Siedmioramienna gwiazda cz 9

— Nie mam tyle forsy...
— Nie bądź głupi. I za kogo mnie masz! Forsa daje siłę, ale ty masz coś więcej. Możesz władać i rozkazywać. Nie mi, bo ja jestem twoją panią. Pomogę ci usidlić to co pragniesz. Jestem kobietą i wiem jak kobieta myśli. Ja nauczę cię jak zdobyć jej niewinne ciało, ale chcę coś za to.
— Czego pragniesz, dam ci wszystko za to.  
— Och rozbrajasz mnie. Tu już jesteś gotowy mi dać wszystko. Ja chcę złamać jej dumę i pychę. Chcę jej duszy, głupcze.
— Majka, przerażasz mnie. Ona nie jest dumna i pyszna.
— Ty jesteś jej znawcą? Ona nie trzyma z nami, bo myśli, że jest lepsza, że chodzi do kościoła, słucha się rodziców. Ona ma nas za nic, bo my nie mamy tego co ona. Chcę ją nauczyć czegoś i ty mi w tym pomożesz.  
— Nienawidzisz je?
— Ci ci przyszło do głowy. Ona czuje się lepsza, nie widzisz? Chcę ją tylko sprowadzić na ziemię, ponieważ buja w obłokach. A tą nie realną złudę ma przez rodziców i kościół.
— Zapraszacie ją, żeby ją przeprosić, nie rozumiem.  
— Bo jesteś głupi. Dlatego ja rządzę tobą, a nie ty mną. Chcemy ją przeprosić! To Karo chce, bo jest jak ty. Głupia i pusta. Wszystko ma, a nie widzi tego. Patrzy na ciało. Sama ma ładne piersi to zadrwiła z Eugeni. Widzisz, ja ją szanuję. Nawet przy tobie nie nazywam ją Gienią. To nie jej wina, że jej idiotyczni rodzice dali jej idiotyczne imię. Nie sądzisz, że trzeba być idiotą, żeby dać dziewczynie takie imię? Nawet ta blondynka, Karo zrozumiała, że zrobiła błąd. Ona ją przeprosi, bo to nie jej wina, że ma bardzo małe piersi, ale to jaka jest, to jest jej wina i musi to odczuć. Z kim ona rozmawia? Z nikim. Bo sądzi, że jest lepsza. Uważa, że jest lepiej wychowana i nie będzie się zadawać z byle kim, czyli z nami. Czy tego nie widzisz! Czy naprawdę myślisz, że ona jest taka święta. Jestem pewna, że chciała tego z tobą co miałeś ze mną, a tylko się boi, albo co gorsze uważa nawet ciebie, że jesteś jej nie godny.  
Sławek przypomniał sobie dyskusję z miedzianowłosą. Istotnie, sama przyznała, że ma pociąg do niego, ale nie robi tego z jakiś powodów. Zaczął się gubić. Przypuszczał, że te powody są jakieś inne niż te, które wymieniła Majka, ale właściwie zaczął się z nią zgadzać. On ukrywał wiele przed miedzianowłosą i w zasadzie cały czas kłamał, więc zaczął przypuszczać w tej chwili, że Eugenia mogła również nie mówić prawdy i faktycznie czuje się lepsza od nich i od niego.
— Ale co mam robić?
— Powiem ci. I będziesz robił dokładnie to, bo inaczej wszystko zepsujesz, jak zaczniesz coś zmieniać. Daj jej odczuć, że jesteś zaiteresowany tym co ci chce powiedzieć, albo raczej do tego przekonać. Pewnie ci zaczęła wstawiać te bajki o Bogu i dobroci. Otwórz oczy, człowieku! To dobre dla takich jak ona. Wygrywa silniejszy, bogatszy, mądrzejszy. Ci wszyscy co skłaniają głowę i klękają w niedziele, są gorsi od nas. My robimy co chcemy. Oni chcą to robić, ale się boją. Albo robią, wyspowiadają się u ksiedza i od poniedziałku robią to samo. Ale udają innych. Są gorsi, a udają lepszych. To nie wypada, tak się nie robi i inne bzdury, a w myślach, pragną. Ona jest nieszczera. Chciałaby tego co ja, ale jej przekonania na to nie zezwalają. Wierz mi, twoje dotknięcie rąką, jej palców powoduje to, co ja czuję po pięciu minutach całowania. Byłbyś zdziwiony do czego zdolna jest ta cnotka, gdyby zostawiła te swoje zasady pełne hipokryzji.
  Sławek czuł, że Majka ma racje. Widział wypieki na twarzy Eugeni, a tylko dotknął jej palców. Nie był totalnym kretynem, czuł co ona czuła. Uwierzył Majce całkowicie.
— Masz rację, teraz to zrozumiałem. My jej nie chcemy ukarać, tylko faktycznie pomagamy jej, pozbyć się fałszu. Ale jej chyba chodziło o uczucia kiedy ze mną rozmawiała...
— Myślałam, że zrozumiałeś. Czy sądzisz, że ona ma inne ciało niż ja? Że jej krew płynie wolniej? Dla niej to też przykrywka. Och, dam ci się jak mnie pokochasz i obiecasz ożenić. To wszystko jest obłudą. Czy wiesz, że oni się za nas modlą? Oni. Chcieliby tego co my, ale się boją. Myślą, że są lepsi i modlą się za nas, a naprawdę chcieliby tego samego, a nawet więcej. Kiedy to zrozumiesz?  
— Rozumiem, masz rację. Mam siostrę i wiem trochę na ten temat, ona też udaje. Ale nie chciałbym skrzywdzić Eugenii.
— Powiedziałeś jej, że byłeś ze mną ostatniego wieczoru i co robiłeś? Nie. Powiedziałeś, jej że masz zamiar się ze mną nadal spotkać? Nie. Ile jej powiedziałeś prawdy? Ile? Kiedy wreszcie zrozumiesz, że jej pomagasz, a nie krzywdzisz, kiedy?
— Masz rację, rozumiem. Zrobię co chcesz. Będe słuchał tych bzdur i przytakiwał. Będę chciał słuchać o tym więcej następnym razem. Powiem jej, że jesteście także zainteresowani.  
— Nareszcie zaczynasz coś pojmować. Zasłużyłeś na małą nagrodę.
Majka podeszła i pocałowała go krótko. Chciał ją zatrzymać, ale znowu się wyślizgnęła.
— Musisz nauczyć się być niewolnikiem. To ja cię nagradzam. Wiem czego chcesz, dałam ci tego przedsmak. Musisz czekać na nagrodę ode mnie. To ja będę decydować kiedy ją otrzymasz, rozumiesz!
— Postaram się.
— Postaraj się lepiej. Już wiesz co masz robić jutro i wiesz co cię czeka jak się dobrze sprawisz. Energię można spalić inaczej niż ostatnio. Ja zrobię kanapki, a ty łap się za odkurzacz, potem pozmywasz. Chyba nie powiesz, że jestem zła, prawda?
— Nie. Jesteś mądra. Będę ci służył. Ale powiedz mi tylko, czego ty chcesz? Eugenia nie jest największą rybą, którą chcesz mieć w swojej sieci.
Majka popatrzyła na niego inaczej.
— Nie jesteś takim kompletnym kretynem jak myślałam. Musisz być posłuszny i musisz się jeszcze dużo nauczyć. Jak będziesz gotowy, zapolujemy razem. Lepszy niewolnik dostaje smaczniejsze kąski. Staraj się, a jak będę z ciebie zadowolona, nagroda cię nie minie.  
Majka pokazała mu gdzie ma odkurzać. Z zadowoleniem zaczął sprzątać. Dziewczyna zaczęła przygotowywywać kolacje.
— Kompletny dureń, ale miło go używać. Wytrenuję go, a potem zemszczę się za te dwa lata upokorzeń i zgnoję tego nadętego egoistę. Myśli, że jak ma forsę, błękitne oczy i czarne włosy, to wystarczy, żeby władać. Dureń, nie sądziłam, że ten biały proszek tak szybko wypali mu mózg. Zemsta będzie słodka, Romeo.  

Kiedy wyszli z jej domu, dochodziła dziesiąta. Sławek patrzył na nią z niedowierzaniem. Nigdy by nie przypuszczał, że jest taka mądra i pełna mocy.  
— Spraw się dobrze. Pozwól się naładować jej hipokryzją, której będzie pełna po niedzielnym kazaniu. O Karo jedzie. Pa, mój mały.
Pocałowała go delikatnie w policzek. Zobaczył zdziwiony wzrok blondynki. Po chwili czekoladowłosa zniknęła w nowiutkim G550 SUV wyprodukowanej przez mercedesa.
Sławek patrzył rozmarzony jeszcze chwile za odjeżdżającym wozem i wsiadł do swojej Laguny. Pomyślał, że Eugenia staje się tylko pionkiem w grze. Poczuł nieodpartą ochotę żeby zdobyć w oczach Maji pozycję równorzędnego partnera.
— Muszę być posłuszny i mądry. Wiem, że będzie mnie nagradzać. A kiedy się przekona, że jestem jej warty, może mnie dopuści bym był jej partnerem, a nie niewolnikiem. Ciekawe kogo miała na myśli? Jakkolwiek mieć moc i władać kimś i móc niszczyć, daje wielką rozkosz. Czuje to.  
Zadowolony z sytuacji wsiadł do samochodu i ruszył do domu.

