Światło w ciemności – rozdział 22

Światło w ciemności – rozdział 22Nicholas

Gdy się obudziłem i podniosłem do pozycji siedzącej, poczułem i usłyszałem, jak strzelają mi stawy. Parsknąłem śmiechem, uznając, że dwadzieścia osiem lat to odpowiedni wiek na to, żeby ciało zaczęło powoli wysiadać. Wstałem i poszedłem prosto pod prysznic, zastanawiając się, czy Hayley faktycznie się zrewanżuje w swoich życzeniach, tak jak mówiła. Po wyjściu spojrzałem w lustro i skrzywiłem się. Naprawdę musiałem iść do fryzjera. Miałem na głowie gęste siano czarnych poskręcanych włosów, które zaczynały powoli włazić mi do oczu. Wyjątkowo je wysuszyłem, by były bardziej odchylone w tył, po czym się ogoliłem i poszedłem się ubrać. Nie szedłem wieczorem do pracy, więc nie chciało mi się jakoś specjalnie ubierać, ale w duchu urodzinowej atmosfery psiknąłem się perfumami. Założyłem dresy i zwykłą czarną koszulkę, po czym poszedłem do kuchni, bo zaczynało mi już burczeć w brzuchu. Miałem ochotę na omleta i kawę. Myślałem, że będę sam, ale Hayley już tam była. Stała przy kuchence, odwrócona do mnie tyłem i coś mieszała. Znowu miała na sobie sweter, ale tym razem był inny; ten odsłaniał dużą część pleców. Przez chwilę ją obserwowałem, wyobrażając sobie, jak wślizguję się ręką pod jej ubranie. Wciąż nie wiedziałem, co między nami było, ale to nie były już sporadyczne epizody nieplanowanej namiętności – to chyba zaczynał być permanentny stan. Naprawdę musiałem ją zaprosić na randkę. Tym razem nie przeszkodzi mi nawet cholerny atak nuklearny.
Hayley w końcu się odwróciła i uśmiechnęła, kiedy mnie zobaczyła.
– Hej – powiedziała.
– Hej. Co gotujesz?
– Sos pomidorowy. Jak Will wróci to tylko podgrzeję i ugotuję makaron. Zjesz z nami?
– Nie, będę po prostu stał obok i obserwował, jak wy jecie. – Wywróciłem oczami. – Ale dzięki, że pytasz – zironizowałem.
– Wstałeś lewą nogą? – Skrzyżowała ręce na piersi.
– Nie, a ty?  
– Też nie.
– No to o co chodzi? – Ruszyłem się z miejsca i włączyłem ekspres, który zaczął buczeć. – Chcesz się kłócić?
– Nie. – Odwróciła się do garnka, żeby zamieszać sos, po czym wyłączyła palnik. – A ty?
– Nie. Chciałem tylko kawę i śniadanie. Nie planowałem kłótni. – Wcisnąłem przycisk “espresso”.  
– Ja planowałam złożyć ci życzenia, ale chyba poczekam, aż zjesz.
– Raczej nie umrę z głodu przez najbliższe parę minut. – Obróciłem się w jej stronę, podczas gdy kawa lała się do białej filiżanki. W końcu zaczynało robić się ciekawie. – Nie krępuj się.
– Parę minut? – Wyglądała, jakby chciała się roześmiać. – To nie będzie parę minut.
– Masz tak długą listę życzeń? – Uśmiechnąłem się szeroko. – No dobra, mogę odwlec śniadanie o jakieś pół godziny. Wystarczy? Czy ma być cała godzina?
– No nie wiem. Nie jestem pewna, ile nam to zajmie.
Teraz naprawdę zrobiło się ciekawie. Uniosłem brwi.
– Ile co nam zajmie?  
Nie odpowiedziała, tylko uśmiechnęła się w taki sposób…
Zaczynałem się niecierpliwić.
– Chyba jednak zajmie to jeszcze więcej czasu, skoro tak powoli się do tego zabierasz. – Zacząłem się z nią droczyć. Sięgnąłem po kawę i wypiłem ją jednym łykiem.  
– Nie możesz się już doczekać? – Przybliżyła się.
– Nie jestem zbyt cierpliwym człowiekiem. – Pochyliłem się ku niej. – Chyba jednak nie chcesz mi złożyć życzeń.
– Masz rację. Nie chcę. – Spojrzała mi w oczy. – Teraz chcę zrobić coś innego. – Wyciągnęła ręce, by objąć mnie za szyję i przycisnęła swoje usta do moich.
