Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Projekt Asia cz 6

Część bardzo łagodna...

Taksówka ruszyła. Dziewczyna wtuliła się w siedzenie z tyłu, blisko drzwi, za kierowcą i milczała. Kierowca również się nie odzywał, więc zaczęła myśleć. Docierało do jej świadomości, że może tak nie powinno być. Bo w sumie to ojciec. Z drugiej strony... Tylko zawsze się dar, bił, ubliżał. A dom traktowała jak miejsce do spania, na szczęście większość nocy spała bez problemów. Musiała zawsze coś robić. Starała się w miarę możliwości, nigdy jednak nie otrzymała pochwały. Nigdy żadne z rodziców nie było z nią na spacerze, nie grało w nic. Tak, miała wybór albo dalej być głodną, zmęczoną, poniewieraną fizycznie i psychicznie lub przyjąć szanse, a tego nie chciała, naprawdę.  

Pamiętaj, co powiedziałem. Masz czas do poniedziałku rano. Mogłaś mieć jak w raju, a tak? Zobaczysz dopiero co to jest piekło, te słowa krążyły w jej głowie.
Asia nie odezwała się, bo miała przeczucie, że żadne negocjacje nie wchodzą w rachubę. Mogła się zgodzić lub nie. Chciała mu powiedzieć, że zaczęła coś czuć, że zgodziłaby się nawet na to co nie bardzo chciała, ale z nim i tylko z nim. Przeczuwała, że gdyby się jednak zgodziła, jutro lub później doszłoby czegoś gorszego, czego naprawdę by nie chciała. Zdziwiła się, że nie pozwolił mu jej dotknąć. Przecież mogliby zrobić z nią wszystko. Była bardzo głupia, jak i sama sądziła, ale umiała jednak poskładać pojedyncze słowa Stefana i Romana. Czy on kogoś zabił, a wcześniej zgwałcił? Był bardzo nie miły jak wpadał w szał po wódce, ale żeby takie rzeczy? Jakoś nie mogla sobie tego wyobrazić. Zobaczyła w oddali znajomą cukiernię.

— Niech pan się zatrzyma na chwilkę, muszę kupić ciasto. Na Piaskową ile zapłacę?

— Trzydzieści dwa, a jak poczekam tutaj to może trzydzieści sześć.

— Zaraz przyjdę.

Wpadła do cukierni, dobrze, że zmykali o ósmej.

— Poproszę dwa jabłeczniki i dwa serniki.

— Dwadzieścia sześć złotych.

— Mam sześćdziesiąt dwa, taksówka ma kosztować trzydzieści sześć, to mi starczy?

— A co, liczyć nie umiesz? Akurat ci starczy. Dokładnie sześćdziesiąt dwa złote będziesz potrzebować.

Asia zapłaciła i pobiegła.

— Szybko Ci poszło, tylko będzie pewnie trzydzieści pięć.

—Dobrze, dziękuję.

Dojechali po kilku minutach. Asia zapłaciła trzydzieści pięć złotych i wysiadła. Została jej złotówka.

Wytarła łzę. Po dwóch minutach zapukała do drzwi małego domku. W koło rosły kwiaty. Furtka trochę skrzypnęła, kiedy weszła na posesję pani Łomnickiej.

Starsza kobieta miał doświadczenie życiowe. Kiedy tylko zobaczyła Asie, wiedział, że coś bardzo złego się stało.

— Przyniosłam ciasteczka — dziewczyna próbował się uśmiechnąć.

— Siadaj milutka. Zrobię herbaty. A może jesteś głodna?

— Nie tak bardzo.

— Zrobię kilka kanapek. Taka mizerna jesteś. Chyba te motylki pooglądamy potem, bo coś widzę, że masz kłopot. Powiedz, kochanie.

Brunetka wpatrywała się w dobrą twarz bibliotekarki.

— Czemu pani mówi na mnie kochanie?

Nie zapytała agresywnie albo z wyrzutem. Raczej z małym bólem w sercu.

— Jesteś dobą osobą, Asiu. Mam tak na ciebie mówić, czy wolisz, Joanno?

— Asia jest dobrze.

— To dobrze, bo tak mi lepiej pasuje. Kocham ludzi, szczególnie dobrych i miłych. A ty jesteś wyjątkowa. Znam się na ludziach. Słyszałam coś niecoś o tobie. Ale jak sama nie powiesz, nie będę wyciągać.

— Nikt jeszcze nigdy nie powiedział do mnie kochanie — głos się jej złamał i zaczęła płakać.

Pani Lena patrzyła i czuła jak serce jej się kroi. W końcu delikatnie przytuliła dziewczynę do siebie.

— Skrzywdził cię ktoś, miła?

Asia wytarła łzy. Popatrzyła na Lenę.

— Od czasu jak dawno pamiętam, prawie wszyscy. Tylko jak pani powiem co się stało, to ca pani o mnie pomyśli. Pewnie, zanim skończę, wyrzuci mnie pani na dwór.

— Co ty mówisz, kochanie! Ja wyrzucę ciebie?!!

— Bo nie wiem pani co ja zrobiłam.

— Nie wiem co zrobiłaś, ale wiem, że jesteś dobrą duszą i nie mogłaś nic złego zrobić.

— Widzi pani to. Asia podwinęła rękaw i podciągnęła sukienkę by Lena zobaczyła blizny po cieciu nożem.

— Och! Czemu to zrobiłaś? Sądzisz, że za to cię pogonię?

— Powiem wszystko, ale to trochę potrwa. Cięłam się jak już nie mogłam wytrzymać, ale to, co się stało dzisiaj...

— Mów, skarbie. Mam dużo czasu.

Asia wzięła głęboki wdech i zaczęła opowiadać. Opowieść zaczęła od czasu jak pamiętała. Pani Lena słuchała i nie zadawała pytań. Marszczyła czoło, chwilami wycierała łzę. Ale kiedy nastolatka zaczęła streszczać ostanie kilka dni, cała się trzęsła. Asia patrzyła na jej twarz, a ta nie miała łagodnego wyrazu. Lena wstała i otworzyła szafkę w kuchni. Nalała sobie kieliszek rumu i wypiła.

— To trzeba zgłosić, to nie może tak być! Nie sądzę, że kolorowałaś. Twój ojciec jest demonem. Tylko komu powiedzieć? Może zadzwonię do województwa. Do Warszawy daleko. Jutro sobota. Mówisz, że masz czas do niedzieli. Pojadę do Warszawy. Nikogo tu nie znam. Skąd mam wiedzieć, czy ten ktoś nie siedzi u niego w kieszeni? Zostaniesz u mnie na noc, do poniedziałku. Boże, moje biedne, kochane maleństwo.!

Asia patrzyła na Lenę jak w obraz Matki Boskiej.

— Nie potępia mnie pani?

— Potępiam? Co ty mówisz, dziecko! Świat nie jest dobry, ale każdy uczciwy człowiek by zrozumiał, że nic nie zrobiłaś.

— Dawało dupy. Literalnie. I było mi miło!

— Asiu już nie powtarzaj tego. Jesteś biednym, skrzywdzonym maleństwem, które nigdy nie zaznało dobrego słowa, nie mówiąc o miłości. Twój ojciec to potwór. Demon. Jako chrześcijanka muszę się modlić za jego duszę. Boże, czemu nie powiedziałaś mi o tym wcześniej! Faktycznie niektórym nie spodobałoby się to. Szczególnie że on jest szefem policji i jemu uwierzą jak poda inne fakty. Może powinniśmy jechać do lekarza, coś stwierdzi...

Asia poczuła, że zaczyna jej lecieć krew.

— Dosłałam teraz okresu. Muszę iść do łazienki.

Po kilku minutach wróciła.

— Miałaś tampon? Ja już przekwitłam, ale mam inne tampony.

— Miałam. Mam jeszcze dwa. Do jutra starczy.

— Ale masz tylko złotówkę. Ile ci zabrali?

— Miałam ostatnio swoich pięćset. Dał mi trzysta, ale zabrali wszystko. Matka uwierzy mu, a nie mi. Nie chce iść do szkoły. Samanta mnie zajebie, a Czerwona Zuzia poprawi. A jeszcze podpadłam Nierwiszowi. Potrzebuję pomocy.

— Asiu, kochanie. Są uczciwi ludzie na świecie. Powiem wszystko w Warszawie i będzie dobrze.

— Ale gdzie pani pójdzie?

— Do Komendy Głównej. Przez telefon nie chcę rozmawiać, bo mogą mnie połączyć z nie właściwą osobą, a co gorsze, może tutejsza policja się dowiedzieć.

— Tak, to nie byłoby dobrze. Ojciec by się dowiedział i wszystko by przekręcił. Teraz to już mu wcale nie wierzę. Dlaczego tak zrobił! Już by było lepiej, żeby był taki jak wcześniej.

Asia znowu zaczęła szlochać.

— No już nie płacz, kochanie. Mówię ci, że wszystko będzie dobrze.

Dziewczyna chwile płakała, ale po kilku minutach powoli się uspokoiła. Wcześniej raczej nie płakała, przynajmniej ostatnio. Być może teraz bolało ja wszystko bardziej, bo już sądziła, że wszystko się zmieni na lepsze.

— Teraz żałuję, że mu się dałam. Byłam głodna, załamana i sądziłam, że to jedyna nadzieja. Czy będę mogła zostać u pani, boję się wracać do domu?

— Oczywiście. Poczekasz do poniedziałku lub wtorku, bo ze względu na odległość, pewnie wrócę dopiero we wtorek.

— Myśli pani, że go aresztują?

— Powinni od razu. Za taki czyn?

Asia zaczęła rozumować.

— Tak naprawdę to ja na wszystko się zgadzałam. Poza tym, jak to udowodnię? Nie ma dowodów. Tylko pani o tym wie, bo ten duży policjant na pewno się nie przyzna. Co im powiem, że widziałam, jakiego ma członka? Widziałam, że jest duży to wszystko.

Dla pani Leny Łomnickiej ta część opowiadania Asi była szokiem. Ale ponieważ przeżyła trochę, wiedział, że takie rzeczy są możliwe. Chociaż nawet myślenie o tym, nie zostawiało miłych odczuć.

— W końcu, jak już mówiła, są dobrzy ludzie. Dlaczego miałabyś coś takiego wymyślić? To nie jest możliwe.

— I ja tak sadzę. Jestem dosyć głupia i wyobraźni raczej nie posiadam.

Każde jej zdanie chwytało starszą bibliotekarkę za serce. Ona miała wyobraźnie, a jednak w jej głowie, nawet się nie mieściło, co ta biedna dziewczyna musiała przeżyć przez te wszystkie lata.

— Chcesz to się umyj, a ja ci dam jakąś koszulę do spania. Mam chyba starą, ale nawet nieużywaną.

Poszła do swojej sypialni. Lena za rok miała odejść na emeryturę. Sama miała męża przez dziesięć lat. Dwanaście lat temu, zmarł na serce. Nigdy nie miała dzieci, może dlatego praca w szkole częściowo rekompensowała brak młodych uśmiechów, a nawet krzyków. Lubiła dzieci i młodzież. W jej bibliotece, bo tak nazywała swoje miejsce pracy, nawet niezłe rozrabiaki stawały się na kilka minut grzecznymi aniołkami. Kojarzyła Samantę i jej przyjaciółkę nierozłączkę, Zuzannę, o nieco rumianych policzkach.

Asia wciąż zdruzgotana w swoim wnętrzu weszła do łazienki. Miała pustkę w głowie. Pomyślała tylko, że dobrze zrobiła, że zadzwoniła i przyjechała do Leny. Teraz na chwilę w jej zasmuconej duszy pojawiła się po raz kolejny iskierka nadziei, jakże inna niż poprzednia.

Zaczęła nalewać wody i wpuściła kilka kropelek płynu do kąpieli i dopiero wówczas sobie przypomniała, że ma okres.

— Och, zaraz woda zrobi się czerwona jak tylko wejdę — szepnęła do siebie.

Z tego powodu musiała wziąć tylko prysznic, a nie miała gąbki. Pomyślała, że nic nie wzięła do higieny. Ani szczotki do zębów, ani gąbki.

Wyszła z łazienki i poszła do salonu.

— PaniLeno, bardzo przepraszam, że zrobiłam pani taki kłopot. Dostałam okresu i nie mogę leżeć w wodzie, pozostaje tylko prysznic, a jestem niedorajda i nie wzięłam ani szczotki do zębów, ani gąbki, ani ręcznika. Mam tylko swoje dwie stare sukienki i trzy pary majtek.

— Nic się nie martw. Mam gąbkę. I chyba nieużywana szczoteczkę. A ręcznik dam ci nowy. Jeżeli chcesz, to weź prysznic. Ale od biedy mogłabyś poleżeć w wanie. Chyba że naprawdę już pierwszego dnia tracisz dużo krwi.

— Chyba wolę wziąć prysznic, widok krwi trochę na mnie źle działa.

— Och, rozumiem. chciałam, żebyś się zrelaksowała, to wszystko.

— Z tym będzie trudniej. Nie tak łatwa zapomnieć to wszystko.

— Moje ty biedactwo! — teraz Lena zaczęła płakać.

Trzymała się jakoś, ale w czasie opowiadania musiał naprawdę się strać, żeby nie wybuchnąć płaczem. A teraz już nie wytrzymała.

— Proszę nie płakać — powiedziała brunetka — tak jak pani mówi, wszystko skończy się niedługo i może będę mogła zacząć od nowa życie, tylko gdzie? Matka mi nie daruje, że pozbawiłam jej męża. Ona z pewnością nie uwierzy i będzie sądziła, że to zmyśliłam.

— Państwo ci pomoże. Masz skończone siedemnaście lat, to do domu dziecka nie pójdziesz. Z pewnością będzie rozwiązanie, a jeżeli zechcesz i będziesz mogła, to ja się tobą zaopiekuję, jak długo zechcesz. Nie jestem bogata, ale spokojnie dam radę wyżywić i ubrać nas obie. Dom spłacony, więc dodatkowe wydatki będą minimalne.

Asia podeszła do Leny.

— Mogę panią przytulić? Nikt nigdy nie powiedział do mnie kochanie i nikt do tej pory nie pomógł mi tak jak pani.

— Oczywiście, że możesz — Lena otworzyła raniona.

Asia mocno ją przytuliła i znowu poczuła, że ma wilgotne oczy.

— Jest dużo dobrych ludzi. Nawet w naszej szkole.

Nastolatka rozluźniła uścisk i stanęła blisko bibliotekarki.

— To prawda, wiem, że pani od historii jest miła. Sama mi nawet zaproponowała, że jak będę miała powód, to żebym tylko zadzwoniła. Ale wybrałam panią, bo pani powiedziała do mnie, kochanie.

— Bo jesteś dobrą osobą. I z pewnością jeszcze poznasz dobrych ludzi i takich, którzy cię pokochają. Przykro mi, że nie masz oparcia w mamie.

— I mnie jest przykro. Ona nie jest taka zła, tylko może się boi, albo już sama nie wiem... Pójdę wziąć prysznic.

— Zaczekaj chwilkę, przyniosę ci ręcznik, gąbkę i szczoteczkę do zębów. Jak cię będzie boleć brzuch, to dam ci pastylkę przeciw bólową.

— Dziękuję, taki ból to nic, przywykłam.

Dziewczyna usiadła na brzegu krzesełka. Lena przyszła po trzech minutach i dała jej to co obiecała.

Koszula jest nowa, kiedyś robili lepszą bawełnę niż teraz. Teraz po drugim praniu koszulka robi się dwa numery za duża.

— Bardzo pani dziękuję jeszcze raz.

Brunetka wstała, wzięła wszystko ze stołu i poszła do łazienki.

Po chwili rozebrała się, a w tym czasie wypuszczała nalaną wodę. Weszła do wanny. Lena nie miała kabiny, tylko prysznic na długim metalowym przewodzie. Na długiej rączce wisiała przezroczysta cerata i zasłonka w motyle. Dziewczyna się krótko uśmiechnęła na ten widok. Dzisiaj nie miała głowy oglądać te delikatne i śliczne stworzenia.

Woda dała chwilową ulgę. Spłukiwała krople krwi, które z niej wypływały. Zaczęła się myć namydloną gąbka. Trochę bolała ją ta intymna część. Wiadomo z jakich powodów. Kiedy z ostrożnością tam się myła, przypomniała sobie horror, który przeżyła. Dlaczego to ją spotkało! Czy naprawdę zasłużyła, czy raczej to wynikło z prostego przypadku? Ludzie są zdrowi i nagle wpadają pod samochód albo po tygodniu dowiadują się, że mają raka. Asia miała zdrowi. Mimo złej diety i ciągłego życia w stresie nie miała żadnych problemów zdrowotnych. Zęby jej się nie psuły, rzadko chorowała, bo w prawdzie nie mogła. Kiedy się tylko źle poczuła, słyszał, że jest leniem, krętaczem i znowu chce się wykręcić od prac domowych, bo matka zawsze coś jej wymyślała do pracy. Nigdy jednak nie doceniono tego ile wkładała w to wysiłku i energii. Zostawała jej góra godzina, a czasem mniej na naukę. A trudno się skupić na nauce po zmęczeniu, dodatkowo słysząc za ścianą, nieustanne krzyki ojca. Co prawda od tych kilku dni nastąpiła zmiana i Asia nie chciała wiedzieć dlaczego. Czyżby to wszystko należało do demonicznego projektu, o którym jej powiedział? Jeżeli tak, to wszystko, co uczynił złego w jej życiu, było niczym w porównaniu z tymi ostatnimi faktemi, ale Asia oczywiście o tym nawet nie myślała. Nie miała nadal nienawiści do nikogo, a tylko nadal szukała winy w sobie.

W końcu zakręciła wodę. Wsunęła tampon otrzymany od Leny, do majteczek i zaczęła sprzątać po sobie. Zerknęła na zlew i muszlę klozetową, wyglądały nieźle, ale i tak, nieco poprawiła ich stan czystości. Potem kiedy para opadła, przetarła lustro. Po opuszczeniu łazienki, ubrana w długą, za kolana, koszulę do spania, poszła do salonu.

— Koszula dobra? — zapytała bibliotekarka.

— Pasuje idealnie.

— Wiesz co Asiu, jak chcesz to się zdrzemnij. Oczywiście, jeżeli chcesz.

— Dobrze, chyba tak zrobię. Naprawdę przepraszam za kłopot.

— Żaden kłopot. Przykro mi, że to wszystko się stało, ale cieszę się, że mogłam trochę pomóc.

— Trochę? Nigdy nie będę mogła się odwdzięczyć za tyle serca i dobroci od pani, pani Leno — znowu na jej ślicznej buzi pokazały się łzy.

— Już nie płacz. Pośpisz i będzie lepiej.

— Chyba wyłączę komórkę. Nie chcę by do mnie dzwonili, chociaż nie myślę, żeby to miało miejsce.

Podeszła do Leny, delikatnie ją przytuliła i pocałowała w czubek jej lekko posiwiałej głowy. Chciała w policzek, ale nie śmiała tego uczynić.

— To sobie pośpij, kochanie — szepnęła Lena.

— A gdzie mogę?

— Och, gapa ze mnie. Mam dwie sypialnie. Tam mąż miał swój pokój. Po śmierci długo nie zmieniałam mebli, ale w końcu po dwóch latach wyrzuciłam wszystko, żeby mi go nie przypominało, odnowiłam i kupiłam meble. Jest tam wszystko. Biurko, stół, krzesła i łózko. Nikt na nim nie spał. Czyli jak widzisz, będziesz miała idealny miejsce do życia.

1Aurofantasja

opublikował opowiadanie w kategorii dramat i obyczajowe, użył 3008 słów i 16451 znaków, zaktualizował 2 sie o 6:00.

1 komentarz

 
  • papcio

    Jestem sam ojcem 2 corek, jesli tatko Asi wpadl by w moje rece wszystkie 4 palki w jego dupie by wyladowaly i to nie raz.

  • 1Aurofantasja

    @papcio Ludzie właśnie tak reaguja jak Ty. Ale rozumiem. Molestowanie przez rodzica jest bardzo bolesne.Jednak w tym wypadku Stefan jest specjalnym rodzajem osobnika, bo czy jest człowiekiem, to już pytanie problematyczne.To moje pierwsze takie opowiadanie i nie czuje się z tym dobrze.Polecam Ci podobne, ale tam jest tylko ten problem zarysowany. Alfa dog na moim drugim koncie.Jak może zauważyłeś, Karas jest psycholem, a tacy są najgorsi.Ma władzę i ma zmanipulowanych protektorów.Dzieki temu może realizować swoje chore urojenia.Jego nie pociąga tak, samo robienie pewnych rzeczy, jak co innego.Mam nadzieję, że to dostrzezesz później. Sam mam córkę i mieliśmy dobrą relację, była bliżej z mamą, ale ja zajmowałem wlasciwą pozycje w rodzinie.Ojciec jest zawsze wzorem dla córki.To jaki jest, ma ogromny wpływ, jak w przyszłości ona będzie traktować mężczyzn. Czasem ucieka w ramiona kobiet, jeżeli ojciec zawiedzie, ale to jest bardziej zlozony temat.Dziekuje za komentarz.😀