Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Krew cz. 5.

– Chyba powiedziałaś mi już wszystko. – zaczął Alex.
– Boisz się ze mną rozmawiać? Wówczas też uciekłeś. Obiecaj, że wysłuchasz do końca.
– Dobrze, wysłucham.
– Wybacz mi, że była złą osobą dla ciebie, przez ostatnie dwa lata.
– Już ci mówiłem, że nie mam ci, czego wybaczać.
– Nie mów, że nie było ci czasem przykro.
– Czasem było. Prawda. – przyznał.
– Jesteś kochany. Kocham cię jako ojca, mężczyznę i człowieka. Wówczas zrobiłeś wszystko, by mama nawet nie pomyślała, że to ja prowokowałam.
– Nie chciałem, żeby tak to odebrała. To już minęło. Zmieniłaś się. Nie rozumiałem, czemu tak postępowałaś. Wiedziałem, do czego zmierzasz, ale nie mogłem do tego dopuścić.
– Wiem. – przytuliła go ciepło.
– No widzisz, wszystko jest dobrze. Zrozumiałaś i się zmieniło.
Popatrzyła na niego inaczej.
– Zrozumiałam, że ty nie możesz tego zrobić. Chociaż czułam, że tego nie potępiasz. Nic się nie zmieniło, ale nie chcę ci robić problemu i stwarzać byś czuł się nieszczęśliwy czy winny. Jesteś dla mnie ideałem mężczyzny, ojca i człowieka. Czego nie mogę pojąć, to jej postępowania. Ciężko mi to powiedzieć, ale chyba przestała cię kochać.
Poczuł się nieco źle. Chyba Cynthia miała rację, bo jak inaczej można by wytłumaczyć postępowanie Emile?
– Ja ją kocham nadal.
– Też to widzę. Chciałbym, żeby z wami było dobrze. W dzień i w nocy.
Alex nie chciał zwracać jej uwagi, że nie powinna o tym mówić. Wtuliła się w niego. Poczuł się dobrze. Przynajmniej jedna osoba w domu, okazywała mu uczucie. Zastanawiał się nad jej słowami. Naprawdę się nic nie zmieniło? Skoro tak, to doskonale grała. Nie chciał o tym mówić, ale coś go korciło, by chociaż o tym wspomnieć.
– Robiłeś wrażenie złej, pogniewanej. Trudno mi było odczuć, że dalej mnie lubisz. Byliśmy dobrymi kumplami, pamiętasz?
– Dlatego jestem tym bardziej na siebie zła. Chciałam przerwać to swoje złe postępowanie, ale nie potrafiłam.
– To, czemu postanowiłaś teraz mi to powiedzieć i zmienić to?
Popatrzyła mu w oczy.
– Nie wiesz? Nie rozumiesz? Nie mogłam być dłużej tak okrutna dla tak dobrej i kochanej osoby.
– Pomagałaś mi, nigdy nie odmówiłaś. Wiedziałem, że tak naprawdę w głębi serca nie jesteś na mnie zła.
– Wiem, że mnie nie odrzuciłeś. Kochałeś i kochasz jak córkę. Obserwowałam cię, kiedy tego nie widziałeś. Niczego nie zaniedbałeś w stosunku do Briana, tylko on jest jakiś dziwny. Do mamy byłeś bez zarzutu. Dziwna kobieta, nie wie, jaki posiada skarb obok siebie.
Alex słuchał tego i czuł się dziwnie, bo z pewnością to brzmiało dziwnie i nietypowo z ust nastoletniej córki.  
– Powiedziałaś, że nic się nie skończyło...
– Wiem, że nie możesz być ze mną, jak bym chciała. Rozumiem. Wiem, że nie rozumiesz, dlaczego to wszystko czuję. Ja też nie rozumiem. Szukałam przez ten czas innego wzoru mężczyzny. W moim wieku, nieco starszego, w twoim wieku. Obserwowałam, porównywałam. Nikogo nie znalazłam kto mógłby z tobą się równać. Szukałam i wśród kobiet, ale definitywnie kobiety mnie nie interesują. Są podobne jak ja, bo są kobietami. Może spotkamy się w innym życiu.
