Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

The Choice #10

CARL

-Ale kochanie... Po co te nerwy? - uśmiechnąłem się do siedzącej na podłodze Evie.  
-Carl, zabiłeś go? - widziałem, że bała się odpowiedzi. Powoli zacząłem do niej podchodzić z wyciągnięta ręką. Spojrzała mi w oczy morderczym wzrokiem ale złapała dłoń i uniosła się z podłogi.  
-Nie mów, że ci go szkoda.  
-Sama wolałabym to zrobić.  
-Wyręczyłem cię. Przebierz się i chce widzieć uśmiech na twojej twarzy. - odwróciłem się i podeszłem do drzwi naciskając na klamkę i uchylając drzwi, gdy już miałem wychodzić zatrzymał mnie jej niepewny głos.
-Jak mam być szczęśliwa jak nie jestem z Markiem?  
-Masz córkę, zajmij się nią a nie gościem, który chciał cie zabić! - zamknąłem drzwi i podeszłem do niej. Złapałem ją za szczękę i docisnąłem do ściany. - Przejrzyj na oczy Evie. Myślisz, że nie zrobiłby tego ponownie? Nie jesteś nieśmiertelna, kiedyś i tak by cię zabił. Zajmij się Miją bo ona teraz potrzebuje żywej matki. - puściłem ją. Mojemu człowiekowi kazałem zabrać Mije do niańki żeby Evie miała czas na przemyślenie kilku kwestii i na zebranie się na posiłek.  

-Gdzie jest Evie? - zapytałem mojego człowieka. Siedzimy przy stole z Miją już 20 minut czekając na nią.  
-Mówiła, że zaraz przyjdzie.  
-Idź po nią, nie będę czekał aż się odważy przyjść. - gdy mój człowiek mial już wychodzić z jadalni ona do niej weszła.  
-Nie trzeba. Jestem już. - podeszła do stołu i usiadła obok córki.  
-Masz być zawsze na czas, nie każ mi czekać. Nigdy. - uśmiechnąłem się do niej i chwyciłem za sztućce. - Poza tym... Zdecydowałaś? - zapytałem wkładając do ust kawałek kurczaka.  
-Tak...  
-I jaki werdykt? - popatrzyłem na nią. Ona jedynie skinęła głową, wiem, że nie chce mówić tego przy moich ludziach i małej. Ale wybrała poprawnie, wybrała tak jak chciałem. Teraz tylko czekam aż Mark odda mi frime... Zabiorę mu wszystko na co sobie nie zasłużył i co powinno należeć do mnie.  

tydzień później

-Wszyscy są na swoich stanowiskach?  
-Wszystcy czekamy na Pana znak. - usłyszałem w krótkofalówce. Patrzyłem na obrazy z kamer i czekałem aż ludzie Marka jak i on sam wyjdą z aut. Obok mnie siedzi Evie, dobrze zna mój plan i wiem, że będzie współpracować.
Po kilku minutach drzwi jednego z aut otworzyły się i wyszedł z nich Mark.  
-Oddawaj ją chory pojebie! - krzyknął podchodząc do aut.  
-Dobra Evie, siedź tutaj i nawet się nie odzywaj. - kliknąłem jeden przycisk na klawiaturze i odpaliły się kamery w moim domu. Niania zajmowała się małą Maią a ich pilnowało kilku moich ludzi, Evie wiedziała, że są uzbrojeni i w każdym momencie mogą zastrzelić je obie. Popatrzyła na mnie i pokiwała głową na znak, że będzie posłuszna.  
Wyszedłem z auta jak i moi ludzie celując w Marka, momentalnie z jego aut również wyszli uzbrojeni ludzie i celowali we mnie.  
-Gdzie ona jest? - zmierzył mnie wzrokiem i z pogardą w oczach zatrzymał się na mojej twarzy.  
-Nie panikuj, najpierw interesy. - skinąłem głową w stronę jednego z aut, z którego wyciągnęli mały stół i dwa krzesła. Postawili go obok mnie i z usmiechem a twarzy usiadłem na jednym z krzeseł. - Pewnie przygotowałeś swoje papiery ale niepotrzebnie. - podano mi teczkę, z której wyciągnąłem kilkanaście kartek i położyłem je na stole. -Dla pewności możesz je przeczytać ale śpiesz się...  
-Jaką mam pewność, że ona żyje?  
-Spokojnie nie zabiłem jej za ciebie. Oddaj mi firmę i będziesz mógł znowu strzelić jej w ramiona... Kto wie może tym razem nie będziesz się obijał i załatwisz ją bez zbędnej zabawy? - widać było, że się zdenerwował ale chwycił papiery w dłoń i zaczął czytać.  
Po kilku minutach podniósł wzrok spod kartek i sięgnął do wewmętrznej kieszeni kurtki wyciągając długopis. Przyłożył go do kartek ale zawiesił się...
-Chcę ją najpierw zobaczyć. - oparł się o siedzenie. Wiedziałem, że tak będzie. Uśmiechnąłem się i podano mi tableta. Włączyłem nagranie gdzie Evie siedzi przywiązana do krzesła z bombą przy stopach.  
-Podpisz szybko, zostało ci jakieś sześć minut.  
-Gdzie ona jest!?
-Podpisz...  - natychmiastowo podpisał papiery gdzie tylko trzeba było.
-Gadaj!
-Stara fabryka przy nowej dzielnicy. Masz pięć minut na uratowanie jej.  
-Ty chory pojebie... - rzucił, podbiegł i wsiadł do swojego auta. Jego ludzie zrobili odwrót i ruszyli z piskiem opon razem z nim.  
Zaśmiałem się, schowałem papiery do teczki i podszedłem do swojego auta. Otworzyli mi drzwi i usiadłem obok Evie.  
-Zaraz z nią będziesz.  
-Robie to wszystko dla niej...  
-Zdaję sobie z tego sprawę. Od dzisiaj nie wolno ci mówić o Marku, szczególnie Mai. Ona jest już moją córką a za niedługo ty moją żoną. Masz o nim zapomnieć... Wiesz dobrze, że to dla twojego dobra Evie. - złapałem ją za rękę, krórą wyrwała, pokiwała tylko głową i oparła głowę o szybę zamykając oczy.  


MARK

Podjechaliśmy pod fabrykę, była ogromna i nie wiedziałem gdzie jej szukać.  
-Ile mamy jeszcze czasu? - zapytałem technika.
-Jakieś niecałe dwie minuty.  
- Idę sam, nie chce nikogo z was narażać. - pokiwali jedynie głowami a ja pobiegłem w stronę fabryki. Weszłem przez okno i starałem się iść za głosem cichego pikania, które rozchodziło się po pustej przestrzeni, odbijało się od ścian tworząc dodatkowy problem. Biegałem po wszystkich pokojach ale nigdzie jej nie było.  
-Wyłaź stamtąd! Masz jakieś pół minuty Mark. - usłyszałem w krótkofalówce. Przyśpieszyłem po czym wbiegłem do jednego z pokoi. Stało tam krzesło, na którym położona była bomba. Zaczęło się odliczanie od dziesięciu.  
-Kurwa...- powiedziałem wkurwiony ale i rozpaczony. Stałem tak i patrzyłem na zegar. Oprzytomniałem gdy zobaczyłem cyfre pięć... Nogi miałem jak z waty i ledwo biegłem a w zasadzie szłem. Zabrzmiało szybkie pikanie, wiedziałem że nie mam szans na normalne wyjście z budynku... Nie miałem w ogóle szans żeby to przeżyć.  

--------------

Przepraszam za taką długą przerwę, mam nadzieję, że wam się podoba. Zachęcam do komentowania i zostawienia lajkacza pod opowiadaniem - to bardzo motywuje. Miłego dnia :*

HIJALUCIFER111

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat i miłosne, użyła 1196 słów i 6303 znaków. Tagi: #miłość #intryga #szantaż

1 komentarz

 
  • Iga21

    Ładnie go załatwił.  
    Ale czy Evie jest teraz na pewno bezpieczna ?  
    Wątpie.  
    Ale czekam na ciąg dalszy 😃
    I mam nadziej, że będzie szybko 🙂