Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Trzy dni, część 4

Jonathan odkroił widelczykiem kawałek sernika, nadział małą porcję i wsnułą do ust.
– Nie zrobiłem tego tylko z powodu twojego ciała, chociaż jestem mężczyzną i gdybym powiedział, że pożądanie nie miało tam udziału, kłamałbym. Jestem kłamcą i zdrajcą, ale nie w stosunku do ciebie. Żony też nie okłamuję, ale ją zdradziłem. Może gdybym nie trwał od tygodni w nieporozumieniu z żoną, to nigdy by się to nie stało.
– Wiem – schyliła głowę – za późno to zrozumiałam. Nie mieliśmy czasu o tym rozmawiać, bo pochłonęły nas zmysły. W pracy mieliśmy preludium, zaś w domu już tylko rydwany ognia.
Odłożył widelec i spojrzał w jej oczy.
– Nie chciałem cię skrzywdzić, ani wykorzystać, to ja parłem do przodu, a ty nie mówiłaś nie. Sądzę, że chciałaś. Chciałaś tego, chciałaś mnie, chciałaś tego ze mną. Mogę ci powiedzieć coś osobistego, wręcz intymnego? Zdaje sobie sprawę, że w całościowym rozrachunku, to co powiem, może cię zaboleć.
– Powiedz, ale proszę, wysłuchaj mnie najpierw. Wiem, że weszłam w twoje życie jak złodziej, ale nie myśl sobie, że jestem tylko napaloną suką. Obserwowałam cię od lat. Jeżeli to ma zmniejszyć moją winę, zakochałam się w tobie i to dość dawno.
Jonathan spojrzał na nią krótko. Jej słowa go wzburzyły. Czyli nie miał być to dla niej czysty seks, ale raczej ukoronowanie pragnienia, dawno skrywanego? Pragnienia udekorowanego uczuciem, lub odwrotnie, miłości serca, która dostała jego, jako wisienkę wieńczącą tort.
Brunet zastanawiał się, czy rzeczywiście może jej teraz to powiedzieć, co pragnął jej przekazać. Jak bardzo płytkie się to wyda w porównaniu z tym co usłyszał z jej ust.
– Powiedz. – dotknęła jego dłoni.
– To będzie takie prozaiczne...
– Odważ się, być może się domyślam.
– Nie narzekałem na seks z żoną, prawdę mówiąc spełniał moje oczekiwania, a nawet delikatne fantazje, ale z tobą... To były rydwany ognia, jak sama określiłaś.
Popatrzyła na niego dłużej.
– Rozumiem, co miałeś na myśli, mówiąc, że może nie być to dla mnie miłe w ostatecznym rozrachunku. Dałam ci całą siebie. Mam nadzieję, że twoja żona mi wybaczy.
– Tego nie wiem. Powinienem czuć się winny, całkowicie winny, ale tak nie jest. Dlatego nie wiem, czy również mi przebaczy. Nie jestem w stanie wyobrażać sobie sytuacji, gdyby to ona mnie zdradziła i co ja bym wówczas czuł.
– Chcesz powiedzieć, że nie żałujesz?
– Tak najprościej można by powiedzieć, chociaż to zbyt ubogie wytłumaczenie.  
Mogę jeszcze trochę zostać? Nie chcę jechać do baru, ale też nie za bardzo chcę iść teraz do domu. Planowałem załatwić to krótko, ale sytuacja się zmieniła. Obawiałem się, że być może będziesz mnie nieco kokietować i tym razem po prostu się poddam twojemu urokowi. Nie spodziewałem się twojego wyznania. 
– Wówczas naprawdę byłbym dziwką. Chociaż dziwka bierze wynagrodzenie za swoje usługi. Teraz już wiesz, że nie zrobiłam tego z czystej żądzy. Czuje się z tym trochę źle, ale podobnie jak ty, nie czuję się całkowicie winna. I wiesz co? Nie obawiam się potępienia przez twoją żonę, bardziej przez córki.