Popatrzył na nią i poczuł, jak coś mocno szarpnęło go w środku.
– Skarbie. – szepnął.
Spojrzała na niego.
– Widzisz? Ty do końca tego nie odrzucasz. Rozumiesz mnie, rozumiesz moją miłość. Jesteś taki dobry i wyrozumiały.
– Co mogę zrobić? Nie mogę ci przecież zabronić, tak odczuwać. Wiem, że nie zrobiłem niczego złego. Jestem też zwykłym, przeciętnym człowiekiem, który stara się jak najlepiej dla swojej rodziny. Zawsze kochałem cię jak córkę, jak swoje dziecko. Kocham tak Briana i kocham mamę, jak powinno się kochać żonę. Prawdę mówiąc, z nikim tak łatwo mi się nie rozmawia jak z tobą. Rozumiemy się i zawsze rozumieliśmy, tylko te dwa lata...
– To się zmieniło. Będę bez zarzutu. Nikt nie pozna. Pozwól mi tylko być szczerą kiedy będziemy sami. Nie chcę, by mama miała powody do narzekań. Sama powinna być dla ciebie miła, bo ma ku temu mnóstwo powodów, jednak przeszkadza jej, kiedy ja doceniam, że jesteś dobrym ojcem i człowiekiem.  Może z jej strony to jest jakaś nieuzasadniona forma zazdrości. Wiesz, rozumiesz i to mi wystarczy. Więcej nigdy o tym nie wspomnę. Będę jak najlepsza córka.
– Jesteś taka. Chcesz iść do malla?
– Moglibyśmy iść, ale chcę być z tobą. Jest inaczej, jak jesteśmy sami.
– Rozumiem.
– Czy mogłabym zrobić cokolwiek by poprawić wasze stosunki?
Znowu spojrzał w jej oczy.
– Nie sądzę, byś mogła coś zrobić. Wiem, że gdybyś cokolwiek powiedziała, ona by uznała, że może cię do tego namówiłem. Nie byłaby dla ciebie miła, to pewne i twoje starania odniosłyby odwrotny skutek.
– Pewnie masz rację. Wcześniej nie było z wami tak źle. Nie wszystko pamiętam, ale widzę różnicę. Wcześniej pamiętałam jakieś gesty, słowa. Teraz tego nie ma, chociaż nadal widzę twoje nieustające staranie, żeby było z wami dobrze.
Przez chwile milczała. Nadal siedziała blisko i patrzyła na niego.
– A gdybyś trochę grał? Udał, że ci przestało zależeć. Nie możesz być niemiły, bo tego nie potrafisz. Czasem to tak działa. Mama wie, że ją kochasz, z pewnością jej nie zdradzisz, nie zostawisz. Jest egoistyczną suką.
– Cynthio! Jak możesz tak mówić o mamie?
– Bo mnie szlag trafia, jak na to patrzę. Nigdy nie powiesz jej złego słowa. Próbujesz przytulić, dajesz kwiaty. Nie chcę pytać o tamte sprawy, ale wiem, że jest tam od dawna zima.
– Nie powinnaś o tym mówić.
Mógł powiedzieć, zabraniam. Mógł kazać się jej zamknąć, ale tego nie zrobił. Czuł, że Cynthia mówi to z serca i – co gorsza – miała rację.  
– Miłości nie można stworzyć. Kupić, sprzedać, skończyć czy zacząć. To działa swoimi prawami. Nikt do końca nie wie jakimi.
– Dlatego nie jesteś zły, że jestem taka, prawda?
– To jest wyjątkowo dziwne. Sądziłam, że będę się bał powiedzieć o tym słowo. Naprawdę się bałem, ale już się nie boję. Chciałbym i wierzę, że tak się wkrótce stanie, że pokochasz kogoś odpowiedniego i to, co czujesz teraz do mnie, będzie dla ciebie miłym wspomnieniem. Mam nadzieję, że zawsze mnie będziesz kochać jako ojca.
– Zawsze. 
– Cierpisz?
– Nie. Jestem z tym szczęśliwa. A ty? Skoro już wiesz?
– Wiedziałem to cały czas.
– Drań – uśmiechnęła się miło. – Też potrafisz udawać. Sądziłam, że nie masz o tym pojęcia.
– Jestem dorosłym i doświadczonym człowiekiem. Nie mogłem nie zauważyć.
– Nie przeraża cię fakt, że odbieram cię jak faceta?
– Jestem facetem, jak masz mnie odbierać?
– Specjalnie się droczysz? Wiesz, co mam na myśli.
– Wiem, przepraszam. Nie przeraża mnie. Skoro nie cierpisz, to dobrze. Mówisz, że jesteś z tym szczęśliwa, to jeszcze lepiej. Jestem pewny, że wszystkiego próbowałaś, by to zmienić. 
– Niczego nie próbowałam zmienić. Myślę, że wiele córek kocha tak swoich ojców, tylko może o tym nie myśli tyle, co ja. To jest naturalne, że jak się kogoś kocha, to chciałby się by i inni go kochali. Gdyby mama była dla ciebie odpowiednia, pewnie bym o tym tyle nie myślała.
– Dokładnie.  
– Powiem to tylko raz i nie bądź zły. Mam nadzieję. Jedną, że to w końcu się zmieni i może kogoś poznam, drugą, będzie dobrze.
– O czym mówisz? Jest dobrze.
– Cały czas rozumiem. I ty rozumiesz. 
Cynthia musiała być bardzo odważna, bo z pewnością nie była szalona.  
– Czy czułbyś tak jak teraz gdyby mama była inna, w sensie, dobra? Mówię ci całkiem szczerze, że chciałabym, by z wami było dobrze. Bardzo dobrze. Żeby cię kochała, pragnęła, była miła. Może jej jednak powiem, co traci.
Alex zachował rozsadek i spokój.
– To by nic nie dało. Ty mnie odbierasz inaczej. Te same cechy, które posiadam, są dla ciebie dobre i miłe. Dla niej są obojętne. Nawet gdybyś jej powiedziała, co czujesz, wiesz, kto by na tym ucierpiał?
– Wiem i dlatego nigdy tego nie powiem. Ona nie postrzega cię jak ja. Wierz mi, że staram się być neutralna i patrzę na ciebie tylko jak na drugiego człowieka. Nawet nie jak kobieta. Oczywiście wiem, że to jest niemożliwe. Kiedy staramy się być jak najbardziej bezstronni, zawsze jest to osobiste. Patrzymy na innych przez pryzmat ich czynów i uczuć. Jestem pewna, że nie odrzuciłabym czyjejś miłości i nie byłoby to dla mnie obojętne. Problem jest w tym, że jak do tej pory nikogo nie dopuściłam do siebie tak blisko, by mnie mógł pokochać. Czy sądzisz, że kocha się za nic, czy raczej za coś?
– Za nic.
Uśmiechnęła się miło.
– Mówisz to ze swojej perspektywy. Kochasz ją za nic. Więcej. Kochasz ją za złe słowa, zimno, obojętność, odmowy. Odrzucanie. Jestem pewny, że dajesz jej do zrozumienia, że ją pragniesz, a ona to odrzuca. Nie jest zainteresowana...
– Cynthio. Nie chcę, abyś o tym mówiła.
– Przepraszam. Obiecałam i złamałam obietnicę. Nie jestem doskonała.
– Nikt nie jest. Posłuchaj. Nie wiem, dlaczego z tobą o tym rozmawiam. Wiem, że nie powinienem. Proszę cię, przestrzegaj, chociaż tej jednej reguły. Możesz mi mówić wszystko o sobie. Nie możesz mówić o uczuciach mamy, a już szczególnie o naszych sprawach intymnych. To jest bardzo intymne i nie powinnaś. Nie możesz i nie mów o tym więcej.
Skuliła się w sobie. Zobaczył, że ma łzy w oczach. Przytulił ją do siebie.
– Nie możesz o tym mówić. O tym jednym. Wiem, że robisz to z dobroci serca, dla mnie, ale pewnie i dla niej.
– Wybacz. – pocałowała go delikatnie w policzek.
– Wybaczam, tylko o tym pamiętaj.  
Cynthia nie za bardzo rozumiała, dlaczego o tym jednym nie może mówić. Rozumiała z jednej strony, ale czuła, że jest jeszcze jakiś inny ważniejszy powód, dla którego jednak chciała. Nie chciała wchodzić w jego intymność, powiedziała o tym, tylko dając przykład. Nie miała nic przeciwko, by on pytał ja o coś podobnego, ale wiedziała, że ojciec tego nie zrobi. Prawdopodobnie, a nawet pewne było to, że gdyby w jakimś najmniejszym stopniu zaczął wykorzystywać to, jakie ma do niego uczucie, spowodowałoby to przeciwny skutek. Oczywiście wiedział, że on taki nie jest i nigdy nie będzie. Z pewnością dlatego go tak kochała. Cynthia miała pewność, że nie kocha go za nic, a tylko za zespół określonych cech i głównie za to, jaki dla niej był i jest. Ona wiedziała, jaki jest jej ojciec. Za to wszystko go kochała. Za to, że był uczciwy, delikatny, wybaczający. Że nigdy jej nie wywyższał nad Briana i w tym matka też się myliła. Spędzał z nią więcej czasu, bo ona tego chciała. Mogłaby nawet powiedzieć, że traktował ją gorzej niż matkę i brata. On, właśnie im więcej poświęcał starania i uwagi. Myślała o tym teraz i przeraziła ją jedna myśl, wypływająca z tych przemyśleń. Czyżby kochał ją mniej niż Briana i Emile? Ta myśl lub to odczucie zaczęło przybierać gwałtownie na sile, aż musiała szybko o to zapytać. Zawsze odważna, poczuła teraz strach. Co będzie, jak usłyszy właśnie to? Że on kocha ich więcej? Była tak uczciwa, że nie pomyślała, że to nie jest możliwe. 
– Tato, powiedz mi jedno. Czy ty mnie kochasz mniej niż mamę lub Briana?
Popatrzył na nią spokojnie. Nie mogła wyczuć w jego spojrzeniu niczego.
– Dlaczego pytasz?
– Bo czynisz większe starania, by zdobyć serce żony czy syna, niż w stosunku do mnie.
– Bo twoje serce jest moje. Zobacz. Dwa lata zachowywałaś się, jakbyś mnie nienawidziła. Byłaś zimna i obojętna. Czasem opryskliwa i ostra. Ja jednak nadal czułem w swoim sercu, że mnie kochasz tak samo.
– Nie pytam o moje uczucia, tylko o twoje.
– Starałam się kochać was równo. Nie można chyba kochać mniej lub więcej. Albo się kocha, albo nie.
– To, czemu się starasz dla nich? Nie czułam, żebyś się starał w stosunku do mnie w ten sposób.
Sądziła, że te słowa go zdenerwują, lub chociaż coś spowodują. Jednak się pomyliła. On patrzył nadal na jej twarz spokojnie, jakby niczego się nie obawiał.
– Starałem się i to mi się udało, bo to dostrzegłaś. Czy Emile lub Brian to zauważyli? Zapytałaś, czy kocha się za coś, czy za nic. Odpowiedziałem, że za nic. I ty pomyślałaś o mamie, że faktycznie kocham ja za nic, bo prawie nic dobrego mi nie daje. Ale to jest tylko w stosunku do niej. Brian jest dziwny, zamknięty. Dlatego musiałem się starać i nadal to robię, żeby to próbować zmienić w nim. Czy on wie, że go kocham? Nie może tego nie widzieć. Ale ty jesteś inna. Ty mi dajesz wszystko, za co mógłbym cię kochać. Nawet przez ostatnie dwa lata to dawałaś, chociaż robiłaś wszystko, żeby pokazać mi coś przeciwnego. Ciebie kocham za coś. Skoro się kocha, to chcę się dać wszystko kochanej osobie. Ja chcę dać ci wszystko i dałabym ci to z radością. Niestety jest jedna sfera, która koliduje z innymi sferami. W mojej miłości do ciebie, przeważa miłość ojca. A miłość ojca nie może dopuścić do czegoś, czego pragniesz.
Ona patrzyła na niego jak w obraz.
– Boże, jaka ja byłam głupia. Sądziłam, że mnie odrzucasz, bo myślałam tylko o jednym. Ty natomiast nie chcesz tego, właśnie z miłości do mnie. Cóż by mi było po wszystkich innych miłościach, gdybyś nie kochał mnie jako córkę?
– Tak skarbie, w końcu zrozumiałaś. Jestem dla ciebie człowiekiem, mężczyzną i ojcem. Najważniejsze jest, że jestem ojcem. Ty dla mnie jesteś człowiekiem, kobietą i córką. Najważniejsze jest, że jesteś córką. Wiem, że nie spowoduje to spokoju w twoim wnętrzu, ale mam dla ciebie pełną miłość. Po prostu ważniejsze aspekty wykluczają inne. Ludzie zwykle dobierają się wiekowo. Zwykle są w równym wieku, czasem mężczyzna jest nieco starszy. Bywa jednak, że partnerka czy żona jest starsza. Nie jestem za tym, by mężczyzna miał dużo młodszą partnerkę czy żonę, jednak bardzo bogaci mężczyźni biorą sobie dużo młodsze kobiety. Tamte zwykle, albo zawsze, robią to dla pieniędzy. W końcu starsze ciało nie jest tak piękne i atrakcyjne jak młode... Oni zwykle potrzebują ciała i to jest dla nich najważniejsze, one w przeważającej ilości robią to dla pieniędzy. Czasem mają młodszych kochanków, czasem tylko czekają na spadek. Często się rozczarowują, bo niczego nie dziedziczą. Taka jest prawda.
– Dla mnie jest...
– Nie przerywaj, nie skończyłem. Czy moja osobowość by odrzuciła osobę tylko dlatego, że jest dużo młodsza? Nie. Nie uważam, że to jest normalne i w porządku, ale nie mógłbym odrzucić kogoś gdyby mnie kochał tylko dlatego, że jest młodszy. Podobnie nie mógłbym kogoś odrzucić, że jest starszy. Dlatego w twoim wypadku, to, że jesteś młodsza o trzydzieści lat, nie ma znaczenia. Jest tylko jedna rzecz, która to wszystko determinuje. Że jesteś moją córką.
– Wiem, że nią jestem, chociaż gdybym nią nie była, nie miałabym szans cię tak dobrze poznać. Nie miałabym szansy poznać jak dobrym i kochanym człowiekiem jesteś. Być może dzieci kochają rodziców automatycznie tylko z tego powodu, że są ich rodzicami. Czasem, a to jest smutne, kochają nawet złych rodziców. Ty byłeś zawsze dobrym rodzicem. Mama nie była nigdy dla mnie taka jak ty, ale nie mogę powiedzieć, że była zła. Kocha mnie, to wiem. Czy kocha bardziej Briana? Nie wiem. Pokazuje, jakby go kochała więcej. Z całą pewnością nie mogę powiedzieć czy ciebie nie kocha. Pokazuje, jakby cię nie kochała. Wiem, że masz przeze mnie kłopot.
– Nie mam.
– Naprawdę?
– Kocham cię córeczko, więc jak możesz zbyć dla mnie kłopotem?
– Wiesz, co mam na myli. Nie chcę wymieniać tego słowa, właśnie dla ciebie.
– Doceniam.
– Teraz rozumiem, że nie możesz czuć tego do mnie, tylko dlatego, bo jestem twoją córką. Ja czuję to, mimo że wiem, że nią jestem. Tak już jest. Nie wiem, czy będzie to tak zawsze.
Alex zastanowił się chwile nad tym, co chce powiedzieć. Nie powinien jej tego powiedzieć. Pewnie lepiej by było gdyby pozostała w nieświadomości tego faktu. Z jakiegoś powodu nie mógł jednak tego dalej ukrywać. Chciał, by wiedziała, jaka jest prawda. Wiedział, że może jej ufać i że kiedy to usłyszy, nie zmieni swojego postępowania w stosunku do niego.
– Nie powiedziałem, że tego nie czuję. To nie jest to, co spędza mi sen z powiek, ale wiem, że to jest we mnie. Po prostu jesteś moją córką i dlatego nie powinnaś nigdy być moją kochanka.
Cynthia naprawdę była dojrzała i dorosła. Opanowana i mądra, przynajmniej w tym momencie.
– Dostrzegam różnicę w słowach: nie chcę, nie powinienem, nie mogę. Nieprawdziwa miłość nigdy nie jest miłością nawet na chwilę. Prawdziwa miłość jest zawsze prawdziwą miłością i nic jej nie może zniszczyć. Można zdradzić, zabić, oszukać, ale nie niszczy to prawdziwej miłości. Ona jest niezniszczalna i nieśmiertelna. Dziękuję ci, że to masz w sobie i będę czekać, chociaż prawdopodobnie to się nie stanie w tym życiu.
– Prawdopodobnie nie.
Cynthia mogła kochać go za wiele rzeczy. Wystarczyłaby jedna z tych spraw, a miała ich kilkadziesiąt. W tej chwili kochała go za to jedno słowo. Prawdopodobnie. Przyszła jej jednak myśl, której pochodzenie upatrywała w czymś nadprzyrodzonym.  
– Zwykle istniejemy i umieramy. Niektórzy wierzą w następne życie. Skoro może być następne, mogło być i poprzednie. Ja jednak teraz odczułam to inaczej. Nie wierzę w takie sprawy jak reinkarnacja, jednak wierzę w to co teraz powiem, chociaż zupełnie tego nie rozumiem. To będzie w tym życiu. Dla ciebie zmienionym, dla mnie całkiem innym. Nie potrafię wytłumaczyć tego co poczułam, ale wiem z całą pewnością, że tak się stanie. Jeszcze nigdy nie miałam pewności co do czegoś tak mocno jak teraz. Rozumiem, że to, co powiedziałam, jest nielogiczne i nieracjonalne.
– Nic z tego nie rozumiem. Dla mnie zmienionym, a dla ciebie całkiem innym? Jak to rozumiesz?
– Nie potrafię wytłumaczyć. Chcesz być ze mną przez następne kilka godzin, aż do ich powrotu? Bo ja bym chciała po prostu być blisko ciebie. Nie musimy nic mówić, a nawet lepiej będzie, jak będziemy milczeć.
– Też tak odczułem i nie wiem dlaczego.
Znowu przyszła jej myśl z podobnego źródła jak poprzednia.
– Mam jedną prośbę, może ci się wydać głupia. Jednak jeżeli nie jesteś przeciwny, zróbmy to.
– Co chcesz zrobić? – zapytał, bo nie miał najmniejszego pojęcia, co ma na myśli.
– Na tej ziemi, setki lat temu czyniono przymierze krwi. Być może w innych rejonach świata, również. Obie strony nacinały lekko dłonie i stykały rozcięcia, przez to się stawali braćmi krwi. Chciałbym zrobić tak z tobą, możesz?
– To dziwne czego pragniesz. Wiesz, że mamy identyczną grupę krwi i nawet czynnik Rh mamy taki sam?
– Wiem. Mamy identyczną grupę, podgrupę i jeszcze podgrupę tej podgrupy. Tylko wiadomo, że jedna krew należy do mężczyzny, druga do kobiety. Badanie by wykazało, że jesteśmy spokrewnieni, że jestem twoją córką a ty moim ojcem.
– Nie wiem, czemu chcesz to zrobić, ale nie widzę powodu, żeby tego nie zrobić, bo sądzę, że ma to dla ciebie znaczenie. Tylko z pewnością oni coś zauważą. Nasze skaleczenia.
Cynthia się uśmiechnęła nieco inaczej niż zwykle.
– Wierz mi, że nie. Nie mówię, że mają nas gdzieś, ale nie są nami zainteresowani aż tak bardzo, by to zauważyć, oczywiście z całkiem innych powodów. Ja ich za to nie potępiam, ale przekonasz się, że żadne z nich nie zapyta.
Dziewczyna poszła do kuchni i wróciła z bardzo ostrym nożem.  
– Potem go umyję i zdezynfekuje.
– To trochę dziwne. – powtórzył. 
– To mi przyszło teraz. Nie widzę w tym niczego złego a sam fakt, że to mi przyszło, jest naprawdę nieodgadniony.
Delikatnie nacięła swoją prawą dłoń od wewnętrznej strony.
– Chcesz sam, czy mam to zrobić? – zapytała.
– Zrobię to sam.
Naciął podobnie, wewnętrzną część prawej dłoni, ranka miała może dwa centymetry długości, a znajdowała się poniżej wskazującego palca. Zobaczył teraz, że ona nacięła dłoń dokładnie w tym samym miejscu, a przecież mogła gdzie indziej. Cynthia spojrzała mu w oczy, zetknęła ranki i szepnęła.
– Teraz łączy nas braterstwo krwi.
– Dziwnie to brzmi, skarbie.
Po chwili oderwali dłonie. Cynthia poszła do łazienki i przyniosła dwa plastry i zakleiła jego i swoją rankę.
– Teraz czuję się lepiej. – rzekła – jakbym zawsze tego właśnie chciała.
Usiedli na kanapie w salonie. Wsparła głowę na jego torsie, a on tylko gładził jej czarne włosy. Milczeli i trwali tak do wieczora, prawie trzy godziny. W końcu wstali, jakby nic się nie stało i zaczęli przygotowywać kolację. Zarówno Cynthia jak i Alex nie pamiętali tak dobrego czasu, jaki mieli dzisiaj. Kiedy usłyszeli dźwięk przekręcanego klucza, bo Emile zaparkowała na wjeździe do garażu, popatrzyli na siebie.  
– Mam nadzieję, że ucieszą się z kolacji – powiedziała córka.
– Zobaczymy, córeczko.
Cynthia miała rację. Ani Emile, ani Brian nie zwrócili uwagi na ich plastry.

AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii dramat i thrillery, użył 3927 słów i 21669 znaków.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • dreamer1897

    Niby relacja między ojcem a córką, ale z zadatkami na coś więcej. I jeszcze to braterstwo krwi. Po, co?

  • AlexAthame

    @dreamer1897 Braterstwo krwi jest kluczem.Dowiesz się na prawie końcu. W końcu opowiadanie ma tytuł Krew.

  • dreamer1897

    @AlexAthame Jesteś nie fair...pozostawiasz wielką niewiadomą i ja mam z tym żyć czekając za kolejnym odcinkiem ;)

  • AlexAthame

    @dreamer1897 Musisz. Kolejna motywacja by żyć dalej :D

  • dreamer1897

    @AlexAthame Jakbym za takimi motywacjami stawiał się okoniem, żeby żyć dalej to byłbym dzisiaj nieśmiertelny :rotfl:

  • AlexAthame

    @dreamer1897  :smile: