Rodzina cz 6

Kolacja była już gotowa i wszyscy siedzieli przy stole. Karina niecierpliwie stukała długimi, pomalowanymi na biało paznokciami w blat. W ciszę wdarł się ostry dźwięk dzwonka.  
- To pewnie Michał- powiedziała dziewczyna, szybko wstała i skierowała się do drzwi.
- Witaj kochanie-przywitała się i pocałowała go przelotnie w usta- Stresujesz się?
- Cóż pierwsza wizyta u ewentualnego przyszłego teścia nie jest łatwa-uśmiechnął się lekko na co Karina zaśmiała się.
Oboje weszli do kuchni. Jarek zlustrował gościa od góry do dołu. Chłopak był bardzo wysoki. Sięgające ramion falowane włosy pomalowane były na czarno z ciemno-czerwonymi końcówkami. Ubrany był w ciemną skórzaną kurtkę, dżinsy i glany.  
- To jest Michał- powiedziała nieco nieśmiało.
Jarek podszedł do chłopaka i uścisnął mu dłoń.
- Miło Cię poznać. Jarosław Szklarski.
-  Mnie również. Michał Nowicki.
- Marta Szklarska ciocia Kariny.
- Miło mi.
Po oficjalnym zapoznaniu się z każdym członkiem rodziny Szklarskich, Michał zasiadł wraz z nimi do stołu. Początkowo rozmowa za bardzo się nie kleiła, wszyscy czuli się nieco skrępowani tą sytuacją ale w końcu udało się przełamać pierwsze lody.  
- W jakiej szkole się uczysz?-zapytała Maria.
- W technikum ekonomicznym w tym roku zdaję egzamin zawodowy.
- O to ciekawe. Planujesz studia?
- Tak ale nie wiem jaki kierunek. Mam jeszcze sporo czasu żeby się zdecydować.
- Słyszałem, że grasz w zespole rockowym. Długo się tym zajmujesz?-spytał Jarek.
- Tak, 3 lata. Zacząłem grać jak poszedłem do technikum. Tam poznałem paru kumpli, którzy również się tym interesowali i tak założyliśmy zespół.  
Początkowe zmieszanie ustąpiło swobodnej dyskusji i tak rozmowa potoczyła się w kierunku muzyki. Później zboczyła także na inne tematy jak motoryzacja, sport a nawet kuchnia. Czas płynął szybko i Michał musiał wkrótce wracać do domu. Chłopak pożegnał się ze wszystkimi i opuścił mieszkanie Szklarskich. Kiedy Marta, Jarek, Karina i Krystian uporali się ze sprzątaniem było już późno. Niedługo wszyscy oprócz Marty i Jarka położyli się spać.  
- Chodź na podwórko.-powiedział do siostry i wyszedł na zewnątrz.
- Ciepła noc- stwierdziła Marta siadając na ławce obok brata.
- Tak. Co o nim myślisz?
- O Michale? Cóż jest może nieco ekstrawagancki ale widać, że ma poukładane w głowie. Raczej nie skrzywdzi Kariny.
- Właśnie raczej. Ogólnie zrobił na mnie dobre wrażenie ale dalej mam jakieś małe wątpliwości.
Marta zaśmiała się i oparła przedramiona na kolanach.
- Karina dorasta i się zmienia. Nie będzie wiecznie twoją małą, kochaną dziewczynką. Zaczyna sama decydować o sobie i musisz się z tym pogodzić.  
- Wiem ale nie chcę żeby jakiś młodzik ją skrzywdził. Wiesz jacy teraz potrafią być młodzi faceci. Lubią bawić się uczuciami.
- Masz rację ale musimy jej zaufać.
- Nie mamy wyjścia. A jeśli będziemy za mocno ingerować w jej życie też będzie zła.
- Otóż to-westchnęła Marta i oparła się plecami o ścianę budynku.
- Niewiele możemy zrobić. Będziemy musieli obserwować rozwój tej sytuacji.
- Narazie nie martw się na zapas. Wygląda na to, że wszystko jest w porządku. Będę musiała namówić Karinę żeby częściej go do nas zapraszała. Wtedy będziemy mogli go lepiej poznać.  
- Może kiedyś udałoby się zorganizować spotkanie z jego rodzicami.
- To jest dobry pomysł ale lepiej będzie jak trochę poczekamy.
Siedzieli przez dłuższą chwilę w milczeniu obserwując rozgwieżdżone niebo. W większości domów światła były już pogaszone. Wokół panowała zupełna cisza przerywana szczekaniem psów i cykaniem świerszczy.  
- Szybko ten czas leci-odezwała się Marta patrząc w dal.
- Tak. Krystian może też niebawem przyprowadzi do domu dziewczynę-powiedział Jarek.
- O ile już jej nie ma-rzuciła.  
W odpowiedzi usłyszała cichy chichot brata.
- Wszystko jest możliwe-zaśmiał się-A zmieniając temat. Nie żałujesz, że nie założyłaś własnej rodziny?
Kobieta zastanawiała się przez chwilę nad odpowiedzią. Zaskoczyło ją to pytanie.
- Nie, nie żałuję. Wy jesteście moją rodziną. Pokochałam twoje dzieci jak swoje własne pomimo, że nie jestem ich matką.  
- Dziękuję Ci za wszystko co dla nas zrobiłaś. Po śmierci Ewy….nie dałbym sobie rady-wyznał.
- Posłuchaj…-zawahała się. Bardzo chciała zadać to pytanie ale bała się reakcji Jarka- Minęło już tyle lat… nie myślałeś o tym...żeby....znowu znaleźć miłość, ponownie się ożenić?
Marta spojrzała nerwowo na brata w napięciu oczekując na to co powie. Jarek siedział nieruchomo i patrzył w dal. Później zaczął wpatrywać się w rosnące nieopodal drzewo jakby intensywnie się nad czymś zastanawiał.
- Przepraszam nie powinnam…- zaczęła.  
- Chodźmy już do domu-przerwał i wszedł do mieszkania.

Następnego dnia Jarek obudził się bardzo wcześnie. Spojrzał na zegarek. Wskazywał szóstą. Mężczyzna wstał i ubrał się. Zszedł na dół do kuchni założył płaszcz i wyszedł z mieszkania. Poszedł do ogrodu i ściął kilka kwiatów. Opuścił swoją posesję i poszedł chodnikiem w stronę parku. Pogoda była ładna świeciło słońce. Minął park i skręcił na kamienistą ścieżkę prowadzącą na cmentarz. Po chwili stał przy jasnym pomniku. Położył na nim kwiaty i spojrzał na tablicę.  
-"Ewa Szklarska"-przeczytał w myślach i usiadł na stojącej obok ławce
Spojrzał na leżące kwiaty, westchnął cicho i zamknął oczy.

Amina

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat i inne, użyła 1018 słów i 5637 znaków. Tagi: #rodzina #dom

2 komentarze

 
  • AlexAthame

    Co*

  • AlexAthame

    Czasem milosc do utraconej osoby trwa dlugo.Naprawde fajne opowiadanko.Ktos tam Ci kiedys napisal, ze jestes bardzo mloda, bo nie ma przeklenstw w opowiadaniu. Nie wiem czy jestes mloda czy nie.Wiem ze to ci napiszesz ma duszę. Pozdrawiam :)

  • Amina

    @AlexAthame Owszem ktoś napisał coś takiego. Uważam, że opowiadania to nie jest miejsce na wstawianie przekleństw, ponieważ jest ich pełno w języku potocznym.