Teraz on ujął jej donie w swoje i rzekł.
– Obydwoje popełniliśmy błąd, ale nie odwrócimy przeszłości. – pocałował ją delikatnie w usta.
Ona położyła palce na wargach i długo na niego patrzyła, w końcu zdecydowała się powiedzieć.
– To... to było takie cudne. Skąd... jak u ciebie powstało coś takiego? Odczułam to, jakbyś chciał powiedzieć: dziękuję, wybacz.
– Może cię zaskoczę, ale spróbowałem kogoś skopiować i skoro tak odebrałaś, to chyba mi się udało.
– Żona cię tak czasem całuje? – patrzyła z niepewnością, unosząc przy tym nieco swoje brwi.
– Rooney, starsza córka. Pocałowała mnie już tak trzy razy.
– Tylko w ten sposób, mniemam... – wyczuł zakłopotanie i niepewność w jej spojrzeniu.
– Och, bez obaw. Raz zrobiła to przy żonie, pierwszy raz jak miała dwanaście lat, podczas choroby, kiedy gorączka dochodziła czterdziestu stopni. W sumie ten pierwszy pocałunek był inny. Te dwa następne... Och, nie. Mam całkowitą pewność co do czystości tych pocałunków. Ona zrobiła to dużo lżej i delikatniej i z pewnością poza czystą miłością córki nic tam nie było innego. Nie jestem perwersyjny, tym bardziej ona. Jest bardzo czystą dziewczyną.
– Rozumiem. Musi cię bardzo kochać i widzieć, że ty ją kochasz.
– To jest mój mały kłopot. Uświadomiłem sobie to zupełnie niedawno, że jestem niesprawiedliwy wobec młodszej. Jestem przekonany, że obie kocham tak samo, ale chyba okazuję więcej miłości starszej.
– Pracuj nad tym, my kobiety widzimy więcej i z pewnością więcej czujemy.
Jonathan patrzył na nią długo i teraz z kolei ona czuła, że on chce o coś zapytać.
– Czemu, taka piękna, niegłupia i pewnie dobra osoba, nie ma nikogo?
Tracy się zarumieniła i zastanawiała chwilkę nad odpowiedzią.
– Jak pewnie wyczułeś wczoraj, nie byłam dziewicą. Wiele lat temu przeżyłam miłość, ale nie skończyło się to dobrze. Ja sądziłam, że to na życie, a po trzech miesiącach on mnie zostawił, ot tak. Długo cierpiałam i nie chciałam mieć nikogo. Potrzeby robiły swoje, ale i z tego rezygnowałam, bo nie chciałam, by mi to przypominało Wesley'a, tak miał na imię. Przez blisko pół roku zastanawiałam się, czy nie związać się z kobietą, tylko dla seksu, ale ostatecznie nigdy tego nie sfinalizowałam. Potem zaczęłam pracować w naszym biurze i pojawiłeś się ty.
– Długo coś do mnie czujesz?
– Pracuję osiem lat, to stało się pewnie po tygodniu, niczego nie dostrzegłeś?
– Wybacz.
– Nie ma czego i tak bym nie miała szans, proszę cię, tylko byś ty mi przebaczył. Jakaś część mnie czuła, że to nie fair, bo dało się odczuć, że masz kryzys. Mam nadzieję, że się pogodzicie, a jeżeli będziesz miał kłopoty, okłamię ją i powiem, że cię uwiodłam.
Otworzył szerzej oczy.
– Nie rób tego. Może jestem zdrajcą, ale z pewnością nie aż takim tchórzem.
Zamknął się i zmienił temat. Następne pytanie zadał znacznie łagodniej.
– Jest w porządku, jeśli jeszcze trochę zostanę?
– Jasne. Miałam małą nadzieję, że to się powtórzy, ale teraz po odkryciu wszystkich kart, nawet gdybyś chciał, ja bym odmówiła.
