Pęknięty diament – rozdział 4

Matthew

Zabawa trwała w najlepsze, wszyscy się wyśmienicie bawili, a najlepiej chyba ja z Cat. Szalejąc z nią na parkiecie, czułem na sobie spojrzenia naszych gości i było prawie tak jak wtedy, gdy wybrali nas na króla i królową balu. Gdzieś wśród uśmiechniętych twarzy mignęła mi niezadowolona Amanda z miną, jakby pogryzły ją osy. Chociaż nie byłem pewien, czy to nie ona pogryzłaby ich. Jeśli nie miała zamiaru się bawić, to po cholerę tu przyszła? Zarażać wszystkich złym humorem, zmuszając ich do patrzenia na jej sfochowaną gębę?
Po naszych wyczynach tanecznych koniecznie musiałem uzupełnić płyny, przy okazji wdając się w dyskusję z chłopakami. Tyler jak zwykle przyszedł sam, a Theo i Aaron ze swoimi dziewczynami. Jeden był w związku już ponad dwa lata, a drugi dopiero trzy miesiące. Za to Jake przyprowadził jakąś laskę, którą znał ledwie tydzień. Po jakimś czasie zorientowałem się, że nigdzie nie widzę Cat i co gorsze, tej rudej francy zwącą się jej przyjaciółką. Zauważyłem, że drzwi do naszej sypialni są uchylone i już mi się ciśnienie podniosło. Ustaliliśmy przecież, że goście nie mają tam wstępu. To było miejsce tylko dla nas.
Miałem tam wejść i stanowczo wyprosić rudą francę, a z Cat porozmawiać, ale gdy wpadł mi do ucha kawałek ich rozmowy, oparłem się o ścianę przy wejściu i podsłuchiwałem.
— Piękny pierścionek, prawda? — Zachwycała się Cat i mimo wszystko poczułem ciepło w środku. — Teraz Matthew ciągle żartuje z tego brylantu.
— Taki sobie. — Usłyszałem pomruk Amandy.  
Taki sobie? Chyba nie miała pojęcia, ile kosztował ten pierścionek.
— No wiem, że ciebie ciężko zadowolić, ale mnie naprawdę się podoba. Żebyś widziała, jak mnie wkręcił z tymi zaręczynami! Mieliśmy jechać na kolację, a on nagle oświadczył, że pojedziemy na tor…
— Cat, serio, czy ty zwariowałaś do reszty? — przerwała jej nagle ruda i wyczułem, że Cat zamarła.
— O co ci chodzi? — zapytała niepewnie.
— Zaręczyny po roku? Mam w zamrażarce mrożonki, które dłużej tam siedzą.
— To nie jest tylko rok. Byliśmy ze sobą już w liceum…
Ruda donośnie parsknęła.
— To było jakiś milion lat temu. Nie jesteście już tymi samymi osobami.
Skąd ona mogła wiedzieć, kim jestem? Nie znała mnie ani wtedy, ani teraz. Zacisnąłem dłonie w pięści, ale czekałem na ciąg dalszy.
— Co z tego? Kocham go. On kocha mnie. Chcemy się pobrać, więc to robimy. Na co mamy czekać? — Cat zaczęła nas bronić.
Tak, kochanie. Dowal jej.
— Kochacie się, ok, to bądźcie sobie razem, ale po co się od razu pobierać? Za rok przylecisz do mnie z płaczem i papierami rozwodowymi, a wtedy nie będę siedziała cicho i powiem ci: a nie mówiłam.
Pieprzona wróżka się znalazła. Kim ona była, żeby mówić takie rzeczy?
— Sama nie wiem… — Serio? Cat zaczęła się wahać? — Owszem, też sądzę, że to trochę szybko, ale co z tego? Skoro czuję, że to dobry wybór…
— Och, proszę cię. Jakbyś go nie znała. Już w liceum latały za nim wszystkie laski, a teraz, jak go zaobrączkujesz, to będzie jeszcze atrakcyjniejszy. Myślisz, że się nie skusi na którąś z nich?
Dość tego. Wparowałem do środka, a one zaskoczone aż podskoczyły na łóżku. Naszym łóżku.  
— Sypialnia jest zamknięta dla gości — powiedziałem lodowatym tonem, wbijając wzrok w rudą. — Bez wyjątków.
— Kochanie… — zaczęła Cat, ale ja chciałem tylko wywalić Amandę za drzwi.
— Nie wiedziałem, że dorabiasz sobie jako jasnowidz — zwróciłem się do rudej. — Nie masz prawa wtrącać się w nasze życie, bo gówno wiesz. A teraz wyjdź stąd.  
Wyraz twarzy Amandy prawie się nie zmienił, jak zawsze miała minę zimnej suki. Cat za to zerkała to na nią, to na mnie, wyraźnie niepewna, co teraz zrobić.
— Matt — odezwała się uspokajającym tonem. — Proszę, uspokój się.
— Jestem spokojny. Rozmawialiśmy o tym, Cat. Sypialnia miała być zamknięta. —  Przeniosłem wzrok na rudą. — Wyjdziesz sama czy ci pomóc?
— Jestem przyjaciółką Cat, a nie twoją — odparła wyniośle, mierząc mnie spojrzeniem lodowatej suki. — Tylko ona może mnie stąd wyprosić.
— Jeśli zaraz stąd nie wyjdziesz, wylecisz balkonem. Mam nadzieję, że jako jasnowidz przewidzisz, jak skończy się twój upadek z tej wysokości.  
— Dosyć tego! — Ucięła nagle Cat, wstając gwałtownie z łóżka i piorunując mnie wzrokiem. — Przestańcie skakać sobie do gardeł. Amanda… — Przeniosła wzrok na swoją pseudo przyjaciółkę. — Powinnaś przeprosić Matta za te niesłuszne oskarżenia.
— Nie chcę jej fałszywych przeprosin. Chcę, żeby stąd w końcu wyszła — syknąłem.  
— Dobra, wyjdę. — Amanda wywróciła oczami. — Ale wiedz jedno… — Zwróciła się do mnie, wydymając pomalowane na czerwono usta. — Gówno mnie obchodzi twoje zdanie. Mam prawo powiedzieć przyjaciółce, że popełnia błąd. — Po tych słowach wyminęła mnie, przy okazji uderzając w twarz chmarą włosów.
— Nie widzisz, jak ona się zachowuje? Panoszy się, jakby była u siebie! — Spojrzałem na Cat wściekłym wzrokiem. — A sypialnia miała być zamknięta. Po jaką cholerę ją tu przyprowadziłaś?
— Chciała ze mną porozmawiać na osobności! Miałam wychodzić z budynku, by pogadać z własną przyjaciółką? — Cat zmarszczyła groźnie brwi.
— Nasze mieszkanie jest na tyle duże, że znalazłybyście odpowiednie miejsce na rozmowę.
— O rany, Matt, czego się czepiasz? Rozumiem, jakbym tu przyszła z innym facetem, ale to moja przyjaciółka.  
— Bo to jest nasze miejsce. Tylko nasze. Poza tym, dobrze wiesz, że jej nie lubię.  
— Nie musisz jej lubić. To moja znajoma, a nie twoja. I nawet, jeśli trochę przesadziła…
— Trochę? Wywróżyła ci, że cię zdradzę! To jest dla ciebie “trochę”?
— Miała trochę racji — odparła chłodno Cat, wygładzając sukienkę. — Nie powiesz mi chyba, że w liceum żyłeś w celibacie i nie łaziły za tobą tabuny dziewczyn.
— Słucham? A co ma do tego liceum? Jesteśmy dorośli, na litość boską, Cat. Dajesz się jej zmanipulować jak pięciolatka.
— Ach, więc teraz nazywasz mnie dzieckiem? I w dodatku sugerujesz, że jestem łatwowierna — syknęła, prostując się gwałtownie. — Mam swój rozum, Matt.
— Właśnie widzę. Muszę się napić. — Odwróciłem się od niej i wyszedłem z sypialni.
