Deszcz cz. 42 ostatnia.

Podałem jej list.
— Jest jak ja, chociaż inna — skwitowała.
— Co masz na myśli, kochanie.
— Wszystko dla ciebie zrobi. I nigdy nie narzeka, w tym jesteśmy podobne. Inne zaś w tym, że gdyby to ona była porwana i więziona przez Itzala, pewnie by chciał go zabić. Ale to moja droga była właściwa.
Poczułem ciepło na sercu.
— Tak kochanie. Masz rację. Czyli co, mam się kochać z Camillą, a tobie zezwalam byś pokochała się z Georgiem. Tylko to nie będzie rutyna, to ma być tylko raz. Chyba tak. 

— Jest jeszcze jedna rzecz, której twój miecz nie potrafi odciąć.
Wiedziałem co ma na myśli.
— Chloe — powiedziałem cicho.
— Tak. Mówiłam Ci, że możesz. Teraz myślę, że musisz.
— Zrobię co powiesz.
— O nie! Ty jako człowiek nigdy tego nie zaakceptujesz. Bo jesteś jej ojcem. Nawet ja nie rozumiem do końca, dlaczego ona tego pragnie, a jeszcze mniej wiem, dlaczego ty ją. Może naprawdę jest jakaś niedokończona nić z poprzedniej karnacji.
— Nie wierzę w reinkarnacje. Kensi— Omura twierdzi, że była moją żoną w poprzednim wcieleni, a ty moją siostrą.
— Może... Wiem, że cię kocham. Wiesz Euri, ja sądzę, że jednym z powodów, dlaczego wszystkie kobiety cię pragną jest fakt, że ty tego nie chcesz. To brzmi jak paradoks. Twoja odmowa tylko to wzmacnia. A u Chloe to jest jeszcze bardziej.
— Ale jestem jej ojcem!
— Tak. W takim razie wejdź w najgłębszą część swojej duszy i zobacz, dlaczego tego nie odrzucasz. Dlaczego tego chcesz. Masz mnie. Masz Koi. Mógłbyś mieć nas wszystkie pojedynczo i razem. A jednak Chloe jest dla ciebie specjalna. Znajdź powód i albo to odrzuć raz na zawsze lub to zrób, bo tak nigdy obydwoje nie zaznacie spokoju. Wiesz mi ja długo zastanawiałam się co zrobić z Itzalą. W końcu, kiedy się zdecydowałam nie myślałam co ty pomyślisz, nie myślałam o Tobie. Pomyślałam, że jeżeli tego nie zrobię nigdy sobie nie daruję, że mogłam komuś ofiarować miłość, a tego nie zrobiłam. Czasami trzeba umrzeć, by pokazać komuś miłość, czasem trzeba mu dać wszystko łącznie z ciałem. Ja wówczas dałam mu wszystko. Ale to nie wystarczyło. Kto wie, może gdybym tego nie zrobiła on by ani ciebie, ani mnie nie uratował.
— Przecież to było później.
— Tak, Euri. Dlatego pomyśl o sobie i Chloe właśnie w ten sposób. Jakby czas płynął odwrotnie. Może ona zaczęła być z Aishą, bo nie mogła mieć ciebie, może chciała mnie, bo nie mogła mieć ciebie, może w końcu zdecydowała być z tym Norwegiem z tego samego powodu. Powtarzam ci, poszukaj odpowiedzi w sobie. Ciebie hamuje sam akt, a dla niej to jest najmniej ważne. Mówię ci jako twoja żona i jej matka.
— Nie wiem.
— Wiem, że nie wiesz. Koi coś mi powiedziała. To stało się stało, kiedy umarła. Pamiętasz co ci powiedziała?
— Że była w niebie.
—— Watashi wa tengoku ni imashitaga, naze modotte kitanedesu ka? Ona powiedziała tengoku i oczywiście miała na myśli niebo. Ale kiedy cię zobaczyła tam, nie byłeś sam. Byłeś łączny z Chloe. Ona rozmawiała z Kensi— Omura o tym, co jest jej problemem. Wiesz co jej powiedział?
— Co?
— Tsu o bunri suru koto wa dekimasen. Keno hoho de nomi furufirumento o tassei dekiru tame, setsuzoko ga hitsuyodesu. Soshite, ame wa sono ken de sore o tachikiru koto sea shimasen. Kare wa sore o nikutai—teki no mite, soreha seishin—tekina mono ni sugimasen. Anata wa ken to chitsu no yo ni kirihanasemasen.
— Mówisz, że powiedział chitsu nie kasubuta?
— Mówię to automatycznie, wiesz, że nie znam japońskiego. Co powiedziałam?
