Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Krew. cz. 15.

– Widzę, że świetnie wyczuwasz. Nie byłoby dobrze, gdyby rząd Stanów Zjednoczonych kupował patenty od innego kraju, nawet zaprzyjaźnionego. Jestem pewny, że w ciągu dwóch tygodni wzmocnię wszystkie osiągi ostatniego preparatu, ale zdaje sobie sprawę, że naukowcy z Vita life też nie próżnują. Ja miałem problem z tym wypadkiem, a nie byłoby możliwe stworzyć i im jakieś utrudnienie?
Philip zdjął okulary i wytarł chusteczką pot z czoła.
– Zdajesz sobie sprawę, o co prosisz, Nick?
– Najzupełniej. Będę z tobą szczery. Nigdy nie płaciłem Kimbleyowi, jednak w razie gdybyś zgodził się pomóc, nie sądzę, bym nie mógł ci się w jakiś sposób zrekompensować. Przelew byłby bezpieczny, a ta rozmowa zostanie między nami.
Starszy mężczyzna przełknął głośno ślinę. Pomyślał o bliskiej emeryturze. Do tej pory nigdy nie brał od nikogo prezentów, poza drobnymi upominkami. Tu jednak Higgins mówił o łapówce.
Starszy Agent Oldrey wiedział tylko mgliście o sumach, jakie inkasował Higgens za swoje preparaty..
– O jakiej kwocie mówimy? – zapytał Philip.
To pytanie przeszło mu przez usta łatwiej, niż sądził.
– Może pół miliona? – Nicholas patrzył mu prosto w oczy.
– Milion. – rzekł zdecydowanie Phill.
– Zgadzam się na osiemset tysięcy, nie więcej. Też mam wydatki.
– Dobrze. Nie mogę wysłać ludzi, by im zapłacono z kieszeni państwa. Jesteś pewny co do czystości przelewu?
– Najzupełniej.
– Dam znać w ciągu kilku dni. Rozumiesz, że to bardzo delikatna sprawa. Jednak z powodu zamieszania z tym Forestem, może zostanie mniej zauważona. Czy masz jakieś sugestie?
– Oczywiście nie chodzi o to by ktoś się źle poczuł, lub wybuchł pożar w laboratorium, raczej sprawa dotyczy zmiany formuły. Gdyby preparat miał jakieś skutki uboczne, w większym niż normalnie stopniu...
– Nie sądzę, że mamy specjalistów. – Oldrey pokręcił głową.
– Wiem, dlatego sam się tym zajmę. Mam tam człowieka, który zna się na tym co robimy, a został odsunięty przez Kima. Teraz z radością wyrówna z nim rachunki. Dokładnie wiem, co trzeba zrobić. Nie chcę cię zanudzać wzorami. Wiem, co oni mają, a oni wiedzą, co ja mam, to nie jest taka tajemnica. Mówiąc wprost, wprowadzę wirus do ich formuły. Dopiero po kilku dniach będą wyraźne efekty u zaszczepionych jednostek z armii. Wówczas nawet gdyby ich odkrycie miało lepsze parametry niż moje, mamy dwa asy w rękawie. Zniszczoną reputację ciężko naprawić. Koreańczycy podobnie jak Japończycy bardzo przeżywają porażki. O ile wiem, doktor Kim, to oczywiście skrócona część jego nazwiska, bo u nich połowa populacji tak się nazywa, może bardzo to przeżyć. Nie mają nikogo innego z biologów genetycznych, tej klasy co Kim.
– Tak, rozumiem. – odrzekł krótko agent i dyrektor placówki CIA w tym rejonie.
Oldrey pomyślał, że nie znał Nicholas Higginsa z tej strony. Od tego momentu uznał go za kogoś znacznie groźniejszego niż poprzednio. Do tej pory miał go za przystojniaka, lubiącego ładnie się ubrać i zabłysnąć w świecie nauki. Natychmiast zapaliły mu się wszystkie czerwone lampki w głowie. Nie wątpił o czystości przelewu, musiał jednak się zabezpieczyć. Skoro Nick nie zawahała się z nim tak rozmawiać, mógł przypuszczać, na co jeszcze go było stać. A prawie uwierzył Kimleyowi, którego zresztą nigdy specjalnie nie lubił, że Higgins to dupek o małych jajach i wielkim ego.  
– Pozostaje kwestia, by twój człowiek przeniknął do środka z właściwą formułą. Rozumiem, że ma to być coś jak Koń Trojański. Pewnie sam porozumiesz się ze swoim człowiekiem w Seulu i zorganizujesz jego kontakt z ludźmi, których wyślę.
– Dokładnie.
– Wchodzę w to. Potrzebuje jednak zaliczki. Nie dla siebie, bo przecież nie mogę finansować takiej sprawy z rządowych dotacji. No może nie całkowicie. Zawsze są sprawy, które można przy okazji załatwić. Połowa teraz, połowa po sprawie.
– Oczywiście. Znajdę bezpieczne konto i będziemy się kontaktować osobiście. Żadne wiadomości czy maili.
– Zrozumiałe.
– Dziękuję, że doszlismy do porozumienia.
– Za dwa lata emerytura. Zawsze mały zastrzyk gotówki dobrze zrobi. Akurat w tym czasie planuowana jest globalna sprawa. Osiem lat temu się nie powiodło, teraz powinno wypalić. Wszystko zostało lepiej przygotowane.
– Wojna z Iranem?
– Nie, coś zupełnie innego. Wirus o małej śmiertelności i dużej zaraźliwości. Mówię ci o tym jako moim zabezpieczeniu. Nikt o tym nie wie.
– Coś mi się obiło o uszy. To oczywiście ma być tylko droga do zmian w ekonomii. – Nicholas pamiętał rozmowę z Kimbleyem, ale nie zamierzał powiedzieć Oldreyowi, że Jonathan mu o tym wspomniał. Stary agent od razu zrozumiał, od kogo brunet o tym mógł słyszeć i od razu uznał, że poświęcił wieżę za darmo. Na tę chwilę nie miał innego atutu, którym mógłby zaszachować Higginsa, gdyby ten go oszukał. Jednak coś mu mówiło, że naukowiec nie ma takiego zamiaru. Oldrey miał środki, by zgładzić Nicholasa w łatwiejszy sposób niż bomba w samochodzie. Problem tkwił w tym, że nie wiedział, czy Nick tej rozmowy nie nagrywa. Zamierzał sprawdzić to po spotkaniu, czy jego komórka nie była aktywna podczas ich konwersacji, dlatego spojrzał na zegarek, by wiedzieć dokładnie, o której rozmawiali.
– Widzę, że jesteś doskonale zorientowany. Problem jest nasz prezydent.
– Tak, zauważyłem. Ciężko do niego się dobrać, porażka Hilary była szokiem. Ktoś nawalił... Myślę, że drugiej kadencji nie wygra i wasza w tym głowa.
Oldrey tego nie skomentował. Nie chciał tłumaczyć Higginsowi, że wszystko to jest grą dla zmylenia społeczeństw.
– Dobrze, to jesteśmy umówieni, Nick. – Philip nie chciał przedłużać, by przypadkiem nie powiedzieć już nic więcej. 
Wrócili do budynku. Higgins poszedł do swojego lokum, a Phill do swojego gabinetu. Zaraz po przyjściu nalał sobie ćwierć szklanki dobrej whiskey. 
– Agencie Statford, proszę sprawdzić aktywność wszystkich komórek w jednostce od teraz do piętnastu minut wstecz. To jest poufne i wynik proszę przedstawić osobiście, a proces sprawdzania, zniszczyć. 
– Rozkaz, dyrektorze.
Statford był jedyną osobą, której ufał w ośrodku. Nie wiedział dokładnie w co wszyscy grają, miał jednak przeczucie, że Sandy Pinkrock jest wtyką Langley i dlatego dbał, by nigdy jej nie narażać i o ile możliwe nigdy nie dopuszczać do lewych posunięć. Porwanie Foresta było uzasadnione, by odsunąć zaineresowanie Higginsem i zdezorientować wroga. Po tamtej rozmowie sam zaraz wysłał zaszyfrowana wiadomość do góry, że właśnie coś takiego planują dla dobra kraju i bezpieczeństwa narodowego. Dla kwatery głównej CIA w Langley w Virginii, Higgins miał sto razy większa wartość niż jakiś tam Alex Forest. 
Ostro pogrywa, pomyślał. Ma większe jaja niż Kimbley głowę. Sączył ciemnobursztynowy płyn i zaczął delikatnie stykać paznokciami w swoje mahoniowe biurko, na którym stała fotografia żony i córki
– Robię to dla nas, moje kochane. I trochę dla kraju.
                                                                                   *
Alex chodził po pustym mieszkaniu. Jego życie zmieniło się całkowicie w ciągu kilku ostatnich dni. Co by zrobił bez przyjaciół? Beatrice, Calma, a teraz Lesleya. Nie miał domu ani rodziny. W środku czuł nadal ból i gorycz. Poczuł senność. W końcu w nocy spał zaledwie kilka godziny. Położył się na kozetce i sam nawet nie odczuł, jak powieki stały się ciężkie. Kiedy otworzył oczy, wiedział, że Williams już wrócił.
– Wypocząłeś? – zapytał ciepło Lesley.
– Nie spałem wiele poprzedniej nocy i się zdrzemnąłem. – odrzekł przepraszająco brunet.
– Czyli nie zrobiłeś obiadu. – Williams udał zażenowanie.
– Wybacz.  
– Żartowałem. Kupiłem coś z tajskiej kuchni. Mam dobrą wiadomość. Mamy umówione spotkanie ze Scottem.
– Jak go spotkałeś?
– To bardzo miły gość. Mamy wiele podobieństw. Byłem u niego w domu.
– Tak po prostu zapukałeś i wszedłeś? – zdziwił się Alex.
– Niezupełnie. Prawdę mówiąc, włamałem się do jego domu kiedy był w kwaterze głównej i rozmawiał z Moorem. Poszperałem w jego policyjnym komputerze i jestem bardziej na bieżąco. Ma śliczną kotkę.
Alex popatrzył na niego dłużej.
– Miałeś kiedyś kogoś?
– Nigdy. Może nie uwierzysz, ale nigdy nie spałem z kobietą. Raz się całowałem, ale to jeszcze w collegu.
– Nie czułeś braku?
– Seksu?
– Nie. Chodziło mi o bycie z kimś.
– Nie miałem czasu o tym myśleć. Oddałem się służbie dla kraju. To był mój życiowy błąd, ale teraz naprawiam swoje pomyłki i odpokutowuje moje grzechy. Nie jest łatwo żyć, mając na sumieniu setkę ofiar.
– Aż tyle ludzi zabiłeś?
– Dokładnie nie liczyłem. Przeważnie mojego pokroju. To trzeba lubić, albo raczej nienawidzić. Pewnie wydaje ci się to głupie, że taki człowiek mówił o Bogu.
– Nie. Oczywiście pojąłem w końcu tę historię o królu Ahabie. Imię Jezabel obiło mi się  
wcześniej o uszy. Ale przekonałem się do ciebie po tej historii z tą kobietą w ciąży.
– Dobrze, że mnie Bóg powstrzymał.
– Moje życie było proste. Poznałem żonę i byliśmy najpierw szczęśliwi. Potem zaczęło się psuć. Z synem miałem słaby kontakt. Był zdominowany przez nadopiekuńczą matkę, a moją jedyną pociechą była Cynthia. Miałem w niej przyjaciela, chyba jedynego w domu. Potem...
– Rozumiem, ciężko ci się pogodzić ze stratą. To będzie z tobą długo, może do końca.
– Wiem. Znamy się krótko, ale czuję, że mogę ci o powiedzieć. Nie wiem, czy ty zrozumiesz, skora ja nie sam potrafię.
– Aha, czyli potem nie miało znaczyć tej tragedii. Było coś wcześniej.
– W sumie nie powinienem ci mówić.
– Nie musisz.
– Zacząłem, więc skończę. Prawdę mówiąc, nie mogłem z nikim o tym rozmawiać. Od urodzenia była moim oczkiem w głowie, a ja starałem się być dla niej idealnym ojcem. Kiedy Cynthia miała szesnaście lat, do czegoś doszło. Czułem, że zaczęło się to już rok wcześniej. Oczywiście próbowałem tego nie widzieć. Jestem pewny, że nie zrobiłem niczego niewłaściwego. Ona mnie kochała.
– To zrozumiałe, była twoją córką.
– Nie rozumiesz. Ona kochała mnie jeszcze inaczej. Pragnęła mnie.
– Och!
Żona coś wyczuła, a ja nie chciałem, by była na nią zła. W sumie nie wiem do końca, jak żona to odebrała. Wyglądało, że mnie nie kocha, bo była wiecznie niezadowolona i chłodna. Związała mi ręce w sprawie wychowania syna. Kiedy wybroniłem Cynthię od wszystkich podejrzeń, córka niespodziewanie się zmieniła. Zaczęła być zimna, opryskliwa, jednak czułem, że w jej środku nic się nie zmieniło. Miałem kłopot z takim rodzajem miłości a większy jeszcze z tym, że widziała we mnie mężczyznę. Rozumiesz? To była moja córka, a dodatkowo byłem od niej starszy trzydzieści lat!
– Rozumiem, że coś się zmieniło na dobre.
– Tak. Wytłumaczyła mi wszystko, co nie znaczy, że zrozumiałem. Wytłumaczyła, że stała się niemiła, bo sądziła, że ją odrzuciłem. Jednak przez dwa lata stała się mądrzejsza i pogodziła się z tym, że nie zostaniemy kochankami.
– To wszystko musiało być dla ciebie trudne.
– Tak, było. Dla wszytstkich w domu starałem się być łagodny i nigdy nie faworyzowałem Cynthii. Córka chyba chciała w jakiś sposób dać mi to, czego żona nie chciała mi dać. Dziwnie to brzmi, ale nie widziałem lepszego wytłumaczenia. Dosłownie kilka dni temu i żona się zmieniła. Przynajmniej tak to odebrałem. Chyba też dzięki Cynthii. Czy byłoby już dobrze, nie wiem, bo miewała okresy, że sądziłem, że będzie lepiej, a potem było znowu źle. Cynthia zmądrzała, nie próbowała mnie do niczego nakłaniać, ale chyba nadal miała nadzieję, że kiedyś sam tego zapragnę. I wszystko zostało nagle ucięte jak ostrzem miecza, tym wybuchem. Miałem nawet myśl, że Bóg mnie skarał.
– Bóg tego nie robi. Owszem w bardzo krańcowych wypadkach usuwa kogoś, kto już stracił Jego wybaczenia. Za co miał cię skarać?
Alex patrzył na szatyna i wahał się z odpowiedzią. Jednak Williams pojął. Musiał być nadzwyczaj inteligentny lub to zostało mu objawione, ale Alex o tym nie myślał.
– Rozumiem. To musiało być dla ciebie podwójnie trudne. Była twoja, całkowicie. Pewnie powstrzymywała cię świadomość, że to twoja córka. Wybacz, że jestem prymitywny.
– Może to wiesz i rozumiesz, ale skoro nie miałeś rodziny, możesz to wiedzieć tylko teoretycznie. Ojciec kocha córkę jak ojciec. Córka może kochać ojca jak córka.
– Rozumiem. Byłeś dla niej mężczyzną, ojcem i człowiekiem. Zawsze jednak to, że byłeś jej ojcem a ona twoją córką, to u niej górowało.
– Doskonale to ująłeś. Lecz chodzi o to, że ja...
– Rozumiem, nie musisz mówić. Jestem pewny, że ona to wiedziała. Ona to odczuwała, jakby to już się stało. To znaczyło tylko jedno. Kochała cię pełną miłością, a zbliżenie fizyczne miało być tylko dodatkiem.  
– Pewnie tak. Nie potępiasz tego? Była taka szczęśliwa. Wierzyłem, że pozna kogoś i będzie żoną i matką, lecz to jej brutalnie odebrano...
– Śmierć czasem przychodzi niespodziewanie i nie liczy się z naszymi, nawet najpiekniejszymi planami. Co do reszty... sądzę, ze się mylisz. O ile rozumiem i czuję, ona ciebie kochała na życie. Nigdy nikt by ciebie nie zastąpił w jej sercu i duszy. Ludzie to potępiają i myślą, że Bóg także jest taki.
– Czy Biblia tak nie mówi?
– Musisz o tym porozmawiać z Nim. Bóg jest sprawiedliwy i wie kiedy ktoś kocha, a kiedy tylko chce fizycznej rozkoszy. Problem ludzi jest taki, że oceniają Boga swoją miarą. Wiele razy uczniowie Jezusa całkowicie się mylili, a on ich musiał poprawiać. Nie potępiam cię i ty tego nie rób. Nie zrobiłeś nic złego, a Cynthia robiła to z czystej miłości.
– Och, nie pomyślałem o tym. Kiedy poznała Beatrice, dało się z miejsca odczuć, że są tymi samymi duszami. Nie tylko, podobnymi cieleśnie istotami. Dlatego Beatrice... Nie mogę w to uwierzyć.
– Z tego co mówisz, wnioskuję, że miłość twojej córki została przelana na nią. To jest niewytłumaczalne, ale pewnie Beatrice cię kocha. Tylko nie wiem jak. Z pewnością nie jak córka, a jeżeli, to nie tylko tak.
– Masz nadzwyczajne zdolności. Nie widziałeś jej, a opisujesz to tak, jak ja to odczułem.
– Kiedyś ktoś powiedział, że miłość to jedyna rzecz, którą można zabrać na tamtą stronę. To można pojąć głębiej. Skoro może być w tamtą stronę, czemu nie może być i w tą? Faktem jest, że jesteś jedyny w swoim rodzaju. Nigdy nie spotkałem kogoś nawet w części do ciebie podobnego. Teraz rozumiem, dlaczego miałem ci pomóc.
– Miałeś mi pomóc?
– Z pewnością. Życie jest dziwne i nieprzewidywalne. Teraz myślę, że z pewnością nie zabiłbym tamtej kobiety nawet gdybym nie usłyszał głosu. Ja dokonałem wyboru, zanim usłyszałem głos.
– Nie żałujesz, że zostałeś agentem?
– Oczywiście, że mógłbym. Jednak zrozumiałem, że każdy ma swoją ścieżkę. Nie mogło być inaczej.
– Chcesz powiedzieć, że Bóg ustala dla nas scenariusz? Bawi się nami? Życie jest z góry ustalone?
– Nie, Alex. Zupełnie się mylisz. Bóg niczego nie ustala. Mamy wybór. On po prostu wie, jak to przebiegnie.  
Lesley wziął kartkę i narysował dwa punkty i połączył je linią.
– To jest punkt urodzin, a to punkt śmierci. Ty wiesz, co było, myślisz, co może być. Planujesz i czasem tak wychodzi. Dla ciebie i każdego z nas jest przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. On jest poza czasem. Patrzy i widzi zarówno narodziny, wszystkie uczynki jak i śmierć. Dlatego Biblia mówi, że dla Niego wszyscy są żyjący.
– W takim razie jak zrozumieć to co miałem i mam?
– Nie jestem mądrzejszy od ciebie. Może będę mógł wiedzieć więcej kiedy zobaczę ciebie i Beatrice, razem. Ale czy naprawdę musisz wiedzieć? Postępujesz dobrze i czysto. Być może miłość twojej córki nie pozwoli ci umrzeć, aż się spełni. Czy nie mówiła ci nigdy, że się z nią jeszcze zobaczysz?
Alex poczuł uderzenie gorąca. Czy ten człowiek był prorokiem? Wiedział tyle, ale w świetle ostatniego zdania wszystko, co powiedział poprzedni, zdawało się niczym.
– Kilka dni wcześniej, moze tydzień temu, powiedziała mi coś dziwnego. Powiedziała, że zmienię się i ona się zmieni. Jej ostanie słowa, zanim umarła mi na rękach brzmiały, że się jeszcze spotkamy.
– Ludzie, którzy wierzą, często tak mówią, ale czuję, że ona wiedziała coś innego. To jest zbyt głębokie, by to określić. Nie chcę powiedzieć, że ona żyje w Beatrice, bo to nie jest cała prawda. Jest to nieracjonalne i nielogiczne, co nie znaczy, że nie jest prawdziwe. Być może w jakiś sposób w momencie waszego spotkania Beatrice stała się Cynthią, a Cynthia Beatrice. One się nie zamieniły, one się wzajemnie wypełniły. Nigdy nie byłem zakochany, ale wierzę, że do miłości nie trzeba się przygotowywać. Można pokochać kogoś po sekundzie i to może być nie tylko na życie, ale na wieczność.
Teraz Alex mu się przyglądał.
– Mówisz o sobie czy o mnie?
– Mówię o miłości. Wiem, że nie mam prawa, bo jej nie doznałem. Właściwie...
– Chcesz powiedzieć, że pokochałeś Nadię, nawet jej nie widząc? To nie jest czyste, bo ona ma męża, prawda?
– Dziwnie to odczuwam. Byłem złym człowiekiem, ale się zmieniłem. Żeby nie wiem, co się stało, nie dotknę jej do czasu, jak długo ma męża. Powiem więcej, nigdy jej nie zobaczę... Nie mogę więcej powiedzieć.
Williams analizował wszystkie słowa Foresta i wyciągał dalekowzroczne wnioski. Alex słuchał Lesleya, ale tylko słuchał i niczego nie analizował. Nie do końca pojął ostanie zdanie wypowiedziane przez przyjaciela.  
– Normalnie bym uznał, że fantazjujesz, ale już cię trochę poznałem. To wszystko jest bardzo dziwne. Pewnie jest proste, tylko nasza świadomość tego nie obejmuje.
– Myślę, że nie jest istotne, jak człowiek jest mądry, jest tylko ważne czy jest dobry, czy nie. Dla ludzi ma to znaczenie czy jesteś mądry lub głupi, bogaty czy biedny. Powinno mieć jedynie znaczenie czy ktoś jest dobry. Myślę, że dobro jest siostrą miłości, a zło siostrą głupoty. Może to są bracia. Dlatego wiem, że nie zginę aż to, co mam zrobić, się spełni. Nie zabiję Kimbleya, ale on umrze. Mam jeszcze inne myśli, ale nie mogę ci ich powiedzieć. Nie dlatego, że ci nie ufam, bo ufam ci moim życiem. Czuję, że nie mogę tego powiedzieć, chociaż wiem, że się nie mylę.
– Jesteś nieco podobny do Scotta Calma.
– Też tak czuję i nawet odnośnie jego też coś wiem, ale tego też nie mogę powiedzieć. Cieszę się, że spotkasz go i postaram się zorganizować spotkanie z Nadią i Beatrice, zanim będziesz wolny.
– Potrzebuję zobaczyć Nicholasa. Powinien mnie zobaczyć.
– Powinien. Jest ci to winny. Zobaczymy. Coś wiem, ale nie wszystko. Nie można wiedzieć wszystkiego i żyć. To działka Boga.
– Jestem wziaż na Niego zły.
– Rozumiem.  
Szatyn uznał, że powinien zmienić temat.
Chcesz nauczyć się grac w szachy?
– Nie wiem. Możemy. Nauczysz mnie strzelać?
– Chcesz kogoś zabić?
– Nie, chcę kogoś uratować. - popatrzył przed siebie.
Sam nie wiedział dlaczego to powiedział. Miał już broń w dłoniach, ale to było bardzo dawno.
– Rozumiem. Któregoś dnia. Dzisiaj nauczę cie grać w szachy. Tak naprawdę wszyscy gramy w te grę.
– Sądzisz?
– Wiem. Zaczekaj. Przeniosę szachownicę.
Williams odszedł, a Alex patrzył za nim. Nigdy jeszcze nie spotkał takiej osoby. Momentami zastanawiał się, czy Lesley Williams jest tylko człowiekiem. Dlaczego sądził, że on, Alex, jest wyjątkowy? On sam nie widział w sobie niczego szczególnego. Wiedział, że nie może zmienić przeszłości, ale miał świadomość i pewność, że bez wahania umarłby trzy razy, by mogła żyć Emile, Brian i Cynthia. Nie wiedział, że za to jedno został umiłowany przez Najwyższego.

AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii dramat i thrillery, użył 3581 słów i 20493 znaków.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • dreamer1897

    Ciekawe czy intryga Nicka wypali a jak wypali to jakie będą jej skutki? Nie spodziewałem się jednak takiej rozmowy pomiędzy Alexem i Lesleyem. Myślałem, że mają jasne plany a ich rozmowa zeszła na temat miłości w rodzinie.

  • AlexAthame

    @dreamer1897 Alex tego nie planował by o tym mówić, ale kiedy doszli do punktu, otworzył  swoje serce przed człowiekiem, który mu uratował wolność, a może życie. Forest  nie mógł nikomu innemu tego powiedzieć. Pamiętasz jak Williams go zapytał skąd wie, że nie jest lepszy od Calma? To nie są zawody, kro jest lepszym przyjacielem, ale Lesley jest naprawdę wyjątkowy. Nie robi nic dla siebie. Nicholas? Kto płaci ten wymaga. Ten facet jest trochę dziwny. Czemu chce zamieszać w Seulu? Czyżby połączył fakty o koreańskim zapalniku do bomby ze swoim kolega po fachu w Koreii? Wygląda, że Oldrey nie lubi Kimbleya. Czy Higgins zaufał Oldreyowi? Oni wszyscy razem coś rozgrywają. Jedyne na czym Nickolasowi zależy to na odbudowie stosunkow z Beatrice. Jego pozycja w oczach syna i żony jest dobra, więc tam nie musi nic robić.

  • dreamer1897

    @AlexAthame Nikt nie jest idealny, ale następne części muszą wiele wyjaśnić :)

  • AlexAthame

    @dreamer1897 Ja jestem :redface:

  • dreamer1897

    @AlexAthame Tego nie wiedziałem, ale skoro tak napisałeś :D