                                                                        *
Elvis wrócił do domu. Karo siedziała na kanapię. Patrzyła przez okno.
— Fajnie, że przyjechałeś szybko.
Chłopak od razu wyczuł jej myśli.
— Jak się czujesz?
— Lepiej, ale nie chcę tego świństwa.
W pierwszej chwili chciał ją zgnieść. Nie ona decyduje, ale przyszedł mu do głowy lepszy plan.
— Cały czas myślisz, że cię źle traktuję. A ja się staram. Widzisz, znalazłem dla Majki chłopaka, żebyś wiedziała, że masz tylko mnie. Myślałem, że lubiłaś. Przekonasz się, że dbam o ciebie. Dzisiaj żadnych prochów, muzyki, a nawet piwa. Możemy siedzieć i patrzeć sobie w oczy. Może się nie zanudzę na śmierć.
— Słuchaj, Elvis. Może mnie źle zrozumiałeś. Lubię z tobą być blisko. Tylko czasem mam wrażenie, że tobie nie zależy na mnie.  
— Ale teraz wiesz, ze nie miałaś rację. Jesteśmy dla siebie. Oboje mamy bogatych rodziców.  
— I wiemy, że mają nas gdzieś. Oni sądzą, że ich cacka zastąpią to, co powinni dać.
— Też kiedyś tak myślałem. Ale to nie ważne. Teraz możemy pomyśleć o poniedziałku.
— Właśnie, nie rozumiem. Dlaczego chcecie, żebym przeprosiła Gienię?
— Zapamiętaj sobie, że masz jej tak nie nazywać, przynajmniej na początku. Jesteś prawdziwą blondynką. My ją chcemy zwabić, aby ją bardziej upokorzyć.  
Karo się zdziwiła.
— Dlaczego?
— Jest zadufana w sobie i myśli, że jest lepsza od nas. Musimy ją ukarać.
— Bóg ją już pokarał, że nie dał jej cycków. Ty nie rozumiesz, bo nie jesteś kobietą — roześmiała się głośno.
— Lubisz ją?
— Nic do niej nie mam. Nie chce z nami gadać, jej sprawa.
— To że ma zgrabne nogi i resztę ciała, to jej plusy, ale to nie wystarczy, żeby sądziła, że jest lepsza.
Karo skrzywiła się.
— Wciąż powtarzasz, że jest zgrabna. Wcale mi się to nie podoba. Ja jestem ładniejsza.
— Naprawdę?
Blondynka udała rozzłoszczoną.
— Wątpisz w to?
— Nie pamiętam jak wygladasz.
— Debil. Wczoraj mnie nie widziałeś?
— Wiesz, że wczoraj było inaczej. Mało co pamiętam, poza jakimiś kolorami, zapachami i innymi dziwnymi rzeczami. Wiem tylko, że było miło.  
— A mnie nie. Dalej mnie wszystko boli, chociaż mniej. Coś ty mi robił?
— Szukałem skarbów — roześmiał się.
— Ale mam siniaki i ślady paska.
— Bo byłaś nie grzeczna.
— Nie chcę tak. A jednak coś pamiętasz, oszuście.
— Detale. Nogi, biodra i reszta to rzut z dalszej odległości, a tego nie pamiętam, bo byłaś za blisko.
Karo poczuła coś i zaryzykowała.
— Jak będziesz tylko patrzył, to ci udowodnię, zgadzasz się.
— Myślisz, że nie potrafię się powstrzymać? Potrafię.
— Dobra, umowa stoi. Włącz coś nastrojowego.
Elvis pomyślał, że nigdy tak nie było. Pociągało go to trochę, ale nie tak jak to o czym pomyślał. Ale nie mógł powiedzieć teraz, bo nie odniosłoby efektu. Nie wiedział jeszcze jaki to efekt spowoduje, ale miał pewność, że Karo będzie niezadowolona, a nawet może doprowadzi to ją do łez. Ostatnio doszedł do wniosku, że sprawianie jej psychicznego bólu, sprawia mu radość. Podświadomie czuł, że tym co robi, sprawia radość temu, który go do tego pobudza. Cichemu szeptowi z jego ulubionej muzyki.  
Musiał dobrze poszukać czegoś odpowiedniego. Nie znosił takiej muzyki, ale w końcu cel uświęca środki. Popłynęła wolna muzyka. Karo zaczęła powoli pozbywać się ubrania. Obserwowała chłopaka i próbowała odgadnąć, czy na niego działa. Została w bieliźnie.  
— No i co?  
— Nie mam pełnego obrazu.  
— Wstydzę się.
Przyjął to śmiechem.
— Dobre sobie.
— Naprawdę. Pierwszy raz się tak czuję.
— Spróbuj. Zaczyna mi się podobać.
Prawie by zapomniał o tym, czego naprawdę chciał. Karo zaróżowiła się lekko na buzi. Zdjęła górę i dół.
— I co? — powiedziała ciszej.
— Jesteś zgrabna, prawda.
Odezwała się w niej urażona kobiecość.
— Po to się rozebrałam, żebyś przyznał, że jestem ładniejsza, a nie żebyś stwierdził, że jestem zgrabna.
— To mógłbym stwierdzić tylko wtedy jakbym was widział obie na raz.
W oczach złotowłosej pokazały się złe ogniki i spojrzała na niego jak bazyliszek.  
— Chciałabyś ją widzieć nago! — powiedziała wyraźnie zła.
Uznał, że czas objawić jej prawdziwy zamiar planowanej imprezy.
— Nie sam na sam. Wyobrażasz sobie co czułaby Eugenia gdybyby była w większym gronie i znalazła się w takim stanie jak ty teraz?
— Spaliłaby się ze wstydu. Jej zgrabne nogi i figura nic by nie pomogła, piękne oczy i te super piegi, faliste piękne miedziane włosy, nie zdałyby się na nic, bo jest płaska jak deska. Kompletny wyprysk.  
Karo zaczęła się śmiać.
— Oczywiście, że jesteś zgrabniejsza. Zrobiłem to, żebyś poczuła jak bardzo byśmy ją udupili w takiej sytuacji. Może to nauczyłoby ją, że nie jest od nas lepsza.  
Karo zaczęła się ubierać. Nie czuła wstydu. Logika Elvisa zaczęła ją przekonywać.
— Tylko jak ją do tego skłonimy?  
— To zostaw mnie. Maja urabia tego głupka, żeby nam pomógł. Będziemy mieli doskonałą zabawę. Ona nie pije alkoholu, ale nie odmówi pepsi czy napoju mango. A ja mam świetne pastylki. Ale nie byłoby tak miło, żeby nie wiedziała co robi. Dlatego pół pastylki wystarczy i szybko dojdzie do siebie. Będzie goła, a wówczas możesz ją zgnoić całkowicie i na amen.  
— Kiedy jej powiem, że jest zupełną deską — powiedziała mechanicznie Karo.
Zaczęli się śmiać. Elvis śmiał się, ale pamiętał co mówiła bezwiednie blondynka. Zgrabne nogi, super figura, piękne oczy, super piegi i faliste, piękne miedziane włosy. Zaczął się zastanawiać jak to wykorzystać przeciw Karo, a może i Maji. Pomyślał krótko o swojej pomocy. Czy zdoła tak urobić tego osiłka, że im w tym nie przeszkodzi? Czarnowłosy wiedział, że musi się zabezpieczyć na tą ewentualność. Inaczej jak uraduje swojego Pana, który prawdopodobnie potrzebował takich samych doznań jak on, by osiągnąć przyjemność.