— Że nie można rozdzielić jedności. I że to da jej tylko spełnienie. Powiedział, że to jest duchowe, ale najprostsze jest spełnienie fizyczne. Miecz i pochwa to jedno. Widzisz u Japończyków wszystko ma znaczenie. Dlatego oni zawsze chowają miecz do pochwy. Miecz samurajski to katana, a pochwa to saja. W ogólnym znaczeniu pochwa miecza to kasubuta. Ale on użył słowa oznaczającego kobiecy organ. To nie mogła być pomyłka.
— Tak, wszystko jasne. Wygląda na to, że nie mam wyjścia. Ty mnie kochasz, Camilla, Chloe. W Japonii została Aisha i Koi. Jesteś dobra i spełnisz pragnienie Georga. Jutro Chloe się o tym dowie albo już wie i znowu będzie chciała mnie pokochać, a ja jej nie odmówię. Być może zapragnie Georga. Dla mnie możecie to robić razem. Wszyscy, a ja już pasuję. Możesz mnie przekonywać, Camilla i Chloe. Koi i Aisha i jeszcze mistrz Kensi – Omura. Oczywiście z perspektywy mężczyzny jest miło kochać się z piękną kobietą, którą się miłuje. I mógłbym to zrozumieć i pokochałbym się z Chloe. Raz drugi i trzeci. Czemu mamy robić to pojedynczo? Z pewnością polubiłabyś robić to ze mną i Camillą. Ze mną i Chloe. Ze mną, Georgem. Camilla też by to polubiła i Chloe też. Możliwości się zwiększają w miarę większej liczby osób. Może Koi i Aisha by dołaczyły? A może i młodzi chłopcy?
Diana patrzyła na mnie zdziwiona.
— Tak to odbierasz?
— Tak.
— Masz do mnie pretensję, że pokochałam się z Itzala?
— O nie. To zrobiłaś z czystej miłości.
— Och, bo już się martwiłam. Ja nie mam do ciebie żalu, że zrobiłeś to z Aishą i Rozalindą...
— Kochanie, nie rozumiesz. To, że coś zrobiłem nie znaczy, że muszę to robić do końca życia. Fakt, gdybym wiedział, że nie ma innej drogi by Rozalinda się zmieniła, zrobiłbym to z nią jeszcze raz. Mówiłem Chloe, że gdyby to miało wrócić ci życie, zrobiłbym to z nią wiele razy. Ale to, co wy chcecie to jest czystym pragnieniem. Nie sądzę, że to przyniesie coś dobrego, gdybym spał z Camillą ani jeżeli ty byś to zrobiła z Georgem. Już na pewno, gdybym spał ze swoją córką. Nie.
Kiwnęła głową i powiedziała.
— Dobrze, przekażę im twoją decyzję. A co ze mną?
— Możesz zrobić co zechcesz i nie zmienię nastawienia do ciebie. Idę pływać.
Nie była zdziwiona, nie czułem różnicy. Pozostała tą samą Dianą, którą kochałem.
Zacząłem płynąć ku zachodowi. Płynąłem aż zrobiło się ciemno. Musiałem wracać. Nie bałem się, że utonę. Zawróciłem i płynąłem spokojnie. Zobaczyłem błysk z nieba. Czyżby spadająca gwiazda? A może dziwna cicha błyskawica. Zdawało mi się, że otoczyła mnie światłem. Wyszedłem z wody. Czekali na mnie. Mój przyjaciel George ze swoja piękna żoną Dianą. A na mnie czekały moje dwie żony Camilla i Chloe. Za kilka dni miały dojechać dwie pary. Moja przyjaciółka Koi ze swoją przyjaciółką Aishą i ze swoimi dwoma mężami. Poznały ich niedawno. Bracia bliźniacy z Norwegii. Wszyscy się podświadomie ucieszyli, że Aisha i Koi przestały ze sobą sypiać. Niby to normalne w tym świecie, ale tam skąd pochodziłem nie było to dobrze widziane.
— To chyba idziemy spać, jest taka piękna noc. — Diana uśmiechnęła się do mnie.
Poczułem się dziwnie, czyżby mnie kochała? Byliśmy tu już dwa miesiące i zauważyłem coś jeszcze. Moja żona, śliczna blondynka o błękitnych oczach patrzyła podobnie na Georga. Nigdy nie miałem zazdrości. A co do młodych? Koi i Aisha miały osiemnaście lat. Lubiłem je obie. Nigdy nie miałem dzieci, ale wiem, że gdybym miał, byłbym dobrym ojcem.

To była miła noc. Połowę spędziłem z Camillą, a drugą z Chloe. Obie były kochane i oddane. I obie nienasycone.
Obudziłem się dość późno. Czemu spałem z żoną Georga?
— Hej skarbie — szepnęła Diana.
— Co robisz w moim łóżku, Diano? — zapytałem bez gniewu.
— Nie rozumiem — zdziwiła się — jestem twoją żoną, z kim ma spać?
— Czy ja nie mam dwóch żon?
— Tak. Mnie i Koi, co się stało?
— Nic, to musiał być sen...
— Co masz na myśli?
— Śniło mi się, że Camila i Chloe są moimi żonami. Spędziłem pół nocy z jedną, a potem z drugą. A ty w tym śnie byłaś żoną Georga.
Diana gładziła mnie miło po włosach.
— Nic nie pamiętasz? Powiedziałeś, że nigdy nie będziesz spał z Camillą ani ze swoją córką. Powiedziałeś, że nie masz do mnie żalu, że spałam z Itzalą. I że mogę być blisko z Georgem. I poszedłeś pływać. A kiedy wróciłeś wszystko się zmieniło. Faktycznie czułam, że jestem żoną Georga, a ty masz dwie żony Chloe i Camillę. I to, co mówisz to nie sen. Nie wiem, kiedy wróciłam do naszego łóżka. Nie rozmawiałam z nimi, ale wiem z pewnością, że powiedzą ci to samo. Była dziwna błyskawica z nieba. Wyglądała jak wielki anioł ze złotymi skrzydłami. Nie widziałeś?
Chcesz powiedzieć, że kochałaś się z Georgiem?
— Tak, ale jako jego żona. Wszystko się zmieniło. Pomogłeś nam wyjechać, dałeś Georgowi pieniądze. Uleczyłeś mnie z raka. Sądziłeś, że Camilla nie żyję. Była więziona przez twojego przyrodniego brata, Itzala.
Poczułem się dziwnie.
— Coś pamiętam. I rozmawiałem z Chloe. Chyba w przebłysku tego, co było wcześniej zapytałem, czy nie jest moją córką...
Właśnie weszła.
— Hej jak się spało? — uśmiechnęła się i od razu spoważniała.
— Co się stało córeczko?
— Czy wy też mieliście ten realny sen. Wybacz tatku, tak bardzo tego chciałam, że mi się wyśniło.
— Nie wyśniło ci się, to było naprawdę.
Złapała się za buzię.
— Ale nie czułam, że jesteś moim tatą, teraz to wiem. Byłam razem z Camillą, ale tylko ją widziałam, jest śliczna. Obie byłyśmy twoimi żonami. Co teraz będzie?
Nic, tak mogłoby być. Byłam żoną Georga przez jedna noc, a miałam pamięć całego życia Camilli. Bo to ona miała raka, a ja byłam więziona.
— Tak. Euri był moim mężem. Uratował mnie, gdy byłam malutka... a teraz ja wiem od początku o życiu Koi. Ale historia!
— Spełniły się wasze marzenia czy oczekiwania, czy to, co miało być darowane. Sądzicie, że George i Camilla też to mieli?
— Możemy zapytać, ale to było zbyt realne. Nie mam wątpliwości, że tak — odrzekła Diana.
— Cóż nie cofniemy tego. Każdy z nas otrzymał co pragnął – powiedziałem.— widać trzeba bardzo uważać co się pragnie. — dodałem.
Wyszliśmy przed chatę. Camilla dyskutowała o czymś z George.
— Czy to było realne? — zapytała na wstępie.
— Uwierzę, jeżeli zacznie padać deszcz — powiedziałem pewnie patrząc na bezchmurne niebo.
To musiała być zbiorowa halucynacja, pomyślałem. Tylko zbyt realnie pamiętałem ciało i miłe westchnienia Camilli, a potem Chloe. W sumie nikt nie zrobił nic złego, bo byliśmy małżeństwami. I poczułem pierwsze krople, a potem spadła ulewa. Wszyscy poza mną pobiegli z radosnym okrzykami w kierunku błękitnej tafli oceanu.
— Być może to ja byłem tym aniołem z nieba – powiedziałem cicho.
Patrzyłem jak się kąpią. Czułem boski spokój. I nawet nie martwiłem się co powie Koi, kiedy przyjedzie. W końcu mnie kochała, a najważniejsze, że też była córką miecza i podobnie jak ja wróciła z nieba. Spojrzałem górę. Kiedyś tam wrócę. Czy spotkam tam Remiego i Itzalę? Tak, z pewnością. Wiedziałem, że nie zobaczę nigdy Hajze. A może jednak?
                            
                                               Koniec.

AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii dramat i kryminalne, użył 2101 słów i 11232 znaków, zaktualizował 15 lis 2020.

Dodaj komentarz