Już miałem rzucić tekst, żeby się pospieszyła, zanim się znudzę i wyjdę, ale na szczęście przestała się ze mną drażnić. Objąłem ją i przyciągnąłem bliżej siebie, ciesząc się smakiem jej ust. Poczułem, że wplotła palce w moje włosy, a drugą dłonią zjechała po mojej klacie w dół do krawędzi koszulki i po chwili dotknęła mojego brzucha. Gwałtownie wciągnąłem powietrze i przesunąłem dłonie niżej, na jej pośladki, by po chwili podnieść ją i posadzić na blacie. Chyba po raz pierwszy była tak odważna i śmiała – a przynajmniej na trzeźwo – i cholernie mi się to podobało. Dresy już stały się ciaśniejsze.
– Chyba… – wydyszała, odsuwając się lekko. – Chyba muszę ci coś powiedzieć.
– W takim razie… mów. – Też się odsunąłem, by uspokoić oddech i poprawić spodnie.
– Ja… – zaczęła, patrząc na mnie, jakby bała się mojej reakcji. Uciekła wzrokiem w bok, ale potem się uśmiechnęła. – Chciałam ci życzyć wszystkiego najlepszego… – Odniosłem wrażenie, że chciała powiedzieć coś innego. – Życzę ci, żebyś był szczęśliwy i znalazł kogoś… kto cię doceni i… żeby twoje demony… znikły…
Coś ukłuło mnie w piersi, ale zdobyłem się na uśmiech.  
– Dziękuję. – Pochyliłem się, by musnąć jej usta. – Ja też chcę ci coś powiedzieć. A właściwie zapytać.
– Tak? O to, co ostatnio?
– Tak. Może tym razem nic i nikt nam nie przerwie, chyba że jakiś gołąb postanowi zabić się o nasze okno. – Odsunąłem się i oderwałem od niej ręce, by moja bliskość w żaden sposób nie wpłynęła na jej decyzję. – Chyba zaczęliśmy od kompletnie innej strony, ale biorąc pod uwagę to, co się między nami dzieje… – Czułem, jak przyspiesza mi puls. – Chciałabyś gdzieś ze mną pójść? Na kolację? – W końcu. Powiedziałem to.
Zarumieniła się.
– Masz na myśli… randkę?
– Tak. Dokładnie to mam na myśli.
– Naprawdę? – Kąciki jej ust drgnęły, jakby chciała się uśmiechnąć.
– A wyglądam, jakbym żartował? Naprawdę. Odpowiesz czy mam paść tu na zawał?
– Przepraszam. Tak. Tak, chciałabym pójść z tobą… na randkę.
Uśmiechnąłem się szeroko. Kamień spadł mi z serca. Nawet nie wiedziałem, że aż tak się stresowałem. A ona się zgodziła, nawet mimo tego, co wyprawiałem. Nie chodziło jej tylko o seks. Chyba nigdy aż tak się nie denerwowałem, czy dziewczyna zgodzi się na randkę ze mną. Przy Kim od razu to wiedziałem, ale z Hayley… no cóż, niczego nie mogłem być pewny.
– W następną sobotę?
– Tak. – Uśmiechnęła się tak jak wtedy na lodowisku.
Wyglądało na to, że moja podróbka właśnie zeszła na drugi plan.  
Sorry, Derek.
– No to ustalone. – Odsunąłem się całkiem, nadal szeroko się uśmiechając. – Do tego czasu postaram się zachowywać jak grzeczny chłopiec.
Zeskoczyła z blatu i przycisnęła swoje ciało do mojego, podnosząc głowę, by na mnie spojrzeć.
– Nie musisz.
– Nie muszę być grzeczny?  
– Nie.
– Lubisz, jak jestem niegrzeczny? – Uśmiechnąłem się jeszcze szerzej.
– Lubię – odpowiedziała, rumieniąc się jeszcze bardziej.
– Cieszę się. Ale… – Wyciągnąłem rękę i odgarnąłem jej kosmyk włosów z twarzy. – Poczekajmy do soboty, dobrze? Zobaczymy, jak przebiegnie kolacja, a potem… – Przeciągnąłem kciukiem po jej dolnej wardze. – Jeśli będziesz chciała, to zrobimy dużo więcej niż teraz.
– Dobrze. Ale chyba możesz mnie przytulać? Zimno mi.
– Masz na sobie sweter. – Wyszczerzyłem się.
– Nie jest taki ciepły, na jaki wygląda. A ty jesteś taki… cieplutki – roześmiała się.
Parsknąłem śmiechem.
– Jak chcesz, to możesz się przytulać, jak będę robił sobie omleta, bo jestem cholernie głodny. Jak wkrótce czegoś nie zjem… to zabiorę się za ciebie. – Poruszyłem znacząco brwiami.
– Nie będę ci przeszkadzać, bo jeszcze się poparzysz. Poczekam, aż zjesz.
– Niech ci będzie. I co potem? Idziemy się przytulać do łóżka?
– Do łóżka? Tak od razu? A może na kanapę? Obejrzymy coś, albo pogramy na konsoli…
– W łóżku będzie super cieplutko. Granie na konsoli nie ucieknie. To już robiliśmy wiele razy, a chciałbym… po prostu poleżeć. Tym razem na trzeźwo – dodałem.  
– Dobrze. Pójdziemy do łóżka – zaśmiała się. – Rób to jedzenie, bo słyszę, jak ci burczy w brzuchu.
Wywróciłem oczami i podszedłem do lodówki. “Pójdziemy do łóżka” – śmiesznie to brzmiało w jej ustach. Byłem jednak szczęśliwy. Zgodziła się na randkę. Z nią… czułem się inaczej niż z Kim, nawet na początku. Byliśmy podobni. Oboje mieliśmy swoje demony.
Może z ich połączenia mogło jeszcze wyniknąć coś dobrego.
***
Jakkolwiek to brzmiało, po śniadaniu faktycznie poszliśmy do łóżka. Hayley znowu leżała na mojej klatce piersiowej, a ja obejmowałem ją ramieniem. Teraz, gdy zgodziła się iść ze mną na randkę, to nie było już takie niezręczne. Cieszyłem się, że tym razem oboje byliśmy trzeźwi. Wdychałem jej zapach, a ona wodziła palcami po materiale koszulki na moim brzuchu. W pewnym momencie nieświadomie nacisnęła mocniej, a ja nieoczekiwanie jęknąłem. Bynajmniej nie z przyjemności.
– Co się stało? – zapytała, podnosząc się na łokciu i spojrzała na mnie.
– Chyba nabiłaś mi siniaki – odezwałem się oskarżycielskim tonem. – Wtedy na paintballu.
– Tak? Pokaż. – Złapała brzeg koszulki i odsłoniła mój brzuch. – Och, rzeczywiście.
– To twoja reakcja? “Och, rzeczywiście”? Teraz mnie boli. – Wywróciłem oczami.
– A co mam zrobić? Pocałować, żeby nie bolało?
– Na pewno nie zaszkodzi. – Wyszczerzyłem się.
Przesunęła się, by jej twarz znalazła się nad moim brzuchem i po chwili jej usta dotknęły mojej skóry. Złożyła kilka pocałunków, a potem na mnie spojrzała.
– Lepiej?
– Nadal boli – odezwałem się, choć ciężko było mi oddychać, a jeszcze trudniej powstrzymać podniecenie.  
– Ojej. – Jej usta znowu dotknęły mojej skóry. – Mam kontynuować?
– Jeśli chcesz, by przestało mnie boleć…
– Wykorzystujesz mnie. – Kolejny pocałunek. – A sam mówiłeś, żebyśmy zaczekali do soboty.
– Wykorzystuję? Nie powiedziałbym. A co do czekania… – Musiałem wziąć głęboki oddech. – Powiedziałaś, że nie musimy… że mogę być niegrzeczny.
– No tak. – Jej usta znalazły się tuż przy linii spodni, a potem nagle się podniosła. – Ale wiesz… ja też mam siniaki.
Nawet nie próbowałem sobie wyobrażać, co bym poczuł, gdyby zjechała ustami niżej, choć bardzo tego chciałem. Próbowałem się jednak opanować. Na bank widziała moją erekcję, ale to chyba nie było już niczym nowym.
– Tak? A gdzie?
– Pod ubraniem.
– Co ty nie powiesz. A gdzie konkretnie?
Obróciła się prawie tyłem do mnie, po czym zsunęła sweter z ramienia, odsłaniając nagą skórę.
– Na przykład tutaj.
– Och, rzeczywiście – powiedziałem, parodiując jej głos. Podniosłem się do pozycji siedzącej i przesunąłem palcem po delikatnym siniaku, a potem zbliżyłem do niego usta. – Wykorzystujesz mnie. – Zacząłem całować skórę kawałek po kawałku.
– Może trochę.
– I gdzie jeszcze masz te straszne siniaki?
Położyła się na plecach i odsłoniła brzuch.
– Tutaj.
– I co, pewnie to moja wina? – Schyliłem się z uśmiechem, ale zamiast pocałować, delikatnie chwyciłem skórę zębami.  
– Ej, nie taka była umowa.
– Tak? Musiało mi to umknąć. – Wysunąłem język i delikatnie przesunąłem nim po jej skórze. – I co, lepiej?
Zadrżała i przełknęła ślinę.
– Lepiej.
– To dobrze. – Zrobiłem to samo co ona, schodząc z pocałunkami do krawędzi spodni, a później też się podniosłem i posłałem jej szelmowski uśmieszek. – Myślę, że ta kilkuminutowa terapia zakończyła się z pozytywnym efektem dla nas obojga.
– Też tak sądzę. – Uśmiechnęła się.
– Wracamy do grzecznego przytulania? – Co prawda nie na to miałem ochotę, ale obietnica to obietnica.
– Wracamy. – Zasłoniła brzuch i poprawiła sweter na ramieniu, po czym rozłożyła ręce. – Chodź.
Ponownie ją przytuliłem i zamknąłem oczy. Nadal się uśmiechałem.
