Rodzina cz 7

Retrospekcja-wspomnienia Jarka.  

To było jakieś dwadzieścia parę lat temu. Mieszkałem w niewielkim mieście liczącym około 20 tysięcy mieszkańców. Skończyłem liceum i zdałem maturę co wtedy było już sporym osiągnięciem. Byłem ciekawy i chciałem się dalej uczyć. Wyjechałem do Warszawy na studia.
Studiowałem fizykę na politechnice. Mieszkałem w akademiku. Wszystko było zupełnie nowe, inne. Oprócz chodzenia na wykłady, brałem udział w różnego rodzaju imprezach. Najlepsza część studenckiego życia.

Warszawa, grudzień 1992 roku.
Powtarzałem właśnie materiał przed kolokwium kiedy usłyszałem energiczne pukanie do drzwi.
- Proszę- powiedziałem wstając z łóżka.
- Cześć Jarek-usłyszałem znajomy głos Adama- Idziesz na dzisiejszą imprezę?
- Chętnie pójdę. A gdzie będzie ta impreza?
- U Andrzeja. Na Brzozowej. Co robisz?-zapytał.
- Powtarzam materiał. Dzisiaj zaliczam ostatnie kolokwium-odpowiedziałem przeczesując palcami jasne włosy.
- W porządku. To widzimy się na imprezie. Cześć.
- Dobrze. Cześć.
Szybko zszedł po schodach na dół. Wróciłem do swoich notatek i spojrzałem na zegarek. Była 13.00. Za dwie godziny zaczynałem zajęcia. Usiadłem i zacząłem powtarzać wszystko od początku. Zanim się obejrzałem musiałem się zbierać na wykłady. Spakowałem notatki i założyłem stary, ciepły prochowiec. Na zewnątrz wszystko pokryte było białym puchem, ale mróz nie był zbyt duży. Wchodząc na uczelnię zobaczyłem Jacka, jednego z moich współlokatorów.
- Cześć dobrze, że nie musiałem Cię szukać-powiedziałem uśmiechając się lekko- Masz klucze- sięgnąłem do kieszeni i podałem mu małe kluczyki-Już po zajęciach?
- Tak. Wszystko mam już zaliczone. Ciebie czeka jeszcze jedno kolokwium?-zapytał.
- Tak. Za pół godziny idę na zaliczenie.
- Życzę powodzenia. Dzisiaj jest impreza u Andrzeja na Brzozowej. Idziesz?
- Tak, Adam już mi o tym mówił.
- Dobrze. Narazie.
Jacek zszedł ostrożnie po mokrych śliskich schodach i skierował się w stronę akademika. Lubiłem go. Był spokojny, poukładany i przyjacielski. Lubił pożartować i wiedział jak rozluźnić atmosferę. Uczył się dobrze w przyszłości chciał zostać inżynierem. Wszedłem do budynku i po chwili znalazłem się pod salą. Zacząłem żartować z kolegami. Po kilku minutach weszliśmy do sali i zaczęły się zajęcia. Dzień na uczelni płynął szybko: na początku 3 wykłady później ćwiczenia a pod koniec dnia lektorat. Kiedy opuściłem budynek politechniki było już ciemno. Idąc korytarzem akademika słyszałem głośne rozmowy, po korytarzu kręcili się różni studenci. Część z nich znałem dość dobrze innych tylko z widzenia. Kiedy zbliżyłem się do swojego pokoju już przez drzwi usłyszałem głośną rozmowę swoich współlokatorów.
- Mówiłem Ci, że nic z tego nie będzie…-powiedział stanowczo Jacek.
- Myślałem że jeszcze uda się go naprawić…
- O czym rozmawiacie?-zapytałem wchodząc.
- O rowerze Arka. Jest zepsuty i nie wiadomo czy uda się go naprawić-powiedział Jacek.
- Popytajcie na uczelni albo w akademiku może ktoś ma jakieś części.
- Wątpię.
- A tak zmieniając temat Arek idziesz dzisiaj na domówkę u Andrzeja?
- Pewnie, że idę.
- Jacek wiesz może o której ta impreza?
- O 20.00 ma się zacząć.
- To dobrze. Ja jeszcze pójdę do biblioteki i zrobię notatki.
Podeszłem do parapetu na którym leżała moja stara, odziedziczona po tacie, teczka aktówka. Włożyłem do niej notatki z zajęć i wyjąłem kilka czystych kartek. Schowałem je do tekturowej teczki i poszedłem do uczelnianej biblioteki, Kiedy znalazłem podręczniki których potrzebowałem, zabrałem się za mozolne robienie notatek. Gdy skończyłem zorientowałem się, że jest już późno. Szybko pozbierałem swoje rzeczy i wróciłem do akademika. Moi współlokatorzy byli już gotowi.  
- Jarek chcesz żebyśmy się spóźnili-mruknął niezadowolony Arek.
- Już poczekajcie chwilę- rzuciłem teczkę z notatkami na łóżko.
Szybko zdjałem stary nieco wyciągnięty sweter i stare spodnie. Zamiast tego nałożyłem ciemne dzwony i bordowy golf. Przeczesałem szybko włosy małym podrecznym grzebieniem, który niemal zawsze nosiłem przy sobie i byłem gotowy. Założyłem płaszcz i razem z kolegami opuściłem akademik.

822 czyt.
100%11
Amina

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat i inne, użyła 780 słów i 4389 znaków. Tagi: #rodzina #dom

1 komentarz

 
  • AlexAthame

    AlexAthame · 5 dni temu

    Co jest? Zapraklo weny? Nadal mi sie podoba I juz pisalem dlaczego