Projekt Asia cz 4

Ojciec przyjechał do domu po siódmej. Ucałował żonę w policzek, co mu się nigdy nie zdarzało.

- Jak w szkole, Aśka? - zapytał.

- Dobrze.

- No to jedzmy obiad. Dzisiaj pachnie jeszcze lepiej niż wczoraj.

- Bo ja gotowałam - odrzekła dumnie Zofia.

- No nareszcie zaczynacie dbać o głowę rodziny, jak trzeba. Myj ręce Aśka i siadaj z nami. Mam nadzieję, ze dzisiaj łazienka czysta.

- Od wczoraj się nie pobrudziła, ale i tak przeciągnęłam, żeby lśniło.

Pokiwał zadowolony głową. Zofia zrobiła rybę, bo wiedziała, że Stefan bardzo tak lubi. Kupiła również w markecie placek z wiśniami. Na pierwsze podała lekką zupę ogórkową, a do ryby zaserwowała surówkę z marchewki, jabłka i kapust kwaszonej. Asia musiała przyznać, że jedzenie było pyszne. Ojciec musiał być naprawdę zadowolony, bo podał żonie kieliszek czerwonego wina i nalał również dla siebie.

- A ja mogę? - zapytała dziewczyna.

- Nie będziesz pić alkoholu aż skończysz osiemnaście - powiedział poważnym tonem, ale chwilę potem puścił do niej porozumiewawczo oko.

Asia ucieszyła się w duchu. Jeszcze nigdy nie była tak szczęśliwa. Zjedli obiad i brunetka zaczęła sprzątać talerze.

- Coś czuję się śpiąca, może ciśnienie - rzekła Zofia i wolno poszła do ich sypialni.

- Jak zmyjesz, to przyjdź do gabinetu, mam coś dla ciebie.

- Znowu prezent? - zapytała ucieszona.

- Sama zobaczysz.

Oddalił się, a ona zaczęła szybciej zmywać. Nadal była w tej sukience od niego.

Po dziesięciu minutach zapukała.

- Wejdź - usłyszała.

Dostrzegła, że na biurku stał pusty kieliszek.

- Chcesz?

- Nie. Jestem bardzo zadowolona i od wczoraj nabrałam odwagi.

- Dobra i mądra dziewczynka - rzekł.

Patrzyła na niego.

- Dziękuję, że dotrzymałeś słowa, tato. W szkole zero problemów i mama zrobiła się lepsza. Była taka senna, myślisz że wszystko z nią w porządku, tatusiu?

- Tak, dałem jej troszkę środków na sen. Będzie spała do rana jak zabita, ale i tak możesz przekręcić klucz.

Asia poczuła podniecenie. Dzisiaj już naprawdę chciała i wiedziała, że on też.

- Popatrz co dla ciebie kupiłem, mała.

Podła jej małe pudełko. Asia otworzyła. Zobaczyła komplet bielizny. Bardzo gustowny, w siateczkę. Do tego również białe, pończochy ze specjalnymi przylegającymi do ud, paskami. Po chwili ojciec postawił drugie pudełko. Tam zobaczyła buty na wysokim obcasie.

- Załóż - powiedział.

- Chcesz żebym przebrała się na twoich oczach?

- Zamknę oczy, a jak będziesz gotowa, powiedz.

- Dzisiaj mnie możesz wziąć całą - powiedziała.

- Jesteś pewna, że chcesz?

- Tak, bardzo. Nie potrzebujesz uważać, za trzy dni dostanę okres.

- Mam coś na wszelki wypadek - odrzekł.

Lubiła widzieć w jego oczach podniecenie. Była zaskoczona, że jest taki łagodny. Wczoraj mógł wszystko, a dotrzymał słowa i jej nie tknął. Czuła się jak w siódmym niebie. Szybko zdjęła wszystko i ubrała co jej kupił.

- Nie umyłam się - szepnęła.

- Tatuś ci umyje cipkę językiem, mała.

Westchnęła podniecona.

- Możesz patrzeć.

Otworzył oczy i uśmiechnął się lubieżnie.

- Jesteś śliczną małą kurewką - rzekł cicho.

- Możesz tak na mnie mówić, to podniecające - szepnęła.

Stefan otworzył szafę i wyjął gruby wełniany koc.

- Chcesz tak, czy wolisz u siebie.

- Tu będzie dobrze.

- Rozbierz mnie - powiedział.

Asia podeszła i zaczęła rozpinać mu koszulę. Zdjęła ją. Potem uporała się ze spodniami. Stefan tym razem się umył. Jego organ stał mocno i twardo.

- Duży jest - szepnęła.

- Będzie ci dobrze, mała. Brałaś go do buzi i robiłaś to dobrze. Chcesz się ze mną pocałować?

- Nie robiłam tego jeszcze, nie wiem jak wypadnę.

- Jesteś zdolną małą kurewką, dasz radę.

Stefan zaczął dotykać jej piersi. Brodawki Aśki mocno stały. Zdjął jej staniczek, potem zaczął obmacywać pośladki, była bardzo wilgotna w kroku. Zdjął jej majteczki.

- Możesz zdjąć pończochy i buciki, będzie ci wygodniej.

Zrobiła to posłusznie. Przyciągnął ją do siebie i zaczęli sęe całować. Już po kilku chwilach załapała o co w tym chodzi. Podniecało ją kiedy ojciec wpychał język do jej ust. Po chwili zaczęła go naśladować.

- Połóż się - wskazał koc.

Zrobiła to i rozsunęła uda.

- Masz ładna pizdę - rzekł.

Pochylił się i zaczął ją całować po sromie. Gładziła go po włosach. Zaczęła mieć szybko. On nie zaprzestał pieszczoty. Wpychał język do środka i poruszał. Asia miała drugi raz. Stefan położył się na niej i po chwili poczuła jak w nią wszedł. Było cudownie.

- Obejmij mnie udami - rzekł podniecony.

Zrobiła to posłusznie. Czuła jak ją rucha powoli i głęboko. Była bardzo podniecona i znowu zaczęła mieć. W chwilę potem poczuła jak w niej zostaje. Tryskał gorąco.

- Dobrze ci było mała?

- Bardzo - szepnęła.

Zszedł z niej. Podał jej serwetkę, a ona wsunęła ją do środka. Stefan wstał, podał dłoń córce i wstała również.

- To już wszystko? - zapytała.

- A chcesz więcej, mała kurewko?

- Tak - szepnęła.

- Skoro tak, to pobawimy się na całego.

Podła jej pusty kieliszek po wódce. Ona spojrzała pytającym wzrokiem.

- Przystaw do krocza i napełnij.

Zrobiła tak. Sperma wypełniła do połowy kieliszek.

- Wczoraj było więcej - stwierdziła.

- Zachowujesz się jak rasowa kurwa - rzekł.

- Miałeś taką?

Jego brwi sęe zeszły do środka i twarz przyjęła wyraz niezadowolenia. .

- Nie twój interes - rzekł, ale po chwili się rozchmurzył.

- Przepraszam - rzekła cicho.

- Teraz mam ciebie i jest dobrze, prawda?

- Tak.

Zaczęła się zastanawiać czy w wobec nowej sytuacji zaprzestanie współżycia z żoną, ale nie zapytała.

- Jak chcesz więcej, to musisz sie mną zająć. Nie mam szesnastu lat i nie mogę mieć erekcji co pięć minut.

- Co mam robić?

- Najpierw porób to przede mną, a potem mnie umyj.

- Dobrze, tatusiu.

Asia stanęła przed nim i zaczęła sie dotykać. Momentalnie poczuła podniecenie. Nie sądziła, że to tak polubi.

- Siadaj na biurko, chce widzieć całą twoją pizdę - rzekł.

Jego słowa też ją podniecały. Rozsunęła uda i zaczęła wsuwać palce. Najpierw dwa, potem trzy.

- Wsuń to tyłeczka - powiedział łagodnie.

- Nie wiem, czy będę tak lubiła.

- Dobrze, niech tak będzie, jak teraz. Nie musisz.

Drugą dłonią pieściła sobie naprężone brodawki. Kciukiem pierwszej dłoni pieściła swoją łechtaczkę. Organ ojca zaczął rosnąć.

- Teraz go liż - rzekł.

Asia wstała z biurka i uklękła przed nim. Po chwili miała jego twardniejący organ w buzi. Po minucie pieszczot był twardy jak ogórek. Wiedziała to, bo kiedyś próbowała naśladować ogórkiem sex oralny.

- Chcę cię od tyłu - rzekł.

Asia była całkowicie uległa, ale też podniecało ją to wszystko co jej robił i to bardzo. Uklękła.

- Polubisz tak - rzekł.

- Z pewnością.

Stefan nie mógł się nadziwić, że wszystko jej pasuje. Jej zgoda i uległość otwierała przed nim nowe wrota namiętności. Zaczął na nią zwracać uwagę pół roku temu. Mimo to był nadal ostry. Dopiero jak złapał ją za tyłek kilka dni wcześniej, przełamał się. Zaczął ją pragnąć w sposób niekontrolowany, ale wiedział, że musi być łagodny na początku, żeby jej nie zniechęcić. Nie bardzo wyobrażał sobie gwałt, chociaż zdarzyło mu się to zrobić jeszcze w poprzednim miejscu. Potem dziewczyna zginęła. Zabił ją jego zastępca, bo razem ją gwałcili. Potem Stefan zaaranżował napad. Dogadał się z drobnymi przestępcami. Zabili tamtego, a kiedy sądzili, że wszystko jest dobrze, Stefan zabił ich również. Potem dali mu medal i przenieśli na wyższe stanowisko do Sanoka.

Asia poruszała biodrami z podniecenia. Stefan wszedł w nią ostro.

- Och, trochę boli.

Uspokoił się i zaczął ją ruchać wolno, ale głęboko.

- Tak dobrze?

- Bardzo.

- To teraz zobaczymy czy lubisz paluszki w drugiej dziurce. Powiesz jak jest, jak nie będzie miło, przestanę.

Asię rozbrajała jego delikatność. Coraz bardziej lubiła to co robili i czuła, że jej nastawienie do niego przeradza się w coś większego i do samej czystej rozkoszy erotycznej zaczęła dochodzić duchowa. Nie wiedziała czy już go kocha, ale sądziła, że wkrótce zacznie. Czuła się błogo i wiedziała, że zrobi dla niego wszystko o co poprosi, nawet jeżeli tego nie będzie chciała.

Poczuła, że dotyka jej drugą dziurki. Słyszała, że ludzie to robią, ale nie miała do tej pory nastawienia.

Było bardzo miło. Powoli wepchnął głębiej kciuk i poruszał nim delikatnie.

- Lubisz? - zapytał.

- Bardzo - odrzekła szczerze.

- To może spróbuję tam.

- Dobrze, tylko najpierw chce mieć tu.

- Dobrze, mała.

Podobało jej się, że tak na nią mówi. Lubiła też kurewko, mniej dziweczko.

Stefan ruchał ja powoli. Palec w pupce dodatkowo ją podniecał. Zaczęła jęczeć z rozkoszy.

- Tak dobrze? - zapytał.

- Rozkosznie.

Ruchał ją jeszcze minutę, a potem powoli wyjął organ z cipki. Po chwili poczuła jak napiera na odbyt. Trochę bolało, ale tylko pierwszą chwilę. Potem było dobrze, a nawet bardzo. Stefan miał założyć zabezpieczenie, ale był tak podniecony, że zapomniał. Asia zaczęła ponownie jęczeć z rozkoszy. Dotykała sobie łechtaczkę, co ją jeszcze bardziej podniecało. W końcu zaczął dyszeć i poczuła, że zostaje w jej drugiej dziurce. Po chwili wyjął.

- Dobrze sie sprawiłaś, mała.

Była szczęśliwa. Sądziła, że jej życie będzie teraz nieustanną drogą po płatkach róż.

Dwa następne dni upłynęły super. W szkole nikt jej nie zaczepiał. Zbyszek Nierwisz robił wrażenie, że nie ma nic do Macieja. Wszystko było najlepiej, jak mogło być. Zofia niczego się nie domyśliła. Asia miała tylko małe wyrzuty sumienia odnośnie do tamtego dnia. Chodziło jej o matkę.

- Czy nic jej nie będzie potym jak dałeś ten proszek?

- Zupełnie. Nie można codziennie, ale raz na kilka dni, nie zaszkodzi.

Korciło ją by zapytać jak jest z nimi, ale pamiętałam jego poprzednią reakcję.

Po obiedzie pozmywałam jak zwykle.

- Muszę pojechać do pracy - rzekł.

- Jest piątek po południu - odezwała się matka.

- Dla szefa policji, nawet w małym mieście jak Sanok, nie ma czasem weekendu.

- To będziemy czekać na ciebie - rzekła Zofia.

- Chciałem pokazać cśs Aśce, może będzie mogła to robić w wakacje. Ty już masz załatwioną pracę. W końcu będziesz miała forsę na swoje wydatki.

- Chcecie mnie zostawić samą? - zapytała.

- Możesz jechać z nami.

- Eee. Będę się nudzić. Obejrzę sobie film w domu.

- Nie wiem ile nam się zejdzie. Może godzina, a może dwie.

- Przed północą wrócicie - Zofia próbowała się uśmiechnąć.

Uszczęśliwiona Aśka wyszła ze swoim, jak zaczęła go nazywać chłopakiem, na dwór. Wsiedli do jego służbowego Volvo i ruszyli. Wkrótce minęli komendę.

- Tato minęliśmy.

- Nie jedziemy tam, musiałem matce trochę nakłamać.

- A gdzie jedziemy, tato?

- Do pewnego domku.

Asia poczuła podniecenie.

- Nie masz jeszcze ciotki? - zapytał.

- Nie, ale już jutro dostanę, kobieta to czuje.

Zaśmiał się.

- Czemu się śmiejesz tatusiu?

- Bo nazwałaś się kobietą.

- Ruchałeś mnie w buzię, cipkę i w pupkę, to nie jestem?

- Jesteś małą kurewką. Niech ci będzie, kobieto.

Aśka zastanawiała się, czy jej się to podobało co powiedział.

- Chcesz mnie ruchać tak? Jesteś jak młody ogier, podoba mi się to.

Nic się nie odezwał, ale po chwili rzekł.

- Mam dla ciebie kolejną niespodziankę.

- Och, lubię niespodzianki - ucieszyła się.

- Co zrobiłaś z tymi trzema setkami?

- Schowałam do schowka.

- Masz taki?

- Mama nie wie. Popłakała się, kiedy ją zapytałam, dlaczego mnie okradła. Powiedziała, że jej żałujesz i dlatego zabrała moje pieniądze.

- Pójdzie do roboty to będzie miała. Nie wie o twojej skrytce?

- Nie. Pod łóżkiem obluzowałam jedną deskę i tam mam wszystko.

- Tylko jej nie mów, bo z babami nigdy nic nie wiadomo.

Zatrzymał wóz.

- Czyj to domek?

- Wszystko chcesz wiedzieć, to ja jestem policjantem, a nie ty.

- Dobrze, przepraszam.

Weszli do środka. Stefan podszedł do barku i nalał sobie setkę wódki.

- Chcesz?

- Nie tatusiu. Jestem już śmiała.

- Dzisiaj może ci się przydać - uśmiechnął się dziwnie, ale Aśka nie dostrzegła jego miny.

1Aurofantasja

opublikował opowiadanie w kategorii dramat i obyczajowe, użył 2356 słów i 12473 znaków, zaktualizował 31 lip o 9:19.

Dodaj komentarz