***
Następne parę dni minęło błyskawicznie. Spędziłem je głównie na pracy i wyszukiwaniu jakiejś fajnej restauracji. Nie chciałem zabrać Hayley w to samo miejsce, w które zabierałem Kim. Denerwowałem się, choć bywały momenty, że zachowywaliśmy się niemalże jak para. Bo niby jak miałem nazwać tak śmiałe całowanie i obłapianie się? Jeszcze niedawno to był czysty przypadek, teraz – zamierzone czynności. Randka to jednak… co innego. Umiałem uprawiać seks. Mogłem robić to zawsze. Wtedy nie musiałem nikogo udawać ani się stresować. Problem pojawiał się, gdy w grę wchodziła rozmowa i poważniejsza relacja. W tym byłem już gorszy.
Był piątek. Wieczorem szedłem do pracy, żeby jutro mieć wolne. Czułem podekscytowanie i Hayley chyba też – przynajmniej przez ostatnie dni, bo dzisiaj praktycznie jej nie widziałem. Siedziała zamknięta w pokoju, a mi z jakiegoś powodu głupio było zapukać. Piłem w kuchni kawę i przeglądałem coś w telefonie. W końcu usłyszałem, że otwierają się drzwi. Wyprostowałem się, bo spodziewałem się, że Hayley zaraz wejdzie do kuchni. I weszła. Wyglądała na zestresowaną i przestraszoną.
– Nick… musimy porozmawiać.
– Co się stało? – Od razu odstawiłem kawę i odłożyłem telefon. Wstałem i podszedłem do niej. – Coś cię boli? Znowu masz jakiś atak?
– Nie, to nie o to chodzi. Nie dostałam okresu…
– A… aha. Co ja mam z tym wspólnego? – Zmarszczyłem brwi.  
– No bo… bo my… – Patrzyła na mnie ze strachem. – Wtedy, kiedy wróciłeś pijany…
– Wiele razy wracałem pijany. – Serce zaczęło mi szybciej bić, choć nawet nie wiedziałem jeszcze, o co chodziło. – Nadal nie wiem, co mam z tym…  
– Ten ostatni raz… – Wzięła głęboki wdech. – Poszliśmy do łóżka… Chciałam ci powiedzieć, ale nie pamiętałeś i…
Że co? My… poszliśmy do łóżka? Kiedy…? Nagle zacisnąłem dłoń w pięść. Już sobie przypomniałem ten ostatni raz z alkoholem. Obudziłem się całkiem nagi i zdezorientowany. Z dziwnymi obrazami w głowie, których nie potrafiłem wytłumaczyć. Wmówiłem sobie, że to tylko moja wyobraźnia, bo przecież pytałem Hayley, co stało się tamtego wieczora, a ona… Nawet słowem o tym nie wspomniała. Powiedziała, że oglądaliśmy serial. Tylko tyle. Tymczasem uprawialiśmy seks, a ona tak po prostu to przemilczała?
Byłem wściekły – na siebie i na nią. Na siebie, bo tego nie pamiętałem i na nią, że mi tego nie powiedziała. Przez tyle czasu żyłem w przekonaniu, że nic się między nami nie wydarzyło; tymczasem poszliśmy już do łóżka, a ja o tym nie wiedziałem.
Dopiero po chwili dotarło do mnie, co to oznacza, zwłaszcza w połączeniu z jej słowami.
– A więc… uprawialiśmy seks. – Mój głos był lodowaty i ostry. – I nie powiedziałaś mi… a teraz mówisz, że spóźnia ci się okres.
Hayley zrobiła krok w tył.
– Naprawdę chciałam ci powiedzieć… ale już umawiałeś się z Angeliką… – Głos jej zadrżał, a oczy się zaszkliły, jakby miała zaraz się rozpłakać.
– O nie, nie będziesz teraz płakać – rzuciłem ostro. – Nie masz do tego prawa, bo ty znałaś prawdę, a ja nie! I skąd w ogóle wiesz, kim jest Angelika? Co ona ma z tym wspólnego?
– Co ma wspólnego? Wszystko. Miałam ci powiedzieć, ale usłyszałam, jak się z nią umawiasz… wiesz, jak się poczułam? Nie chciałam być jedną z wielu…
– Mogłaś być jedyną. – Zaskoczył mnie ból w moim głosie. – Albo raczej mogłabyś, gdybyś o cokolwiek zapytała. Angelika to moja koleżanka. Raz do mnie zadzwoniła? Naprawdę? To jest wystarczająco dobry powód, by nie powiedzieć mi, że poszliśmy do łóżka?! – Walnąłem pięścią w stół.
Hayley aż podskoczyła. Łzy spłynęły jej po policzkach.
– Koleżanka? Nie jestem głupia. Widziałam, jak stąd wychodziła. Chcesz mi powiedzieć, że jej nie pieprzyłeś?
– Pieprzyłem. – Zacisnąłem zęby, nienawidząc samego siebie. – Ale potem to zakończyłem. Ale ty wolałaś dopisać sobie swoją wersję, zamiast o cokolwiek mnie zapytać! To dlatego byłaś na mnie taka wściekła, a potem wróciłaś pijana? Bo zobaczyłaś ją i dośpiewałaś sobie resztę?
– Miałam cię zapytać? Żebyś mi wyrzucił, że się wtrącam? Już raz to zrobiłeś i sobie to zapamiętałam. – Objęła się ramionami. – Tak, to dlatego wróciłam pijana…
– I wpakowałaś mi się do łóżka. Wtedy Angelika ci nie przeszkadzała?
– Nie pamiętam… Pewnie chciałam, żebyś był blisko… chociaż raz...
– Fajna wymówka. – Zaśmiałem się gorzko. – Chcesz się czepiać o inne osoby? Bo ja też mogę. Powiedz, fajnie było leżeć ze mną w łóżku, a potem iść na randkę z moją jebaną podróbką?
– To nie była randka, tylko porażka… Byłam pijana, kiedy dawałam mu swój numer i… jak go potem zobaczyłam, to wiedziałam, że to był błąd… ale głupio mi było się wycofać, skoro już do niego wyszłam…
– Mam to gdzieś! Wiesz, jak się wtedy poczułem? Może nie wyglądam, ale też mam uczucia! Władowałaś mi się do łóżka, przytulałaś się, obmacywałaś mnie… a potem musiałem dowiedzieć się od Willa, że wyszłaś na randkę z innym. W dodatku z kimś, kto wygląda jak ja. – Znajomy ból powoli zaczął powracać. – Bo ja nie byłem wystarczająco dobry, prawda?
– Co? – Oczy rozszerzyły jej się ze zdziwienia. – To nieprawda! Jesteś… jesteś moim światłem…
– I niby co to dla ciebie oznacza? Myślisz, że możesz rozbudzać we mnie uczucia, a potem się odsuwać? Nigdy nie powiedziałaś, o co ci chodzi! Słowem nie wspomniałaś o Angelice, wolałaś sama sobie dopasować własną wersję, żeby nie musieć ze mną rozmawiać! Jesteś taka sama, jak moja matka – dorzuciłem z goryczą w głosie. – Nie warto o nic pytać Nicka, bo i tak skłamie, no nie?
– Nie – jęknęła, na nowo zalewając się łzami. – Nie, to nie tak… Nie sądziłam, że ci się podobam… że coś do mnie czujesz? Ja… przecież jestem tylko młodszą siostrą Willa… mała, biedna Hayley… nie zwracałeś na mnie uwagi…  
– O tak, wydawałaś się całkiem niepozorna… ale chyba nie jesteś taka biedna. – Serce pulsowało mi bólem. Nie panowałem nad sobą ani nad swoimi słowami. Nie wierzyłem w to, co się działo. Mieliśmy iść jutro na randkę, a teraz… Nie chciałem jej więcej oglądać. – Chyba nie tylko ja jestem twoim… jak to nazwałaś? Twoim światłem. Powiedz, jaki Derek jest w łóżku? Lepszy ode mnie?
– C-co? O czym ty mówisz? – Teraz wyglądała na przerażoną. – Byłam tylko z tobą.
– Doprawdy? Ciekawe. Podobno nie masz okresu. Jeśli to nie Derek, to może twój były chłopak, ten dupek, Sean? W sumie nie mam co liczyć na to, że powiesz mi prawdę, skoro ukryłaś najważniejszą rzecz. – Zacisnąłem mocno zęby. – Teraz ja dopowiem sobie swoją wersję. Miłe uczucie, nie?
– Nick, proszę… – zaszlochała. – Byłam tylko z tobą! Nie mogłabym być z nikim innym, bo… bo się w tobie zakochałam!
Zacisnąłem szczękę jeszcze mocniej. Byłem pewien, że zaraz pęknie. Krew huczała mi w uszach. Trząsłem się z wściekłości i bólu. Ten dzień nie miał tak wyglądać. Żaden nie miał tak wyglądać.
Zakochała się we mnie?
To miała problem.
– Może odkryjesz, który z nich jest tatusiem, bo na pewno nie ja. – Wziąłem głęboki oddech, wiedząc, że już nie ma odwrotu. – Bo jestem, kurwa, bezpłodny. – Głos załamał mi się na ostatnim słowie. Tak długo skrywana tajemnica w końcu wyszła na jaw. Poczułem, że dłużej nie wytrzymam. Musiałem stąd wyjść. – Jeśli jeszcze jest to niejasne, o jutrzejszej randce możesz zapomnieć.
Nie zaczekałem na jej reakcję, tylko szybko zgarnąłem komórkę ze stołu i minąłem Hayley gwałtownym ruchem, zmierzając szybko do wyjścia. Chyba mnie wołała, ale miałem to głęboko gdzieś. Złapałem kurtkę i najmocniej jak potrafiłem trzasnąłem drzwiami, czując pod powiekami palące łzy.