– Jesteś szlachetna, Tracy. Bardzo bym chciał, żebyś kogoś odpowiedniego poznała.
– Najpierw będę musiała przestać cię kochać, a to trochę potrwa, o ile kiedyś się w ogóle stanie.
Podszedł do niej, ona nadal siedziała na krześle. Stanął obok i delikatnie przytulił jej głowę do swojego torsu. Wstała i podała mu dłoń.
– Chodź.
Wiedział, że nie ma czego się obawiać. Usiadła na kanapie i pokazała dłonią miejsce na końcu swoich ud blisko brzucha. Wahał się chwilę, ale w końcu usiadł, a potem położył się i głowę ułożył we wskazanym miejscu. Zastanawiał się chwilkę nad decyzją, a dopiero to uczynił kiedy poczuł, że nie czuje do niej najmniejszego pożądania. Zrobił to trochę dla siebie, ale w większej części dla niej. Od niej również nie czuł żadnego pożądania.
– Chcesz porozmawiać, jak do tego doszło, że macie kłopot? Pewnie bez tego co mieliśmy ze sobą, byłoby łatwiej się pogodzić. Wiem, że ją kochasz. Kobiety są różne. Nie wiem, czy wybaczy ci zdradę, mam tylko nadzieję, że tak.
Jonathan opowiedział jej w miarę dokładnie jak doszło do tego, że od trzech tygodni praktycznie ze sobą nie rozmawiają.
– Jesteśmy dziwne, wiesz pewnie. Dla nas wy jesteście tacy – próbowała się uśmiechnąć. – Mam nadzieje, że ci wybaczy. Czy bierzesz pod uwagę, że czasem kobieta potrzebuje rewanżu?
– Co masz na myśli?
– Może ci nie wybaczyć, może ci wybaczyć, może ci wybaczy i będzie chciała rewanżu, nie rozumiesz?
– Mówisz o tym, że się prześpi z innym facetem?
– Nie twierdzę, że będzie tego chciała, ale nie można tego wykluczyć. Ja na przykład nawet bym o tym nie pomyślała. To jednak zależy od wielu czynników. Nie znam jej, jak mówiłam. Chodzi też o to jak bardzo uzna, że sama również zawiniła. Z tego co mówiłeś, próbowałeś wielokrotnie doprowadzić do zgody. Moim zdaniem, tym bezstronnym, całkowicie nie miała racji. Zażartowałeś, a to nie był powód do takiej reakcji. Chciałeś zrobić jej przyjemność, a ona potraktowała to fatalnie. Nie mi ją oceniać. Nie jestem też osobą, bym cię bajerowała, oczerniała ją i stawiała w złym świetle. Chciałam cię, ale zrobiłam to podczas słabości waszego związku. Potępiam się za to.
– Człowiek uczy się na błędach. Nie chcę się powtarzać, że to ja jestem więcej winny niż ty. Zakończmy obwinianie. Naważyłem piwa i muszę je wypić. Ty nie zrobiaś niczego złego, tak to widzę w moich oczach.
– Jest większy sędzia niż ty i ja, Jonathanie.
– Mówisz o Bogu?
– Tak.
– Sam czasem myślę, że nie jesteśmy Jego zbyt udanym stworzeniem. Generalnie. Czynimy tyle zła i robimy tyle błędów.
– I w ostatecznym rozrachunku liczymy na Jego wybaczenie.
– Wielu ludzi nie wierzy.
– Tak i pewnie tamci tłumaczą się swoją niedoskonałością, bo niewierzący też posiadają moralność.
– Niewątpliwie, tylko w tym aspekcie wygląda, że niewiele się od nich różnimy.

Jonathan spędził z Tracy jeszcze półtorej godziny. Dotarł do domu około ósmej. Przywitała go Megan.
Zawiesiła ręce na jego karku. Trzymała go chwilę przytulonego i spojrzała ostro.
– Byłeś z kobietą?
– Co masz na myśli?
– Czuję perfumy. Sądzę, że używała ich oszczędnie, ale zmień ubranie, wrzuć od razu do pralki koszulę i weź prysznic. Spałeś z nią dzisiaj? – córka nie wyglądała na zadowoloną, ale nie wyczuł z jej strony złości w głosie, ani nienawiści w oczach.
– Nie. Nie dzisiaj – poczuł ulgę.
Patrzył w oczy córki i oczekiwał wybuchu.
– Doigrała się. Nie rób tego więcej. Zrób coś ze sobą. Jesteś godny?
Jonathan był zaskoczony. Megan miała przecież dopiero czternaście lat. Miał do niej mnóstwo pytań, ale poszedł najpierw zrobić to co mu poradziła.  
Sara siedział w swoim pokoju, oczywiście słyszała, że przyszedł, ale znowu odłożyła poddanie się i zakończenie problemu z mężem na później. Przez jej głowę przeszła jednak myśl, że chyba nie pracował aż do tak późnej godziny, ale nie zamierzała go o to pytać. Ostatnio odzywała się do niego jeżeli musiała. Oczywiście cały czas tego żałowała i była i zła na siebie o całą sytuację, trwającą od trzech tygodni.
Brunet wyszedł spod prysznica i założył sportowe ubranie. Zgrabnie leżące na nim spodnie od dresu i bawełnianą koszulkę podkreślającą jego sylwetkę. Poszedł do swojego gabinetu. 
Po chwili, bez pukania, weszła Megan.
– Zrobiłam ci jedzenie. Twoja pani ma dąsy, więc muszę ją wyręczyć. Nie mogę pojąć, że robi błąd za błędem.
– Nie jesteś na mnie wściekła?
– Powiedziałam już, co o tym myślę, reszta to wasza sprawa. W sytuacji bardzo złej dla ciebie, będę cię bronić.
Jonathan nie mógł uwierzyć, co słyszy. Poszli razem do kuchni. Dziewczyna siedziała naprzeciw i patrzyła jak je.
– Sama to zrobiłaś?
– Nie. Moja jest tylko surówka.
Mężczyzna miał na talerzu bitki wołowe, ziemniaki z sosem grzybowym a w osobnej miseczce surówkę z jabłka, marchewki i kwaszonej kapusty.  
– Bardzo smaczne, kochanie – rzekła Jonathan.
– Podziękuj mamie, ja zrobiłam tylko surówkę.
– Mogę to zrobić, ale wątpię, czy będzie chciała rozmawiać.  
– Ona raczej do ciebie nie przyjdzie.
– Tak. Tak, myślę. Słuchaj Megan. Czy ludzie, z którymi przyjaźni się Rooney są w porządku?
Jego córka wyjęła komórkę. Spojrzała, sprawdzając czas otrzymania wiadomości i zwróciła oczy w kierunku ojca.
– Są okej, chociaż nie zupełnie dla niej. Jest zbyt grzeczna i spokojna.
– Dostałaś jakąś wiadomość od niej?
– Tak. Napisała, że jest spoko i wróci po dwunastej.
– Prosiłem, żeby była koło jedenastej – lekko się zirytował, zapomniał, że pozwolił być jej dłużej
– Kończą szkołę, lubią ją. To raz w roku, relaks tato.
– Tak, też byłem młody.
– Mam nadzieję – uśmiechnęła się brunetka.
– Co to było za spojrzenie? – nie miał pewności czy powinien być o to zły, czy nie, bo spojrzała na niego … bardzo dziwnie.
– Pomyślałam tylko, jak wyglądałeś w wieku osiemnastu czy dwudzestu lat..
– Tak jak teraz, tylko byłem nieco szczuplejszy.
– Miałeś powodzenie, przystojniaku?
– Megan! Czy ty się nie zapominasz? Twoja siostra się tak nie zachowuje. Mówisz mi na ty, nie przejmujesz się uwagami...