Złapałem pierwszą lepszą butelkę alkoholu i opróżniłem ją do połowy, gdy Cat wyszła do salonu, zamykając za sobą drzwi. Nie zaszczyciła mnie nawet spojrzeniem, a ja niemal prychnąłem. Po chwili podszedł do mnie Tyler i zasłonił mi ją swoim ciałem. Później dołączył do nas Jake. Okazało się, że jego towarzyszce coś nie pasowało, obraziła się i pojechała do domu. Piliśmy, debatując nad fochami kobiet, aż w końcu zabrakło lodu, więc zabrałem pustą już miskę i udałem się do kuchni. Otworzyłem zamrażarkę i zacząłem przekładać kostki lodu do naczynia. Nagle poczułem jak czyjeś ręce obejmują mnie w pasie. Uśmiechnąłem się do siebie, myśląc, że to Cat przyszła się pogodzić.  
— Przyszłaś wyciągnąć rękę na zgodę i zaciągnąć mnie do sypialni? — zapytałem, kończąc przekładać kostki lodu i zamknąłem zamrażarkę.
— Jeśli tego chcesz. — Dobiegł mnie znienawidzony głos Amandy i zdrętwiałem.
Ocknąłem się po chwili i odskoczyłem od niej jak oparzony.
— Co ty wyprawiasz? — warknąłem.  
Wzruszyła ramionami, jakby to było całkiem normalne, że mnie obłapia na parapetówce mieszkania mojego i Cat.
— Skoro już się uparłeś, by się ożenić, to podaruj sobie ten ostatni skok w bok.  
— Upiłaś się i walnęłaś w głowę. Wiedziałem, że jesteś fałszywą zdzirą, ale żeby posunąć się do czegoś takiego… Masz chociaż na tyle godności, by przyznać się Cat? I skąd w ogóle myśl, że się na to zgodzę?
Naprawdę liczyłem na jakąś błyskotliwą odpowiedź, ale Amanda tylko wzruszyła ramionami.
— A czemu miałbyś się nie zgodzić? Jesteś facetem, to wystarczający powód. Nie chcesz mi chyba powiedzieć, że Cat cię w pełni zaspokaja?
— Zaręczyłem się, kobieto, weź się otrząśnij! I nawet jeśli, czysto teoretycznie, miałbym przelecieć kogoś na boku, to naprawdę myślisz, że wybrałbym ciebie?  
Amanda nagle szybkim ruchem złapała mnie za krocze. Prawie upuściłem lód.
— Z takiej nienawiści mógłby być dobry seks. Przemyśl to jeszcze — wyszeptała z ustami przy moim uchu.
— Jesteś zapatrzoną w siebie suką. Brzydzę się tobą — warknąłem. — I nigdy więcej mnie nie dotykaj. Mam nadzieję, że ta żałosna próba była tego warta, bo właśnie straciłaś przyjaciółkę.
Wyszedłem z kuchni z miską pełną lodu, którą postawiłem w salonie na ławie, żeby każdy mógł się obsłużyć.
— Cat, widziałaś… — zacząłem, ale gdy zobaczyłem, że siedzi na kanapie z nosem w telefonie, krew mnie zalała. — Caterina! — Podszedłem do niej i wyrwałem jej urządzenie z dłoni.
— Co? — warknęła, podnosząc na mnie wściekły wzrok. — Teraz mnie chcesz wyrzucić przez balkon?
Wybałuszyłem na nią oczy, ale szybko się opamiętałem.  
— Może gdybyś zajęła się gośćmi, zamiast patrzeć w ten głupi telefon, a szczególnie swoją przyjaciółeczką, to nie obmacywałaby mnie w kuchni — wysyczałem, patrząc jej prosto w oczy.
— Co?! — Cat aż poderwała się z kanapy, co na pewno przyciągnęło uwagę gości, bo spojrzeli na nas przelotnie. — Serio, Matt? Rzucać takie kłamstwa? To nie w twoim stylu.
— Nie wierzysz mi? I jeszcze bronisz tej zdziry?
— Amanda ma swoje wady, ale nigdy nie dobierałaby się do mojego faceta. — Teraz Cat była już naprawdę wściekła. — Może chciała z tobą porozmawiać na spokojnie, a twoje przerośnięte ego to odebrało w kompletnie inny sposób.
— Porozmawiać?! Łapiąc mnie za jaja?!
Cat — nie do wiary — zaśmiała się.
— Chyba nie mówisz serio — stwierdziła z rozbawieniem, ale ton jej głosu był ostrzegawczy. — Miałabym uwierzyć, że moja przyjaciółka właśnie obmacała mojego narzeczonego? W naszym mieszkaniu, gdy jestem tuż obok?
— Czyli co? Wymyśliłem to sobie? Nie sądzisz, że to dziwne, że najpierw próbuje ci wmówić, że cię zdradzę, a potem odwala takie coś?
— A po co miałaby się z tobą obściskiwać? Co by z tego miała? To nie ma najmniejszego sensu! — Cat zniżyła głos.
— A skąd ja mam to wiedzieć? Zapytaj samej zainteresowanej.
— Dobra, skoro chcesz — fuknęła, po czym zawołała: — Amanda!  
Ruda natychmiast wychyliła się z kuchni i chyba wzrok mnie mylił, ale wyglądała, jakby ocierała łzy.
— Co?
— Chodź no tutaj — rzuciła Cat tonem nieznoszącym sprzeciwu. Amanda przyoblekła na twarz uśmiech anielicy i zbliżyła się do nas tanecznym krokiem. — Matt właśnie opowiadał mi jakąś niestworzoną historię… powiedział, że się do niego dobierałaś. — Cat niemal wypluła to słowo. — Ale przecież nie mogłabyś tego zrobić.
— No nie wierzę… — mruknąłem.
Amanda otworzyła szeroko oczy i wyjąkała:
— Że co? Skąd ci przyszedł do głowy taki pomysł? Przecież to absurd. — Spojrzała na mnie karcącym wzrokiem, jak rodzic na dziecko, które coś zbroiło.
Serio, kurwa?  
— Co? Teraz się będziesz wypierać? Udawać niewiniątko?
Goście przerwali rozmowy i wszyscy patrzyli tylko na nas.
— Cat… — Amanda spojrzała na moją narzeczoną, która stała bez ruchu. — Przepraszam, nie chciałam ci tego mówić, ale skoro doszło już do tego… — Wzięła głęboki oddech. — To Matthew dobierał się do mnie, a nie ja do niego.  
Wybałuszyłem na nią oczy. No to były, kurwa, jakieś jaja.  
— Ty podstępna, dwulicowa szmato… — wywarczałem.
— Zamilcz, Matt. — Głos Cat nagle zadrżał. W oczach miała łzy, ale nawet nie patrzyła na mnie, tylko na Amandę. — Po prostu… zamilcz. — Opadła na kanapę, chowając twarz w dłoniach.
— Dość tego. Koniec imprezy! Wszyscy wypad! — krzyknąłem, ale goście stali jak zamurowani. — Wynocha z mojego mieszkania!
— Twojego mieszkania? — Lodowaty głos Cat przebił się do mojego umysłu, choć w głowie mi huczało. — To jest nasze mieszkanie. Nasze.
— Jeszcze cię nie dopisałem do współwłasności! — warknąłem, patrząc na narzeczoną. Choć sprawiałem jej ból, nie mogłem się powstrzymać.  
— Matt, opamiętaj się! — Moja siostra stanęła przede mną i walnęła mnie otwartą dłonią w ramię.  
— Nie wtrącaj się, dzieciaku! Powiedziałem: wynocha!  
— Dobra! Tylko potem do mnie nie przychodź z podkulonym ogonem, prosząc o radę! — wrzasnęła urażona, po czym odwróciła się na pięcie i wyszła.  
Reszta gości poszła w jej ślady i w pośpiechu opuścili mieszkanie, w grobowej ciszy. Przez parę minut milczeliśmy. Uspokajałem oddech, a Cat dalej siedziała na kanapie. Miałem wrażenie, że w sekundzie wytrzeźwiałem i musiałem się napić. Nalałem sobie drinka i po paru sekundach już go nie było. Dopiero wtedy zerknąłem na Cat.
— Cat… — Zacząłem, sam nie wiedząc, co chcę powiedzieć, ale ona nagle wstała.
— Chyba tej nocy prześpisz się w salonie — powiedziała głosem zimnym jak lód. — Nie mam ochoty cię już dzisiaj oglądać.
Zanim zdążyłem cokolwiek zrobić, poszła do sypialni i trzasnęła drzwiami. Po chwili usłyszałem przekręcany zamek. Zamknęła się? Opadłem na kanapę, jakby nagle uleciała ze mnie cała energia.

candy

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat i miłosne, użyła 2437 słów i 13790 znaków.

Dodaj komentarz