Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Krew cz 2.

Był dwudziesty drugi sierpnia 2017 roku. Czarny o metalicznym błysku, Maybach S- 600, zatrzymał się przed instytutem imienia Roberta Kellera w Londynie. Z wozu wysiadła trójka ludzi. Mężczyzna w średnim wieku i dwójka młodych ludzi, jego dzieci. Przed i za najbardziej ekskluzywną forma Mercedesa zatrzymały się dwa czarne SUV marki BMW, X7. Zwykle ochrona towarzyszyła mu, gdziekolwiek się udawał. Wszystkie wozy miały kuloodporne szyby i zbrojone podwozia. Pewne filie służb specjalnych monitorowały aktywność innych pojazdów wkoło samochodów, którymi poruszała się naukowiec. Dzisiaj przyjechał z dziećmi by pokazać im najbardziej prestiżową placówkę zajmująca się badaniami nad krwią.
–  Za rok, moje dzieci, zaproszą mnie tutaj jako największego odkrywce i zbawcę ludzkości.
Dwójka spojrzała na ojca, a potem ich porozumiewawczo popatrzyli na siebie. Czyż może się tak stać, pomyślała młodsza, Beatrice. W odróżnieniu od brata, niezbyt interesowała się jego pracami.
Robert Julian Keller wsławił się w badaniach nad cząstkami krwi. Nikolas Higgins zamierzał przyćmić sławę dwukrotnego laureata nagród wynalazcy dynamitu, Alfreda Nobla, szwedzkiego chemika. Nick pracował nad ziszczeniem marzeń ludzkości. Nie chodziło o wydłużenie życia, ale utrzymaniem go w młodości. Co za rozkosz sprawiałoby życie w ciągłym starzeniu? To nie byłby dar, tylko przekleństwo. Nickolas nie marzył o nieśmiertelności, ale o maksymalnym utrzymaniu człowieka w stanie młodości. Tak naprawdę człowiek zaczynał się sytarzeć kiedy skończył się rozwijać, czyli w wieku około dwudziestu lat. Proces starzenia przez następne dwadzieścia lat trwał wolno, ale nieuchronnie. Potem pojawiały się siwe włosy i zmarszczki. Wszystkie organy zaczynały pracować gorzej. Niektórzy dożywali stu lat, a nawet dwudziestu więcej, ale życie nie sprawiało już takiej radości. Mimo zabiegów odmładzających efekty były złudne. Operacji plastycznych nie można było robić w nieskończoność. Ciało zmieniało zapach. Oczywiście święte księgi obiecywały nieśmiertelność, ale nikt nie chciał na to czekać bezczynnie. Większość godziła się na nieuchronny proces starzenia, jednostki podejmowały wyzwania. Jak do tej pory niespełnione.  
Nickolas miał czterdzieści pięć lat i wyglądał dobrze na swój wiek. Miał obecnie drugą żonę. Pierwsza zmarła na raka piersi. Nawet taki naukowiec jak on nie potrafił jej uratować. Czyżby wynalazek preparatu zatrzymującego starzenie mógł uchronić również ludzi również przed chorobami? Przystojny brunet postawił sobie cel, a jeżeli mu się powiedzie w utrzymaniu młodości, dopiero wówczas zacznie myśleć nad nieśmiertelnością. Badania nad zatrzymaniem starzenia prowadził już osiemnaście lat. Od czasu kiedy urodziła mu się córka. Miał dwa lata starszego od niej syna, który interesował się od trzech lat jego pracami. Mark Higgins był podobnie jak on brunetem i wyglądał jak Nick ze swojej młodości. Teraz, ponieważ naukowiec nie zmienił się bardzo, wyglądali prawie bliźniaczo. Jego córka była również brunetką, jak matka. Była piękną dziewczyną o długich nogach, idealnym ciele i sięgających do połowy pleców, kruczych włosach. Błękitne oczy dopełniały ideału. Beatrice Higgins miała od lat dwóch propozycję zdjęć do najbardziej popularnych pism mody, jednak ojciec odmawiał zgody, by jego córka stała się modelką. W wolnych chwilach rozmawiał z nią o tym i miał nadzieję, że pieniądze nie skuszą pięknej Beatrice do zmiany poglądów w tej sprawie. W sumie rodzina Hegginsów nie należała do biednych. Nick poza pracami nad pozostaniem w młodości prowadził prace dla wojska. Niektóre preparaty wykorzystywano dla żołnierzy, by pozostawali długo w stanie alertu i najwyższej gotowości bez uszczerbku na zdrowiu. Wiadomo, że podwyższony poziom adrenaliny może przez jakiś czas utrzymywać organizm na wysokich obrotach, ale na dłuższą metę jest to zabójcze dla ciała. Inne specyfiki powodowały szybkie gojenie ran. Majątek Nicka szacowano na tysiąc dwieście milionów dolarów. Oczywiście było wielu bogatszych ludzi niż on, ale głównym pragnieniem Higginsa nie było zgromadzenie fortuny. Jego druga żona pochodziła z Bułgarii. Poznał ją dwa lata po śmierci żony na zawodach sportowych. Nadia Poskowa była rekordzistką skoku w dal w swoim rodzinnym kraju. Miała tylko siedem lat więcej niż Beatrice i pięć niż Mark. Wyglądała jak typowa słowianka. Ciężkie długie złote loki i błękitne oczy przykuwały uwagę nie tylko mężczyzn. Prawdę mówiąc, Nicholas szukał czegoś na internecie i przypadkowo dostrzegł jej sylwetkę. Dopiero potem zorganizował dla siebie wyjazd na zawody sportowe, gdzie Nadia występowała. Oczywiście dzieci nie za bardzo ucieszyły się z powodu, że tata bierze za żonę dwadzieścia lat młodszą od siebie kobietę, ale Nadia tydzień po tygodniu zmieniała w nich opinie o sobie. Dla jasności interesów Nicholas przeprowadził z dziećmi rozmowę w obecności ich macochy. Pokazał im papiery, że Nadia otrzyma dwieście milionów dolarów w wypadku jego śmierci, a więcej o ile dzieci wyraża na to zgodę. Resztę pieniędzy i udział w jego korporacjach miały przejąć dzieci, po równo. Mężczyzna ujawnił dzieciom całą prawdę. Gdyby Nadia zechciała odejść z powodów różnych, nie tylko ze względu na poznanie kogoś młodszego, jej dziedziczona fortuna nie miała ulec zmianie. Jednak młoda kobieta nie miała zamiaru szukać młodszego modelu. Nickols okazał jej serce i dał prawdziwa miłość i ona próbowała to odwzajemnić. Po roku bycia u boku Nicholasa przekonała dzieci do siebie, głównie dobrocią swojego serca. Ojciec Beatrice i Marka mimo pracy dla wojska pozostawał w sercu dobrym i uczciwym człowiekiem. Popierał sprawdzone ruchy charytatywne i pomagał indywidualnie, biednym ludziom, przez prywatną fundację, którą założył jeszcze za życia Sophie, jego przedwcześnie zmarłej żony.  
Podczas dziewiętnastych urodzin Beatrice miał dla nich dobrą wiadomość. Czuł, że bliskie jest spełnienie obiednicy, którą dał im w końcu sierpnia ubiegłego roku, przed instytutem Roberta Kellera. Siedzieli razem w czwórkę w jego jednym z letniskowych domów nad Morzem Czarnym, w kraju skąd pochodziła Nadia. Warna miała wiele złotych plaż i od wielu lat pozostawała miejscem letniego wypoczynku. Dom Nicholasa wybudowano na skale, nad samym morzem i chroniło go dwa tuziny ochroniarzy i niezliczone kamery i inne zabezpieczenia. Salon miał okna na morze. Siedzieli za wielkim orzechowym stołem. Blondynka miała na sobie piękną białą jedwabną suknię, a jej szyję zdobił złoty łańcuch z wielkim pięciokaratowym szafirem w kolorze jej oczu. Beatrice siedziała przy stole ubrana w jeansy i żółtą bluzkę z bawełny. Mark dostosował się do prośby ojca i założył czarne spodnie z najlepszej wełny i śnieżnobiałą koszulę. Ojciec ubrał się podobnie z tą różnicą, że na nadgarstku miał zegarek firmy Omega, z ciężką złotą kopertą. Mark nie nosił zegarka prawie nigdy
– Mam dla was dobra wiadomość. – zaczął ojciec.
– Czy odkryłeś lek na wieczną młodość? – zapytała córka.
– Do tego jeszcze długa droga. Nie wiem, czy wieczną. Według badania krwinek powinienem zatrzymać proces starzenia przez osiemdziesiąt lat. Czyli ktoś, kto osiągnie lat dwadzieścia, będzie mógł przez następne osiemdziesiąt lat cieszyć się niezmienną młodością. Co stanie się potem, jest tajemnicą. Być może osiągnie nieśmiertelność, zacznie się starzec lub umrze w ciągu kilku miesięcy, lub zestarzeje się w zwykły sposób
– Czyli na jakiej podstawie podajesz takie informacje, ojcze? – zapytał Mark.
– To na razie analiza komputerowa. Przeprowadziłem stymulację. Następnym etapem będą doświadczenia na szczurach, potem dopiero na ludziach.
– Och, myślałam, że ci się już całkiem udało, kochanie – powiedział Nadia.
– Jestem bliżej odkrycia preparatu niż kiedykolwiek wcześniej. Problemem jest pewien element krwi. Jest za wcześnie by twierdzić, czy na wszystkich preparat podziała, być może dotyczyć to będzie tylko wybranych o określonej grupie krwi i czynniku Rh. Oczywiście nawet w takim wypadku nie zaprzestanę dalszych badań i będę próbował znaleźć lekarstwo czy środek, który da wszystkim równą szansę.
– Czy nie jest za wcześnie by świętować, ojcze? – zapytał syn.
– Jak już wspomniałem, osiągnąłem przełom. Do tej pory chodziłem w ciemności, obecnie pojawiło się światło w tunelu.
– Czy mogę pójść z tobą i Markiem do laboratorium? – zapytała nagle dziewczyna.
– Do tej pory nie przejawiałaś zainteresowania moimi badaniami.
– Nie twierdzę, że zaczęłam się interesować twoją pracę. Jak wiesz, czasem podejmuje działania intuicyjnie. Pytam tylko, czy mogę.
– Oczywiście, że możesz.
– Ja pasuje. Widok krwi mnie osłabia – rzekła piękna blondynka.
– Nigdy cię nie namawiałem – odrzekł Nickolas.
Reszta wieczoru upłynęła spokojnie. Dzieci miały wakacje. Na stałe mieszkali pod San Diego, niedaleko granicy z Meksykiem. Właśnie tam dla Nicholasa wybudowano, specjalnie dla celów badawczych, laboratorium. To właśnie było centralne miejscem prac nad zachowaniem młodości.
W Warnie spędzili jeszcze sześć dni i w końcu nadszedł dzień powrotu do Stanów. Nickolas podróżował prywatnym odrzutowcem. Jego loty zawsze śledziła marynarka USA. Jego prace były zbyt cenne dla rządu amerykańskiego, by można było narazić jego życie na niebezpieczeństwo.  
Dwunastego lipca wylądowali na lotnisku w San Diego a godzinę później byli już w domu.
– Nie zmieniłaś zdania, skarbie? – zapytał córki, zanim udali się na spoczynek.
– Nie. Chce pojechać z tobą i bratem do laboratorium.
– Zrobię wam coś dobrego do jedzenia, jak wrócicie. Z przepisu mojej mamy – rzekła Nadia i ucałowała dziewczynę w policzek i przytuliła Marka. Dzieci poszły do swoich sypialni, a rodzice do swojej.
Po krótkim i intensywnym zbliżeniu państwo Heggins zasnęli wtuleni w siebie.  
Wszyscy wstali o siódmej rano. Dzieci dobrze zniosły zmianę czasu lub jeszcze nie zaczęło to na nich działać. Koło ósmej Nadia pożegnała swoją umiłowaną trójkę.
– Ciesze się, że ją w końcu zaakceptowaliście – rzekł Nick, kiedy już wsiedli do śmigłowca.
Laboratorium znajdowało się trzydzieści kilometrów za miastem, na kompletnym bezludziu. Dwudziestu sześciu pracowników dojeżdżało specjalnie wybudowaną drogą z miasta. Wjazdu do laboratorium broniła grupa żołnierzy, ośrodek otoczono betonowym murem z drutem kolczastym na górze. Oczywiście dla bezpieczeństwa na całej długości muru umieszczono co dziesięć metrów kamery. Być może Nickolas powziął niepotrzebnie takie procedury bezpieczeństwa. Tym, co miało naprawdę wartość, był wzór chemiczny szukanej substancji. A ten dopiero odkrył tydzień wcześniej.
– Będziemy musieli założyć kombinezony, zanim wejdziemy do środka – zapytała córka?
– Oczywiście skarbie. Kombinezony, potem dwa stopnie odkażania i dopiero zobaczysz laboratorium.
– To uciążliwe oddychać w tym ubraniu? – zapytała jeszcze raz Beatrice.
– Można przywyknąć. Mam nadzieje, że będziesz się czuła dobrze. Mark nie narzekał. 
Ojciec poinformował ją poprzedniego dnia, przed kolacją odnośnie procesu zmiany odzieży. Dziewczyna nawet się nie zdziwiła, tylko zapytała, czy podczas przebierania nie będzie monitorowana. Ojciec uśmiechnął się i zapewnił ją, ze nikt podczas zmiany bielizny i przejścia przez specjalną śluzę nikt nie jest filmowany. Całe laboratorium podlegało monitorowaniu, a właśnie jedyną strefą bez kamer było miejsce, gdzie ludzie pozbywali się bielizny i szli przez trzy metrową śluzę. Wybudowano takich cztery, po dwie dla kobiet i mężczyzn. Próbowano jak najbardziej to możliwe odizolować laboratorium od świata zewnętrznego.
Beatrice zniosła cały proces bardzo dzielnie. Musiała się całkowicie przebrać, całe ubranie zewnętrzne łącznie z bielizną zostawiła w przebieralni. Weszła nago przez śluzę i dopiero po drugiej stronie włożyła nową bieliznę, białe spodnie i bluzkę i dopiero na to, kombinezon. Ojciec poinstruował ją jak to zrobić. Potem założyła hełm i filtry powietrza. Badane cząstki i tak znajdowały się w szczelnie oddzielonym miejscu, gdzie automatyczne ramiona dokonywały wszelkich procesów. Tak naprawdę kombinezony były tylko dodatkowym zabezpieczeniem. Nick poinformował dzieci, że dzisiaj rozpocznie właśnie drugą fazę badań, czyli testowanie preparatu na szczurach. Dziewczyna nieco się zmartwila kiedy usłyszała, że zwierzęta czasami giną. Nick wprowadził procedurę, by skrócić im ewentualne cierpienia. Kiedy zawodziły próby uleczenia czy podtrzymania życia, zwierzęta dostawały truciznę i umierały szybko i w miarę bezboleśnie.  
– Mam już pierwszą porcję preparatu. Wstrzykniemy je szczurom rocznym, dwuletnim i trzyletnim. Będziemy badać szczury z grupy Wistar, SHR ,Wistar IGS
– Ile żyją szczury, tatusiu?
– Przeciętnie dwa do trzech lat. Zdarzają się jednostki żyjące do pięciu lat. To odpowiada człowiekowi prawie stuletniemu.
Czy to zwykle szczury? Są białe, prawda?  
– Zwykłe są szare. Nasze są białe lub białe o szarym, lub brązowym pyszczku i karku. Szczury do badań specjalnie się krzyżuje, minimum przez dwadzieścia pokoleń, by uzyskać odpowiednią sekwencję genetyczną.
– Słyszałam, że wiele grup społecznych naciska, by zaprzestać badań na zwierzętach.
– Wiem. Jak mamy uczynić krok do przodu w rozwoju nauki jeżeli nie możemy prowadzić badań na żywych organizmach? Musimy mieć pewność, że ludzie nie umrą czy nie zachorują po teście. Najpierw badałem moim preparatem samą krew. Krew jest niezwykłym płynem. Pobrana krew reaguje podobnie jak krew w organizmie żywym, ale czasem dzieją się nieprzewidywane rzeczy. Mój wynalazek powoduje żywotność krwi i jej odmłodzenie. Jednak dopiero na żywym osobniku będzie można sprawdzić mój wynalazek. Przy badaniach na samej krwi otrzymywałem identyczne rezultaty bez względu na grupę krwi. Identyczne z grupą A, AB, B I zero. Grupa Rh wykazuje niewielkie różnice. RH + ma o dwadzieścia procent lepsze efekty niż z negatywnym czynnikiem Rh.
– Czyli czego oczekujemy tato?
– Zobaczymy, jak reaguje mój preparat na szczura, w zależności od jego wieku. Po wszczepieniu będą obserwowane. Oczekuję, że w zależności od wieku, zatrzymam proces starzenia. Oczywiście komputery nam pomogą, inaczej musielibyśmy czekać miesiącami na dostrzeżone wyniki. Gotowi?
Dzieci skinęły głowami.
Po sześciu godzinach prób okazało się, że najlepiej adaptują się szczury grupy Wistar IGS. Nickolas miał najnowszej klasy komputery do badań. Nie musieli czekać roku by znać rezultaty. Wystarczyły godziny. Ku niezadowoleniu naukowca nie zaobserwowano żadnych pozytywnych rezultatów. Beatrice ucieszyła sie, że żaden ze szczurów nie stracił życia.
– Jestem zaskoczony, że nie obserwujemy żadnych rezultatów. – Nickolas wyraził swoje niezadowolenie 
– Mogę zerknąć na obliczenia? – zapytała córka
Ojciec spojrzał na córkę ze zdziwieniem.
– Kochanie nie masz o tym pojęcia, a tłumaczenie wzorów chemicznych zajmie mi tydzień.
– Wiem. Nie raz zaufałam mojej intuicji. Pozwól mi rzucić okiem. Nie masz nic do stracenia, prawda? Jeżeli coś odczuję, zrobimy badanie na jednym zwierzaku z grupy SHR.
– Kochanie to tak nie działa.
– Pozwól mi.
Nickolas wyświetlił odpowiednią stronę na monitorze jednego komputera. Oczywiście wszedł w system po otworzeniu siedmiu kolejnych zabezpieczeń. Przed oczami dziewczyny pojawiły się skomplikowane obliczenia i jeszcze bardziej zawiłe wzory chemiczne. Brunetka wpatrywała się w kolejne strony.
– Masz produkt końcowy, tato?
– Oczywiście. – nacisnął kilka przycisków. – To moje testowane dzieło – jego twarz się rozpromieniła.
Beatrice patrzyła na wzór chemiczny.
– Tu – pokazała wiązanie atomowe.
– To znaczy? – zainteresował się ojciec.
– Można dodać cząstkę tlenu?
– Pojedynczą czy podwójną?
– Podwójną.
– To spali komórkę.
– Spróbuj. Innego rozwiązania nie wiedzę.
Pokiwał zrezygnowany głową. Nawet on nie mógł przewidzieć w ciemno, jak podwójna cząstka tlenu wpłynie na formułę. Nie chodziło o dodanie tlenu tylko o wprowadzenie podwójnego atomu tlenu do jednego związku chemicznego. Cały preparat składał się z czternastu różnych związków. Nickolas pracował dokładnie dwadzieścia pięć minut.  
– Nie zniszczyło cząstki. Jak ona to wiedziała? – zapytał Mark.
– Nie mam pojęcia. Zobaczymy, jak to teraz podziała na naszych przyjaciołach? Analiza komputerowa pokazuje, że cząstka jest nieinwazyjna i bezpieczna dla innych cząstek krwi, w związku z tym nie powinna spowodować szkody dla organizmu żywego.
– Ten – pokazała samca, który podszedł do szybki.
– Dlaczego ten? – zapytał Nichols. – W nauce wyklucza się przypadkowość.  
– On jest gotowy poświęcić się dla nauki – powiedziała poważnie.
Ojciec sprawdził numer szczura.  
– Samiec numer 4376, ma trzydzieści jeden miesięcy.
– Czyli staruszek.
– Powiedzmy siedemdziesięciolatek, w sensie ludzkim.
Po minucie Nikolas zaaplikował szczurowi odpowiednią dawkę. Przez minutę nic się nie działo. Potem szczur zaczął się zachowywać nerwowo. Dostał drgawek.
– Cholera – powiedział naukowiec.
– Umiera? – szepnął Mark.
Nick był już gotowy, by zaaplikować mu preparat powodujący natychmiastową i bezbolesną śmierć.
– Poczekaj – szepnęła dziewczyna.
Biedny czworonóg upadł na podłogę swojego małego domku – więzienia.
– Umarł? – Mark popatrzył na siostrę potem na ojca.
– Poczekaj – Nick poczuł uścisk jej dłoni.
Po następnej minucie Nick pomyślał, że nie powinien ufać intuicji córki. Delikatnie ujął ciało szczura specjalnym uchwytem, by mu zaaplikować truciznę, chociaż zwierze i tak nie okazywało znaków życia. Nagle samiec szarpnął się i zaczął zachowywać się normalnie.
– To niemożliwe – szepnął Nick – on nie żyje.
–  Nie ruszał się, więc nie wiesz na pewno czy ożył, czy tylko odpoczywał lub omdlał. Ważne jest, byś go teraz zbadał. Może dajmy mu chwilkę na odstresowanie. – dodała cicho.
Nick wiedział co robić. Pobrał mu krew i natychmiast go zbadał pod kątem żywotności.
– Nie!
– Co się stało tato?  –  zapytał syn.
– Jego krew ma własności sześciomiesięcznego samca. On odmłodniał.
– Czy można sprawdzić, czy to stan trwały, czy od tego momentu zacznie się starzeć? – zapytała rozsądnie dziewczyna.
– Oczywiście, że mogę to sprawdzić, ale potrzebuję czasu. Godziny minimum.
– Czy możemy go potem wziąć do domu?
Jej pytanie go zaskoczyło.
– Nie wiem. Możemy. Nie mam w domu niczego co by mu pomogło gdyby mu się pogorszyło.
– Zaufaj mi. Zbadasz go po tygodniu.

AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii dramat i thrillery, użył 3161 słów i 19484 znaków, zaktualizował 19 paź 2021.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • dreamer1897

    Same luksusy. Maybach i BMW X7. Badania nad cudownym środkiem na wieczne życie to chyba marzenie każdego milionera. Dylemat jest trudny. Testować na zwierzętach czy zachować się humanitarnie i tego nie robić. Nauka wymaga poświęceń. Dobre odkrycie już na początku.

  • AlexAthame

    @dreamer1897 Nickolas lubi dobrze wygladac i ma niezłe samochody. Jednak nie robi tego co robi dla pieniedzy. Chce być sławnym, chce również spełnić marzenie nie tylko bogaczy ale i wszystkich. Czy mu sie powiedzie?

  • dreamer1897

    @AlexAthame Powodzenie w tej sprawie to klucz do kolejnych odcinków :smile: