Miesiące malowane marzeniami - styczeń

Miesiące malowane marzeniami - styczeń

Jeśli liczyłam na coś więcej ze strony Filipa, byłam w ogromnym błędzie. Owszem, świętowaliśmy wspólnie Nowy Rok, ale… No właśnie. Po tym, jak odzyskałam zdrowie, wróciłam grzecznie do domu. Filip mnie odwiózł, całując bezuczuciowo w policzek. Chwyciłam go wówczas za rękę, pragnąc, by zdobył się na więcej. On jednak pokręcił głową przecząco. ‘Nie jestem gotowy’, powiedział, jakby to wszystko wyjaśniało. ‘Dajmy sobie trochę czasu’, poprosił niczym nie potrafiąca zerwać dziewczyna. Zostałam sama, znów otrzymując kolejnego klapsa od życia. Generalnie mogłam się tego spodziewać, lecz i tak poczułam bolesne rozczarowanie. Szczęśliwie, ów ból przypominał bardziej oderwanie plastra niż wyrwanie bijącego serca. Taką przynajmniej bajeczką się karmiłam. Czy pomagało? Nie wiem. Dużo pracowałam, zmuszając myśli do sprawdzania poprawnej kolejności koralików, nie zegarka, który ponuro odliczał minuty, godziny, dni jego nieobecności. Czasem, gdy brak Filipa przytłaczał mocniej, pisałam jakieś neutralne teksty w stylu ‘Hej, jak praca?’ albo ‘Co u ciebie?’. Tandetnie banalne, luźne wiadomości, nie mogące ugasić mojej potrzeby bliskości. ‘Hej, u mnie ok.’ odpisywał analogicznie luźnym tonem. Cieszyłam się jak idiotka, widząc choćby te cztery, nieistotne słowa od niego. Potem znów były koraliki, niteczki, hafty i inne pierdoły, które zdominowały moje puste istnienie. Podwójne, ciągle niedogrzane łóżko dodatkowo pogłębiało samotność, przybierającą powoli wymiar metafizycznych zmagań. Nie, nie płakałam w poduszkę zgodnie ze zwyczajem zawiedzionych małolat, ale było mi ciężko, nie ukrywam.

Kończyłam właśnie jeść dietyczną zupę z ciecierzycy, która miała mi pomóc zrzucić zbędne kilogramy, kiedy zadzwonił mój śledczy. Dziwnie to brzmiało ‘mój śledczy’, lecz przywykłam do niego tak jak przywykłam do widoku ‘mojego radiowozu’ za oknem. Stawiłam się na posterunku niemal natychmiast. Ostatecznie, stanowił on miłą odmianę od nużącej rutyny.  

-Dobrze panią widzieć, Amelio.  

- Bez vice versa. - odparłam buntowniczo. Pogawędki z policją wciąż były mi obce, mimo że trzymałam się jasnej strony mocy.  

- Chciałbym zaproponować coś, co wykracza poza moje kompetencje.  

- Och… - wyrwało mi się zdumienie.  

- Może pani odmówić.  

- Odmówić czego?  

- Chciałbym, żeby pani ponownie nawiązała kontakt z poszukiwanym.  

- Nie wiem, gdzie on jest.  

- Ale on wie, gdzie pani jest. Na pewno jakoś możecie się skontaktować. Inaczej poszukiwania zajmą wieki. Ten człowiek to istny kameleon, zawsze watapia się w tło. Proszę nam pomóc.  

- Nie. Już dość wam pomogłam. Nie chcę widzieć Wojtka, boję się go. - odrzuciłam propozycję z miejsca. Nie mogłam. Naprawdę, nie mogłam.  

- Szkoda, niemniej rozumiem. Jeszcze jedna sprawa…  

- Tak?  

- Pani znajomy, pan Wronkowski, dobrze zna Wójcickiego i chętnie zagrałby mu na nosie, prawda?  

- Słucham? - poczułam jakbym spadała. Coraz niżej i niżej, wciąż nie dosięgając dna, od którego mogłabym się odbić.  

- Chodzili wspólnie do klasy w szkole średniej, a potem spotykali się kilkakrotnie tutaj. - śledczy wskazał pokój przesłuchań.  

- Dlaczego pan…  

- Nie wiedziała pani?  

- Filip nie mówi mi wszystkiego. Nie musi. - wydusiłam z trudem. Jeżeli znał Wojtka, dlaczego mi o tym nie powiedział? Tyle razem rozmawialiśmy. Mówiłam mu o nim. Przecież nie mógł się nie zorientować. Zresztą, Filip na posterunku? Nic do siebie nie pasowało.  

- Dobrze, że ma pani takie ogromne pokłady zaufania. Martwię się, bo najwyraźniej trafia pani na nieodpowiednich mężczyzn, pragnących wykorzystać panią jako pionek w ich prywatnych bataliach. - oświadczył policjant. Niestety, w jego tonie doszukałam się raczej ironii, nie troski.

