Miłość jest ślepa cz 14 finał

To było na początku marca.  
Kayla usiadła przy stoiku w kawiarni w Złotych Tarasach. Wczoraj wysłała wiadomść do Róży i Renatki. Zgodziła się na trójkąt.  
- Mówiłeś, że podobają ci się kobiety, kochanie.
  Rzuciła okiem na komórkę. Magiczna, siódma wieczór, pomyślała.

Roman krzątał się po kuchni. Opus bawił się z Nokturnem, a szatyn pitrasił jedzonko.
  Powinna już być, pomyślał. Usłyszał dzwonek do drzwi. Zapomniała kluczy, czy co, pomyśłał znowu i poszedł otworzyć. Spojrzał zdziwiony na osoby za drzwiami, a te miały podobny wyraz twarzy jak on.
- Cześć, Kayla w domu? - zapytała Renata.
- Właśnie nie. Wejdźcie, proszę.
Pomógł im zdjąć kurtki i po chwili siedzieli już w salonie.
- Zrobię herbaty - rzekł.
- My właśnie... zgodziła się na trójkąt - rzekła nieśmiało Róża.
  Renata spojrząła na nią wymownie. Uśmiechnęła się do Romana.
- Właściwie to jest nas troje.
-Taaak. Tyle, że ja nie za bardzo jestem...
- Wspominała coś o twoich walorach i możliwościach - palnęła Róża.
- O tak?
- Przecież wiesz jak było z nami. Mówiła ci.
- Tak, wspominała. Nie jesteście złe o to?
- Ja nie, a ty Renatko?
- Nie przeszkadza mi. Jesteśmy blisko jak rodzina. Wacławowi mówiam w zarysach.
- Tak, to mamy problem - rzekł Romek.
  Poczuł jak jego komórka wibruje. Dostał wiadomość od żony : Mówiłeś, że podobają ci się kobiety. Masz najlepsze wersje. Są twoje.
Spojrzał na Renate i Różę. Pokazał im wiadomość. Róża się uśmiechnęła.
- Wybrałam kobiety, ale mogę zrobić wyjątek. Kora się zgodziła.
- Na Kaylę, kochanie - rzeka cicho Renata.
- A ty co powiesz, Renatko? - zapytał Roman.
- Ja? Mąż i żona to jedno.
  Róża posłała jej długie spojrzenie.
- Wyście się nie umówili? - zapytała brunetka.
- Nie.  
- To co myślisz, Romuś? - Renatka się uśmiechnęła.
- Zrobię herbaty.
  Poszedł do kuchni i nie mógł się nadziwić. A kiedy wrócił z tacką, mało jej nie upuścił. Róża i Renata siedziały całkiem gołe na kanapie. O tyle było w porządku, że siedziały skromnie.
- Chcecie tego? - zapytał.
- Właśnie tak myślimy. Ja kocham Korę, a Renia,Wacława. Gdyby Kayla była teraz, to może...
- Nie jestem za, chyba że Kayla mnie poprosi.
- Wtedy byś to zrobił?
- Wszystko dla niej bym zrobił, nawet to.
  Renata wstała i podeszła do Romana. Pocałowała go w usta, ale tak delikatnie.
- Ma baba szczęście.  
- Jesteś cudowny - rzekła Róża i również go pocałowała.  
  Pocałowały się delikatnie i zaczęły ubierać.  
- Przyniosę jeszcze ciastka - rzekł.  
  Siedzieli przeszło godzinę i rozmawiali. Wszyscy dostali wiadomość od Kayli. Pytała czy może wrócić.
  Wróciła po czterdziestu minutach. Została zarzucona w progu pytaniami.
- Musiałam się upewnić. Jemu ufałam, wam też. Wysłałam wiadomości do Wacława i Kory, żeby się nie martwili.
- A co by było gdybym się zgodził, one czekały na mnie nago - rzekł Roman.
- Miłość wszystko wybacza... A może spotkałabym Wacława i Korę. Razem.
- Nie zrobiłabyś tego - rzekł Roman.
- Pamiętaj kochanie, że zakochana kobieta potrafi być mściwa.
- Ty nie jesteś...
- Try me, my love!
  Dalsza część spotkania upłynęła bardzo miło.
                                                                                              *

Najciekawsze jednak, odbyło się wcześniej. Przed ślubem. Ksiądz, ten sam, który odprawił mszę za duszę Tomka, chętnie się zgodził udzielić im ślubu. Miał jednak poważną rozmowę z samym biskupem.  
- Ojcze Jeremi, nie możemy na to pozwolić. Odmówili wszystkich potrzebnych przygotowań. Bez spowiedzi, nauk przedmałżeńskich? Do czego to podobne!
- Ojcze biskupie, to wyjątkowa sprawa.  
- Nie zezwalam. W niebie się aniołowie cieszą, że dwoje grzeszników się nawróciło, ale my mamy swoje prawa. Słyszałem o tej dziewczynie. Jeszcze kiedy była nieletnia, zdaje się trzynastoletnia. Ojciec Bogumił, świętej pamięci...
- Czy świetej, to nie wiem, ojcze biskupie. Zmarł na serce i nie zdołał się wyspowiadać, a grzechów miał bez liku.
- Dziewczyna się również wyspowiadać nie chce. Nie mówiąc o tym, że nie bierzmowana i nauk przyjąć nie chciała. Nadal nieczysta.
- To przecież sam Piotr miał widzenie nieczystości, co anioł Pański jeść mu nakazał. Jeśli ojciec biskup zna inną droge niż Bożą, że z sodomity, naturalnych potrzeb zapragnął, a dziewczyna, która z wieloma miłostek zaznała, również na taką drogę weszła, by mężczyznę pragnąć, to zamilknę.
  Biskup na chwilę zaniemówił.
- Do kościoła wrócili, udziel im ślubu.
- Ja myślę, że do Boga wrócili...
- Zamilczcie ojcze Jeremi, jeszcze co złego powiecie.
  I tak kontrowersyjna sprawa, by ślubu udzielić dla Romana i Kayli, przeszła.

Kiedy wrócili po cudownym wigilijnym wieczorze, Roman spojrzał na swoją wybraną.
- Wiem. Odszukamy ją. Pewnie nadal mnie nienawidzi.
- Dlatego ja z nią pierwszy porozmawiam. Mam dar przekonywania. Nienawiść to zła rzecz. Wybaczenie jest większe od miłości.
- Od naszej też?
- No może jest równe naszej.
- Tylko nie próbuj filozofować, powiedz jak Stasiowi. To było piękne. Za to jedno mogłabym cię kochać.
- Kasia zrozumie, może nie od razu.
- Musi - Kayla wytarła łzę.
- Płaczesz tylko dlatego?
- Wiesz, że nie. Pomyślałam o niej.
- Wiem. Spotkasz ją. Zabrała ze sobą jedyną rzecz, którą mogła zabrać. Miłość. Do ciebie, do Kasi, do męża. Kiedy powiem o tym Kasi, zrozumie. Zrozumie i wybaczy. Nie ma wyboru.
- Masz rację, umiłowany. Kocham cię.
- Ja ciebie też kocham.  
  Delikatny pocałunek połączył ich usta...
  
- Wiesz, kochanie...
- Co mój skarbie - odezwał się Romek.
- Przez długi czas myślałam, czemu Maja odeszła. Teraz wiem.
- Tak, powiedz.
- Widzisz, gdyby żyła, nigdy bym z nikim innym nie spała, ale najważniejsze nie poznałabym ciebie. Tylko tak mogła dać szansę tej miłości.  
- I wielu innym. Podobno Kora kocha z wzajemnością Różę. Wacław zakochany w Renacie, a ona w nim. I Marek kocha Daniela z wzajemnością. Tyle dobra z tego wynikło.
- To jeszcze się nie stało...
- Ale się stanie.
  Kayla pogładziła brzuszek.
- Damy jej na imię Maja, dobrze.
A skąd wiesz, że to dziewczynka, przecież nie robiłaś badań.  
- I nie zrobię. To dziewczynka. Mówiła ci zaraz po, ale ty oczywiście zapomniałeś. A następny będzie chłopiec i damy mu imię, Tomasz.
- Tak najdroższa, a trzecie...
- Wiem, ale nie powiem.
- Jesteś wróżką, taką dobrą, tak?
- Dopiero na to wpadłeś. Och, typowy chłop. Nigdy nic nie wie.
- Wiesz co? Myślę czasem o czymś. Podobaja mi się nadal mężczyźni, ale nie czuję tego co dawniej. Ale ty... czuję.
- Dobrze czujesz. I jak zawsze nic nie rozumiesz. Wszystko jak dawniej. Kręcą mnie dziewczyny.  
- Żartujesz...
- Wcale. Róża kocha Korę, ale dzwoniła. Renata również chciała się spotkać. Coś mi się zdaję, że im trójkat po głowie chodzi.
- Coś takiego!
- Pozwolisz?
  Roman spojrzał na nią i rzekł bez chwili.
- Oczywiście, kochanie. Chcę tylko twojego szczęścia.
- Kocham cię. Wiedziałam. Oczywiście, że nie skorzystam. Jest tylko jeden powód. I wiesz jaki.
- Tak. Och! Zrozumiałem, w tej chwili dlaczego Daniel mnie wówczas pocałował, pamiętasz?
- Oczywiście, że pamiętam. Miłość jest niesamowita.  
  Wtulili się w siebie, szczęśliwi i spełnieni.  
  
                                                                    Koniec.  
                                        
                                                                  Posłowie.
Wiele z wymienionych sytuacji miało miejsce naprawdę, dlatego to nie jest fantazja. Znam historię geja, który był męską prostytutką w najbardziej gejowskiej dzielnicy San Francisco, Castro. Zakochał się w dziewczynie i mają dwoje dzieci. Znam historię dziewczyny, która od urodzenia była lesbijką. Ma obecnie męża i bardzo go kocha. Znajomi, znajomej z Monteralu rozeszli się. Po szesnastu latach małżeństwa. On zaczął studiować na Mc Gillu i po sześciu miesiącach oznajmił, że poznał mężczyznę swojego życia. Zostawił żone i dwóch synów. Czternastolatka i dwunastolatka. Nie wiem czy to miłość sprawiła te wypadki, szczególnie tym ostatnim.  W moim opowiadaniu, tak.  
Ps. Jeremi się pomylił lub nie wiedział. Gej i sodomita to nie to samo. Dlatego jak ktoś wam mówi, że Bóg zniszczył Sodomę i cztery inne miasta z powodu, że tam mieszkali homoseksualiści, to nie wierzcie. Gdyby tak było, San Francisko, a przede wszystkim Watykan zostałby już dawno spalony ogniem z nieba. Zdziwieni? Polecam kasiążkę Fryderyka Martela ,,Sodoma. Hipokryzja i władza w Watykanie”.

766 czyt.
92%
AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii dramat i miłosne, użył 1581 słów i 8523 znaków, zaktualizował 8 sty o 21:29.

1 komentarz

 
  • agnes1709

    "Kszątał"?

    92%