                                                                           *
Róża tuliła Monikę jak dziecko. Siedzieli na kanapie, a Monika leżała i miała wspartą głowę na jej łonie. Kobieta gładziła jej włosy.
— Szkoda, że nie mogę stać się na powrót małą dziewczynka — powiedziała blondynka.
Podniosła się i usiadła obok Róży. Stanisław siedział po dugiej stronie obok narzeczonej.
— Co was skłoniło do tego?
— Tak jak ci mówiłem, poczułem coś kiedy rozmawiałaś ze mną, ale Róża wspomniała o tym już poprzedniego dnia.
— No, ale poprzedniego dnia pewnie myśleliście, że jestem upadłą dziwką.
— O nie. Ja zbierałem informacje. Nie miałem ustalonego zdania. Nie jest łatwo podejmować decyzje w szkole. Jest tam ponad sześćset osób, rozumiesz?
— Mogę powiedzieć? — zapytała Róża.
— Myśle, że powinnaś, kochanie.
— To było rok temu. Nie jestem zbyt religijną osobą, ale tego dnia miałam dziwne odczucie i bez powodu powiedziałam, ,,Poślij ją tam" Zupełnie bez sensu. Jakby ktoś mi to włożył w usta.  
Monika poczuła ostry prąd w ciele.  
— A co to ma ze mną wspólnego?
— I to jest właśnie dziwne, bo kiedy Staś mi naświetlił twoją sytuację i zapytał czy bym się mogła tym zająć, przypomniałam to sobie. Dziwne, prawda?
— A pamiętasz Różo, wybacz może po jakimś czasie zacznę mówić mamo, kiedy to było?
Kobieta uśmiechnęła się.
— Jestem skrupulatna, zapisuję wiele spraw, poczekaj.
Sprawdziła coś w notatniku.  
— 6 maj 2016 godzina 4:45.
Monika uśmiechnęła się.
— Nic się nie dzieje przypadkiem. Też pamiętam, bo miałam spotkać kogoś o piątej trzydzieści. Była dokładnie 4:46, bo patrzyłam na zegarek. Coś mi kazało iść do szatni. Za kilka minut ktoś tam przyszedł.  
— I co? — zaciekawiła się Róża.
— Powiem Ci w poniedziałek, mamo.
Róża poczuła dziwne ciepło na sercu. Nie mogła mieć dzieci. A zawsze chciała. A teraz ktoś, kogo pokochała od pierwszej chwili, nazwał ją mamą. Ciepło z okolicy serca rozrosło się i po chwili napełniło ciało Róży niebiańską rozkoszą.

AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii dramat i szkolne, użył 2792 słów i 15790 znaków, zaktualizował 30 gru 2017.

2 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • Duygu

    Alex, coraz lepsze to opowiadanie! Łapa w górę  :bravo:  Sławek, ogarnij się! Nie jesteś niewolnikiem! Jak już możesz być niewolnikiem serca Eugenii. Majka, won! Lubiłam cię na początku, ale teraz...  :nerw:  Hmmm... Elvis  <3  Uwielbiam czarne charakterki  ;)  Świetnie go wykreowałeś. Niech Gienia nie idzie na to spotkanie z intrygantami! Błagam!!! To ją zniszczy, a taka dobra dziewczyna. Sławek i Eugenia to miłość i koniec! Protest temu spotkaniu! Liberum Veto!  :whip:  Wspaniała część, Alex.

  • AlexAthame

    @Duygu You crazy, but I love u 4 <3

  • AnonimS

    Zacząłem od tej części. Nieźle się czyta. Popraw literówki. "   Nie był totalnym kretynem, czył co ona czyła. — Nie mam pełnego obrazu.   — Wstdzę się"

  • AlexAthame

    @AnonimS To ty mnie ochrzaniłeś za artykuł To czego nie rozumiesz? Dziękuję za komentarz, postaram się poprawić błędy. Czemu mi nie odpisałeś wtedy. Ja ci napisałem, że nie chce się bić ani sprzeczać. Głoszę chwałę Pana kiedy mogę. Jeżeli się w czymś myliłem, pokaż mi. Ale oczywiście nie musisz. Być może obraziłem twoje nastawienie religijne. Ale dla mnie jest ważna prawda. Jak widzę w Piśmie cos, a ktoś pisze i naucza inaczej, nie mogę powiedzieć, dobrze niech będzie.

  • AlexAthame

    @AnonimS  Znalazłem 39 literówek przecinki , och . Az mi wstyd. Dzięki. Postaram się być bardziej dokładny  w cz. 10

  • AnonimS

    @AlexAthame jak znaleźć ten artykuł? Bo nie kojarzę ale może to skleroza :blackeye:     Ale jak widzisz staram się wracać tam gdzie coś komentowalem         . Idę czytać poprzednie części. Jak przeczytam  to napiszę co mi po głowie chodzi. Co do literówek ...nieraz mi w komentarzu słownik żle poprawi nieraz sam coś przeoczy. Ważne  że poprawiłeś. Pozdrawiam