- Jestem dużą dziewczynką. Poradzę sobie.  

- Ten pani Filip… To bardzo mściwy typ. Radziłbym zachować ostrożność.

- Nie prosiłam o radę. - prychnęłam, wychodząc pospiesznie. Zakurzone powietrze komisariatu zaczęło mnie dusić. Pobiegłam ku wyjściu, obijając się o ściany niczym oślepiony słońcem nietoperz. Lodowaty podmuch wiatru nieco mnie orzeźwił. Sięgnęłam po telefon, postanawiając rozwiać wątpliwości, drążące mój mózg jak tłuste larwy.  

- Wybrany numer nie odpowiada. Prosimy spróbować później. Sorry, the number you are calling… - poinformował beznamiętny głos w słuchawce.  

- Fuck! - nerwowym gestem poszukiwałam papierosa. - Kurwa!  
Dodałam, uświadomiwszy sobie, że nie palę od trzech lat.  
‘Musimy porozmawiać. 19, u mnie.’ - wysłałam maksymalnie krótkiego SMS, nie mając siły na nic. W domu nalałam sobie kieliszek babcinej nalewki. Drżały mi ręce, a myśli wykonywały szalone akrobacje.  
Wojtek zabił dziewczynę ze szkoły. Zodiakalne bliźnięta. Tatuaż, którym Filip upamiętniał siostrę. Cała trójka chodziła do jednej klasy. Przypadek? Doznałam olśnienia. ‘Mściwy typ’, tak określił Filipa śledczy. Iza też ostrzegała mnie przed nim. Właśnie, Iza! Pchana chęcią wyjaśnień, wybrałam numer przyjaciółki. Odebrała po pierwszym sygnale.  

- Gracja, cholera, czemu się w ogóle nie odzywasz? - powitała mnie lekkim wyrzutem. Fakt, zaniedbywałam ją przez całe to zamieszanie.  

- Przecież dzwonię, Izzy. - odparłam. - Sprawę mam.  

- Inaczej byś nie zadzwoniła.  

- Chodzi o Filipa.  

- Oczywiście. - wymamrotała, zapewne teatralnie przewróciwszy oczami.  

- Co zaszło między nim a Wojtkiem?  

-...  

- Iza?  

- To nie jest rozmowa na telefon.  

- Posłuchaj, muszę wiedzieć…  

- Wyjaśnijcie te sprawy między sobą. - nakazała, kończąc rozmowę.  

- Fantastyczna z ciebie kumpela! Zajebista! - skwitowałam ciszę po drugiej stronie. Wkurwiona, zaczęłam bezładnie nawlekać koraliki. Popijałam nalewkę wprost z butelki, nie kontrolując ilości spożywanego alkoholu. Wkrótce byłam porządnie wstawiona. Filip przyjechawszy, zastał mnie totalnie ‘wskazującą’, czy jak to się nazywa.  

- Hej, przystojniaku. - przywitałam go serdecznie, wyciskając soczysty pocałunek na jego ustach.  

- Piłaś. - stwierdził, odsuwając się możliwie najdalej.

- Odrobinę. - powiedziałam ze śmiechem. Wszedł do wnętrza domu, błyskawicznie namierzając szklane wspomnienie po nalewce w postaci opróżnionej butelki.  

- Odrobinę, tak?  

- Ja ci nie robiłam wyrzutów.  

- Chciałaś rozmawiać. Słucham.  

- Ty go znasz! - krzyknęłam, a mój nastrój uległ nagłemu przesileniu jakby za sprawą magicznego przycisku. Zniknęła procentowa głupawka, zastąpiona bólem świeżo zadanych ran.  

- O kim mówisz? - zapytał spokojnie Filip, chociaż z pewnością wiedział. On zawsze wszystko wiedział.  

- Wiesz o kim! Jak mogłeś mi tego nie powiedzieć! Oskarżałeś mnie o kłamstwa, sam równocześnie oszukując! - rzuciłam się na niego, gwałtownie szarpiąc granatową marynarkę.  

- Uspokój się. - przytrzymał moje ramiona stanowczo aż przestałam walczyć.  

- To było ważne… Dlaczego skłamałeś w czymś tak istotnym? - twarz wykrzywił mi płacz, którego nie potrafiłam powstrzymać.  

- Bo chciałem uniknąć niepotrzebnej histerii. - odparł, opadając na fotel. Wydawał się być zmęczony. Refleksynym gestem oparł czoło o rękę.  

- Nazywasz to, co czuję ‘histerią’? - wydukałam poprzez łzy. - Ten człowiek mnie skrzywił, popsuł i uwięził, a ty uważasz, że histeryzuję jak małe dziecko?  

- Źle się wyraziłem, przepraszam. Ale moim zdaniem podchodzisz do tego zbyt emocjonalne. - podjął zupełnie zbędną próbę poprawy.  

- ‘Zbyt emocjonalnie’? Ty naprawdę nic nie rozumiesz! O, a może po prostu nie chcesz rozumieć?! Może byłeś ze mną tylko dlatego, że podniecała cię świadomość tego, kto wcześniej mnie miał?! Taki chory fetysz, co?! On zabił mi siostrę, więc ja wyrucham jego eks?! - wrzuciłam jednym tchem. Zbladł, zszarzał, poruszył bezdźwięcznie wargami, po czym wstał, sztucznie wyprostowany.  

- Przepraszam, jeśli sprawiłem ci przykrość zatajeniem pewnych faktów. Zrobiłem to, żebyś nie kojarzyła mojej osoby z nim. Nie chciałem być postrzegany jako jeden z jego ziomków. Ponadto bałem się, że mylnie wywnioskujesz jakoby nasza znajomość była oparta na chęci zemsty, czy też wyrównania zaległych rachunków między mną a Wojtkiem. Jednak po tym, co przed chwilą powiedziałaś, nie mam ochoty dalej ciągnąć naszej relacji. Widocznie oboje jesteśmy zbyt zepsuci, aby wyleczyć swoje rany. Żadne z nas nie znajduje w drugim potrzebnego wsparcia. Do widzenia, Amelio. - wyrecytował powyższy elaborat niby kolejną prezentację w firmie. Dawno nie słyszałam tak monotonnego i spokojnego głosu, pozbawionego jakichkolwiek emocjonalnych zabarwień. Osunęłam się na posadzkę, której chłód stanowił moje jedyne oparcie, jedyny punkt odniesienia w nagle dwuwymiarowej przestrzeni. Filip wyszedł. Nie umiałam go zawrócić. Gardło zapchała mi gorąca gula, zatrzymująca każde rodzące się słowo. Taka szybka, uproszczona aborcja liter. Bliżej nieokreślony ból rozmiękczał moje łydki aż uzyskały konsystencję niemowlęcej papki.
Może miał rację. Może byliśmy wyłącznie dwójką poszatkowanych życiem egoistów, którzy nie dorośli, by kochać. Może byliśmy jak dzikie zwierzęta - niemożliwi do oswojenia. Może musieliśmy walczyć tak długo, że nie poznaliśmy pokoju.

Płakałam w milczeniu, tworząc gorzkie morze łez, a za oknem padał pierwszy, tej zimy, śnieg.

1 180 czyt.
100%277
Somebody

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat i miłosne, użyła 1660 słów i 9631 znaków, zaktualizowała 7 cze 2018

Komentarze (7)

Zaloguj się aby dodawać komentarze. Nie masz konta? Załóż darmowe konto
  • Iks

    Iks 5 cze 2018

    Przyznam szczerze, że ciekaw jestem bardzo jaki los zgotujesz swoim bohaterom. Czy Filip okaże się wrednym, porąbanym typem czy może jednak nie? Czy sama Amelia-Gracja też jest na pewno po jasnej stronie mocy? Wojtek też chyba nie odpuści, zbyt jest pokręcony? Mnóstwo pytań, cudowny stan niepewności i niecierpliwości. Z jednej strony człowiek by chciał poznać dalsze losy i zakończenie jak najszybciej, a potem jest smutek, że historia dobiegła końca. I kolejne pytanie na koniec. Skoro cykl zaczął się w lipcu, to czy zakończy się w czerwcu spinając czas jego trwania w roku? Jeśli tak to zostało Ci niewiele do końca miesiąca  
       (żarcik).  
    P.S. Jak wypadłaś na maturze?

  • AuRoRa

    AuRoRa 19 maj 2018

    Zaskakujesz co odcinek i to jest świetne, bo czytelnik już myśli co będzie, prawie jest pewien, a tu niespodzianka.  

  • Duygu

    Duygu 26 kwi 2018

    Co za emocjonująca część! Filipie, nie denerwuj mnie!    Hmm... Gracja ma fajny charakterek... Podoba mi się!    Trzymam kciuki, kochana. Będzie dobrze!    

  • Gaba

    Gaba 26 kwi 2018

    Noooooo zmusiłaś mnie do czytania od pierwszego odcinka.... Ślicznie piszesz, wystarczy? Coś bym tam znalazł ale nie będę taki. O! Myślę, że z języka ojczystego będzie.... no myślę! Pozdrawiam😊

  • Black

    Black 26 kwi 2018

    Tego się nie spodziewałam... Ciekawa jestem, co szykujesz na później Jeżeli chodzi o Grację/Amelię i Filipa to nie chcę, żeby to się zakończyło w ten sposób... Liczyłam na jakieś gwałtowne pogodzenie się, a tu BANG Wplatasz przepiękne wyrażenia, całość powala Powodzenia na maturze i nie stresuj się Będę trzymać kciuki za ciebie

  • agnes1709

    agnes1709 26 kwi 2018

    Pierwsza!!! Pięknie, zaczyna się kręcić coś niedobrego, to mi się podoba