej miłości z serca. Ja też cię kocham i...
— Powiedz — popatrzyła mu prosto w oczy.
— Nic się nie zmieniło... ale nie mogę... nie powinniśmy. To nielegalne, zabronione , to...
     Nie dała mu skończyć. Poczuł jej usta na swoich. Przez pierwszą sekunde miał jedna myśl, że całuje swoją córką. Ale po chwili już nie myślał. Rozbierali się szybciej niż pierwszego dnia. Kochali się drapieżnie, a potem nawet przez łzy. Po godzinie i pół leżeli obok siebie na pościeli.
— To nie może tak być. Teraz będą nas monitorować. Oboje pójdziemy do więzienia. Dla mnie to nic, byłem już, ale ty?  
— Jestem ponoć twoją córka, więc mogę z tobą mieszkać.
— Mieszkać... tak, ale wiesz co wtedy będzie...  
     Spojrzała mu w oczy.
— Powiedz mi. Kochasz mnie jak córkę?
— Tak, jesteś nią.
— Nie kłam. To rozum. Powiedz co mówi ci serce.  
— Serce? Wiesz przecież. Nigdy nie byłem tak szczęsliwy. A teraz jestem tak samo mocno nieszczęśliwy.
— Henry. Jeżeli mi ciebie odbiorą, nie mam po co żyć.
— Co ty mówisz! Poznasz kogoś dobrego, w swoim wieku. Po jakimś czasie zapomnisz...
— A ty? Zapomnisz mnie?
— Nigdy. Jesteś moją córką...
— Najpierw córką?
— Po jakimś czasie zrozumiem. Muszę. Nie. Najpierw jesteś dla mnie miłościa, kochanką. Kimś kto dał mi radość i szczęście.  
    Zadzwoniła jego komórka.
— Halo, kto mówi — zapytał Henry.
— Czy Henry Dawson?
— Tak, to ja. Kto mówi.
— Sędzia stanowy, Jefferson Perry.  
— Czy jestem aresztowany?
— Nie panie Henry, mogę tak mówić?
— Tak, oczywiscie.
— Moja żona mówiła mi, że prawdopodobnie jest z panem teraz Samanta. Znaczy, Suzan. Rosalia ma taki dar... Chciałbym z wami porozmawiać. Wyślę wiadomość z adresem. Proszę być o pierwszej. Rosalia przygotowała dobry obiad.
   Rozłączył się. Henry nerwowo sprawdził na internecie. Jefferson Perry rzeczywiście był sędzią stanowym w stanie Oregon.  
Ubrali się i trzy po pierwszej zadzwonili do drzwi rezydencji Perry's. Otworzył meżczyzna około sześćdziesięcioletni.  
— Proszę wejść.  
     Weszli do środka.
— Nie rozumiem dlaczego nas pan wezwał. Przecież mogłaby przyjechać policja.
— Zaprosiliśmy was z żoną na obiad.
— Nic nie jestem w stanie przełknąć.
— Obiad będzie o drugiej, więc mamy godzinę.  
     Do salonu weszła Rosalia. Miała na sobie szarą spódnicę i beżowy sweter. Włosy miała prawie całe siwe, ale częściowo pozostały jeszcze ciemno brązowe kosmyki.
— Mam na początek jedno pytanie do pani, Samanto.
— Dano mi imię Suzan...
— Wiem, ale nie lubi pani tego imienia, prawda? Prosze zapytać pana Dawsona co czuje do pani. Prosze zapytać go teraz.
— Ja wiem co Henry do mnie czuje...
— Proszę zapytać, jednak — Rosalia patrzyła nanich łagodnie.
     Samanta spojrzała na ojca.
— Henry, co czujesz do mnie?
     Rosalia się uśmiechnęła i rzekła.
— Idę kończyć obiad.  
     Oni spojrzeli po sobie, a potem na sędziego.
— Wysoki sądzie, o co tu chodzi? ( W ameryce należy się zwracać do sędziego: Your honor).
— Już objaśniam. Dostałem pismo w waszej sprawie. Były podejrzenia, że mieliście kontakt fizyczny.
    Henry spojrzał na Samantę.
— Proszę mnie aresztować, a ją puścić wolno. Proszę!
— Panie Henry. Proszę o chwilkę cierpliwości. I o chwilę zastanowienia. Czy sądzicie, że zapraszałbym was na obiad do mojego domu, żeby was aresztować?
— Nie wiem. Proszę mówić.
— Dobrze, ale proszę mi już nie przerywać — odrzekł uprzejmie Jefferson.
     Popatrzył na Samantę i Henrego.
— Widzicie. Przez całe życie byłem bardzo dokładny. Zawsze wszystko dokładnie sprawdzałem. To przynosi efekty. Kiedy dostałem informację o waszej sprawie, zacząłem sprawdzać. Wygladało, że to nie ma sensu, ale Rosalia powiedział, żebym szperał. Przejrzałem pańskie akta. Został pan skazany na pięć lat. Nigdy nie przyznał się pan do winy. Po dokładnym śledztwie udowodniono, że nie był pan winny popełnionego przestępstwa. Otrzymał pan od stanu Nowy Jork pięć milionów dolarów odszkodowania. Popełniono jedak małe niedopatrzenie. Nie zwrócono panu prawa ojcowskiego nad Suzan Dawson. W więzieniu nauczył się pan robić meble. Dlatego rok później otworzył pan swoją fabrykę. Zainwestował cztery miliony i po roku już pan był do przodu. Od tego czasu fabryka przynosi dochody i jest pan bardzo bogatym człowiekiem. Urzędnicy opisali mi w raporcie wasze zachowanie w urzędzie. To mnie dodatkowo zastanowiło i zacząłem wszystko sprawdzać jeszcze bardziej dokładnie.
Otóż 12 października 1999 roku w szpitalu głównym Miasta NJ, na sali wraz z pana żoną leżała inna kobieta, która również urodziła dzierwczynkę. Tej nocy jej córka zmarła, co zapisano w raporcie. Ktoś kto zrobił raport był naprawdę dokładny. Otóż zapisał, że opaski na rączkach obu dziewczynek były przecięte. Ale nikt nie zwrócił na to uwagi. Chcecie wiedzieć jak nazywała się ta kobieta?  
— A to ważne?
— Tak.
— Prosze powiedzieć — poprosiła Samanta.
— Kobieta miała na imię Klara. Klara Somerland. Prowadzi w Salem salon panienek do towarzystwa pod nazwą, Przytulny zakątek.
    Samanta spojrzała na Henrego.
— Znamy ją. Dzięki temu miejscu poznałam Henrego.
— Jak widzicie los wam nie sprzyjał. Całej waszej trójce, ale przeznaczenia nie da się oszukać. Rozmawiałem z Klarą. Wyznała mi wszystko. Zaszła w ciąże, ale nie chciała dziecka. Jednak nie usunęła ciąży. Kiedy dziecko Mary zmarło, zamieniła opaski.  
— Chce pan powiedzieć...
— Nakazałem zrobić szczegółowe badania DNA. Klara jest pani matką. Może w czterdziestym pokoleniu wstecz mieliście wspólnych przodków z Henrym. Nie jest pan jej, ojcem. Gdyby oddano panu prawo rodziielskie, było by bardziej skomplikowane, ale tak... Nic nie stoi na przeszkodzie byście wzięli ślub.  
— Boże. Sądziłam, że On o nas zapomniał.
     Jefferson uśmiechnął się.
— Nie zdziwiło pania zachowanie Klary? Serce matki pozna. Kiedy wróciła pani za godzinę, ona już wiedział. Dlatego dała pani taki wybór. Powiedziała mi, że nikt by pani nie dotknął. Dostawałaby pani 100$ za wolną godzinę lub 200 za obiad w restauracji. Sądziła, że któregoś dnia spotka pani swojego księcia. Kiedy przyszedł Henry, dowiedziła się o nim, że jest dobry i uczciwy. Proszę to podpisać.
    Sędzia podsunął papier dlo Samanty, a potem drugi, podobny do Henrego.
— Zawsze trzeba dokładnie sprawdzać — rzekł Jefferson, kiedy oboje podpisali.
— Mamy do pana zaufanie — rzekła Samanta.
— Wiecie co mnie przekonało? Nie w sensie prawnym czy moralnym tylko uczuciowym. W ważnych sprawach rozmawiam z zoną. Powiedziała mi, żebym zadał to pytanie. Jeżeli by pani zapytała ojcze...ale zapytała pani: Henry, co czujesz do mnie. Rosalia mi powiedział, że córka nigdy by tak nie zapytała. Czy jestem zaproszony na ślub?
— Oczywiście, panie sędzio.  
— Dziekuję. Oczywiście dostaniecie od nas dodatkowy prezent.
— Dodatkowy? — zapytali oboje.  
— To co podpisaliście to pozew stanu Nowy Jork jak i Stanu Oregon na sumę 5 milionów od osoby i od stanu. Powstało niedopatrzenie. W tej sytuacji, że jako obcy sobie ludzie zakochaliście się, jest zgodne z prawem. Po oświadczeniu urzędnika w urzędzie stanu, mogliście doznać szkód psychicznych, z samobójstwem włącznie. Otrzymacie dwadzieścia milionów odszkodowania. Dopilnuję tego osobiście bo sprawa jest wygrana. To potrwa około trzech tygodni. Również załatwienie nowych, tym razem prawdziwych dokumentów, potrwa również tyle czasu. Więc sugeruję ustalić datę ślubu za miesiąc, lub trochę później.
— A co z Klarą? Popełniła przestępstwo — zapytała Samanta — poza tym Henry mnie wychowywał pięć lat.
— Tak. Również dopilnuję by otrzymała najniższy wyrok, to jest cztery lata. W zawieszeniu. To dobra kobieta. Co do wychowania... Czasem przepisy można obejść...Odebranie prawa rodzicielskiego dużo pomogło. Chcesz Henry się ubiegać o jego przywrócenie?
— Obiad gotowy — rzekła Rosalia.

Miesiąc później odbył się ślub. Zaproszono całą załogę fabryki Henrego. Mary również otrzymała zaproszenie, ale nie raczyła przybyć. Miała problemy ze swoim kolejnym mężem. Do końca życia nie zaznała szczęścia.  
      Zaraz przy dzwiach wyjściowych w kościele stała kobieta w czerni. Popatrzyła chwilę na młodą parę i szepnęła.
— Wybacz mi córeczko.  

Rok później, Samanta została szczęśliwa matką dziewczynki. Dała jej na imię Hope ( Nadzieja).
Oboje z mężem dokładnie sprawdzili czy nie popełniono pomyłki w metryce chrztu.


Opisana historia jest fikcją. Nie jestem specem prawnym i nie wiem, czy w podanych warunkach Henry mógłby poślubić Samantę. Dowiem się w tygodniu w sądzie. W rodzinie mogą wystąpić dwa rodzaje relacji. Krwi, kiedy dziecko jest prawdziwą córką lub synem danego rodzica, przeważnie obu. Druga zależność ma miejsce, kiedy  jeden z rodziców bierze ponownie ślub, lub żyje z dziećmi partnera. ( W sensie, mieszka razem) Wówczas małżeństwo opisane w opowiadaniu byłoby bezprawne, tak myślę, ale nie mam pewności. Podobnie, w przypadku adopcji, czyli wówczas ani matka ani ojciec nie ma powiązań krwi z dzieckiem. Dlatego w opowiadaniu napisałem, że ojciec stracił prawo rodzicielskie, kiedy jego pozorna córka miała pięć lat. Oczywiście jest bardzo znana, prawdopodobnie mityczna historia króla Edypa, który poślubił nieświadomie swoją matkę. Dopisałem to aby nie było niedomówień.

AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii dramat i miłosne, użył 2491 słów i 14895 znaków, zaktualizował 4 gru 2019.

2 komentarze

 
  • Speker

    Całkiem fajna historia, choć życie nie daje takich zakończeń. Każdy dzień jest darem i trzeba go przyjąć i przeżyć. Zawsze trzeba dokładnie sprawdzać.
    Zdecydowanie zestaw na tak.

  • AlexAthame

    @Speker Dziękuję :)

  • Pani123

    Trochę jak bajka z obowiązkowym happy endem, szkoda, że w życiu się tak nie uklada ;)

  • AlexAthame

    @Pani123 Szkoda :) Dzięki. Lubię dobre zakończenia.