Rodzina cz 4

- Jeszcze sweter- powiedział Jarek wskazując głową ubranie, które wisiało na poręczy krzesła. Marta zdjęła go i wpakowała do dużej, zielonej torby.
- Wszystko już?-zapytała.
- Tak- mężczyzna rozejrzał się po sali - Wszystko. Teraz jeszcze muszę poczekać na wypis.
- Może chodźmy do bufetu tam poczekamy. Przy okazji wypijemy coś ciepłego-zaproponowała Marta.
- Chętnie-zgodził się, chwytając za torby.
- O nie, nie, nie-zaprotestowała jego siostra- Daj mi je. Nie powinieneś się przemęczać.  
- Dobrze-zgodził się Jarek. Wiedział, że z nie warto się spierać z Martą bo i tak postawi na swoim.
Wyszli z sali, skręcili w lewo i zeszli schodami w dół do niewielkiego, szpitalnego bufetu. Zamówili 2 kawy i usiedli przy stoliku który mieścił się w rogu bufetu. Jarek rozejrzał się po wnętrzu. Było tu całkiem przyjemnie. Ściany pomalowane na ciepły, kakaowy kolor, małe okrągłe stoliki w orzechowym kolorze i wygodne krzesła tej samej  barwy co stoliki.
- Co zamierzasz teraz robić?-spytała siostra.
- Cóż. Będę musiał dalej szukać pracy. Tamta oferta już przepadła trudno.  
- Narazie powinieneś odpocząć. Ja pracuję niczego nam nie brakuje.
- Wiem o tym. Poza tym nie tak szybko znajdę pracę to może trochę potrwać-powiedział i upił łyk kawy- A jak tam dzieciaki?
- A dobrze są w szkole. Kariny prawie w domu nie ma. Wychodzi a to do chłopaka a  to do koleżanki. Ale szkoły przez to narazie nie zawala.
- Narazie- mruknął znacząco Jarek i pokręcił głową.
- Rozmawiałeś z nią na ten temat?
- Tak. Kocha go. On gra w zespole rockowym, bała się, że go nie zaakceptujemy. Wspomniałem, że mogłaby go zaprosić do nas ale nie wiem czy to zrobi.
- Byłoby miło. Też chciałabym go poznać.
- Zobaczymy czy wypis już jest- powiedział i dopił kawę.
Po chwili oboje opuścili niewielki bufet i skierowali się do dyżurki lekarskiej. Po drodze spotkali lekarza który leczył Jarka, dowiedzieli się że wypis jest już gotowy. Odebrali go a później pojechali do domu.  

- Co dzisiaj zrobimy na obiad?-zapytała Marta niosąc torby do mieszkania.
- Nie wiem trzeba wymyślić coś na szybko-stwierdził Jarek otwierając drzwi i wpuszczając siostrę.
- Spaghetti będzie dobre.
- Też się z tym zgodzę.
- O nie…-powiedziała Maria wchodząc do kuchni.
- Co się stało ?
- Lodówka pociekła chyba się zepsuła.
Jarek podszedł do sprzętu i go obejrzał. Podłoga wokół była zalana wodą. Mężczyzna tylko westchnął i pokręcił głową. Znowu jakiś kłopot.  
- Trudno nic nie zrobimy. Ta lodówka szwankowała od dłuższego czasu. Miała już swoje lata.
- Trzeba będzie szybko kupić nową-powiedziała Marta rozpakowując zakupy.
- Tak załatwię to jeszcze dziś nie mam wyjścia. Ty zajmij się obiadem ja zadzwonię do Heńka poproszę o pomoc.
- Mogę jechać z tobą…
- Nie trzeba-powiedział i wyszedł na dwór. Wyjął z kieszeni telefon i wybrał numer do starego znajomego. Znali się już wiele lat.
- Cześć Heniek.  
- Jarek? Cześć co u Ciebie? Słyszałem że w szpitalu byłeś?
- Tak miałem wypadek przy sprzątaniu w garażu ale już wszystko dobrze. Mam do Ciebie prośbę. Lodówka mi się zepsuła i muszę szybko kupić nową bo jutro weekend i wszystkie sklepy będą pozamykane. Mógłbyś pojechać ze mną i mi pomóc.
W porządku nie ma sprawy. Zabiorę jeszcze Jacka ze sobą. Za pół godziny będę u Ciebie. Cześć.
- Cześć. Dzięki.
Jarek rozłączył się i wszedł do kuchni. Jego siostra właśnie mieszała gotujący się w garnku makaron. Spojrzała na niego. Mężczyzna odsunął krzesło i usiadł krzywiąc się przy tym lekko.
- Wszystko w porządku?-spytała odwracając się od kuchenki.
- Tak-odpowiedział szybko- Żebra mnie jeszcze trochę bolą.
- Może ja zajmę się sprawą z lodówką?
- Nie trzeba-mruknął zniecierpliwiony-Nic mi nie będzie! Zadzwoniłem do Heńka pomoże mi.
- Dobrze nie złość się-westchnęła.
- Przepraszam ale nie lubię siedzieć bezczynnie.
- Zawsze tak było. Dzieciaki niedługo wrócą ze szkoły.
- Tak-powiedział zerkając na godzinę-Mam nadzieje, że uda mi się wymienić lodówkę za nim wrócą.
Z podwórka dobiegł ich warkot silnika.  
- To pewnie Heniek, idę-mężczyzna podniósł się z krzesła i wyszedł.
Na początku pojechali pod bank, Jarek wypłacił pieniądze a później pojechali do sklepu ze sprzętem rtv i agd. Rozejrzeli się po sklepie i szybko udało im się znaleźć to czego szukali. Jarek wybrał średniej wielkości lodówkę. Po zapłaceniu Heniek razem z Jackiem zapakowali lodówkę do auta.
- Dzięki za pomoc chłopaki-powiedział kiedy wsiedli do auta i ruszyli w drogę powrotną.
- Nie ma za co-odparł Jacek-Akurat dzisiaj było mało klientów w warsztacie więc mogłem pomóc.
- Co zamierzasz zrobić ze starą lodówką?-zapytał Heniek.
- Narazie wyrzucę ją na korytarz a później wystawię na śmietnik.
- Warto by było w niej pogrzebać niektóre części można by było sprzedać na złomie zawsze to jakiś grosz.
- Zobaczę.
Heniek skręcił i wjechał w podwórko Jarka. Na początku weszli do kuchni. Na kuchence stały garnki, gaz był wyłączony co świadczyło o tym, że Marta skończyła gotować. Jarek rozejrzał się po mieszkaniu ale nigdzie nie znalazł swojej siostry.
“Może gdzieś wyszła”-pomyślał i wrócił do kuchni.
W tym czasie jego koledzy odłączyli starą lodówkę i wynieśli ją na korytarz. Następnie podłączyli nową.
- Bardzo dziękuję wam za pomoc. Może coś wam zapłacę?
- Nie nie trzeba-zaoponował Heniek-Ale może wpadniesz dzisiaj wieczorem do mnie. W TV będzie mecz. Jacek ty też byś mógł?
- Tak jak żona nie będzie miała nic przeciwko-odpowiedział mechanik drapiąc się po głowie.
- Jak znajdę czas to chętnie-odpowiedział Jarek.
- Dobra to do zobaczenia.
- Cześć.
Pół godziny później do domu wróciła Marta z dziećmi. Wszyscy z wyjątkiem Kariny od razu poszli do kuchni.
- Tato chciałabym z Tobą porozmawiać-powiedziała wchodząc do salonu.
- Co się stało?- zapytał i spojrzał na córkę.
- Chciałabym zaprosić Michała do nas na kolację jutro-oświadczyła.
- Dobrze w porządku. Cieszę się, że w końcu go poznam- uśmiechnął się i spojrzał na córkę a widząc jej zdenerwowanie dodał- Spokojnie przecież nic mu się tu nie stanie. Porozmawiamy tylko.
- Wiem.Pójdę jeszcze porozmawiać z ciocią.
- Dobrze-odpowiedział i spojrzał przez okno.

540 czyt.
92%5401
Amina

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat i inne, użyła 1198 słów i 6508 znaków. Tagi: #rodzina #dom

1 komentarz

 
  • AlexAthame

    AlexAthame · 6 dni temu

    Taka zwykłą historia. Zupełnie życiową. Zobaczymy jak się wszystko potoczy.