Odium // Grześ 2010

- Dlaczego nie poszedłeś dalej? Ja wiem, kończyło się tam światło, ale mógłbyś poczuć całym sobą drzewa, na które do tej pory nie zwracałeś najmniejszej uwagi. Czy drzewa naprawdę są na tyle interesujące, żeby dla nich ryzykować? Tak. Dla żadnej innej rzeczy na świecie nie warto tak ryzykować jak dla widoku drzew na tle ciemnego nieba i dla poczucia ich faktury na skórze. Zapach nie jest wyjątkiem, ani dźwięk szelestu liści, ale najważniejsza jest ciemność, tak myślę. Czy ciemność nie sprawia, że wszystko staje się piękniejsze? A jeśli tak, to dlaczego? Czy to znaczy, że wcześniej wcale nie były zachwycające? Że tylko nasze wyobrażenia na ich temat zapierają nam dech? – kiedy skończył, odkładając kartkę, z której czytał do tej pory, spojrzał na mnie, a ja nie potrafiłem określić emocji jakie przekazywały mi jego oczy, więc dziś ich nie pamiętam. – Grześ, nie myślisz o tym, prawda? Nie myślisz o wielu rzeczach, o których ja myślę. Czy to dlatego jesteś szczęśliwszy ode mnie? Czy jest się szczęśliwym, kiedy mniej się myśli, ponieważ mało jest rzeczy szczęśliwych? – analizowałem bardzo dokładnie wszystko, co do mnie mówił i starałem się znaleźć dobre słowa, którymi mógłbym odpowiedzieć na jego pytania.
- Masz rację, Nathan, nie myślę o wielu rzeczach, o których ty myślisz, a jeśli już myślę o tym samym to w zupełnie inny sposób. Nie mam twojej wrażliwości, ale to nie dlatego jestem szczęśliwszy. Wydaje mi się, że to kwestia tego jak bardzo nasze umysły współpracują z resztą nas. U mnie po prostu radzą sobie trochę lepiej, ale to nie moja zasługa, że tak jest, mam taki przywilej. To też nie twoja wina, że u ciebie jest gorzej – uczyłem się reagowania. Już nie mówiłem mu, że wiązanie sznurówek jest proste, że za bardzo się stara i dlatego mu nie wychodzi. Nie używałem już słów, jakich nie używa dziecko, oszukując go, że moje wypowiedzi nie są wyreżyserowane, kiedy faktycznie tak było, bo nie wiedziałem, co mówić, więc zwyczajnie powtarzałem zdania zasłyszane lub przeczytane.
   W tamtym czasie przestawałem to robić, dojrzewałem do tworzenia własnych zdań, przy użyciu własnych słów. Byłem z siebie dumny i czułem, że jeśli potrafię już rozmawiać z przyjacielem to będzie coraz lepiej.
   Ale nic się nie zmienia. Nic nie idzie do przodu i nic się nie cofa.
   ,,Grześ, po prostu powiedz mi, że któryś głos w mojej głowie ma rację i temu uwierzę, bo ty go poprzesz.”
- Byłeś wczoraj u Nikoli, prawda?
- Nie o tym rozmowa – kiedy ja uczyłem się komunikować z Nathanem, ten uczył się robić to z samym sobą.  
   Jasne, że nie o tym rozmawialiśmy i, że powinienem poświęcić więcej czasu na tamten temat, jeśli widziałem, że faktycznie tego potrzebuje. Ale jemu nie chodziło o kontynuowanie tematu, wiedziałem o tym, bo zobaczyłem jego reakcję na moje pytanie. Napięcie i rozszerzone źrenice. Chciał po prostu uciec od odpowiedzi.
- Nie musisz być przy mnie taki czujny, Nathan, to tylko płynne przejście z tematu na temat, normalna sprawa, kiedy na tamten nie mam już nic do powiedzenia, ale jeśli chcesz, możemy go jeszcze trochę porozdrabniać – powiedziałem i czekałem na jego reakcję.
- Byłem – odpowiedział krótko.
- Dlatego, że chciałeś, czy czułeś taki obowiązek? – ciągnąłem.
- Dlatego, że Nikola jest bardzo chora – oznajmił.
   Nie dodał wtedy nic więcej. Nie określił, czy był ją odwiedzić, dlatego, że była bardzo chora i tak wypada, czy dlatego, że była bardzo chora i chciał jej umilić czas, jaki spędzała w szpitalu.
   Nie poszedł tam dlatego, że to jego siostra, wiem to i od zawsze wiedziałem. Nathan nie bawił się z siostrą, nie spędzał z nią czasu na oglądaniu kreskówek, nie czytał jej, nie śmiał się z nią, ani nie przytulał.
   Kiedyś wydawało mi się to takie dziwne. Maciek był w wieku Nikoli, a ja starałem się być stale obecny w jego życiu. Przecież to niewiarygodne, żeby rodzeństwo prawie w ogóle nie spędzało ze sobą czasu, myślałem ze zdumieniem.
   Kiedyś wydawało mi się przykre, aż do momentu, kiedy Nathan oznajmił mi, że nie ma siostry, a ja pokiwałem głową w geście zrozumienia. I naprawdę to rozumiałem.

Dodaj komentarz