Hayley

Ostatnie kilka dni chodziłam jak we śnie. Nick zaprosił mnie na randkę. Nadal w to nie wierzyłam, ale byłam szczęśliwa jak nigdy. Nie mogłam się doczekać soboty. Miałam motylki w brzuchu na samą myśl i za każdym razem, kiedy widziałam Nicka. Kiedy się przytulaliśmy i całowaliśmy. Czułam się prawie tak, jakbyśmy już byli razem. Wybrałam już sukienkę, którą założę. Wiedziałam, jak się pomaluję i co zrobię z włosami. Chciałam, żeby była już sobota. Will patrzył na mnie podejrzliwie i pytał, o co chodzi, ale powiedziałam mu tylko, że idę na randkę. Nic więcej nie musiał wiedzieć.
W piątek jednak moje szczęście prysło, kiedy zorientowałam się, że nie dostałam jeszcze okresu. Brałam przecież tabletki i od operacji miesiączka zawsze zjawiała się jak w zegarku. A teraz jej nie było. Niedługo miałam zacząć nowe opakowanie tabletek, a jej dalej nie było. Od razu rozbolał mnie żołądek ze stresu. Przypomniał mi się seks z Nickiem i zaczęłam panikować. Byłam w ciąży? Wiadomo, że żadna forma antykoncepcji nie chroni w stu procentach, ale miałabym aż takiego pecha? Zdecydowanie nie byłam jeszcze gotowa na dziecko.
Musiałam zrobić test, ale najpierw chyba porozmawiać z Nickiem i przyznać się, co przed nim zataiłam. Miałam wyrzuty sumienia, że nie zrobiłam tego wcześniej. Nie sądziłam, że ta rozmowa pójdzie tak źle. Nie sądziłam, że wszystko obróci się przeciwko mnie. Nie sądziłam, że Nick coś do mnie czuł. Nie sądziłam, że zrzuci na mnie bombę.
Może odkryjesz, który z nich jest tatusiem, bo na pewno nie ja. Bo jestem, kurwa, bezpłodny.
Skoro tak… to oznaczało, że wcale nie byłam w ciąży. Nie musiałam robić testu. Brak okresu miał zupełnie inną przyczynę. A to było w tym momencie moje najmniejsze zmartwienie. Serce bolało mnie tak, jakby pękło. Łzy nie chciały przestać płynąć. Oparłam się o ścianę i zsunęłam się po niej na podłogę. Milo do mnie podszedł, ale praktycznie go nie widziałam. Czułam tylko jego zimny, mokry nos na skórze dłoni.
Jesteś taka sama, jak moja matka.
Bo ja nie byłem wystarczająco dobry, prawda?
Mogłaś być jedyną. Albo raczej mogłabyś, gdybyś o cokolwiek zapytała.

Rozpadałam się na kawałki. Wszystko zniszczyłam. Nie mogłam znieść tego bólu i rozczarowania w jego oczach. Zraniłam go, zawiodłam… i straciłam. Chociaż jeszcze nie miałam nawet szansy go tak naprawdę mieć. A przecież mogłam, i to już dawno. Gdybym tylko od razu mu powiedziała. Gdybym nie obawiała się jego reakcji. Gdybym nie bała się konfrontacji. Nie sądziłam, że miłość może tak bardzo boleć. Rozstanie z Seanem było niczym przy tym, co czułam w tym momencie. Nick był moim wszystkim. Moim światłem. Mógł być mój, ale teraz…  
Światło zgasło. A ja osuwałam się w ciemność coraz głębiej i głębiej, aż nie widziałam już nadziei, że kiedykolwiek się z niej wydostanę.
Chciałam, żeby ciemność mnie pożarła. Chciałam przestać czuć. Chciałam zniknąć.


Koniec części pierwszej! Jesteśmy bardzo ciekawe, co sądzicie :D

candy

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat i miłosne, użyła 4205 słów i 23523 znaków.

3 komentarze

 
  • Convallaria

    Ja to w ogóle nie wiem jak można się tak spić żeby zachowywać się normalnie a niczego na drugi dzień nie pamiętać. Harley no mogła mu wcześniej wspomnieć o wspólnej nocy ale w sumie kurde na jej miejscu mówiąc o tym to bym się chyba zapadła pod ziemię że poszłam do lóżka z kimś kto tego nie pamięta. Doła bym miała ogromnego. A Nick mógł się wkurzyć jeśli faktycznie jest bezpłodny a tu podejrzenie o ciąży. Z drugiej strony jest mnóstwo przypadków ludzi którzy niby są bezpłodni a jednak zdarzają się dzieci. Mam nadzieję że emocje opadną bo wyrzucili sobie wszystko co mogli i że jednak uczucie zwycieży 🥰
    Nie mogę się doczekać kontynuacji...

  • candy

    @Convallaria ja osobiście też nie wiem, bo nigdy się tak nie upiłam, ale nasłuchałam się trochę historii znajomych :D Hayley popełniła błąd, niestety, on się wściekł, miał do tego prawo... trochę narobiłyśmy bałaganu :D już niedługo druga część <3

  • Wer...

    Bardzo emocjonująca część i duży niedosyt co dalej. Wydaje mi się że Nick pomimo takiego wybuchu to i tak czuję do Hayley bardzo dużo i nie jest typem żeby ją tak zostawić, teraz czeka ich długa i poważna rozmowa wieże że im się uda trzymam za nich kciuki 💪❤️ W naszym życiu jest wiele trudnych sytuacji ale zawsze najważniejsza jest szczera rozmowa, jeszcze nie jedno trudne wyzwanie przed tą dwójką.

  • candy

    @Wer... oczywiście, że dużo do niej czuje, ale nie dość, że właśnie dowiedział się, że go okłamała, to jeszcze myśli, że spała z innym i że jest w ciąży z innym, trochę kombo 😵 a z poważną rozmową, hmmm, może być różnie 😂 dziękujemy za komentarz 🥰

  • Gazda

    Bardzo dobre!! Czytałem jednym tchem. I tylko się zastanawiam, co i kiedy będzie dalej. :bravo:

  • candy

    @Gazda bardzo dziękujemy 🥰 już niedługo dodamy drugą część :)