– Bo ci to nie przeszkadza. Jeżeli chodzi o szacunek, to go mam. Możesz być pewny. Jestem inna niż Rooney. Niestety przeważnie tylko jedna córka jest oczkiem w głowie tatusia.
Wstała i wyszła bardzo szybko z kuchni, zanim zdołał otworzyć usta.
A jednak, pomyślał. Chyba pierwszy raz mi to dała wyraźnie do zrozumienia. Koniecznie muszę zacząć jej okazywać więcej uczucia. Jest za mną i to jak, przypomniał sobie swoje dzisiejsze wejście do domu.
Wstał i wstawił wszystko do zlewu. Spłukał talerze i otworzył zmywarkę.
Nie będę uruchamiał zmywarki dla dwóch talerzy, pomyślał, bo w automacie do zmywania wszystko było już czyściutkie.  
Pozmywał po sobie w zlewie i położył talerze i sztućce na suszarce. Wyszedł z kuchni i od razu zaczął się zastanawiać, czy powinien iść do najpierw do żony, czy raczej do córki.
Doszedł do pokoju żony. Zapukał.
– Otwarte – usłyszał głos Sary.
Otworzył i wszedł, ale tylko za drzwi, bo dostrzegł jej spojrzenie. Nie zobaczył tam specjalnego zaproszenia na jej twarzy.
– Dziękuję za obiad.
– Nie ma za co. Coś jeszcze?
Poczuł jej słowa jako kolejny zimny strumień wody.
– Nie, nic.
Wycofał się, wyszedł i zamknął za sobą drzwi.
Sara poczuła, że znowu wszystko schrzaniła. Kiedy się w końcu przełamię, pomyślała.
Jonathan skierował kroki do swojej pracowni, ale tym razem nie miał wątpliwości, że musi porozmawiać z córką i to teraz. Zapukał do pokoju Megan. Nie usłyszał zaproszenia, jednak miał pewność, że ona tam jest. Zapukał ponownie. Otworzyła drzwi. Stała, trzymając klamkę. Nie odezwała się nic, tylko patrzyła.
– Będziemy rozmawiać w drzwiach? – zapytał, jak najłagodniej potrafił.
Brunetka otworzyła szerzej drzwi i weszła do środka pokoju.
Wszedł za nią i usiadł na fotelu ze skóry.
– Kochanie, masz rację. Okazuję więcej uczucia Rooney, ale zapewniam cię, że kocham cię tak samo mocno.
Nie odpowiedziała nic, tylko pokiwała głową, że rozumie.
– To się zmieni. Obiecuję.
Dostrzegł coś w jej oczach. Czy to by nazwał radością, nadzieją, wyrozumieniem?
Wstał i wyszedł z jej pokoju. Poszedł do swojej pracowni.
Pracował do dziesiątej. O jedenastej już umyty, sprawdził komórkę. Miał wiadomość od Rooney.

Zamierzał jej odpisać, ale zrezygnował, uznając, że pewnie ma dobry czas i nawet nie sprawdzi. Jednak zrobił to i w końcu odpisał.

Sara też sprawdzała wiadomości. Nie dostała żadnej. Mam nadzieję, że mi wybaczyła, pomyślała o niefortunnym wydarzeniu rano. Leżała już w łóżku, kiedy Jonathan pojawił się w sypialni. Miała kolejną szansę, by pozwolić mu zbudować most porozumienia, ale ponownie, któryś raz z rzędu, nie zrobiła tego. Odwróciła się na drugi bok. Czekała spięta czy ją dotknie. Postanowiła, że nie powie nic, jeżeli to zrobi. Czekała nadaremnie. Powieki ciążyły. Ostatnią myśl, jaka miała przed zaśnięciem, dotyczyła tego, że jutro z nim porozmawia albo jeżeli on zacznie rozmowę, to nie będzie taka zimna jak do tej pory.
Megan spała już od czterdziestu minut.

AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii dramat, użył 2894 słów i 16245 znaków.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto