Odium // Nathaniel 2007

Niegdyś wejście na czwarte piętro nie stanowiło dla mnie wielkiego wyzwania. Godziny biegania za piłką i skakania przez przeróżne przeszkody dla zabawy – począwszy od ławek, skończywszy na wysokich płotach – wyrobiły mi całkiem niezłą kondycję. Spacery też robiły swoje. Parę lat później zacząłem ją jednak zaniedbywać i pozbyłem się jednego z nielicznych atutów mojego organizmu. Tak oto wylądowałem w momencie, w którym odwrócenie się nocą na drugi bok, wymaga od moich mięśni zbyt wiele.
   Pokonywałem kolejne piętra, ale wiem to tylko w teorii, bo zdaję sobie sprawę, że inaczej nie dotarłbym do mieszkania, w którym spędziłem większość tamtego dnia. Dziś zamiast klatek mijanych po drodze, pamiętam krzyk i płacz - żaden z nich nie należał do mnie – a zamiast ciężaru mojego ciała, czuję jak unosiła mój podbródek, aby zmusić mnie, żebym na nią spojrzał, ale ja nawet mimo to odwracałem wzrok na wiszące szafki kuchenne bądź okno. Sinoczerwony kolor mojego policzka mieszał się z tym rzucanym przez mocne promienie słoneczne.
   Później do domu wrócił mój tata i wszystkim się zajął – jak zwykle. Uspokoił mamę i mówił coś do mnie, potem dopiero zdjął kurtkę oraz buty, ucałował Nikolę na powitanie – na co ta zareagowała śmiechem - i zaczął gotować obiad. Mama nie gotowała.
   Wyszedłem wtedy z domu spotkać się ze znajomymi. Bycie w ich obecności pozwalało w jakiś sposób zapomnieć o zamkniętych pomieszaniach, które odgrodzone są od świata ceglanymi murami. W każdym z nich działo się coś złego i z każdego było się zmuszonym w końcu uciec. Każde zamknięte drzwi to kolejna rzeczywistość, której nie pozna się, jeśli się tam nie wejdzie. Tylko, kto chciałby wchodzić za czyjeś zamknięte drzwi? Każdy od wewnątrz wykrusza swoje własne ceglane ściany – dlaczego nigdy od zewnątrz? - każdy próbuje się wydostać. Dlaczego więc skoro już jesteśmy na zewnątrz, poza granicami, wracamy do środka z byle powodu? Czy nie lepiej moknąć od deszczu niż od własnych łez?
   Otworzyłem drzwi. Nie dzwoniłem, ani nie pukałem.
- O, Nathan, jak super, że już jesteś! – usłyszałem i zdjąłem buty, zostając na boso.  
   Podszedłem do przyjaciół, a mama Piotrka nałożyła mi kawałek ciasta rabarbarowego. Z grzeczności starałem się zjeść go jak najwięcej.  
   Bo czy przystałem jeść z dnia na dzień, czy powoli traciłem apetyt?
   Wszyscy żywo dyskutowali, Tomek krzywił się czasami od smaku ciasta, ale wciąż usprawiedliwiał się tym, że miało kwaskowaty smak.  
- Ale jest bardzo dobre! – krzyczał i sięgał po kolejną porcję.
   A do mnie dotarło, że właśnie spędzaliśmy dzień matki z kobietą, która urodziła tylko jedno z nas.
   Grześ nie potrzebował już pomysłów na prezenty, ani nie pomagał piec ciast. Nie musiał też jeszcze tłumaczyć Maćkowi, że ich solenizantka nie będzie obecna na własnym święcie.  
   Tomek nigdy nie znał swojej mamy, nie czytała mu, ani nie chwaliła za dobre oceny. Opiekował się nim tata, który mimo swoich słabości do alkoholu starał się być dobrym rodzicem i takim właśnie był. Odszedł parę lat temu, ale pozostawił po sobie świetnego człowieka, który z całą pewnością również będzie wspaniałym ojcem.
   Dagmary rodzice wyjechali za granicę, gdy była mała i nie utrzymywali z nią żadnych kontaktów. Jej mama nie zabierała córki na zakupy, ani nie zabraniała jeść słodyczy wieczorami. Dziewczyna mieszkała ze swoimi dziadkami – to oni ją wychowywali.
   Moja mama była obecna w czasie, kiedy dni spędzałem na wkruszaniu swoich ceglanych ścian, trafiając do labiryntów bez wyjścia.

   Wieczorem Grześ odprowadził mnie do domu i zapytał o czerwony policzek. Zaraz potem – mimo moich licznych protestów – wszedł przez nie swoje drzwi i zanurzył się w mojej rzeczywistości próbując naprawić coś, co zepsuł ktoś inny, zupełnie mu niepodobny.
   Zadzwonił do swojego taty, bo do własnego domu wrócił dopiero rankiem. Całą noc spędził przy mnie, zapewniając mi inne aktywności, niż nieustanne próby ucieczki przed samym sobą. Pomógł mi zasnąć, a gdy się obudziłem, usłyszałem jak bawił się z Nikolą w salonie.

1 komentarz

 
  • Emilka Loch

    WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO Z OKAZJI URODZIN

  • XPISARZYKY

    @Emilka Loch dziękuję! 😅